I Grenadier (2006) - wrażenia, relacje

Impreza historyczno-wargamingowa odbywająca się co roku w Warszawie, którą współtworzyliśmy przez pierwszych jedenaście edycji (2006-2016).
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36689
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 286 times
Been thanked: 184 times
Kontakt:

I Grenadier (2006) - wrażenia, relacje

Post autor: Raleen » sobota, 8 kwietnia 2006, 23:14

Może Pędrak napisze najpierw jak było, jak już dziś nie mam siły od nadmiaru wrażeń.

Zostałem prawie do końca obserwując prezentację figurkowego systemu do wojen napoleońskich przygotowanego przez ekipę z Krakowa. Miło było wymienic uwagi dotyczące realiów epoki napoleońskiej i porównac to z tym co znamy z planszówek, będzie trochę tematów do dyskusji na forum. Niech żałuje kto nie widział :wink:

Jestem pod dużym wrażeniem ipmrezy, również planszówki miały okazję nieźle się zaprezentowac, mimo, że konwent był bardziej nastawiony na figurki.

Tyle na razie.
Ostatnio zmieniony czwartek, 22 kwietnia 2010, 16:47 przez Raleen, łącznie zmieniany 1 raz.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Andy
Grossadmiral
Posty: 9585
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Lokalizacja: Piastów
Kontakt:

Post autor: Andy » sobota, 8 kwietnia 2006, 23:35

Mogłem wpaść tylko na chwilę, ale zdążyłem wynieść z Konwentu dobre wrażenia. Zostałem w raz z córką wprowadzony w tajniki Pomarańczowej Rewolucji przez samego Autora (dziękujemy!). Mogłem rzucić okiem na przykłady kompletnie mi nieznanych gier figurkowych. I last but not least: były pyszne kanapki i napoje! :)
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
Awatar użytkownika
Camillus
Sergent
Posty: 132
Rejestracja: poniedziałek, 30 stycznia 2006, 18:20
Lokalizacja: Prusy Królewskie
Kontakt:

Post autor: Camillus » niedziela, 9 kwietnia 2006, 13:16

Rzeczywiście dobre były kanapki i napoje,ale szybko się te napoje skończyły i na wiele się nie załapałem :cry:

Rozegrałem ciekawą bitwę w Blitzkrieg Commander, wygrałem niby,ale to tylko rozgrywka szkoleniowa. Moje Tygrysy siały śmierć na dużą odległość:D
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36689
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 286 times
Been thanked: 184 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » niedziela, 9 kwietnia 2006, 14:27

Zaczynając od spraw przyziemnych :wink: materialnych: było jedzenie i picie za darmo, najpierw kanapki, po południu jeszcze zupa, jakieś napoje sokopodobne do picia :) , rozdawano koszulki (w sumie organizator rozdał ich 60 z tego co mi mówił), wiele osób organizujących jakiekolwiek rozgrywki dostało statuetki - planowane były rozgrywki w szereg gier i były one przeznaczone dla zwycięzców, ale tego też dużo rozdano (ja się załapałem), do tego Wargammer i chyba Mirage ufundowali nagrody do turniejów figurkowych, dla starszych książki, ale także były modele i gry planszowe (wieczorem widziałem, że był do rozdania znany nam Budapeszt i Burza zimowa.

I może nie byłoby to aż tak dziwne, gdyby nie to, że uczestnictwo w konwencie było darmowe. Teoretycznie, nawet osoby postronne mogły wejśc i załapac się na koszulkę :) Sponsorem z tego co mi wiadomo od głównego organizatora był dom kultury Środmieście, nagrody do turniejów figurkowych przynajmniej po części ufundowała firma Wargamer.

Cały konwent odbywał się w dwóch salach, jedna z nich dla porównania ze znanymi może części realiami była znacznie większa od znanej z Armagedonu, druga trochę mniejsza. Uczestników było na pewno powyżej setki, myślę że licząc wszystkich przechodzących i do 200... czyli pod tym względem była to duża impreza, różnica skali z tym co znamy była widoczna.

Bardzo ciekawym elementem była rekonstrukcja zamachu na Kutscherę. Organizatorzy zaprosili panią Marię Stypułkowską ps. "Kama" która brała wtedy udział w tej akcji będąc w szeregach AK i dawała kolejnym łączniczkom znaki do rozpoczęcia akcji po tym jak samochód Kutschery wyjechał spod jego domu, a z kolei one grupie, która dokonała zamachu. Modelarze zrobili piękną makietę, na której była ta częśc Warszawy, gdzie odbyła się akcja. Po wsytąpieniu organizatora głos zabrała sama główna bohaterka, następnie uczestnicy mogli zadawac pytania, co też czynili. Na widowni dużo było młodzików w wieku szkolnym (podstawówka, gimnazjum).

Ogólnie na konwencie dużo było młodzieży, co bardzo go też różni od tego co znamy z imprez ściśle planszówkowych. Pod koniec dnia naliczyłem co najmniej 20-30 uczniaków, rośnie młode pokolenie :)

Zdecydowana większosc dolnej sali zajęta była przez planszówki: poza mną i Kiedrynem był Pędrak, sporo osób z klubu na Smolnej, a także z ekipy Nataniela, do tego Sosna miał jakieś planszówki, sami figurkowcy również w coś pogrywali i ogólnie nie było wyraźnego podziału.

Nam z Kiedrynem udało się rozegrac stary dobry "Grunwald 1410" Dragona, gdzie siły Zakonu, pod moim skromnym dowództwem pokonały wojska sprzymierzone, które bodaj w 7 etapie w związku z niekorzystną sytuacją na planszy, skapitulowały, chciałem sprawdzic czy grając Krzyżakami można tą grę wygrac :) Ponadto wciągnęlismy dwóch młodych adeptów, w wieku koniec podstawówki, którzy po krótkim przeszkoleniu grali obok nas drugi Grunwald (miałem dwie gry). Z początku jak tłumaczyłem zasdy wydawali się nieco znudzeni, ale jak doszło do walki złapali chyba bakcyla :D i już potem sami prowadzili działania nie zwracając na nas uwagi.

Pod koniec dnia grałem też szkoleniowe Quatre Bras (rozszerzenie Waterloo), z jednym z kolegów figurkowców. Ponieważ był obeznany z epoką radził sobie mimo bardzo krótkiego wprowadzenia. Pewnie spróbujemy jeszcze na Smolnej, bo nnie udało nam się dokończyc z przyczyn niezależnych.

Wiele osób przechodziło i pytało, młodszym podobała się zawsze plansza od Wiednia. Starsi przypominali sobie trochę :)

Obok widziałem, że Pędrakowi też ludzie dopisali do Pomarańczowej rewolucji. Smolna za to zjawiła się bez Raubrittera i bez Leo, więc w osłabionym składzie, ale mimo to było sporo osób.

Ogólnie atmosfera była miła, organizatorzy życzliwie nastawieni do planszówek, wbrew obawom niektórych. Nie było widac żadnych podziałów, które może czasem niezbyt szczęśliwie uwidaczniają się w internecie. Jednocześnie był to konwent bardziej pluralistyczny niż znane nam planszówkowe, po części wydaje mi się, że także dzięki naszemu udziałowi. Chodzi mi o to, że były różne grupy wargamingowe i różne środowiska, tak samo po stronie planszówek można powiedziec, że były osoby z różnych stron, przez co nie było wrażenia dominacji, firma Wargamer, która potencjalnie miałaby tu największe możliwości i jako współorganizator miała więcej do powiedzenia, również utrzymała się w tym nurcie, za co jej chwała.

Pod wieczór miałem jeszcze okazję uczestniczyc w pokazie systemu figurkowego do epoki napoleońskiej przygotowanego przez grupę z Krakowa. Było na czym oko zawiesic, a dodatkowo jako miłośnik epoki napoleońskiej nie muszę dużo tłumaczyc dlaczego zostałem do końca pokazu :) W starciu, które było rozgrywane siły były wielkości dywizja na dywizję, z tym, że skład ich był mieszany. Ciekawym elementem było z pewnością to, że przed bitwą obaj gracze zapisywali rozkazy dla poszczególnych swoich oddziałów, które potem w trakcie bitwy były realizowane (albo i nie), czasem wariantywnie. Każdy z graczy starał się jak najszybciej opanowac artylerią pobliskie wzgórze, po drugie obaj manewrowali w ten sposób, że każdy z nich jedno ze swoich skrzydeł uczynił nieruchomym a większosc sił skoncentrował na drugim - rozgrywka zmierzała do tego kto pierwszy kogo "zwinie". W kluczowym momencie dowodzący Francuzami wykonał szarżę dragonami w centrum na wzgórze na którym obok stała artyleria (szarżował w ten sposób, żeby nie byc ostrzelanym), w tym samym czasie na wzgórze wchodził batalion pruskiej piechoty, który jednakże zdołał uformowac pełny czworobok (batalion en masse, masę batalionową) i wytrzymac szarżę, ale potem załamał się w walce i zaczął uciekac, przez co dowodzący Francuzami zdobył wzgórze i wyszedł na bok pruskiej artylerii. Niestety zmylony radą przeciwnika wdał się dragonami w pościg za uchodzącą masą batalionową i co uwikłało go w dalszą walkę i nie zdążył już zaatakowac artylerii. Dowodzący Prusakami lepiej rozłożył siły, zostawiając niewielkie oddziały na nieruchomym skrzydle, przez co miał dużo więcej szeregów na skrzydle, którym wykonywał ofensywę. Wobec masy pruskiej piechoty 3 bataliony francuskie na tym skrzydle szybko uległy. O ich porażce zdecydowała nawet nie sama ich wartośc bojowa ale czynniki psychologiczne, a konkretnie gra przewiduje wpływ stojących w pobliżu walczących wojsk innych sojuszniczych oddziałów. Jeśli walczą dwa oddziały i jeden z nich stoi samotnie, a za drugim idą dalsze 3 oddziały, to bardzo negatywnie wpływa to na morale oddziału samotnie stojącego. W razie porażki bardzo łatwo dochodzi to tego, że tak oddział ucieka. Tak też stało się u Francuzów, których jeden z batalionów uciekł a drugi znalazł się pod ostrzałem stojącej dosc blisko artylerii. A kolei na nieruchomym skrzydle Prusaków dosc szybko pojawili się francuscy huzarzy, ale niewiele mogli zdziałac przeciw uformowanemu w czworobok batalionowi. Jedyne co się udało to otoczenie stojącego w obronie okrężnej w zabudowaniach oddziału.
Podsumowując, bardzo ciekawa rozgrywka, stopień szczegółowości reguł skróconych większy niż wszystko to co znamy z Waterloo i podobnych gier. Trzeba miec trochę figurek i miejsca do takich rozgrywek, tak że bez zorganizaowanej grupy graczy ani rusz - to jedyny maknament.
Ostatnio zmieniony wtorek, 11 kwietnia 2006, 10:04 przez Raleen, łącznie zmieniany 1 raz.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Kiedryn
Sergent
Posty: 123
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:59
Lokalizacja: Wawa

Post autor: Kiedryn » wtorek, 11 kwietnia 2006, 09:22

Właśnie znalazłem chwilkę by coś skrobnąć.

Więc tak jak pisał Raleen. Na konwencie była ogromna ilość atrakcji, każdy znalazł by coś dla siebie. Sam nie spodziewałem się tak dużej różnorodności gier, zarówno jeśli chodzi o planszówki jak i figurki. Jednym słowem, jest czego żałować jeśli się nie było.

Natomiast co do prezentacji systemu napoleońskiego to byłem tylko na samym początku. Jednak z tego co widziałem zapowiadało się to ciekawie i z tego co przeczytałem chłopaki z Krakowa nie zawiedli i tym razem. Zrobili naprawdę ciekawą rozgrywkę z nieoczekiwanymi zwrotami akcji :shock:. za niedługo powinny pojawić się zdjęcia z imprezy.

Mam nadzieje że przekona to kilka osób do udziału następnym razem, naprawdę warto.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36689
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 286 times
Been thanked: 184 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 11 kwietnia 2006, 10:22

Z tego co wiem była w teleexpressie relacja z konwentu, pokazano głównie figurki, ale o planszówkach też było. Może woleli kręcic na górze, bo tam sala była jaśniejsza. Była też z tego co wiem od organizatora, relacja w Wyborczej i jeszcze w paru gazetach.

Jeszcze trochę o naszej rozgrywce w Grunwald...

Wojska polskie wykazały dużą aktywnosc od początku na skrzydle lewym, koło Łodwigowa. Na szczęście miałem tam skierowane już na początku siły, które osłoniły moją prawą flankę. Ponadto dosc ostro polska jazda wchodziła w wilcze doły, tak samo na skrzydle litewskim Tatarzy i parę chorągwi litewskich dosc szybko rozmiotło wilcze doły. Za to Litwini nie wykonali na swoim skrzydle manewru oskrzydlającego co byc może potem stało się przyczyną ich zguby. Polacy dzielnie walczyli koło Łodwigowa, za to centrum generalnie stało, bo pozostały tam jakieś wilcze doły i Kiedryn nie chciał wpuszczac na nie swoich najlepszych chorągwi. Na prawym skrzydle krzyżackim warto odnotowac postawę jednej z chorągwi krzyżackich, która rozbiła przy stosunku -1 atakującą ją chorągiew wroga i niestety musiała ruszyc za nią w pościg, z braku linii dowodzenia. Ale za to w nastepnym etapie, po wyjściu na tyły wroga, udało jej się atakując od tyłu wyeliminowac jedną z chorągwi wroga, sama niestety w kolejnym etapie też została wyeliminowana. Skutek uboczny tych zdarzeń był taki, że wstrzymany został na chwilę ruch oskrzydlający lewego polskiego skrzydła.
Na skrzydle Gości Zakonu, po uporaniu się z atakującym pierwszym rzutem, wojska krzyżackie z wolna ruszyły do ofensywy. Przy współudziale piechoty udawało się eliminowac kolejne chorągwie. Dzięki udziałowi piechoty udało się też wyeliminowac księcia Witolda, a niedługo potem jeszcze jednego wodza litewskiego, jeden z wodzów polskich poległ też koło Łodwigowa. Wkrótce też po części frontalnie, po części łapiąc litewskie chorągwie w sytuacjach dwa na jeden, udało mi się rozbic skrzydło litewskie i w 7 etapie w krzakach przed zgrupowaniem Wallenroda stał już właściwie tylko odwód polski a koło niego masa litewskich rozproszonych oddziałów. Na prawym skrzydle walki były też krwawe, ale w pewnym momencie Polakom zaczęło między centrum a Łodwigowem brakowac sił. Pod koniec gry naszej rozgrywki piehcota krzyżacka zaczęła obsadzac bagna zabezpieczając całą linię wojsk Zakonu i zasłaniając ostatnią potencjalną lukę, a jednocześnie dzięki umieszczeniu jej tam zyskałem możliwosc wyprowadzenia przez bagna ataku na zmieszane w tym miejscu chorągwie polskie. Centrum do końca gry pozostało nietknięte. Warto jeszcze wspomniec o tym, że bodaj w 7 etapie jedna z chorągwi uciekając przez chorągiew Przyboczna, z samym królem Jagiełłą, wprowadziła ją w stan rozproszenia i skłoniła do ucieczki. Jak widac panika ogarnęła nawet przybocznych głównego wodza :D Nie ma się więc co dziwic, że Kiedryn skapitulował.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Kiedryn
Sergent
Posty: 123
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:59
Lokalizacja: Wawa

Post autor: Kiedryn » wtorek, 11 kwietnia 2006, 11:36

Ah Raleen no i nie wspomniałes o "prawdziwych" grenadierach w strojach z odpowiedniej epoki... :lol:
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36689
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 286 times
Been thanked: 184 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 11 kwietnia 2006, 12:33

Tak piękni byli w tych strojach, ale potem się poprzebierali, myślałem, że wytrwają do końca :wink:
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raubritter
Padpałkownik
Posty: 1477
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:14
Lokalizacja: Miasto Stołeczne Warszawa
Been thanked: 1 time

Post autor: Raubritter » wtorek, 11 kwietnia 2006, 15:14

Miałem być, ale niestety, nie z mojej winy, konwent mnie ominął. Widzę, że sporo straciłem... :cry: Nic to, mam nadzieję, że za rok będzie druga edycja.
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?
Awatar użytkownika
Andy
Grossadmiral
Posty: 9585
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Lokalizacja: Piastów
Kontakt:

Konwent Grenadier (2)

Post autor: Andy » niedziela, 5 listopada 2006, 08:51

Ja byłem tylko przez krótką chwilę, ale wrażenia mam pozytywne. Odbyliśmy z Hari Matą przeszkolenie w zakresie wzniecania rewolucji na Ukrainie - wykładał sam Autor, współdziałał Andreas. Grano też we Fryderyka i Grunwald, oglądano Here I Stand i Fire in the Sky. Być może w godzinach popołudniowych (gdy już mnie nie było) także w to grano. Ponadto, a może przede wszystkim były dwa piętra i ze dwadzieścia stołów, na których gracze posługiwali się figurkami, modelami, makietami i linijkami do mierzenia odległości. Niestety - nic z tego nie zrozumiałem. Szczególnie ciekawie wyglądały walki powietrzne pierwszej wojny światowej. Na dużej powierzchni (bez stołów) poustawiano stojaki, do których na różnych wysokościach były przymocowane modele myśliwców w skali 1:72. Pomiędzy stojakami, na ogół na czworaka, przemieszczał się tłumek młodych graczy, wyposażonych w tabele, miarki i kątomierze - jak rozumiem, byli to piloci.
W sumie imponujący wydawał się zapał uczestników, którzy w początkach XXI wieku spędzali miło czas nad makietami i planszami, nie mając w swoim zasięgu choćby jednego komputera! :)
Ponadto serwowano pyszne kanapki i napoje. Ale nie tylko z tego powodu żałowałem, że nie mogłem tam być dłużej. :wink:
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8340
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » niedziela, 5 listopada 2006, 08:52

Kurcze mam fajna niby grę dotycząca I wojny światowej na morzu i mnie te linijki wykończyły(niby planszowa ale system taki jak przy figurkach) . Na Bitwę Jutlandzką trzeba by wynająć biuro i asystentów . Mam zamiar grać w nią z wykorzystaniejm niektórych zasad z Orła naszego dobrodzieja Zulusa.
Linijki w 3D to już przekracza ,nawet moją ,wyobraźnię :shock:
Awatar użytkownika
Andy
Grossadmiral
Posty: 9585
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Lokalizacja: Piastów
Kontakt:

Post autor: Andy » niedziela, 5 listopada 2006, 08:52

Nie mówiąc o kątomierzach. :wink:
Awatar użytkownika
Spooky:)
Lieutenant-Adjudant-Major
Posty: 693
Rejestracja: poniedziałek, 11 września 2006, 21:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Spooky:) » niedziela, 5 listopada 2006, 08:53

a moze jakis link do tej gry Strategosie :lol:
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8340
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » niedziela, 5 listopada 2006, 08:53

http://strategie.net.pl/viewtopic.php?t=546

Taki link był sobie za miedzą :wink: .
Pancho
Enfant de troupe
Posty: 2
Rejestracja: czwartek, 27 kwietnia 2006, 08:48
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Pancho » niedziela, 5 listopada 2006, 08:54

Zablokowany

Wróć do „Konwent GRENADIER”