Litewska droga z nieba do piekła i z powrotem (1651-61)

Od upadku Konstantynopola do wybuchu rewolucji francuskiej (1789).

Litewska droga z nieba do piekła i z powrotem (1651-61)

Postby elahgabal » Thursday, 23 August 2018, 22:34

Nie wiem czy komuś będzie chciało się dyskutować, ale siedząc ostatnio w naszej historii XVII-wiecznej nie mogę się nadziwić tej litewskiej sinusoidzie. Niby człowiek zawsze wiedział jak to mniej więcej wyglądało, niby miał świadomość co i jak, ale jednak wszystko to funkcjonowało w rozbiciu na poszczególne etapy. "Powstanie Chmielnickiego", "Potop", "Wojna moskiewska".
Tymczasem czytając po kolei, chronologicznie, łapałem się mentalnie za głowę co też stało się z WKL w okresie 1651-61.
W czasie powstania Chmiela (szczególnie lata 1650-51) Radziwiłł i jego wojsko byli na dobrą sprawę jedyną formalną - państwową - ostoją w całym tym chaosie (Wiśniowieckiego i jego wojska prywatnego w tym momencie nie biorę pod uwagę). W trakcie kampanii tego okresu wojsko litewskie jawi się jako ten wilk przy pudlu - koroniarzu. Dwie zupełnie różne jakości.
Po czym nagle robi się A.D. 1654, Litwa składa się niczym domek z kart, w 55-tym Radziwiłł w aurze zdrajcy schodzi z tego świata i boćwiniarze zamieniają się w takiego samego pudelka jakim dopiero co byli koroniarze. Następuje wręcz odwrócenie ról - tuż po "potopie" Czarniecki ze swoją "dywizją" to wilk ochraniający litewskie owieczki i odganiający niedobrych Moskali.
I z kolei przychodzi rok 60-ty, w którym litewskie owce przypominają sobie jak to jest wroga bić. Naprawdę cyrk.
W tym momencie zastanawiam się co tam się stało. Niby Pac, niby Połubiński to nie są dowódcy formatu Radziwiłła, ale do licha - te same z grubsza wojska, ta sama mniej więcej kadra oficerska a tu taka degrengolada. W niespełna pięć lat...

I do tego wszystkiego jeszcze przychodzi refleksja, że gdyby sporządzić ranking wszystkich "polskich" femme fatale na przestrzeni dziejów to miejsce w ścisłej czołówce musiałaby dzierżyć Ludwika Maria z jej fantazjami dot. francuskiej elekcji vivente rege. Jeżeli w dziejach świata od czasu do czasu udaje się wskazać kogoś kto pojedynczo zmienia w tym czy innym zakresie bieg dziejów to "Francuzica" chyba w pojedynkę doprowadziła do katastrofy lat 1664-67.
"Jakie warunki mam im przedstawić?" "Najgorsze, jakie wymyślisz."
Kondeusz do Puységur (oblężenie Furnes, 1648 r.)

https://www.youtube.com/watch?v=RUmdWdEgHgk
User avatar
elahgabal
Général en Chef
 
Posts: 5880
Joined: Tuesday, 18 November 2008, 20:14
Location: Kraków

Re: Litewska droga z nieba do piekła i z powrotem (1651-61)

Postby Fidel-F2 » Thursday, 1 November 2018, 15:49

To były czasy gdy ta sama armia mogła zachowywać się zupełnie inaczej zależnie od wodza pod którym walczyła. Rozważ pod tym kątem.
Jesteśmy z Alp alpakami
I kopyta mamy
Nie dorówna nam nikt
Fidel-F2
Caporal
 
Posts: 50
Joined: Friday, 22 June 2018, 01:23


Return to Historia XVI-XVIII wieku

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest