Musket & Pike Series

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
Awatar użytkownika
Lipa
Sergent
Posty: 142
Rejestracja: poniedziałek, 24 lipca 2006, 11:49
Lokalizacja: Zgierz

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Lipa » piątek, 15 listopada 2013, 14:39

Jakby ktoś był w Łodzi i miał chęć na grę w M&P to zapraszam :)
Tylko głupcy uczą się na własnych błędach, mądrzy ludzie uczą się na cudzych.
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1966
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 2 times
Been thanked: 32 times

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Neoberger » piątek, 15 listopada 2013, 16:16

Raleen --> Strasznie ostrożna bitwa ;-) Pejotl zazwyczaj szarżuje wszystkim co ma z kawalerii (Mały Papenheim) a wy się czailiście. Chyba słusznie.
Fajny opis, znakomicie ilustrowany (cóż cywilizacja obrazkowa). Dzięki.

Jako zapiekłego Cesarskiego wzburzyło mnie w opisie wstępnym, że jakoby strona szwedzka zmusiła Naszych do wycofania się. Są wersje, że to Wallenstein nakazał odwrót mimo, że strony były tak samo wyczerpane i sami Szwedzi byli zdziwieni ruchem Cesarskich. Brygady szwedzkie uczestniczące w ataku w centrum miały do 40% strat.
;-)

W odniesieniu do Szwedów słowo brygada jest prawidłowe. Ale w odniesieniu do Cesarskich raczej słowo batalion wchodzi w grę. Chyba (nie mam knig pod ręką).

A jeszcze zwróciłem uwagę na wycofanie lekkiej piechoty z Lutzen. Szwedzi strasznie chcieli je oczyścić w realu, więc może pozostanie tej cesarskiej piechoty w Lutzen mogło zakłócić pokój Szwedów na tyle ich lewego skrzydła?

W każdym bądź razie jestem dumny z reprezentanta Naszej strony. ;-)
Berger
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4618
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: Musket & Pike Series

Post autor: clown » piątek, 15 listopada 2013, 17:18

Raport super. Takie właśnie wolę od wrzucania zdjęć do postu, co zapycha ramkę. Świetnie się czytało :)
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
FortGier.pl
Adjudant
Posty: 213
Rejestracja: niedziela, 29 października 2006, 10:34
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 1 time

Re: Musket & Pike Series

Post autor: FortGier.pl » piątek, 15 listopada 2013, 23:01

Mała poprawka: Pappenheim nie zginął w tej bitwie tylko odniósł rany (tak jak w naszej rozgrywce) od których umarł następnego dnia.
Awatar użytkownika
kadrinazi
Tat-Aluf
Posty: 3631
Rejestracja: wtorek, 9 maja 2006, 12:09
Lokalizacja: Karak Edinburgh
Kontakt:

Re: Musket & Pike Series

Post autor: kadrinazi » sobota, 16 listopada 2013, 09:28

czmielon pisze:Mała poprawka: Pappenheim nie zginął w tej bitwie tylko odniósł rany (tak jak w naszej rozgrywce) od których umarł następnego dnia.
Zdania na ten temat są akurat podzielone ;) zmarł jeszcze tego samego dnia wieczorem lub rankiem następnego dnia, w drodze do Lipska.
Kontakt tylko na maila
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36577
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 244 times
Been thanked: 156 times
Kontakt:

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Raleen » sobota, 16 listopada 2013, 09:49

Co do pewnego mojego kunktatorstwa. Starałem się tym razem zagrać, zwłaszcza piechotą, trochę bardziej z duchem epoki, by wykorzystać walkę ogniową. Zwróćcie uwagę na ten mój atak w centrum, kiedy strona cesarska ogołociła je prawie zupełnie z drugiej linii i stała tylko jedna linia piechoty. Udało mi się do niej podejść, co więcej po Advancing Fire zmieszałem część jednostek piechoty przeciwnika, a sam nie ucierpiałem prawie w ogóle. Tak, że sytuacja była wyśmienita by natarcie się rozwinęło, ale nieoczekiwanie strona cesarska postanowiła kontratakować. Mimo ujemnych modyfikacji do rzutu w jednym przypadku! I wypadło 8 i 9... Dobrze, że miałem te ujemne modyfikacje na swoją korzyść, bo jedną brygadę bym stracił od razu. Gdyby nie to, prawdopodobnie w centrum mielibyśmy piękną wymianę ognia piechoty, być może nawet na całej linii :). Być może gdzieś szyk cesarskich bardziej by zaczął pękać i jazda na skrzydle Wallensteina musiałaby ratować położenie odchodząc trochę, a wtedy Bernard Weimarski mógłby zdecydowanie ruszyć do przodu.

Prawda jest też taka, że pod koniec, pod wpływem różnych zmiennych kolei losu podczas tej rozgrywki, starałem się dowieźć zwycięstwo do końca, tym bardziej, że jak policzyłem wydawało mi się, że duże zwycięstwo jest poza zasięgiem. Musiałbym zniszczyć sporo jednostek, przy dużym ryzyku własnych strat. Jeszcze jedna okoliczność: jak kawaleria obu stron stanie naprzeciwko siebie i nie ustawicie jej odpowiednio, to potem ciężko się przegrupować, bo przeciwnik może wykonać reakcję i zaatakować od boku/tyłu jak będziecie się przemieszczać. Stąd powstają takie impasy. Chyba że się idzie do ataku na wprost, i tyle.

Poprawki historyczne do raportu wkrótce naniosę.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1966
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 2 times
Been thanked: 32 times

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Neoberger » sobota, 16 listopada 2013, 12:37

Raleen --> Twoja szwedzka piechota działała jak w rzeczywistości. Jej wartością była siła ognia (w grze nie wyrażona jednak na żetonach piechoty - np. brygada szwedzka ma przewagę w walce wręcz, a nie właśnie w sile ognia czy elastyczności w działaniu). Z tym Advance Fire to mnie zachwyciłeś, bo ja się go zawsze bałem używać i jeżeli już atakowałem to na białą broń (ten duch cesarski).
Z kawalerią też to zauważyłem. Trzeba bardzo uważnie ją ustawić, mozolnie tworzyć linie, wyliczyć odległości i dopiero do przodu. Ale powtarzam, że oprócz tego w walce jest najważniejsze móc zdobyć Kontynuację. Atakujesz pierwszą linią. Wynik taki sobie. Kontynuacja. Atak drugą linią. Szarże i zazwyczaj brak przeciwdziałania przeciwnika zwiększają niebotycznie szanse na sukces. Potem cud i kolejna Kontynuacja (trzeba mieć wodza armii w pobliżu) i resztką swojej kawalerii dobijamy wroga lub gdy zachował rezerwy próbujemy zmienić rozkaz i cofamy się by się uporządkować. Autor wykorzystał ten mechanizm z gier GMT i on się sprawdza, a często w ferworze walki patrzy się tylko na sam bój i wskaźniki oddziałów. ;-)

Ja nie proponowałem zmian w tekście historycznym tylko jako reprezentant Strony Cesarskiej uważam, że to Wallenstein w rzeczywistości wygrał tę bitwę. :lol:
Berger
Awatar użytkownika
kadrinazi
Tat-Aluf
Posty: 3631
Rejestracja: wtorek, 9 maja 2006, 12:09
Lokalizacja: Karak Edinburgh
Kontakt:

Re: Musket & Pike Series

Post autor: kadrinazi » sobota, 16 listopada 2013, 16:38

Neoberger pisze: Ja nie proponowałem zmian w tekście historycznym tylko jako reprezentant Strony Cesarskiej uważam, że to Wallenstein w rzeczywistości wygrał tę bitwę. :lol:
Niestety dla niego opuścił pierwszy pole bitwy, a to w XVII wieku było jednym z wyznaczników porażki, oprócz tego stracił (czytaj: porzucił) część artylerii. Z drugiej strony oczywiście zdobył na Szwedach więcej sztandarów, zadał im okrutne straty (najlepsze szwedzkie brygady 'Niebieska' i 'Czerwona' straciły nawet ponad 60 % stanów) no i jego kawalerzyści zabili Gustawa II Adolfa. Więc na pewno zwycięstwo moralne dla cesarskich.
Kontakt tylko na maila
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1966
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 2 times
Been thanked: 32 times

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Neoberger » sobota, 16 listopada 2013, 20:04

kadrinazi --> Uff, najlepszy specjalista z XVII wieku na Forum potwierdza, że protestanckie małpy podstępnie głoszą swe zwycięstwo, urągając jego Cesarskiej Mości i Najświętszej Panience.
Z drugiej strony ile gimnastyki widać w tekstach teoretyków wojskowości (vide Clausewitz) by wskazać dla czasów broni białej jednoznaczne przesłanki określające zwycięzcę lub wskazówki dla dowódców, kiedy mogli się czuć zwycięzcami ;-)

Raleen --> Moje marudzenie o Kontynuacji wspartej przez AC jest przy Lutzen o tyle chybione, że w grze obie strony słusznie nie mają AC.
Berger
Awatar użytkownika
Khamul
Lieutenant
Posty: 529
Rejestracja: niedziela, 22 stycznia 2006, 10:33
Lokalizacja: Będzin
Kontakt:

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Khamul » niedziela, 17 listopada 2013, 11:48

Świetny opis, szczególnie podobają mi się zdjęcia "panoramiczne", dzięki którym można mieć pełny przegląd sytuacji, zawsze mi tego brakowało we wcześniejszych relacjach.
strategie23pal - Sekcja Gier Strategicznych im. 23. Pułku Artylerii Lekkiej
Ośrodka Kultury w Będzinie
http://strategie23pal.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36577
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 244 times
Been thanked: 156 times
Kontakt:

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Raleen » poniedziałek, 18 listopada 2013, 23:05

Neoberger pisze:Raleen --> Twoja szwedzka piechota działała jak w rzeczywistości. Jej wartością była siła ognia (w grze nie wyrażona jednak na żetonach piechoty - np. brygada szwedzka ma przewagę w walce wręcz, a nie właśnie w sile ognia czy elastyczności w działaniu). Z tym Advance Fire to mnie zachwyciłeś, bo ja się go zawsze bałem używać i jeżeli już atakowałem to na białą broń (ten duch cesarski).
Z kawalerią też to zauważyłem. Trzeba bardzo uważnie ją ustawić, mozolnie tworzyć linie, wyliczyć odległości i dopiero do przodu. Ale powtarzam, że oprócz tego w walce jest najważniejsze móc zdobyć Kontynuację. Atakujesz pierwszą linią. Wynik taki sobie. Kontynuacja. Atak drugą linią. Szarże i zazwyczaj brak przeciwdziałania przeciwnika zwiększają niebotycznie szanse na sukces. Potem cud i kolejna Kontynuacja (trzeba mieć wodza armii w pobliżu) i resztką swojej kawalerii dobijamy wroga lub gdy zachował rezerwy próbujemy zmienić rozkaz i cofamy się by się uporządkować. Autor wykorzystał ten mechanizm z gier GMT i on się sprawdza, a często w ferworze walki patrzy się tylko na sam bój i wskaźniki oddziałów. ;-)
Ano Advancing Fire na taką skalę (5 czy 6 jednostek go wykonywało) rzeczywiście po raz pierwszy stosowałem i zawsze wydawał mi się to słaby motyw, ale podchodzący strzela jednak pierwszy, choć z ujemnymi modyfikacjami.
Jeśli chodzi o mechanizm kontynuacji, czmielon notorycznie mnie przechwytywał, kiedy tylko mógł, tak że opisywane przez Ciebie mechanizmy kontynuowania posunięcia, atakowania drugim rzutem, zbierania się po udanym ataku, były podczas tej rozgrywki kompletną abstrakcją :). Tu niestety czasem nie ma zbyt wielkiej filozofii... I stąd pojawia się czasem ostrożność.
Jeśli chodzi o mechanizmy, generalnie powiedziałbym, że mechanizm kontynuacji, choć pod pewnymi względami podobny do SPQR (i GBoA) jest tutaj lepszy, chociaż także miałbym do niego szereg zarzutów. Ale o tem może innym razem ;).
Neoberger pisze:Raleen --> Moje marudzenie o Kontynuacji wspartej przez AC jest przy Lutzen o tyle chybione, że w grze obie strony słusznie nie mają AC.
Dlaczego słusznie?

Zaciekawiła mnieniemożność kontrszarży kawalerii jednej ze stron (Protestanci) pod Białą Górą. Jak to jest uzasadnione od strony historycznej? Bitwą się nie interesowałem, ale na zdrowy rozsądek nie bardzo mnie takie rozwiązania przekonują.

Drobne poprawki (bataliony u Cesarskich zamiast brygad i co do śmierci Pappenheima) naniesione.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1966
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 2 times
Been thanked: 32 times

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Neoberger » wtorek, 19 listopada 2013, 11:54

Raleen --> Dlaczego słusznie nie ma AC w Lutzen? Z różnych powodów Gustaw Adolf nie dowodził bitwą jako całością (bo miał takie podejście, że rozstawiał wojsko i potem dowodził najważniejszym skrzydłem), a poza tym była mgła.
Znowu Waldstein (Wallenstein) niby dowodził, ale zamiast niego po polu walki krążył Holk (nota bene Duńczyk), a ponadto w pewnym momencie został lekko ranny.
Ale jeżeli już ktoś powinien mieć AC to Cesarscy.
Berger
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1966
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Has thanked: 2 times
Been thanked: 32 times

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Neoberger » wtorek, 19 listopada 2013, 22:21

Mi zupełnie w czystym tłumaczeniu do ten tytuł do niczego nie pasuje. O właściwym tytule Tilly'ego pisałem ;-)
Berger
Awatar użytkownika
Khamul
Lieutenant
Posty: 529
Rejestracja: niedziela, 22 stycznia 2006, 10:33
Lokalizacja: Będzin
Kontakt:

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Khamul » wtorek, 19 listopada 2013, 22:37

W angielskiej wikipedii jest: The Monk in Armor
http://en.wikipedia.org/wiki/Johann_Tse ... t_of_Tilly

A może wszystkim walczącym za wiarę (katolicka czy protestancką) na początku wojny XXX-letniej obiecywano, że w razie smierci na polu bitwy będa świętymi? Albo, że już sa jak święci ;)
strategie23pal - Sekcja Gier Strategicznych im. 23. Pułku Artylerii Lekkiej
Ośrodka Kultury w Będzinie
http://strategie23pal.blogspot.com/
Sprytek
Appointé
Posty: 36
Rejestracja: środa, 23 października 2013, 11:01
Lokalizacja: Warszawa

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Sprytek » środa, 20 listopada 2013, 08:11

Khamul pisze:A może wszystkim walczącym za wiarę (katolicka czy protestancką) na początku wojny XXX-letniej obiecywano, że w razie smierci na polu bitwy będa świętymi? Albo, że już sa jak święci
Katolikom może tak, kto tam wiem, ale protestantom? Toż to, byli by Heretycy Herezji! ;)
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”