Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Od upadku Konstantynopola do wybuchu rewolucji francuskiej (1789).
Krzysztof76

Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: Krzysztof76 » poniedziałek, 19 września 2011, 11:21

Stan liczebny wojsk szwedzkich

AWANGARDA
(Marszałek polny Herman Wrangel)

Pułk Baudissina 12 kompanii
Szwadron Ekholta 5 kompanii
Szwadron Wrangla 4 kompanie

Razem kawalerii: 21 kompanii – około 2.150 jeźdzców

BATAILLE
(Pułkownik Zachariasz Pauli)

Szwadron Anrepa 3 kompanie
Szwadron Pauliego 3 kompanie

Razem kawalerii: 6 kompanii – około 700 jeźdzców

ARIERGARDA
(Król)

Pułk Hrabiego Reńskiego 12 kompanii
Szwadron Hünichkena 5 kompanii

Razem kawalerii: 17 kompanii – 1.900 jeźdzców

Z pułku dworskiego ……………………………………………………50 pieszych

Artyleria……………………………………………………………………10 dział

Razem około 1.950 ludzi

Przy taborze

Szwadron Streiffa 3 kompanie
Kompania marszałka polnego 1 kompania
Kompania Oppela 1 kompania

Razem kawalerii: 5 kompanii – 650 jeźdzców

Z pułku dworskiego 650 ludzi
Z pułku zielonego 250 ludzi
Z pułku Torstenssona 350 ludzi

Razem piechoty 1.250 pieszych

Artyleria …………………………………………………………. 8 dział

Razem około: 1900 ludzi


Kawaleria Piechota Artyleria
Awangarda 2150
Bataille 700
Ariergarda 1900 50 10 dział
Tabory 650 1250 8 dział
Razem: 5400 1300 18 dział

Sveriges Krigs 1611-1632 Band II, „Polska Kriget”, Stockholm 1936

Stan liczebny wojsk polskich

Pułk Ilość
kompanii Ilość ludzi
jeźdźców
Piechota (dragoni)
B. Dönhoff 7 2.200
Butler, piechota 5 1.500
Butler, dragoni 3 350
Sparr 7 2.100
Wilbrand 6 700
Razem 28 6.850

Kawaleria

Koniecpolski 9 1.350
Kazanowski 6 650
Praclawski 8 1.050
Abrahamowitz 5 750
Fr. Dönhoff 5 700
Razem 33 4.500

ZAGADNIENIA WPROWADZAJĄCE

1.1. Wstęp. Bitwa pod Trzcianą była jedną z serii bitew rozgrywających w Prusach 1626-1629. W wojnie tej występuje pewnego rodzaju równowaga sił pomiędzy Polską a Szwecją. Wynika ona z faktu, że Polska dysponowała lepszej jakości kawalerią a Szwecja lepszą piechotą.

W tej sytuacji w wojnie tej mamy do czynienia z różnego rodzaju manewrami wynikającymi z faktu, że jednej ze stron odpowiadała walka w polu a drugiej bronienie się w mieście lub w szańcach. Taki a nie inny przebieg bitwy pod Trzcianą był spowodowany tym, że pod Trzcianą wojska szwedzkie musiały podjąć bitwę w miejscu, które odpowiadało wojsku polskiemu.

Wojny polsko-szwedzkie miały złożony charakter. Formalnie rzecz biorąc wojny te miały charakter dynastyczny. Faktycznie istotne znaczenie miały tutaj zarówno czynniki religijne jak i ekonomiczne. Gustaw Adolf był protestantem i reprezentował interesy społeczeństwa, które przeszło na protestantyzm, natomiast Zygmunt Waza był katolikiem i reprezentował katolickie społeczeństwo polskie. Główna przyczyna wojen była natury ekonomicznej. Podstawowym celem króla szwedzkiego było opanowanie Gdańska i to z dwóch względów. Opanowanie tego miasta oznaczałoby, że Bałtyk staje się wewnętrznym morzem szwedzkim. Faktycznie chodziło królowi szwedzkiemu, aby czerpać duże dochody z ceł na polskie zboże z Gdańska (i w ten sposób zyskać najpotężniejsze źródło dochodów, które pokryłoby koszty utrzymania armii szwedzkiej.

1.2. Literatura przedmiotu. Praca niniejsza miała być pracą opartą o analizę porównawczą opisu bitwy pod Trzcianą zarówno w literaturze szwedzkiej, jak i polskiej.. Zapoznanie się zarówno z literaturą szwedzką, jak i polską pokazało, że choć są liczne opracowania częściowe, przyczynkarskie lub omówienia bitwy w pracach zbiorowych, tylko jeden opis polski „Bitwa pod Trzcianą” J. Staszewskiego i opis bitwy pod Trzcianą zawarty w pracy zbiorowej „Wojny polsko-szwedzkie”, zawierającą możliwie szczegółowe opisy tej bitwy mogące być podstawą dla analizy porównawczej.

Pragnę nadmienić, że z tymi „innymi artykułami”, zarówno szwedzkimi jak i polskimi częściowo się zapoznałem. Są one wymienione w „Literaturze”.

1.3. Metoda pisania pracy. Aby ułatwić sobie możliwość analizy i umożliwić czytającym wgląd w sposób jej wykonania postanowiłem po prawej stronie „Załącznika nr 1” umieścić fragmenty opisu bitwy opisanego przez J. Staszewskiego, a po lewej stronie opisy tej samem bitwy w opracowaniu wykonanym przez Akademię Sztabu Generalnego w Szwecji.


1.4. Stan liczebny i jakość armii szwedzkiej i polskiej. Porównanie materiałów polskiego ze szwedzkim mówi o różnicach co do liczebności armii szwedzkiej podawanych przez źródła szwedzkie i polskie. (Według Staszewskiego Szwedzi mieli 5000 piechoty i 4000 kawalerii. Z danych w „Sweiges Krigs” wynika, że było 3750 piechoty szwedzkiej i 5450 kawalerii szwedzkiej. Według szwedzkich źródeł było 4850 żołnierzy sprzymierzonych. Według polskich źródeł było 2500 polskich żołnierzy i 2000 cesarskich żołnierzy, w sumie 4500 ludzi).

Piechota szwedzka górowała nad wojskiem polskim wyćwiczeniem i sprawnością, przede wszystkim zaś umiejętnością sypania szańców i obroną z poza zasłon. Kawaleria szwedzka, która nas tu przede wszystkim interesuje, była może nie tyle gorsza, ile zupełnie niedostosowana do walki z polską. Składała się ona z dragonów i kirasjerów, a ogólnie znaną była u nas pod nazwą rajtarii. Była to jazda ciężka, do boju stawała w szyku głębokim, a wąskim, stosując w starciu tzw. taktykę karakolu.

Pod względem liczebnym kompanie piesze obejmowały etatowo po 150 szeregowych w piechocie, a po 125 w kawalerii.

Stanisław Koniecpolski opierał się przede wszystkim na kawalerii polskiej. Tworzyły ją chorągwie ussarskie, tj. kawaleria ciężka, pancerne, zwane naówczas kozackimi, kawaleria liniowa i wreszcie chorągwie lekkie, a także 2000 rajtarów cesarskich (działających podobnie jak rajtarzy szwedzcy).

W okresie, który nas interesuje zaczynają się ukazywać nadto dragoni, stanowiący konną piechotę, uzbrojeni we włócznie, muszkiety i szable, do walki jednak stawali przeważnie pieszo.

Do walki kawaleria polska stawała w szyku rozwiniętym, przeważnie dwuszeregowym, a tylko w wypadkach, gdy chorągiew była wyjątkowo silna, formowano szereg trzeci. Zasadą walki było uderzenie całym pędem zwartym oddziałem, który nastawionymi kopiami rozdzierał szeregi przeciwnika, wrzynał się w głąb, a tam po skruszeniu kopii lub starciu na rohatyny, koncerzem, szablą, czy czekanem kończono rozpoczęte dzieło.


J. Staszewski: „Bitwa pod Trzcianą” [w]: Przegląd Historyczno-Wojskowy, Warszawa 1932r.


2. BITWA POD TRZCIANĄ – JEDNA CZY TRZY BITWY


Bitwa pod Trzcianą składała się faktycznie z trzech bitew: z bitwy pod Trzcianą, pod Straszewem i Polkowicami. Ze względu na znaczenie psychologiczne podstawowe znaczenie zajmuje bitwa pod Trzcianą.

2.1. Trzciana. Gustaw Adolf został poinformowany przez swych zwiadowców, że cesarz niemiecki postanowił przysłać pomoc w postaci korpusu Arnheima. Na wiadomość o tym Gustaw Adolf postanowił wycofać się z Kwidzynia do Malborka i bronić ujścia Wisły. O ruchu wojsk szwedzkich w kierunku Malborka dowiedział się S. Koniecpolski i z chwilą, gdy połączyły się z nim wojska Arnheima postanowił zagrodzić drogę odwrotu armii szwedzkiej. Przejścia przez mosty na drodze głównej do Malborka były obsadzone przez wojska szwedzkie. W tej sytuacji S. Koniecpolski postanowił wybrać drogę okrężną omijająca umocnienia. Wybrał drogę z Grudziądza przez Szynwald – Czarną – w kierunku Sztumu. Marsz rozpoczął 25 czerwca (zob. mapa str. 6). 26 czerwca znalazł się w miejscowości Osie niedaleko rzeki Liwy, stamtąd wyprawił dragonów do pobliskiej wsi Sadowo gdzie dragoni opanowali most. Prawie w tym samym czasie szwedzkie oddziały rozpoznawcze próbowały również opanować Sadowo i w okolicach tej wsi rozegrała się mała potyczka, którą wygrali Polacy utrzymując most na Liwie. W tych warunkach Koniecpolski wysłał pomoc, która musiała umocnić pozycję i stworzyła warunki przejścia całej armii przez Liwę w kierunku Trzciany. Po przeprawie wojsk polskich na północny brzeg Liwy Koniecpolski ustawił wojsko, którym dysponował w trzech grupach w centrum znajdowali się rajtarzy, na lewo pancerni, na prawo husarze. Następnie podjął dwie decyzje wzajemnie się uzupełniające. Będący na lewym skrzydle pancerni mieli zaatakować szwedzką ariergardę hrabiego reńskiego i znajdująca się na przedpolu wsi Trzciana. Główne zadanie rozbicia armii szwedzkiej otrzymała husaria. Przeszła ona na ogół lasami między Trzcianą a Laskowicami i uderzyła z boku na główne siły szwedzkie w pierwszym rzędzie niszcząc szwedzką artylerię. Niespodziewany kierunek ataku Polaków oraz siła uderzenia husarii wywołała popłoch w wojsku szwedzkim i spowodowała ucieczkę ariergardy w kierunku Straszewa. Gustaw Adolf dowiedziawszy się o porażce wojsk szwedzkich pod Trzcianą chcąc umożliwić ocalenie części wojsk uciekających postanowił wysłać znajdujące się w tyle oddziały szwedzkie głównego zgrupowania armii w sile około 700 osób w kierunku Straszewa. Te oddziały jednak nie zdążyły zapobiec zniszczeniu wojsk ariergardy i zarówno zwycięzcy jak i pokonani spotkali się na polach Półkowic.

W materiałach autorów szwedzkich można wyczytać skutki ataku wojsk polskich określonych przez J.Staszewskiego jako „pancerni”. Opisujący bitwę Szwedzi opisują bitwę tak, jakby bitwą pod Trzcianą kierował Gustaw Adolf.


Według autorów polskich, króla pod Trzcianą nie było, a tylko ariergarda pod dowództwem hrabiego reńskiego, wobec tego nie mógł on wydać rozkazu o odwrocie – o czym piszą autorzy szwedzcy.

Ponadto Szwedzi przypisują zadanie spowodowania ucieczki na północ wojsk hrabiego reńskiego oddziałom cesarskim Arnheima, a nie husarii ze skrzydła wschodniego, aczkolwiek mówią, że „artyleria stała się łatwym łupem dla polskich jeźdźców”.


2.2. Bitwa koło Straszewa. Autorzy szwedzcy mówią o skierowaniu wojsk na pomoc szwedzkich na południe od Straszewa na wieść o klęsce pod Trzcianą.

Wydaje mnie się, że w szwedzkim opracowaniu mamy dezinformację co do tego jakie wojska szwedzkie idące z pomocą spotkali uciekający Szwedzi pod Straszewem. Według J. Staszewskiego był to wydzielony oddział osłonowy w sile 700 osób – natomiast według badaczy szwedzkich były to oddziały awangardy pod dowództwem H.Wrangla.

2.3. Bitwa koło Półkowic. Odwrót ze Straszewa do Półkowic odbywał się przez pola. Wieść o dwukrotnym rozbiciu armii szwedzkiej dotarła do Gustawa Adolfa. W okolicach Półkowic Gustaw Adolf objął bezpośrednie dowództwo na bitwą. Tutaj rozegrała się decydująca walka zapoczątkowana pod Trzcianą. W walce tej brał udział sam król jak i dowódcy poszczególnych oddziałów kawalerii szwedzkiej. Bitwa ta zakończyła się zwycięstwem Polaków. Należy zaznaczyć jednak, że szwedzkie oddziały w sposób względnie zdyscyplinowany wycofały się w kierunku Nowej Wsi, gdzie zorganizowano przy moście obronę. Z powodu ciemności bitwa została przerwana, a wracające z Półkowic oddziały szwedzkie dotarły do Sztumu, gdzie znalazły schronienie.

Relacja co do liczby poległych jest rozbieżna. Autorzy szwedzcy podają liczbę 200 poległych Szwedów, a według Staszewskiego mogło ich polec do 1000. Po stronie polskiej straty są szacowane na 300 do 600 ludzi.

Istnieje duża różnica w poglądach na temat bitwy pod Trzcianą u autorów szwedzkich i polskich. Według stanowiska historyków polskich walka pościgowa była objawem zaczepnej inicjatywy ze strony polskiej. Głównym twórcą koncepcji bitwy był S. Koniecpolski. Według stanowiska szwedzkiego sam fakt, że znaczna część wojska szwedzkiego zdołała się wycofać pod Sztum jest uważana za wielki sukces Gustawa Adolfa i jego umiejętności wychodzenia z najtrudniejszych sytuacji. Bitwa pod Trzcianą w sensie strategicznym nie została wykorzystana. Ale klęska wojsk szwedzkich zdecydowała o chęci Szwedów zawarcia rozejmu zaproponowanego przez Francuzów i Holendrów. Rozejm został zawarty w Sztumskiej Wsi.

2.4. Refleksje nasuwające się w toku analizy porównawczej. Już samo zestawienie nazw miejscowości oraz strumieni i rzek występujących w obu opracowaniach mówią o różnicy w sposobie patrzenia „na teren”. Dotyczy to zarówno obszaru dochodzenia do pola bitwy, jak i topografii miejsc trzech bitew kryjących się pod określeniem „Bitwa pod Trzcianą”.
Z materiałów szwedzkich wynika, że „obejście” wojsk polskich miało większy łuk dochodzący do dzisiejszej linii kolejowej Prabuty-Mikołajki. Z opracowania polskiego wynika, że z Sadowa husaria przeszła do pól wsi Laskowice i dalej skrajem zachodnim lasu znajdującego się między Trzcianą a północną częścią Jeziora Orkusz. Tylko takie obejście husarii polskiej mogło być optymalnym zaskoczeniem dla Szwedów, a tym się przecież okazało.

Największy znak zapytania jeśli chodzi o opracowanie J. Staszewskiego stanowi przebieg bitwy pod Półkowicami. Opracowanie szwedzkie mówi: „Kiedy kawaleria (K.CH. szwedzka) zaczęła swój ruch do tyłu została zaatakowana od tyłu przez Polaków”.

Oznacza to, że S. Koniecpolski zorganizował dodatkowy „półkocioł” przez zajście Szwedów od tyłu, prawdopodobnie poprzez las znajdujący się w połowie drogi między Postolinem a Nową Wsią.

Materiały szwedzkie mówią o jeszcze jednej sprawie, o której milczy J. Staszewski – o przygotowaniach Szwedów do ewentualnej czwartej „Bitwy pod Trzcianą”. Na północ od Nowej Wsi (Neudorf) piechota ubezpieczała przejście „kawalerii szwedzkiej przez Bache” czyli Postolińską Strugę.

Jeśli tak było, to piechota ta mogła być nowym współuczestnikiem przy ewentualnym posuwaniu się wojsk polsko-cesarskich do Sztumu.

Analizę obrazów przedstawiających Gustawa Adolfa w Bitwie pod Trzcianą należy odnieść do Bitwy pod Półkowicami.

Analiza sceny ubioru króla, osób biorących udział w bitwie, zwłaszcza wyglądu i stroju „osoby atakującej” mówi, że król był dwukrotnie narażony. Jeden raz przez członka żołnierza armii cesarskiej i drugi raz przez polskiego „pancernego”.

LITERATURA

1. Górski K., „Wojna Rzeczypospolitej ze Szwecją od 1621 do 1629 r.” Biblioteka Warszawa II (1888).
2. Podhorodecki L., „Stanisław Koniecpolski ok.. 1592-1646”, Wydawnictwo MON 1978.
3. Podhorodecki L., „Sławne bitwy Polaków”.
4. Podhorodecki L., „Rapier i koncerz”.
5. Studia i materiały do historii sztuki wojennej. Tom XIX, cz. II 1973 r.
6. Staszewski J., „Bitwa pod Trzcianą 1629” [w] Przegląd Historyczno-Wojskowy, Warszawa 1932.
7. Sveriges Krigs 1611-1632 Band II, „Polska Kriget”, Stockholm 1936.
8. Gustaw II Adolf vid Stuhm, Nagra refleksioner krig en nukypptackt moalntng av Jan Asselija.
9. Londstornshrannlen; Ryttorchefen Erik Zeeh 1942, s. 49-53.
10. Przełęcki „Pamiętniki o Koniecpolskim”.

[Rozszerzenie jpg zostało wyłączone i nie będzie dłużej wyświetlane.]

Ostatnio zmieniony poniedziałek, 19 września 2011, 13:57 przez Krzysztof76, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
kadrinazi
Tat-Aluf
Posty: 3631
Rejestracja: wtorek, 9 maja 2006, 12:09
Lokalizacja: Karak Edinburgh
Kontakt:

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: kadrinazi » poniedziałek, 19 września 2011, 12:49

Szwedzki ODB na forum już jest:
http://www.strategie.net.pl/viewtopic.php?f=65&t=6086
określenie 'pułk' i 'szwadron' których kolega użył niezbyt pasują, gdyż chodzi o 'regimenty' i 'skwadrony'. W tym okresie określenia 'pułk' używamy tylko w przypadku jazdy polskiej i litewskiej, i to tylko dla jazdy 'krajowej' (husarii i kozaków).
Mocno zaskakujący jest wypisany przez kolegę ODB armii polskiej, wykazujący oddziały które w bitwie nie uczestniczyły (takie tak regimenty piechoty koronnej czy rajtaria Abrahamowicza/Abramowicza). Co do liczebności sił sprzymierzonych - znamy dane podane przez Piaseckiego oraz Arnima (co przedrukował Hoppe):
http://kadrinazi.blogspot.com/2010/03/s ... e-pod.html
do tego w relacji hetmana Koniecpolskiego oraz w raporcie Chemnitza mamy wzmiankę o udziale dragonii polskiej, acz bez podania jej liczebności:
http://kadrinazi.blogspot.com/2010/09/d ... -1629.html
Także kwestie strat obydwu stron są niezwykle dyskusyjne, analiza popisów armii szwedzkiej sprzed i po bitwie wykazuje znacznie niższe niż do tej pory zakładano straty Szwedów (patrz link do ODB szwedzkiego który podałem), a i straty polskie wydają się mocno zawyżone:
http://kadrinazi.blogspot.com/2010/10/s ... 29_12.html
Dziwi także wydzielenie przez kolegę w armii koronnej, jako odrębnych formacji, 'jazdy liniowej' i 'jazdy lekkiej' - podziału takiego nie ma w żadnych dostępnych źródłach, które wymieniają po prostu zbiorczo wszystkie chorągwie kozackie w armii koronnej (wszak określenie 'pancerni' nie było w tym okresie używane), zabrakło za to wzmianki o koronnej rajtarii. Poza dwoma źródłami ikonograficznymi nie ma też śladów na używanie w tym czasie rohatyn przez jazdę kozacką. Również podział kawalerii szwedzkiej na kirasjerów i dragonów, który tu kolega zastosował, nie odpowiada prawdzie. Od czasu reform Gustawa II Adolfa jazda szwedzka i fińska najczęściej zwana jest latta ryttare czyli dosłownie lekka jazda. Jazda zaciężna czyli värvade w tym okresie występują pod rożnymi nazwami, najczęściej związanymi z typem formacji. Spotykamy więc określenia cuirassierer (kirasjerzy - były to jednak nieliczne jednostki), värvade latta ryttare (rajtaria najemna, demi-kirasjerzy, czasami także nazwa używana dla określenia arkebuzerów), tyska ryttare (dosłownie niemiecka jazda, dla określenia wszelkiego typu jazdy najemnej), harbusierer (rzadko spotykana, oznaczając oczywiście arkebuzerów). Dragonia, jako hybryda piechoty i jazdy, jest czasami zaliczana w źródłach do piechoty, a czasami do jazdy.
Co do załączonej przez kolegę ilustracji - tu akurat mogę się mylić (muszę to sprawdzić), acz wydaje mi się że pochodzi ona z XIX wieku, co czyniłoby z niej mało wiarygodny materiał źródłowy.
Kontakt tylko na maila
Krzysztof76

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: Krzysztof76 » poniedziałek, 19 września 2011, 13:20

Kolega opiera się na innych żródłach. Wydaje mi sie że niemieckich i austryjackich. Ten skład wojsk to podają Szwedzi ja go nie wymyśiłem. Jak było naprawdę to nikt nie wie im dalej od naszych czasów tym mniej wiadomo co się działo. Wydaje mi się że mozna wziaść pod uwagę oba rodzaje zródeł. I wtedy można wyrobic sobie jakiś pogląd. Z Chemnitzem to ja bym był ostrożny troszeczke co do jego wiarygodności
Krzysztof76

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: Krzysztof76 » poniedziałek, 19 września 2011, 13:29

Może to trochę pomoże



17 czerwca o godzinie 10 tabor zaczął przesuwać się na Sztum. Większość pozostałych oddziałów powinna była pozostać w Kwidzyniu (Marienwerder) jeszcze kilka godzin, kiedy nastąpił by ogólny odmarsz. Król posuwał się wzdłuż północnego brzegu rzeki Liebe (Liwy) do Trzciany (Honigfelde), gdzie doszedł około godziny 2 po południu. Dotychczas nie doszło do spotkania z wrogiem. Nadesłane wiadomości zasygnalizowały jedynie, że wrogie oddziały prawdopodobnie przeniosły się na południe od Liwy (Liebe) na Reisenburg (Prabuty), gdzie król przypuszczał, że Koniecpolski kazał swojej kawalerii zgrupować się. Aby zabezpieczyć tabor (trangen), którego kolumna jeszcze nie doszła do wysokości Straszewa zostawił G.A. swoje oddziały z ariergardą (oddziałem tylnym) na zachód od Trzciany (Honigfelde) a resztę na północ od tej samej wsi, gdzie weszła i ustawiła się artyleria. Aby nawiązać kontakt bojowy z wrogiem wykonano zwiad w kierunku na Reisenburg (Prabuty), ale bez rezultatu. Dlatego król uznał, że zagrożenie skrzydła nie było bliskie, i że marsz kolumny trangen (taboru) mógłby być kontynuowany bez zakłóceń, dlatego dał w końcu rozkaz odmarszu na Neudorf (Nowa Wieś) przez Straszewo i Pulkowitz (Półkowice). Teren w rejonie tych wsi był pełny dużych ilości cieków wodnych, bagien i małych jeziorek.

“Sverigs Krig” 1611-1632
Band II “Polska Kriget”, s. 534, 536

Po naradzie Koniecpolskiego z Arnheimem pod Grudziądzem jeszcze wieczorem 24 czerwca wyruszyły wojska cesarskie z pod Grudziądza na zamierzoną wyprawę. Na straży pozostało 1000 piechoty, cała bowiem kawaleria i reszta piechoty pociągnęła przeciwko Szwedom. Oddziały te obróciły drogę na Szynwałd. Hetman powrócił do obozu polskiego pod Synich skąd w poniedziałek 25 czerwca wczesnym rankiem wyprowadził 8 chorągwi ussarskich i 9 kozackich. Posuwał się marszem forsownym i już w południe stanął w Grudziądzu, gdzie pozostawił wozy, maszerując dalej komunikiem, całą amunicję i żywność wioząc na koniach kawaleryjskich. Późnym wieczorem przybył hetman do Szynwałdu gdzie zamierzał pozostać tylko parę godzin odpocząć i ruszyć dalej jednakże wojsko cesarskie nie było gotowe i dopiero między 2 a 3 nad ranem wymaszerowały oddziały kawalerii w kierunku wsi Czarna. Osiągnąwszy tę miejscowość zakończono marsz okrążając w kierunku północno-wschodnim i zawrócono na północ przyjmując za punkt wytyczny wieś Trzcianę i Sztum, aby z boku zaskoczyć przeciwnika w marszu.

J. Staszewski “Bitwa pod Trzcianą” s. 410

Zob. J. Staszewski “Bitwa pod Trzcianą”, s. 409


Awangarda odeszła natychmiast truchtem, gdy ariergarda na razie pozostało na tym samym miejscu, aby poczekać na powrót wysłanych patroli. Kiedy one w końcu wracały otwartym terenem na południe od Trzciany (Honigfelde) zostały zaatakowane z południa przez nadchodzące wrogie patrole kawaleryjskie, które szły w kierunku na pozycję ariergardy.
W celu udzielenia pomocy i wyparcia przez Schadon (Sadowo) ewentualnie maszerujących sił pozwolił król wysunąć się przed wieś ariergardzie. Po dużej zmianie kierunku na prawo 17 kompanii ariergardy doszło do południowego krańca Honigfelde w najbliższym południowym kierunku frontu.
Jednocześnie, gdy Gustaw Adolf wykonywał swoje wcześniej wspomniane ugrupowania na wysokości Honigfelde doszła polsko-cesarska kawaleria na południe do Liebe w okolicy Sadowa. Dragoni już wcześniej zostali wysłani do przodu z zadaniem zajęcia istniejących przejść przez rzekę. To powinny być te oddziały, które pojawiły się przed frontem szwedzkiej ariergardy i spowodowały zmianę frontu i przemarsz przez Honigfelde (Trzciana). Koniecpolski uważał, że Szwedzi zamierzali zwrócić się w kierunku mostu przy Schodan (Sadowo), aby uniemożliwić przejście przez Liebe (Liwę) polskim oddziałom, i on przypisywał wysłanym do przodu dragonom zasługę w tym, że Gustawowi Adolfowi nie udał się manewr.
W tym czasie przebiły się silne polskie siły kawaleryjskie z lasu na północ od Schadon (Sadowo)i przemaszerowały na pole przed frontem ariergardy. Aby uniknąć prawdopodobnej przegranej król dał rozkaz o odwrocie, którego żądni walki i niezdyscyplinowani dowódcy kawalerii jednak nie usłuchali.


Rozkaz Gustawa Adolfa dla hrabiego reńskiego, który teraz bezpośrednio dowodził ariergardą, aby wycofać się nie został wykonany. Wbrew rozkazowi hrabia reński przeszedł do ataku całą ariergardą, gdy Koniecpolski przesuwał swoje oddziały na północ.
Walka była zacięta. Hrabia reński próbował od razu oskrzydlić ten słaby oddział polski, ale został z kolei zaatakowany przez jeźdźców Arnima, którzy galopem ruszyli do przodu, aby rozbić Szwedzką ariergardę, która zachwiała się i została zmuszona do ucieczki na północ.

“Polska Kriget”, s. 537
Posuwając się naprzód około południa 26 czerwca zatrzymał się Koniecpolski w Osiu, skąd wysłał do przodu dragonów zalecając im obsadzić przeprawę na rzece Liwa koło młyna we wsi Sadowo “aby pas bardzo ciasny gdzie i doliny dla zasadzki i fortelów nieprzyjacielskich sposobne i rzeka była opanowali”. To wysłanie dragonów było niezmiernie trafnym pociągnięciem gdyż zaledwie przybyli oni nad rzeczkę ujrzeli zbliżających się w tym kierunku Szwedów mających ten sam cel w obsadzeniu przeprawy. Dragoni mieli jednak czas opanować pozycję umocnili się i stawili opór przeciwnikowi który wycofał się po krótkiej walce. w ten więc sposób uniknął Koniecpolski walki o przeprawę przez rzeczkę i nawiązał pierwszą styczność z przeciwnikiem. Skoro dragoni rozpoczęli walkę zaraz wysłał im Koniecpolski na pomoc chorągwie kozackie które przybyły nad Liwę przeprawiły się i zajęły pozycję w lewo od Sadowa. Wedle relacji ówczesnych można było wówczas zobaczyć, że na wzgórzach koło Trzciany rozwijali się Szwedzi hr. Renu na widnokręgu zaś było widać cofające się tabory idące traktem Kwidzyn-Malbork. Szwedzi zajmujący Trzcianę liczyli 2400 rapierów.
Pozycja zajmowana przez Szwedów przed wsią Trzcianą znajdowała się na niewielkiej wyniosłości która łagodnie przechodzi w dolinę rzeczki Liwy. Dla lewego skrzydła szwedzkiego przedstawiało pewne niebezpieczeństwo wzgórze, które od krańca pozycji ciągnie się w stronę Sadowa zakrywając teren rozciągający się za nim. Ten właśnie zakryty teren był niedogodny dla Szwedów, gdyż poza tym pozycja była dobrze obraną przez zajęcie odkrytego wzgórza kawaleria bowiem polska nie mogła nabrać rozpędu będąc zmuszona do szarżowania pod górę. Hr. Renu rozstawiając swe hufce rozwinął kornety na płaskiej wyniosłości ustawiając na swym lewym skrzydle 60 muszkieterów i armaty skórzane, zapewne dla osłonięcia lewego skrzydła przed jakąś niespodzianką ze strony polskiej. Tak więc zająwszy stanowisko na przestrzeni około 1 i pół kilometra oczekiwał hr. Renu rozwoju dalszych wypadków.


J. Staszewski “Bitwa pod Trzcianą”, s. 411


Koniecpolski zbliżając się do przeciwnika postanowił narzucić mu swą inicjatywę. Wysuniętym na obronę przeprawy chorągwiom kozackim i dragonom nakazuje nawiązać łączność ze Szwedami i zwracać na siebie uwagę. Chorągwie te przesunięte w lewo od przeprawy podjęły pewne manewry zaczepne za nimi przeprawiła się teraz rajtaria rozwijając się obok kozaków na wysokości przeprawy i formując linię która gotowała się do natarcia na przeciwnika. Ussarzy przeznacza Koniecpolski do decydującego uderzenia przesuwa ich więc na prawe skrzydło i kryje w dolince utworzonej przez pasmo wzgórz pomiędzy wsiami Trzcianą a Laskowicami.

J. Staszewski “Bitwa pod Trzcianą”, s. 412

Posunięcia te stara się ukryć przed wrogiem i dlatego w tym momencie nakazuje chorągwiom kozackim wstąpić zaczepnie, sam zaś z dwoma doborowymi chorągwiami ussarskimi przechodzi niespostrzeżenie dolinkę i dochodzi na wysokość Laskowic. w tym czasie chorągwie kozackie odwróciły uwagę nieprzyjaciela, który skupił ją na nich spodziewając się z tej strony natarcia. Kornety szwedzkie ustawione dotychczas w kierunku przeprawy przez Liwę zaczęły zmieniać front na południowo zachodni wskazując przy tym chęć do przesunięcia pewnych oddziałów w stronę Straszewa, aby od północy spaść na hufce polskie. Był to więc plan podobny zupełnie do przyjętego przez naszego hetmana.

J. Staszewski “Bitwa pod Trzcianą”, s. 412


W tym położeniu, a może nawet trochę wcześniej Gustaw Adolf kazał ariergardzie oraz znajdującym się przy taborach oddziałach kawaleryjskich pośpiesznie wyruszyć na pomoc w kierunku na Honigfelde (Trzciana), aby zapobiec rozerwaniu ariergardy. Te oddziały jednak nie zdążyły na czas. Hrabiego reńskiego niemieccy jeźdźcy znaleźli się wkrótce w panicznej ucieczce w kierunku Staszewa. Stojąca na północnym krańcu Honigfelde artyleria stała się łatwym łupem dla polskich jeźdźców, którzy kontynuowali pościg na północ. Szwedzkiej batailen część kompanii, które znajdowały się w marszu naprzód na Honigfelde, aby ingerować po stracie ariergardy zostało rozbitych i zmuszonych wycofać się na Straszewo.
Te przedstawione walki przebiegały szybko. Jeszcze nie było kolumny szwedzkich taborów bezpiecznych za rzeką Bache (Postolinksa Struga). Polacy znajdowali się w pełnym marszu na drodze maszerowania taborów, pędząc przed sobą szwedzką kawalerię.

“Polska Kriget”, s. 537/538
Ten jednak moment przegrupowania przeciwnika wykorzystał Koniecpolski rzucił do czołowego natarcia kozaków a sam z ussarzami wyszedł z dolinki i stanąwszy na wysokości linii szwedzkiej poderwał ich do szarży. Natarcie ciężkiej kawalerii polskiej dało piorunujące wyniki. Kornety szwedzkie uszykowane do walki przyjęły zgoła odmienny kierunek a w dodatku były związane czołową walką z pancernymi. Jak nawałnica przelecieli ussarze, zwijając linię szwedzką od lewego skrzydła. Pierwsze dostały się w ich ręce armaty skórzane i broniący ich muszkieterzy dowodzeni przez por. Unruha. Bronili się oni dzielnie i wszyscy prawie złożyli swe życie w ofierze. Rozbiwszy osłonowy oddziałek natarli ussarze na kornety szwedzkiej kawalerii. Zaskoczeni niespodziewanie rajtarzy zawracali konie i próbowali stawić opór. Idący jednak jak wicher ussarze przewracali ich z końmi tratowali kłuli kopiami i koncerzami, rąbali szablami. Dla Szwedów nie było ratunku. Kogo oszczędziła kopia ussarska i szable pancernych ten w ucieczce szukał ocalenia.
Za ustępującymi w nieładzie Szwedami ruszyli w pogoń nieuporządkowani kozacy ścigając wroga w kierunku wsi Straszewo.
Gustaw Adolf ustępując z armią traktem zostawił jednak oddziały osłonowe wzdłuż linii odwrotu. Tu widać wielkość wodza, jakim był Gustaw Adolf (oddziały osłonowe wobec braku ubezpieczeń bocznych). To też w Straszewie uciekający rajtarzy hr. Renu zastali posiłki. Uszykowali się ponownie i pod ich osłoną stawili wspólnie czoło nacierającym. Razem z otrzymanymi posiłkami mogło być pod Straszewem około tysiąca Szwedów, to też rozciągnięte i nieuporządkowane chorągwie kozackie zostały wstrzymane i w pierwszej chwili odparte. Zaraz przecież sformowali się pancerni czując za sobą nadciągające posiłki w postaci ussarzy i rajtarów a zebrawszy się ponownie natarli na wroga, którego zepchnęli i wyrzucili ze Straszewa. Dużą rolę w tym natarciu odegrało nastawienie psychiczne. Szwedzi byli zastraszeni pogromem pod Trzcianą to też widząc nacierających pancernych a za nimi rozwijających się ussarzy i nadbiegających rajtarów podali tył wycofując się w stronę wsi Półkowice.

J. Staszewski “Bitwa pod Trzcianą”, s. 413

Polski atak musiał za wszelką cenę zostać zatrzymany. To było o wiele bardziej ważne ponieważ zajętej walką kawalerii groził rozkład. Wyprowadzenie tej kawalerii mogło tylko stać się przez wysłanie do kontrataku galopującej na Straszewo awangardy. Rozkaz o skręcie na południe prawdopodobnie doszedł do Hermana Wrangla, gdy awangarda znajdowała się na wysokości Półkowic. Bez zwłoki Herman Wrangel skierował swoją jazdę na południe i był szybko na terenach straszewskich. Gustaw Adolf dał rozkaz o natychmiastowego kontrataku w kierunku lewego skrzydła wycofujących się wojsk. Po kilku minutach atak był w toku. W ataku uczestniczyła również część kawalerii ariergardy, która na widok nadchodzących posiłków zatrzymała swoją ucieczkę. Tylko 2000 nowo wprowadzonych jeźdźców odwróciło kawalerię Koniecpolskiego z powrotem do Honigfelde, gdzie połączyły się z częścią cesarskiej kawalerii, którą Arnim ustawił na prawym skrzydle Polaków.
Gustaw Adolf osiągnął swój cel i najbliższym zadaniem było uzyskanie potrzebnego czasu dla taborów. Kontynuowanie ataku na południe mogło mimo przewagi szwedzkiej kawalerii w stosunku do wrogiej kawalerii być ryzykowne, ponieważ można było podejrzewać, że zbliżała się piechota wroga. Dlatego król kazał przerwać atak kilkaset metrów na północny zachód od Honigfelde i uporządkować oddziały. Wkrótce powinien również przyjąć raport o tym, że kolumna taborów zbliża się do Neudorf (Nowa Wieś). Dlatego Gustaw Adolf zdecydował się wycofać. To było teraz niezbędne, bo czoło piechoty wroga już doszło do Honigfelde.

“Polska Kriget”, s. 538


Rozkazy o wycofaniu do Pulkowitz (Półkowic) zostały wydane, kiedy kawaleria, która maszerowała razem z taborami miała połączyć się z wycofującą się kawaleria. Dalej marsz miał być kontynuowany do mostu na północ od Neudorf, gdzie piechota miała się zatrzymać, aby ubezpieczyć przeprawę kawalerii przez Bache. Odłączenie się od wroga spowodowało wiele trudności. Kiedy kawaleria zaczęła swój ruch do tyłu została zaatakowana od tyłu przez ponownie posuwających się do przodu Polaków, na których prawym skrzydle połączyły się z nim włączone do walki oddziały cesarskie. W czasie wycofywania się do tyłu ariergarda powinna była pójść prawdopodobnie na Neudorf z prawym skrzydłem przez bagno na północny zachód od Półkowic. Batalia ariergardy powinna być nakierowana przeciw Pypis po obu stronach Półkowic. Odwet nie odbył się bez strat dla szwedzkich oddziałów. Pojedynczy ciężko zbrojni jeźdźcy stali się łatwym łupem dla lżejszej polskiej kawalerii przy przechodzeniu przez liczne strumienie. To szczególnie miało miejsce przy przechodzeniu prawego skrzydła przez bagno na północny zachód od Straszewa. Jednak ruchy zostały wykonane w większym stopniu w dobrym porządku i przy trzymających się razem oddziałach. Na wysokości Półkowic Gustaw Adolf został zmuszony, aby jeszcze raz stawić opór. Położenie wymagało pomocy chociażby ograniczonego ataku, aby wyzwolić ciężko zaangażowane w walki oddziały prawego skrzydła i środka i przygotować im możliwość ukrycia się za piechotą przy Neudorf (Nowa Wieś). Szczególnie było to konieczne, aby móc połączyć Paulsego i Anrepa szwadrony, które ciężko były stłoczone w terenie na północny zachód od Półkowic. Wroga piechota powinna była prawdopodobnie jeszcze nie przejść przez Straszewo. Ponieważ Arnima ciężcy kirasjerzy nie byli w stanie podążyć za lekką polską kawaleria skrzydło było odsłonięte w kierunku Półkowic, gdzie szwadron Streffa oraz kompanie Wrangla i Oppela stały w pogotowiu. Moment dla przeciwuderzenia był korzystny. Kiedy ono się zaczęło szwadrony Paullego i Anrepa były zagrożone zniszczeniem. Koniecpolski podaje w swej relacji, że to szwedzkie oddziały już zaczynały oddawać się w niewolę. Szwedzki atak przyszedł jednak we właściwym czasie, aby nie dopuścić do katastrofy. Polacy zostali ponownie odrzuceni na południe “Der Feind hat sich gewiss als ein Soldat erzeigt” napisał Arnim w swoim raporcie do Wollensteina, opinia która stała wyraźnym kontraście do jego charakterystyki polskich oddziałów “auf das polnische Volk haben wie uns nichts zu verlassen, wehre Ordnung nach Stand hatten”. Bataliens oddziały zostały wycofane potem do tyłu przez most w Neudorf. Również pozostałe oddziały szwedzkie, które nie miały styczności z wrogiem prawdopodobnie znalazły się w bezpiecznym miejscu za Bache.
Podczas ataku na Półkowice Arnim pozostawił dużą część swojej kawalerii jako odwód. Kiedy on obserwował z Półkowic przełamujący szwedzki atak . W ruch Polaków do tyłu pozwolił podprowadzić swoją rezerwę jednocześnie ingerował jej częściami w północno-zachodnim kierunku. W ten sposób udało mu się zatrzymać szwedzką grupę przeciwuderzeniową, która w końcu zaczęła się cofać na Neudorf.

“Polska Kriget”, s 539
Odwrót ze Straszewa do Półkowic odbywał się przez pola, co znów wpłynęło na rozciągnięcie się szyków i pewne zamieszanie zarówno wśród Szwedów jak i Polaków.
Wieść o dwukrotnym rozbiciu kawalerii szwedzkiej dotarła do uszu Gustawa Adolfa, który oceniając groźną sytuację zebrał około 2000 kawalerii idącej w grupie Wrangla i osobiście poprowadził w bój. Kawaleria ta zajęła stanowisko pod Półkowicami. Oddziały szwedzkie były zachęcone i zagrzane do walki przez osobiste wystąpienie króla to też mężnie stawiły czoło nacierającym w pierwszym rzędzie pancernym. Podobnie jak pod Straszewem zahamowane zostało natarcie polskie niemniej walka była bardzo ciężka co sam Gustaw Adolf przyznaje.
Za pancernymi, którzy od razu zmieszali się ze Szwedami rzucił Koniecpolski ussarzy, a zaraz za nimi nie używaną jeszcze w boju rajtarię niemiecką. Siły szwedzkie miały wynosić w tym starciu do 3000 ze strony polskiej występowało również tyle z tą tylko różnicą że byli zmęczeni forsownym marszem przeprawą przez rzekę i dotychczasową walką.
Na polach Półkowic rozegrała się decydująca walka zapoczątkowana pod Trzcianą. Zamieszanie było znaczne trudność w boju sprawiało podobieństwo w ubiorze rajtarów szwedzkich i cesarskich. Ci ostatni bronili się przed pancernymi okrzykiem “Jezus Maria Kaisers !”, niemniej sporo pono od własnych towarzyszów broni ucierpieli. Król szwedzki przyjmował osobiście udział w walce, a dwukrotnie był brany bo raz schwytał go rajtar cesarski za pendet od rapiera, ale król uchyliwszy się zrzucił pendent przez głowę gubiąc przy tym kapelusz, ale ratując się od niewoli. W chwilę potem natarł nań towarzysz ussarski, który nawet króla złapał za rękę, ale z opresji wybawił go płk Soop, nadbiegłszy z 2 kompaniami Finów, należących do grupy ppłk. Kallenbacha. Za przykładem króla brali bezpośredni udział w walkach dowódcy szwedzcy i dlatego tak znaczną ilość swych oficerów pozostawili Szwedzi na polu bitwy. W ich liczbie znajdował się hr. Renu i młody Wrangel.
Walka przeciągała się i trudno było przewidzieć na czyją stronę przechyli się zwycięstwo. Feldmarszałek Wrangel widząc tę sytuację, wysłał wtedy do boju pozostający w odwodzie pułk swego syna i zebrane naprędce niedobitki z pułku Baudisa rozbitego pod Trzcianą. Ciężka przecież była walka z polskimi hufcami. Szwedzi zaczynają się cofać tak że przysłanym przez Wrangla posiłkom przypada jedynie rola osłony dalszego odwrotu i wstrzymywania pościgu. Spełniają oni swą powinność a młody dowódca życiem swym okupuje odwrót wojsk królewskich.
Zrąbawszy ostatnich obrońców pomknęli znów naprzód ni ale już do nowego starcia nie doszło. Zapadający mrok położy dalszej walce. Szwedzi zdążyli dopaść Sztumu Polacy zatrzymali się nad rzeczką przepływającą za Nową Wsią.

J. Staszewski “Bitwa pod Trzcianą”, s. 414/415

Również przy tej wsi Szwedzi utworzyli front na południe od rzeki, aby ubezpieczyć wycofanie się tych części, które jeszcze znajdowały się na południe od Bache (Postolinska Struga). Kiedy zaczęło się ściemniać, stały się walki o pozycję na przyczółku przeciwko której wróg z całą siłą szedł do ataku szybko przerwane. Cesarska piechota nigdy nie zdążyła włączyć się do walki. Pod osłoną ciemności szwedzkie oddziały opróżniły południowy brzeg Bache (Postolinska Struga) i poszły od tyłu do Sztumu, gdzie zostały zakwaterowane na rok. Król w towarzystwie tylko kilku jeźdźców jechał dalej nocą do Malborka. Wrogie oddziały rozłożyły swoje przednie oddziały w okolicy Neudorf (Nowa Wieś). Koniecpolski, który uważał, że nie ma odpowiednich sił, aby opanować pozycję malborską odmaszerował 18 czerwca wraz z korpusem Arnima do Kwidzynia, gdzie oddziały na razie rozłożyły się.


“Polska Kriget”, s. 539/540


Pomimo ciężkich walk straty nie były nadmiernie wysokie. Król podawał straty szwedzkie do około 200 ludzi. Sześciu oficerów zostało zabitych między nimi Goron Kogg oraz hrabia reński Johan Wilhelm, młodszy brat szefa pułku hrabiego reńskiego, Otto Ludwig. Dziesięć szwedzkich sztandarów wpadło w ręce wroga między innymi sztandar Horsa Wrangla, po którego stracie, podczas pierwszego starcia z Koniecpolskim pod Górznem zdobyty główny sztandar łopotał. Dało się odczuć zdobycie przez wroga dziesięciu armat, które zdobyto przy pierwszym ataku Koniecpolskiego na Honigfelde. O stratach sprzymierzonych pisze Koniecpolski tylko, że liczba zabitych była znikoma, ale odwrotnie wiele koni zostało straconych. “Oprócz tego złamaliśmy prawie wszystkie nasze lance, licząc na to, że jego Królewska Mość szybko dostarcza nam nowych.” - kończył tak Koniecpolski swój osobisty list do króla.


“Polska Kriget”, s. 540 Zwycięstwo było po stronie polskiej. Cala bowiem jazda którą prowadził Gustaw Adolf była rozbita król zaś sam ledwo z życiem uszedł. Na pobojowisku od Trzciany po Sztum leżało wiele trupów. Relacje co do ich liczby są sprzeczne. Gustaw Adolf nie przyznawał się do przegranej a nawet dowodził że to on odrzucił przeciwnika pod Kwidzyn. z tego też powodu podaje swe straty bardzo małe bo około 200 poległych (1). Komisarz polski przy wojsku cesarskim Zawadzki (2) mówi o 1000 zabitych pod Trzcianą, 300 pod Straszewem, a 167 w Półkowicach. Ze strony polskiej oblicza straty na 150 ludzi. Są to więc duże rozbieżności i istotną cyfrę trudno ustalić. Straty szwedzkie były oczywiście największe pod Trzcianą. Tutaj byli oni zaskoczeni i rozbici w pierwszym uderzeniu mniejsze były pod Straszewem za to poważniejsza cyfra strat mogła być pod Półkowicami gdzie miało miejsce decydujące starcie. Razem jednak straty szwedzkie mogły wynosić do 1000 polskie do 500-600 ludzi.
Pewniejsze choć też niezgodne są cyfry w odniesieniu do jeńców.
Arnheim mówi o 300 Szwedach wziętych do niewoli przez rajtarów (3), Koniecpolski i Zawadzki (4) wspominają pierwszy o 100, drugi o 200 wziętych przez Polaków. Ponieważ Koniecpolski pisał swą relację dla króla Zygmunta nazajutrz po bitwie a Zawadzki w kilka dni później przeto ten ostatni być może miał dokładniejsze dane.

1) Lettres. 124 nast.
2) Biblioteka Raczyńskich rkp. 360. Koniec diariusza.
3) Hoppe 413.
4) Niezrozumiałym jest opowiadanie Puffendorfa 11 200 nast. o szturmie Polaków do Sztumu i poniesionych przez nich stratach.
5) Przełęcki “Pamiętniki o Koniecpolskim”.

J. Staszewski “Bitwa pod Trzcianą”, s. 415

Opinie historyków o dowódcach

Dowodzenie Gustawa Adolfa pokazało, że potrafi on opanować nawet najtrudniejsze sytuacje. Od momentu w fazie początkowej, kiedy król przez hrabiego reńskiego atak znalazł się w nowej i niespodziewanej sytuacji, aż do momentu, w którym oddziały znajdowały się w bezpiecznym miejscu na północ od Bache, jego wola panowała nad każdym szczegółem na tym rozległym polu walki. Mimo, że hrabiego reńskiego niemieccy jeźdźcy naprzeciw Koniecpolskiego niespodziewanego ataku i szybkiego ataku przez Schadan (Sadowo) groziło zniszczeniem całej szwedzkiej armii, król został w bardzo krótkim czasie panem sytuacji. jego rozkazy padały szybko, rozrzucone części jego korpusu szybko zebrały się z trzech stron na polu walki. Przeciwuderzenia przy Straszewie i Półkowicach trafiły na widocznie pewnego zwycięstwa przeciwnika, który również dla potomności zostawił świadectwo dla osiągnięć szwedzkiego dowodzenia i oddziałów. Podczas przeszłych lat kampanii polskiej wydarzenia na obszarze taktycznym często sprawiały trudności królowi, aby skoordynować pojedyncze oddziały. Tego dnia dowództwo trzymało mocną ręką oddziały pomimo, że warunki, w których walki były toczone były oczywiście niekorzystne. Pod Dirschau król dążył do otrzymania dowodu kondycji bojowej szwedzkiej kawalerii. Przez siłę okoliczności król został zmuszony do przerwania bitwy zanim otrzymał chciany wynik. Pod Honigfelde dano mu sytuację, w której położenie było kilka razy trudniejsze niż po Dirschau. Doświadczenia “gorącej kąpieli” 17 czerwca, kiedy nawet doświadczeni jeźdźcy Wallensteina byli po stronie przeciwnika uzyskały rosnące znaczenie dla dalszego rozwoju wydarzeń.


“Polska Kriget”, s. 540 Walka pościgowa Koniecpolskiego jest pięknym objawem inicjatywy zaczepnej po stronie polskiej jest ona jednak bitwą nie wyzyskaną. Gustaw Adolf zdołał wycofać się na czas a z ocaloną z pogromu piechotą osłonił się w Sztumie skąd nocą ruszył do Malborka. Koniecpolski nie był w stanie atakować Gustawa Adolfa w Sztumie. Nie miął bowiem zupełnie piechoty podczas gdy Gustaw Adolf właśnie przy jej pomocy umocnił się pod Sztumem, który z racji swego położenia między dwoma jeziorami przedstawia pozycję obronną. Podjęcie dalszych działań zaczepnych przez kawalerię i to kawalerię wyczerpaną forsownym marszem a potem południową walką mogło wygraną bitwę zamienić z kolei w klęskę.
Kiedy więc Gustaw Adolf pod osłoną nocy, w ukryciu wycofywał się w stronę Malborka Koniecpolski pozostał na stanowisku a następnie cofnął się pod Kwidzyn dokąd nadciągały hufce polskie z kraju i dalsze posiłki od cesarza.
Z przedstawienia rzeczy wynikało jasno, że Koniecpolski stal całkowicie na poziomie powierzonych mu zadań rozumiał dobrze położenie umiał wyzyskać odpowiedni moment, użyć kawalerii, której przede wszystkim był dowódcą. Nie świadczyło to jednak, żeby nie doceniał piechoty. Przeciwnie przecież to on właśnie nalegał usilnie, żeby w ślad za prowadzonym przezeń zagonem kawalerii wyruszyła piechota cesarska. Z powodu opóźnienia się jej w marszu znalazł się Hetman w obliczu wroga z samą tylko kawaleria. Niemniej na czele ussarzy i pancernych potrafił odnieść zwycięstwo, które osłabiło znacznie Szwedów pozbawiając ich poważnej części jazdy co później ułatwiło dalsze działania wojenne pod Malborkiem.

J. Staszewski “Bitwa pod Trzcianą”, s. 415

Manewry poczatkowe
Bitwa pod Trzcianą (Honigfelde)- 17 czerwca 1629 r.

Pomiędzy jeziorem Dzierzgoń (Sorgen-See) na północ od Reisenburga (Prabut), a Wisłą można było skutecznie przeciwstawiać się natarciu wroga. Aby przeciwnik mógł dotrzeć do morza musiał wykonać czasochłonny manewr przez Dzierzgoń (Christburg). Przez co odsłaniał swoją lewą flankę i połączenie z Grudziądzem.
Planu szwedzkiej koncentracji na wysokości Kwidzynia (Marienwerder) nie zdążono wykonać. 15 czerwca przyszły raporty od wysłanych zwiadowców i informacje od szpiegów, że silne polskie siły są zgromadzone pod dowództwem Koniecpolskiego „niedaleko od Grudziądza” i że koncentracja trwa.
Arnim wysunął swoje forpoczty przez rzekę Ossę do Burg Belchau ( 9 kilometrów na północny wschód od Grudziądza.
Gustav Adolf uważał za możliwe, że połączone siły polsko cesarskie uderzą wkrótce na północ. Wtedy przeciwnik przez Sadowo (Schadau) albo Prabuty (Reisenburg) mógłby obejść pozycję kwidzyńską. Gustav Adolf uważał że należy natychmiast wycofać się by uniknąć większego niebezpieczeństwa, a na raszie został w Kwidzynie. 15 czerwca Gustav Adolf uznał, że za kilka dni wycofa się do Sztumu (Stuhm). W nocy z 12 na 13 czerwca Arnim zakończył przejście przez Wisłę. Połączone siły polsko-cesarskie w Grudziądzu i na południe od niego liczyły 13.500 pieszych, 6500 jezdzcow i 350 dragonów. Razem około 20.000 ludzi.
15 czerwca Koniecpolski i Arnim spotkali się w Grudziądzu (Graudenz) i uzgodnili, że natychmiast wspólnymi siłami obejdą pozycję kwidzyńską przez Sadowo (Schadau i odetną Gustawowi Adolfowi drogę odwrotu na północ.
Z powodu tej decyzji doszło do bitwy pod Trzcianą/Trzciano (Honigfelde) nazywanej w szwedzkich opisach bitwą pod Sztumem.
Już 15 czerwca wieczorem Arnim ruszył do Szynwałdu (Grosse Schonwalde) po tym jak zostawił w Grudziądzu) około 1000 pieszych i większość taboru.
16 czerwca rano Koniecpolski ruszył z Schoneich przez Grudziądz (Graudenz), gdzie zostawił tymczasowo tabor, i doszedł w ciągu dnia 1 milę na południowy-zachód od Szynwałdu.
Jak wcześniej wspomniano Gustaw Adolf zdecydował 15 czerwca zostać w Kwidzynie kilka dni, by potem wycofać się do Sztumu.
W nocy 17 czerwca nadeszły raporty, że połączone siły polsko-cesarskie ruszyły z okolic Grudziądza i raporcie stwierdzono, że doszły one do Garnsee.
KRół szwedzki zdecydował się natychmiast wycofać się na Malbork. Król szwedzki sądził że wróg ma zamiar odciąć jego pozycję kwidzyńskią od Malborka. Pyzatym król uważał że połączone siły polsko-cesarskie ruszą na Prabuty(Reisenburg) co zagroziłoby jego flasnce. Mając to na uwadze Gustaw Adolf wymyślił plan odwrotu. Plan zawierał przeniesienie taboru i części
artylerii i piechoty do tyłu prosto do Sztumu. Natomiast jazda miała pójść na wschód by zabezpieczyć resztę wojska od ataku z rejonu Prabut (Reisenburg).
Krół zarządził następujący tymczasowy podział armii.


General Staben Sveriges Krig 1611-1632, Band II Polska kriget: Victor Pettersons Bokindustribolag, Stockholm 1936
Krzysztof76

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: Krzysztof76 » poniedziałek, 19 września 2011, 13:40

Załącznik nr 2
Stan liczebny wojsk szwedzkich

AWANGARDA
(Marszałek polny Herman Wrangel)

Pułk Baudissina 12 kompanii
Szwadron Ekholta 5 kompanii
Szwadron Wrangla 4 kompanie

Razem kawalerii: 21 kompanii – około 2.150 ludzi

BATILLE
(Pułkownik Zachariasz Pauli)

Szwadron Anrepa 3 kompanie
Szwadron Pauliego 3 kompanie

Razem kawalerii: 6 kompanii – około 700 ludzi

ARIERGARDA
(Król)

Pułk Hrabiego Reńskiego 12 kompanii
Szwadron Hünichkena 5 kompanii

Razem kawalerii: 17 kompanii – 1.900 ludzi
Z pułku dworskiego 50 ludzi

Razem około 1.950 ludzi
Artyleria 10 dział

Przy taborze

Szwadron Streiffa 3 kompanie
Kompania marszałka polnego 1 kompania
Kompania Oppela 1 kompania

Razem kawalerii: 5 kompanii – 650 ludzi

Z pułku dworskiego 650 ludzi
Z pułku zielonego 250 ludzi
Z pułku Torstenssona 350 ludzi

Razem piechoty 1.250 ludzi

Artyleria 8 dział

Razem 1900 ludzi


xx - “Polska Kriget”, s. 533/534




x
Stan liczebny wojsk polskich



Pułk Ilość
kompanii Ilość ludzi
jeźdźców
Piechota (dragoni)
B. Dönhoff 7 2.200
Butler, piechota 5 1.500
Butler, dragoni 3 350
Sparr 7 2.100
Wilbrand 6 700
Razem 28 6.850

Kawaleria

Koniecpolski 9 1.350
Kazanowski 6 650
Praclawski 8 1.050
Abrahamowitz 5 750
Fr. Dönhoff 5 700
Razem 33 4.500




x/ “Polska Kriegt”, s. 531
Awatar użytkownika
kadrinazi
Tat-Aluf
Posty: 3631
Rejestracja: wtorek, 9 maja 2006, 12:09
Lokalizacja: Karak Edinburgh
Kontakt:

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: kadrinazi » poniedziałek, 19 września 2011, 14:53

To co Szwedzi podają jako liczebność armii polskiej nijak się ma do tego co faktycznie Koniecpolski miał pod komendą. Jak zwykle zresztą w tego typu zestawieniach, strasznie poplątane są nazwiska. Poniżej odniosę się do owych nazwisk, liczby to najczęściej stany etatowe, a jak wiemy oddziały miały o wiele niższe stany faktyczne:

Piechota (dragoni)
B. Dönhoff 7 2.200 - w armii koronnej regimentem nie dowodził żaden Denhoff (bo tak jego nazwisko zapisywane jest w źródłach polskich - zresztą to tylko jedna z kilku wersji) o imieniu zaczynającym się na B. Chodzi tu zapewne o regiment piechoty Gerharda Denhoffa, jednostka ta liczyła w tym czasie 9 kompanii.
Butler, piechota 5 1.500
Butler, dragoni 3 350 - dwie powyższe jednostki to regiment piechoty Jakuba (Jacoba) Butlera, liczący sobie łącznie 5 kompanii, z tego 1 lub 2 dragońskie
Sparr 7 2.100 - Gustav Sparre miał w swoim regimencie 12 kompanii, głównie rozrzuconych na wybrzeżu jako garnizony
Wilbrand 6 700 - to jest interesujące, bo nazwisko tego oficera nie pojawia się w żadnym znanym mi popisie armii koronnej z tego okresu (np. Comput Woyjska J. K. Msci..., Extranea 80)
Razem 28 6.850

Kawaleria

Koniecpolski 9 1.350 - tu zapewne chodzi o pułk kawalerii hetmana (husaria + jazda kozacka), jego skład był jednak dosyć płynny. Latem 1629 roku miał przynajmniej 4 (a prawdopodobnie 5) chorągwie husarii i 4 chorągwie kozackie. Dwa znane mi popisy z 1629 roku podają także informacje o rajtarii wchodzącej w skład tego pułku
Kazanowski 6 650 - Marcin Kazanowski miał w swoim pułku jazdy 3 chorągwie husarii i 7 chorągwi kozackie, z tymże w tym czasie niektóre chorągwie kozackie mogły być deteszowane do innych zadań,
Praclawski 8 1.050 - Mikołaj Potocki, wojewodzic bracławski miał w swoim pułku jazdy przynajmniej 4 chorągwie husarii i 4 chorągwie kozackie
Abrahamowitz 5 750 - Mikołaj Abrahamowicz (Abramowicz) dowodził regimentem rajtarii, faktycznie składającym się z 5 kompanii, jednak etat tegoż regimentu to niecałe 600 koni
Fr. Dönhoff 5 700 - tu kolejna ciekawostka. Friedrich Denhoff nie dowodził jednostką kawalerii, był za to zastępca Sparre'a w regimencie piechoty (przejął zresztą komendę tegoż regimentu po śmierci Szweda). Liczba kompanii wskazywałaby tu na zebranie 'do kupy' pozostałych jednostek rajtarii - 3 kornetów Denhoffów (pod komendą Ernesta i Johanna), kornetu Aleksandra Oktawiana księcia pruńskiego a także kornetu Gotharda Bodembrocha.
Razem 33 4.500


Bibliografia:
- Comput Woyjska J.K.M, Rękopis RA, Extranea 80 [dokument bez daty, informacje wskazują jednak na lato 1629 roku]
- Komput bez tytułu i daty [jednak i tutaj informacje wskazują na lato 1629 roku], Rękopis RA, Extranea 80 [materiał ten o ile mi wiadomo nie był do tej pory w Polsce wykorzystany, na pewno nie korzystał z niego prof. Wimmer opisując armię polską w ‘Wojsku i skarbie…’]
- Popis części kawalerii koronnej, z 15 września 1629, AGAD, AZ, 3116, s. 10-12 [nowe, bardzo interesujące znalezisko Radka Sikory, ukazujące bardzo dobrze jak niskie stany osiągnęła armia koronna w tym czasie]
- Kontynuacja Diariusza o dalszych postępach wojennych ze Szwedami a die 1 Julii (1629) [in:] Przyczynki do działań hetmana polnego koronnego Stanisława Koniecpolskiego w Prusach Wschodnich i na Pomorzu przeciwko Gustawowi Adolfowi, Otto Laskowski (oprac.), Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. IX, z.3, 1937
- Rachunek skarbu koronnego z r. 1629, opracował F. Bostyka [w:] Archiwym Komisyi Historycznej, tom szósty, Kraków 1891
Kontakt tylko na maila
Awatar użytkownika
kadrinazi
Tat-Aluf
Posty: 3631
Rejestracja: wtorek, 9 maja 2006, 12:09
Lokalizacja: Karak Edinburgh
Kontakt:

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: kadrinazi » poniedziałek, 19 września 2011, 14:57

I jeszcze w kwestii strat szwedzkich w tej bitwie - zestawienie z kilku dostępnych mi źródeł:
http://www.historycy.org/index.php?act= ... t&id=13480
Kontakt tylko na maila
Krzysztof76

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: Krzysztof76 » poniedziałek, 19 września 2011, 15:12

Co do meritum wydaje mi się że gubisz się w szczegółach. Chyba umyka ci istota tej bitwy. Ja też miałem okres "gromienia mitów" to z wiekiem przechodzi

Ta bitwa miala duże znaczenie dla Polaków i Szwedów. Polacy poczuli sie silni a Szwedzi od tego czasu dążyli do zawarcia rozejmu. Bitwa wcale nie jest przereklamowana
Ostatnio zmieniony wtorek, 20 września 2011, 11:06 przez Krzysztof76, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
kadrinazi
Tat-Aluf
Posty: 3631
Rejestracja: wtorek, 9 maja 2006, 12:09
Lokalizacja: Karak Edinburgh
Kontakt:

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: kadrinazi » poniedziałek, 19 września 2011, 15:19

Nie mam pojęcia o co Ci teraz chodzi. Nikt mnie nie 'nastawiał', nikt mi nic o Tobie nie mówił ani do czego nie namawiał, poza Twoim nickiem na forum nie mam najmniejszego pojęcia kim jesteś lub ze środowiskiem naukowym jakiej polskiej uczelni jesteś związany. Siedzę sobie wygodnie w Edynburgu, z dala od kłótni polskich środowisk naukowych, które pamiętam jeszcze za czasów moich studiów. Faktem jest, że koresponduję z kilkoma doktorami, doktorantami i magistrami in spe, jednak przy okazji wymiany informacji nie padają tam żadne nazwiska ani próby 'nastawiania' mnie przeciw komuś.
Kontakt tylko na maila
Krzysztof76

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: Krzysztof76 » poniedziałek, 19 września 2011, 15:23

To o co ci chodzi tak naprawdę
Krzysztof76

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: Krzysztof76 » poniedziałek, 19 września 2011, 15:35

Ty dyskutujesz z moim żródłem. Ja tylko przetłumaczyłem co tam jest napisane. To nie jest racjonalne. Przecież nie jestem w stanie zmienić zapisu w szwedzkim zródle. To wygłąda tak jak bym był odpowiedzialny za błedy czy też nie błędy szwedzkiej histriografii
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 19 września 2011, 15:41 przez Krzysztof76, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
kadrinazi
Tat-Aluf
Posty: 3631
Rejestracja: wtorek, 9 maja 2006, 12:09
Lokalizacja: Karak Edinburgh
Kontakt:

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: kadrinazi » poniedziałek, 19 września 2011, 15:40

Krzysztof76 pisze: Ta bitwa miala duże znaczenie dla Polaków i Szwedów. Polacy poczuli sie silni a Szwedzi od tego czasu dążyli do zawarcia rozejmu. Bitwa wcale nie jest przereklamowana
Jest przereklamowana o tyle, ze Polacy i Austriacy nie zmasakrowali armii szwedzkiej i nie była to druzgocąca klęska która mogła przynieść stronie polskiej zwycięstwo w tej wojnie.
Tu trzeba spojrzeć raczej na 'epilog' tej bitwy, czyli starcia pod Malborkiem w lipcu 1629 roku. Mimo koncentracji wojsk polskich i krwawych walk o zdobycie szwedzkich fortyfikacji polowych strona polska nie osiągnęła większych sukcesów. Dodajmy do tego rosnący konflikt Koniecpolskiego z von Arnimem, wyczerpanie długą wojną i generalny brak nadziei na większy sukces (którejkolwiek ze strony) i tu mamy doskonałe pole do negocjacji.
Kontakt tylko na maila
Awatar użytkownika
kadrinazi
Tat-Aluf
Posty: 3631
Rejestracja: wtorek, 9 maja 2006, 12:09
Lokalizacja: Karak Edinburgh
Kontakt:

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: kadrinazi » poniedziałek, 19 września 2011, 15:42

Krzysztof76 pisze:Ty dyskutujesz z moim żródłem. Ja tylko przetłumaczyłem co tam jest napisane. To nie jest racjonalne. Przecież nie jestem w stanie zmienić zapisu w szwedzkim zródle
To jest jak najbardziej racjonalne, dziwnie więc że tego nie dostrzegasz. Staram Ci się wykazać, że SK nie jest opracowaniem tak wiarygodnym jak chciałbyś w to wierzyć.
Kontakt tylko na maila
Krzysztof76

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: Krzysztof76 » poniedziałek, 19 września 2011, 15:45

No dobrze z tym sie zgodzę. Wtedy właśnie wchodzi na arenę dyplomacji nieoceniony Biskup Zadzik. Wojna zakończyła sie remisem ze lekkim wskazaniem na Szewdów (cło gdańskie). Ale najważniejsze było to że Gustaw Adolf skierował sie na Niemcy a nie na Koronę.

Co do Generalstaben to ja wiem że nie jest to doskonałe żródło. To prawda że wyolbrzymia sukcesy Szwedów. Ja jednak uważam je za najpoważniejsze opracowanie szwedzkie za takie uważaja je Szwedzi. Ja nie jestem zwolennikem "obiektywnego pisania o historii". Nie ma czegoś takiego jak "obiektywna praca historyczna". To jest pulapka w którą wpada wielu historyków. Sa tylko prace dobrze napisane albo zle napisane. Lepiej by praca była raczej subiektywna niż obiektywna
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36273
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Re: Ordre de Bataiile Bitwa pod Trzcianą 1629

Post autor: Raleen » poniedziałek, 19 września 2011, 16:33

Podobnie jak w sąsiednim dziale, prosiłbym, zwłaszcza kolegę Krzysztofa76, o to by dyskusja była merytoryczna. Nie zajmujemy się teoriami spiskowymi dot. środowiska polskich historyków i nie interesuje nas to. Nie uczestniczymy jako forum, i większość jego użytkowników - na ile ich znam, w żadnych tego typu "akcjach". Nikt tutaj, szczególnie w ramach dyskusji historycznych, nikogo nie "atakuje"; forum służy do wymiany poglądów, a nie udowadniania za wszelką cenę swojej wyższości nad innymi użytkownikami. Owszem trafiają się i tutaj użytkownicy rozumiejący to nieco inaczej, ale zwykle szybko opuszczają nasze progi.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Historia XVI-XVIII wieku”