Postępowanie uproszczone

Postby Raleen » Friday, 6 April 2007, 08:48

A tu przecież idzie o zabawki dla dorosłych, prawda?

Czasem mam wątpliwości, ale nie pod wpływem własnych zapatrywań, ale reakcji i oczekiwań innych :wink: Niektórzy ujmują to tak, że gry są dla "dużych dzieci" :wink:

Moim zdaniem zawsze podstawową jest kwestia wyważenia między symulacją a grywalnością, znalezienia złotego środka. Co do zasady więc się zgadzamy :) .

Gra lądowa ma całkowicie inne uwarunkowania i im większa skala, tym bardziej można upraszczać kwestie dotyczące samego wojska, a komplikować reguły dotyczące np. zaopatrzenia.

Ja jestem szczur lądowy, więc dywaguję głównie o lądowych :)

W morskich łatwo popada się moim zdaniem w bardziej skrajne stanowiska: albo w stronę nadmiernej prostoty albo nadmiernej komplikacji. Trudniej znalezc złoty środek.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34373
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Karel W.F.M. Doorman » Friday, 6 April 2007, 09:59

O, Komendant zna jakieś gry morskie, że wypowiada taki sąd?
User avatar
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
 
Posts: 3361
Joined: Thursday, 22 December 2005, 17:24
Location: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"

Postby Raleen » Friday, 6 April 2007, 11:22

Trochę Orła, trochę kojarzę te starsze Noviny - "Piekło na Pacyfiku", wreszcie z ogólnej lektury dyskusji na temat tych gier jak i stąd, że kolega kiedyś robił grę o Pacyfiku i dyskutowaliśmy różne problema :)

No i trochę na logikę - wydaje się, że istotna jest kwestia znajomości historii wojen morskich. Historii politycznej czy wojen lądowych (tak to umownie nazwijmy) uczą w szkole, a tego pierwszego nie. I wreszcie, marynarka wymaga dużo więcej wiedzy technicznej - tam ona decyduje, a w kawalerii czy w piechocie dawniej nie raz bywało, że wiedzy miec nie trzeba było, a można było awansowac jak się wykazywało odwagę na polu walki czy inne tego rodzju mniej intelektualne cechy.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34373
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Karel W.F.M. Doorman » Friday, 6 April 2007, 11:33

Raleen wrote:Trochę Orła, trochę kojarzę te starsze Noviny - "Piekło na Pacyfiku", wreszcie z ogólnej lektury dyskusji na temat tych gier jak i stąd, że kolega kiedyś robił grę o Pacyfiku i dyskutowaliśmy różne problema :)

No i trochę na logikę - wydaje się, że istotna jest kwestia znajomości historii wojen morskich. Historii politycznej czy wojen lądowych (tak to umownie nazwijmy) uczą w szkole, a tego pierwszego nie. I wreszcie, marynarka wymaga dużo więcej wiedzy technicznej - tam ona decyduje, a w kawalerii czy w piechocie dawniej nie raz bywało, że wiedzy miec nie trzeba było, a można było awansowac jak się wykazywało odwagę na polu walki czy inne tego rodzju mniej intelektualne cechy.


No tu Pan Komendant ma rację, rzeczywiście gry morskie wymagają znajomości pewnych kwestii technicznych i dlatego być, jak Pan Admirał mówi. trudno znaleźć złoty środek.
W Piekło na Pacyfiku grałem swego czasu - to nie jest gra morska, a jedynie lotnicza z pewnymi (skromnymi) elementami.
Grałem także w Srebrną Flotę i bardzo mi się podobała - tam dopiero były komplikacje z ruchem, nie to co wiek pary.
W tego Orła bym zagrał, bo Marynarz Ozy chwalił w recenzji, poza tym Admirał Frank Giovanni jakąś grę o Bitwie Jutlandzkiej robi.
User avatar
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
 
Posts: 3361
Joined: Thursday, 22 December 2005, 17:24
Location: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"

Postby Raleen » Friday, 6 April 2007, 11:36

poza tym Admirał Frank Giovanni jakąś grę o Bitwie Jutlandzkiej robi.

O, to też widziałem. On to już zrobił dawno i nawet nie jest to takie proste - trochę wysiłku w to włożył. Gra jest sprzed lat, zrobiona raczej do szuflady. O autorze dobrze świadczy to, że pisał kiedyś w Dragonie i sporo tam działał, więc zielony nie jest.

Jak by Waszmosc był z Warszawy to by można na Smolnej się umówic.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34373
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Karel W.F.M. Doorman » Friday, 6 April 2007, 11:38

Raleen wrote:
poza tym Admirał Frank Giovanni jakąś grę o Bitwie Jutlandzkiej robi.

O, to też widziałem. On to już zrobił dawno i nawet nie jest to takie proste - trochę wysiłku w to włożył. Gra jest sprzed lat, zrobiona raczej do szuflady. O autorze dobrze świadczy to, że pisał kiedyś w Dragonie i sporo tam działał, więc zielony nie jest.

Jak by Waszmosc był z Warszawy to by można na Smolnej się umówic.


Hmmm, nie jestem ze Stolicy Królestwa Polskiego ale zaproszenie przyjmuję ochoczo.
User avatar
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
 
Posts: 3361
Joined: Thursday, 22 December 2005, 17:24
Location: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"

Postby Raleen » Friday, 6 April 2007, 11:40

Może dokładniej: to nawet chodzi bardziej o bytnosc, nie pochodzenie :)

Stolica ma to do siebie, że jak tu się pomieszka parę lat, to już się jest "stąd". Sam nie doświadczyłem, bo mieszkam tu od dziecka, ale jak obserwuję innych to tak to najczęściej wygląda :)
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34373
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Andy » Friday, 6 April 2007, 11:48

Karel W.F.M. Doorman wrote:W tego Orła bym zagrał, bo Marynarz Ozy chwalił w recenzji

Warto spróbować, skoro marynarz Ozy chwali.
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
User avatar
Andy
Grossadmiral
 
Posts: 9611
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:49
Location: Piastów

Postby Monthion » Thursday, 27 March 2008, 22:38

Jestem przeciwnikiem nadmiernego upraszczania (jak i nadmiernych komplikacji zresztą). Jakbym chciał sobie uprościć grę, to po co w ogóle rozkładać żetony na planszy, wystarczy że ja i mój adwersarz, rzucimy kostką i kto uzyska wyższy wynik wygra. Bezsens.
Jednocześnie denerwuje mnie podejście nadmiernie komplikujące gry, zwłaszcza z perspektywy ,,historyczności,, np. ktoś znajdzie w jakiś źródłach czy opracowaniach że Hunowie zajebiście strzelali spod lewej ręki do tyłu i przez to staję się niezbędne danie modyfikatora +1 do wyniku ostrzału. Tego typu dziesiątki bzdetów komplikują przepisy i nie mówię tu tylko o hołm rulsach. Najważniejsze jest odnalezienie złotego środka między ,,historycznością,, a grywalnością, między nadmierną rozmywającą obraz generalizacją a buchalteryjną szczegółowością. Czego sobie i wam życzę. Amen.
User avatar
Monthion
Sous-lieutenant
 
Posts: 453
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:55
Location: Kraków

Postby Zwierz » Thursday, 27 March 2008, 23:57

Moim zdaniem bardzo istotne jest na jaką skalę działań gra jest nastawiona i do tej skali powinno być wszystko dostosowane. Jeżeli całość naszych sił to dywizja to operujemy przede wszystkim pułkami szczebel batalionu możemy jeszcze zauważać ale od szczebla kompanii w dół już nic nas nie powinno interesować - to już jest niepodzielny punkt w naszych rozważaniach. Co za tym idzie wszystko co ma znaczenie tylko na skale kompanii powinno być pominięte, to co ma znaczenie w skali batalionu powinno być bardzo uproszczone.

Nie bez powodu w rzeczywistym wojsku dowódca operuje kilkoma-kilkunastoma pododdziałami/środkami bojowymi więcej nie jest w stanie ogarnąć w rozsądnym czasie. W grach ilość pododdziałów którymi sie operuje, szczególnie w planszówkach czy komputerowych niekiedy staje sie ogromna (setki) i taka gra nie może być już szybka.

Systemy bitewne GW( które jakbyśmy na nie nie narzekali jednak odniosły sukces) ograniczyły ilość pododdziałów dość wyraźnie do kilku - kilkunastu.
Semper incerti exitus proeliorum sunt
Zwierz
Sergent-Major
 
Posts: 175
Joined: Tuesday, 25 March 2008, 18:25
Location: Warszawa

Previous

Return to Forum autorów

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest