Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 353
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 29 times
Been thanked: 7 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » środa, 20 maja 2020, 20:33

Mam kłopot z krótkim pisaniem, ale postaram się streścić :)...

Jak wspomniałem, w 253 Rzymianie zapanowali nad morzami Sycylijskimi, odcinając w końcu skutecznie Panormos. Tego roku Senat nie miał w planie dużej aktywności (niewiele PO na akcje), stąd Rzymianie skupili się na organizacji zapasów na zimę dla armii na Sycylii, odbudowaniu sojuszu z Syrakuzami (utraconym po porażkach pod Tarraciną) i dosyłaniu posiłków na wyspę.
W Kartaginie było odwrotnie - opowieści Hannibala widać podziałały na wyobraźnię Gerontów, gdyż Ci sypneli groszem na program budowy floty. Przez większość tego roku w Qart Hadast i najbliższych miastach prowadzono zaciągi i budowę okrętów. Już w połowie roku Kartagińczycy byli w stanie wzmocnić siły Hannona w Drepanum (na Sycylii) do około 10 tys jazdy, 9 tys piechoty i 40 słoni! Nie zwlekając, Hannon pomaszerował na pomoc Panormos, bijąc tamtejszą armię Rzymską (niestety, słonie nie odegrały żadnnej znaczącej roli poza tym, że tam były :P). Niedobitki Synów Wilczycy wycofały się w popłochu aż do Messany, zaś flota blokująca do tej pory port w Panormos pożeglowała do Ostii.
Idąc za ciosem, Hannon pomaszerował przez Segestę na południe, przepędzając niedobitki Rzymian blokujacych Lilibaion i ścigał ich aż do Akragas, pod którym natychmiast rozłożył oblężenie.
Jeszcze przed zimą w Akragas wybuchł katastrofalny pożar (side effect), paląc znaczną część zapasów - co bardzo źle wróżyło załodze na utrzymanie się do wiosny.
Zimą Kartagińczycy staneli w obliczu problemu, który sami na siebie ścianęli - posiadali 2 poważne zgrupowania wojsk: ogromną flotę w stolicy (150 penter i 40 trier + jakieś 25 tys wojska) oraz siły Hannona pod Akragas. Tak znaczne siły te nie mogły utrzymać się z zasobów lokalnych, zaś Kartagina posiadała zapasy na pomoc tylko jednej z tyh grup - w konsekwencji armia Hannona na Sycylii została zdziesiątkowana z powodu głodu i musiała przerwać (tak obiecujaco rozpoczęte) oblężenie miasta.

Rok 252 stał pod znakiem prób odzyskania inicjatywy przez Rzymian na wyspie (ponownie rozpoczeli oblężenie Panormos siłami świeżo przybyłej na Sycylię Armii Konsularnej a także rozczeli neutralizację bazy Kartagińskiej na Wyspach Liparyjskich)
oraz ogromnego rajdu floty Kartagińskiej na wybrzerze Italii, która zdewastowała kolejno Campanię, Etrurię, na powrocie Bruttium a na koniec odblokowała jeszcze Liparę.
Rzymianom udało się, co prawda, zebrać swoją flotę (rozrzuconą po zimie po portach od Rhegium po Ostię) i próbowali zmusić Kartagińczyków do bitwy - jednak nieskutecznie (Hannibal, mimo posiadania liczniejszych sił, nie kwapił się do jej stoczenia).
Osateczbue Punijczycy, z niewielkimi stratami w wyniku nocnej napaści na ich obóz (side effect) wrócili z łupami do Afryki, zaś Rzymianie musieli zadowolić się odzyskaniem panowania nad morzami i ponowną blokadą portu w Panormos.
Zimą obie strony stanęły na wysokosci zadania jeśli chodzi o zaopatrzenie - obyło się bez katastrofy rodzaju wielkiego głodu pod Akragas.
Na wzmiankę zasługuje jednak (ponownie oblegane) Panormos, które było tego roku najmniej przyjaznym miejscem na ziemi... oblężenie poczyniło znaczne postępy: zapasy żywności w mieście pozbawionym dostaw spadły o połowę, dodatkowo w mieście trwały liczne zamieszki i walki wewnętrzne (side effect). Wśród oblegających z kolei wybuchła zaraza (side effect), któa zdziesiątkowała ich siły (straty rzędu 50%).

W wyniku poniesionych strat i coraz wyższych kosztów, morale obu Mocarstw ponownie się obniżyło - Kartagina ponownie w pełni ZAANGAŻOWAŁA się w konflikt,
zaś Lud Rzymski jest już bardzo ZANIEPOKOJONY jego przebiegiem.
Rzym stanął przed poważnym problemem zaufania jego sprzymierzeńców - kolejne ludy (do Lukanów i Bruttiów dołączyli Samnici, Kampańczycy i Grecy) odmówiły Senatowi dostarczenia swych rekrutów na przedłużającą się wojnę.
Oba Mocarstwa, mimochodem, zaczęły spoglądać w kierunku uspokojenia swych działań i, choć częściowemu, odbudowaniu zasobów... (zanosi się na, drugą już tej wojny, pauzę).

pozdr,
farm
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 353
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 29 times
Been thanked: 7 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » piątek, 22 maja 2020, 10:37

Trochę popierniczyłem z datami w powyższym poście - wydarzenia tam opisane rozgrywały się w ciągu 3-ech (253-251), a nie 2-uch lat.

***

W latach 250-245 aż 2 razy nastąpiło wyciszenie działań wojennych (250 oraz 247-246) - obie strony poszukiwały korzyści z wydarzeń swych kart Mocarstwa, których wadą jest niska wartość Punktów Operacyjnych...

Z ciekawszych wydarzeń w tym okresie:

Dzięki pauzie, o jakiej wspomniałem, bardzo poprawiła się Wola Walki Rzymu - tym bardziej, że nareszcie zmobilizowali się obywatele Rzymu (KARTY POPULUSQUE ROMANUS), udzielając szerokiego poparcia moralnego i finansowego Senatowi. Pozwoliło to Rzymianiom na odzyskanie części wpływów u swych Sprzymierzeńców i ponowne przejęcie inicjatywy na Sycylii.

W 248 roku Kartagińczycy przeprowadzili kolejny wielki rajd na wybrzerze Italii - tym razem jednak Rzymianie zdołali przechwycić ich flotę co doprowadziło do wielkiej bitwy:
Bitwa u wybrzerzy Wysp Liparyjskich 248 pne.
Hannibal miał 150 okrętów (penter) i 17 tys marines.
Konsul Regulus miał 130 okrętów (w tym 90 penter wyposażonych w CORVUS) i 14 tys marines.
Ponownie Kartagińczycy odnieśli (niezdecydowane) zwycięstwo - stracili 30, podczas gdy wycofujący się Rzymianie okrętów 40.

Po tym zwycięstwie, siły Hannibala zdołały zająć (pozbawione silniejszych garnizonów) Thermae i Messanę na wybrzeżu Sycylii, po czym popłynęly na południe Italii gdzie spustoszyły Bruttium i Calabrię (Tarent i okolice).
W drodze powrotnej Kartagińska flota została napadnięta podczas noclegu w okolicy Thurri przez lokalne siły Rzymian (side effect) - w nocnej zawierusze stracili 15 okrętów i tysiąc żołnierzy.

Niezależnie od działań w rejonie Sycylii, od 249 roku Kartagińczycy rozpoczeli działania w Iberii, zmierzające do konsolidacji tamtejszych swych wpływów (pogoń za punktami, of kors).
Geruzja sypnęła pieniędzmi, by kupić sobie lojalność nawiększego miasta fenickiego w tym rejonie, tj. Gadir.
Dodatkowo wysłano tam Hamilcara Barcę, który rozpocząl (niezbyt udane) zaciągi Iberów w oparciu o pozycję w Mastii (za kilkadziesiąt lat miasto to zmieni nazwę na Carthago Nova). Na czele 6,5 tys najemników Iberyjskich Hamilcar zdołał (sugestią i groźbą :) ) przekonać Abderę i Barię do przyjęcia Kartagińskich garnizonów, jednak utknął pod Malacą (której mieszkańcy, niepomni na wojsko za murami, z uporem odmawiają oddania swej niezależności).
Póki co sukces jest więc połowiczny - Qart Hadast zdołano sobie podporządkować prowincję Cartaginensis (rejon Kartageny), jednak upór Malaci uniemożliwia uzyskanie kontroli nad bogatą Baetica Punicum (rejon Kadyksu).

Tak oto zastała nas wiosna 245-tego roku...
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 353
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 29 times
Been thanked: 7 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » czwartek, 28 maja 2020, 10:20

Udało mi się wczoraj usiąść na chwilę i rozegrać lata 245-244.

Ostatnio wiodło się Kartaginie - odzyskanie północnego wybrzerza Sycylii było niespodziewanym i bardzo porządanym sukcesem - jak okazało się po uspokojeniu działań w latach 247-246, krótkotrwałym.

Rzym, mimo buntowniczej postawy wielu swych Socii, przedsięwziął energiczne kroki mające na celu odbudowanie swej siły. Na uwagę i brawa zasługuje zwłaszcza konsul roku 245 M.Otacillius, który przejął dowodzenie nad Armią Konsularną w Paestum (na południe od Neaoplu), pożeglował nią do Syrakuz (było to możliwe dzieki nieobecności floty Kartagińskiej), po czym z marszu odzyskał Messenę (obecna tam kostka garnizonu kartagińskiego od razu się poddała), po czym zapoczątkował oblężenie Thermae. Oblężenie to potrwa tylko kilka miesięcy - jeszcze przed jesienią załoga Kartagińska (garnizon, 2 tys wojska i 20 penter) podda się Rzymianiom.
Tymczasem prokonsul (jeszcze zroku 246) Regulus pożeglował na wyspy Liparyjskie, w kolejnej próbie neutralizacji tej ważnej bazy floty Kartagińskiej - pozostawił tam siły blokujące port i miasto, sam zaś na czele 60 penter i 8 tys piechoty popłynął do Panormos, które zamknął w oblężeniu. Jeszcze przed zimą, w Panormos wybuchł niszczycielski pożar (Side Effect) który bardzo utrudnił sytuację zaopatrzeniową obrońców.
Wszystko to działo się przy biernej postawie Kartagińczyków (wybrano karty ze skromną liczbą PO, które zresztą przeznaczono na wydarzenia z KART, między innymi Wprowadzenie Systemowego Zaciągu Najemników).
Tego roku fenicjan dotknęła jeszcze jedna tragedia - jakaś zabłąkana strzała (Side Effect) utrafiła Hamilcara Barkasa obozującego w Iberii pod Malacą (wódz od kilku lat "pokojowo" blokuje miasto próbując nakłonić mieszkańców do przyjęcia garnizonu kartagińskiego). Ranny wódz wrócił do domu na leczeni (do pudełka :)), zaś jego siły jeszcze tej zimy straciły 40% stanu w związku z buntami żołnierzy (Side Effect).
Tak więc, w jednym roku, Kartagina utraciła najlepszego wodza (a wraz z nim także inicjatywę w Iberii), 2 ważne miasta na Sycylii podczas gdy 2 kolejne są na skraju upadku... bez ani jednej bitwy.

Nastepnego roku Kartagina ponownie po macoszemu potraktowała działania militarne - oddając inicjatywę Rzymowi (zagrano mało punktowane karty w pogoni za korzystnymi wydarzeniami). W tym roku Kartagińczycy zorganizowali łamaczy blokad morskich na potrzeby oblężonego Panormos, zawarli sojusz z Iberyjskim plemieniem Bastetanów oraz uchwalili przekupstwo władz upartej Malaci - która w zamian za "datek" 500 talentów, zgodziła się przyjąć Punicki garnizon.
Rzymianie z kolei aktywnie działali!
Dowodzenie nad armią w Thermae (która odniosła takie sukcesy zeszłego roku) przejął konsul roku 244, którego imię popadło już w niepamięć. Armię natychmiast skierowano na wschodnią Sycylię i założono oblężenie bazy kartagińskiej w Drepanum. Z uwagi na szczupłość sił obrońców (jedynie kostka garnizonu), konsul zdecydował się na przeprowadzenie szturmu na mury, który jednak okazał się fiaskiem (stracono 2 tys zołnierzy).
Jednocześnie, rzymianie prowadzili intensywne prace oblężnicze na Liparze, które zakończyły się poddaniem miasta jeszcze przed końcem roku.
Podobne działania podjęto wobec oblężonego Panormos - tu jednak bez skutku, choć miasto znajduje się na skraju kapitulacji (pozostała końcówka zapasów żywności).
Koniec roku stanąl pod znakiem organizacji zaopatrzenia dla licznych sił rzymskich zgromadzonych na Sycylii - nadmienić należy, że Sicilia Punicum (wschodnia część wyspy) jest całkowicie zrujnowana przez obozujące tam wojska.
Tej zimy Panormos utrzymało się jedynie dzięki dzielnym kapitanom Kartagińskim, którzy przebili się przez rzymską blokadę z dostawami zaopatrzenia (KARTA).
Ogólnie jednak, Sytuacja Kartaginy na Sycylii odwróciła się, przez te 2 lata, o 180 stopni.

Obrazek
Sytuacja na Sycylii, wiosną 243

cdn

pozdr,
farm
Ostatnio zmieniony piątek, 29 maja 2020, 09:23 przez farmer, łącznie zmieniany 6 razy.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
HoLi
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: sobota, 17 października 2015, 22:08
Has thanked: 2 times
Been thanked: 3 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: HoLi » czwartek, 28 maja 2020, 15:13

Choć nie grałem (a zagrałbym :) ), to z opisu ciekawie się to wszystko prezentuje.

A czy w Twojej grze są jakieś akcje czysto dyplomatyczne (stoi za tym jakaś mechanika, którą gracze kontrolują), czy dyplomacja opiera się raczej na pojawiających się eventach z kart?

Pozdrawiam
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 353
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 29 times
Been thanked: 7 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » piątek, 29 maja 2020, 09:53

Tak, aspekt polityczny występuje - i jest od eventów, zasadniczo, niezależny.
Faktycznie oparty jest na kartach, ale w inny sposób.
Każda karta posiada 4 atrybuty:
- liczbę dostarczanych PO* - jest ich od 2 do 4 na kartę;
- iwent :);
- symbol polityczny;
- Side Effect (wykorzystywany do odpalania losowych wydarzeń podczas oblężeń i żeglugi).

Każdy lud występujący w grze, ma swój (mini) tor polityczny. "Mini", gdyż w przeważajacej części jest to tylko 1 pole, na którym może znajdować się znacznik wpływów** któregoś z Graczy (co symbolizuje sojusz). Brak znacznika to neutralność.
Na torze politycznym znajduje się także oznaczenie kosztu (liczonego w PO) zawarcia sojuszu z danym ludem - inny dla każdej ze stron.
Np: zawarcie sojuszu z plemieniem Ligurów jest średnio-trudne dla Kartaginy (koszt 3 PO) i bardzo trudne dla Rzymu (koszt 5PO).

A jak zawrzeć taki sojusz?
Gracz musi na to przeznaczyć PO (każda akcja wymaga spalenia 1 PO) oraz odrzucić z ręki odpowiednią kartę/karty. Odrzucona dla sojuszu karta/karty musi posiadać:
- symbol polityczny grupy ludów***, do której należy ten konkretny lud,
- minimalnie tyle PO, ile wynosi koszt zawarcia sojuszu z danym ludem.

* - PO to punkt operacyjny, aktywacja - czy jak to się nazywa w różnych grach. Zagrywając kartę na PO, Gracz otrzymuje tyle PO, ile symboli PO nadrukowane jest na karcie.
** - znaczniki wpływów są wykorzystywane do zawierania sojuszy z ludami (jw) lub do oznaczania kontroli nad jakimś terytorium (nazywam je prowincjami).
Ze znacznikami wpływów wiąże się ciekawy (mam nadzieję) mechanizm.
Otóż, każde Mocarstwo ma ich ograniczoną liczbę (nie jest więc możliwe kontrolowanie całej planszy i wszystkich ludów - wpływów jest na to za mało).
Ale co najważniejsze, właśnie tymi znacznikami wpływów oznaczam poziom "morale" Mocarstwa - im to morale jest gorsze, tym więcej znaczników wpływów trafia na tor "Woli Walki".
W pewnym momencie, konieczność dalszego pogarszania morale (np w wyniku porażek, eventów lub problemów finansowych) zmusza Mocarstwo Gracza do wycofywania znaczników wpływów z planszy - rozwiązując niektóre sojusze lub odpuszczając kontrolę nad pewnymi terytoriami.
*** - grup ludów jest 6. Po jednej dla obu Mocarstw (Italskie dla Rzymu i fenickie dla Kartaginy)
Dodatkowo są 4 niezależne grupy: afrykańskie, iberyjskie, galijskie i sycylijskie.

PS
Kiedy już to wszystko napisałem, to temat wydaje się bardzo skomplikowany - ale po prawdzie jest banalne. Zawarcie sojuszu (jeśli ma się odpowiednią kartę) trwa jakieś 5 sekund :P.

Tak wygląda tor Woli Walki zapełniony znaczniami wpływów - morale Rzymu jest gorsze niż Kartaginy (więcej znaczników Rzymu znajduje się na torze).
Obrazek

pozdr,
farm
Ostatnio zmieniony piątek, 29 maja 2020, 12:34 przez farmer, łącznie zmieniany 1 raz.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
HoLi
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: sobota, 17 października 2015, 22:08
Has thanked: 2 times
Been thanked: 3 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: HoLi » piątek, 29 maja 2020, 12:01

Rzeczywiście mechanizm wpływów z opisu prezentuje się ciekawie i jest prosty w obsłudze :)
Każdy lud występujący w grze, ma swój (mini) tor polityczny. "Mini", gdyż w przeważajacej części jest to tylko 1 pole, na którym może znajdować się znacznik wpływów** któregoś z Graczy (co symbolizuje sojusz). Brak znacznika to neutralność.
Na torze politycznym znajduje się także oznaczenie kosztu (liczonego w PO) zawarcia sojuszu z danym ludem - inny dla każdej ze stron.
Np: zawarcie sojuszu z plemieniem Ligurów jest średnio-trudne dla Kartaginy (koszt 3 PO) i bardzo trudne dla Rzymu (koszt 5PO).
Czyli jak rozumiem koszty zawarcia sojuszu z danym ludem jest inny dla każdej ze stron, ale taki sam w każdej rozgrywce ?
Rozumiem, że podyktowane jest to aspektami historycznymi, ale czy nie generuje to zbytniej powtarzalności w rozgrywkach(w tym kto z kim jest w sojuszu i kto kogo kontroluje) ?
Nie myślałeś może(o ile już nie wypróbowałeś) o wariancie(mniej historycznym zapewne), który trochę by upłynnił możliwości zawierania sojuszu, na przykład powodujący, że w jednej rozgrywce dany lud wchodził by do gry z kosztem bardziej przychylnym jednej ze stron, w innej rozgrywce bardziej przychylnym drugiej ze stron, a jeszcze w innej z bardziej wyrównanym kosztem ?

Pozdrawiam
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 353
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 29 times
Been thanked: 7 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » piątek, 29 maja 2020, 13:52

Różnorodność zawieranych sojuszy, z rozgrywki na rozgrywkę, jest (wg mnie) zapewniona i wynika z trzech rzeczy:
1. losowość dostepnych kart,
2. działań przeciwnika,
3. przyjętej strategii (a) w ścisłym powiązaniu z dostępnością punktów wpływów (b).

Pociągnijmy temat Ligurów, których wyciągnłąem powyżej.
Ad 1. Aby związać się z nimi sojuszem, Kartagina musi posiadać na ręcę kartę z symbolem politycznym ludów galijskich (powiedzmy, że jest ich z grubsza 1/7 w talii) o wartości minimum 3 PO (przykłady na końcu maila).
A kiedy już będzie miała na ręcę taką kartę, musi zagrać ją własnie na sojusz, a nie na PO (te 3 PO mogą być potrzebne na mapie) ani na wydarzenie.
Tak więc, czasem karty mogą ułożyć się tak, że mimo najszczerszych chęci, nie będziesz w stanie zawrzeć sojuszu z wybranym przez siebie ludem.
Ad 2. Jesli Rzym zawrze ten sojusz wcześniej, to najpierw musisz zerwać Ich sojusz (koszt powiększony o 1PO, to samo wymganie co do symbolu politycznego). Zawarcie sojuszu staje się bardzo trudne.
Ad 3. W grze występuje bardzo duże bogactwo ludów (samych ludów niezależych jest 22) - sygnalizowałem już, że nie jest technicznie możliwe zawarcie sojuszu ze wszystkimi.
a) Charakter wojny i możliwości stron nie pozwalają też na nadmierne rozdrabnianie się - musisz skupić się na jakimś kierunku i tam cisnąć, szukając punktów i/lub pognębiając Wolę Walki Rywala.
Oczywiście, w reakcji na obrót zdarzeń, kierunek można zmieniać, można trochę je dywersyfikować, jednak najlepiej sprawdza się zdecydowana gra na coś konkretnego. Zwłaszcza dla Kartaginy, której pozycja jest specyficzna*.
Jeśli więc w danej części danej rozgrywki, (np: jako Rzym) masz możliwość** na i decydujesz się na podbój Galii PrzedAlpejskiej - starasz się pozyskać tamtejsze ludy (np Ligurów) do współpracy (olewając ludy Iberyjskie czy Afrykańskie).
b) Wraz z rozwijaniem się wojny, Mocarstwu zaczyna zwyczajnie brakować punktów wpływów na działania polityczne. Mając 1 czy 2 wolne punkty do dyspozycji, bardzo ostrożnie wybierasz czy i z którym ludem się sprzymierzyć.


* Specyficzna pozycja Kartaginy wynika z charakteru tego Imperium:
- tj stosunkowo luźno rozciągniętej, nad podległymi miastami i ludami, kontroli (w języku gry: nie wszystkie ziemie ze swojej strefy wpływów Kartagina faktycznie kontroluje - tj.nie wszytskie dają punkty),
- sposobu prowadzenia wojny, który Kartagina wykształciła w toku walk z plemionami barbarzyńców (głównie w Afryce) i państwami Hellenistycznymi - który świetnie sprawdzał się przeciw dotychczasowym przeciwnikom Qart Hadast, jednak nie nadawał się do walki z Rzymską Hydrą (w języku gry: Gracz Kartagiński musi borykać się z kilkoma, niby niewielkimi, ale często bardzo bolesnymi ograniczeniami w działaniu - póki nie znajdzie sposóbu na ich obejście lub usunięcie :)).

** Gracz nie może, ot tak sobie, rozpocząć działań wojennych w rejonie planszy innym niż "kolorowe" prowincje.
Kolorowe prowincje to ziemie pod wpływem Rzymu (czerwone), Kartaginy (niebieskie) oraz Sycylia (niebieskie, żółte i fioletowe) - na tym terenie Gracz (czyli zbrojne ramie swego Senatu) może robić co Mu się żywnie podoba. Aby atakować ludy spoza tych ziem, wymagana jest zgoda Senatu na taką wojnę (czyli odpowiedni event :)).

Przykładowe karty do zawarcia sojuszu z Ligurami (w lewym górnym roku symbol polityczny grupy ludów galijskich, w prawym dolnym rogu PO)
Obrazek

pozdr,
farm
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
HoLi
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: sobota, 17 października 2015, 22:08
Has thanked: 2 times
Been thanked: 3 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: HoLi » piątek, 29 maja 2020, 15:37

Dzięki za obszerne wyjaśnienie :) Ma to wszystko sens.

Tak trochę jeszcze drążąc koszt (liczonego w PO) zawarcia sojuszu z danym ludem(który jak rozumiem jest stały przez całą grę). To czy istnieje jakaś opcja zmiany tego kosztu na korzyść lub niekorzyść którejś ze stron konfliktu ?
Bo w moim rozumowaniu, to że początkowy koszt jest taki, a nie inny jest jasne, bo wynika z uwarunkowań historycznych, ale przez tyle lat wojny nastawienie ludów do walczących stron(przynajmniej w teorii) mogło się zmieniać(co w języku twojej gry rozumiałbym jako zmiana kosztu zawarcia sojuszu z danym ludem).

Generalnie tak tylko gdybam, bo nie znam wszystkich zasad w Twojej grze, a z opisów wynika, że wszystko działa jako całość, i to jest najważniejsze.

Pozdrawiam
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 353
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 29 times
Been thanked: 7 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » niedziela, 31 maja 2020, 00:05

Spoko - chętnie odpowiem na każde pytanie :).

Zawarte sojusze nie są stałe przez całą grę.
Wojna trwała przez 23 lata - w tak długim okresie sojusze musiały pojawiać się i znikać, zwłaszcza gdy jedną ze stron było barbarzyńskie plemię*.
Jedną z podstawowych zasad tego projektu było właśnie to, by z czasem Mocarstwo borykało się z problemem utrzymania swojej siatki sojuszy - nawet ze swoimi ludami zależnymi.
Wraz z pogarszającym się w toku wojny morale, Gracze są zmuszeni przenosić punkty wpływu na tor Woli Walki - tym samym tracąc je na planszy (w tym właśnie na torach politycznych).
Czyli kolejne porażki, pustki w skarbcu i przedłużająca się wojna doprowadza z czasem do wypowiedzenia wierności Mocarstwu nawet przez ich ludy zależne (np: Etrusków, Samnitów czy Bruttiów dla Rzymu - tak, jak to miało miejsce podczas drugiej wojny punickiej).

Tak,
istnieje sposób na zmniejszenie/powiększenie kosztu zawarcia sojuszu (zwykle bonus +/-1PO do każdej karty zagranej na Sojusz).
Są to przede wszystkim trwałe wydarzenia z kart:
- część na stałe utrudnia zawieranie sojuszy z pewnymi ludami (np: podniesienie ceł handlowych dla fenicjan, utrudnia Kartaginie zawieranie sojuszy z tymi ludami),
- druga część odwrotnie - ułatwia jednemu z Mocarstw zawarcie sojuszu z jakąś grupą ludów.
Kartagina może też uzyskać dostęp do swojej specjalnej zdolnosci (w przypadku zmiany stronnictwa w Geruzji), ułatwiającej jej zawieranie sojuszy z ludami w Iberii.
Dodatkowo, część wydarzeń pozwala na zawarcie/zerwanie sojuszu z danym ludem tak po prostu - niezależnie od jego kosztu wyrażonego w PO (ot. urok iwentu).
Przypadkowo, przykład widać w moim poprzednim poście :).

Generalnie jednak masz rację, że nastawienie poszczególnych ludów do obu Mocarstw faktycznie jest stałe - podobnie jak większość Polaków niezyt lubi Rosjan, tak większość Galów** nie darzyła sympatią Rzymu. 23 lata wojny niewiele mogły zmienić w tej materii.

* - Poza Rzymem i Kartaginą (a nawet one nie były przecież jednorodnymi państwami), w zasęgu gry zasadniczo nie mamy do czynienia ze znacznymi zorganizowanymi tworami państwowymi, zdolnymi do prowadzenia długoterminowej i świadomej polityki zagranicznej. Wielość podzielonych, stosunkowo niewielkich/słabych ludów, nie ułatwiała znalezienia wartościowych sojuszników w tej wojnie.
Wartymi wspomnienia wyjątkami były na pewno dwa większe (jak na greków) państwa helleńskie, tj. Syrakuzy i imperium Massalii oraz rozległe i silniejsze (ale o znacznie bardziej plemiennym charakterze) numidyjskie państwa Massaesylów i Massylów. Sojusze z tymi ludami, potencjalnie, mogły być bardziej wartościowe.
** - większość, ale nie wszyscy - np: plemiona Cenomanów czy Venetów** sprzyjały Rzymowi, tak więc nawet na tym terenie Rzym miał szansę znaleźć sojuszników.
*** - Veneci nie byli ludem Celtyckim :).

pozdr,
farm
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 1 czerwca 2020, 09:54 przez farmer, łącznie zmieniany 2 razy.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
HoLi
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: sobota, 17 października 2015, 22:08
Has thanked: 2 times
Been thanked: 3 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: HoLi » niedziela, 31 maja 2020, 08:09

Dzięki za odpowiedź :)
istnieje sposób na zmniejszenie/powiększenie kosztu zawarcia sojuszu (zwykle bonus +/-1PO do każdej karty zagranej na Sojusz).
W sumie o to mi chodziło. Bo na pierwszy rzut oka trochę sztuczne wydało mi się to, że koszt sojuszu jest ustalony z góry i bez możliwości zmiany przez całą grę.

Pozdrawiam
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw
ODPOWIEDZ

Wróć do „Forum autorów”