Wilderness War (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8363
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Wilderness War (GMT)

Post autor: Strategos » poniedziałek, 30 października 2006, 11:26

"Wilderness War" to gra udanie obrazująca konflikt francusko-brytyjski o Kanadę w latach 1755-1762.

Grający w Sukcesorów poczują się swojsko z uwagi na obrazki dowódców umieszczane na podstawkach. Wyglądają świetnie w swoich mundurach choć nie ma takiej indywidualizacji jak w Sukcesorach.
System point to point ( moja propozycja nazewnicza punkt- linia - punkt :wink: ) plus karty.Tutaj też jest jak w Sukcesorach jedna talia, z której korzystają obie strony konfliktu ale przyjęto rozwiązanie , że w pełni wykorzystać kartę przez zagranie określonego wydarzenia mogą czasami wyłącznie Francuzi albo tylko Brytyjczycy.
Brak większych komplikacji co do reguł . Strategia w miarę jasna dla Anglików atak wzdłuż linii wielkich rzek lub akcja, z wykorzystaniem morskiej przewagi Albionu, od strony oceanu. Francuzi mają za zadanie utrudniać to przeciwnikowi co nie jest łatwe bo mają słabsze siły regularne. Mają za to większe możliwości prowadzenia skuteczniejszych działań wojennych przy pomocy Indian , z którymi łatwo wchodzą w sojusze.
Duże znaczenie może mieć szybkie wprowadzenie przez Wlk Brytanię sił regularnych ściąganych z Europy ( rzecz jasna pułki mają historyczne nazwy ) przy opóźnieniach we wzmocnieniu szczupłych sił francuskiej Kanady. Może się jednak zdarzyć , że to Anglicy pod tym względem będą przeżywali kryzys a Francuzi utrzymają inicjatywę strategicznej . Karty mają też wpływ na politykę militarną Wielkiej Brytanii w koloniach co prowadzi niekiedy do zmieniającej się z etapu na etap ilości sił prowincjonalnych ( limit tych sił wynikający z trzech stanów tej polityki), których wsparcie dla Anglosasów jest konieczne.Ogólnie jest tak ,że w miarę upływu etapów gry Francuzom jest ciężej co jest uwidocznione w zmieniających się warunkach zwycięstwa w poszczególnych latach. W grze występują także odziały uzbrojonych osadników czyli Rangersi i "gońcy leśni" -Coureurs des bois, brytyjskie jednostki lekkiej piechoty , masa autentycznych plemion indiańskich .Oddany jest charakter wojny na obszarach leśnych , znaczenie doświadczenia stałych mieszkańców tych terenów. Istnieje możliwość rajdów na tyły wroga oddziałów nieregularnych przenikających przez sieć posterunków.Można budować palisady i forty. Zasadzki w lesie mogą z dziesiątkować regularnych a odbudowa tych wojsk jest bardzo utrudniona.
Gra jest wykonana świetnie .Jednostki brytyjskie i francuskie pięknie kontrastują kolorystycznie .
Lekturą obowiązkową jest książka Jarosława Wojtczaka Quebec 1759 z serii "Historyczne Bitwy" Po jej przeczytaniu gra się jeszcze ciekawiej odnajdując wiele odniesień w grze."Ostatniego Mohikanina" czyta i ogląda dzięki "Wilderness War" też trochę inaczej (polecam też muzykę filmową do ostatniej wersji jako tło muzyczne gry)
Dostępna przez ACTS
Jestem zadowolony z zakupu.

www.boardgamegeek.com/game/1822

Recenzja gry na Portalu Strategie:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=119

Autorem recenzji jest Strategos.
Ostatnio zmieniony czwartek, 3 marca 2011, 15:18 przez Strategos, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Peyo
Adjudant
Posty: 249
Rejestracja: czwartek, 26 października 2006, 00:32
Lokalizacja: Wrocław/Warszawa

Post autor: Peyo » poniedziałek, 30 października 2006, 11:27

Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie żeby sobie tą grę nabyć a teraz po przeczytaniu recenzji Strategosa chodzi mi to po głowie jeszcze bardziej... ściągnąłem już sobie wszystkie materiały ze strony GMT jakie były na temat tej gry, czytam, zapowiada się ciekawie. Do tego epoka i teatr wojny bardzo ciekawy. No i nie ukrywam że Ostatni Mohikanin w reżyserii Manna to jeden z moich ulubionych filmów. Muzyka, zdjęcia, no i ta scena pertraktacji markiza Montcalma z pułkownikiem Munro... fajny klimat.
Mam pytanko do Strategosa czy już rozegrał parę gier? Czy gra oprócz tego że ładna ma też w sobie to coś, okreslane często jako grywalność, a co mają w niesamowitej ilości Scieżki
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1519
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 1 time

Post autor: Leo » poniedziałek, 30 października 2006, 11:28

No właśnie, napisz coś o jej "grywalności", bo nie ukrywam, że też jestem tą grą zainteresowany.
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8363
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » poniedziałek, 30 października 2006, 11:29

Gra czeka na poważniejesze testy. Grałem z osobą niedoświadczoną oraz jednososobowo sprawdzałem samodzielnie możliwe warianty rozgrywki moje pozytywne wrażenia są jednak wysoce subiektywne i wymagają konfrontacji z innymi . Jest możliwe ,że podczas najbliższego spotknia( już wkrótce mam nadzieję) z Darthem i Archaniołem przetestujemy grę dokładnie . (Leo jeśli pamietasz naszą rozmowę w Warszawie znasz moją skłonność do ponoszenia ryzyka - umiarkowanego ale jednak- przy dokonywaniu zakupów - jak do tej pory moja intuicja mnie nie zawodziła)
Gra sprawia wrażenie szybkiej ale prowadzenie blitzkriegu może być zbyt ryzykowne. Jest w sumie mała ilość aktywnych żetonów ( zaleta) na początku gy . Działania należy prowadzić ostrożnie bo przegrane walki z udziałem naszych regularnych wojsk dają punkty zwyciestwa przeciwnikowi a straty mogą być nie do odrobienia w końcu to wojna kolonialna z dala od metropolii ( nie ma pewności czy na rękę przyjdzie odpowiednia karta uzupełnień można tylko podnosić pułki do pełnego stanu po utracie poziomu a nie odtwarzać- dwie takie karty uzupełnień w talii odnośnie najsilniejszych a więc regularnych wojsk , z których jedna nakazuje rzut kostką a przecież jedynka to też piękna cyfra ! a druga preferuje Brytyjczyków ) . Pozytywnie na grywalność wpływa zróżnicowanie rodzaju jednostek regularni , Indianie osadnicy, siły prowowincjonalne , lekka piechota to zestaw środków walki wymagający niekiedy wsółdziałania sił np. w celu uniknięcia zasadzek i przewidywania możliwych strat, które rozliczane w sposób narzucony w instrukcji co oznacza niekiedy konieczność osłabiania tych sił , które są silniejsze( utrudnienie strategii walki o Kanadę do ostatniego Czerwonoskórego).Zbytnia wiara w skoncentrowane uderzenia może oznaczać np ryzyko fatalnych skutków epidemii .Zgromadzenie szczepów Indian w jednym miejscu może skończyć się ich wybiciem co do nogi - karta "masakra". Tych kart zawierających niespodzianki nie jest tak dużo aby sprowadzić rozgrywkę do elementów losowych z drugiej strony są po to aby zapewnić niezbędną dla grywalności dawkę stresu a poza tym symulują autentyczne problemy , z którymi borykali się dowódcy walczący o chwałę Imperium w dalekich puszczach Nowego Świata.
Ciekwy jest podział na dwie pory roku ,w których rozgrywany jest etap wymuszajacy dbanie o "leża zimowe dla armii" co skłania do precyzyjnego planowania kampanii.
Peyo - na razie chyba nie ma bardziej grywalnej od Ścieżek gry w klasie PtP plus karty Różnica tematyczna wielka wojna na najważniejszym teatrze działań wojennych w przeciwieństwie do konfliktu kolonialnego powoduje obiektywnie konieczność innego podejścia do gry zarówno autora gry jak i odbiorcy. Gra symulujaca prwadziwą Wielka Wojnę musi zawierać wiecej złożonosci aby nie popaść w banał) W Wilderness War zadanie zostało chyba dobrze wykonane a prostota rozgrywki jest zaletą porównywalną do roli klarownych rozwiązań w Sukcesorach.
(Po wspaniałych wrażeniach z POG początkowo spogladając na instrukcje z netu , mapę zawierającą wiele nic nie mówiacych mi nazw , zestaw kart uboższy od tego ze ścieżek i tematykę zlokalizowaną na marginesie wielkich zmagań mocarstw europejskich myślałem ,że gra mnie nie wciągnie ale na szczęście zmieniłem zdanie).
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8363
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » poniedziałek, 30 października 2006, 11:31

Przy okazji wiuelkiego finału I edycji Ligi POG w Klubie Garnizonowym doszło do testu gry Wilderness War .

Do boju o Kanadę zasiedli piszący te słowa ( Francja) oraz Norbert Haładaj ( Wlk. Brytania)Gra kampanijna od 1755 roku.
Test wypadł zadawalajaco choć nie mieliśmy czasu na zakończenie gry.
Początek to przeprowadzane z pełna determinacja akcje zaczepne z obu stron.
Francuzi rzucili do boju swoich wiernych sojuszników Indian , którzy zaciecie nie żałując krwi , wspierani przez pomocnicze oddziały "kurierów leśnych"chcieli siać strach i zniszczenie zarówno w południowych jak i pólnocnych departamentach. Mimo , iż ataki te stanowiły zaskoczenie a obrońcy nie zdążyli wznieść palisad obronnych za cenę znaczych strat własnych udało się zdobyć na Brytyjczykach jedynie jeden punkt zwycięstwa.
Jednocześnie Francuzi dokonali szybkiego przegrypowania sił regularnych przerzucając dobowrowe jednostki w kierunku wrogich umocnionych pozycji fortu Hudson Carry South i fortecy Albany.
Te prowakacyjne działania ( historycznie skazanych na niepowodzenie obrońców francuskiej Kanady :wink: ) spotkały sie z agresywna odpowiedzią . Na pewne siebie odziały czekała brytyjska zasadzka mimo to dzieki przytomności umysłu i szczęściu Francuzi za cenę wielkiej daniny krwi wygrali bitwę. Brytyjczycy postanowili wykorzystać osłabienie przeciwnika i zadać mu maksymalnie duże straty wiedzac dobrze ,że w Anglii czekają na załadunek liczne własne oddzałay.
Francuzi zawahali sie i chcieli się wycofać . Manewr ten okazął się za trudny . Zmuszeni do ponownego staniecia w szranki i tym razem przynisli zaszczyt Ojczyźnie( zdobywając kolejne punkty zwycięstwa ).Sytuacja stawała się wręcz krytyczna dla Albionu . Powstawało zasadnicze pytanie jak zatrzymać gotowe do kontynuwania marszu przetrzebione ale nadal jeszcze liczne oddziały skoro własne siły okazały sie tak nieskuteczne ?
Francuzi bez powodzenia moniotowali swojego króla o posiłki , które zdaniem
kompetentnych dowódców przebywających w Kanadzie mogły rozstrzygnąć o całej wojnie. Tym bardziej ,że krwawe rajdy sprzymierzonych z Koroną Francji Indian zaczęły przynosić coraz większe sukcesy powodujac nawet redukcje wyszkolonych prowincjonalnych ododziałów wroga.Monarcha poizaostał jednak niewzruszony.Skoro radzicie sobie tak dobrze to radźcie sobie sami.
W tej sytuacji tempo ofensywy musiało zostać zahamowane. trzeba było rozprawic sie z pozbawionym prawie załogi fortem Hudson Carry North na którym powiewała dumnie brytyjska flaga...
Podczas gdy szturm na fort zakończył się powodzeniem Anglia wyciągnęła wnioski z dotychczasowych niepowdzeń Strumień doborowych oddzałów armii brytyjskiej dodał otuchy wrogom Francji. Do portów nieustannie wręcz z monotonną regularnością , zawijały statki z dzielnymi szkockimi góralami i regularnymi regimentami wraz doświadczonymi dowódcami.
Francuzi zdawali sobie sprawę z własnych słabości , rosnącej dysproporcji sił. Podjęli jednak desperacką próbę utrzymania inicjatywy strategicznej i zebrawszy wierne oddziały Indian, niewielki oddział eregularnej piechoty oraz niedobitki dzielnych "Coureurs des bois' posługując się canoe wpłynęli na jezioro Ontario na spotkanie przeznaczenia ...
Posuwając się forsownym marszem zajęli nie bronione umocneienia w Oneida Carry West . Zrobili to dosłownie pod nosem uzbrojonej po zęby , pewnej siebie i swietnie wyszkolonej armii brytyjskiej , która tym razem nie zdecydowała sie na konfrontacje z ostatnia rezerwą regularnych sił przeciwnika lecz czyhała na umocnionej pozycji w sąsiedniej Oneida Carry East na zadawało się łatwy łup...
Angielski dowódca nie wiedział jednak ,że sprytni Indianie przygotują zasadzkę, dzieki które siły obu stron okażą sie wyrównane.
O świcie z wyciem i wrzaskiem setki Indian ruszyły do boju .
I stała sie rzecz wydawałoby się nieprawdopodobna - słabo uzbrojone oddzaiy Czerwonoskórych dokonały cudu . Anglicy pospiesznie wycofali się a ich umocnienia poszły z dymem.W tym momencie Francuzi mieli już 8 VP !
Kiedy wydawało się ,że sukces ten powstrzyma Bytyjczyów choć na pewien czas stała się rzecz straszna. Rozwydrzone tłumy zwycięskich Indian raczących się bez opamiętania zdobyta woda ognistą ,prawdopodobie z poduszczenia chytrych Anglików ,dopuściły się niesłychanych gwałtów - pzrez chwilę dzicz trimfowała nad cywilizacja - na to była tylko jedna odpowiedź- bezlitosna masakra niedawnych sojuszników przeprowadzona z zimna krwia przez oficera francuskiego oddziału wydzielonego. Zginęli wszyscy Indianie .
W wyniku tego jak raportowano do króla " przykrego incydentu" sytacja w rejonie jesiora Ontario uległa diametralnej zmianie.
Doskonale dowodzeni Brytyjczycy nie mogli zmarnowac takiej okazji .
Ich armie w wyniku zaplanowanej precyzyjnie kampanii ruszyły aby z metodyczną dokladnością wymazać obecność Francji na tych terenach . Na pierwszy ogień pszedł francuski oddział , który dokonał eksterminacji Indian. Ich dusze przebywające u Wielkiego Manitou zotały pomszczone ...

Czy triumfujacych i bliskich sukcesu Brytyjczyków ktos powstrzyma ?

Tego nie dowiemy się nigdy albowiem nie dane nam było z Norbertem dokończyć tej pasjonującej batalii ....
Dzieki za grę i do następnego razu !
Awatar użytkownika
jax
Sergent
Posty: 144
Rejestracja: czwartek, 9 marca 2006, 10:29
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: jax » poniedziałek, 30 października 2006, 11:32

wow, a więc to był strategos co grał w Wilderness War :idea:
no tak, zdążyłem się tylko przedstawić stolikowi POGa i tak się zastanawiałem kto tam sobie pogrywa z NH w WW :)
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1519
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 1 time

Post autor: Leo » poniedziałek, 30 października 2006, 11:34

Echhh...
Szkoda, że mnie tam nie było...
A gra wygąda (niestety tylko z opisu) rzeczywiście nieziemsko...
BEF Hero
Sous-lieutenant
Posty: 377
Rejestracja: piątek, 28 kwietnia 2006, 16:17
Lokalizacja: Piotrków Trybunalski

Post autor: BEF Hero » poniedziałek, 30 października 2006, 11:37

A to dziwne ! Brytyjska ówczesna prasa przedstawiłaby te wydarzenia zupełnie inaczej :lol:
Ale niech tam...
Well ... Strategos nie wspomniał,że w finale owej niezadługiej rozgrywki Armie Angielskie nie miały już przed sobą żadnego przeciwnika który mógłby stawić im czoła...
Tak już na poważnie, to gra jest naprawdę dobra.
Kapitalnie pokazuje nieomalże partyzanckie zmagania na ogromnym obszarze Ameryki Północnej. Gra się w nią wyśmienicie.
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8363
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » poniedziałek, 30 października 2006, 11:39

Na tym polegaja uroki propagandy . :)

My Francuzi musielismy , pójść chcąc nie chcąc na wymianę ciosów z agresywnym przeciwnikiem a potem postawić wszystko na jedna kartę ...


Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Wallenstein
Adjudant
Posty: 202
Rejestracja: środa, 26 kwietnia 2006, 09:13
Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle

Post autor: Wallenstein » poniedziałek, 30 października 2006, 11:43

Dorzucę tylko 3 grosze do tego czy warto grać w WW.

OCZYWIŚCIE :!: :!:
Po PoG jest to chyba najlepsza z serii gier point to point (nie liczę For the People bo nie miałem okazji zagrać).
Pewnym uatrakcyjnieniem jest tu na pewno wspólna talia kart zdarzeń - ach ta piękna niepewność czy przeciwnik nie wyciągnął właśnie moich pilnie oczekiwanych French Reinforcments :D
Generalnie gra bardzo grywalna, szczególnie dla miłośników książki i filmu o pewnym "białym" indianinie, orza dla wielbicieli białych i czerwonych mundurków.
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8363
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » poniedziałek, 30 października 2006, 12:40

Gralismy w Wielki Piatek z Nico FtF w Wilderness War .
Nico dołączył do graczy , którym ta gra sie podoba .
Ustalilismy ,że będzie grał Brytyjczykami a ja tradyjnie Francuzami.Gra przebiegała inaczej niz z Norbertem , Francuzi nie mieli czasu na angażówanie Indian do dalekich rajdów i choc byli bliscy przełamania linii obronnych przeciwnika w centrum celu swojego nie osiągnęli.
Anglicy w tej grze wykonali skuteczny desant w Louisburgu i choć Francuzi odwaznie stawili im czoła w otwartej bitwie a w tabeli był remis do szczęscia zabrakło drobiazgu ... współczynnik przeżywalności armii króla Ludwika wyniósł 0 %.
Zdobycie Louisburga w początkowej fazie gry przez Anglików oznaczało wielkie kłopoty - niemożność posiłkowania wojska i odbudowy skrwawionych szeregów. Nie dokończyliśmy gry( Swięta , Święta ) ale Anglicy mieli przewagę .

Gra Francuzami jest bardzo trudna . W tej grze być może sensowna jest licytacja - czyli ile punktów zwycięstwa chcesz poświęcić aby grać w drużynie Wielkiej Brytanii .

Z pewnością zmierzymy się z Nico w Wilderness War w ACTS ie.
Awatar użytkownika
jax
Sergent
Posty: 144
Rejestracja: czwartek, 9 marca 2006, 10:29
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: jax » poniedziałek, 30 października 2006, 12:41

Strategos pisze:Gra Francuzami jest bardzo trudna . W tej grze być może sensowna jest licytacja - czyli ile punktów zwycięstwa chcesz poświęcić aby grać w drużynie Wielkiej Brytanii .
Właśnie tak czytam te różne wypowiedzi i mam wrażenie jakby gra była niezbilansowana. Błędne wrażenie?
(propozycja Strategosa byłaby chyba niezła, jeśli rzeczywiście siły są niezbilansowane).
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8363
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » poniedziałek, 30 października 2006, 12:42

Trzeba jeszcze dobrych kilka partii rozegrać ale wydaje się , ,że zadaniem Francji jesli nie uda jej sie na samym poczatku rozstrzygnąć gry na swoją korzyść będzie uporczywa obrona Kanady . Z drugiej strony faktem jest ,ze wymagania co do zwycięstwa - w grze Francją są coraz mniejsze w miarę upływu czasu.
Najlepiej jest ( na razie do czasu pogłebionych wniosków)rozgrywać dwie partie Francją i Wlk Brytania aby roztrzygnąc sprawę kto był lepszy .
Awatar użytkownika
Nico
Général de Division
Posty: 3932
Rejestracja: poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 10:50

Post autor: Nico » poniedziałek, 30 października 2006, 12:42

Gre nalezy rozgrac na przemian i wygrywa ten kto zdobyl wiecej punktow (stracil mniej) danym panstwem.
Jak wojna byla nie zbalansowana to nie mozna na sile balansowac gry. Sama gra jest super!
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8363
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » poniedziałek, 30 października 2006, 12:42

Słusznie.Na pewno nie przez zmianę reguł bo to by mogło prowadzić do sytuacji , w której II RP ma bez sojuszników wygrać kmapanię 1939 roku zajmując Berlin.Ale odwołując się do tego przykładu Polska utrzymująca nie pobita armię do okreslonej momentu może wygrać mimo strat terytorialnych i zniszczen własnego terytorium .
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”