Wilderness War (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
ODPOWIEDZ
LUDzik
Appointé
Posty: 32
Rejestracja: środa, 8 stycznia 2014, 13:24

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: LUDzik » sobota, 21 stycznia 2017, 16:35

Faktycznie, nie śpieszyło Wam się :lol: u mnie wszystkie rozgrywki maksymalnie do 4h.
Graliśmy w zasadzie pierwszy raz (nie licząc rozgrywki sprzed lat). Niestety, trzeba idealnie znać reguły, aby móc podejmować realne decyzje taktyczne i strategiczne.
Bardzo nieczytelny jest zwłaszcza podział piechoty (angielskiej): są siły regularne, nieregularne, indianie, jest milicja, są siły amerykańskie i coś jeszcze co pominąłem (rekruci?), a do wszystkiego przypisane są inne karty i niuansy, które mogą wywrócić nasze plany.

Na szczęście znajomość kart jest dużo mniej istotna. Ale w sprawie rozróżniania oddziałów po prostu nie da się tego przeskoczyć, a co gorsza taka drobiazgowość sprawia, że jako gracz przestaję się utożsamiać z tym wojskiem - ciezko mi wyobrazić sobie co przedstawiają te różnice w regułach.
Awatar użytkownika
Dajmiech
Adjudant
Posty: 256
Rejestracja: sobota, 21 lipca 2007, 21:50

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Dajmiech » środa, 25 stycznia 2017, 22:14

Poniżej sporządzona przeze mnie relacja z rozgrywki, o której pisał LUDzik (zdjęcia robione były niesystematycznie).

Scenariusz: Annus Mirabilis
Francuzi: LUDzik
Brytyjczycy: Dajmiech

1757
Na południowym zachodzie francuski dowódca Dumas podejmuje ofensywę na fort Will’s Creek, oblegając go (1). Kontrataki oddziałów prowincjonalnych i rangerów (2), mimo że nieudane, stopniowo osłabiają jego siły. Jednocześnie obrońcy na południu muszą zmagać się z rajdami francusko-indiańskich sił nieregularnych, dochodzi także do pojedynczego rajdu na prowincje północne. W tym czasie Loudoun, prąc wzdłuż rzeki Hudson z potężną regularną armią brytyjską wspieraną przez rangerów, zdobywa forty Ticonderoga oraz Crown Point (3). Z kolei siły Johnsona i Webba posuwają się na północny zachód wzdłuż rzeki Mohawk (4), gdzie zawierają sojusz z plemionami Irokezów, których wojownicy zasilają ich szeregi. Drogę zagradza im jednak Vaudreuil, którego oddziały umacniają się w Black River (5). W odwodzie, nad rzeką św. Wawrzyńca, pozostają siły Montcalma.

Obrazek

Niebawem do Filadelfii przybywają posiłki brytyjskiej lekkiej piechoty pod dowództwem Amhersta (6), który wymienia jednego z nieudolnych dowódców wyższego szczebla.
Posiłki otrzymują również Francuzi - Bougainville i Levis lądują w Quebecu z paroma regimentami regularnych wojsk (7). Przed zimą oddziały obu stron rozlokowują się po fortach, unikając strat związanych z wyczerpaniem.

1758
Działania zbrojne w tym roku rozpoczynają rajdy Indian i gońców leśnych w służbie francuskiej. Będą one kontynuowane przez resztę roku, mocno dając się we znaki brytyjskim prowincjom, zarówno północnym jak i południowym. Zapewne w wyniku poniesionych strat i zniszczeń, zgromadzenia prowincji w późniejszej części roku zniechęcają się do wojny (reluctant), co nie ma jednak decydującego wpływu na działania zbrojne, jako że oddziały prowincjonalne nie stanowią na tym etapie zbyt wielkiej siły. W celu obrony prowincji przed rajdami, powołane zostają natomiast dodatkowe oddziały milicji. Ogólnie, w pierwszej połowie 1758 roku, wskutek nieporozumień w najwyższym dowództwie (zupełny brak kart o wartości 3 na ręce), Brytyjczycy mają mocno skrępowane ręce i nie podejmują zbyt wielu działań ofensywnych.

Obrazek

Francuski dowódca Villiers z dwoma oddziałami leśnych gońców skutecznie przecina linię zaopatrzenia wzdłuż rzeki Mohawk (8), powodując przejściowe zatrzymanie ofensywy angielskiej w tym kierunku. Na pomoc rusza z południa Amherst ze swoją lekką piechotą i pokonuje Villiersa w bitwie (9), niedobitki jego sił nadal stanowią jednak zagrożenie dla północnych prowincji. Niebawem jednak oddziałowi Indian pod dowództwem nieznanego wodza udaje się wytropić resztki leśnych gońców Villiersa i rozbić ich w potyczce (10). Osamotniony Villiers musi uchodzić, niebezpieczeństwo z jego strony zostaje zażegnane. W międzyczasie osłabiony Dumas rezygnuje z oblężenia Will’s Creek i podąża na południowy zachód, szykując się do rajdów na tamtejsze prowincje brytyjskie (11).

Jednocześnie regularne francuskie oddziały Bougainville’a i Levisa dołączają do sił Vaudreuila w Black River, Montcalm zaś dokonuje kontrataku na linii rzeki Hudson, odbijając z rąk brytyjskich fort Crown Point (12). W związku z intensyfikacją działań w Quebecu, przerzucone zostają tam siły francuskie z Louisburga (13).

Tymczasem podjęta przez Johnsona próba brytyjskiego ataku na Black River kończy się katastrofą – dwa regimenty regularnej piechoty ulegają zagładzie w dziczy. Natomiast powodzeniem kończy się rajd Indian w służbie brytyjskiej, który niszczy francuskie umocnienia w Cataraqui (14) – to jedyny udany rajd brytyjski w całej kampanii.
Korzystając z linii zaopatrzenia dzięki umocnieniom w Oneida Carry East i West, regularne oddziały Webba podążają łodziami wzdłuż brzegów jeziora Ontario do Niagary i zdobywają tam francuski fort. Łączność pomiędzy francuskimi siłami na południu i północy zostaje przecięta (15).

Obrazek

Na domiar złego dla Francuzów, nie zdążają oni przegrupować sił przed zimą, w wyniku której wielu żołnierzy umiera lub dezerteruje w wyniku chorób i wyczerpania. Daje się to we znaki zwłaszcza siłom Montcalma w Crown Point.

1759
W roku 1759 Indianie na służbie francuskiej, dowodzeni przez Levisa, dokonują udanych rajdów na północne prowincje brytyjskie (16). Z kolei rajdy francuskie na południu odnoszą mizerne rezultaty, podczas gdy Indianie w służbie brytyjskiej bezskutecznie próbują przeniknąć na cywilizowane ziemie francuskie

Sukcesy odnoszą natomiast brytyjskie siły regularne - Webb wraz z Johnsonem kontynuują natarcie z Niagary wzdłuż południowego brzegu jeziora Erie i zadają Francuzom klęski, zajmując Presqu’ile i French Creek (17). Tymczasem Moncton ląduje w francuskim Louisburgu i oblega tamtejszą fortecę, jednak ostatecznie kończy się to niepowodzeniem (18).

Obrazek

Tymczasem, w czasie nieudanego rajdu na północne prowincje brytyjskie ginie Montcalm. Śmierć wybitnego dowódcy w późnej fazie kampanii nie ma jednak większego wpływu na jej ostateczny wynik.

Inny francuski dowódca Levis dokonuje niespodziewanego manewru opuszczając z większością sił Crown Point i rusza na południowy wschód, zagrażając północnym prowincjom brytyjskim. Brytyjskie siły zagradzają mu drogę pod Charlestown. Francuzi odnoszą jednak druzgocące zwycięstwo, niszcząc brytyjskie umocnienia.

Brytyjskie niepowodzenia na północy są częściowo rekompensowane przez sukcesy na południowym zachodzie. Johnson dokonuje śmiałej ofensywy wzdłuż rzeki na południe od jeziora Erie, zdobywając fort w Ohio Forks – zwycięstwo to ma jednak na wpół gorzki smak. Indianie na służbie Johnsona dokonują masakry jeńców i cywilów i wdają się w walki z próbującymi przywrócić porządek żołnierzami brytyjskimi , co ma fatalne skutki propagandowe.

Nadchodząca zima przerywa działania zbrojne, które kończą się zwycięstwem Francuzów z wynikiem +2.

Niestety, brak zdjęcia odzwierciedlającego sytuację końcową.

Ogólnie, grając Anglikami miałem poczucie kierowania potężną, lecz bardzo ociężałą, machiną wojenną. Odczuwalne to było zwłaszcza pod koniec rozgrywki, kiedy miałem w zasięgu 3 słabo bronione forty/fortece do zdobycia, ale kart (i, po części, szczęścia) starczyło tylko na jedną z nich. Natomiast rajdy faktycznie stanowią dla Brytyjczyka ciągłe zagrożenie i ciężko się przed nimi całkiem zabezpieczyć.

[zastanawiam się, czy nie dodać relacji jako odzdzielny AAR, ale zauważyłem, że ostatnio jest to rzadko praktykowane]
Ostatnio zmieniony czwartek, 26 stycznia 2017, 13:41 przez Dajmiech, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
maciunia
Porucznik
Posty: 758
Rejestracja: piątek, 1 lutego 2008, 16:00
Lokalizacja: WWY
Kontakt:

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: maciunia » środa, 25 stycznia 2017, 23:37

Dajmiech pisze:Ogólnie, grając Anglikami miałem poczucie kierowania potężną, lecz bardzo ociężałą, machiną wojenną. Odczuwalne to było zwłaszcza pod koniec rozgrywki, kiedy miałem w zasięgu 3 słabo bronione forty/fortece do zdobycia, ale kart (i, po części, szczęścia) starczyło tylko na jedną z nich. Natomiast rajdy faktycznie stanowią dla Brytyjczyka ciągłe zagrożenie i ciężko się przed nimi całkiem zabezpieczyć.

W tych słowach w zasadzie ująłeś istotę tej gry w scenariuszu turniejowym. Bardzo fajna relacja! o waszych strategiach się nie wypowiem, w tej grze trzeba wypracować swoją ;) Po za tym wygląda na to, że źle graliście - Francuzi nie mogą oblegać fortu Will’s Creek bez 1.dociągnięcia tam linii zaopatrzenia, 2.jakichś regularsów wspomagających Indian/courierów. Udanych bojów!
Awatar użytkownika
Dajmiech
Adjudant
Posty: 256
Rejestracja: sobota, 21 lipca 2007, 21:50

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Dajmiech » czwartek, 26 stycznia 2017, 11:46

Cieszę się, że relacja się podoba. Co do Will's Creek, to faktycznie wygląda na to, że Francuzi nie mieli tam zaopatrzenia, był tam natomiast oddział regularny (na zdjęciu jest słabo widoczny spod żetonu Indian w "polu" Dumasa u góry). Jeśli chodzi o obleganie mimo braku zaopatrzenia na początku rozgrywki, przeoczenie to wynikało zapewne z faktu, że była to dla mnie druga pełna partia WW, zaś dla mojego przeciwnika - pierwsza. W toku gry obaj lepiej przyswajaliśmy sobie przepisy i więcej takich sytuacji raczej się nie zdarzyło.
Co do skutecznych strategii, to zgadzam się, że należy odkrywać je samemu, m.in. dlatego, że daje to największą frajdę (choć czasem bywa bolesne ;)).
Na obecną chwilę, WW jest w ścisłej czołówce moich ulubionych CDG.
Awatar użytkownika
yanoo
Sergent
Posty: 107
Rejestracja: poniedziałek, 6 czerwca 2011, 00:15

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: yanoo » poniedziałek, 30 stycznia 2017, 15:37

Ile wam zajmuje średnio rozgrywka?
Awatar użytkownika
Dajmiech
Adjudant
Posty: 256
Rejestracja: sobota, 21 lipca 2007, 21:50

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Dajmiech » wtorek, 31 stycznia 2017, 09:27

Dwie pierwsze rozgrywki w scenariusz Annus Mirabilis zajęły mi średnio po 7h. Ale jak to z pierwszymi rozgrywkami bywa, było sporo zastanawiania się, zerkania do instrukcji, itp. Kolejne na pewno będą szybsze, choć wątpię czy dam radę zejść poniżej 4h, o których pisał Maciunia.
Awatar użytkownika
leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4264
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: leliwa » wtorek, 31 stycznia 2017, 10:59

Ja powiem tak, w zależności od biegłości graczy od 30 minut do 1 h na etap. Etapy są półroczne jak wiadomo.
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
Awatar użytkownika
Dajmiech
Adjudant
Posty: 256
Rejestracja: sobota, 21 lipca 2007, 21:50

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Dajmiech » wtorek, 31 stycznia 2017, 11:15

leliwa pisze:Ja powiem tak, w zależności od biegłości graczy od 30 minut do 1 h na etap. Etapy są półroczne jak wiadomo.
Zgadzam się, takie tempo wydaje mi się realne.
Volkh
Lieutenant-Adjudant-Major
Posty: 608
Rejestracja: wtorek, 28 października 2014, 22:01
Lokalizacja: pradawny gród Trygława

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Volkh » wtorek, 31 stycznia 2017, 11:44

Zgadzam się z Maciunią.
Bardzo mało jest gier w których wykonuje się turę przez godzinę i zdecydowanie Wilderness War do nich nie należy.
Nie krytykuję was Panowie, każdy ma swoje tempo ważne żeby gra sprawiała przyjemność, ale gracie znacznie poniżej średniego czasu rozgrywki. Moim zdaniem 6-7 godzin absolutnie wystarczy grając w pełną kampanię. Grając w Annus Mirabilis miałem jeszcze z kolegą czas aby tego samego wieczora zagrać w Amateurs to Arms!
Du musst herrschen und gewinnen,
Oder dienen und verlieren,
Leiden oder triumphieren,
Amboss oder Hammer sein.
Awatar użytkownika
Dajmiech
Adjudant
Posty: 256
Rejestracja: sobota, 21 lipca 2007, 21:50

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Dajmiech » wtorek, 31 stycznia 2017, 13:57

Mam pytanie do weteranów gry - czy komuś kiedyś zabrakło żetonów fortów którejś ze stron, lub palisad? Nie miałem dotąd takiej sytuacji, ale wydaje mi się ona dość realna, zwłaszcza przy pełnej kampanii. Czy należałoby wtedy użyć zamienników, czy raczej uznać limit żetonów za limit możliwych do wybudowania fortyfikacji tzn. chcąc wybudować nowe trzeba by wyburzyć któreś z istniejących?
Awatar użytkownika
leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4264
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: leliwa » wtorek, 31 stycznia 2017, 14:48

Jeśli nie ma nic na ten temat w przepisach (nt. ilości żetonów palisad i fortów i ograniczenia w tym względzie) to można użyć zamienników. Mi nigdy nie zabrakło.
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
Awatar użytkownika
yanoo
Sergent
Posty: 107
Rejestracja: poniedziałek, 6 czerwca 2011, 00:15

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: yanoo » piątek, 3 lutego 2017, 11:27

Ja mam podobne pytanie, ale do żetonów indiańskich osad - z tego co pamiętam to są 4 na stronę, a samych miejsc na planszy znacznie więcej. Nie brakuje ich w trakcie gry?
Awatar użytkownika
Dajmiech
Adjudant
Posty: 256
Rejestracja: sobota, 21 lipca 2007, 21:50

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Dajmiech » niedziela, 5 lutego 2017, 13:01

W mojej edycji jest 12 żetonów sojuszniczych osad - są one dwustronne, brytyjsko-francuskie. Dotąd mi ich nie zabrakło, a gdyby tak się stało, należy zapewne użyć zamienników, analogicznie to tego, co pisał Leliwa ws. fortyfikacji.
LUDzik
Appointé
Posty: 32
Rejestracja: środa, 8 stycznia 2014, 13:24

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: LUDzik » wtorek, 14 lutego 2017, 11:20

2 minuty na ruch wraz z krótkimi przerwami daje 40+ min. na etap i ok 4, 4 i pół h na grę kampanii turniejowej. Do zrobienia jeśli zna sie zasady.
Volkh pisze:Moim zdaniem 6-7 godzin absolutnie wystarczy grając w pełną kampanię.
Jeśli ruchy mają być zaplanowane a nie na odwal się to raczej bez szans, chyba ze zakładasz, że gracze będą tak zmęczeni pod koniec że będą robić ruchy "byle szybciej". Widząc jak przebiega kamapnia turniejowa ciężko mi wyobrazić sobie skuteczną grę francuzami w końcowych etapach, więc może to idzie szybciej.
Awatar użytkownika
ghostdog
Lieutenant
Posty: 561
Rejestracja: wtorek, 28 lutego 2006, 18:47
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: ghostdog » piątek, 28 lipca 2017, 10:18

Czy macie może jakieś strategie rozpoczynające? Wiadomo, że wiele zależy od kart, które przyjdą na rękę. Ja wczoraj zacząłem grać. Na rękę do Brytyjczyków przyszły mi karty pozwalające wystawić dodatkowe jednostki na stół. Pytanie czy należy dążyć w miarę możliwości do jak największej liczby jednostek na planszy, czy też utrudnia to prowadzenie działań?
"Obydwaj pochodzimy ze starożytnych plemion Obydwaj jesteśmy już na wymarciu Wszystko wokół nas zmienia się....."
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”