Thirty Years War (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
wujaw
Général de Brigade
Posty: 2072
Rejestracja: sobota, 11 marca 2006, 11:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: wujaw » piątek, 22 października 2010, 14:14

Jak dla mnie gra więcej obiecuje niż daje.
Na etapie czytania przepisów byłem oczarowany ilością historycznych smaczków, co zdopingowało mnie do sięgnięcia do literatury.Pełen nadziei zasiadłem do gry i balonik oczekiwań pękł po godzinie gry.
W Sieżkach Chwały talia "mobilizacyjna" jakoś mniej frustruje, chociaż też przychodzi moment biedy - co zrzucisz to podnosisz, ale tutaj jest to w jeszcze większym stopniu, do tego ciężko mi dostrzec na mapie w czasie gry coś z historycznej wojny.
Awatar użytkownika
Aldarus
Chef de bataillon
Posty: 1034
Rejestracja: wtorek, 12 września 2006, 08:56
Lokalizacja: Warszawa - Bielany

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Aldarus » czwartek, 24 kwietnia 2014, 19:27

Trochę sobie majstruję, przy swoim wariancie. Na razie z oryginału została mi mapa, więc może pora i ją zmienić ;) . Jako, że jeśli chodzi o mapy, to u mnie nie najlepiej, póki co chciałbym trochę zmodyfikować obecną, zwłaszcza, jeśli chodzi o twierdze (np. trochę dziwnie wygląda Flandria). Jeśli ktoś ma jakieś uwagi do mapy, będę zobowiązany:
http://www.boardgamegeek.com/image/3086 ... e=original
Nie dyskutuj z idiotą.
Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, potem pokona doświadczeniem.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4724
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: clown » czwartek, 16 lipca 2015, 07:46

W końcu wczoraj udało się odpalić grę. Co prawda zagraliśmy tylko pierwsze 5 etapów, ale najważniejsze, że jest nadal chęć grania :) baboli trochę było w rozgrywce, bo czegoś tam nie doczytaliśmy albo nie zrozumieliśmy, natomiast na pewno warto grę poznać głębiej.
Sam przebieg gry to "rozpoznanie bojem", więc kombinowaliśmy co w grze można, a czego nie można. Ja na swoim kombinowaniu straciłem w pierwszym etapie Wallensteina i Tilly'ego :shock: Zdusiłem co prawda rebelię protestancką na Węgrzech, ale straciłem Śląsk i Morawy. Potem Mansfeld i Piccolomini szachowali się wzajemnie w tamtym rejonie. Bawarczycy po rajdzie na Czechy cofnęli się po przegranych bitwach, natomiast Spinola odzyskał Dolny Palatynat (masakryczne trzy aktywacje, żeby zdobyć twierdzę :evil:). Pojawienie się duńskiego króla Christiana zamieszało po raz kolejny na planszy i końcówka była ciekawa.
Wstępne zalety:
- różne tereny działań, ciekawe manewrowanie armiami i szukanie dziury w liniach przeciwnika. Fajnie widać rolę twierdz, dzięki czemu niektóre regiony trudniej jest zdobyć,
- plądrowanie - to jest taka "gra w grze" i trzeba chyba umieć dobrze z tego korzystać,
- bitwy - raczej nie przeszkadzał mi brak możliwości przechwytu/wycofania, natomiast ryzyko zgonu wodza (przy moich rzutach :P) stanowi pewną blokadę psychiczną,
- temat, wykonanie gry - tu duży plus
Wady:
- na pewno krótki deck Early War - w następnej rozgrywce dorzucimy karty dodatkowe
- pewne nieścisłości, albo braki (albo nie doczytaliśmy) w przepisach (niby mam najnowsze Living Rules). Nie jest napisane, czy przy aktywacji wodza na oblężenie kładziemy Pillage, nie wiem kto kim może dowodzić (Imperialni Bawarczykami np.)
- nie wiem na ile opłacalne jest płacenie za wojska (powiedzmy za weteranów tak, bo ich się nie rekrutuje), bo można przeciwnikowi spłatać czasem psikusa, plądrując dodatkowo jakiś obszar.
To na razie tyle. Uff.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1873
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Neoberger » czwartek, 14 stycznia 2016, 18:21

clown - Widzę, że w słynnym Tercecie gra wróciła do łask.
Gracie z dodatkowymi kartami z BGG (chyba tam były do wydrukowania)?
Gracie z jakimiś dodatkowymi HR?
Gracie z nowymi zasadami z Living Rules?
Berger
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4724
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: clown » czwartek, 14 stycznia 2016, 18:52

Dwa razy, kiedy miałem okazję rozegrać grę, graliśmy z zasadą śmierci wodzów tylko przy rzucie powyżej ich współczynnika śmiertelności oraz z dodawaniem po jednej karcie z talii interwencji bodajże od 4 tury. Bez dodatkowych kart (chociaż rozważam ich zrobienie, ale na razie chcę pograć w wersję podstawową) i innych dodatkowych reguł.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1873
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Neoberger » czwartek, 14 stycznia 2016, 20:37

clown - ja przed laty porzuciłem ten tytuł bo moi współgracze nie chcieli w niego grać.
Nie podobała im się plansza jako mało czytelna. Nie podobały im się straty wśród dowódców.
Nie podobały im się bitwy i system poboru.

Grałem trochę sam, ale to nie to.
Wypróbowałem wszystkie HR, ale głównie te, które potem autor włączył do przepisów. :)

Gra jest strasznie nierówna. Są elementy fajne np. zaopatrzenie i niszczenie.
Jak słusznie zauważyłeś dobre wrażenie robią twierdze.
Ale system walki, brak standardowych przepisów o ucieczce czy przechwycie rodzi wątpliwości.

Autor (właściwie autorzy) włożył dużo wysiłku w historyczność gry, ale nie wszystko wyszło tak jak było, a było lepiej i ciekawiej niż w grze.
O dziwo w rzeczywistości było więcej swobody działania niż autor zamieścił. Zbyt poszedł w schemat.
O dziwo Halls of Montezuma tej samej dwójki autorów jest już o niebo lepsza w rozwiązaniach.

Ale przekonałem się, że nie ma co narzekać jak obejrzałem filmiki StukaJoe na YT.
Entuzjazm z jaką ten gracz pokazał fragment rozgrywki przekonał mnie, że nie ma co biadolić nad przystąpieniem Badenii z karty czego w ogóle nie było w TYW, dziwnym pojawianiu się dowódców z kart, czy też błędnych obostrzeniach w dowodzeniu wojsk katolickich.
Wszystko to i tak jest lepsze niż targ niewolników (pardon - zaciężnych) w Holy Roman Empire. :)
Berger
Awatar użytkownika
Raubritter
Padpałkownik
Posty: 1492
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:14
Lokalizacja: Miasto Stołeczne Warszawa

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Raubritter » piątek, 15 stycznia 2016, 00:55

Niesłusznie niedoceniona gra. Jej największa wada to mielenie decku wczesnej wojny przez dużą część rozgrywki. Niestety, krytyka graczy z Zachodu w dużej mierze dotyczyła tego, że subsydiami nie da się opłacić wszystkich wojsk. Tymczasem jest to efekt zamierzony - armie mają plądrować i mają wyprawiać się gdzieś daleko tylko w poszukiwaniu zielonych pastwisk, a nie zawsze korzyści strategicznych. Gracze tego nie rozumieli i TYW w efekcie została skrzywdzona przez społeczność graczy.

BTW, specyfikę Wojny Trzydziestoletniej dużo lepiej czuć w Thirty Years' War niż w Holy Roman Empire.
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4724
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: clown » piątek, 15 stycznia 2016, 08:28

Nie grałem w HoM, więc nie mam jak porównać, natomiast wydaje mi się, że to, co napisał Raubritter jest prawdą. Gra została w pewnym sensie skrzywdzona i przez to jest niedoceniona. Na pewno mam chęć ją dalej eksplorować i poznawać, więc jest to dla mnie pewien wyznacznik jakości :)
Tak, mielenie pierwszego decku jest nieco zbyt długie. Nie jest to jednak (chyba) wada psująca całą grę.
Przy czym powtórzę to, co pisałem przy okazji FtP - wiedzę mam skromną w temacie wojny trzydziestoletniej, więc oceniam grę bardziej jako gracz, niż osoba mająca większe pojęcie o tym okresie :oops:
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1873
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Neoberger » piątek, 15 stycznia 2016, 15:34

clown - ja im więcej czytam o TYW też mam coraz mniejsze pojęcie o tym okresie.
Wiedza zazwyczaj przeszkadza w odbiorze gier i dobrej zabawie.
W tej grze wiele elementów kojarzy się z epoką i to powinno wystarczyć jako tło historyczne.
Reszta to sama gra i mechanizm. Tu ekspertem w CDG jest Raubritter (jego gra ma chyba najlepsze zastosowanie kart w tego typu grach).
Ludzi denerwowała mała liczba kart, ale mnie bardziej zdziwiło, że autor w Living Rules uznał tyle przepisów z HR i dołączył do instrukcji.
Mnie to zawsze niepokoi.
Ja tę grę lubię, ale jak pisałem moi koledzy uznali, że jest bura, nieczytelna i nudna.
Dlatego z radością odnotowałem, że są koledzy, którzy dają tej grze szanse. Oby się potwierdziło, że ta gra jest warta poświęcenia jej czasu.
Trzymam za was kciuki.
Berger
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4724
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: clown » sobota, 16 stycznia 2016, 18:30

clown - ja im więcej czytam o TYW też mam coraz mniejsze pojęcie o tym okresie.
Witaj w klubie :) ja tak mam z napoleonką :)
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Kpt. Bomba
Général de Brigade
Posty: 2428
Rejestracja: poniedziałek, 22 sierpnia 2011, 20:14
Lokalizacja: Warszawa/Jabłonna
Kontakt:

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Kpt. Bomba » niedziela, 17 stycznia 2016, 20:57

Raubritter pisze:Niesłusznie niedoceniona gra. Jej największa wada to mielenie decku wczesnej wojny przez dużą część rozgrywki. Niestety, krytyka graczy z Zachodu w dużej mierze dotyczyła tego, że subsydiami nie da się opłacić wszystkich wojsk. Tymczasem jest to efekt zamierzony - armie mają plądrować i mają wyprawiać się gdzieś daleko tylko w poszukiwaniu zielonych pastwisk, a nie zawsze korzyści strategicznych. Gracze tego nie rozumieli i TYW w efekcie została skrzywdzona przez społeczność graczy.

BTW, specyfikę Wojny Trzydziestoletniej dużo lepiej czuć w Thirty Years' War niż w Holy Roman Empire.
Specjalistą nie jestem. W TYW grałem dwa razy (w tym tylko raz z żywym przeciwnikiem) ale w obu grach pierwszy deck był przemielony kilka razy (3-4) a raz w 6 turze to nawet obaj gracze mieli tylko po 7 kart w decku więc do łapki dostali cały dostępny deck. No i wiadomo było co kto ma na ręku. Mimo tej wady grało się świetnie.
Teraz rozłożyłem sobie TYW, żeby sobie zasady powtórzyć w grze solo i stwierdziłem, że na początku nie warto zagrywać eventow z gwiazdką (tych co spadają na dobre). Dobre "3" karty, najcześciej z dobrymi wartościami foreign aid trzeba zagrać na punkty ze 2-3 razy zanim wywalamy ją z decku zagrywając wydarzenie.
Takie podejście spowodowało, że kart w decku zostaje więcej i nie jest on tak często "przemielony".
Teraz się zastanawiam czy taki "krótki" deck nie jest przypadkiem zamierzonym działaniem designera.
"Chit Pull system - my favorite mechanic in wargames. Give me a chit, I'll pull it. That’s just a kind of wargamer I am."

http://kptbomba.wordpress.com
https://www.facebook.com/GryPlanszoweKapitanaBomby
Awatar użytkownika
Kpt. Bomba
Général de Brigade
Posty: 2428
Rejestracja: poniedziałek, 22 sierpnia 2011, 20:14
Lokalizacja: Warszawa/Jabłonna
Kontakt:

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Kpt. Bomba » sobota, 30 stycznia 2016, 00:41

Dzisiaj udało się zagrać partię z Leszkiem.
Graliśmy scenariusz kampanijny. Czas był ograniczony ale i tak udało się zrobić 11 z 14 etapów. Gra była już na takim etapie, że byliśmy niemal pewni, że będzie remis.
Gra ma swoje mankamenty - niewątpliwie. Ale mimo to świetnie się bawiłem i mam ochotę na kolejne rozgrywki. Grało się super. Byliśmy światkami dużych bitew, ważnych oblężeń i nagłych zwrotów akcji. Deck Early War faktycznie krótki ale da się to łatwo poprawić. Dodaliśmy w 5 turze po 8 kart z decku Intervention a na początku 6 weszła reszta kart. Następnym razem chcemy jeszcze ograniczyć ruchliwość oddziałow i 1 punkt ruchu. Brak wycofania i przechwytów nawet specjalnie nie przeszkadzał. Bitwy nie są aż takie krwawe jak w WbtS no i odbudowa armii jest możliwa w miarę krótkim czasie.
Śląsk, Czechy, Brandenburgia spalone zostały do cna. Jak już nie było się jak żywic to gra przeniosła się bliżej granicy z Francją by po chwili znowu wrócić na terytorium Austri i Bawarii. Na początku Wallenstein szalał nie zatrzymywany. Pobił mnie kilkakrotnie straszliwie. Ledwo co się pozbierałem. Głownie dzięki połączeniu sił z Duńczykami, którzy szcześliwie weszli do gry w dobrym momencie. Duńczycy dosyć długo byli poważnym wsparciem mojej armii. Bez nich było by krucho. Skończyło się zabawnie (i tragicznie dla mnie) bo moja duża armia podeszła pod Wiedeń i nawet pobiła armię Piccolominiego ale w tej samej bitwie zginął hrabia von Thurn a co gorsza poległ król Christian i cała armia duńska poszła w rozsypkę.
Wallenstein siał postrach do czasu aż go Leszek zdjął bo niebezpiecznie zbliżał się do 20 pkt. sławy. Potem co prawda wrócił ale niedługo potem poległ śmiercią bohatera w bitwie.
Mansfeldowi udało się przyłapać Johana von Tilly ze spuszczonymi gaciami w twierdzy w Lipsku
Kosztowalo to mnicha w zbroi życie.
A potem Gustaw Adolf pozamiatał wojska katolickie. Hiszpanie i kardynał-infant Ferdynand Habsburg próbowali się co prawda odgryzać ale skończyło się tak, że czmychali z Wiednia za linię hiszpańską aż się kurzyło :)
Leszku - to był jednak błąd, że próbowałeś obronić Wiedeń.
Gra zakończyła się na 34 VP ale w moim possiadaniu była już Austria i miałem bardzo dobre perspektywy na całkowity podbój Bawarii. Miałem w pobliżu dwie duże armie z wodzami "1" i z nienaruszonymi weteranami szwedzkimi.
Taki rezultat to remis. Nie wywalczył bym zwycięstwa bo na zjechanie z punktami do 10 VP nie było już czasu. Za to Leszek miał za słabe siły, żeby obronić Bawarię. Zwłaszcza, że Francuzi już wiązali pewne jego siły. A jakby odpuścił zachód to mógłbym próbować zdobyć Bruksele i byłby automat. Musiał wiec pilnować zachodniej granicy Niemiec i Niderlandów Hiszpańskich.
Super rozgrywka.
"Chit Pull system - my favorite mechanic in wargames. Give me a chit, I'll pull it. That’s just a kind of wargamer I am."

http://kptbomba.wordpress.com
https://www.facebook.com/GryPlanszoweKapitanaBomby
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4724
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: clown » sobota, 30 stycznia 2016, 10:33

Kurcze kolejna świetna relacja :) fajny jest ten motyw z pustoszeniem ziem i przenoszeniem się armii na kolejne. 30-letnia pasuje jak ulał :) Duńczycy są dużym wsparciem, ale trzeba uważać na to ich wycofanie się. Ja w ten sposób właśnie też pogoniłem w jednej rozgrywce Duńczyków dość szybko, a potem już tylko sprzątałem.
I wydaje mi się, że to dobre rozwiązanie, że tylko skrajne wyniki dają zwycięstwo, bo przy obustronnym wyczerpaniu sił nie było szans na decydujące rozstrzygnięcie. Dużo graczy uważa to za wadę gry.
Z wcześniejszym wrzuceniem interwencji dobry pomysł.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1519
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 1 time

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Leo » niedziela, 31 stycznia 2016, 15:33

To i jeszcze ja coś dodam: tak jak mówiłem Igorowi - to był świetny pomysł, żeby reaktywować TYW. Grało się z wielką przyjemnością, emocji było co niemiara. No i epickich sytuacji, takich jak np. zamknięcie w oblężeniu Tillego, Pappenheima i króla Saksonii, później nieudana odsiecz i w efekcie kapitulacja całego garnizonu. Tilly próbował uciekać w przebraniu kobiety, ale go rozpoznano ;) Wallenstein szalał po połowie planszy, nabił sobie punktów prestiżu, aż w końcu poległ na polu chwały widząc, że nic już nie zdziała przeciwko szwedzkiej potędze. W Niderlandach Hiszapnie byli o krok od ostatecznego sukcesu, ale w ostatniej chwili Holendrzy się pozbierali. Ale i tak nastukałem tam sporo punktów.
Obiektywnie patrząc to Igor miał też ogromnego pecha w rzutach na rekrutację - pamietam moment gdy w czterech próbach wyrzucił trzy zera. Do mnie z kolei rekruci garnęli się aż miło.
Zmiany, które wrowadziliśmy, czyli talia Interwecji od 5 etapu oraz ograniczenie śmiertelności wodzów o 10% (trzeba rzucić więcej niż współczynnik na żetonie) okazały się strzałem w dziesiątkę. W najbliższej grze ograniczymy też ruchliwość o 1 PR i... nic tylko siadać i grać.
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1873
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa

Re: Thirty Years War (GMT)

Post autor: Neoberger » niedziela, 31 stycznia 2016, 16:21

Leo - tylko, że Saksonia nie miała króla. :o
Berger
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”