Unhappy King Charles (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4637
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Post autor: clown » piątek, 14 maja 2010, 10:20

Chodziło o grę wojenną, a nie abstrakcyjną układankę. ;-)
Napisał ten, co się zachwyca Wallace'owymi krówkami i siedzącymi figurkami z Carcassone udającymi kawalerię :P
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Raubritter
Padpałkownik
Posty: 1480
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:14
Lokalizacja: Miasto Stołeczne Warszawa
Been thanked: 1 time

Post autor: Raubritter » piątek, 14 maja 2010, 10:28

clown pisze:
Tam chyba naprawdę nie ma żadnych luk, pomyłek czy niedopatrzeń. Zna ktoś inną taką grę wojenną?
Zna - WWR :P
W tej chwili nie potrafię potwierdzić ani zaprzeczyć, ale jeżeli to prawda, to pozostaje się tylko cieszyć. To dobrze, jak się pojawia gra, która jest dopracowana "out of the box", bo czasami, jak w przypadku Halls of Montezuma czy Pursuit of Glory, można się pogubić w kolejnych poprawkach i wyjaśnieniach przepisów ;-)
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?
Awatar użytkownika
Arteusz
Praetor
Posty: 3182
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 16:17
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Arteusz » sobota, 15 maja 2010, 11:27

WWR jest pod względem przepisów bardzo klarowna. O abstrakcyjności się nie wypowiadam, bo mi WWR się bardzo podoba. Żona też polubiła. :jupi:
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4637
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Post autor: clown » niedziela, 16 maja 2010, 15:35

Pytanie do tych co korzystali z modułu UKC z Wargameroom - czy ten moduł działa? bo ostatnio próbowaliśmy uruchomić go z Pędrakiem i nie dało rady. Wykrzaczał się przy pierwszym save.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3133
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice
Been thanked: 2 times

Post autor: Anomander Rake » niedziela, 16 maja 2010, 17:16

Odpalałem to tylko na vassalu i działa bez problemu. Przy okazji - polecam się.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4637
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Post autor: clown » niedziela, 16 maja 2010, 22:57

OK to najwyżej na Vassala się umówimy.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » sobota, 4 września 2010, 09:32

W ostatni piątek miałem okazję zapoznać się grając ze Smerfem Marudą. Gra generalnie zrobiła na mnie dobre, a nawet bardzo dobre wrażenie. Dla nowych graczy z początku może być trudna, bo zawiera sporo szczegółowych rozwiązań w ramach mechaniki card driven, ale z czasem jak się gra, da się zauważyć ich sensowność, widać, że są one przemyślane. Gra charakteryzuje się - przynajmniej takie są moje pierwsze wrażenia - niezbyt wielką ilością bitew. Przy wyraźniejszej przewadze przeciwnika nie warto też walczyć (lepiej rozproszyć swoje siły - przy okazji świetny pomysł autorów z tym rozproszeniem). Piorunujące są efekty decydującego zwycięstwa. Od razu dostaje się dodatkowe karty, które trzeba zagrać. I tutaj można przeciwnika "pojechać" na całego, bo zwycięską armię można potem aktywować po raz kolejny i doprowadzić do jeszcze jednej bitwy. Dość sensownie oddane jest obleganie fortec - trzeba się trochę wysilić aby zdobyć, zwłaszcza większe z nich. Co istotne, efektywność oblężenia nie zależy od ilości wojsk oblegających czy jakości wodzów, jak to bywa w wielu grach card driven. Bardzo sensowne i zmierzające do realizmu są zasady o dezercji i o rekrutowaniu nowych wojsk. Jednego czego mi zabrakło, a co daje się już zauważyć przy pierwszej rozgrywce, to bardziej losowe rozkładanie strat ponoszonych w wyniku dezercji (chociaż jest to podobno w zasadach dodatkowych). Ciekawie zróżnicowano też oddziały na milicję i weteranów. Ogólnie przy wielu aspektach gry, widać, że jest ona dopracowana i autor starał się na ile to możliwe w ramach mechaniki card driven, żeby to co dzieje się na planszy przebiegało w miarę realistycznie (na ile pozwala mechanika card driven, która też ma swoje ograniczenia). Strona estatyczna gry bez zarzutu. Karty mimo, że nie są bardzo zróżnicowane, dają jednak miejscami spore pole manewru. Występują miejscami dość rozbudowane zasady dot. tasowania kart z różnych okresów. Póki co mam niemal wyłącznie pozytywne wrażenia.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1859
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Been thanked: 3 times

Post autor: Neoberger » niedziela, 5 września 2010, 16:44

Raleen --> gra jest dopracowana naprawdę w szczegółach. Nie ma nic przypadkowego. Karty nie są rozbudowane, ale ma to swój walor i miejsce w grze. Jak angielska herbatka.
Najlepsze są bitwy. Trzeba być wariatem żeby się na nie decydować. Jak już przyciśnie sytuacja to jednak trzeba iść na całość. I to rzadko jest oddane w innych grach polityczno-wojennych czy wojenno-strategicznych. Dowódcy naprawdę do bitwy doprowadzali w ostateczności, przynajmniej w tamtych czasach.
Pamiętaj, że autor pieścił tę grę latami. Jej pierwsza wersja wyszła w 1996 r. i nazywała się The King's War. Jest info na boardgamegeeku.
Pzdr
Berger
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » niedziela, 5 września 2010, 17:13

Ja to zauważyłem, że jest dopracowana (na ile po jednej rozgrywce można, ale często da się wyczuć). Przyznam, że największe obawy mam co do tego dociągania kart w wyniku wygranych bitew i od razu ich zagrywania, co może powodować efekt lawinowy. Oczywiście, zawsze przeciwnik może rozproszyć armię i w ten sposób uchylić się od walki, ale ten efekt, że pociągnie się dodatkowo dwie karty (przy decisive victory) i w oparciu o to jedzie dalej wzbudził z początku u mnie pewien niepokój.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1859
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Been thanked: 3 times

Post autor: Neoberger » czwartek, 9 września 2010, 19:54

Grałem dopiero dwa razy i raz z samym sobą ;-) i nie zdarzyło mi się decisive victory. Powiem więcej - raz grałem z kumplem i mieliśmy tylko jedną bitwę. Ale nie dogrywaliśmy do końca bo kolega nie czuł gry i się wynudził (pewnie chciał krwi). Stąd może krążenie po polach, trochę oblężeń i dużo polityki ;-)
Ogólnie bitwa przy jej mechanice jest strasznym ryzykiem.
Berger
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » czwartek, 9 września 2010, 20:40

Właśnie - rzut kostką może dużo wpłynąć. Nawet przy bardzo wyrównanych siłach, jak ktoś nie ma szczególnego pecha i oddziałów weteranów, których zawsze szkoda tracić, może jeszcze wchodzić w starcia. Zasady premiują też obrońcę o tyle, że to atakujący pierwszy wykłada kartę do wsparcia walki. I jak wyłoży to wiadomo, że czegoś można się spodziewać. Z kolei jak ostatnio graliśmy zapomniałem sobie, że nie można chomikować kart bitewnych, a taką miałem jedną fajną z fazy Early Wat i z wielką pieczołowitością dochomikowałem ją prawie do Late War, ale przeciwnik mi przypomniał jak to z tym powinno być i stanęło na tym, że zgram ją jako discard.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Pablo
Chef de bataillon
Posty: 1039
Rejestracja: czwartek, 1 października 2009, 00:28
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Pablo » wtorek, 19 października 2010, 21:47

Szczerze przyznam, że gra jest naprawdę znakomita i ciężko się od niej oderwać.
Bitwy zajmują dokładnie tyle czasu ile powinny na takim poziomie dowodzenia, czyli niewiele co zdecydowanie nie spowalnia samej gry. Efekt bitwy bardzo nieprzewidywalny ale taki był urok tej epoki. Dla mnie grając Royalistami najbardziej bolesne były straty weteranów. A najbardziej dziwne było, że większą część tury zamiast rekrutacji zajeły mi dezerecje.

Ciekaw jestem Releen jaką kartę tak schomikowałeś na koniec. :faja: .
Ostatnio zmieniony czwartek, 1 stycznia 1970, 01:00 przez Pablo, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 19 października 2010, 22:48

Pablo pisze:Ciekaw jestem Releen jaką kartę tak schomikowałeś na koniec. :faja: .
Bitewną jakąś, już nie pamiętam, ale i tak było to nielegalne, bo nie wolno tak przetrzymywać tych kart.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Ouragan
Sergent-Major
Posty: 159
Rejestracja: piątek, 8 października 2010, 10:25
Lokalizacja: Poznań-miasto bez strategów
Kontakt:

Post autor: Ouragan » środa, 20 października 2010, 09:14

A wygrał ktoś kiedykolwiek królewskimi? Bo na moje trzy gry jeszcze się to nie zdarzyło :)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36114
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 135 times
Been thanked: 93 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » środa, 20 października 2010, 09:17

Ja ostatnio, słyszałem nawet opinię, że podobno Królewskimi jest łatwiej, ale zbyt mało grałem, by miarodajnie móc ocenić.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”