Virgin Queen (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
ODPOWIEDZ
Smerf Maruda
Adjudant
Posty: 224
Rejestracja: sobota, 29 sierpnia 2009, 22:27
Lokalizacja: Ziemia
Kontakt:

Virgin Queen (GMT)

Post autor: Smerf Maruda » środa, 2 grudnia 2009, 07:54

Virgin Queen ma być sequelem do Here I Stand. Nie grałem w HiS, toteż nie potrafię wskazać różnic, ale na Geekdo pojawił się krótki wpis o mechanice nowej gry:

http://geekdo.com/thread/468930
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35175
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 23 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » środa, 2 grudnia 2009, 09:29

Odnośnie planszy - tak jak napisał jeden z graczy na BGG - po pierwsze jest francuskocentryczna, bo Francja jest wyraźnie większa np. od Hiszpanii. Po drugie, zobaczcie jakie duże są Niderlandy, także większe niż Hiszpania. Po czwarte, Włochy - można porównać z Anglią i Niderlandami. Czyli pośrednio z tego wynika, że gra będzie zapewne miała tą cechę wspólną z HIS, że będzie dość wyraźnie ukierunkowywała działania graczy, w przeciwieństwie np. do Napoleonic Wars.

Nowe zasady:
1. Dobry pomysł z małżeństwami. Przy okazji myślę, że będzie stabilizował trochę scenę polityczną, ograniczał dowolne wypowiadanie wojen, co nieraz się zdarza w tego typu grach wieloosobowych.
2. Pomysł z przejmowaniem kontroli nad Minor Powers - bo tak to po trochu wygląda - trochę jakby nawiązuje do Napoleonic Wars. Lepsze wydaje mi się to, że zyskiwanie kontroli nie jest automatyczne.
3. Reformacja - tutaj ja nie pamiętam, żeby w naszym gronie były narzekania na ten element gry, ale z zainteresowaniem odnotowuję zwiększenie liczby rozwiązań (pojawiają się jakieś rebelie i inne, czego dotychczas nie było).
Generalnie widać więcej opcji, które zapewne wzbogacą grę.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Teufel
Legatus Legionis
Posty: 2312
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:55
Lokalizacja: Stadt Thorn/Festung Posen
Kontakt:

Post autor: Teufel » środa, 2 grudnia 2009, 10:56

Mapa przedstawia ówczesny potencjał ludnościowy przedstawionych na niej państw. Jest to specyficzny rodzaj ukazywania tzw. cartogram
http://en.wikipedia.org/wiki/Cartogram
Legiony i ja mamy się dobrze.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35175
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 23 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » środa, 2 grudnia 2009, 11:09

Ja bym powiedział, że równie dobrze ważność poszczególnych regionów Europy z punktu widzenia Anglii :) . Od dawnych czasów wiadomo, że Anglicy bardzo dużą wagę przywiązywali do tego co dzieje się w Niderlandach, np. podczas II wojny światowej mało co tak zbulwersowało Anglików jak zajęcie Belgii i Holandii.. bo stąd blisko do Kanału, a koło Calais jest największe przewężenie. I można dokonać inwazji, a to jest słowo, którego Anglicy przez stulecia bali się jak zarazy. Z kolei z Francją Anglicy też mają wiele wspólnego. Przez wojnę stuletnią, przez to skąd przybył Wilhelm Zdobywca, dołóżmy do tego dominację języka francuskiego przez stulecia i to że właściwie Anglia pod względem kulturalnym sporą część tej długiej epoki żyła w cieniu Francji. Swój kraj Anglicy postrzegają jako równorzędny np. Hiszpanii, tymczasem w tym okresie, nawet po sukcesach Drake'a Hiszpania nadal była mocarstwem, a Anglia co najwyżej "mocarstwem na dorobku". Dalej na wschód od Francji są Niemcy - duże państwo, cesarstwo, więc choćby z tych względów jeszcze przez nich identyfikowane, z kolei dalej na południe Włochy - ze względu na siedzibę Papiestwa, podobnie jak Niemcy, także jeszcze identyfikowane. A dalej na wschód rozciąga się jakaś bliżej nieokreślona, szara masa, nie wiadomo czego. Z kolei na południowym-wschodzie widnieje jeszcze Turcja - wielka potęga, która dokonała wówczas szerokich podbojów, więc trudno jej nie dostrzegać. Stosunek do reszty świata europocentryczny, ale to akurat jest nam wszystkim wspólne i dla tej epoki nie może nikogo dziwić.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Teufel
Legatus Legionis
Posty: 2312
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:55
Lokalizacja: Stadt Thorn/Festung Posen
Kontakt:

Post autor: Teufel » środa, 2 grudnia 2009, 11:44

Autorowi chodziło o potencjał ludnościowy, na jakimś blogu chyba o tym pisał. Bo nie wielkość obszaru, a potencjał ludnościowy był wówczas istotny.
Legiony i ja mamy się dobrze.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35175
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 23 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » środa, 2 grudnia 2009, 12:32

Tak napisał, że kierował się przy tworzeniu planszy potencjałem ludnościowym?

Nie jest to zbyt logiczne, bo wynika z tego, że np. przebycie Niderlandów przez armię/oddział jest trudniejsze (zajmuje więcej czasu - bo trzeba pokonać więcej pól) niż Hiszpanii. Co czas potrzebny na przebycie przez wojsko określonych obszarów ma do potencjału ludnościowego? Dodajmy jeszcze taki czynnik jak aprowizację - tam gdzie okolica była bardziej zaludniona, zwykle łatwiej było znaleźć żywność dla dużych mas wojska czyli marsz był łatwiejszy. Tutaj znów, byłoby jakby na odwrót.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3067
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice

Post autor: Anomander Rake » środa, 2 grudnia 2009, 12:42

Przy ilości lat składających się na turę i różnej odległości między polami na planszy akurat aspekt "ile oddział może przemaszerować" nie ma żadnego znaczenia. Tego typu gry zawierają pewne uproszczenia w tym zakresie. Zakłada się, że armie mogą wykonać kilka kampanii w turze i nie przelicza się tego na pokonane kilometry. Kampanie w Niderlandach, choćby przez wzgląd na ich umocnienie, wymagały z pewnością więcej czasu niż gdzie indziej.
Ostatnio zmieniony czwartek, 1 stycznia 1970, 01:00 przez Anomander Rake, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35175
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 23 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » środa, 2 grudnia 2009, 12:53

Cóż, gdyby brać pod uwagę stopień umocnienia, to możnaby dojść jeszcze do innych wniosków. Ten okres to także znakomity rozwój fortyfikacji np. we Włoszech. Francja też trudno powiedzieć by była źle umocniona w pewnych rejonach.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Teufel
Legatus Legionis
Posty: 2312
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:55
Lokalizacja: Stadt Thorn/Festung Posen
Kontakt:

Post autor: Teufel » środa, 2 grudnia 2009, 14:39

Mi też się wydaje, że w dużej skali czasowej i przestrzennej ruch jest mało istotny, a raczej nawiązanie do potencjałów danych obszarów, ich bogactwa itd. W każdym bądź razie gra zapowiada się ciekawie.
Co do fortyfikacji XVI wiecznych i oblężeń to wszystko zależy od przyjętej skali czasowej. I najlepsze fortyfikacje padną po dłuższym oblężeniu, bo albo się znajdzie jakiś heretycki pies, albo papista w mieście i otworzy bramy ;) A tak na serio to głód wszystko zwycięży.
Legiony i ja mamy się dobrze.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35175
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 23 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » środa, 2 grudnia 2009, 14:45

W sumie być może masz rację, że chodziło głównie o liczbę keyów. Jeśli chodzi o fortyfikacje, ciekawe czy będzie się je zdobywało tak jak w HIS, mogliby tu trochę pokombinować nad czymś nowym. W każdym razie póki co dla mnie modyfikacje zasad bardziej na plus niż plansza.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Teufel
Legatus Legionis
Posty: 2312
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:55
Lokalizacja: Stadt Thorn/Festung Posen
Kontakt:

Post autor: Teufel » środa, 2 grudnia 2009, 14:51

Ja też wole zwykłe mapy, wolę gdy zależności gospodarczo-ludnościowe lepiej są oddane w inny sposób. Ale to zapewne sposób na przyciągnięcie zainteresowania, bo to "nowe" spojrzenie.
Legiony i ja mamy się dobrze.
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3067
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice

Post autor: Anomander Rake » środa, 2 grudnia 2009, 19:05

Ale w zwykłych planszach point to point też jest tak, że raz pola są oddalone od siebie kilkumilimetrową linią, a innym razem kilkucentymetrową. Brak przełożenia realnych odległości na mapę jest immanentną cechą systemu.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35175
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 23 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » środa, 2 grudnia 2009, 19:16

To prawda, z tym, że mi chodziło raczej o to, że jest dużo pól, szczególnie w Niderlandach, a mało gdzie indziej.

W każdym razie chodziło mi zawsze o zagęszczenie pól.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raubritter
Padpałkownik
Posty: 1492
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:14
Lokalizacja: Miasto Stołeczne Warszawa

Post autor: Raubritter » piątek, 4 grudnia 2009, 13:09

Przejrzałem nowozałożony przez autora wątek na ConsimWorldzie i muszę powiedzieć, że gra zapowiada się znakomicie. "A must have", jak mawiali starożytni Rosjanie. :-)

Jeżeli chodzi o mapę, to przyczyna zastosowania kartogramu jest prozaiczna - autor chce uwypuklić tereny, gdzie w tamtych czasach dużo się działo. I tak, skoro Niderlandy były teatrem niekończącej się wojny, to potrzeba tam stosunkowo dużo pól i jak nie kartogram, to musiałaby być specjalna mapa Niderlandów. Analogicznie, w samej Hiszpanii czy Włoszech było stosunkowo spokojnie, więc jest tam mało pół i nie ma sensu, żeby zajmowały dużo miejsca na mapie. Tyle.

Poza mapą jest tam kilka ciekawych patentów, o których warto wspomnieć. Każda z potęg ma do dyspozycji nie tylko odkrywców, ale także artystów, pisarzy i bodaj malarzy, ale jeszcze dokładnie nie wiadomo, co będą robić. Poza tym, będzie okazja zabawić się w swatów, bo gracze mają też postaci z rodzin królewskich, które można łączyć międzynarodowymi więzami małżeńskimi, by wzmacniać sojusze i zdobywać inne korzyści (karty i punkty zwycięstwa). Jedną z kluczowych kart przetargowych Anglii jest na przykład sama Elżbieta I, która może pozostać tytułową "Virgin Queen" (nie mylić z "Dr. Quinn"), ale może też przygruchać sobie gołąbeczka ;-)

Generalnie - rewelacja, ja kupuję na pewno. Szkoda tylko, że jeszcze trzeba sporo poczekać, sam autor przewiduje, że gra wyjdzie jakoś w 2011.
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3067
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice

Post autor: Anomander Rake » piątek, 4 grudnia 2009, 13:45

artystów, pisarzy i bodaj malarzy, ale jeszcze dokładnie nie wiadomo, co będą robić
Umilać czas królewskim małżonkom, w czasie gdy sami władcy będą bawić na wojnie. Może jakieś rzuty na uzdolnionych następców... ;)
A co do zakupu - ja tam nie wiem. Chyba odejdę od gier wieloosobowych, w sytuacji gdy gier na rynku jest multum, i każdy chce grać we własne, trudno będzie zmontować ekipę. No, może akurat do tego tytułu nieco mniej trudno.
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”