GBoH a taktyka bitew starożytnych

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące starożytności i średniowiecza.
Awatar użytkownika
RyTo
Major
Posty: 1173
Rejestracja: poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 22:14
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

GBoH a taktyka bitew starożytnych

Post autor: RyTo » środa, 6 maja 2009, 15:58

Pozwalam sobie założyć temat, który nie odnosi się do pojedynczej gry, ale do całej serii, o której lubię mówić, myśleć i grać w nią. Mam nadzieję, że nie czyni to ze mnie fanatyka.

Temat wynika z kilku rzeczy. Od jakiegoś czasu myślę o serii GBoH jako narzędziu przybliżenia faktów historycznych, jako narzędziu edukacyjnym. Grając też w części tej serii nie mogłem nie zauważyć rozmaitych różnic pomiędzy nimi. Wreszcie, niedawno natknąłem się na artykuł o taktyce armii epoki hellenistycznej, który jako żywo odnosił się do metod, które sam stosowałem kilka razy na planszy.

Pytanie zasadnicze brzmi - czy te konkretne gry mogą nas w konkretny sposób przybliżyć do zrozumienia przebiegu bitew, które znamy z często stronniczych źródeł? Więcej nawet, czy gracz, który nie ma kontaktu ze źródłami historycznymi, przez same zasady gry, może zostać "wyedukowany" w sztuce starożytnej taktyki? Tzn. jak ma najlepiej dowodzić hoplitami albo rzymskim legionem?

Więcej na ten temat w artykule, który za niedługo pojawi się na stronie SiS.

Tutaj natomiast zacząłbym od relacji pewnego scenariusza przeciwstawiającego sobie wojsko hellenistyczne i armię starożytnych Indii - ale to wkrótce. Mam zamiar pokazać parę zdjęć, przeanalizować je i wyciągnąć z nich wnioski. Już teraz mogę powiedzieć, że nie będzie to niekończący się pean na cześć systemu. Pomimo jego uroków, nie wszystko w nim pozwala traktować go jako "wehikuł czasu".

Wszyscy zainteresowani zaproszeni są do komentowania i docinków :)
As-tu le cauchemar, Hoffmann?
Awatar użytkownika
wujaw
Général de Brigade
Posty: 2077
Rejestracja: sobota, 11 marca 2006, 11:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: wujaw » środa, 6 maja 2009, 21:48

No to czuję, że dojdzie do kontrowersji! :lol:
Szczególnie myślę o konfrontacji hellenistycznej sztuki wojennej z rzymską, a w warunkach GBoH o tym jakie autorzy nadali im cechy szczególne.
Parę krytycznych uwag na ten temat znalazło się przy okazji opisów ostatniej rozgrywki w Kynoskefalaj.
Tymczasem czekam z niecierpliwością na artykuł i relacje z przeprowadzonych manewrów.
Awatar użytkownika
RyTo
Major
Posty: 1173
Rejestracja: poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 22:14
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: RyTo » środa, 6 maja 2009, 22:21

Scenariusz, o którym pisałem, to starcie pomiędzy Seleukosem I Nikatorem a Czandraguptą, 304 r. p.n.e., nad brzegami rzeki Indus. W wyniku tej bitwy Seleukos w zamian za wschodnie prowincje miał otrzymać indyjskie słonie, które miały wpłynąć na nadchodzące bitwy z innymi diadochami.

Poniżej zamieszczam zdjęcie z początku bitwy. Ustawienie jest raczej podyktowane decyzją twórcy gry, jako że źródła dotyczące tej walki nie są bogate ani bardzo dokładne. Są to więc raczej typowe szyki dla armii hellenistycznej oraz armii Maurjów. Fakt, że walka toczyć się będzie na brzegu rzeki, którą przekroczył Seleukos, nie pozostaje bez znaczenia, choć dla samego uszykowania nie odgrywa większej roli.

http://i213.photobucket.com/albums/cc15 ... /setap.jpg

Jak widać z powyższego zdjęcia, skrzydła armii greckiej zajęte są przez kawalerię. Przeciwnik zaś ma dwie linie słoni. Co może zrobić dowódca grecki w takiej sytuacji? Czy jego ustawienie ogranicza jego decyzję, czy narzuca mu jakieś rozwiązanie?

Chodzi mi w tym momencie o zdrowy rozsądek. Każdy wie, czego się spodziewać po lekkiej bądź ciężkiej piechocie. Większość z nas słyszała o reagowaniu koni na słonie (czy też ich zapach). Nie trzeba więc znać systemu GBoH, by móc wyobrazić sobie możliwy rozwój wypadków.

Co więc się, Drodzy Czytelnicy, stanie?

Ze swojej strony, w następnym odcinku (zapewne jutro) przedstawię dwie możliwości wraz z kolejnymi zdjęciami, strzałkami i drobnym rysem historycznym, co do greckiej wojskowości.
As-tu le cauchemar, Hoffmann?
Awatar użytkownika
wujaw
Général de Brigade
Posty: 2077
Rejestracja: sobota, 11 marca 2006, 11:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: wujaw » środa, 6 maja 2009, 23:16

RyTo pisze:
Jak widać z powyższego zdjęcia, skrzydła armii greckiej zajęte są przez kawalerię. Przeciwnik zaś ma dwie linie słoni. Co może zrobić dowódca grecki w takiej sytuacji? Czy jego ustawienie ogranicza jego decyzję, czy narzuca mu jakieś rozwiązanie?

Chodzi mi w tym momencie o zdrowy rozsądek. Każdy wie, czego się spodziewać po lekkiej bądź ciężkiej piechocie. Większość z nas słyszała o reagowaniu koni na słonie (czy też ich zapach). Nie trzeba więc znać systemu GBoH, by móc wyobrazić sobie możliwy rozwój wypadków.

Co więc się, Drodzy Czytelnicy, stanie?
Zdrowy rozsądek zawsze dobry, ale tabela z GBoH, z której wynika kto przeciw komu ma atacker superiority, względnie w której kolumnie szukamy rezultatu walki (prawdopodobne straty stron!) w takich sytuacjach jednak niezastąpiona... :lol:
Sądząc po składzie armii i ustawieniu Grecy jak zwykle w niebieskich koszulkach.
Rzuca się w oczy, że najskuteczniejsza siła grecka, czyli ciężka jazda i co najważniejsze pod osobistym dowództwem głównodowodzącego (od tego zależy ile razy się ruszy i zaatakuje) wymierzona jest w skrzydło pełne słoni, których atakować od frontu nie może, a i nie od frontu nie będzie to takie łatwe.
Z kolei falanga w centrum musi mieć dobre statystyki przeciwko stojącym vice versa przeciwnikom, ale czy nie da się oskrzydlić i złamie przciwnika na czas?Żeby dopaść wroga trzeba 3 etapów, czuję że to nie to. :cool:
Grając Rzymianami słonie zwalcza się piechotą, więc co : związać słoniowe skrzydło piechotą i własnymi słoniami i po skosie uderzyć kawalerią w centrum?
Zakładam, że cios musi wymierzyć głównodowodzący, bo to główna gwarancja, że atak nastąpi :lol: .
Awatar użytkownika
RyTo
Major
Posty: 1173
Rejestracja: poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 22:14
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: RyTo » czwartek, 7 maja 2009, 08:44

Nie wiem, Wujawie, czy nie powinienem Ciebie wykorzystać jako przykładu dla swojej tezy o edukacyjnej roli GBoH :D

Oczywiście, nie podałem wszystkich informacji o jednostkach po obu stronach. O tym, że rydwany nie są takie groźne dla kawalerii, jak perskie czy afrykańskie rydwany. O tym, jaka jednostka jakie ma możliwości strzeleckie. Które jednostki są pancerne, a które nie. O tym, że jedno skrzydło ciężkiej falangi bronią oddziały hypaspistów.

Grecy, to oczywiście niebiescy.

Plan, który wynikałby z ustawienia początkowego Greków mógłby wyglądać mniej więcej tak:
http://i213.photobucket.com/albums/cc15 ... /grecy.jpg

Wynika on ze sposobu w jaki toczyła bitwę armia pod dowództwem samego Aleksandra. Jedno skrzydło defensywne, zostaje wycofane nieco do tyłu. Centrum powstrzymuje linią sarys atak ze strony przeciwnika, gdy głównodowodzący wraz z najlepszą swoją kawalerią przełamuje linię/skrzydło wroga. W jego ślady pójdą kolejno piechurzy, powiększając wyłom i doprowadzając przeciwnika do klęski.

Co ciekawe, reszta wojska powinna już wtedy nawiązać walkę, aby uniemożliwić wrogowi przesyłanie oddziałów na zagrożony odcinek.

Innymi słowy, taktykę hellenistyczną można by określić krótko - skoncentrowanie siły uderzeniowej w jednym miejscu i tam właśnie przeprowadzenie ataku.

Jeśli ktoś potrzebuje przykładów historycznych, niech wspomni bitwy Antygona Jednookiego i jego kawalerię. Gabiene, Paraitacene to bitwy, gdzie stosowano taką taktykę, choć z rozmaitym skutkiem.

Co mogą zrobić Hindusi? Sytuację mają nawet prostą - mogą sobie pozwolić na atak frontalny. Oczywiście, nie ma sensu posyłać lekkiej piechoty na greckie centrum. Natomiast rozpocząć od ataku słoni na skrzydłach - czemu nie? Podwójna linia nacierających, mała możliwość flankowania (koniec mapy "końcem świata"). Klapnięcie przynajmniej jednego ze skrzydeł Seleukosa wydaje się być kwestią czasu. Gdy już skrzydło zostanie osłabione, ciężka piechota znajdzie się w nie lada opałach...

http://i213.photobucket.com/albums/cc15 ... rjowie.jpg

Oczywiście, wszystko to tylko propozycje. W grze, jak i w rzeczywistości, należy reagować na posunięcia przeciwnika. Jeśli daje on szansę na skuteczny kontratak, należy z niej korzystać. Powyższe plany to nie jedyne możliwości.

Sugestie Wujawa również brzmią sensownie, choć może dobrze byłoby wspomnieć jeszcze o możliwości ostrzeliwania słoni przez Greków, co z punktu widzenia gry wymaga dobrych rzutów kością :)

Wkrótce dwie relacje - z próby realizacji "greckiego planu ""historycznego"", oraz planu "Itagakiego" w wykonaniu RyTo.

---
Pomocą przy historycznych detalach i przykładach okazał się artykuł, który znaleźć można w piśmie "Ancient Warfare", vol III, issue 2. Autor - Joseph Pietrykowski. Tytuł - "In the school of Alexander. Armies and tactics in the age of the Successors". Będę jeszcze do niego wracał.
As-tu le cauchemar, Hoffmann?
Awatar użytkownika
wujaw
Général de Brigade
Posty: 2077
Rejestracja: sobota, 11 marca 2006, 11:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: wujaw » czwartek, 7 maja 2009, 11:24

Specyfika danej gry z systemu wywiera decydujący wpływ na taktykę, jak widać.W Aleksandrze, albo SPQR jazda zostałaby przez słonie pogoniona, stąd w moim planie najważniejsze było, aby słonie zostawić gdzieś z boku.
Motyw z cofnięciem skrzydła jest obecny też w innych grach, w Kynoskefalaj usunięcie lewego skrzydła macedońskiego spod ataku Rzymian to punkt wyjścia wszelkich działań.
Obowiązuje więc zasada : uderzaj tym co masz najlepsze, a jednocześnie unikaj starć tam gdzie jesteś słaby.
Ważna uwaga : niekoniecznie uderzaj w najsłabsze miejsce, bo atak musi dawać wysoki efekt punktowy, czyli uderzamy tam gdzie szyk przeciwnika tworzą "tłuściutkie" ofiary.
Dotychczasowe rozważania nie dotykają prawie tematu dowodzenia, a jest to często sprawa kluczowa dla przyjęcia określonej taktyki.
Jeżeli mamy wodzów o słabej inicjatywie, ale zdolnych do wydania rozkazu liniowego musimy zaatakować szerokim frontem licząc na miażdżące skutki ataku.Jeżeli mamy jazdę z dowódcą posiadającym dobrą inicjatywę trzeba uderzać natychmiast.Ze zdjęcia wynika, że jazda nie może przełamywać skrzydła, chyba że słonie nie są w Chandragupcie tak skuteczne przeciwko konnicy.
Nie do końca rozumiem jakie siły mają podążać według wskazań jaśniejszej, a które ciemniejszej strzałki.
Ze zdjęcia nie wynika, gdzie dokładnie są wodzowie i jakie mają inicjatywy, a od tego zależy czym możemy zaatakować.
Awatar użytkownika
ozy
Tai-sa
Posty: 1529
Rejestracja: czwartek, 30 marca 2006, 10:30
Lokalizacja: Opole

Post autor: ozy » czwartek, 7 maja 2009, 13:24

Bardzo ciekawe posty, więc proszę o więcej :)
Farewell, leave the shore to an ocean wide and untamed
Hold your shield high, let the wind bring your enemy your nightmare
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36735
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 295 times
Been thanked: 193 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » czwartek, 7 maja 2009, 14:08

Dołączam się. Coś mądrego bym chętnie napisał, ale tematyka sztuki wojennej Indii w starożytności i to jeszcze wobec RyTo mnie przerasta ;) .
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Teufel
Legatus Legionis
Posty: 2350
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:55
Lokalizacja: Stadt Thorn/Festung Posen
Has thanked: 1 time
Been thanked: 7 times
Kontakt:

Post autor: Teufel » piątek, 8 maja 2009, 10:10

No cóż, pomimo, że system jest bardzo realistyczny, to podstawą wyboru przeciwnika dla naszych drogich żetonowych wojowników jest znajomość tabelek walki i przewagi jakościowej.
Gra jest o tyle elastyczna, że z reguły pozwala na własny plan rozegrania bitwy, choć najczęściej ustawienie wojsk i wodzów determinuje historyczne rozwiązania. Bardzo ładnie to przedstawiliście, więc nie będę małpował postów.
Może tylko dodam, że podoba mi się to, że w systemie mamy możliwość walki w umocnieniach polowych i zdobywania twierdz (Issos, Alezja, Gergowia, Dyrrachium, Caratacus, różne obozy na planszach z własnymi zasadami dotyczącymi walk w nich i ruchu), co było często chlebem powszednim w niektórych kampaniach. I tu mapa wymaga od nas całkiem innego myślenia niż hejże kupą panowie. Teraz czas na odrobinę dziegciu.

To co mi się nie podoba, inaczej, to co uważam za nie do końca realistyczne, to przymus wyjścia z linii po udanym zwarciu z wrogiem, ale chodzi o łamanie linii przez oddziały zawodowe takie jak falanga macedońska, agyraspides, legiony pomariańskie, czy sacred band, bo wiadomo że jazda zawsze kontynuowała ataki, podobnie jak siły lekkie (a może właśnie nie) czy barbarzyńskie armie. Prowadzi to często, po krótkotrwałym sukcesie, do eliminacji oddziałów które się przebiły, a często zachowanie linii czy szyku było kluczem do sukcesu.

Druga sprawa to indywidualne rozkazy. Nie wiem czy RyTo pamięta, jak zaczął nasze wspólne starcie pod Kynoskefalaj, otóż zaatakował dwoma manipułami przed linią swoich wojsk na wysuniętych hoplitów macedońskich, udało się ich zlikwidować, ale czy jakiś oddział zaryzykowałby taką szarżę przed bitwą, czy jakiś wódz zezwolił by na łamanie szyku, zanim rozpoczęła się bitwa? Niuanse przepisów pozwalają na taką szybką likwidację wroga, ja mam wątpliwości co do realizmu.
Legiony i ja mamy się dobrze.
Awatar użytkownika
wujaw
Général de Brigade
Posty: 2077
Rejestracja: sobota, 11 marca 2006, 11:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: wujaw » piątek, 8 maja 2009, 15:47

Pamiętaj jednak, że RyTo będzie rozgrywał bitwę z Chandragupty, o którym mamy mgliste pojęcie.Ja zagrałem "całe półtora raza".
Nawiązujemy do historyczności rozwiązań systemu, bo skoro poszukujemy nawiązań do historycznej taktyki w grze, to powinna ona wynikać z oddanych przez system historycznych uwarunkowań.A z tym niestety u nas raczej cienko, bo indyjska specyfika może inaczej wszystko poukładać.
Według mnie specyfika specyfiką , ale przede wszystkim może dojść do zderzenia rytowego idealizmu z kujawsko-pomorskim pragmatyzmem.
Spodziewam się tego zwłaszcza jak RyTo poujawnia gdzie znajdują się poszczególni wodzowie i jaką mają inicjatywę. :lol:
Wiele można z tego odczytać, według mnie równie dużo, anawet więcej jak z rozkładu poszczególnych wojsk.
Niejednokrotnie mieliśmy do czynienia z sytuacją, że kilku wodzów skoncentrowanych na niewielkiej przestrzeni potrafiło odpędzić radykalnie silniejszego przeciwnika, albo silne skrzydło było bezlitośnie gromione przez przeciwnika posiadającego o wiele słabsze siły, ale więcej wodzów.
Prozaiczny mechanizm tej prawidłowości prędzej, czy później w tym wątku wyniknie. :lol:
Awatar użytkownika
RyTo
Major
Posty: 1173
Rejestracja: poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 22:14
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: RyTo » piątek, 8 maja 2009, 23:14

Oj, "będzie rozgrywał".
Cieszę się, że temat zainteresował nie tylko osoby bliżej mi znane.

Nie znam się niestety na historyczności taktyki indyjskiej. Bliżej jest mi znana taktyka śródziemnomorska, zmodyfikowane "coco jambo i do przodu". Dlatego z tego punktu mam zamiar popatrywać na ten scenariusz. (No, jest jeszcze jedna, ciemna, motywacja).

"Jak... poujawnia..."? A czy kilka numerków objaśni cokolwiek? 3 (SK) cent. - 2x4 lew. - 5 cent. - 6 praw.? Zadowolony? Hindusi mają zasięg dowódców od 2 do 6. Dotychczas unikałem bezpośrednich odniesień do systemu GBoH, żeby nie być niezrozumiałym.

Teraz jak sobie ulżyłem, można wrócić do właściwego toku narracji :)

Wariant 1: Skrzydło ciężkiej kawalerii próbuje się przełamać na swoim odcinku. Jeśli uda się przedostać przez niewielki zastęp lekkiej piechoty, będzie można okrążyć słonie, które z kolei będą miały do wyboru - ciężka piechota z przodu i ciężka kawaleria na plecach.

I co? I pstro. Dwie linie słoni bardzo skutecznie powstrzymują kawalerię Greków. Zresztą nie muszą się specjalnie wysilać. Kawaleria indyjska wsiada na tyły walczących hetajrów i młóci, młóci. Nawet nie mieli jak uciekać.

Przyznaję, skończyłem szybko rozgrywanie tej partii. Nie ze względu na złe rzuty kością, lecz dlatego, że ośmiożetonowy wypad kawalerii łatwo jest załatać, gdy ma się dwie linie słoni, kilka lekkich piechot w roli "siedzącego policjanta" oraz lansjerów gotowych do flankowania. Kwiat lotosu rozwija swój pąk i miażdży zachodniego delikwenta swoimi płatkami.

Nie ma nawet żadnych zdjęć z tego przedsięwzięcia.

Na koniec, zastanawiam się, czy właśnie to mogło być przyczyną braku zwycięstwa Seleukosa w historycznej bitwie. Nie mówię o posiadaniu taniej kości dziesięciościennej, lecz zastosowaniu typowej taktyki hellenistycznej, o której pisałem wcześniej.

Czyżbyśmy w grze byli skazani na bicie głową w mur pancernych słoni? No, nie. Rozwiązań jest kilka - zacząć interesować się np. drugą wojną światową lub obmyśleć inny plan.

Oczywiście, w grze sporo zależy od przeciwnika, na ile nam pozwala. W czasie drugiego wariantu plan Hindusów był znowu prosty. Podejście na skrzydłach najpierw. Centrum powoli się zbliża. Przerwanie w kilku miejscach linii harcowników. Załamanie skrzydeł pod naporem słoni. I co się stało? Wielka dziura! ... W następnym odcinku.

...
Albo, dla miłośników dywagacji historycznych, inne jeszcze światełko w tunelu - jednostki specjalne na wyposażeniu Seleukosa. Nie ściemniam, on je ma :pom:

P.S. Postaram się na ostatnie posty Teufla i Wujawa odpowiedzieć nieco lepiej przy następnej okazji :p
As-tu le cauchemar, Hoffmann?
Awatar użytkownika
zygfryd
Sergent-Major
Posty: 180
Rejestracja: środa, 10 maja 2006, 07:37
Lokalizacja: Motkowice
Kontakt:

Post autor: zygfryd » sobota, 9 maja 2009, 09:41

Nie Ryszardzie, nie trzeba szukac innych rozrywek :) Trzeba miec MORALE, ktore zawsze nad plansza wychodzi. Pamietacie nasza rozgrywke w Niepolomicach pod Ilipa? Moje skrzydlo nie mialo szans pokonac Rzymian, ale wywalczylem dosc czasu, zeby powiodl sie manewr kawalerii na drugim skrzydle i zorganizowalem obrone centrum. Nie zawsze trzeba wygrac, zeby miec przyjemnosc i satysfakcje z rozgrywki.
Caly system GBoH bardzo mi sie podoba. Ogolnie jest to bardzo dobre polaczenie "histroycznosci" z "grywalnoscia". Oczywiscie dochodzi do dziwnych sytuacji np. spacer po lesie moze spowodowac to samo, co zazarte starcie. Ciekawym rozwiazaniem sa straty spojnosci zarowno dla atakujacego, jak i obroncy. Nawet po serii wygranych nastepuje moment reorganizacji i wytracenia tempa natarcia. Wiekszosc bitew daje mozliwosc takiego manewrowania oddzialami na poczatku, ze mozna uniknac historycznego rozstrzygniecia. Dzieki temu bitwy, ktore rozegralem byly bardzo wyrownane.
Awatar użytkownika
Clagus
Decurio
Posty: 308
Rejestracja: niedziela, 20 maja 2007, 00:44
Lokalizacja: Warszawa(Nogrod)
Kontakt:

Post autor: Clagus » sobota, 9 maja 2009, 10:51

Bardzo ciekawy wątek. Śledzę z wielką ciekawością, jako że wciąż jestem chętny na bliższe spotkanie z GBoH...
Może w końcu uda mi się z kimś zagrać, jeśli nie przy planszy to przez Vassala, którego nauczyłem się obsługiwać ostatnio.
Moje gry
BYKÓM STOP
Awatar użytkownika
wujaw
Général de Brigade
Posty: 2077
Rejestracja: sobota, 11 marca 2006, 11:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: wujaw » sobota, 9 maja 2009, 11:22

Morale głównodowodzącego jest bezcenne, ale trochę żetoników wodzów z porządną inicjatywą nie gorsze.
Pod Ilipą to ja bezskutecznie atakowałem skrzydło, na którym miałeś od pewnego momentu mniej żetonów wojska, niż wodzów. :lol:
A u mnie przeciwnie : wojska pod dostatkiem, ale wodzów nie bardzo.
System aktywacji GBoH trochę nawiązuje do sytuacji z IIWŚ : jeżeli masz dobre wojska zmechanizowane, ale nie masz paliwa przegrywasz z przeciwnikiem słabszym i potencjalnie mniej ruchliwym, ale zaopatrzonym.W GBoH paliwem armii jest inicjatywa wodzów.
Dlatego też domagałem się od RyTo ujawnienia położenia i inicjatywy wodzów, bo to informacja, czy ruszysz, czy nie ruszysz wojska, a bez tego ciężko snuć plany. :cool:
Niestety skala mojego talentu dowódczego jest bardzo ograniczona i przedstawione dane niewiele mi pomogły.Decyzję jak i czym atakować podejmujemy w systemie też patrząc na to kto po kim ma aktywację.Szczególnie w SPQR, gdzie układ bywa taki, że najpierw ruszają Rzymianie prefectami sociorum, potem trybunami, a potem pod rząd kilku wodzów przeciwnika z czwórkami lub piatkami.Można przygotować atak, w którym wydamy kilkanaście rozkazów pod rząd, a przeciwnik będzie tylko patrzył co się dzieje.
Podejrzewam, że takie ujęcie tematu może niektórych odrzucać ahistorycznością, ale cóż...takie jest życie...w GBOH! :cool:
Przy okazji z tego co RyTo pisze, to stary wujaw miał trochę racji z kierunkiem natarcia. :lol:
Awatar użytkownika
RyTo
Major
Posty: 1173
Rejestracja: poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 22:14
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: RyTo » niedziela, 10 maja 2009, 00:11

Dziś jeszcze nie będę kontynuował relacji swoich historycznych, tylko załatwiał... inne porachunki :)

Clagusie, jeśli chcesz się umawiać na Vassal, pisz na PW albo na email (jest w profilu) i zaproponuj termin. Nie mówię, że mi będzie od razu pasować, ale nic nie stoi na przeszkodzie w dogadywaniu się. Choć może trudno w to uwierzyć, GBoH ma sporo mniejszych scenariuszy, na których można potrenować. Wygląda nawet na to, że mogę się zjawić na Grenadierze tegorocznym... uchuchuchu :P

Powodem dla którego unikałem wgłębianie się w analizę od strony mechaniki systemu jest:
- temat nie dotyczy dokładnie tego;
- chciałem, aby ludzie "spoza GBoH" nie byli odstraszani AS jednostek CH na HC od przodu - rozumiecie? :D

Teufla post o realizmie systemu, to jest coś, co chciałbym zostawić na koniec analizy scenariusza z Seleukosem - kwestia ta wybija się zresztą na plan pierwszy w artykule na stronę SiS. Cały świat pozna prawdę, co jakiś RyTo (pewnie tłusty czterdziestolatek w podkoszulku przy klawiaturze, który kryje się za dziecinnym pseudo) sądzi o jakimś systemie taktycznym z Zachodu.

Aktywacje wodzów, chcieliście? To macie. Ponieważ jestem zmęczony po festiwalu teatralnym, który trwać będzie jeszcze jutro - opis słowny. Najpierw aktywowani są dowódcy indyjscy - jeden z lekką piechotą na skrzydle Seleukosa (ten wysunięty kontyngent), potem dowódcy (tzw. Nayakowie) z linii piechoty w drugim szeregu indyjskiej armii. Jeśli ci z drugiego szeregu teraz spasują, mogą zostać później w etapie przez swoich przełożonych poruszeni, więc na razie cycuś.

Przechodzimy do "trójek". Grecy mają jednego - dowódcę, który może dowodzić tylko harcownikami (oraz dwoma słoniami i kilkoma piechotami lekkimi, najemnicy to jak harcownicy, nie?). Hindusi mają kilku - znów wysunięty kontyngent lekkiej piechoty, na drugim skrzydle tym razem. Nayakowie od kawalerii, rydwanów. Też mogą spasować, żeby potem zrobić, za przeproszeniem (będę wulgarny), "full frontal".

"Czwóreczka". U Greków dwóch - tam, gdzie skrzydło pełne lekkiej kawalerii. U Hindusów jeden - od kawalerii na prawym skrzydle hinduskim.

"Piąć". Grecy - jeden, tam, gdzie falangowe klocki. Hindusi - dwaj, tam, gdzie znajdują się słonie na skrzydłach.

Wreszcie wierchuszka. Seleukos i Czandragupta po sześć.

Cyferek z tabelki wam nie będę cytował, ale powiem, że rydwany tym razem są bez kos. Co to oznacza? Kawaleria lepiej sobie z nimi radzi, a broniąc się ma lepiej (raczej nawet nie ma tego AS!). Słonie właściwie po staremu z konnicą, a w dodatku część słoni Maurjów... jest opancerzona! Ci, co wiedzą co wynika ze statusu "Cataphracted", to wiedzą. Ci, co nie kojarzą, jeszcze nic takiego nie tracicie :P

Niespodziewajka totalna - harcownicy (SK) mogą atakować, ale tylko rydwany... zadając im podwójne obrażenia! Tajna broń Greków - przeciwko Hindusom posłać lekkiego ze sztyletem i procą...

Reszta jest właściwie bez zmian.

Opisanie "jednostek specjalnych" po obu stronach pozostawiam sobie do najbliższego postu. No dobra, Hindusi mają dwie średnie piechoty (MI).

O dziwnych sytuacjach jeszcze się wypowiem.
As-tu le cauchemar, Hoffmann?
ODPOWIEDZ

Wróć do „Starożytność i średniowiecze”