AAR Newbury Rules "Potyczka piechoty"

Newsy, informacje o imprezach, dyskusje o hobby.
Awatar użytkownika
Kiedryn
Sergent
Posty: 124
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:59
Lokalizacja: Wawa

AAR Newbury Rules "Potyczka piechoty"

Post autor: Kiedryn »

W ostatnią sobotę miałem przyjemność zmierzyć się na polu walki z Raleenem. Rozegraliśmy krótka potyczkę wykorzystując system "Napoleonic Warfare" Newbury Rules.

Pod moja komendą znajdowały się:
2 bataliony lanwery (to wojsko głupie co ma na głowie to co kogut ma w du... :D ) "klasa D"
1 batalion liniowy pruski "klasa C"
pół batalion lekki "klasa C"

Raleen dowodził:
3 bataliony liniowe (z kompaniami grenadierów i lekkich strzelców) "klasa C"

Poniżej macie pozycje wyjściowe naszych jednostek. Prusacy na biało, żabojady na niebiesko. Liniami przerywanymi zostały oznaczone jednostki które były ukryte na początku rozgrywki. Ja byłem ustawiony najlepiej wyszkolonym batalionem w linie między lasem a wzgórzem. pozostałe dwa bataliony były ukryte. Jeden w kolumnie w lesie drugi w linii za grzbietem wzgórza. Przed całym ugrupowaniem w tyralierze stał lekki pół batalion.
Francuz wystawił dwa bataliony w kolumnach z wysuniętymi kompaniami lekkimi oraz w takim samym uszykowaniu jeden batalion w ukryciu za wzgórzem.

Obrazek

No i się zaczęło. Jeden z francuskich batalionów przeformował się w linię, pozostałem ruszyły do przodu.
Obrazek

Kilka tur później, pruskie lekkie kompanie oddały pierwsze strzały. Francuz zwinął swój jeden batalion spowrotem w kolumnę i ruszył do przodu.
Obrazek

Szarża kompani grenadierów przepłoszyła lekkich strzelców pruskich z przed wzgórza. Jednak została zatrzymana przez własnego generała.
Obrazek

Kolejna szarża tym razem całego batalionu załatwiła sprawę drugiej kompani lekkiej.
Obrazek

Do grenadierów dołączyła pozostała część batalionu by zobaczyć że z za grzbietu wzgórza wyłoniła sie landwera w linii. Z lasu na lewym skrzydle wyszedł batalion landwery z rozkazem zaatakowania francuskiej kolumny.
Obrazek

Francuzi zaatakowali landwere na wzgórzu i pomimo strat załamali ich przepędzając ze wzgórza. W tym momencie batalion ustawiony w linie nie przeszedł testu morale i zaczął sie wycofywać.
Obrazek

Na batalion landwery który wyszedł z lasu ruszył francuski batalion jednak nie doszedł ( szarża była praktycznie nie przygotowana ) poniósł on dotkliwe straty od ostrzału zarówno przez landwerę jak i przez lekka kompanie.
Obrazek

Batalion francuski który zdobył wzgórze zaczął sie porządkować. Natomiast do wycofującej się pruskiej linii cały czas był prowadzony ogień z lekkiej kompani. Niefortunna szarża w końcu doszła do skutku jednak landwera wytrzymała pierwsze uderzenie. Batalion pruski zepchnięty ze wzgórza zaczął sie porzątkowac jednak nie wytrzymał kolejnego natarcia i się załamał. Drugi batalion landwery również pękł.
Obrazek

Francuzi pomimo strat, zostali zwycięzcami tej potyczki.
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 10:44 przez Kiedryn, łącznie zmieniany 5 razy.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37654
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 700 times
Been thanked: 403 times
Kontakt:

Post autor: Raleen »

Zgadza się wszystko tak było, nie pamiętamy tylko dokładnie czy na tyralierę przed tą stojącą w środku pruską linią szarżowali tylko moi strzelcy czy cały batalion. Jeszcze jedna uwaga: zanim przeformowałem się w linię jednym z batalionów na początku, wykonałem jeden ruch do przodu. Po prostu z początku sądziłem, że będę się bronił i chciałem się ustawic do wymiany ognia z tyralierami pruskimi, ale otrzymałem wtedy sugestię bardzo pomocnego mi tego dnia kolegi, że się to nie opłaca, bo przy takiej wymianie ognia linia szybciej zużywa amunicję i ponosi większe straty. Przeformowałem się więc z powrotem w kolumienkę i ruszyłem do przodu.

Teren był ustawiony tak, że wypadało szturmowac frontalnie, czyli kolumnami do przodu i na bagnety.

Kluczowa dla całej bitwy była szarża piechoty na linię landwehry stojącą na wzgórzu, która załamała ją, a że razem z tym oddziałem stał dowódca zgrupowania wywołało to negatywne efekty dla morale sąsiadów, do tego stopnia, że stojąca obok linia zaczęła się wycofywac w celu opuszczenia pola bitwy, czyli praktycznie została wyłączona z walki na długo bądź nawet na stałe. Wycofująca się linia była ostrzeliwana przez francuskich tyralierów co powodowało, że dalej się cofała, udało się jej jednak fartem uniknąc poważniejszych konsekwencji.

W ostatniej końcowej fazie bitwy widzimy cofającą się środkową linię z dowódcą, rozbitą landwehrę prawego skrzydła pruskiego, zbierającą się na tyłach i batalion landwehry w zwarciu z szarżującym batalionem francuskim prawego skrzydła. Niestety ten manewr wykonałem wyjątkowo nieudolnie (grałem nie znając zasad) tak, że zanim doszło do ataku, nacierający batalion francuski poniósł spore straty od flakowego ognia pruskich tyralierów, a do tego szarża została źle zaplanowana, wskutek czego nie udało się od razu rozbic landwerzystów i doszło w tym miejscu do obopólnej jatki, którą zakończyłoby zapewne niedługo pojawienie się innych oddziałów francuskich, które ostatecznie rozbiłyby landwehrę.

Po tych, kluczowych dla przebiegu bitwy zdarzeniach, rozegralismy jeszcze 1-2 etapy podczas których środkowa linia pruska dalej cofała się do ukrycia, na lewym skrzydle francuskim mój batalion zaszarżował zbierającą się do walki landwehrę rozbijając ją doszczętnie, pruscy i francuscy tyralierzy na lewym skrzydle nadal się ostrzeliwali zdając sobie minimalne straty. Na prawym trwała jatka, środkowy batalion francuski chwilowo nie mając co innego do roboty postępował za cofającą się linią Prusaków.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Hubert
Caporal
Posty: 58
Rejestracja: czwartek, 5 października 2006, 12:51
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Hubert »

Kiedry, Raleen, nie zrobilibyście z tego AAR na Wargaming Zone? Większość raportów pobitewnych zamieszczonych na Wargaming Zone napisali ludzie, którzy grają w dane przepisy od lat, nie zaszkodziłby raport z pierwszych bitew.
Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37654
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 700 times
Been thanked: 403 times
Kontakt:

Post autor: Raleen »

Ja nie mam nic przeciwko, choc strasznie skromnie to wyszło i może ew. jakieś kolejne starcie - przy okazji będzie dokładniejsza rozpiska.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie o grach bitewnych”