[Rok 1920] Właściwy kierunek odwrotu a inne gry...

..i inne gry Leguna.

[Rok 1920] Właściwy kierunek odwrotu a inne gry...

Postby Raleen » Tuesday, 27 December 2005, 13:10

W "Roku 1920" jest taka zasada o właściwym kierunku odwrotu. Mówi ona ni mniej nie więcej, że oddział ma się wycofywac w stronę swoich, w stronę swojego zaplecza. W tej grze, Polacy cofają się w kierunku zachodniej krawędzi planszy albo na Warszawę, a bolszewicy na wschód, w stronę wschodniej krawędzi planszy.

W innych grach najczęściej można się wycofywac w dowolnym kierunku, co nie jest rozwiązaniem do końca szczęśliwym. Częśc graczy (słyszałem, że teraz w klubie na Smolnej, ale kiedyś wcześniej też zetknąłem się z tym na Armagedonie) próbuje stosowac tą zasadę w innych grach. Jak się na to zapatrujecie, jak i na słusznośc samej zasady :?:
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34375
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Karel W.F.M. Doorman » Tuesday, 27 December 2005, 13:11

Bardzo dobra rzecz, choć nie można odwrotu z Roku 1920 przenosić automatycznie na odwrót czy ucieckę z innych gier - tu zdecydowanie ma to swój głęboki sens - bardzo luźny front powodoujący, ze jak nie pójdę w stronę Warszawy albo Dniepru, to trafię niewiadomo gdzie.
W I Wojnie to raczej pewna przesada, gdyż np. Niemcy akurat na froncie wschodnim tak sztywno do sprawy nie podchodzili, a już w grach innego autoramentu jak Jarka Flisa to nie ma żadnego sensu.
Wyobraź siobie Rysiu Twoją ostatnią ucieczkę przed brygadą 12 DP znad Strypy - właściwie to ewiałeś zamiast na zapad, to w jakimś dziwnymkeirunku, choć można powiedzieć, ze w stronę przyczółka pod Niżniowem, który zapewnia łączność z prawym brzegiem Dniestru (konieczna łączność).
User avatar
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
 
Posts: 3361
Joined: Thursday, 22 December 2005, 17:24
Location: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"

Postby Raleen » Tuesday, 27 December 2005, 13:37

Co do ostatniego wiania w Galicji, to uciekałem we właściwym kierunku, tyle pamiętam, poza tym chciałbym o tej ucieczce jak najszybciej zapomniec :wink: .

Mi się wydaje, że to zależy od skali gry: jeśli jednostki są w skali dywizji, tak jak w Roku 1920 (czasem wystepują tam brygady), to ma to duży sens, do tego przy takiej skali heksu. Natomiast przy grach na szczeblu od pułku w dół średnio sobie to wyobrażam. Skala pułkowa, jeszcze powiedzmy OK, ale batalionowa już na pewno nie. Skala brygady, tak jak to jest w Tannenbergu jest dokładnie na granicy.

Takie było główne uzasadnienie tego rozwiązania jak podałeś, tzn. że były duże przestrzenie i to temu :?:
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34375
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby dbj » Tuesday, 27 December 2005, 13:38

W tej grze taki nakaz wycofywania się jest jak najbardziej słuszny, zwarzywszy na skale gry, a takze na mechanikę.

w grach typu WB-95 czy B-35, widziałbym mozliwośc wycofania się z kierunku z którego się przyszło. Tak jast np. w b-35 z atakującym. natomiast obrońca też powinien wycofać się na kierunek np. swojego sztabu. natomioast w WB-95 to jest wolna amerykanka, która prowadzi do nadużyć. Tu proponowałbym wprowadzenie możliwości wycofania się na określony kierunek.

To własnie gry typu Rok 1920 i Ostatnia Wojna Cesarzy (nie pamiętam, czy wniej tez jest taki przymus) oddają w pełni tragedię okrążenia i zablokowania dróg ucieczek.
dbj
Adjudant
 
Posts: 257
Joined: Thursday, 22 December 2005, 16:09
Location: Muszyna

Postby Karel W.F.M. Doorman » Tuesday, 27 December 2005, 13:38

Tak, duże przestrzenie i mała ilość wojsk - gdybyś nie wiał do tyłu, nie wiedziałbyś, czy jutro będziesz w stanie tam dotrzeć, a to równało się odcięciu od własnego zaplecza.
A odwodów, żeby luki zamknąć było mało.
Tak jak legun napisał w opisie wojny:
wystarczylo obejśc skrzydło, co nie było takie znowu trudne, by bez większych walk zmusić npla do ustąpienia z zajmowanych pozycji.
User avatar
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
 
Posts: 3361
Joined: Thursday, 22 December 2005, 17:24
Location: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"

Postby Raleen » Tuesday, 27 December 2005, 13:38

A może powinna decydowac ilośc jednostek w określonych rejonach planszy :idea: . Jeśli w jakimś rejonie jest dużo sojuszniczych sił to można się w tym kierunku cofac bo cofamy się do swoich. Tak samo ilośc opanowanego obszaru. Po prostu dodatkowe, uzupełniające kryterium. To wydaje mi się, że w rzeczywistości decydowało.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34375
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Karel W.F.M. Doorman » Tuesday, 27 December 2005, 13:39

Raleen wrote:A może powinna decydowac ilośc jednostek w określonych rejonach planszy :idea: . Jeśli w jakimś rejonie jest dużo sojuszniczych sił to można się w tym kierunku cofac bo cofamy się do swoich. Tak samo ilośc opanowanego obszaru. Po prostu dodatkowe, uzupełniające kryterium. To wydaje mi się, że w rzeczywistości decydowało.

A jeśli większość będzie na zachodzie, a my koniecznie musimy zamknąć Przełęcz Użocka, bo Kazaki się w nią wpakują?
User avatar
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
 
Posts: 3361
Joined: Thursday, 22 December 2005, 17:24
Location: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"

Postby Raleen » Tuesday, 27 December 2005, 13:39

Tzn. to była opcja do wyboru: albo wiejemy tam gdzie większośc, albo w stronę swojego zaplecza, wybiera uciekający. Ja widzę świetną funkcję tego przepisu w eliminowaniu ucieczek "ofensywnych" :) .
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34375
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby dbj » Tuesday, 27 December 2005, 13:39

ale takie przeliczanie tu mam 4 a tu 3 dywizje może budzić pewne watpliwości. Ponaddto wprowadza to większe możliwości wycofania się bez strat. Jeszcze istotna sprawa, w jakiej odległości miały by być te dywizje w kierunku których można się wycofac.
dbj
Adjudant
 
Posts: 257
Joined: Thursday, 22 December 2005, 16:09
Location: Muszyna

Postby Raleen » Tuesday, 27 December 2005, 13:39

Ja myślę bardziej o grach Dragona i TiS, bo "Roku 1920" nie ma sensu modyfikowac, to nie ulega wątpliwości.

Odległośc - to już do ustalenia.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34375
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby slowik » Tuesday, 27 December 2005, 13:39

Uwazam ze kierunek odwrotu (w obojetnie jakiej skali) jest jasny : won od atakujacego!

Niejasne jest dla mnie troche to ze wykonuac manewr odwrotowy a czym bardziej ucieczke mozna ruszyc sie na takie dystansy jak prawie normalny, skoordynowany marsz.

Uwazam ze jednostka ktora sie nie ruszala w swojej fazie ruchu moze wykonac odwrot na 1/2PR a jezeli sie ruszala na 1/3PR.
Ucieczka tak samo - tylko ze gracz nie wybiera sobie kierunku (rzut kostka decyduje na ktory heks uciekamy...moze tez byc ze lecimy na wroga SK => straty) Ucieczka to przejaw paniki => balagan!

Wtedy odwrot to odwrot a ucieczka to ucieczka...
urodzony 13. grudnia 1981....
User avatar
slowik
Generaloberst
 
Posts: 4857
Joined: Thursday, 22 December 2005, 16:00
Location: Wien

Postby Andy » Tuesday, 27 December 2005, 13:40

Problem tylko w tym, żeby z ucieczki nie zrobił się niczym nieuzasadniony i niezasłużony manewr ofensywny.
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
User avatar
Andy
Grossadmiral
 
Posts: 9611
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:49
Location: Piastów

Postby slowik » Tuesday, 27 December 2005, 13:40

Dlatego tez mysle ze tak samo odwroty jak i ucieczki nie powinny byc na tak wiele pol jak uporzadkowane marsze, np. odwroty na 1/3 odleglosci marszowej a ucieczki na 1/2.
Tym bardzej mysle ze ucieczki powinny byc przypadkowym kierunku => to byla panika a tlum uciekajacych nie myslal gdzie to najlepiej uciec a wial tam gdzie popadnie. Tak wiec moze sie tez zdarzyc ze bedzie wial przez wroga SK tracac na tym PW mimo ze bylaby droga ucieczki nie prowadzaca przez wroga SK.
urodzony 13. grudnia 1981....
User avatar
slowik
Generaloberst
 
Posts: 4857
Joined: Thursday, 22 December 2005, 16:00
Location: Wien

Postby Raleen » Tuesday, 27 December 2005, 13:40

To chyba zależy od gry. Z tego rozumiem, że w Roku 1920 mieliście z tym duży problem przy tej skali?

Przy skali batalionowej to też występuje, ale w mniejszym stopniu. Te kilka pól często nie gra takiej roli, chyba że teren jest trudny i wtedy się to uwidacznia bo ucieczka często liczona jest w polach, a ruch w PR.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34375
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby anonim » Tuesday, 27 December 2005, 13:41

slowik
Tym bardzej mysle ze ucieczki powinny byc przypadkowym kierunku => to byla panika a tlum uciekajacych nie myslal gdzie to najlepiej uciec a wial tam gdzie popadnie. Tak wiec moze sie tez zdarzyc ze bedzie wial przez wroga SK tracac na tym PW mimo ze bylaby droga ucieczki nie prowadzaca przez wroga SK.

Ta gra jest w skali dywizyjnej a nie batalionowej czy kompanijnej. Nad tym by kilka tysięcy żołnierzy uciekło we właściwą stronę pracuje cały sztab ludzi a nie jeden dowódca który jako pierwszy uciekł z pola walki.
Druga sprawa jest taka że tłum nie ucieka gdzie popadnie, ale tam gdzie jest najmniejsze niebezpieczeństwo. Nawet zwierze uciekając przed ogniem nie będzie pchało się w ogień tylko będzie uciekało tam gdzie go nie ma.
anonim
Adjudant
 
Posts: 216
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:55
Location: Warszawa

Next

Return to Rok 1920, Ostatnia wojna cesarzy

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest