Virgin Queen (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
Awatar użytkownika
gocho
Adjudant-Major
Posty: 304
Rejestracja: środa, 26 maja 2010, 11:44
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: gocho » czwartek, 6 grudnia 2012, 08:14

O, ten handel wydarzeniami mnie zainteresował. Jak to wyglądało? Zagrywałeś dla kogoś karty w zamian za... no właśnie - za co?
To od razu powiem, że nie należy dawać żadnych dodatkowych kart Cesarstwu ani za wydarzenia ani za najemników :)
Pompujemy mocarstwo, które na dwóch frontach jest w stanie się obronić i do tego jeszcze patronować.
Sama idea zagrania wydarzenia za kartę nie powinna chyba dziwić.

Jeśli nasze wnioski co do siły Francji i Cesarstwa się pokrywają to można spróbować wprowadzić jakieś erraty.
Np:
Punkty za Paryż zamienić na punkty za posiadanie np. 5 kluczy we Francji w religii katolickiej.
Skasować bonusy Rudolfa z karty podstawowej.
Zwiększyć punkty protestanta za religię pól.
Rozstrzygać obligatoryjnie Enterprise of England i Dutch Revolt w którejś rundzie.
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: Raleen » czwartek, 6 grudnia 2012, 08:26

U Francuza na pewno kluczowe są punkty "za Paryż" i nad tym warto przede wszystkim pomyśleć.

Z innych rzeczy: nie wiem jakie są Wasze wrażenia (ja nie grałem za wiele w tą grę) co do obecności Hiszpanów w Niderlandach. Czy Hiszpanie zostawiają zwykle Niderlandy na pastwę losu i czy tak być powinno, biorąc pod uwagę realia historyczne. W HISie też jest podobny problem dogadywania się Habsburgów z Anglią czy Francją i oddawania im Niderlandów, by mieć jeden front mniej i tym samym większe możliwości.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raubritter
Padpałkownik
Posty: 1480
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:14
Lokalizacja: Miasto Stołeczne Warszawa
Been thanked: 1 time

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: Raubritter » czwartek, 6 grudnia 2012, 12:33

gocho pisze:Jeśli nasze wnioski co do siły Francji i Cesarstwa się pokrywają to można spróbować wprowadzić jakieś erraty.
Pokrywają się. Zastanawiam się jednak, jak to się stało, że w testach gry ten problem się nie pojawił? Czyżby amerykańscy testerzy grali przeciw Francji bardziej agresywnie? W naszych grach Francji z reguły nikt nie niepokoi, nawet Protestant - najczęściej mocno zaangażowany w Niderlandach. Zamiast atakować, wszyscy z Walezjuszami zawierają mariaże. Podobnie jest z Cesarstwem, któremu mało kto zawraca głowę. Po części wynika to wszystko z tego, że zbyt korzystne, a przez to absorbujące, są patronaty i Nowy Świat.
Raleen pisze:Z innych rzeczy: nie wiem jakie są Wasze wrażenia (ja nie grałem za wiele w tą grę) co do obecności Hiszpanów w Niderlandach. Czy Hiszpanie zostawiają zwykle Niderlandy na pastwę losu i czy tak być powinno, biorąc pod uwagę realia historyczne.
Nie wiem jak inni, ale ja grając Hiszpanią nigdy nie oddaję Niderlandów bez walki. Jak się Hiszpan uprze, to może się tam dobrze trzymać i swoim zaangażowaniem spróbować unaocznić Protestantowi, że powinien skupić się na Francji :-)
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4637
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: clown » czwartek, 6 grudnia 2012, 13:12

Nie wiem jak inni, ale ja grając Hiszpanią nigdy nie oddaję Niderlandów bez walki. Jak się Hiszpan uprze, to może się tam dobrze trzymać i swoim zaangażowaniem spróbować unaocznić Protestantowi, że powinien skupić się na Francji
Z drugiej strony Protestant może zacząć grę od rebelii i konwersji właśnie we Francji - protestanckie keye bez osłony wojsk aż się proszą o rebelię z karty domowej Protestanta. Problemem jest brak wodzów, więc pierwsze etapy będą wyglądały raczej defensywnie.
Natomiast nie jestem przekonany o sile Francji/Cesarstwa. Jeśli Cesarstwo będzie zaangażowane w wojnę z Turcją/Hiszpanią/Francją, to nie będzie mieć sił i środków na inwestycje w patronaty. Francja z kolei jest położona centralnie, co czyni ją dość podatną na akcje ofensywne sąsiadów. To, plus wyłączenie Francji z mariaży, jest dość skutecznym narzędziem.
Moim zdaniem krytyka gry wynika raczej z faktu, że w VQ nie ma jak w HIS etapów "przygotowawczych", czyli tych pierwszych 3-4 etapów, gdzie następuje budowanie sojuszy, siły militarnej itp. Tutaj od początku gry wszystko stoi praktycznie na ostrzu noża. Stąd nieprzypilnowanie gracza, błędy w ocenie sytuacji pt. "kto jest bliżej zwycięstwa?" mogą kosztować nas partię.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
gocho
Adjudant-Major
Posty: 304
Rejestracja: środa, 26 maja 2010, 11:44
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: gocho » czwartek, 6 grudnia 2012, 14:13

Z drugiej strony Protestant może zacząć grę od rebelii i konwersji właśnie we Francji - protestanckie keye bez osłony wojsk aż się proszą o rebelię z karty domowej Protestanta. Problemem jest brak wodzów, więc pierwsze etapy będą wyglądały raczej defensywnie.
No tak ale Francja ma silną domówkę vs temu. Próbowałem tej taktyki. Jak Francuz dobrze kalkukuje i nie ma jakichś cudów w kostkach to protestanta zwalczy/ograniczy. Dlatego ewentualne wyprzedzające konwersje Anglii mogą być decydyjące dla przełamania oporu. Trzeba mieć do tego karty i dorzucać protestatowi wydarzenia. Jeszcze jedna rzecz może rozwalić Francję pod koniec - zabójstwo Henryka (Francja powinna zostać z 3 kartami).
Natomiast nie jestem przekonany o sile Francji/Cesarstwa. Jeśli Cesarstwo będzie zaangażowane w wojnę z Turcją/Hiszpanią/Francją, to nie będzie mieć sił i środków na inwestycje w patronaty.
O Turcji wspominałem - wojna długo jej nic nie da . Atakuje najpierw twierdze a nie klucze. Turcja ma pomagać innym zamieniać się kluczami? (średnio jej się to opłaca). Francja też raczej nie ma środków by atakować Cesarstwo. W rezultacie pozostają ahistoryczne ataki hiszpanów.

Hiszpan nie powinien oddawać 3 niderlandzkich kluczy - bo będzie miał za mało kart.

Moje ww postulaty miałyby uczynić rozgrywkę bardziej wyrównaną punktowo i może przy osłabieniu mocarstw środkowych coś by się działo więcej na wyspach.
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4637
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: clown » czwartek, 6 grudnia 2012, 14:52

No tak ale Francja ma silną domówkę vs temu. Próbowałem tej taktyki. Jak Francuz dobrze kalkukuje i nie ma jakichś cudów w kostkach to protestanta zwalczy/ograniczy.
Coś za coś - nie skorzysta wtedy z bonusa do mariaży i pewnych punktów zwycięstwa.
O Turcji wspominałem - wojna długo jej nic nie da. Atakuje najpierw twierdze a nie klucze. Turcja ma pomagać innym zamieniać się kluczami? (średnio jej się to opłaca). Francja też raczej nie ma środków by atakować Cesarstwo. W rezultacie pozostają ahistoryczne ataki hiszpanów.
Twierdzę (jedną), a nie twierdze. Jedna na drodze do stolicy i potem już jest sama stolica. Więc niekoniecznie tak dużo, a wystarczy, żeby zaabsorbować Cesarstwo, bo to głównie o absorbowanie uwagi chodzi. Zajęcie twierdzy o jedno pole od stolicy wystarczy, żeby Cesarstwo miało zagwozdkę do końca gry. Gdy Cesarstwo zacznie poświęcać punkty z kart na rekrutację i szykowanie obrony, zostanie mniej na patronaty.
Daleki natomiast jestem od wprowadzania "na szybkiego" home rulesów/errat. Zbyt mało rozgrywek w różnych składach, więc częściowo może działać tzw. "group thinking".
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
gocho
Adjudant-Major
Posty: 304
Rejestracja: środa, 26 maja 2010, 11:44
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: gocho » czwartek, 17 stycznia 2013, 18:33

Rozegrałem sobie jeszcze jedną partię (wsparty poprzednimi doświadczeniami i dogłębnym doczytaniem instrukcji).
Grę zakończyła Hiszpania automatem po lądowaniu w Anglii i udanym utrzymaniu się armii przez jeden impuls. Udała się katolicka rebelia (bodajże na 9-10 kostkach). Pomogła sojusznicza Irlandia. Zasada z automatem Hiszpanii powoduje, że coś co jest niemożliwe przy zasadach z instrukcji (czyli możliwe podbicie Anglii wojskiem desantowym) ze względu na ilość wojsk Anglii, staje się możliwe dzięki zasadzie rebelii.

Gdyby nie to, doszłoby do 7 tury, w której każda strona była bardzo blisko 25 pkt. Jakoś tak 20-24 pkt. Turcja miała 24. Prawdopodobnie wygrałaby w kolejnej turze z piracenia.
Zacząłem od osłabienia Cesarstwa i mało skutecznych ataków protestanckich we Francji. Francuzi mieli silne karty przez całą grę (mimo tego osłabiły one możliwości Francji w innych dziedzinach).
Na wysoki wynik Protestantów i Anglików złożyły się 3 karty punktowe: Dutch Revolt i Enterprise of England (gdyby nie one, byliby i tak na końcu mimo rozsądniejszych działań).
W trakcie rozgrywki warto rzeczywiście zainwestować w próby zabójstw. Zginął Coligny, Henryk III i jeden z cesarskich. Ukróciło to nieco możliwości nabijania punktów przez Francję i Cesarstwo, które (gdy nie są niepokojone) są najbliżej zwycięstwa.

Tak, że spokojnie można uznać VQ za grę bardzo dobrą tylko jeszcze nie dostatecznie rozgryzioną przez graczy.
Zastanawiam się czy Protestanci wespół z Anglią mogliby tak rozbić Francję, że mogliby osiągnąć wygraną z automatu za klucze poza Niderlandami?
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
Awatar użytkownika
leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4236
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: leliwa » niedziela, 20 stycznia 2013, 22:16

To jest bardzo trudne, bo przy ekspansji protestanckiej pojawia się we Francji Liga Katolicka pod kontrolą Hiszpanii.
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
Profes79
General
Posty: 5634
Rejestracja: wtorek, 25 kwietnia 2006, 08:30
Lokalizacja: Warszawa

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: Profes79 » poniedziałek, 21 stycznia 2013, 09:44

Podtrzymuję swoją tezę o braku balansu jeśli chodzi o rebelię w Anglii. Zbyt często czytam, że Hiszpania wygrywa właśnie poprzez tą opcję.
adalbert
Colonel en second
Posty: 1295
Rejestracja: czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Lokalizacja: Szczecin
Been thanked: 1 time

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: adalbert » poniedziałek, 21 stycznia 2013, 13:48

Rozegrałem sobie jeszcze jedną partię
Jesteś niesamowity, gocho.
A nie masz ochoty rozgryźć zasad do Crown of Roses? Bo mam tę grę, tylko trochę brak mi motywacji do wgłębienia się...
Awatar użytkownika
gocho
Adjudant-Major
Posty: 304
Rejestracja: środa, 26 maja 2010, 11:44
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: gocho » poniedziałek, 21 stycznia 2013, 14:53

Podtrzymuję swoją tezę o braku balansu jeśli chodzi o rebelię w Anglii. Zbyt często czytam, że Hiszpania wygrywa właśnie poprzez tą opcję.
No tak, ale w jaki inny sposób Hiszpania ma wygrać w tej grze? Chyba tylko gdy wszyscy zrobią Here I Sleep.
Trochę niepokoi nie to, że Hiszpania może tak wygrać, tylko że jeszcze bardziej ogranicza szanse na zwycięstwo Anglii w jakikolwiek sposób.

uzupełniam jeszcze opis rozgrywki:
Turcja 24 pkt. (4 z piracenia,4 z patronatów, za Cypr,kanał, zabójstwo i przejęcie Malty)
Francja 22 (doszedłby 1 za Paryż, po śmierci Henryka III - nie wygrałaby na punkty bo miała kiepskich artystów na koniec a brak 1 pkt.PZ żetonów za artystów)
Hiszpania 21 (w tym 2 za polską elekcję)
Cesarstwo 21 (17 + 4 za religię, więcej by już nie było)
Anglia 20 (potencjalnie +3 za Szekspira)
Protestanci 18 (potencjalnie +2 za Breughela)

Hiszpanie w 4 rundzie bliscy zwycięstwa (odebrali po 1 kluczu cesarskim i Francji). Mieli nawet 8 czy 9 kart na ręce. Zaraz jednak utworzyła się koalicja wszystkich przeciw nim. Utrata 2 kluczy w Niderlandach, Malta i Wenecja stracona).

Francja mogła się bardziej rozsypać, ale:
a) Anglicy mieli mizerne karty i długo męczyli się ze Szkocją, Irlandią (z tą drugą nieskutecznie)
b) Protestantów powstrzymała konieczność osłabienia Hiszpanii (rozejm w piątej turze) a potem zagranie przez Francję karty choroby na bliskiego zdobycia Lyonu
Henryka Nawarskiego
c) Francuzi z 2 kolonii zyskali w 2-3 turach 4 niezłe skarby

Ważna rola u Anglików Walsinghama jeśli Hiszpanie szykują się do rewolucji. Za jednym zamachem usunął Jezuitę i 2 informatorów. Jeszcze ważniejsze usunięcie Marii królowej Szkotów. W tej rozgrywce jednak ani razu Szkocja nie została przejęta dyplomatycznie przez Protestantów czy Anglików.

Cesarstwo nie boostowane dawaniem kart za najemników i gnębione przez Turcję (która miała silne karty przez całą grę) nie rozwinęło skrzydeł. Opłaciło się też podebrać Obserwatorium Cesarstwu.

Możliwe że gra nie zakończyłaby się w 7 turze na punkty, jeśli tylko Turcja utraciłaby jakieś klucze.

ogólnie wyjątkowo ciekawa rozgrywka bo trafiały się częściej silne karty.

Ważny do osłabienia najsilniejszych może być bonus naukowy do zabójstwa.

Z kolei ciekawi mnie czy ktokolwiek zagrywał lub czy dochodziło do takich sytuacji:
budowa floty przez protestantów i piracenie w Europie?
zagrywanie karty virgin queen na wyciąganie najlepszych rzuconych kart?
czy doszło do ligi katolickiej?
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
Awatar użytkownika
gocho
Adjudant-Major
Posty: 304
Rejestracja: środa, 26 maja 2010, 11:44
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: gocho » sobota, 9 marca 2013, 18:24

Jestem po kolejnych dwóch grach.
We wcześniejszej (o dziwo) udało się wygrać Anglii na punkty. "Jasnowidz" Dee ugrał 3 punkty, 3 z piractwa, 3 za opłynięcie ziemi Drak'iem, utrzymanie całych Wysp, 1 z zabójstwa dzięki kryptografii. W końcówce prowadzili z Hiszpanami na punkty. Pozostałe mocarstwa próbując powstrzymać Hiszpanów, spowodowały, że nie było komu ukrócić poczynań Anglii.
Anglia 25, Hiszpania 22, Francja 21, Turcja i Cesarstwo po 20, Protestanci 14
Anglia ,trochę podobnie jak w Here I stand, jak uda jej się rozpędzić (opanować wyspy i potem ma silne karty by chociażby piracić), jest ciężka do powstrzymania, gdyż: Hiszpanie mają problemy ze wszystkimi, Francja stara się utrzymać to co posiada, a Protestant jest bliskim sojusznikiem. Podoba mi się jednak, że wygrana Anglią okazała się możliwa.

W drugiej rozgrywce królowały Francja z Hiszpanią. Francja znowu zlekceważona zwyciężyła.
Francja 27, Hiszpania 26 Cesarstwo 19, Anglia 18, Turcja i Protestanci 15.
W ostatniej turze wszyscy rzucili się powstrzymywać te dwa mocarstwa, ale nie dali rady.

Turcy utracili wcześniej większość floty i wybrzeże afrykańskie na rzecz Hiszpana. Ponadto, dopiero w ostatniej turze, zbudowali kanał Sueski i mieli najgorszego władcę Murada. Potem mimo rozejmu z Cesarstwem udało im się tylko utorować drogę na hiszpańską Wenecję.

Cesarstwo z kolei źle obrało religię - historycznie katolicką. Skończyło się tym, że nie wspierali katolickich konwersji ze względu na siłę Hiszpanów i Francji. Jak doszła konieczność powstrzymywania ich, wybrali atak na Besancon i Lyon (zdobyty wcześniej przez Hiszpana). Nawet gdyby odebrali Lyon Hiszpanie i tak doszliby do 25 pkt (jak się póżniej okazało).

Anglicy mogliby zrobić desant na Francję, ale cały czas groziła im rewolucja katolicka. W pewnym momencie mieli już pół Anglii katolickiej i 3 Jezuitów na karku. Hiszpanie mając już rozwiniętą armadę blefowali, że dorzucą jeszcze wojsko na wyspy (mieli za słabe karty by to zrobić - same 2-kowe). Anglia musiała więc do zagrania "Wielkiej Armady" przetrzymać w ręku Walsinghama.
Wcześniej pechowo utracili Drake w czasie opływania ziemi i skończyli z 3 pkt. z piractwa.

Hiszpanie po całkowitym rozbiciu i dobiciu floty tureckiej w zatoce Lyońskiej i na morzu Tyreńskim szybko zajęli zachodnią Afrykę. Potem Don Juan zakotwiczył na Malcie i osłabiał piractwo Turka flotą Wenecką. Hiszpanie utrzymali Amsterdam w Niderlandach i odbili francuski Lyon. Prawie zwyciężyli dzięki 3 pkt. Cervantesa w ostatniej turze.

Protestanci nie potrzebnie historycznie ożenili Henryka z Nawarry z Margot. Zyskali 2 pkt i kartę w zamian dając 3 pkt. Francji. Udało im się też zamordować Henryka III. Już mieli dokonać udanej ofensywy na Rouen, gdy Francuz rzucił kartę usuwając 5 najemników.

Francja. W ostatniej turze fartownie: wygrali polską elekcję
utrzymali papiestwo mimo inwestycji cesarstwa i wyciągnęli z tego świętą ligę - zlikwidowali bunt w Rouen i za 4 patronowali Le testu - ten ugrał jeszcze jeden punkt. Wcześniej Francuzi opłynęli Ziemię. 5 pkt. z małżeństw.
Kolejny raz nie dostatecznie złupiona Francja i Hiszpania okazały się bardzo silne.

Jedno co mi cały czas nie daje spokoju to to jak grać Protestantem, żeby zbliżać się do czołówki czy mieć szansę na wygraną.
Co gorsza układ sił we Francji powoduje, że dopiero w samej końcówce gry Protestant może realnie zagrozić kluczom. Wojny domowe prawie nie występują.
Wydaję mi się, że bez jakiejś zmiany punktacji czy ustawienia początkowego protestant może zazwyczaj lądować na szarym końcu.
Czy ktoś ma jakieś inne doświadczenia z gry protestantem?

Zastanawiam się nad jakimś ugrywalnieniem w tej kwestii - widzę tu 2 wyjścia:
Bayonne jest kluczem protestanckim z protestancką religią i siedzi tam 2-3 regularsów. To może jednak spowodować jakieś nie historyczne wojny o Nawarrę czy Hiszpanię.
lub
więcej pól religii protestanckiej we Francji na początku i 1 zwykłe pole protestanckie z wojskiem -tak żeby od początku mogli np. najmować najemników od Cesarstwa.
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
Awatar użytkownika
yanoo
Sergent
Posty: 108
Rejestracja: poniedziałek, 6 czerwca 2011, 00:15
Has thanked: 1 time

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: yanoo » piątek, 28 czerwca 2013, 17:06

Mam dość mocną paczkę do grania w Grę o Tron, ale nawet tak dobry tytuł potrafi zmęczyć po kilkudziesięciu partiach. Zastanawiam się nad VG, jako alternatywę, stąd kilka pytań do osób które znają tę pozycję:

1. Średni czas gry przy komplecie graczy?
2. Porównanie polityki/dyplomacji obu gier (w GoT polega głównie na układaniu się na wspólnego wroga, pomaganiu wzajemnym podczas bitew i "wbijaniu noża w plecy" sojusznikowi w odpowiednim momencie).
3. Jak byście - w jednym, dwóch zdaniach - polecili VG maniakom GoT-a?
Profes79
General
Posty: 5634
Rejestracja: wtorek, 25 kwietnia 2006, 08:30
Lokalizacja: Warszawa

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: Profes79 » wtorek, 2 lipca 2013, 11:01

Ja bym nie polecał. HiS i VQ są kompletnie odmienne od GoT - w dodatku dużo bardziej według mnie skomplikowane. Podstawowe zasady GoT ogarnąłem w ciągu kilkunastu minut i dało się grać; żeby skutecznie grać w VQ czy HIS trzeba znacznie dłuższego czasu; bardzo dobrego wprowadzającego (jak np. JB który tak skutecznie wyłożył zasady HIS swego czasu, że grę wygrał debiutant i to grający jedną z trudniejszych nacji).

W dodatku odnoszę wrażenie, że balans jest cięższy w VQ niż w HIS i to chyba HIS-a na początek bym polecił.

Średni czas gry przy komplecie graczy to okres liczony w dniach - na konwentach gra w HIS przez dwa dni nie jest niczym niezwykłym jeżeli rozgrywka jest wyrównana. Rekordem chyba była gra w Lublinie gdzie zaczęliśmy w piątkowy wieczór (coś koło 21); graliśmy do 1 w nocy i następnego dnia od 10 do 16 przy czym gra nie została skończona tylko druga połówka brutalnie nam zabrała jednego z graczy bo pewnie jeszcze z godzinę by poszło. I była to gra gdzie każdy graczy znał zasady i wiedział co robić i jaka taktykę obrać. Podobna rozgrywkę mieliśmy w Niepołomicach chyba ze dwa lata temu.

Polityka/dyplomacja - generalnie są pewne naturalne sojusze jak i naturalni wrogowie - w HIS np. wiadomo, że Habsburgowie i Turcja w najlepszym przypadku będą zbrojnie neutralni; o sojuszu pomiędzy nimi nie ma mowy a Francja i Anglia będą się podgryzały nad kanałem La Manche - jakieś nietypowe sojusze czy ciche zawieszenia broni możliwe są z reguły jak ktoś się zdecydowanie wyrwie punktowo naprzód i trzeba go spacyfikować.
Ostatnio zmieniony wtorek, 2 lipca 2013, 16:07 przez Profes79, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
duc de Fort
Capitaine
Posty: 844
Rejestracja: sobota, 21 stycznia 2012, 18:34
Lokalizacja: Warszawa

Re: Virgin Queen (GMT)

Post autor: duc de Fort » wtorek, 2 lipca 2013, 12:35

To kompletnie różne gry od GoT-a. Na rozgrywkę trzeba zarezerwować od 8 do 12h. Najdłużej grałem chyba 13 godzin. HIS ma chyba jednak nieco mniej skomplikowane reguły, więc na początek raczej jego bym polecał. Nie znaczy to, że nie warto spróbować. Obie gry są wg mnie bardzo dobre. Tylko trzeba mieć sporo czasu i najlepiej co najmniej 1 osobę, która już dobrze zna grę.
FortGier.pl - najlepszy sklep z wojennymi grami planszowymi
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”