Here I Stand - kto najczęściej wygrywa

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.

Kto najczęściej wygrywa w HIS?

1. Habsburgowie
1
8%
2. Papiestwo
1
8%
3. Protestanci
2
17%
4. Ottomanowie
2
17%
5. Francja
0
Brak głosów
6. Anglia
6
50%
 
Liczba głosów: 12
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36273
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Here I Stand - kto najczęściej wygrywa

Post autor: Raleen » piątek, 28 marca 2008, 16:31

Pytanie i ankieta. Możemy przy okazji podyskutować nad zrównoważeniem tej gry i kto ma największe szanse. Ja już swój typ, jeśli chodzi o faworyta mam.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1545
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 2 times

Post autor: Leo » wtorek, 1 kwietnia 2008, 12:15

Moje doświadczenia (kilkanaście rozegranych gier) wskazują na Protestantów. Najrzadziej za to wygrywa Francuz i Habsburg.
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
Awatar użytkownika
Jasz
Général de Brigade
Posty: 2166
Rejestracja: poniedziałek, 11 września 2006, 21:12
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jasz » wtorek, 1 kwietnia 2008, 13:13

wg mnie nie ma reguły
ktoś (Polo?) ostanio wspominał o jakiś mistrzostwach i tam najwięcej wygranych mieli graczy prowadzący Francję. Wiele zalezy jak się ułoża karty. Jedne potęgi są bardzie wrażliwe na eventy/losować inne mniej. Gramy teraz parti w której zagranie Ligii w odpowiedniej chwili w 2 turze postawiło Protestannta w katastrofalnej sytuacji. (kontroluje tylko 4 elektoraty w dotego został od razu zatakowany przez Habsburga). Protestan wiele zyskuje jeśli sojusz Frnacusko - Turecki wytrwale walczy z Habsburgiem. Pokój z Francą i pad w wojnie z Turcją daje Cesarzowi wolną rękę w Rzeszy co stawia Protestanta w bardzo złej sytuacji.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36273
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 1 kwietnia 2008, 13:32

Ja poza Protestantem miałem wrażenie, że zawsze mocnym kandydatem do zwycięstwa jest też Anglia, zwłaszcza jeśli Francuz zbytnio jej nie przeszkadza, a jak się jeszcze jakiś w miarę normalny dziedzic tronu urodzi to już rewelacja.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3139
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice
Been thanked: 2 times

Post autor: Anomander Rake » wtorek, 1 kwietnia 2008, 13:36

Najwięcej zależy od dobrych rzutów na odkrycia, na fikołki :P i na piracenie.
W każdej z tych dziedzin widziałem ekstremalnie dobre, prowadzące do łatwego zwycięstwa.
Anglia udziela się w dwóch z tych dziedzin, Turcja w jednej. I to są liderzy, w takiej właśnie kolejności. Tym bardziej, ze oba kraje mają właściwie po jednym groźnym przeciwniku.
Co prawda rzuty na odkrycia wykonują też Habsburgowie i Francja, ale dla Habsburgów udane odkrycia to właściwie warunek utrzymania się w peletonie. Dla Francji jest podobnie, tym bardziej, że Francja ma kiepską sytuację strategiczną i samych naturalnych wrogów dookoła.
Papiestwo może wygrać na początku przy udanych debatach i paleniu heretyków (rzadkie) lub może na końcu w wyniku kontrreformacji, problem w tym, że gry się raczej nie dogrywa.
Protestanci mają sporą szansę na zwycięstwo, ale wygrywają częściej niż tak naprawdę powinni, a to dlatego, że w zasadzie nikomu nie wadzą i nikt, poza papiestwem, się nimi nie przejmuje.
Moja kolejność:
1. Anglia.
2. Turcja.
3. Protestanci.
4. Habsburgowie - przy bardzo dobrych rzutach na odkrycia lub militarnie.
5-6. Francja i Papiestwo podobnie.
Ważne jest ile dana fakcja ma naturalnych wrogów i jakie możliwości zdobywania "łatwych" punktów.
1. Anglia właściwie tylko Francję, pod warunkiem, że ta głupio nie zrezygnuje z obrony Szkocji. Zresztą Anglia sama decyduje czy chce mieć zero wrogów, jednego czy może aż dwóch. Bardzo dużo łatwych punktów.
2. Turcja - tylko Habsburg i w mniejszym stopniu Papiestwo. Dużo łatwych punktów.
3. Protestant - Papiestwo, później Habsburg, pod warunkiem, że ma możliwości i chęci.
4. Habsburg, właściwie wszyscy poza Papiestwem. Za to dużo łatwych punktów, jednak tanie klucze.
5. Francja - Anglia, Habsburg i Papiestwo. Sporo łatwych punktów.
6. Papiestwo - Protestant, Francja i w pewnym stopniu Turcja.

Oczywiście wiele zależy od poziomu i sympatii samych graczy.
Awatar użytkownika
Jasz
Général de Brigade
Posty: 2166
Rejestracja: poniedziałek, 11 września 2006, 21:12
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jasz » wtorek, 1 kwietnia 2008, 13:54

zgadzam sie z powyższym z jednym wyjątkiem - Francja!
Wg mnie nie ma ona, żadnych naturalnych wrogów - jej przeciwnicy są raczej z setup'u niż naturalni.
Habsburg-ma na głowie silnego Turka i jeszcze Protestanta - trzeci przeciwnik na plecach jest mu bardzo nie na rękę
Papiestwo - zwłasza na początku jest dość słabe - wojna z Francją jest dla niej jak kwatek do korzucha nie mówiąc już o potencjalnym sojuszu Fr- Protestant.
Anglik-tutaj Francja ma więlksz pole manewru ale jeśli oddaje Szkocje też ma spokój
Tak więc przy sprawnej dypolmacji może mieć ze wszystkimi dobre stosunki i jeszcze zyskać terytorialnie (Metz). Z HC ma stały napływ Vp do tego dochodzą odktycia. Może nie jest to taktyka porywająca ale wydaj się być bardzo skuteczna. Największym problemem jest sytuacja gdy Cesarz rozniesie turka. Dlatego trzba grać Franacją czujnie i w opowiedniej chwili (jeśli zajdzie taka potrzeba) wbić sztylet w czyjeś plecy.
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3139
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice
Been thanked: 2 times

Post autor: Anomander Rake » wtorek, 1 kwietnia 2008, 14:32

Francja ma interesy w płn. Włoszech, więc Papiestwo jest jej naturalnym wrogiem (i vice versa). To czy Anglia jest naturalnym wrogiem zależy faktycznie bardziej od Anglii, ale od Francji też - czy odpuści sobie Szkocję i czy nie zechce tam zdobywać punktów. Z Habsburgami jest naturalny konflikt o Metz i długa granica sprzyjająca konfliktom.
Cóż Francja gdzieś te punkty zdobywać musi i jeśli nie wyjdą jej odkrycia to jest problem. Inni też muszą zdobywać punkty i tutaj Francja wydaje się wdzięcznym celem. Porozumienie Habsburgów i Anglii oraz Papiestwa wydaje się dosyć naturalne.
Sojusz Francji z Protestantem jest dziwaczny i nic Francji nie daje, zwłaszcza, jak piszesz, na początku. Po Lidze Szmalklandzkiej może.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36273
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 1 kwietnia 2008, 14:37

Francja jest na początku wplątana w najwięcej konfliktów, i zabawnie nawet wygląda jak czasami gracz francuski prosi czy stara się wywiedzieć u innych potęg czy przypadkiem nie zgodziłyby się zawrzeć z nim pokoju. Z drugiej strony gra Francją zawiera chyba najwięcej opcji, jest najbardziej elastyczna, oprócz oczywiście Habsburgów, ale to z racji, że ci muszą z konieczności udzielać się na licznych frontach. Wydaje mi się, że Francja może bardzo dużo zdziałać dyplomacją i to jest jej główna siła. Słaby dyplomata zdecydowanie nie nadaje się do kierowania tą potęgą.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Jasz
Général de Brigade
Posty: 2166
Rejestracja: poniedziałek, 11 września 2006, 21:12
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jasz » wtorek, 1 kwietnia 2008, 15:13

W granej przez nas aktualnie partii Francja dogadał się bez problemu ze wszystkimi. Habsburg oddał jej Metz za pokój, pokój z Rzymem na zasadzie status quo za jakieś drobne przysługi karciane. Daj jej to 16 Vp w 2 turze, brak zagrożeń w krótkim okresie a więc możliwość spokojnej rozbudowy i odkryć geograficznych.
Dalej uważam, że Francja nie ma naturalnych wrogów. Oczywiśie są tereny w orbicie zainteresowań z jednej strony Francji a z drugiej Habsburga/Rzymu/Anglii ale to Francja wybiera na którym froncie się angażować ponieważ wszystkim pretendentom na rękę jest uniknięcia otwartego konfliktu. Habsburg walcząc z Turkiem, Francuzem i opcjonalnie Protestantem i Anglikiem nie ma szans więc odpuszczenie Metz wydaj się być naturalną koleją rzeczy. Rzym samotnie przeciwko Francji też nie ma większych szans (choć ekskomunika Franciszka na pewno byłaby bolesna) tak więc tu również jest pole do porozumienia. Jeśli dodatkow odpuścimy Szkocej to mamy święt spokój.
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3139
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice
Been thanked: 2 times

Post autor: Anomander Rake » wtorek, 1 kwietnia 2008, 15:21

Tak, tylko, że na tej zasadzie każdemu można odpuścić i nikt nie będzie miał wrogów. Anglia w zasadzie nie ma nic lepszego do roboty niż nie pozwalać Francji rozwinąć skrzydeł. Papiestwo też nie powinno odpuszczać Mediolanu. Co do Habsburga to wszystko zależy od jego możliwości. Na początku, gdy nie jest zagrożony przez Turcję, jakaś wojna z Francją byłaby nawet korzystna. Później, może być, że pokój z Francją jest dla Habsburga korzystny.
Co do Szkocji to uważam, ze oddawanie jej bez walki Anglii jest głupie, bo Anglia i tak zaatakuje Francję darmo kiedy chce. Mamy wtedy coś w stylu Monachium, hańbę od razu, wojnę trochę później.
Awatar użytkownika
Jasz
Général de Brigade
Posty: 2166
Rejestracja: poniedziałek, 11 września 2006, 21:12
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jasz » wtorek, 1 kwietnia 2008, 15:35

to ja sie spytam o tą szkocje która mnie męczy już jakiś czas; jeszcze nie widziałem jej obrony ale chyba jakieś szanse powodzenia ma tylko na morzu? albo jesli Francuz ma na ręce jakiś respons z posiłkami inaczej 3 szkotów bez mozliwości ich wzmocnienia (można grając Anglia obstwić pozostałe 2 pola i nawet nie ma jak wystawić nowych oddziałów) nie mają szans - padną wcześniej czy później.
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3139
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice
Been thanked: 2 times

Post autor: Anomander Rake » wtorek, 1 kwietnia 2008, 15:59

Owszem, obronić Szkocję jest trudno, ale zawsze można zadanie Anglii utrudnić. Tym bardziej, że samo wsparcie moralne nic nie kosztuje, a może zakończyć się darmowym kluczem. Jeżeli Francja ma wolne ręce to może nawet podziałać militarnie. Anglia ma mało kartek na początku i jednoczesna walka z Francją oraz zdobywanie Szkocji łatwe nie jest.
Fakt, że gracze rzadko tak czynią przyczynia się zapewne do nadreprezentatywnie częstych zwycięstw Anglii.
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”