Ile jest wartościowych gier wojennych?

Awatar użytkownika
MocnyMichał
Chasseur
Posty: 12
Rejestracja: piątek, 28 lutego 2014, 12:00

Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: MocnyMichał » niedziela, 5 października 2014, 00:18

Wątek wydzielony z:
http://strategie.net.pl/viewtopic.php?f ... 3&start=75
A gdy w Polsce ukazuje się bubel wydawniczo-techniczny (np. ostatni Walec Parowy itp), to padają słowa o zazdrości, trudnym życiu Polaków, zaborach itp., ślepocie krytyka, startującym rynku.
Nie wiem, dla mnie do tej pory nie było ani jednej wartościowej gry wojennej polskiego autorstwa (poczynając od wychwalanego z niezrozumiałych przyczyn Waterloo poprzez jakieś Dragony, TiSy, a skończywszy na ostatnich grach stworzonych przez użytkowników forum), więc nawet nie oczekuję otrzymania pełnowartościowego produktu ;)
Amerykanie może i mają dostęp do o wiele większych zasobów książek i dokumentów niż my. Ale nie potrafią łączyć faktów, nie mają myślenia historycznego i wszystko traktują jak zarządzanie fabryką.
Dlatego ich gry są często kalekie, schematyczne i nie uwzględniają ważnych elementów.

Oczywiście nie da się ująć całego Narodu w jednym garnku, ale IMHO wyjątki są rzadkie.
Oczywiście nie da, ale właśnie to zrobiłeś.

Przecież stosunek słabych twórców do dobrych jest tam pewnie taki, jak wszędzie (a złośliwie mógłbym powiedzieć, że lepszy niż w Polsce, bo nie znam ani jednej dobrej polskiej gry wojennej), tylko zawsze gorzej wygląda jak na 100 złych mamy 10 dobrych niż jak na 10 złych mamy 1 dobrego.

Co do tych wyjątków - akurat miałem możliwość poznać kilku twórców zza wielkiej wody, którzy poziomem merytorycznym, inteligencją, a także warsztatem historycznym zamiatają podłogę nie tylko naszymi "domorosłymi ekspertami", ale i, niestety, częścią historyków.

Więc naprawdę byłbym ostrożny z rzucaniem tez o tym, że są oni tacy albo owacy. Są po prostu różni, a z uwagi na ogromny rynek szansa na trafienie na słabą, ale najhajpowaną grę jest spora.
Miłośnik dłubanin!
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36504
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 226 times
Been thanked: 144 times
Kontakt:

Re: Won by the Sword (GMT)

Post autor: Raleen » niedziela, 5 października 2014, 08:38

MocnyMichał pisze:Nie wiem, dla mnie do tej pory nie było ani jednej wartościowej gry wojennej polskiego autorstwa (poczynając od wychwalanego z niezrozumiałych przyczyn Waterloo poprzez jakieś Dragony, TiSy, a skończywszy na ostatnich grach stworzonych przez użytkowników forum), więc nawet nie oczekuję otrzymania pełnowartościowego produktu ;)
Ja przyznam się, że też mam krytyczny stosunek do wielu gier (chyba bardziej niż inni), ale z tak daleko idącymi ocenami jeszcze się nie spotkałem. To może wskaż jakieś dobre gry wojenne w Twojej opinii. Z ciekawością poczytam.
MocnyMichał pisze:Co do tych wyjątków - akurat miałem możliwość poznać kilku twórców zza wielkiej wody, którzy poziomem merytorycznym, inteligencją, a także warsztatem historycznym zamiatają podłogę nie tylko naszymi "domorosłymi ekspertami", ale i, niestety, częścią historyków.
Też chętnie się dowiem co to za twórcy i na czym ich wyższość miałaby polegać.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4259
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Been thanked: 6 times

Ile jest wartościowych gier wojennych cd.

Post autor: leliwa » niedziela, 5 października 2014, 09:37

Ja może wyręczę kolegę po imieniu. Z dawnych Dragonów to wartościowy był na pewno Kircholm i być może Tannenberg. Z gier TiS-u mimo pewnego grzechu pierworodnego, którym wszystkie są skażone, mógłbym wskazać np. Normandię 1944.
Z gier nowszych być może nie ceni kolega rzeczy zrobionych przez wydawnictwo Stratagemata, ale jakieś zainteresowanie na rynku zachodnim dla tych gier jest i dla mnie są to pozycje ciekawe, choć wymagające pewnego wysiłku intelektualnego. Na pewno wartościową rzeczą wojenną była gra Orzeł i Gwiazda (mimo błędów kartograficznych), może też Wyścig do Renu, choć dla mnie to bardziej hybryda.
Mimo wielkiego bogactwa, to niestety ani w USA, ani we Francji nie powstała żadna dobra gra oddająca specyfikę wojskowości Europy Wschodniej i Południowo-Wschodniej od XVI do XVII wieku. System Men of Iron jest ciekawy, ale zbyt uproszczony by pewne rzeczy oddać.
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36504
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 226 times
Been thanked: 144 times
Kontakt:

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: Raleen » środa, 8 października 2014, 09:20

Wydzieliłem wątek dyskusji, która zeszła w pewnym momencie na bardziej ogólne tematy, żeby kolegom zainteresowanym grą "Won by Sword" nie mieszać. Naprawdę bardzo ciekaw jestem jakichś konkretnych wskazań MocnegoMichała tych wartościowych gier zachodnich, nie żeby wdawać się w spory i krytykować, ale zawsze jest szansa poznania jakichś ciekawych gier, zwłaszcza ciekawych dla osoby, która ma tak wyśrubowany poziom oceniania i poprzeczkę ustawioną tak wysoko. Powiem też, że cieszy mnie, że na forum pojawił się ktoś kto podnosi poprzeczkę wysoko. Sam też, jak porównuję swoje oceny z ocenami innych graczy, to wychodzi mi, że często mam wyższe wymagania, ale oczywiście nie tak wysokie jak Szanowny Kolega.

Kwestia tego czy daną grę uznać za wartościową jest oczywiście do pewnego stopnia względna. To trochę tak jak z egzaminem na uczelni (i gdziekolwiek indziej). Można ustawić poprzeczkę tak wysoko, że zda bardzo niewielki procent, i tak nisko że zdadzą wszyscy.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Darth Simba
Sous-lieutenant
Posty: 379
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:46
Lokalizacja: Przasnysz

Re: Won by the Sword (GMT)

Post autor: Darth Simba » środa, 8 października 2014, 10:42

Raleen pisze:
MocnyMichał pisze:Nie wiem, dla mnie do tej pory nie było ani jednej wartościowej gry wojennej polskiego autorstwa (poczynając od wychwalanego z niezrozumiałych przyczyn Waterloo poprzez jakieś Dragony, TiSy, a skończywszy na ostatnich grach stworzonych przez użytkowników forum), więc nawet nie oczekuję otrzymania pełnowartościowego produktu ;)
Ja przyznam się, że też mam krytyczny stosunek do wielu gier (chyba bardziej niż inni), ale z tak daleko idącymi ocenami jeszcze się nie spotkałem. To może wskaż jakieś dobre gry wojenne w Twojej opinii. Z ciekawością poczytam.
MocnyMichał pisze:Co do tych wyjątków - akurat miałem możliwość poznać kilku twórców zza wielkiej wody, którzy poziomem merytorycznym, inteligencją, a także warsztatem historycznym zamiatają podłogę nie tylko naszymi "domorosłymi ekspertami", ale i, niestety, częścią historyków.
Też chętnie się dowiem co to za twórcy i na czym ich wyższość miałaby polegać.
Ja też chętnie bym się dowiedział :P
Awatar użytkownika
Pejotl
Major en second
Posty: 1136
Rejestracja: czwartek, 24 lipca 2008, 22:26
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: Pejotl » środa, 8 października 2014, 10:59

Skoro podnoszenie poprzeczki jest w cenie to podniosę ją jeszcze bardziej 8-) .W przeciwieństwie do zdania otwierającego dyskusję nie znam ani jednej wartościowej wojennej gry zachodniej, a przynajmniej amerykańskiej.

Nie oszukujmy się, ale sukces w grach wojennych, które wtedy kiedy w nie więcej grałem najczęściej były hexowe (obecnie jakby mniej) i z GMT (obecnie jakby mniej), najpewniej dawało wykorzystywanie tych okazji jakie pojawiały się w danym ruchu (w ustawieniu żetonów) i sprytnego ustawiania się na hexach, żeby nie dać okazji przeciwnikowi.

Tę sama przypadłość maja też gry figurkowe - np. DBA

Tymczasem z gier polskich znam przynajmniej jedną - która uczy myślenia na poziomie wyższym niż poziom pojedynczego żetonu i konfiguracji kilku najbliższych hexów. Tylko w niej czułem się jak w wyżymaczce, trzęsły mi sie ręce z wrażenia, przeżywałem chwile euforii i załamania a po rozgrywce czułem się wyczerpany psychicznie jakby to po mnie przejechała angielska brygada dragonów gwardii. I tylko szkoda że wydawca wydał ją z pozmienianymi przepisami i z wieloletnim opóźnieniem - nie mam więc narzędzia żeby kogokolwiek przekonać...

Obserwując ostatnio wydawane gry mam taka refleksję, że autorzy z uznanych firm całkowicie się już zapętlili, rozumują w kategoriach: żetony i pola, i co się stanie jak jeden żeton spotka inny żeton - nie wychodząc od realiów historycznych tylko rozpoczynając budowanie przepisów już od rzeczywistości pionków i planszy.

Mnie natomiast utkwiło w pamięci zdanie Sida Meiera, wypowiedziane przy okazji wydania gry komputerowej Gettysburg (która zrywała całkowicie z ówczesnymi przyzwyczajeniami graczy). Autor w odpowiedzi na zawoalowana krytykę stwierdził, że nie interesują go popularnie stosowane rozwiązania, tylko wyszedł od rzeczywistości danej bitwy (tak jak ja widział) i zastosował rozwiązania jakie najlepiej, jego zdaniem, tę rzeczywistość pozwalały pokazać na ekranie komputera.

Obecnie grę Getysburg można wyśmiać (podobnie jak modne jest na tym forum wyśmiewanie wielu starych gier), ale warte stosowania jest to podejście do tworzenia gier, które w świecie planszówek można zaobserwować też np. u Wallace'a (tego od różowych koników pod Waterloo). Oczywiście nie gwarantuje to efektu - ale też nie prowadzi do historycznych dziwolągów jak u Hulla - bo tak mu pasowało do systemu...

Mam niestety wrażenie że moje zdanie jest zdaniem wymierającego dinozaura, bo jak dziś przeczytałem na forum: najważniejsze jest mieć system, którego można się nauczyć raz i rozgrywać w nim multum bitew z różnych epok.

A gracze z USA też na BGG bronią rozwiązań Hulla - bo im pasują do systemu...
Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.
Awatar użytkownika
Petru Rares
Capitaine
Posty: 805
Rejestracja: poniedziałek, 1 czerwca 2009, 22:37
Lokalizacja: Bełchatów/Warszawa
Been thanked: 7 times

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: Petru Rares » środa, 8 października 2014, 11:22

Nie wiem, dla mnie do tej pory nie było ani jednej wartościowej gry wojennej polskiego autorstwa (poczynając od wychwalanego z niezrozumiałych przyczyn Waterloo poprzez jakieś Dragony, TiSy, a skończywszy na ostatnich grach stworzonych przez użytkowników forum), więc nawet nie oczekuję otrzymania pełnowartościowego produktu ;)
W mojej opinii, naprawde wspaniałą i wartościową polską grą jest nieco zapomniana obecnie Ostatnia Wojna Cesarzy-zupełnie inna od tego co proponował wtedy Dragon, a obecnie proponuje TiS. Wielopłszczyznowa i zmuszająca do myślenia rozgrywka, konieczność planowania na poziomie teatru działań wojennych, a nie pojedynczych żetonów, ciekawy układ faz, oddanie wielu aspektów historycznych itp., itd...
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4618
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: clown » środa, 8 października 2014, 11:51

Mnie natomiast utkwiło w pamięci zdanie Sida Meiera, wypowiedziane przy okazji wydania gry komputerowej Gettysburg (która zrywała całkowicie z ówczesnymi przyzwyczajeniami graczy). Autor w odpowiedzi na zawoalowana krytykę stwierdził, że nie interesują go popularnie stosowane rozwiązania, tylko wyszedł od rzeczywistości danej bitwy (tak jak ja widział) i zastosował rozwiązania jakie najlepiej, jego zdaniem, tę rzeczywistość pozwalały pokazać na ekranie komputera.
Podobnie robi Bowen/Rachel Simmons i Martin Wallace (mam tutaj na myśli jego Gettysburg i Waterloo).
Co do krytycznych opinii - każdy ma do nich prawo. Nie wiem prawdę mówiąc czego oczekujecie - że MocnyMichał wskaże gry, które mu się podobają, a Wy stwierdzicie, że te gry są słabe? Bo do tego zmierza ta dyskusja: czaicie się jak wilk na jagnię :)
Zgodzę się z Pejotlem, że nie można potępiać w czambuł wszystkich gier "starych", tylko dlatego, że są stare. Natomiast warto doceniać tzw. "evergreeny", a pewnie każdy takiego "evergreena" u siebie ma.
Poprzeczka teraz poszybowała na nieosiągalny szczyt :)
Co do serii COIN to ja już jestem sceptyczny patrząc jakie mają być następne tytuły...
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4259
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Been thanked: 6 times

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: leliwa » środa, 8 października 2014, 12:02

Petru Rares pisze:
Nie wiem, dla mnie do tej pory nie było ani jednej wartościowej gry wojennej polskiego autorstwa (poczynając od wychwalanego z niezrozumiałych przyczyn Waterloo poprzez jakieś Dragony, TiSy, a skończywszy na ostatnich grach stworzonych przez użytkowników forum), więc nawet nie oczekuję otrzymania pełnowartościowego produktu ;)
W mojej opinii, naprawde wspaniałą i wartościową polską grą jest nieco zapomniana obecnie Ostatnia Wojna Cesarzy-zupełnie inna od tego co proponował wtedy Dragon, a obecnie proponuje TiS. Wielopłszczyznowa i zmuszająca do myślenia rozgrywka, konieczność planowania na poziomie teatru działań wojennych, a nie pojedynczych żetonów, ciekawy układ faz, oddanie wielu aspektów historycznych itp., itd...
Fakt zapomniałem. I jeszcze Rok 1920 tego samego autora - Jarosława Flisa.
clown pisze:
Mnie natomiast utkwiło w pamięci zdanie Sida Meiera, wypowiedziane przy okazji wydania gry komputerowej Gettysburg (która zrywała całkowicie z ówczesnymi przyzwyczajeniami graczy). Autor w odpowiedzi na zawoalowana krytykę stwierdził, że nie interesują go popularnie stosowane rozwiązania, tylko wyszedł od rzeczywistości danej bitwy (tak jak ja widział) i zastosował rozwiązania jakie najlepiej, jego zdaniem, tę rzeczywistość pozwalały pokazać na ekranie komputera.
Podobnie robi Bowen/Rachel Simmons i Martin Wallace (mam tutaj na myśli jego Gettysburg i Waterloo).
Co do krytycznych opinii - każdy ma do nich prawo. Nie wiem prawdę mówiąc czego oczekujecie - że MocnyMichał wskaże gry, które mu się podobają, a Wy stwierdzicie, że te gry są słabe? Bo do tego zmierza ta dyskusja: czaicie się jak wilk na jagnię :)
Zgodzę się z Pejotlem, że nie można potępiać w czambuł wszystkich gier "starych", tylko dlatego, że są stare. Natomiast warto doceniać tzw. "evergreeny", a pewnie każdy takiego "evergreena" u siebie ma.
Poprzeczka teraz poszybowała na nieosiągalny szczyt :)
Co do serii COIN to ja już jestem sceptyczny patrząc jakie mają być następne tytuły...
Ja bym jeszcze dodał takiego "evergreena" jak "RAF" Johna Butterfielda po "liftingu i tuningu".
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
Awatar użytkownika
Pejotl
Major en second
Posty: 1136
Rejestracja: czwartek, 24 lipca 2008, 22:26
Lokalizacja: Warszawa

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: Pejotl » środa, 8 października 2014, 12:07

No to jeszcze zależy co to jest "wartościowe". W ujęciu kpt. Bomby to i owszem jest wiele wartościowych czytaj: wnoszących coś nowego do gatunku - i to niejako z definicji, ponieważ inaczej gatunek by się nie rozwijał. Wydaje mi się jednak, że w tym wątku termin "wartościowych" oznacza raczej ponadczasowych, bezwzględnie wybitnych, które ucząc bawią, bawiąc uczą itp.. :D Tak to przynajmniej zrozumiałem.

I drobna uwaga - Philip Sabin nie jest Amerykaninem 8-)
Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.
Awatar użytkownika
leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4259
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Been thanked: 6 times

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: leliwa » środa, 8 października 2014, 12:10

No fakt. A Kim Kanger też nie.... :o
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
TommyGn
Adjudant-Major
Posty: 295
Rejestracja: piątek, 29 sierpnia 2014, 12:11
Has thanked: 7 times
Been thanked: 2 times

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: TommyGn » środa, 8 października 2014, 12:17

MocnyMichał pisze:Wątek wydzielony z:
http://strategie.net.pl/viewtopic.php?f ... 3&start=75

Nie wiem, dla mnie do tej pory nie było ani jednej wartościowej gry wojennej polskiego autorstwa (poczynając od wychwalanego z niezrozumiałych przyczyn Waterloo poprzez jakieś Dragony, TiSy, a skończywszy na ostatnich grach stworzonych przez użytkowników forum), więc nawet nie oczekuję otrzymania pełnowartościowego produktu ;)
A jakieś uzasadnienie tej tezy?
Jakie kryteria powinny spełniać te gry by były wartościowe?
Kiedy drzewa padają, i pni wycieka żywica jak krew - Janusz Reichel - Czorsztyn '91 https://www.youtube.com/watch?v=7cdP1fm4VjM
Awatar użytkownika
Darth Simba
Sous-lieutenant
Posty: 379
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:46
Lokalizacja: Przasnysz

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: Darth Simba » środa, 8 października 2014, 12:45

clown pisze:
Mnie natomiast utkwiło w pamięci zdanie Sida Meiera, wypowiedziane przy okazji wydania gry komputerowej Gettysburg (która zrywała całkowicie z ówczesnymi przyzwyczajeniami graczy). Autor w odpowiedzi na zawoalowana krytykę stwierdził, że nie interesują go popularnie stosowane rozwiązania, tylko wyszedł od rzeczywistości danej bitwy (tak jak ja widział) i zastosował rozwiązania jakie najlepiej, jego zdaniem, tę rzeczywistość pozwalały pokazać na ekranie komputera.
Podobnie robi Bowen/Rachel Simmons i Martin Wallace (mam tutaj na myśli jego Gettysburg i Waterloo).
Co do krytycznych opinii - każdy ma do nich prawo. Nie wiem prawdę mówiąc czego oczekujecie - że MocnyMichał wskaże gry, które mu się podobają, a Wy stwierdzicie, że te gry są słabe? Bo do tego zmierza ta dyskusja: czaicie się jak wilk na jagnię :)
( ... )


Ja mam nawet widły pod ręką :twisted:

Podano już dwa przykłady POLSKICH gier, które jak dla mnie są majstersztykiem i czymś, co jest prawie doskonałe: Ostatnia Wojna Cesarzy i Rok 1920. Ale to jest moja opinia.

Czekam na wykładnię, które gry są "wartościowe" i jakie są kryteria tej "wartościowości" :P To chyba nie jest zbyt wygórowane żądanie.
Trudno się odnieść do stwierdzenia, że nie ma gier wartościowych, bo tak powiedział autor postu.

A jakby co, to i kosę na sztorc osadzę :twisted:
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4618
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: clown » środa, 8 października 2014, 13:22

Wydaje mi się jednak, że w tym wątku termin "wartościowych" oznacza raczej ponadczasowych, bezwzględnie wybitnych, które ucząc bawią, bawiąc uczą itp..
Czyli "evergreenów" :)
Simba - ja bym się na miejscu MocnegoMichała bał :)
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36504
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 226 times
Been thanked: 144 times
Kontakt:

Re: Ile jest wartościowych gier wojennych?

Post autor: Raleen » środa, 8 października 2014, 14:26

Tak jak pisałem w swoim poście po wydzieleniu tematu (chyba nie wszyscy czytają cały wątek, bo potem widzę, że powtarzane są pewne rzeczy, które już wcześniej były pisane), ja zachęcałem MichałaMocnego do podzielenia się jego typami z uwagi na to, że dzięki temu możemy poznać jakieś nowe, ciekawe gry, niezależnie od tego czy musimy się zgadzać co do ich ocen, a skoro te gry jego wyśrubowanym standardom jawią się jako wybitne, to chyba dla innych też powinny być wybitne. Co do rozumienia słowa "wartościowy" - chodziło o gry naprawdę wybitne. Może powinienem tego słowa użyć, to byłoby jasne, ale wydaje mi się, że z kontekstu pierwszego postu dość wyraźnie do wynikało. Nie chodziło o wyliczanie kto jakie gry lubi, z tych czy innych subiektywnych powodów (bo lubi dany konflikt, czy koleguje się z autorem).

Ze starych polskich tytułów, ja mam tego samego faworyta co Pejotl i mimo tego, że Dragon pozmieniał grę - jak obaj twierdzą z Bergerem, mimo różnych słabości i błędów tej gry od strony historycznej, nadal posiada ona głębię, do której wielu grom daleko, ale o tym wiedzą ci, którzy w nią grali, nie sami z sobą, nie z młodszym bratem gdy byli mali i niewiele rozumieli, tylko z wymagającym przeciwnikiem, i nie raz czy dwa razy, bo po 1-2 rozgrywkach to na ogół niewiele się wie i nie jest się w stanie ocenić w przypadku takiego bardziej wymagającego tytułu. Przebija pod tym względem wszystkie gry Dragona, nawet również bardzo dobry i zasługujący na wysokie oceny "Tannenberg 1914". Poza tym, tak jak dla dwóch kolegów wyżej, równie znakomitą grą jest dla mnie "Ostatnia wojna cesarzy". Podobnie "Rok 1920", który jest starszym bratem "Ostatniej wojny cesarzy", tyle, że właśnie w OWC podobne mechanizmy udało się lepiej rozwinąć. "Kircholm 1605" też należy ocenić wysoko, jak na warunki i czasy kiedy powstał. I to by było tyle jeśli chodzi o dawne wybitne polskie gry planszowe (wśród gier wojennych).

Wśród nowszych gier polskich evergreenem pozostanie moim zdaniem "Orzeł i Gwiazda" - z przyczyn grywalnościowych, mimo dość swobodnego traktowania przez autora mapy i luźnego związku mechanizmów gry z ówczesną rzeczywistością militarną. Czy jest to gra wybitna? Pewnie z uwagi na słabości historyczne, w porównaniu z OWC jednak szczebel niżej (z drugiej strony "Rok 1920" też nie był idealny z uwagi na wzmiankowany już dawno temu brak maskowania wojsk, dość istotny dla tamtej wojny), ale "Orzeł i Gwiazda" bardzo nadrabia grywalnością. Dla mnie to by było wszystko jeśli chodzi o nowe gry polskie. O grach TiS czy Strategematy trudno mówić by były wybitne. Być może jeszcze należałoby wziąć pod uwagę hybrydowy "Wyścig do Renu", który odniósł duży sukces, ale jego póki co nie jestem w stanie ocenić i mam wrażenie, że to może być trochę inna kategoria.

O grach zagranicznych nie będę się rozwodził, bo z uwagi na mnogość gier można dyskutować długo i namiętnie.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ogólnie o grach planszowych”