[Wiedeń 1683] Stara dyskusja

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
Awatar użytkownika
Camillus
Sergent
Posty: 133
Rejestracja: poniedziałek, 30 stycznia 2006, 18:20
Lokalizacja: Prusy Królewskie
Kontakt:

[Wiedeń 1683] Stara dyskusja

Post autor: Camillus » niedziela, 26 lutego 2006, 13:36

Jak pogodzić zasadę, że artyleria nie może poruszać się po lesie z początkowym rozmieszczeniem polskiej artylerii w lesie wiedeńskim?
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 28 lutego 2011, 14:20 przez Camillus, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3681
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 105 times
Been thanked: 101 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » niedziela, 26 lutego 2006, 13:36

Dopóki są w lesie, mogą się poruszać 1 pole na etap. Gdy wyjdą z lasu, nie mogą już do niego wchodzić.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37184
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 438 times
Been thanked: 291 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » niedziela, 26 lutego 2006, 13:37

To jest oczywisty błąd w instrukcji. Proponuję przyjąć, że artyleria porusza się po lesie 1 pole na etap, i tyle.
Historycznie rzecz biorąc nasi przewlekli swoje działa przez ten las, mimo że mieli najtrudniejszy odcinek do pokonania. Podczas bitwy/czy ściślej przed bitwą nasi pożyczyli nawet kilka armat Austriakom i Niemcom, bo tamci chociaż mieli więcej dział i łatwiejszy odcinek do pokonania, większość swojej artylerii pozostawili na tyłach i trochę porzucli podczas marszu, tak że paradoksalnie przed bitwą Polacy mieli najliczniejszą artylerię.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3681
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 105 times
Been thanked: 101 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » niedziela, 26 lutego 2006, 13:37

No i siup, przynajmniej wiadomo, że była jakaś archelija, z która i tak nie bardzo jest co robić.
Co się ją ustawi, to zaś trzeba zwijac i przesuwać.
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1558
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 4 times

Post autor: Leo » niedziela, 26 lutego 2006, 13:38

Och Wiedeń...

Jedna z najbardziej grywalnych gierek...
Wyrównane szanse obu stron, duża różnorodność formacji i narodowości, niuanse terenowe...
Sam miód.
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1558
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 4 times

Post autor: Leo » niedziela, 26 lutego 2006, 13:39

Z szarżą był jeden problem - czy można ją przeprowadzać na terenie który jest równinny, ale zaznaczony jako pagórkowaty (kto widział planszę, ten wie o co chodzi).
My uznawaliśmy, że można - dawało to Turkom duże możliwości na początku rozgrywki.
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » niedziela, 26 lutego 2006, 13:40

Problem w Wiedniu istniał przy ogniu obronnym. Piechota austriacka zatrzymywała nim każdą szarżę. Ten przepis pozbawiał Turków szans. Do tego kaw. turecka nie może być łączona w stosy (była by za silna). Dawno nie grałem. Ale pamiętam że Turcy zawsze przegrywali. Dlatego zarzuciłem tą grę.
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3681
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 105 times
Been thanked: 101 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » niedziela, 26 lutego 2006, 13:41

antoni pisze:Problem w Wiedniu istniał przy ogniu obronnym. Piechota austriacka zatrzymywała nim każdą szarżę. Ten przepis pozbawiał Turków szans. Do tego kaw. turecka nie może być łączona w stosy (była by za silna). Dawno nie grałem. Ale pamiętam że Turcy zawsze przegrywali. Dlatego zarzuciłem tą grę.
Ale łatwo można było zrobić bóla Austriakom i Bawarom - wystarczyło zaszarżować piechotę w jednym miejscu, a potem w innym, które nie mogło być już ostrzelane przez broniący się oddział.
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1558
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 4 times

Post autor: Leo » niedziela, 26 lutego 2006, 13:41

Piechota niemiecka i austriacka w ogniu obronnym ma siłę 3. Tym samym jeśli gracz wyrzucił 5 lub 6 to nie zatrzymywał szarży Turków. a to w końcu jest 1/3 szans. Jak się ma dużo kawalerii tureckiej i jeszcze wysoki próg morale, to można próbować...
Z rozgrywek pamiętam, że kluczem do sukcesu dla sprzymierzonych były:
1. Szybka ofensywa Bawarczyków.
2. Umiejętne użycie Polaków.
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37184
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 438 times
Been thanked: 291 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » niedziela, 26 lutego 2006, 13:42

Ja też nie widzę problemu z ogniem obronnym pod względem skonstruowania przepisu. Można było szarżować. Skuteczność ognia była rzeczywiście za duża, ale to była prosta gra - prosta też przez to, że zawierałą wiele uproszczeń.
Dawno nie grałem. Ale pamiętam że Turcy zawsze przegrywali. Dlatego zarzuciłem tą grę.
Zupełnie się z Tobą nie zgadzam antoni. Jak najbardziej można było wygrać Turkami. Przy szturmie Wiednia były dodatkowe zagwozdki.

Jak już szarża "weszła", to można było namieszać, zwłaszcza jak się szarżowało z dowódcami.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
antoni
Caporal-Fourrier
Posty: 87
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:47
Lokalizacja: Ciapowizna ;) Kraków

Post autor: antoni » niedziela, 26 lutego 2006, 13:43

A więc muszę spróbować jeszcze raz :) .... już na kolanach mam instrukcję.

zaszarżować piechotę w jednym miejscu, a potem w innym, które nie mogło być już ostrzelane przez broniący się oddział.
To nie przechodzi jeśli piechota ustawiona jest w ładną linię.
Poza tym szarża jednostki jazdy tureckiej daje tylko 6 ps to jest słaby rezultat by rozbić piechotę austr, (która moze sie jeszcze odstrzelać).

Zabieram sie za namawianie brata. :lol:
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37184
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 438 times
Been thanked: 291 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » niedziela, 26 lutego 2006, 13:43

Jak walczysz z masami piechoty to pewnie, że się nie udaje. Wszystkiego się rozszarżować nie da. Tam niestety nie ma czworoboków :lol: .

A próbowałeś np. szarżować dwoma jednostkami z jednego pola? (Albo szarżować, a potem drugą jednostką atakować wręcz (np. piechotą)). Pierwszą robisz piechocie austriackiej D, a potem szarżujesz drugą jak piechota ma D na +3 i masz 50%, że ją wyeliminujesz (DDU).
To nie przechodzi jeśli piechota ustawiona jest w ładną linię.
Też stosuję tę metodę i to grając obu stronami. Ale na polskim skrzydle się tak nie da zrobić.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Vice-admiraal
Posty: 3681
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 105 times
Been thanked: 101 times

Post autor: Karel W.F.M. Doorman » niedziela, 26 lutego 2006, 13:44

Problem polega na tym, że nie wszędzie się taką linie udaje ustawić.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37184
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 438 times
Been thanked: 291 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » niedziela, 26 lutego 2006, 13:44

No właśnie, a w "zawiasy" wróg wchodzi jak w masło, bo tam jest tylko jeden ogień obronny.

Poza tym jest jeszcze tzw. "metoda oddziałów rozpoznawczych" :lol: .
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1558
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 4 times

Post autor: Leo » niedziela, 26 lutego 2006, 13:44

Z tym terenem pagórkowatym jest o tyle ciężko, że w zasadzie bez planszy nie wiadomo do końca o czym mowa.
Jeśli się ten teren definuje tak jak my to uwzględnialiśmy, to raczej "daleko idąca modyfikacja" nie ma miejsca.

Wtedy Turcy mają dylemat: czy już na początku rozgrywki starać się zatrzymać sprzymierzonych, narażając się na szybki spadek poziomu morale czy też poczekać aż przeciwnik wyjdzie na równiny i dopiero wtedy przyłożyć.
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”