Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37364
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 525 times
Been thanked: 332 times
Kontakt:

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: Raleen » czwartek, 9 sierpnia 2018, 08:49

Też tak kiedyś miałem, że coś co sam wymyśliłem potem znalazłem w innej starszej grze, której nie znałem, i której autor doszedł do podobnych wniosków.

Ogólne idee, przez to, że są ogólne, mogą się przewijać w wielu grach, często odległych od siebie. Raczej to co określa grę i autora to jest szczegółowe "rozwinięcie" tej idei w danej grze, powiązanie jej z innymi elementami (czyli "wkomponowywanie", o którym piszesz). Tu zawsze jest pole do popisu i tu gry się mogą najbardziej różnić.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
HoLi
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: sobota, 17 października 2015, 22:08
Has thanked: 4 times
Been thanked: 3 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: HoLi » czwartek, 9 sierpnia 2018, 14:21

To fakt, znalezienie całkowicie oryginalnej mechaniki dzisiaj jest chyba niemożliwe. Taką czy inną mechanikę można często znaleźć w innych grach, tylko tam różnią się nazwą, zastosowaniem, wpływem na rozgrywkę czy innymi szczegółami (o czym zresztą Raleen wspomniał). Tutaj mamy mechanikę określającą poziom zaangażowania/zmęczenia wojną, ale równie dobrze można ją podpiąć pod jakieś euro o rolnictwie, tylko zmienić jej odpowiednio całą otoczkę :)

PS: Jak tam prace nad grą ? Jakieś postępy ?

Pozdrawiam
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » poniedziałek, 6 maja 2019, 15:01

Ha,
rok przeszło minął od ostatniej rozgrywki - jak to jest z tym czasem, że mija tak niepostrzeżenie, kiedy człowiek raptem na chwilę sie odwróci...


264
Sytuacja początkowa...
Obrazek

Perspektywa Kartagińczyka:
Obrazek

Perspektywa Rzymianina:
Obrazek

Kontyngenty z Syrakuz i Kartaginy oblegają Messenę.
Rzymska Armia Konsularna w Rhegium dostała rozkaz ataku...
... który, dzięki ATAKOWI Z ZASKOCZENIA (KARTA) powiódł się wręcz historycznie - pobita armia Hierona wycofała się do Syrakuz, zaś biedny Hannibal uniósł z bitwy niewiele więcej niż swoją głowę (schornił się w Acragas).
Kartagińczycy mieli potężne problemy z zaciągiem jakiejkolwiek armii by skontrować poczyniania Rzymian - jedyne co zdołali zrobić, to przerzucić swoje siły z Qart Hadast na wyspę by wzmocnić garnizon Akragas.
Sytuacja w końcu 264:
Obrazek


263-262

263 zastał Rzymian w obliczu dominacji militarnej na Sycylii - Kartagina nie posiadała tam żadnych sił zdolnych przeciwstawić się Rzymianiom.
Nieniepokojony Konsul wyruszył z Messany, pozostawił Memeritów do oblężenia Catanii, sam zaś podszedł pod mury Syrakuz, czym napuścił Hieronowi takiego pietra, iż ten zgodził się na zmianę frontu (KARTA).
Obrazek

Wkrótce potem, na Sycylię przybyła druga Armia Konsularna.
Mając tak znaczące siły na wyspie, Rzymianie przystąpili do zdecydowanych działań - oblegli Akragas, Thermae, a potem jeszcze Panormos. Syrakuzańczycy oblegli Gelę i Ennę.
Kartagińczycy nie mieli sił na podjęcie prób przerwania oblężeń.
Kolejno upadły:
- Gela w wyniku zarazy (KARTA),
- Enna (poddanie),
- Thermae (poddanie),
- Akragas (dopiero zimą z 262 na 261, w wyniku końca zapasów - masowe wymieranie garnizonu).
Armie rzymskie oblegające Panormos oraz Thermae padły ofiarami zaraz i chorób, co znacząco przetrzebiło ich szeregi.
W międzyczasie Gisgo został wysłany do dalekiej Iberii, gdzie dokonał zaciągów Iberysjkiej jazdy i i piechoty oraz 4 tys najemnych hoplitów z dominium Imperium Massiili.


261
Kartaginńczycy poszli w końcu po rozum do głowy i rozpoczeli planowe zaciągi najemników (KARTA) co pozwoliło im podjąć walkę.
Dzięki uspokojeniu wysiłków ze strony Rzymian (dość pasywnie, kontynuowali oblężenia Panormos i Akragas), Gisgo miał czas by powrócić ze swoich wojaży w Iberii, wylądować w Drepanum, pozyskać nowe posiłki z Qart Hadast i ruszyć na odsiecz Panormos. Mimo, że wodzem był conajwyżej średnim, stosunkowo łatwo pobił rzymian, których wcześniej zdziesiątkowały choroby związane z długotrwałym oblężeniem. Idąc za ciosem, wódz kartagiński przepędził siły syrakuzańskie spod Thermae po czym, wzmocniony kolejnymi posiłkami, uderzył na Rzymian w Akragas (dopiero co zajęte przez Rzymian).
Rzymianie mieli tam Armię Konsularną w niezłym stanie (podczas oblężenia dorobiła się strat wynikających z trudności zaopatrzeniowych) w sile 13 tys piechoty i 2 tys jazdy. Gisgo dysponował siłą 17 tys piechoty i 2 tys jazdy (głównie wojska z Iberii, wzmocnione kontyngenetem Ligurów).
Mimo tego, że wódz Rzymski ponownie pokazał wyższość nad dowódcą przeciwnika, nie można tego powiedzieć o rzymskim żołnierzu, który nie zdołał dotrzymać pola swym adwersarzom - po krótkim starciu Konsul pozostawił w Akragas garnizon 4 tys ludzi, pozostałe siły wycofał zaś do bezpiecznej przystani za murami Syrakuz.
Tej zimy armia Rzymska w Syrakuzach otrzymała liczne uzupełnienia, zaś aż 3 oddziały uzyskały status weteranów (po tak ciężkiej kampanii, zasłużenie).
W Capui Senat powołał nową Armię Konsularną (Armie operujące na Sycylii zostały liczebnie zredukowane do siły 1 AK).

Sytuacja po 261:
Rzymianie posiadają silną armię w Syrakuzach, armia greckeigo sojusznika została w większości rozwiązana, Akragas nadal w rękach rzymskich, ale oblężone przez Kartagińczyków.
Rzymianie mają w rezerwie nowosformowaną Armię Konsularnę w Capui, Kartagińczycy nie mają rezerw.
W międzyczasie Rzymianie zwiększyli swój dorobek punktowy poprzez zakończenie konsolidacji swej władzy na półwyspie Apenińskim (podporządkowali sobie ziemie Lukanów i Brutiów) oraz poddnie swej władzy prowincji Sicilia Boreus (część wyspy z Messaną). W wyniku klęsk roku 261 utracili jednak rzymianie swe sojusze z Japygami i Bruttiami.
Wysiłek wojenny i przegrane bitew sprawiły, że morale obu Mocarstw jest na poziomie ZAINTERESOWANY, o krok od w pełni ZAANGAŻOWANEGO.
Obrazek

pozdr,
farm
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37364
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 525 times
Been thanked: 332 times
Kontakt:

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: Raleen » środa, 8 maja 2019, 08:20

Coraz ładniej to wygląda i bardzo chętnie zamieściłbym jakąś pełniejszą relację z takiej rozgrywki testowej na portalu. Tylko co do zdjęć, staraj się unikać tego, że do kadru wchodzą Ci inne rzeczy poza grą.

Myślę, że na tym etapie dobrze gdybyś wybrał się z grą na konwent Pola Chwały (Niepołomice pod Krakowem) i zagrał z jakimiś graczami, którzy wcześniej jej nie znali. Graficznie już na tym etapie wygląda bardzo zachęcająco, więc chętni powinni się znaleźć.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » sobota, 2 maja 2020, 11:54

Jakiś czas temu, w wątku o RONiXXX pisałem, że w zestawieniu do mojego drugiego (nowszego) projektu, Hydra okazała się zawodem.

Dojrzałem ostatnio, by w końcu zmierzyć się z tym i podjąć próbę usprawnienia Hydry - tak, by zmieścić w grze wiecej gry (odrzucając nadmierną księgowość i inne niepotrzebne rzeczy).

Zmiany (głównie klaryfikacje i uproszczenia) w mniejszym lub większym dotknęły prawie każdego aspektu gry.
Całkowicie zmieniły się zaś zasady ruchu - efekt, jaki generują jest podobny, jednak zmieniła się idea i sposób kalkulacji.
Obecnie, siły wojskowe (z drobnym wyjątkiem) mogą się przemieszczać wyłącznie, gdy są prowadzone przez Wodza.
Zmiana niby drobna, ale bardzo korzystnie wpłynęła na rozgrywkę - zmusiła Gracza do wyboru kierunku alokacji swoich zasobów (wodzów i wojsk) po czym "bujanie się" z konsekwencjami tych wyborów.

Ale ja w sumie nie o tym chciałem :).

***


Prowadzę właśnie kolejną rozgrywkę.
Póki co szło dość standardowo...
:idea:
Rzymianiom udało się (z drobnymi stratami) ominąć blokadę cieśniny Messeńskiej, dostać na wyspę, w oddzielnych bitwach pobić Hierona i Hannona, podejść pod Syrakuzy, podczas bezowocnego zimowego oblężenia miasta ponieść znaczne straty, by w kolejnym roku (263) zawrzeć z Syrakuzami sojusz.
Następnie jeden z Konsulów utknął w oblężeniu Geli (sojuszniczej wobec Kartaginy), której ani blokadą od lądu, ani wzmożonymi pracami oblężniczymi ani negocjacjami nie potrafił dobyć, zaś drugi Konsul udał się północnym wybrzerzem Sycylii w kierunku Panormos. Tam, dokładniej pod Thermae, natknął się na poważną Kartagińską armię (sporo zachodu kosztowało jej skompletowanie) pod dowództwem Hannona (tego samego, którego 3 lata wcześniej pobito pod Messaną)...
Siły obu stron były dość wyrównane:
Kartagina: około około 8 tys jazdy libijskiej i fenickiej, 4 tys najemnych lekkozbrojnych Italików, około 20 tys ciężkiej piechoty afrykańskiej
Rzym: około 2 tys jazdy, 8 tys lekkozbrojnych i 20 tys piechoty legionowej (powiększone siły Armii Konsularnej).


Tyle wstępu - bo ja o bitwie chciałem.
Zasady bitew, mimo że jest to gra bloczkowa, są znacznie bardziej rozwinięte, niż w grach typowo Columbijskich.
Po zapoznaniu się z nimi, nie są jednak specjalnie trudne czy skomplikowane.
Bitwę można podzielić na 3 fazy:
- manewry przedbitewne (ustalanie inicjatywy i dowodzenia)
- walkę
- zakonczenie (rozliczenie ewentualnego pościgu i wprowadzenie efektów).

Sam mechanizm prowadzenia bitwy, bez żadnych dodatkowych zasad i wydarzeń z kart, potrafi napisać ciekawe scenariusze.

Wracając do powyższego wstępu, przejdę do przykładu bitwy (podkreślam, że do jej rozrgania nie użyto żadnych dodatowych wydarzeń z kart):
Bitwa pod Thermae, 261 rpne
Siły stron były wyrównane - może z przewagą dla Kartaginy (dużo jazdy).
Hannon był dobrej myśli, nie próbował więc uniknąć starcia.
Obaj wodzowie mieli przeciętne umiejętnosci dowodzenia, jednak Konsul Rzymu miał wtedy swój dzień (dobry rzut inicjatywy), podczas gdy wódz Kartaginy musiał źle spać lub miał po prostu ogrmnego pecha (słabiutki rzut). W konsekwencji, nie dość że Rzymianin zdołał uzyskać inicjatywę w bitwie, to jeszcze udało mu się zaskoczyć siły Hannona (przewaga zmodyfikowanej wartości Taktyka, jednego wodza nad drugim, ponad 2 razy większa).
Z powodu zaskoczenia, Kartagiński wódz miał ograniczone możliwości ustawienia swoich wojsk - udało mu się przygotować do bitwy jedynie połowę swoich sił. Hannon postawił na jazdę (w nadziej znalezienia rozstrzygnięcia na skrzydłach) i część ciężkiej piechoty. Na jego szczęście, w szeregach armii miał kilka tysięcy elitarnych libijczyków, którzy ustawili się w szykach bez rozkazów od głównodowodzącego. Jednak blisko 15 tys jego żołnierzy rozpoczynało bitwę ad hoc, w szykach zmieszanych lub w zwykłym nieładzie.
Pierwsze godziby bitwy nie zwiastowały jeszcze katastrofy - na skrzydłach Kartagińczycy odnieśli sukcesy, rozbijajac część lekkozrbojnych Samnickich sprzymierzeńców Rzymu, jednak siły Rzymian utrzymały zwartość i nie dały przeciwnikowi (tak pożądanego) rozstrzygnięcia.
Tymczasem w centrum zaciekłe ataki legionistów rozbijały kolejne oddziały Kartagińczyków - tylko libofeniccy ciężkozbrojni utrzymali zwartość oddziału, chroniąc ucieczkę bezładnego tłumu, w jaki zamieniło się centrum sił Hannona.
Mimo, że do tej chwili straty stron były podobne i niskie (po około 2 tys) armia Kartaginy przekroczyła właśnie swój próg Paniki - mimo zaklęć i przekleństw swego wodza, całość, nierozbitych jeszcze sił Kartaginy, rzuciła się do ucieczki.
Rzymianie z kolei, rzucili się do morderczego pościgu, w wyniku którego wymordowali lub pochwycili kolejne 9 tys żołnierzy - głównie wolniejszych, ciężkozbrojnych.
Ostatecznie, zwycięzcy stracili jedyne 1600 ludzi spośród 30 tys, przegrani zaś 1/3 sił z początkowej 32 tysięcznej armii - co ważne, pozostałości tej drugiej, mimo że nadal dość liczne, stanowiły bardzo mizerną siłę bojową (dużo osłabionych bloczków - każdy o ograniczonej wartości bojowej, a jako całość: trudnych w dowodzeniu, przemieszczaniu i utrzymaniu).

Hannon wycofał się z niedobitkami do Panormos, zaś Rzymianie z marszu oblegli Thermae.
W swojej kolejnej (osttaniej w tym roku) aktywacji Kartagińczycy naprędce organizowali zimowanie dla pobitych wojsk oraz ściągali siły dla obrony zagrożonego Panormos, Jeszcze przed zimą Rzymianie zajęli Thermae, w murach którego wybuchły antykartagińskie zamieszki (KARTA) - brakło tam Kartagińskeigo garnizonu, by je stłumić.
Chwilę później greccy sojusznicy Kartaginy odwrócili się od niej (KARTA), dzięki czemu druga rzymska armia konsularna mogła zwinąć oblężenie Geli i zwrócić swoje spojrzenie na łąkomy kąsek, jakim było Acragas.
Jak dotąd, Rzymianie obywają się bez floty.
Co prawda, przewidujący Senat, rozpoczął już pewne przygotowania do jej powołania (wynaleziono CORVUS), jednak nie może się zdobyć na decyzję o jej budowie.


pozdr,
farm
Ostatnio zmieniony środa, 10 czerwca 2020, 09:18 przez farmer, łącznie zmieniany 3 razy.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » czwartek, 7 maja 2020, 20:04

Krótka zajawka.

:idea:
Kończy się rok 254, półmetek wojny. Minęły około 3 godziny gry.
Do tej pory Rzymianie, operując na Sycylii obiema armiami konsularnymi, zajęli wschodnią i centralną część wyspy.
Po porażce pod Thermae Kartaginczycy nie odwarzyli się już wydać bitwy. Poza garnizonami, utrzymują jedynie pewne siły w Drepanum, czekając na okazje do kontrataku.
W międzyczasie nastąpiła 3 letnia przerwa w działaniach, która za cenę podreperowania morale i skarbca miasta, zmusila Qart Hadast do redukcji swych wojsk - w tym floty o 30 penter. W obliczu mizernej obecnosci Rzymu na morzach, nie był to jednak jeszcze problem.

Sami Rzymianie utkneli w dwóch długotrwałych i bezskutecznych oblezeniach (Panormos i Lilibaion). Bez silnej floty, która odcięłaby miasta od dostaw jedzenia, tylko kosztowne i ryzykowne szturmy mogą przyniesc rozstrzygnięcie...

Spokojni o swoje pozycje na Sycylii punijczycy zaczęli organizowac odwetowe rajdy na wybrzeże Italii - bardzo pomogło w tym osłabienie wpływów w Geruzji frakcji ziemskiej Hannona.
Podczas jednej z pierwszych wypraw do poludniowej Italii, flota Kartaginy (60 penter, 6 tys piechoty) zostala przylapana przez przybyły z północy legion Praetora Caudexa - pospieszna ewakuacja odbyła się bez strat okrętów (utracono jednak 2 tyś marines).
Wyprawa kolejnego (docieramy tym samym do roku 254 rpne, wspomnianego na poaczątku) roku została wzmocniona do 90 okrętów i 7 tys piechoty - wyslano ją zaś na, pozbawioną znaczniejszych sił rzymskoich, północ Italii. Rabując przybrzezne miasta, flota dotarla az do Etrurii, którą spustoszyla zdobywając bogate łupy (2 punkty zapatrzenia). Z uwagi na zbliżanie się końca okresu żeglugi, flota zawróciła w kierunku bazy na Wyspach Liparyjskich nieopodal Messeny...

W 254 Rzymianie również nie próżnowali - w obliczu bezkarnych rajdów punijczyków, Senat zdecydował się w końcu na szeroki program budowy floty. Do czasu powrotu Kartagińczyków z północy, gotowych było 60 penter w Ostii (gdzie od początku wojny stacjonowało też 20 trier) oraz kolejne 30 penter w Neapolu (gdzie z kolei kotwiczy 30 penter sojuszników greckich). Aktywne działania Konsula Lucjusza Cerco sprawiły, że wszystkie okręty były po burty wyładowane nowozaciągniętymi żołnierzami, zaś dzięki dalekosiężnym planom Konsula roku 261-szego, Rzymianie mieli już opracowany wynalazek, który może zmienić bieg tej wojny - sławetny Corvus.

Ale, Rzymianin miał do podjęcia trudną decyzję. Całość rzymskiej floty jest znacznie liczniejsza, od przeciwnika - stacjonuje jednakw dwóch portach. Konsul ma do dyspozycji jedynie połowę tych sił...
Czy w oparciu o 60 zupełnie niedoświadczonych penter i 30 trier plus 10 tys marines, jakimi dysponował w Ostii przechwytywać zmierzającą na południe flotę Kartaginy? Czy sam Corvus i marines wystarczą, by pokonać liczniejszą i znacznie bardziej doświadczoną flotę Kartaginy?
Rzymianin zdecydował się na to ryzyko.

Napotkanie floty Rzymu uszykowanej do bitwy zmusiło z kolei Kartagińczyka do podjęcia trudnej decyzji.
Czy uniknąć bitwy z okrętami wyładowanymi wojskiem i wyposażonymi w te dziwne pomosty, o jakich wywiad donosił już kilka lat temu - porzucając tym samym statki z łupami zdobytymi w Etrurii oraz reputację niezwyciężonych żeglarzy,
czy też przyjąć bitwę z nieznanym przeciwnikiem, ryzykując dużo, dużo więcej?
Dzielny Hannibal postanowił przyjąć wyzwanie, co doprowadzi do pierwszej tej wojny bitwy morskiej...

Bitwa morska pod Tarraciną, 254 pne
Kartagina dysponuje w tej bitwie całą swą flotą, tj. 90-cioma penterami, w tym 60-cioma elitarnymi. Na pokładach ma w sumie 7 tys żołnierzy, głównie lekkiej piechoty fenickiej i sycylijksiej. Flota eskortuje kilkadziesiąt statków z łupami zagarnietymi u wybrzeży Italii.
Rzym dysponuje 60-cioma "zielonymi" penterami i 30 trierami oraz 10 tysiącami ciężkozbrojnej piechoty na pokładach. Pentery są wyposażone w Kruki.

cdn

Obrazek

pozdr,
farm
Ostatnio zmieniony środa, 10 czerwca 2020, 09:17 przez farmer, łącznie zmieniany 7 razy.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » poniedziałek, 11 maja 2020, 13:19

[dygresja]
Na wypadek, gdyby ktoś przebierał nogami ze zniecierpliwienia, chcąc poznać wynik tej niezbyt wielkiej, ale bardzo ważnej bitwy morskiej - muszę przeprosic.
Ja tego wyniku rownież jeszcze nie znam :>. Pechowo, Hydra ma potężnych konkurentow do mojego wieczornego czasu:
- zmęczenie po całym dniu z dzieciakami,
- Wiedzmin 3, w którego w końcu mam okazję zagrać,
- dobry serial, jaki utrafilismy z Najżonszą :).

W sumie, nie wygląda dobrze, że powyższe mają pierwszeństwo do mojej uwagi, jednak jest to mocno mylące (wg mnie, of kors).
Szczerze mówiąc zaskoczyło mnie i jednoczesnie niezmiernie ucieszyło to, że ta rozgrywka na dobre zadomowiła się w mojej głowie. Niby poprawki nie były duże, ot niuanse i (dużo!) klarowania, ale odbiór gry bardzo sie zmienił.
Hydra przestała męczyć księgowością i abstrakcyjnymi rozwiązaniami (które w zalożeniu miały przyspieszyć rozgrywkę, a po prawdzie przez swoją abstrakcyjność tylko ją komplikowały).
W zamian, nie ma dnia, w którym choć przez chwilę nie zastanawiam sie nad kolejnymi krokami to jednej, to drugiej strony - w dużej mierze w odniesieniu do wyniku bitwy, jaka mnie czeka. Zaczeło procentować to, w jakim kontekście umieściłem konflikt - jak wiele możliwosci stoi przed Graczami, ale też, jak wiele przeszkód mają na drodze by móc zacząc czerpać z korzyści z tych możliwości.
Tak czy inaczej, przypomina mi to najbardziej pamiętne rozgrywki, jakie przyszło mi toczyć w swoim życiu - gdy jeszcze przed zaśnieciem miało się przed oczyma planszę i analizowało, co tu kurde zrobić z sytyacją, w jakiej się człowiek znalazl :).

Przede wszystkim ciekawe sa możliwosci Kartaginy, w przypadku gdy bitwę wygra - z racji jej specyficznej sytuacji, Gracz Kartaginski ma przed soba poważne i ambitne zadanie, z którym to mam ochotę sie zmierzyć :).

Swoją drogą, od dluzszego czasu chodzi mi po glowie napisanie szerokiego komentarza/dziennika diznajera, w ktorej zamierzam omowic wojne z jej cechami charakterystycznymi i objasnieniami; strony z ich potencjalnem, mocnymi i slabymi stronami, szansami oraz miejscami,w ktorych Gracze moga (powinni?) upatrywac sukcesu.
A przede wszystkim to, jak probowalem oddac to wszystko w grze, ktora nareszcie osiaga dojrzalosc :).

[/dygresja]
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 11 maja 2020, 15:05 przez farmer, łącznie zmieniany 1 raz.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
HoLi
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: sobota, 17 października 2015, 22:08
Has thanked: 4 times
Been thanked: 3 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: HoLi » poniedziałek, 11 maja 2020, 13:43

Hej,

Śledzę co jakiś czas Twoje postępy nad grą i cieszę się, że idą do przodu :) Ciekawie to wszystko wygląda.

Jeśli dobrze widzę to zrezygnowałeś z poruszania point to point na morzu na rzecz regionów morskich. I jak się sprawdza w Twojej grze takie rozwiązanie w porównaniu ze wcześniejszym(pytam z ciekawości bo sam w swoim projekcie taki stosuję) ?

Pozdrawiam
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » poniedziałek, 11 maja 2020, 14:31

Hah!
Zgadza się - uważam, że powrót do pól morskich (od takiej koncepcji zaczynałem) był dobrym krokiem.
Stwierdzam jednak, że epizod z "drogami" morskimi był przydatny dla poprawnego ustalenia skali i granic pól morskich (skąd dokąd i w ilu PR można się poruszyć) oraz uściśleniem roli portów.
Tak jak w przypadku ruchu lądowego, starałem się tak to poustawiać, by zachować w miarę historyczne zasięgi ruchu oraz to, by Gracze "mimowolnie" korzystali z historycznych szlaków.

Tak czy inaczej, duże pola morskie (wcześniej miałem więcej mniejszych) fajnie komponują się z nowym sposobem rozliczania ruchu i z ogółem tematu morskiego, w tym ze zmaganiami o dominację nad morzami, która nie zawsze musi rozstrzygać się w oparciu o bitwy.
Kilka bloczków floty w strategicznie umiejscowionym porcie (dostęp do akwenu na szlaku zaopatrzenia) świetnie pokazuje, co oznacza pojęcie "projekcja siły", natychmiast blokując wszelki transport morski przeciwnika (zaopatrzenie i wojska) oraz zmuszając Przeciwnika do trudnych decyzji w kontekście poruszania własnej floty.

Co istotne (i może nietypowe) dopuszczam współistnienie na jednym akwenie sił morskich obu graczy - dopóki któryś z Nich nie podejmie próby stoczenia bitwy.
Tak długo zaś, jak na akwenie obecne sa siły obu stron (obie patrolują swoją część i/lub schodzą sobie z drogi podczas spotkania), wzajemnie neutralizują one swój wpływ z punktu widzenia innych efektów gry w stosunku 1 bloczek do 1.
Vide, Gracz posiadający większe siły morskie na danym akwenie, może zakłócać transport morski Przeciwnika jednocześnie chroniąc własny - co zmusza tego słabszego do zwiekszania swojej obecności (wyścig zbrojeń) lub poszukiwania rozstrzygnięcia w bitwie.

pozdr,
farm
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » sobota, 16 maja 2020, 10:33

Narszcie znalazłem chwilę i odwagę na rozegranie tego starcia :).
Szczerze mówiąc mocno mnie ono stresowało - dla obu stron mogło się ono skończyć katastrofą, której nikomu nie życzyłem.
Porażka byłaby bolesna zwłaszcza dla Kartaginy - gdyż flota Rzymska, mimo posiadania Corvi, jest jeszcze słaba (niewyszkolona, mniej liczna) - porażka już teraz, BARDZO źle wróżyłaby na przyszłość...
farmer pisze:
czwartek, 7 maja 2020, 20:04
Bitwa morska pod Tarraciną, 254 pne
Kartagina dysponuje w tej bitwie całą swą flotą, tj. 90-cioma penterami, w tym 60-cioma elitarnymi. Na pokładach ma w sumie 7 tys żołnierzy, głównie lekkiej piechoty fenickiej i sycylijskiej. Flota eskortuje kilkadziesiąt statków z łupami zagarnietymi u wybrzeży Italii.
Rzym dysponuje 60-cioma "zielonymi" penterami i 30 trierami oraz 10 tysiącami ciężkozbrojnej piechoty na pokładach. Pentery są wyposażone w Kruki [KARTA].

:idea:
Od początku Hannibal nie miał szczęścia (fatalny rzut na inicjatywę) - to Rzymianie dyktowali ustawienie sił i tempo bitwy.
Starcie rozpoczęło się od prawego skrzydła, gdzie 30 trier rzymskich wykonało śmiały atak na okręty Kartagińskie, jednak to potęga penter i doświadczenie fenicjan przeważyły. Po krótkim, intensywnym starciu, eskadra rzymska została zmieszana i zmuszona do ucieczki, podczas której straciła 10 okrętów (po stronie kartagińskiej jedynie kilka okrętów uległo uszkodzeniom).
W centrum Kartagina posiadała swe najbardziej doświadczone załogi - to właśnie dzięki ich elitarności (możliwość powtórzenia rzutu walki), Kartagińczykom udało się zmieszać okręty Rzymskie. Ku przerażeniu Hannibala, nic to jednak nie znaczyło w obliczu setek legionistów wdzierających się na pokłady okrętów fenickich, których 7 rzymianie zdołali zająć (był to więc iście Pyrrusowy sukces).
Na rzymskim lewym skrzydle układ sił byll identyczny jak w centrum - tu jednak, dzięki elitarności załóg kartagińskich oraz ogromnemu szczęściu (4 trafienia na 4-ech kościach, w tym tam niezbędna "1") rzymska eskadra nie zdołała nawiązać uporządkowanej walki a w konsekwencji została rozbita i w nieładzie rzuciła się do ucieczki.
Lucjusz Cerco nie miał więc wyboru - mimo sukcesu w centrum, w obliczu utraty skrzydeł, zarządził podpalenie zajętych okrętów kartagińskich (nie miał szans dowieźć ich do portu) i szybki odwrót.


Obrazek
Sytuacja po pierwszej rundzie walk (gdy Cerco zarządił odwrót).
Za linią rzymską widać 2 kosteczki, symbolizujące pochwycone pentery kartagińskie.

Bitwa zakończyła się więc zwycięstwem fenicjan - jednak zwycięstwo to było dalekie od decydującego.
Konsul Cerco, mimo porażki, w przyszłość spoglądał z optymizmem. Przydatność wynalazku sprzed lat przeszła jego najśmielsze oczekiwania... Już teraz rozważał, co zdoła osiągnąć po połączeniu swej floty z okrętami z Neapolu, jaką potęgą będzie dysponował gdy jego wioślarze nabiorą więcej wprawy...
Z kolei Hannibal rozumiał, że mimo posiadania przewagi liczebnej i jakościowej, to szczęściu zawdzięczał zwycięstwo. Obawiał się kolejnej bitwy i wiedział, że rajdy na Italię w będą teraz niesłychanie ryzykowne.
Tymczasem, pozostawało mu wrócić do bazy i cieszyć się tym gorzkim zwycięstwem.

Podsumowanie:
Kartagina utraciła 7 penter (około 2 tys ludzi) i tysiąc marines.
Rzym utracił 10 trier i 8 penter podczas ucieczki (w sumie około 4 tys ludzi) oraz 3 tysiące marines.



PS
Układ bitwy jest taki sam, jak w zmaganiach lądowych - dzielimy ją na 3 fazy:
- manewry przedbitewne (ustalanie inicjatywy i dowodzenia)
- walkę
- zakończenie (rozliczenie ewentualnego pościgu i wprowadzenie efektów).
Oczywiście w szczegółach poszczególne fazy, mniej lub bardziej, różnią się od bitwy lądowej.

PS2
Kartagińczycy nie mieli w tej bitwie do dyspozycji swojej karty Mocarstwa umożliwiajacej masowy DIEKPLOUS.
Po fakcie można stwierdzić, że dla nich może lepiej się stało...

pozdr,
farm
Ostatnio zmieniony środa, 10 czerwca 2020, 09:17 przez farmer, łącznie zmieniany 5 razy.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » poniedziałek, 18 maja 2020, 13:24

Okazało się, że powyższe, nie było jeszcze końcem bitwy pod Tarraciną...

:idea:
Następna aktywacja (druga z rzędu) należała również do Rzymu. Po powrocie do Ostii, ośmielony postawą swych ludzi Konsul Cerco uporządkował swe siły, po czym znów wyruszył w morze w poscigu za Kartagińczykami.
Punijczycy nadal tam byli (nie mieli jeszcze aktywacji aby odpłynąć - powiedzmy więc, że zatrzymali się na wybrzerzu na dłużej, by dokonać niezbędnych napraw i dać wytchnienie wioślarzom) - obie strony ponownie, z tych samych powodów co przed kilkoma dniami, zdecydowały się stoczyć bitwę.

Drugi dzień bitwy morska pod Tarraciną, 254 pne
Rzym dysponował tym razem 20 trierami i 53 penterami wyposażonymi w CORVUS. W sumie posiadał na okrętach około 8 tys marines.
Kartagina miała do dyspozycji 82 pentery i 6 tys marines.
Bitwa miała podobny przebieg, z tą różnicą że Kartagińczycy nie mieli już tyle serca/szczęścia w walce - w chaosie bitwy zdołali co prawda ciężko uszkodzić 15 rzymskich penter oraz zniszczyć połowę trier (drugą połowę rozpraszając), stracili przy tym jednak aż 22 okręty zajęte przez legionistów. Lucjusz Cerco, mimo lepszej postawy swoich żołnierzy, i tym razem nie odważył się przeciągać bitwy - znów rozkazał podpalić zajęte okręty i zarządził odwrót, podczas którego szybsze okręty Kartagińskie dopadly i zatopiły całą 15-tkę uszkodzonych penter rzymskich.

Podsumowanie:
Kartagina utraciła 22 pentery (około 6,5 tys ludzi).
Rzym utracił 10 trier i 15 penter podczas ucieczki (w sumie około 8 tys ludzi).

Drugi dzień bitwy pod Tarracina znów zakończył się kosztownym zwycięstwem punijczyków. W obliczu skali poniesionych strat, Hannibal zmienił swe plany i miast zimowania na Wyspach Liparyjskich, poprowadził swą flotę do Qart Hadast, w nadziei otrzymania tam uzupełnień.
Rzymianie z kolei, mimo drugiej porażki, poczuli się teraz panami morza. Ściągneli okręty stacjonujące w Neapolu, do wiosny dobudowali kolejne 60 penter oraz prowadzili intensywne szkolenia swoich wioślarzy, wydatnie powiększając wartość bojową swej floty.
Zaraz po rozpoczeciu sezonu żeglugowego roku 253 pne, na morzach w okolicy Panormos (do tej pory bezskutecznie obleganego przez Rzymian od lądu), pojawiła się potężna rzymska flota w liczbie około 120 penter i 15 tys marines. Ta ważna sycylijska warownia Kartaginy została teraz odcięta od świata, bez rychłej nadziei na odsiecz...

Senat Ludu Rzymskiego miał tez jednak zmartwienia:
- zmniejszające się zasoby SKARBu Republiki (Budowa dużej floty kosztuje. Utrzymanie dużej floty DUŻO KOSZTUJE...),
- w wyniku powyższego oraz ostatnich porażek i strat, pogarszająca się Wola Walki Mocarstwa (morale Rzymu, po raz pierwszy od pocżatku zmagań, jest na poziomie w wpełni ZAANGAŻOWANEGO - to przestała już być jakaś peryferejna wojenka o odległą wyspę),
- w wyniku powyższego z kolei, rozluśniająca się kontrola nad rzymskimi Socii (Lucanowie i Bruttiowie po raz piewrwszy odmówili wysłania swych rekrutów do Armii Rzymskiej - nie jest to jeszcze bunt, ale na pewno należy się tym martwić),
- a do tego opłakany stan armii prowadzącej drugie oblężenie - pod Lilibaion. W wyniku braków zaopatrzenia (ziemie Syclii Zachodniej są już całkiem spustoszone od przedłużającej się kampanii) i licznych dezercji, jej stan osobowy został zredukowany da marnych 8 tys ludzi (z początkowych 19 tys) - szkoda, gdyż jest to armia pełna weteranów jeszcze spod bitew pod Messaną.


pozdr,
farm
Ostatnio zmieniony środa, 10 czerwca 2020, 09:16 przez farmer, łącznie zmieniany 2 razy.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » środa, 20 maja 2020, 20:33

Mam kłopot z krótkim pisaniem, ale postaram się streścić :)...

:idea:
Jak wspomniałem, w 253 Rzymianie zapanowali nad morzami Sycylijskimi, odcinając w końcu skutecznie Panormos. Tego roku Senat nie miał w planie dużej aktywności (niewiele PO na akcje), stąd Rzymianie skupili się na organizacji zapasów na zimę dla armii na Sycylii, odbudowaniu sojuszu z Syrakuzami (utraconym po porażkach pod Tarraciną) i dosyłaniu posiłków na wyspę.
W Kartaginie było odwrotnie - opowieści Hannibala widać podziałały na wyobraźnię Gerontów, gdyż Ci sypneli groszem na program budowy floty. Przez większość tego roku w Qart Hadast i najbliższych miastach prowadzono zaciągi i budowę okrętów. Już w połowie roku Kartagińczycy byli w stanie wzmocnić siły Hannona w Drepanum (na Sycylii) do około 10 tys jazdy, 9 tys piechoty i 40 słoni! Nie zwlekając, Hannon pomaszerował na pomoc Panormos, bijąc tamtejszą armię Rzymską (niestety, słonie nie odegrały żadnnej znaczącej roli poza tym, że tam były :P). Niedobitki Synów Wilczycy wycofały się w popłochu aż do Messany, zaś flota blokująca do tej pory port w Panormos pożeglowała do Ostii.
Idąc za ciosem, Hannon pomaszerował przez Segestę na południe, przepędzając niedobitki Rzymian blokujacych Lilibaion i ścigał ich aż do Akragas, pod którym natychmiast rozłożył oblężenie.
Jeszcze przed zimą w Akragas wybuchł katastrofalny pożar (side effect), paląc znaczną część zapasów - co bardzo źle wróżyło załodze na utrzymanie się do wiosny.
Zimą Kartagińczycy staneli w obliczu problemu, który sami na siebie ścianęli - posiadali 2 poważne zgrupowania wojsk: ogromną flotę w stolicy (150 penter i 40 trier + jakieś 25 tys wojska) oraz siły Hannona pod Akragas. Tak znaczne siły te nie mogły utrzymać się z zasobów lokalnych, zaś Kartagina posiadała zapasy na pomoc tylko jednej z tyh grup - w konsekwencji armia Hannona na Sycylii została zdziesiątkowana z powodu głodu i musiała przerwać (tak obiecujaco rozpoczęte) oblężenie miasta.

Rok 252 stał pod znakiem prób odzyskania inicjatywy przez Rzymian na wyspie (ponownie rozpoczeli oblężenie Panormos siłami świeżo przybyłej na Sycylię Armii Konsularnej a także rozczeli neutralizację bazy Kartagińskiej na Wyspach Liparyjskich)
oraz ogromnego rajdu floty Kartagińskiej na wybrzerze Italii, która zdewastowała kolejno Campanię, Etrurię, na powrocie Bruttium a na koniec odblokowała jeszcze Liparę.
Rzymianom udało się, co prawda, zebrać swoją flotę (rozrzuconą po zimie po portach od Rhegium po Ostię) i próbowali zmusić Kartagińczyków do bitwy - jednak nieskutecznie (Hannibal, mimo posiadania liczniejszych sił, nie kwapił się do jej stoczenia).
Osateczbue Punijczycy, z niewielkimi stratami w wyniku nocnej napaści na ich obóz (side effect) wrócili z łupami do Afryki, zaś Rzymianie musieli zadowolić się odzyskaniem panowania nad morzami i ponowną blokadą portu w Panormos.
Zimą obie strony stanęły na wysokosci zadania jeśli chodzi o zaopatrzenie - obyło się bez katastrofy rodzaju wielkiego głodu pod Akragas.
Na wzmiankę zasługuje jednak (ponownie oblegane) Panormos, które było tego roku najmniej przyjaznym miejscem na ziemi... oblężenie poczyniło znaczne postępy: zapasy żywności w mieście pozbawionym dostaw spadły o połowę, dodatkowo w mieście trwały liczne zamieszki i walki wewnętrzne (side effect). Wśród oblegających z kolei wybuchła zaraza (side effect), któa zdziesiątkowała ich siły (straty rzędu 50%).

W wyniku poniesionych strat i coraz wyższych kosztów, morale obu Mocarstw ponownie się obniżyło - Kartagina ponownie w pełni ZAANGAŻOWAŁA się w konflikt,
zaś Lud Rzymski jest już bardzo ZANIEPOKOJONY jego przebiegiem.
Rzym stanął przed poważnym problemem zaufania jego sprzymierzeńców - kolejne ludy (do Lukanów i Bruttiów dołączyli Samnici, Kampańczycy i Grecy) odmówiły Senatowi dostarczenia swych rekrutów na przedłużającą się wojnę.
Oba Mocarstwa, mimochodem, zaczęły spoglądać w kierunku uspokojenia swych działań i, choć częściowemu, odbudowaniu zasobów... (zanosi się na, drugą już tej wojny, pauzę).


pozdr,
farm
Ostatnio zmieniony środa, 10 czerwca 2020, 09:16 przez farmer, łącznie zmieniany 2 razy.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » piątek, 22 maja 2020, 10:37

Trochę popierniczyłem z datami w powyższym poście (pamieć już nie ta) - wydarzenia tam opisane rozgrywały się w ciągu 3-ech (253-251), a nie 2-uch lat.

***

:idea:
W latach 250-245 aż 2 razy nastąpiło wyciszenie działań wojennych (250 oraz 247-246) - obie strony poszukiwały korzyści z wydarzeń swych kart Mocarstwa, których wadą jest niska wartość Punktów Operacyjnych...

Z ciekawszych wydarzeń w tym okresie:

Dzięki pauzie, o jakiej wspomniałem, bardzo poprawiła się Wola Walki Rzymu - tym bardziej, że nareszcie zmobilizowali się obywatele Rzymu (KARTY POPULUSQUE ROMANUS), udzielając szerokiego poparcia moralnego i finansowego Senatowi. Pozwoliło to Rzymianiom na odzyskanie części wpływów u swych Sprzymierzeńców i ponowne przejęcie inicjatywy na Sycylii.

W 248 roku Kartagińczycy przeprowadzili kolejny wielki rajd na wybrzerze Italii - tym razem jednak Rzymianie zdołali przechwycić ich flotę co doprowadziło do wielkiej bitwy:
Bitwa u wybrzerzy Wysp Liparyjskich 248 pne.
Hannibal miał 150 okrętów (penter) i 17 tys marines.
Konsul Regulus miał 130 okrętów (w tym 90 penter wyposażonych w CORVUS) i 14 tys marines.
Ponownie Kartagińczycy odnieśli (niezdecydowane) zwycięstwo - stracili 30, podczas gdy wycofujący się Rzymianie okrętów 40.

Po tym zwycięstwie, siły Hannibala zdołały zająć (pozbawione silniejszych garnizonów) Thermae i Messanę na wybrzeżu Sycylii, po czym popłynęly na południe Italii gdzie spustoszyły Bruttium i Calabrię (Tarent i okolice).
W drodze powrotnej Kartagińska flota została napadnięta podczas noclegu w okolicy Thurri przez lokalne siły Rzymian (side effect) - w nocnej zawierusze stracili 15 okrętów i tysiąc żołnierzy.

Niezależnie od działań w rejonie Sycylii, od 249 roku Kartagińczycy rozpoczeli działania w Iberii, zmierzające do konsolidacji tamtejszych swych wpływów (pogoń za punktami, of kors).
Geruzja sypnęła pieniędzmi, by kupić sobie lojalność nawiększego miasta fenickiego w tym rejonie, tj. Gadir.
Dodatkowo wysłano tam Hamilcara Barcę, który rozpocząl (niezbyt udane) zaciągi Iberów w oparciu o pozycję w Mastii (za kilkadziesiąt lat miasto to zmieni nazwę na Carthago Nova). Na czele 6,5 tys najemników Iberyjskich Hamilcar zdołał (sugestią i groźbą :) ) przekonać Abderę i Barię do przyjęcia Kartagińskich garnizonów, jednak utknął pod Malacą (której mieszkańcy, niepomni na wojsko za murami, z uporem odmawiają oddania swej niezależności).
Póki co sukces jest więc połowiczny - Qart Hadast zdołano sobie podporządkować prowincję Cartaginensis (rejon Kartageny), jednak upór Malaci uniemożliwia uzyskanie kontroli nad bogatą Baetica Punicum (rejon Kadyksu).

Tak oto zastała nas wiosna 245-tego roku...
Ostatnio zmieniony środa, 10 czerwca 2020, 09:15 przez farmer, łącznie zmieniany 2 razy.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 393
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 50 times
Been thanked: 14 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: farmer » czwartek, 28 maja 2020, 10:20

Udało mi się wczoraj usiąść na chwilę i rozegrać lata 245-244.

:idea:
Ostatnio wiodło się Kartaginie - odzyskanie północnego wybrzerza Sycylii było niespodziewanym i bardzo porządanym sukcesem - jak okazało się po uspokojeniu działań w latach 247-246, krótkotrwałym.

Rzym, mimo buntowniczej postawy wielu swych Socii, przedsięwziął energiczne kroki mające na celu odbudowanie swej siły. Na uwagę i brawa zasługuje zwłaszcza konsul roku 245 M.Otacillius, który przejął dowodzenie nad Armią Konsularną w Paestum (na południe od Neaoplu), pożeglował nią do Syrakuz (było to możliwe dzieki nieobecności floty Kartagińskiej), po czym z marszu odzyskał Messenę (obecna tam kostka garnizonu kartagińskiego od razu się poddała), po czym zapoczątkował oblężenie Thermae. Oblężenie to potrwa tylko kilka miesięcy - jeszcze przed jesienią załoga Kartagińska (garnizon, 2 tys wojska i 20 penter) podda się Rzymianiom.
Tymczasem prokonsul (jeszcze zroku 246) Regulus pożeglował na wyspy Liparyjskie, w kolejnej próbie neutralizacji tej ważnej bazy floty Kartagińskiej - pozostawił tam siły blokujące port i miasto, sam zaś na czele 60 penter i 8 tys piechoty popłynął do Panormos, które zamknął w oblężeniu. Jeszcze przed zimą, w Panormos wybuchł niszczycielski pożar (Side Effect) który bardzo utrudnił sytuację zaopatrzeniową obrońców.
Wszystko to działo się przy biernej postawie Kartagińczyków (wybrano karty ze skromną liczbą PO, które zresztą przeznaczono na wydarzenia z KART, między innymi Wprowadzenie Systemowego Zaciągu Najemników).
Tego roku fenicjan dotknęła jeszcze jedna tragedia - jakaś zabłąkana strzała (Side Effect) utrafiła Hamilcara Barkasa obozującego w Iberii pod Malacą (wódz od kilku lat "pokojowo" blokuje miasto próbując nakłonić mieszkańców do przyjęcia garnizonu kartagińskiego). Ranny wódz wrócił do domu na leczeni (do pudełka :)), zaś jego siły jeszcze tej zimy straciły 40% stanu w związku z buntami żołnierzy (Side Effect).
Tak więc, w jednym roku, Kartagina utraciła najlepszego wodza (a wraz z nim także inicjatywę w Iberii), 2 ważne miasta na Sycylii podczas gdy 2 kolejne są na skraju upadku... bez ani jednej bitwy.

Nastepnego roku Kartagina ponownie po macoszemu potraktowała działania militarne - oddając inicjatywę Rzymowi (zagrano mało punktowane karty w pogoni za korzystnymi wydarzeniami). W tym roku Kartagińczycy zorganizowali łamaczy blokad morskich na potrzeby oblężonego Panormos, zawarli sojusz z Iberyjskim plemieniem Bastetanów oraz uchwalili przekupstwo władz upartej Malaci - która w zamian za "datek" 500 talentów, zgodziła się przyjąć Punicki garnizon.
Rzymianie z kolei aktywnie działali!
Dowodzenie nad armią w Thermae (która odniosła takie sukcesy zeszłego roku) przejął konsul roku 244, którego imię popadło już w niepamięć. Armię natychmiast skierowano na wschodnią Sycylię i założono oblężenie bazy kartagińskiej w Drepanum. Z uwagi na szczupłość sił obrońców (jedynie kostka garnizonu), konsul zdecydował się na przeprowadzenie szturmu na mury, który jednak okazał się fiaskiem (stracono 2 tys zołnierzy).
Jednocześnie, rzymianie prowadzili intensywne prace oblężnicze na Liparze, które zakończyły się poddaniem miasta jeszcze przed końcem roku.
Podobne działania podjęto wobec oblężonego Panormos - tu jednak bez skutku, choć miasto znajduje się na skraju kapitulacji (pozostała końcówka zapasów żywności).
Koniec roku stanąl pod znakiem organizacji zaopatrzenia dla licznych sił rzymskich zgromadzonych na Sycylii - nadmienić należy, że Sicilia Punicum (wschodnia część wyspy) jest całkowicie zrujnowana przez obozujące tam wojska.
Tej zimy Panormos utrzymało się jedynie dzięki dzielnym kapitanom Kartagińskim, którzy przebili się przez rzymską blokadę z dostawami zaopatrzenia (KARTA).
Ogólnie jednak, Sytuacja Kartaginy na Sycylii odwróciła się, przez te 2 lata, o 180 stopni.


Obrazek
Sytuacja na Sycylii, wiosną 243

cdn

pozdr,
farm
Ostatnio zmieniony środa, 10 czerwca 2020, 09:14 przez farmer, łącznie zmieniany 7 razy.
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
HoLi
Sergent-Major
Posty: 196
Rejestracja: sobota, 17 października 2015, 22:08
Has thanked: 4 times
Been thanked: 3 times

Re: Hydra znad Tybru: Pierwsza Wojna Punicka 264-241

Post autor: HoLi » czwartek, 28 maja 2020, 15:13

Choć nie grałem (a zagrałbym :) ), to z opisu ciekawie się to wszystko prezentuje.

A czy w Twojej grze są jakieś akcje czysto dyplomatyczne (stoi za tym jakaś mechanika, którą gracze kontrolują), czy dyplomacja opiera się raczej na pojawiających się eventach z kart?

Pozdrawiam
" Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to, czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś i w końcu tworzysz to, czego chcesz." - George Bernard Shaw
ODPOWIEDZ

Wróć do „Forum autorów”