Thirty Years War (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1545
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 2 times

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Leo » poniedziałek, 5 września 2016, 21:45

A czy możecie króciutko opisać przebieg tych rozgrywek? Bardzo jestem ciekaw czy były wyrównane.

Jak pisałem wcześniej, też z przyjemnością powrócę do tego tytułu, najchętniej z nieco zmienionym setupem. Ten pierwotny narzuca oczywiste zagrania na początku gry (np. atak na Saksonię).
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
Awatar użytkownika
Raubritter
Padpałkownik
Posty: 1478
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:14
Lokalizacja: Miasto Stołeczne Warszawa
Been thanked: 1 time

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Raubritter » wtorek, 6 września 2016, 14:26

W pierwszej grze ja byłem po stronie Protestanckiej. Walki toczyły się od początku, szczególnie na peryferiach - wyginęli Sasi oraz Węgrzy. Potem walki przeniosły się do Czech i w efekcie straciłem Pragę. Był wtedy taki moment, że mieliśmy na planszy naprawde mało wojska, przy czym przewaga była po stronie Igora.

Szczęśliwie dla mnie Szwedzi pojawili się już w pierwszym etapie z talią Interwencji, niedługo później dołączyła Francja. Armia francuska została wytracona niemal w całości, ale zdołali też zadać trochę strat Hiszpanom. A jak już nie było co po Francuzach zbierać, ciężar działań znowu przeniósł się na kierunek szwedzki, gdzie zdołaliśmy nieco odbudować siły (ja w większym stopniu - przeciwnik rekrutował mniej, zajęty tłuczeniem Francuzów, a do tego Wallenstein legł w bitwie zdecydowanie za wcześnie). I tu szczęśliwie dla Igora, dość szybko pojawiła się armia Kardynała Infanta. Igor mocno atakował Hiszpanami, ale ostatecznie moje protestanckie hufce przetrwały hiszpańską nawałnicę i kiedy Kardynał Infant musiał odejść do strefy hiszpańskiej, Szwedzi ruszyli do natarcia. W kilku bitwach, w których Gustaw Adolf uparcie nie chciał zginąć, wyniszczyłem siłę żywą przeciwnika, który zdecydował się poddać rozgrywkę. W punktach zwycięstwa było dość równo, nawet nie pamiętam, kto z nas miał przewagę. Zniszczenia też były ograniczone, bo walki toczyły się na różnych obszarach - Węgry, Saksonia, Czechy, Francja, a końcówka w okolicach Bawarii.

W drugiej grze zamieniliśmy strony. I tym razem początek był nieco spokojniejszy, więc i armie mieliśmy spore. Obiektywnie musze przyznać, że Igor fatalnie rzucał na oblężenia i niewiele lepiej na opłacanie wojsk. Ja z kolei, w oczekiwaniu na Szwedów grałem dość bezpiecznie i zawsze starałem się wrócić moimi katolickimi wojskami do domu, gdzie byli opłaceni automatycznie. Z istotniejszych wydarzeń w tym okresie - Gabor Bethlen zginął w pierwszej bitwie, szybkim wypadem Wallensteina zdobyłem Pragę. No i rekrutowałem jak szalony. Pechowo dla Igora, Szwedzi przyszli stosunkowo późno i kiedy już się pojawili, byłem gotów :-) Tym bardziej, że jeszcze trochę im zeszło na odbijaniu Czech, które przy okazji zamienili w spaloną ziemię. Chwilę poźniej do walki włączyła się Francja. Posłałem na ten kierunek armię bawarską, która wespół z Hiszpanami urządziła im pogrom, tym boleśniejszy, że nie było zwykłych bitew, tylko overruny.

W międzyczasie były też starcia szwedzko-bawarskie, ale bez zdecydowanego zwycięzcy, za to z jednym przegranym - ludnością południowych Niemiec, gdzie plądrowanie postępowało w stopniu zastraszającym. Dopiero pod koniec gry przyszedł do mnie Kardynał Infant, za to wykazał się sporą efektywnością. Ostanie dwa etapy to już niemal tylko bitwy armii hiszpańsko bawarskiej ze szwedzko-protestancką. Straty były spore, Pillage 2 jak okiem sięgnąć (momentami armie zbliżały się do siebie drogą okrężną, żeby gdzieś po drodze poplądrować), ale ostatecznie to moi Katolicy wygrali wojnę na wyniszczenie, tym bardziej, że cały czas w rezerwie miałem nietknięte hufce cesarskie. Grę dograliśmy do końca, w punktach był formalnie remis (ale ze wskazaniem na Katolików - 26 VP), ale po moje stronie była przewaga na planszy w postaci licznych rezerw, których Igor już nie miał.

Obie rozgrywki świetne, Igorowi dziękuję za grę i deklaruję, że chętnie siądę do TYW jeszcze wiele razy.
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1545
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 2 times

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Leo » wtorek, 6 września 2016, 15:48

Wielkie dzięki za ten fajny opis.
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
Awatar użytkownika
Bambrough
Adjoint
Posty: 705
Rejestracja: poniedziałek, 14 czerwca 2010, 14:45
Lokalizacja: Ortelsburg/Warszawa
Has thanked: 1 time
Been thanked: 3 times
Kontakt:

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Bambrough » czwartek, 22 grudnia 2016, 15:01

Czy grał ktoś w wersję z dodatkowymi kartami? Co wnoszą do rozgrywki?
Awatar użytkownika
leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4236
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: leliwa » wtorek, 27 grudnia 2016, 10:36

Większe zróżnicowanie na początku, gdy wejście do gry Szwecji się opóźnia, a dużo kart zostało zagranych jako wydarzenia. Zawsze też miło zobaczyć posiłki z Rzplitej. To pamiętam sprzed kilku lat bo karty sobie wydrukowałem. Generalnie gdy wiele kart z gwiazdkami schodzi z tali to robi się ona strasznie powtarzalna i wtedy dodatkowe karty pomagają.
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1891
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Been thanked: 14 times

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Neoberger » wtorek, 27 grudnia 2016, 12:24

leliwa - gra jest pełna dobrych intencji, ale wielość błędów historycznych w założeniach, brak zrozumienia dla tego co się faktycznie działo w tej wojnie nie pozwala mi na spokojne rozmowy o tej grze. :D
Tym niemniej co do mechaniki to przy dodatkowych kartach bym zachował ostrożność. :geek:
Moim zdaniem autorowi zależało na tym by gracze nie grali od razu wszystkich wydarzeń. Bo inaczej zostaną z sieką w talii. Tak mi się wydaje.
Berger
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”