Strona 10 z 11

Re: Virgin Queen (GMT)

: sobota, 9 kwietnia 2016, 23:43
autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Chyba znalazłem rozwiązanie problemu Murada (oraz odpowiedź czemu Osmanowie byli tak nieprzyzwoicie mocni)
Card Bonus: The card bonus of a ruler evaluates whether or not
a ruler was exceptionally resourceful in mobilizing support for his
endeavors. A card bonus is usually given in terms of the number of
extra cards a power is dealt when led by this ruler. The one exception
is Suleiman’s card bonus that:
a) allows the Ottoman player to retain both his Home cards in
his hand for that turn, and
b) gives the Ottoman the Selim II card at the start of Turn 2 if
the card is still in the deck

czyli Sulejman musi spaść w 2. turze.

Re: Virgin Queen (GMT)

: niedziela, 10 kwietnia 2016, 23:13
autor: Raleen
profes79 pisze:Raczej chce uniknąć nabijania sobie VP przez chów wsobny...
Dokładnie tak. Małżeństwa mają służyć zawiązywaniu porozumień dyplomatycznych między graczami, tworzenia różnych układów itp. a nie po prostu nabijaniu punktów głównie sobie samemu przez to, że żeni się ze sobą kontrolowanych przez siebie przedstawicieli dynastii królewskich.

@Ernest
Dobrze, że znalazłeś to z Muradem. Chyba dawniej tak graliśmy, ale ostatnio jakoś umknęło.

Re: Virgin Queen (GMT)

: poniedziałek, 23 maja 2016, 12:53
autor: Teufel
Wczoraj w Poznaniu graliśmy do końca 5 tury wyszło 11h. Hiszpan Palladinus, HRE Marcin, Francuz Teufel, Anglik Rafał , Protestant Rzabcio, Turek Konrad. Gra była bardzo wyrównana i zbalansowana. Hiszpan udawał, że z wszystkimi walczy oprócz HRE, Turek marudził na karty a prawie zawsze był w czołówce, Francuz miał dużo punktów za bonusowe akcje, Anglik opłynął świat, Cesarz Niemiecki prawie wyzwolił Bałkany a Protestant prawie wygrał ale pogrążyła go bitwa i oblężenie na końcu. Ostatecznie Anglik, Francuz i Turek mieli 1 pkt (po 24) do uzyskania zwycięstwa, Habsburg, HRE i Protestant nieco mniej. Każdy miał udane chwile: Habsburg 8 na 15 rzutów w bitwie, Turek gromił piractwem, Protestant miał chyba najwięcej współczynników wyników 6 na K6 jaki widziałem w życiu w rzutach, Francuz wygrał 3x pod rząd mniejszą flotą bez admirała z Anglikiem na morzu, Anglik rządził Drakiem. Hiszpan pogromił Niderlandy armią Don Juana d'Austria.
Gra daje bardzo dużo opcji na zwycięstwo, ja np. nie walczyłem ani razu w polu przez drugą połowę gry byłem pierwszy bądź drugi. Rozgrywka była znakomita.

Re: Virgin Queen (GMT)

: poniedziałek, 23 maja 2016, 13:20
autor: Palladinus
Nie mieliśmy limitu czasu, ale prawdą jest, że chyba tylko dwie osoby grały wcześniej w VQ i to zdaje się po jednej partii.
Mnie osobiście długość gry przy HIS i VQ w niczym nie przeszkadza. I tak trzeba cały dzień zarezerwować., więc czy 8 czy 12 godzin, to nie robi mi różnicy osobiście.

Najmniej podoba mi się wprowadzenie małżeństw, bo ich wynik zależy od rzutu kością, więc praktycznie nie wprowadzają żadnych decyzji. Naukowcy i artyści są w miarę OK, bo jednak, trzeba poświęcić CP i można zdobyć całkiem ciekawe technologie.
Za to Nowy Świat bardzo mi się spodobał. Dużo się dzieje i można sporo zyskać.

Re: Virgin Queen (GMT)

: poniedziałek, 23 maja 2016, 14:48
autor: Raleen
U nas też długo schodziło, ale prawie zawsze trafiał się jakiś nowy gracz, może po części temu. Sporo zależy od graczy.

Co do małżeństw królewskich - czasami decyzyjność polega tam na tym, że trzeba zawrzeć z kimś pokój w celu osiągnięcia wspólnych korzyści, po drugie z czasem pojawia się np. dylemat czy dawać Francji (która ma najwięcej panien i panów na rynku matrymonialnym) dodatkowe punkty zwycięstwa. Tak, że pewna decyzyjność jest. Pomijam fakt, że czasem warto się zastanowić czy wchodzić w kiepski mariaż, bo można na tym stracić przy rzucie i mieć w kolejnej turze 1 kartę mniej, zamiast spodziewanych korzyści.

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 00:18
autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Grałem w sobotę z kolegami w główny scenariusz. Szczerze powiedziawszy tak mi, jak i kolegom grało się lepiej niż w HISa, bez 1,5 gracza grającego de facto w inną grę. Najlepiej poradził sobie Cesarz, co turę robiący złote interesy na najemnikach. Po efektownym pobiciu Mehmeda pod Budą (w 4 turze, cesarz miał już wówczas pełną, 14 punktową armię) o dziwo zawarł rozejm z Turkiem i, o zgrozo, sojusz, do którego dołączyła... Hiszpania. W odpowiedzi na to rozejm (w zamian za oddanie La Rochelle i zachowanie Paryża) Protestant zawarł z Francją, a ta z Anglią, po czym 3 kraje zachodnie zawarły sojusz, wymierzony w prowadzącego protestanta. W efekcie powstała efektowna koalicja wschód kontra zachód, po czym (był to początek V tury) Turcja wypowiedziała wojnę mi, Cesarz Francji, a ja cesarzowi. Warto dodać, że na koniec poprzedniej tury doprowadziłem do powstania ligi katolickiej, co w zasadzie tylko zdenerwowała Hiszpana, do tej pory mającego wieczny sojusz z Francją. Tura zaczęła się od ataku Turcji po wiosennym przemarszu przez Cesarstwo na Amsterdam, w odpowiedzi jednak na co ja zrobiłem statek w Brielle i ordynarnie wypłynąłem w morze, blokując szturm. Anglia tymczasem weszła do Antwerpii jako mój sojusznik, co oznaczało wojnę z Hiszpanią i zdobyła bez problemów Brukselę. W efekcie, mimo średniej liczby punktów, brakowało jej tylko jednego klucza do zwycięstwa.
Tymczasem jednak cesarz (który w I turze zajął Metz, zbuntowawszy go wcześniej) ruszył na Lyon i również go zdobył, przez co brakowało mu również jednego klucza. Francja próbowała się odbić na Hiszpanii, oblegając Barcelonę, którą jednak odblokował statek z Valencii, toteż ruszyła na Madryt (i nawet zdążyła go zająć). W odpowiedzi na to Hiszpania ruszyła na słabo bronioną Marsylię i La Rochelle, pod który podpłynęła "czwórkowa" armada, została ona jednak rozbita przez ogromną armadę Anglii (chyba 8 galeonów, w tym 2 francuskie wypożyczone) pod dowództwem Hawkinsa. Nim jednak Anglia zdążyła przerzucić armię spod Brukseli do pustego Kadyksu (miała chyba wystarczająco CP) Cesarz rzucił elokwentnego ambasadora zwiększając swoje wpływy w Rzymie do 6 i bez problemu zyskując nad nim kontrolę, co dało 8 klucz (wygrał zresztą również na punkty).

Niewątpliwie była to ciekawa rozgrywka. Minusem może była niepewna gra Turcji, która w I turze najpierw ruszyła się na Węgry, by jednak nie wypowiedzieć wojny cesarzowi i potem pośpiesznie wracać się nad Morze. Gdy wreszcie woja wybuchła, cesarz był już zbyt silny i doszczętnie pobił pohańców. Hiszpania, prowadząca przez 3 pierwsze tury również chyba nie wykorzystała swojego potencjału - odbiła wprawdzie Brukselę w Niderlandach i przejęła Wenecję, ale tyle jej sukcesów.

Prawie wcale nie było szpiegostwa - jedynie w ostatniej turze wysłałem szpiega przeciwko Cesarzowi chcąc zamordować Schwendiego, nie zdążyłem jednak.Sporo było za to patronatów, nieco mniej pływania po świecie i piractwa - praktycznie tylko mojego i Anglii (Hiszpan płacił Francuzowi 1 skarb za siedzenie w Europie). Bardzo słabe okazały się kolonie, które ani mi, ani Anglii nie dały zupełnie nic.

Nie obyło się oczywiście bez błędów (według BGG ponoć Turek nie może zagrać Wezyra na Algier - nawet jeśli, to tekst karty jest tak niefortunny, że wydaje się to dopuszczać - użyte jest słowo "add" miast "build"/"recruit"/"raise". Mimo wszystko grało się arcyciekawie.

Wniosek na pewno mam taki, by raczej zamiast nawracać wielu kluczy na raz nawrócić raczej jeden i wianuszek pól wokół niego, by skuteczniejsze były rebelie. Również Francuz ma nauczkę, by budować więcej regularów i mniej najemników.

Moim zdaniem gra lepsza od HISa.

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 11:15
autor: RAJ
Ernest von Lauenburg pisze:Moim zdaniem gra lepsza od HISa.
Tylko jeżeli rozgrywa się wojennie. Niestety typowa rozgrywka z tych, które widziałem, sprowdzała się do robienia innych rzeczy zamiast wojowania i było to zwyczajnie nudne.
Tyle, że dużo bardziej optymalne jeżeli chodzi o zdobywanie VP.
HIS to wojna plus dodatki.
VQ to dodatki plus wojna. Oczywiście, jeżeli oleje się dodatki to gra jest dużo lepsza.

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 11:45
autor: clown
Oczywiście, jeżeli oleje się dodatki to gra jest dużo lepsza.
To tak można? Tylko po co wtedy grać, jak dzięki dodatkom wygrywa się grę ;]
Jak w tym przysłowiu o drugiej wojnie światowej: gdyby wszyscy grali klimatycznie, wojna trwałaby do dzisiaj, a tak wygrali powergamerzy :lol:

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 12:06
autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
Nie zgodzę się.

Po pierwsze: można zasponsorować najwyżej 1 artystę i 1 naukowca (o ile w ogóle mamy takowych w puli). Zysk jest mocno niepewny, zazwyczaj jest to 1 VP, już piractwo w nowym świecie częściej daje więcej (zresztą tutaj dostajemy najwyżej VP, nie mamy szans na kartę, skarb lub coś, co dałoby nam przewagę).

Cesarz, który ostatecznie wygrał, robił co turę mecenat, ale wygrał militranie. Z kolei w momencie, gdy ja prowadziłem i w ogóle przez całą grę ani razu nie sponsorowałem - bardziej opłaca się nawracać i wszczynać rebelie. Bo problem z patronatem jest taki, że w przeciwieństwie do wojny, a nawet piractwa, nie osłabia innych graczy i nie poprawia naszej sytuacji względem nich. Zresztą i tak na ten cel można wydać najwyżej 2 karty na turę.

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 12:28
autor: RAJ
clown pisze:To tak można? Tylko po co wtedy grać, jak dzięki dodatkom wygrywa się grę ;]
Jak w tym przysłowiu o drugiej wojnie światowej: gdyby wszyscy grali klimatycznie, wojna trwałaby do dzisiaj, a tak wygrali powergamerzy :lol:
Bo Hitler próbował grac klimatycznie, jakieś wydarzenia z kart, rozwój technologii itp.
A Alianci powergamersko wszystko w tanie wojsko ładowali.
Ernest von Lauenburg pisze:Po pierwsze: można zasponsorować najwyżej 1 artystę i 1 naukowca (o ile w ogóle mamy takowych w puli). Zysk jest mocno niepewny, zazwyczaj jest to 1 VP, już piractwo w nowym świecie częściej daje więcej (zresztą tutaj dostajemy najwyżej VP, nie mamy szans na kartę, skarb lub coś, co dałoby nam przewagę).

Cesarz, który ostatecznie wygrał, robił co turę mecenat, ale wygrał militranie. Z kolei w momencie, gdy ja prowadziłem i w ogóle przez całą grę ani razu nie sponsorowałem - bardziej opłaca się nawracać i wszczynać rebelie. Bo problem z patronatem jest taki, że w przeciwieństwie do wojny, a nawet piractwa, nie osłabia innych graczy i nie poprawia naszej sytuacji względem nich. Zresztą i tak na ten cel można wydać najwyżej 2 karty na turę.
Dwie karty, najlepiej dobre, oznaczają, że zostają ci na ręku blotki, których używa się do wzmacniania swojej obrony.
Przeliczając punktowo, mecenat ma najlepszy stosunek CP/VP. Do tego jest skończona ilość sponsorowanych więc warto zagarnąć ich jak najszybciej. Podstawowa zaleta zaś jest taka, że tych VP nikt już nie ma możliwości odebrać.
Z opisu wprost wynika, że Cesarz sobie poszalał bo Turek dał ciała. Gdyby nie to, to rozgrywka wyglądałaby inaczej.

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 12:37
autor: clown
Bo Hitler próbował grac klimatycznie, jakieś wydarzenia z kart, rozwój technologii itp.
A Alianci powergamersko wszystko w tanie wojsko ładowali.
Dlatego w Triumph&Tragedy Oś robi to samo - wszystko w wojsko i huzia na Józia (albo Winstona) :P
Przeliczając punktowo, mecenat ma najlepszy stosunek CP/VP. Do tego jest skończona ilość sponsorowanych więc warto zagarnąć ich jak najszybciej. Podstawowa zaleta zaś jest taka, że tych VP nikt już nie ma możliwości odebrać.
Nic dodać, nic ująć.

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 12:46
autor: Raleen
Mecenat jest mocno niepewny, więc wydawanie na to punktów to duże ryzyko i mam wątpliwości czy ów stosunek CP/VP rzeczywiście zachodzi, ale nie liczyłem... więc zarzekał się nie będę.

Druga sprawa, to na co zwrócił uwagę Ernest, że tych naukowców i artystów nie ma aż tak wielu, nie w każdej turze dochodzi nowy.

Trzecia sprawa, to większości naukowców i artystów nie da się podbierać innym, bo są narodowi. Tylko Włochów można innym podbierać, ale do tego trzeba mieć specjalną kartę, dodatkowe możliwości ma tu Cesarstwo, ale ono jest wyjątkowe i w przypadku tej nacji rzeczywiście można powiedzieć, że ona jest nastawiona na naukę i sztukę (zwłaszcza jeśli nikt jej nie atakuje).

Ja postrzegam raczej te opcje jako dodatkowe możliwości wydawania punktów i zdobywania VP, gdy dana nacja nie ma nic innego do roboty. Takie sytuacje zachodzą w grach i wtedy prowadzą nieraz do różnych, zupełnie nienaturalnych z punktu widzenia historii działań, bo ktoś nie ma żadnej innej możliwości zdobycia VP, więc atakuje potęgę, której historycznie dane państwo nigdy by nie zaatakowało.

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 13:04
autor: Man of Lowicz (dawniej Lauenburg)
RAJ pisze: Dwie karty, najlepiej dobre, oznaczają, że zostają ci na ręku blotki, których używa się do wzmacniania swojej obrony.
Rzucanie co turę 3/4 Cp w tym celu może sobie najwyżej Cesarz pozwolić, jeśli nie ma wojny z Turcją (ew. Anglia, ale ta do 6 tury ma mało i słabych artystów). W sytuacji gdy ma się wojnę (lub jaki Francja czy Hiszpania można zaraz dostać ją w prezencie od protestanta) co po 1, najwyżej 3 VP gdy możesz stracić klucz i wraz z nim nie tylko VP, ale i kartę, a może jeszcze pozwolić innemu graczowi wygrać militarnie. Wątpię by dało się wygrać samym mecenatem, raczej to miły dodatek jak nie wiesz co zrobić z leżącą na ręce trójkową kartą.

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 13:17
autor: Raleen
Prawda o tych grach, czyli zarówno VQ, jak i HIS, ale także Napoleonic Wars, jest też taka, że na pierwszy plan tam wysuwają się jednak aspekty towarzyskie, czyli to, że możemy sobie razem siąść w 5 czy 6 osób nad planszą i wspólnie w takim większym gronie zagrać. Po drugie, ważny jest aspekt fabularny, historyczność, emocje, gra sama w sobie. Dlatego ja do zwycięstw w HIS i VQ nie przywiązuję aż tak dużej wagi. Zdaję sobie bowiem sprawę z dużego wpływu elementu losowego. Jeśli ktoś chce się sprawdzić jako gracz albo jeśli dla kogoś bardzo ważne jest to czy wygra czy przegra, to warto jednak polecić mu inne gry.

Rozgrywki w te gry (zwłaszcza HIS i VQ) najczęściej przebiegają tak, że tylko część graczy jest dobrze obeznana z grą. W związku z tym nie wszyscy grają optymalnie. Bardzo często są gracze nowi, albo tacy, którzy słabo pamiętają zasady i rozgrywka zaczyna się od ich tłumaczenia. Kiedyś obserwowałem taką rozgrywkę w Muszynie, na podstawie której potem wyciągano daleko idące wnioski. To sprawia, że po pierwsze trudno empirycznie na podstawie rozgrywek wyciągnąć w pełni miarodajne wnioski. Po drugie, jako że zazwyczaj w rozgrywce uczestniczą gracze nowi/słabiej obeznani z zasadami/tacy, których interesuje głównie aspekt fabularny, to pełna czy daleko idąca optymalizacja zagrań w praktyce nie występuje.

Re: Virgin Queen (GMT)

: wtorek, 27 lutego 2018, 13:27
autor: RAJ
Raleen pisze:Mecenat jest mocno niepewny, więc wydawanie na to punktów to duże ryzyko
No tak, bo wojna to gwarantowany sukces... :)