Kardynał Richelieu

Od upadku Konstantynopola do wybuchu rewolucji francuskiej (1789).
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36519
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 228 times
Been thanked: 147 times
Kontakt:

Kardynał Richelieu

Post autor: Raleen » piątek, 4 lipca 2008, 21:01

Jako, że ostatnio dział nam się trochę ożywił, proponuję nowy temat.

Postać powszechnie znana wśród osób przynajmniej jako tako interesujących się historią.

Jak oceniacie najsłynniejszego kardynała w historii, jako polityka, stratega i reformatora Francji? Dyskusja w założeniu powinna być szeroka.

Kiedyś spotkałem się z taką opinią, że swoimi działaniami w czasie wojny trzydziestoletniej kardynał opóźnił zjednoczenie Niemiec o 300 lat. Co o tym sądzicie?
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
nazaa
Tribunus Angusticlavius
Posty: 698
Rejestracja: poniedziałek, 16 marca 2009, 16:38

Post autor: nazaa » środa, 16 grudnia 2009, 09:56

Coś w tym jest ;) Jasne, że kardynałowi zależało na tym, żeby Niemcy się nie zjednoczyły, bo to oznaczałoby dla Francji zagrożenie i konkurencję, stąd też te wszystkie działania prowadzące do ich podzielenia choćby na przykład popieranie protestantów w wojnie trzystoletniej (i sukcesywne osłabianie Habsburgów). Kierunek polityki wobec Niemiec wyznaczony przez kardynała został potem konsekwentnie obierany przez jego następców aż do Ludwika Napoleona i jego upadku.
"Każda trudność zdawała się beznadziejna i nie do pokonania, bo nie było Aleksandra by ich z niej wydobyć" (Arrian VI, 12, 2)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36519
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 228 times
Been thanked: 147 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » piątek, 18 grudnia 2009, 13:19

I co ważniejsze, Niemcom nie udało się tego bakcyla przezwyciężyć. Zabawnie mogą przy tym wyglądać popularne opinie o niemieckim zorganizowaniu, solidności itd. Z drugiej strony, działało wiele sił i czynników obiektywnych, które były zainteresowane w tym, żeby Niemcy były podzielone. Zasługą Richelieu jest to, że udało mu się je wytworzyć, w postaci tak daleko idących podziałów wewnętrznych, że przez wieki nikomu nie udało się ich zlikwidować. Ciekawe, że w 1990 r. prezydent Francois Mitterand też nie był zwolennikiem jednoczenia się Niemiec. Pewne motywy polityki kardynała okazują się ponadczasowe :) .
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Grohmann
Starosta
Posty: 925
Rejestracja: środa, 4 stycznia 2006, 22:39
Lokalizacja: Szczecin

Re: Kardynał Richelieu

Post autor: Grohmann » piątek, 17 sierpnia 2012, 23:34

Raleen pisze:Jako, że ostatnio dział nam się trochę ożywił, proponuję nowy temat.

Postać powszechnie znana wśród osób przynajmniej jako tako interesujących się historią.

Jak oceniacie najsłynniejszego kardynała w historii, jako polityka, stratega i reformatora Francji? Dyskusja w założeniu powinna być szeroka.

Kiedyś spotkałem się z taką opinią, że swoimi działaniami w czasie wojny trzydziestoletniej kardynał opóźnił zjednoczenie Niemiec o 300 lat. Co o tym sądzicie?
Bezsprzecznie wybitna postać o przełomowej roli dla dziejów Europy. Nie tylko nie dopuścił do zjednoczenia Niemiec, ale uczynił z Francji najpotężniejszy kraj na kolejne 200 lat.
Papież o nim powiedział, że jeżeli istnieje Bóg to skończy w piekle, natomiast jeżeli Boga nie ma to był to Wielki człowiek.
Get the graal or die tryin.
Awatar użytkownika
Grohmann
Starosta
Posty: 925
Rejestracja: środa, 4 stycznia 2006, 22:39
Lokalizacja: Szczecin

Re:

Post autor: Grohmann » piątek, 17 sierpnia 2012, 23:36

Raleen pisze:I co ważniejsze, Niemcom nie udało się tego bakcyla przezwyciężyć. Zabawnie mogą przy tym wyglądać popularne opinie o niemieckim zorganizowaniu, solidności itd. Z drugiej strony, działało wiele sił i czynników obiektywnych, które były zainteresowane w tym, żeby Niemcy były podzielone. Zasługą Richelieu jest to, że udało mu się je wytworzyć, w postaci tak daleko idących podziałów wewnętrznych, że przez wieki nikomu nie udało się ich zlikwidować. Ciekawe, że w 1990 r. prezydent Francois Mitterand też nie był zwolennikiem jednoczenia się Niemiec. Pewne motywy polityki kardynała okazują się ponadczasowe :) .
Najważniejsze, że sami Niemcy niespecjalnie byli zainteresowani połączeniem w jedno superpaństwo niemieckie. Po II wojnie każdy patrzył z lękiem na możliwość unifikacji obu bytów niemieckich. Wciąż uważano, że Niemcy są w stanie stać się pierwszym państwem w Europie. Jak widać dzisiaj mieli rację...
Get the graal or die tryin.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36519
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 228 times
Been thanked: 147 times
Kontakt:

Re: Kardynał Richelieu

Post autor: Raleen » niedziela, 19 sierpnia 2012, 22:13

Po wojnie, tzn. gwoli ścisłości II wojnie św., to Niemcom nikt nie dałby się zjednoczyć, nawet gdyby bardzo tego chcieli ;) . I było to być może dla nich nawet wygodne, że byli podzieleni, o tyle, że byli mniej podejrzewani o to, że odradza się u nich niemiecki militaryzm itd. Przecież np. w Polsce przez cały okres PRL wykorzystywano propagandowo wszelkie przejawy działalności RFN, które mogłyby nasuwać tego rodzaju skojarzenia (i fabrykowano niezależnie od tego).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Grohmann
Starosta
Posty: 925
Rejestracja: środa, 4 stycznia 2006, 22:39
Lokalizacja: Szczecin

Re: Kardynał Richelieu

Post autor: Grohmann » piątek, 24 sierpnia 2012, 11:54

Ogólnie postać Richelieu w Polsce raczej słabo znana, mimo że kluczowa dla dziejów Europy. A szkoda.
Get the graal or die tryin.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia XVI-XVIII wieku”