Unhappy King Charles (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
Awatar użytkownika
Pablo
Chef de bataillon
Posty: 1039
Rejestracja: czwartek, 1 października 2009, 00:28
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Pablo » środa, 20 października 2010, 10:45

Ouragan pisze:A wygrał ktoś kiedykolwiek królewskimi? Bo na moje trzy gry jeszcze się to nie zdarzyło :)
Ha, dobre pytanie.

Granie Royalistami to trochę jak stąpanie po kruchym lodzie, jeden pochopny krok i partia moż być w zasadzie rozstrzygnięta. :>
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3133
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice
Been thanked: 2 times

Post autor: Anomander Rake » środa, 20 października 2010, 11:10

Królewscy prawie zawsze wygrywają. Jest lekki przechył na ich stronę. Na consim też o tym pisali. Decydujący dla niepowodzeń Parlamentu jest brak wodzów, których można aktywować kartami o wartości "1" - na koniec wyłącznie Lord General. Przez to granie Parlamentem, szczególnie w dwóch ostatnich etapach, jest bardzo uzależnione od kaprysów fortuny.
Awatar użytkownika
Pablo
Chef de bataillon
Posty: 1039
Rejestracja: czwartek, 1 października 2009, 00:28
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Pablo » środa, 20 października 2010, 13:09

Anomander Rake pisze:Królewscy prawie zawsze wygrywają. Jest lekki przechył na ich stronę. Na consim też o tym pisali. Decydujący dla niepowodzeń Parlamentu jest brak wodzów, których można aktywować kartami o wartości "1" - na koniec wyłącznie Lord General. Przez to granie Parlamentem, szczególnie w dwóch ostatnich etapach, jest bardzo uzależnione od kaprysów fortuny.
Widzę, że kolega ma grę całkiem nieźle przetestowaną, tylko pozazdrościć :pom:

Ja niestety dopiero grałem kilka razy więc polemizować nie bedę. Z gry pamiętam, że Parlament pod koniec wcale nie ma lekko, a jedyneczek w ostatnim deku jest faktycznie sporo :lol:
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3133
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice
Been thanked: 2 times

Post autor: Anomander Rake » środa, 20 października 2010, 13:35

Grałem kilka razy i, jak sądzę, już całkiem dobrze wiem o co tam chodzi. Jeszcze dla wyjaśnienia - "prawie zawsze" nie kłóci się z "lekki", bo Król wygrywa prawie zawsze z lekką tylko przewagą. Taki jest najczęstszy wynik gry.
Awatar użytkownika
Wilk
Alférez de Navío
Posty: 564
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 23:28
Lokalizacja: Warszawa

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Wilk » wtorek, 1 listopada 2011, 01:33

Pojawił się update do gry mający nieco zwiększać szanse Parlamentu. Zapytałem na ile jest to "oficjalna zmiana reguł".

http://boardgamegeek.com/filepage/72276 ... -woyalists
Awatar użytkownika
Wilk
Alférez de Navío
Posty: 564
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 23:28
Lokalizacja: Warszawa

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Wilk » wtorek, 1 listopada 2011, 13:46

Charles Vasey przemówił: nie jest to oficjalny update, tylko wariant. Jego playtesterzy mieli wrażenie, że trzeba wzmocnić rojalistę, a gdy gra się ukazała, wielu graczy uznało, że parlament jest za słaby, ale ponoć jest to kwestia stylów gry. Linkowany plik to propozycja, którą można zastosować, gdy ktoś uważa, że gra ma lekki przechył na korzyść króla Karola.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Raleen » wtorek, 1 listopada 2011, 21:09

Jak grałem, również odniosłem wrażenie, że Rojalistami jest trochę łatwiej (przynajmniej z punktu widzenia początkujących), aczkolwiek na razie moje wrażenia nie są miarodajne, bo gra należy do bardzo zaawansowanych mechanicznie.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1859
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Been thanked: 3 times

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Neoberger » niedziela, 12 lutego 2012, 15:51

Sądzę, że w tej grze dużo zależy od odporności mózgowej gracza na lęk przed porażką w bitwie. Przynajmniej w mojej głowie podczas gier rodził się lęk przed rezultatem starcia i do bitew się nie paliłem chyba, że zmuszony. Straszno jest także tracić na zawsze jednostki. Gdy więc trafi się gracz twardy, nie bojący się ryzykować może on czasami zburzyć balans gry gdy mu kostka pójdzie.
Ale za mało grałem (i nigdy nie do końca - czas) by powiedzieć kto ma szansę.
Ale musiałem zabrać głos bo coś dyskusja o tej ciekawej grze zamarła. :twisted:
Gra ktoś jeszcze? :(
Berger
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Raleen » niedziela, 12 lutego 2012, 16:16

Ja się umawiałem dość niedawno z dwoma osobami na granie w UKC, tylko jakoś się nie mogliśmy zgrać, i jak się trochę rozglądam, to wydaje mi się, że zainteresowanie grą jest. Tylko jak ktoś ma do wyboru np. Sekigaharę i UKC, a przed nim jeszcze czytanie albo odświeżanie reguł, to wobec napięć czasowych i tego, że UKC jest jednak grą dość wymagającą, często zwycięży Sekigahara bądź inna, ciut mniej obciążająca alternatywa.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1859
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Been thanked: 3 times

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Neoberger » niedziela, 12 lutego 2012, 20:40

Czyli prostsze gry wygrywają?
Berger
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Raleen » niedziela, 12 lutego 2012, 20:49

Jak przyjdzie taki okres, że się ma dużo mniej czasu, tak czasami bywa. Ale najczęściej to jest przejściowe ;) . No i te prostsze muszą być mimo wszystko atrakcyjne. Ogólnie problem jest też tego rodzaju, że "osiołkowi w żłoby dano". Wiele równie dobrych gier, z których w nie wszystkie nadążasz grać. To oczywiście moja opinia, nie muszę dodawać, że subiektywna. Każdy może mieć tu inne doświadczenia.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Raleen » wtorek, 10 lipca 2012, 13:30

Ciekawostka dla graczy figurkowych - grzebiąc na BGG znalazłem coś takiego:

"Using "Unhappy King Charles!" as a Campaign Game for DBR Battles"

Plik do ściągnięcia tutaj:
http://boardgamegeek.com/filepage/39781 ... n-game-for
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Raleen » poniedziałek, 16 lipca 2012, 12:11

Partia Raleen vs Wilk, rozegrana w klubie Agresor 15.07.2012

To rozgrywka po dłuższej przerwie. Kiedyś obaj mieliśmy okazję wypróbować tę grę, jednak potem jakoś ciężko było się umówić na partyjkę. Tak, że raport będzie trochę roboczy. Mimo to, rozgrywka wyszła moim zdaniem ciekawie.

Rojaliści – Wilk, Parlament – Raleen.

Obrazek
Rozstawienie początkowe

Obrazek
Działania Parlamentu skupiają się początkowo na południu oraz na wzmocnieniu armii Lorda Fairfaxa, stojącej opodal Yorku, gdzie znajduje się król. Armii Parlamentu pod wodzą Bedfora udaje się pokonać na południu armię Hoptona. Następnie maszeruje on ku Kornwalii, by zająć tamtejszy matecznik rojalistów. Na północy rojaliści szykują się do ataku na lokalnych zwolenników Parlamentu, skupionych wokół Breretona

Obrazek
Król atakuje armię lorda Fairfaxa, osłaniającą Breretona, pod Sheffield. W międzyczasie we wschodniej Anglii pojawił się Newark, zwolennik rojalistów

Obrazek
Lord Fairfax poniósł klęskę z rąk króla, ale nieznaczną, i musiał się cofnąć na południe. Wkrótce na odsiecz oblężonemu Breretonowi nadciąga z Londynu główna armia Parlamentu pod dowództwem Essexa, znacznie przewyższająca siły królewskie. Król ucieka i chwilowo rojaliści zostawiają Breretona w spokoju

Obrazek
Tymczasem sporo dzieje się na południu. Skierowany tam zostaje książę Maurycy, który usiłuje odzyskać wpływy jakie rojaliści mieli początkowo w tym regionie (głównie w jego zachodniej części). Dochodzi do dwóch bitew Maurycego z Breretonem, w których raz remisuje, a drugim razem rojaliści ponoszą klęskę

Obrazek
Tymczasem, nie widząc możliwości działania na południu, książę Maurycy postanawia poddać władzy królewskiej Massey'a, lokalnego notabla sprzyjającego Parlamentowi. Rozpoczyna więc oblężenie, które posuwa się naprzód. Parlamentowi nie uda się uratować Massey'a. Niedługo potem podobny los spotka mającego siedzibę bardziej na północ Breretona, który zostanie oblężony i pokonany za jednym zamachem, tak że stojąca w pobliżu armia Parlamentu nie zdoła przyjść mu z pomocą

Obrazek
Na północy pojawia się Tom Fairfax, który zgromadziwszy w Hull dość silną armię, szachuje ruchy króla i księcia Ruperta

Obrazek
Rzut okiem na planszę w środkowej fazie rozgrywki. Parlament opanował południe, w tym dwa centra rekrutacyjne rojalistów. Panuje również nad większością wschodniej Anglii. Rojalistyczna jest w przeważającej mierze północ i w całości Walia. Wpływy obu stronnictw ścierają się w centralnej Anglii

Obrazek
Gdy armie rojalistyczne zaangażowane są bliżej centrum, na północy pojawiają się Szkoci, którzy oblegają Newcastle

Obrazek
Król oblega Breretona. Trzeba nadmienić, że to oblężenie poszło mu nadzwyczaj sprawnie. Tom Fairfax, chcąc odciągnąć uwagę rojalistów i wykorzystując ich zaangażowanie gdzie indziej, oblega Newarka

Obrazek
Rozgrywka wchodzi w zaawansowaną fazę. Po kolejnym wypadzie na południe ks. Maurycy musiał się cofnąć do twierdzy Reading, gdzie zostaje oblężony przez Essexa

Obrazek
Essex zdobywa Reading i niszczy armię Maurycego

Obrazek
Po długim oblężeniu Szkoci Levena zdobywają Newcastle. W ostatniej chwili książę Rupert szykował się by iść twierdzy z odsieczą, jednak Parlament zagrał kartę Kampanii, dzięki czemu wykonał posunięcie jako pierwszy, kończąc oblężenie

Obrazek
Dzięki działaniom Toma Fairfaxa w centralnej Anglii Parlament rozszerzył swoje wpływy. Na południu zdobycie Reading i zagrożenie Oxfordowi skutecznie ogranicza możliwości stojącego w tej twierdzy Hoptona. A tymczasem wojna wchodzi w późny okres. Dezercja wśród walczących oddziałów wzrasta. Parlament powołuje tzw. New Model Army. Na zdjęciu sytuacja tuż przed jej powołaniem

Obrazek
Powołana zostaje New Model Army. Tom Fairfax zostaje Lordem Generałem, a w Londynie pojawia się Crommwell, zaś w Hull gen. Poyntz. Lord Generał, wraz z 3 jednostkami New Model Army wyrusza, by oblec Hoptona w Oxfordzie. W międzyczasie Parlamentarnym udaje się sformować tabor oblężniczy, co ułatwi im prowadzenie oblężeń

Obrazek
Oxford zostaje zdobyty przez Lorda Generała. Pod twierdzę zmierzał król, jednak spóźnił się minimalnie. Gdyby było inaczej, doszłoby do bitwy, w której armia Parlamentu miałaby przewagę, ale Królewscy nie byliby bez szans

Obrazek
Tymczasem na północy, opodal Hull, gen. Poyntz oblega ks. Ruperta. Wkrótce pojawi się tu król i Poyntz zostanie zmuszony do pospiesznej rejterady

Obrazek
Lord Generał rusza w kierunku Walii, opanowując strefę ekonomiczną Forrest of Dean. W pobliżu stoi dowódca rojalistów Gerard, jednak posiada on wyjątkowo skromne siły i nie jest zdolny rzucić wyzwania głównej armii Parlamentu

Obrazek
Pod Carlisle pojawia się druga armia Szkotów pod wodzą Calendara i oblega miasto. Rojaliści w ostatnich tchnieniach ruszają mu na odsiecz, ale jest ona spóźniona. Szkotom udaje się zająć kolejną angielską twierdzę. Później, na sam koniec, będą jeszcze oblegani przez króla, ale bez większych sukcesów

Obrazek
Zakończenie gry. Lord Generał maszeruje przez środkową Anglię. Rozproszone zostają armie ostatnich rojalistycznych wodzów w tym regionie i Parlament opanowuje centrum kraju. Wpływy rojalistów ograniczone zostają do Walii i północnej części Wyspy, choć na samej północy, jak widzieliśmy, usadowili się Szkoci, więc i od tej strony wpływy rojalistów uległy skurczeniu. Gra zakończyła się w przedostatniej turze zwycięstwem Parlamentu z powodu ogólnej trudnej sytuacji rojalistów (ich armia spadła już, głównie wskutek dezercji i trudności z uzupełnieniami, do ok. 5 jednostek, natomiast ostatecznie przechylił szalę brak kontroli politycznej nad wystarczającą liczbą pól)
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Wilk
Alférez de Navío
Posty: 564
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 23:28
Lokalizacja: Warszawa

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Wilk » poniedziałek, 16 lipca 2012, 12:51

Ha, wreszcie odbyła się najdłużej umawiana rozgrywka nowoczesnej Europy (ustawialiśmy się na to chyba jakoś od jesieni ;) ). Potwierdziła się moja opinia, że ta gra to jedna z najlepszych CDG, w sumie chyba rzecz klasy nawet porównywalnej z uwielbianym przeze mnie Hannibalem (którego chyba jednak zawsze będę cenił ociupinkę wyżej, choćby z powodów sentymentalnych ;) ), a już na pewno wolę ją od Wilderness War czy Washington's War. Sama rozgrywka, cóż, wcześniej grałem ze 2 razy, ale dawno, więc partię można zaliczyć do "szkoleniowo-przypominających".
Dwa główne błędy to brak zdecydowania na południu od początku (Bedford tam hulał bardzo rzadko niepokojony, co pozwoliło Parlamentowi na zwiększone zaangażowanie gdzie indziej, a tam jest sporo punktów do zdobycia, mam wrażenie, że lepiej nawet rojaliście w skrajnym wypadku odpuścić Walię niż południe), a po drugie zlekceważenie Szkotów (w moich poprzednich partiach szybko obrywali i nie byli specjalnie groźni, bo mało mobilni itd., więc uznałem, że "podchorąży zawsze zdąży" przepędzić ich spod Newcastle, ale cóż - nie zdążył tym razem :mrgreen: ). Na katastrofę na północy miała także wpływ kapryśna, bo ciężarna królowa Henrietta Maria (za bardzo się nią przejmowałem, siedziałem w jakichś portach, zamiast działać, wskutek czego w dalszej perspektywie dopadły mnie znacznie większe kłopoty niż ewentualne pogorszenie sytuacji na morzu, które by nastąpiło w razie jej pojmania). Nieźle mi szło w Midlands, ale jak Parlament wylazł z południa, to tam też się w końcu posypało, zwłaszcza, że karty mi przez większość partii dopisywały dość słabo (kampanijną miałem chyba jedną na całą partię, ale za to dobrze rzucałem, lepiej niż oponent :D).
Dobre natomiast jest to, że nieco "odczarowałem" sobie tę grę i jestem dziś skłonny zgodzić się z Raubritterem (była taka dyskusja niedawno), że wcale nie jest taka trudna mechanicznie. Dalej bym jej początkującym nie polecał, ale ogólnie przepisy są raczej proste, tyle że zawierają nieco chromu oraz niestandardowych (czasem silnie "proceduralnych") rozwiązań. Ogólnie bardzo udana partia i całe spotkanie (takiego dnia jak wczorajszy było mi trzeba po długim poście od grania - oprócz UKC graliśmy jeszcze w Sekigaharę). Dziękuję Raleenowi za grę!
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Re: Unhappy King Charles (GMT)

Post autor: Raleen » poniedziałek, 16 lipca 2012, 13:34

Karty rzeczywiście rozkładały się jakoś w ten sposób, że te parlamentarne szły do Rojalisty, a te przeznaczone dla Rojalisty do gracza parlamentarnego, jednak nie mogę narzekać, jako że pobieżnie przeglądając talię zauważyłem, że większość wydarzeń w tej grze jest na korzyść Rojalisty (zwłaszcza co ciekawsze ;)). Za to, o ile byłem do przodu jeśli chodzi o rozkład kart, to rzuty na oblężenia potrafiły dobić podczas tej rozgrywki. Jednym razem miałem taką serię trzech "jedynek" na oblężenia. Jeśli chodzi o przebieg gry, rzeczywiście w centrum szło Wilkowi stosunkowo dobrze, natomiast to południe jakoś dość szybko i łatwo stało się pomarańczowe, chociaż pamiętam, że potem miałem problem z powrotem Bedfordem w stronę Londynu, bo pojawiła się armia rojalistyczna, która przez pewien czas była ode mnie silniejsza i groziło mi, że utknę w Kornwalii. Szczęśliwie później jakoś odeszła na północ i udało mi się skonsolidować tam siły i opanować całość południa. To był chyba pierwszy większy sukces. Patrząc z perspektywy czasu, nie do końca wykorzystałem chyba Essexa, choćby ta twierdza Reading jest łatwa do zdobycia (o ile jest nieobsadzona), a zająłem ją późno. Ogólnie raport, jak to często bywa, nie pokazuje wszystkich działań, które miały miejsce. W sumie ze 4-5 bitew stoczyliśmy z tego co pamiętam, tak że akurat pod tym względem ta gra się dla mnie "odczarowała", bo wcześniej konsekwencje porażki często tak mnie (albo mojego poprzedniego przeciwnika) przytłaczały, że unikaliśmy tego jak ognia. Również dziękuję za grę Wilku, ponieważ to był 15 lipca, można powiedzieć, że godnie uczciliśmy rocznicę bitwy pod Grunwaldem :).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”