Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Awatar użytkownika
gocho
Adjudant-Major
Posty: 308
Rejestracja: środa, 26 maja 2010, 11:44
Lokalizacja: Szczecin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: gocho »

Graczy jest 5 - Polska Jagiellończyków, Czechy Jerzego z Podiebradów, Węgry Macieja Korwina, Austria Habsburgów i Krzyżacy.
Ciekawi mnie jak rozwiązałeś sytuacje Czech po śmierci Jerzego z Podiebradów i ew. Węgier po śmierci Macieja Korwina. O ile śmierć Macieja nastąpiła już w zasadzie na koniec ram Twojej gry, to zgon Jerzego był dosyć istotny dla układu sił w środkowej Europie. Dzieje się coś specjalnego w grze? Czy ot tak królem zostaje Władysław Jagiellończyk? Od tego momentu działa z automatu przeciw swojemu rodowi?
wprowadzenie utrudnień logistycznych dla armii operujących z dala od terenów macierzystych,
Przydałoby się też, chyba, osłabienie siły ofensywnej Zakonu. Zakon powinien być trudny do podbicia, ale nie powinien mieć takich możliwości ofensywnych - zwłaszcza w przypadku, gdy ma tylko jednego sąsiada, zaś ten sąsiad może być zajęty na kilku innych frontach.


To akurat słuszne, ale można by też realny zasięg ekspansji zakonu, czy innego agresora w Polsce, osiągnąć poprzez zwiększenie ilości prowincji polskich np. tak żeby Lwów nie był 2 pola od Ostródy. Mała Austria czy Zakon mają po 7 obszarów, Czechy 10 = Polska z Litwą tylko 10.

Czytam sobie Baczkowskiego , żeby nieco przyswoić temat. Czy elektorzy niemieccy mają jakieś znaczenie? Saksonia (chyba nie ma jej w grze), Brandenburgia czy tron czeski były ważne jako głos mogący przesądzić elekcje cesarskie i między innymi o te głosy walczył Maciej Korwin z Habsburgami. Czy coś z tego ma znaczenie dla tej dwójki graczy? Wydaje się, że mieć powinno.
Prawdą jest to co piszesz - że w grze wieloosobowej to Gracze piszą historię i w rozgrywce może mieć miejsce wiele zaskakujących i nieprawdopodobnych rzeczy.
Jestem pewien, że nie da się tego całkowicie uniknąć na etapie projektowania (nie ma takiego projektu, którego ludzka niekopetencja lub zła wola by nie zepsuła :P), jednak pewne rzeczy można próbować ograniczać.
Mam refleksje dotyczące wojen z czasów HIS i równie dobrze odpowiada to wojnom w XV wieku. Mianowicie słaba skuteczność i współorganizacja działań sojuszniczych w rzeczywistości (np. sojusze angielsko-habsburskie przeciw Francji często kończyły się tym, że tylko jeden ruszał na Francję, a drugi nie chcąc marnować sił i środków lub osłabiać rywala, nie wykonywał w ogóle ataku; rzadkie współdziałanie flot wenecko habsburskich przeciw Turkom; identycznie sojusz jagiellońsko-habsburski skończył się nie udanym atakiem Jagiellonów na Śląsk Macieja Korwina, bo Habsburgowie w ogóle nie odciągnęli sił Korwina atakiem na Węgry). Ponadto w obydwu okresach (Hisa i Twojej gry) niewątpliwie ważne dla wszystkich graczy powinno być zachowanie względnej równowagi sił - nikomu nie zależało na rozbiorze jednego państwa bo wzmacniałoby to któregoś oponenta.

W grze typu HIS koalicje raczej nie mają tego typu ograniczeń (mogą przespać pół rozgrywki, narobić bałaganu nie sensownymi sojuszami, grać przeciwko komuś w ramach jakieś zemsty za wcześniejsze rozgrywki/tury, a nie by wygrać, a potem mogą zawrzeć skuteczną koalicje 3-4 graczy vs jednemu prowadzącemu). Obrońca w ramach skoordynowanego (bo nie ograniczonego w niczym przez zasady gry) ataku z dwóch stron może tylko się zdecydować który atak odeprzeć, a kogo wpuści w swoje królestwo. Zasady o kluczach i kartach, ruchu armiami (ruch tylko jednej armii lub budowa oddziałów) raczej wzmacniają tendencje do atakowania kogoś z kilku stron - nie ma zasad, które kazałyby wstrzymywać się przed popieraniem agresora czy jednoczesną agresją.

W teoretycznym modelu zasad gry można by rozważyć zasady typu: wszyscy gracze poza głównym agresorem-oponentem tracą VP jeśli jakiś kraj traci więcej niż 1/3 prowincji / pól kluczowych.
Albo wchodząc z butami do Twojej gry: Austria, Węgry i Czechy mają interes w istnieniu Zakonu, Austria i Czechy mają interes w istnieniu Polski i vice versa itd itp. Taki luźny pomysł na ograniczenie współdziałania graczy przeciwko osamotnionej ofierze, urealnienie zasięgu zdobyczy. Zasady tego typu zmniejszają oczywiście swobodę graczy (i liczbę możliwych przebiegów i zakończeń rozgrywki), ale jeśli jakiś projektant szuka realizmu w grach wieloosobowych to ew. w tym kierunku można by iść.
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
Awatar użytkownika
Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Adjudant-Major
Posty: 315
Rejestracja: środa, 10 lutego 2016, 01:06
Has thanked: 2 times
Been thanked: 14 times

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg) »

gocho pisze: poniedziałek, 5 października 2020, 09:37 Ciekawi mnie jak rozwiązałeś sytuacje Czech po śmierci Jerzego z Podiebradów i ew. Węgier po śmierci Macieja Korwina. O ile śmierć Macieja nastąpiła już w zasadzie na koniec ram Twojej gry, to zgon Jerzego był dosyć istotny dla układu sił w środkowej Europie. Dzieje się coś specjalnego w grze? Czy ot tak królem zostaje Władysław Jagiellończyk? Od tego momentu działa z automatu przeciw swojemu rodowi?
W wersji standardowej, jeśli chodzi o Czechy, mechanizm jest dość prosty, bowiem nie chciałem mimo wszystko aż tak bardzo ingerować w swobodę graczy. Zresztą historycznie Jan Olbracht i Władysław byli sobie wrodzy, chyba nawet wprost poszli na wojnę, więc problematyczny jest tylko krótki okres między śmiercią Jerzego a śmiercią Kazimierza.
W zasadzie przewidziałem w nim jedno ograniczenie - w momencie w którym Władysław zostaje królem Czech, jeśli Polska i Czechy prowadziły wojnę to obowiązkowo zawierają pokój.

Z kolei gdy Jan Olbracht zostanie królem Polski, Polska może "za darmo" w tym momencie wypowiedzieć wojnę Czechom. Pewnym hamulcem po stronie Czech jest dodatkowo ich osłabienie po śmierci Jerzego (realizowane przez kilka kart, takich jak na przykład "Liga Zielonogórska").

Natomiast Węgry mają bardziej bogatą mechanikę. Po pierwsze, by uniknąć sytuacji w której Czechy niejako za darmo przejmują całość Węgier po śmierci Macieja, przyjąłem w grze, że gracz węgierski po śmierci Macieja kieruje Janem Korwinem, a nie Władysławem. Wiążę się to z poważnymi ograniczeniami - w chwili śmierci Korwina Węgry tracą mocnego dowódcę, część armii oraz pozytywne modyfikatory swojego władcy, a Czechy mogą wypowiedzieć im wojnę. Jest tu jednak jedno ale - Węgry mają specjalną mechanikę "małżeństwa Macieja Korwina", podobną nieco do HISowego małżeństwa Henryka VIII, w ramach której Maciej może spłodzić prawowitego następcę (Jan był z nieprawego łoża), co uchroni je przed opisanymi wyżej negatywnymi skutkami śmierci Macieja.

Dodam jeszcze, że pracuję też nad wariantem 2-osobwym, zaczynającym się później, bo w latach 70 XV wieku i tam mechanizm ten byłby jeszcze bardziej rozbudowany - początkowo Czechy są pod kontrolą gracza polskiego, ale w wyniku dyplomacji mogą zmienić strony. Wariant ten jest jednak na razie na etapie projektowania.
To akurat słuszne, ale można by też realny zasięg ekspansji zakonu, czy innego agresora w Polsce, osiągnąć poprzez zwiększenie ilości prowincji polskich np. tak żeby Lwów nie był 2 pola od Ostródy. Mała Austria czy Zakon mają po 7 obszarów, Czechy 10 = Polska z Litwą tylko 10.

Jak pisałem, początkowo mapa bardziej HISowa, i wyglądała tak:
https://drive.google.com/file/d/1oZk6J2 ... sp=sharing
Natomiast kwestia ostatecznego jej wyglądu wynika z dwóch kwestii - balansu i grywalności. Dodam zresztą, że Polska jest tu reprezentowana tylko przez właśnie polską część Unii, Litwy mamy tylko skrawek.
Co do Krzyżackiego "blitzkriegu" zmieniłem nieco zasady o oblężeniach, przez co raczej już nie powinno do niego dochodzić.
Czytam sobie Baczkowskiego , żeby nieco przyswoić temat. Czy elektorzy niemieccy mają jakieś znaczenie? Saksonia (chyba nie ma jej w grze), Brandenburgia czy tron czeski były ważne jako głos mogący przesądzić elekcje cesarskie i między innymi o te głosy walczył Maciej Korwin z Habsburgami. Czy coś z tego ma znaczenie dla tej dwójki graczy? Wydaje się, że mieć powinno.
Po pierwsze jaką pozycję by tu Kolega szczególnie polecił, bo przyznam że mi trudno było znaleźć obszerną literaturę na ten temat.
Po drugie mechanika Sejmu Rzeszy jest akurat mocno uproszczona, wynika to po części z tego, że większość Rzeszy (w tym 4 elektorów) jest poza planszą, a po drugie - znowu by nie komplikować zanadto rozgrywki. Nie wydaje mi się zresztą by realne było wybranie Macieja Korwina w miejsce Maksymiliana, nawet gdyby Fryderyk umarł przed nim, ale tu chętnie poznam Kolegi opinię.
Albo wchodząc z butami do Twojej gry: Austria, Węgry i Czechy mają interes w istnieniu Zakonu, Austria i Czechy mają interes w istnieniu Polski i vice versa itd itp. Taki luźny pomysł na ograniczenie współdziałania graczy przeciwko osamotnionej ofierze, urealnienie zasięgu zdobyczy. Zasady tego typu zmniejszają oczywiście swobodę graczy (i liczbę możliwych przebiegów i zakończeń rozgrywki), ale jeśli jakiś projektant szuka realizmu w grach wieloosobowych to ew. w tym kierunku można by iść.
Akurat sojusz Krzyżacko-Węgierski czy Polsko-Austriacki, jak już zresztą pisałem, leży bardzo mocno w interesie obu stron , tak, że nie widziałem rozgrywki w której by został zerwany. Trudno mi na te chwilę wymyśleć mechanikę, która by rozwiązywała wspomniany przez Kolegów problem, nie psując przy tym gry. Zresztą Kolega przytoczył wyżej szereg scenariuszy historycznych które właśnie tak wyglądały.
Jeśli w ogóle bym widział jakiś problem, to być może nadużywanie przez graczy sojuszy i zawieranie ich każdy z każdym, tak, że potem nie można wypowiedzieć wojny innemu graczowi. Być może dodam tu jakąś mechanikę zrywania sojuszy, by temu zapobiec. Acz z drugiej strony u mnie i tak jest lepiej niż w HISie, gdzie w zasadzie wojny można było tylko wypowiadać w fazie dyplomacji (z bardzo mała liczbą wyjątków) - u mnie można też w fazie gry.
Patriae Commodis Serviens - Być Ojczyźnie pożytecznym (Dewiza Prymasowskiego Miasta Łowicza).
Awatar użytkownika
gocho
Adjudant-Major
Posty: 308
Rejestracja: środa, 26 maja 2010, 11:44
Lokalizacja: Szczecin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: gocho »

W wersji standardowej, jeśli chodzi o Czechy, mechanizm jest dość prosty, bowiem nie chciałem mimo wszystko aż tak bardzo ingerować w swobodę graczy. Zresztą historycznie Jan Olbracht i Władysław byli sobie wrodzy, chyba nawet wprost poszli na wojnę, więc problematyczny jest tylko krótki okres między śmiercią Jerzego a śmiercią Kazimierza.
W zasadzie przewidziałem w nim jedno ograniczenie - w momencie w którym Władysław zostaje królem Czech, jeśli Polska i Czechy prowadziły wojnę to obowiązkowo zawierają pokój.
Tak tylko pytałem, czy jest tu jakiś ciekawy mechanizm, możliwość wpłynięcia na elekcję w Czechach, jakieś VP/ efekty za zwycięstwo w elekcji.
Węgry mają specjalną mechanikę "małżeństwa Macieja Korwina", podobną nieco do HISowego małżeństwa Henryka VIII, w ramach której Maciej może spłodzić prawowitego następcę (Jan był z nieprawego łoża), co uchroni je przed opisanymi wyżej negatywnymi skutkami śmierci Macieja.
To na plus
Po pierwsze jaką pozycję by tu Kolega szczególnie polecił, bo przyznam że mi trudno było znaleźć obszerną literaturę na ten temat.
Po drugie mechanika Sejmu Rzeszy jest akurat mocno uproszczona, wynika to po części z tego, że większość Rzeszy (w tym 4 elektorów) jest poza planszą, a po drugie - znowu by nie komplikować zanadto rozgrywki. Nie wydaje mi się zresztą by realne było wybranie Macieja Korwina w miejsce Maksymiliana, nawet gdyby Fryderyk umarł przed nim, ale tu chętnie poznam Kolegi opinię.
Mam tylko "Między czeskim utrakwizmem a rzymską ortodoksją czyli walka Jagiellonów z Maciejem Korwinem o koronę czeską w latach 1471-1479" i "Habsburgowie i Jagiellonowie w walce o Węgry w latach 1490-1492". Trudno mi coś więcej polecić bo nie studiowałem tego tematu. Co do samego Macieja, może i nie miał szans na elekcje, ale uczestnicy sporu nie byli wtedy tego do końca pewni - więc gracze tym bardziej nie powinni być pozbawieni wpływu na te wydarzenia. Nie wiem z czego gracze biorą VPki w grze więc tylko polecam jakieś tematy dla chromu gry (mogłoby być punktowanie w trakcie rozgrywki za elektorów, za wpływ u papieża -> wsparcie zakonu poprzez nie uznawanie postanowień pokojowych z Polską, planowana krucjata antyturecka, która chroni Węgry przed sąsiadami itp.) - . Jednym z zarzutów do niektórych gier wieloosobowych jest generyczność. Warto więc moim zdaniem dać poszczególnym graczom co najmniej kilka specjalnych cech i obszarów działań, które dotyczą tylko ich królestwa. Tak żeby każdy miał większą ochotę spróbować gry wszystkimi pięcioma stronami. Uproszczenia OK. Ale chociaż w zasadach zaawansowanych / opcjonalnych dodać więcej różnic stronom konfliktu. Masz tutaj trudniejsze zadanie (brak morskich działań, odkryć geograficznych, mniejsze różnice religijne).

Powodzenia
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
Awatar użytkownika
Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Adjudant-Major
Posty: 315
Rejestracja: środa, 10 lutego 2016, 01:06
Has thanked: 2 times
Been thanked: 14 times

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg) »

gocho pisze: poniedziałek, 5 października 2020, 14:29 Warto więc moim zdaniem dać poszczególnym graczom co najmniej kilka specjalnych cech i obszarów działań, które dotyczą tylko ich królestwa. Tak żeby każdy miał większą ochotę spróbować gry wszystkimi pięcioma stronami. Uproszczenia OK. Ale chociaż w zasadach zaawansowanych / opcjonalnych dodać więcej różnic stronom konfliktu. Masz tutaj trudniejsze zadanie (brak morskich działań, odkryć geograficznych, mniejsze różnice religijne).

Powodzenia
Akurat tego jest dość sporo:
Wojny Burgundzkie i Sejm Rzeszy u Austrii; Kwestia dziedzica, pretensji do korony czeskiej czy spraw tureckich u Węgrów; kwestia husytyzmu czy projektu pokojowego Jerzego z Podiebradów u Czechów; sprawy tatarsko-moskiewskie czy kwestia synów Kazimierza Jagiellończyka u Polski czy wreszcie w sumie pakiet zasad "chroniących" Krzyżaków jako Zakon Rycerski (brak obowiązku zwoływania stanów, bonus do obrony twierdz, odporność na niektóre negatywne efekty dotyczące monarchów etc.)

Zachęcam do zapoznania się z listą kart, jest w I poście wątku.
Patriae Commodis Serviens - Być Ojczyźnie pożytecznym (Dewiza Prymasowskiego Miasta Łowicza).
Awatar użytkownika
Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Adjudant-Major
Posty: 315
Rejestracja: środa, 10 lutego 2016, 01:06
Has thanked: 2 times
Been thanked: 14 times

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg) »

Jakby ktoś miał czas i chęć na udział w testach to zapraszam w kolejną lub jeszcze kolejna sobotę (28.11. lub 5.12.) w mieszkaniu prywatnym (w Warszawie).
Patriae Commodis Serviens - Być Ojczyźnie pożytecznym (Dewiza Prymasowskiego Miasta Łowicza).
Awatar użytkownika
Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Adjudant-Major
Posty: 315
Rejestracja: środa, 10 lutego 2016, 01:06
Has thanked: 2 times
Been thanked: 14 times

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg) »

Obrazek
No i w ostatnią sobotę miał miejsce kolejny test.
Tym razem po raz pierwszy ogrywany był wariant trzyosobowy, w którym jeden z graczy prowadzi "neutralne" Czechy, a dwaj pozostali ścierające się koalicje austriacko-polską i węgiersko-krzyżacką.
Muszę powiedzieć, że wariant ten całkiem przypadł mi do gustu, chyba nawet bardziej niż czteroosobowy (gdzie jednemu z graczy przypadają Krzyżacy i Węgry). Dodam, że po raz pierwszy dograliśmy do końca - do VII tury włącznie, bez wcześniejszych autowinów. Mimo iż zajęło nam to niemal 10 godzin, mi osobiście grało się bardzo przyjemnie, chyba najbardziej z wszystkich dotychczasowych rozgrywek, myślę że współgracze się zgodzą.
Gra przebiegała następująco:
na północy Polsce wyraźnie nie szła wojna trzynastoletnia, która tutaj trwała ponad 40 lat, aż do końca rozgrywki. Polsce dopiero w ostatniej turze udało się zająć Toruń, natomiast, skupiwszy całe swoje siły na zachodnim, kujawsko-pomorskim teatrze wojny, przejściowo straciła Wilno i nawet Drohiczyn - to pierwsze jednak odbili litewscy bojarzy, z których (neutralnych) rąk Krzyżakom, muszącym dzielić wojska między wschód i zachód, nie udało się go odzyskać (na koniec gry pozostało, jak widać w rękach rebeliantów). Natomiast Podlasie, dzięki udanemu buntowi mieszczan, wróciło do Korony.
Czesi również nie mieli szczęścia, mimo iż w ich wojnie z Brandenburgią ("minorem") nie interweniował żaden gracz, to zdobycie Berlina, a nawet bardziej, co ciekawe, Chociebuża zajęło im bardzo dużo czasu - być może nie trzeba było dzielić sił między nie i oblegać obu na raz? Przez to całe zamieszanie nie udało im się opanować Nowej Marchii z Myśliborzem, która, jako resztka hohenzollerńskiego księstwa została objęta opieką Krzyżaków. Próba przyłączenia się Czech do wojny Polski z Zakonem skończyła się spektakularną kompromitacją, acz trzeba szczerze przyznać, że nie była to zbyt przemyślana ni przygotowana kampania. Dość powiedzieć, że przez dłuższy czas Czechy tkwiły gdzieś najwyżej w środku stawki, acz pod koniec uległo to istotniej odmianie, o czym jednak niżej.
Natomiast na południu początkowa wojna Habsburgów z Maciejem Korwinem skończyła się, wraz z pokojem w Wiener Neustadt, można rzec - remisem. Korzystając z odzyskania Szopronu i Korony Św. Stefana gracz węgierski (czyli ja) skupił się na podporządkowaniu obu hospodarstw bałkańskich, co, wraz z sukcesami w odpieraniu Turków Osmańskich, sprawiło, że aż do przedostatniej tury Węgry prowadziły w punktacji i to dość wyraźnie. Tymczasem jednak Austria, zupełnie niezainteresowana wojną z graczami, budowała po cichu potęgę gospodarczą i militarną, powołując pod broń niemal wszystkie dostępne jednostki. Skuteczne przeprowadzenie Reformy Rzeszy oraz rozgromienie Francji w bojach o spuściznę burgundzką ("foreign war") sprawiło, że w zasadzie dogoniła Węgry w punktacji. Widząc to, Maciej Korwin zaczął również się szykować do wznowienia walk nad Dunajem. Tymczasem jednak Papież wezwał do krucjaty przeciwko husyckim Czechom. Król Węgier, chcąc nie chcąc, zmienił plany i ruszył na północ - ku Morawom (na których jednak wybuchły wcześniej bunt katolickich panów był w tym momencie już dawno stłumiony). Tam udało się przejściowo opanować Brno, jednakże do elekcji Macieja Korwina na króla Czech w Ołomuńcu nie doszło, gdyż stolica Moraw pozostała wierna Jerzemu z Podiebradów (czy w tym momencie już chyba nawet Władysławowi Jagiellończykowi). Wobec tego obaj królowie zawarli rozejm i w przedostatniej turze Węgry wreszcie ruszyły na Austrię. Udało się ją zaskoczyć i rozbić jedną z rozproszonych armii cesarza pod Wiedniem, zaczynając tegoż oblężenie. Mimo jednak odpartej odsieczy Węgrom nie udało się tutaj, inaczej niż w historii, zająć arcyksiążęcej stolicy i zmuszeni zostali do wycofania się za Litawę. Wówczas już świeżo koronowany Maksymilian I przeszedł do kontrofensywy, w krwawej bitwie rozbijając całą armię Węgier i biorąc do niewoli samego Korwina oraz jego najlepszego dowódcę - Pála Kinizsiego. Węgry miały jednak wciąż sporo zasobów (kart na ręce), by odbudować armię i obronić Pożoń przed Austriakami (którego zresztą koniec końców nie zdobyli), złożyło się wtedy jednak kilka nieszczęśliwych zdarzeń. Po pierwsze, Osmanowie najechali Belgrad i tym razem skutecznie go zdobyli. Po drugie Maciej Korwin wyzionął ducha, a jako że w tej rozgrywce, dufając w swoje siły i pozycję lidera w punktacji, nie próbował spłodzić prawowitego następcy, toteż objęcie tronu przez jego bękarciego syna Jana doprowadziło do buntu części armii i dalszej destabilizacji (szczęściem w nieszczęściu armia po klęsce pod Pożoniem była na tyle mała, że buntownicy nie wyrządzili większych szkód). Węgrów dobili jednak... wiarołomni Czesi, dotychczasowi sojusznicy, którzy przyjęli hołd Wlada Palownika (do tej pory podporządkowanego Korwinowi), po czym z właśnie uzyskanej bazy na Wołoszczyźnie zajęli stolicę Siedmiogrodu - Apulum, wskakując na drugie miejsce.
Węgrzy mogli jeszcze próbować ją odbić, ale to, cytując klasyka "nie dałoby nic". 3 bitwy pod Pożoniem, stoczone już bardziej dla zasady, scementowały przewagę Austrii, która zasłużenie wygrała.
Wyciągnąwszy wnioski z tej rozgrywki, w kolejnej wersji będę próbował osiągnąć następujące zmiany:
- sprawić, by wojna trzynastoletnia faktycznie trwała choć w przybliżeniu tyle, ile historycznie. Wydaje się, że zmiana zasad dokładania do talii karty "II Pokój Toruński" może tu przyjść z pomocą,
- w sumie związane z poprzednim - jeszcze bardziej wzmocnić Polskę. W sumie w żadnej z dotychczasowych gier nie szło jej jakoś szczególnie, a w tej radziła sobie szczególnie słabo, ostatecznie lądując na wyraźnie ostatniej pozycji,
- uprościć lub wprost wywalić kilka zasad (typu zwiększanie na koniec tury siły minorów), o których łatwo zapomnieć.
W każdym razie gra myślę że jawi się znośnie, wszystkich zainteresowanych zapraszam do pomocy w testach, być może zrobię w najbliższym czasie jakiś moduł online (acz to nie zależy tylko ode mnie).
Patriae Commodis Serviens - Być Ojczyźnie pożytecznym (Dewiza Prymasowskiego Miasta Łowicza).
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 409
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 76 times
Been thanked: 17 times

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: farmer »

Bardzo ciekawie to brzmi - i tym razem, bez poczucia oderwania od rzeczywistości :).
Czy istnieje wariant dla dwóch graczy?

pozdr,
farm
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Adjudant-Major
Posty: 315
Rejestracja: środa, 10 lutego 2016, 01:06
Has thanked: 2 times
Been thanked: 14 times

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg) »

farmer pisze: piątek, 8 stycznia 2021, 15:55 Bardzo ciekawie to brzmi - i tym razem, bez poczucia oderwania od rzeczywistości :).
Czy istnieje wariant dla dwóch graczy?

pozdr,
farm
Powstaje. Początkowo miał być na tej samej mapie z tymi samymi kartami i na tylko delikatnie zmienionych zasadach, a opowiadać o walkach Jagiellonów z Korwinem w latach 1477-1492.
Nie bardzo jednak tamto chciało mi wyjść, toteż zmieniłem podejście i obecnie opracowuję wariant z osobna mapą i talią wydarzeń oraz bardziej zmienionymi zasadami, skupiający się na walce o tron czeski w latach 1469-1478. Poniżej zdjęcie tego jak wygląda prototyp tej drugiej mapy.
Obrazek
Patriae Commodis Serviens - Być Ojczyźnie pożytecznym (Dewiza Prymasowskiego Miasta Łowicza).
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37677
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 725 times
Been thanked: 407 times
Kontakt:

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: Raleen »

Ciekawa relacja. Wariant na 3 osoby to jest coś w wieloosobówkach, bo gier na 2, 4 czy więcej graczy jest dużo, a ten wariant jest właśnie najbardziej wymagający.
Bardzo sprytne naprzemienne rozmieszczenie państw koalicyjnych. Mnie ciekawi jeszcze czy gracz czeski się nie nudził.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Adjudant-Major
Posty: 315
Rejestracja: środa, 10 lutego 2016, 01:06
Has thanked: 2 times
Been thanked: 14 times

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg) »

Raleen pisze: piątek, 8 stycznia 2021, 16:26 Ciekawa relacja. Wariant na 3 osoby to jest coś w wieloosobówkach, bo gier na 2, 4 czy więcej graczy jest dużo, a ten wariant jest właśnie najbardziej wymagający.
Bardzo sprytne naprzemienne rozmieszczenie państw koalicyjnych. Mnie ciekawi jeszcze czy gracz czeski się nie nudził.
Myślę, że nie. Wprawdzie grał dość zachowawczo (moim zdaniem popełnił błąd nie wypowiadając wojny Austrii), niemniej trochę sobie powojował - i z Węgrami i z Krzyżakami. W sumie bardziej pasywna była Austria przez większość gry (z wyjątkiem pierwszej i ostatniej tury).
Patriae Commodis Serviens - Być Ojczyźnie pożytecznym (Dewiza Prymasowskiego Miasta Łowicza).
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37677
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 725 times
Been thanked: 407 times
Kontakt:

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: Raleen »

A jaki jest Wasza Miłość potencjał Czech? Porównywalny z tym co mają dwaj pozostali gracze?
W ogóle jakie są cele? Zwłaszcza dla Czechów.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Adjudant-Major
Posty: 315
Rejestracja: środa, 10 lutego 2016, 01:06
Has thanked: 2 times
Been thanked: 14 times

Re: Aurea Mediocritas - Europa Środkowa u progu renesansu

Post autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg) »

Raleen pisze: piątek, 8 stycznia 2021, 18:16 A jaki jest Wasza Miłość potencjał Czech? Porównywalny z tym co mają dwaj pozostali gracze?
W ogóle jakie są cele? Zwłaszcza dla Czechów.
Czechy zaczynają z 9 polami, dla porównania Polska i Węgry mają po 10, Austria 8 (ale jedno jest domowe Węgier i zazwyczaj je tracą), a Krzyżacy 7 (ale za to sojusz z Pomorzem - "minorem"). Kart natomiast dobierają 5, czyli tyle co Austria i Polska, Krzyżacy oraz Węgry zaczynają z 4. Myślę więc że mają całkiem znośny potencjał.
Główną siłą Czech (oprócz bardzo mocnej karty domowej pozwalającej wszczynać bunty u innych graczy, nawet neutralnych), jest to, że jako jedyni zaczynają bez wojny z kimkolwiek (Austria toczy wojnę z Węgrami, Polska z Zakonem), dzięki czemu mają dużo możliwości - pójść na neutralną Brandenburgię (co jest chyba najczęstszą opcją), na której można zdobyć 3 pola, lub na któregoś z graczy (z Polską, Austrią i Węgrami graniczą od początku, a po zajęciu Brandenburgii mogą iść na Zakon lub sprzymierzone początkowo z nim Pomorze).
Patriae Commodis Serviens - Być Ojczyźnie pożytecznym (Dewiza Prymasowskiego Miasta Łowicza).
ODPOWIEDZ

Wróć do „Forum autorów”