Wilderness War (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Teufel
Legatus Legionis
Posty: 2328
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:55
Lokalizacja: Stadt Thorn/Festung Posen
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Teufel » środa, 1 września 2010, 21:59

Na bgg gra ma swoich zagorzałych fanów, jeden topic o niej ma tytuł "Why I named my dog and will name my son after Montcalm" :lol: Dobrze, że żony/partnerki jeszcze tak nie nazwał, miałby problem z przywołaniem.

Jak w końcu jest z tymi szansami stron? Jest wyrównanie z nachyleniem, czy częściej wygrywają zdecydowanie Brytyjczycy?
Legiony i ja mamy się dobrze.
Awatar użytkownika
wujaw
Général de Brigade
Posty: 2072
Rejestracja: sobota, 11 marca 2006, 11:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: wujaw » niedziela, 19 grudnia 2010, 10:08

Po pierwszej partyjce Widerness War parę uwag na temat losowości i istoty tej gry.
Grało się bardzo miło, zwłaszcza że na koniec udało mi się wygrać. ;)
Jedna talia, która funkcjonuje w tej grze czyni ją w dużej mierze nieprzewidywalną.
W trakcie 6 etapów najkrótszego scenariusza, który zagraliśmy Francuzi dostali jedną kartę posiłków i to pod sam koniec, brytyjczycy knujący od początku pomysł rajdu gen .Johnsona dopiero w 5 etapie mogli skorzystać z sojuszu z Irokezami i ramie w ramię z tym cennym sojusznikiem wyplenić francuskie ślady obecości w znacznej części Kanady.
W tym samym czasie płonęły tereny brytjskich osadników, które od samego początku poddane były presjipermanentnych rajdów indian sprzymierzonych z Francją, a Anglicy zaanagażowani w rajd na Montreal - ostatni niezdobyty bastion na szlaku fortów pólnoc - południe w żaden sposób nie potrafili zabewzpieczyć się przed tym zalewem terytorium koilonii.
Czy losowość w Widerness War jest wadą tej gry?
Chyba nie, raczej jej specyfiką.Zasiadając do gry niewiele zaplanujesz.Jak na przykład nie dostaniesz ani jedenj karty z 3 punktami operacyjnymi (ja w ostatnim etapie), to niewiele brytyjska armia zwojuje na początek - bez wprowadzonych z kart generałów.Tak samo przebiegiem gry będą sterowały momenty pojawienia się posiłków, kart desantowych, sojuszy z Indianami i kilku innych.
To może frustrować jak ktoś nastawił się na zwycięstwo, ale jak tylko na dobrą zabawę, to będzie spora zaleta, bo każda gra będzie inna.
Awatar użytkownika
Teufel
Legatus Legionis
Posty: 2328
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:55
Lokalizacja: Stadt Thorn/Festung Posen
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Teufel » niedziela, 19 grudnia 2010, 10:42

Jako pobity de Montcalm stwierdzam, że koło tej gry obojętnie się nie przejdzie.
Można ja polubić albo odrzucić. Ja raczej polubię :)
Asymetryczność stosunku sił, możliwości i strategotaktyki jest główną zaletą. Główną wadą wydaje się być totalna losowość wydarzeń idących z kart i tak jak napisał wujaw, nic nie zaplanujesz. Chaos pogłębia karta reshuffle.
Brytyjczyk nie dostał Irokezów, Francuz posiłków. Nikt nie dostał też neutralnych indian. Gra ma 2 teatry wojenne. Na przepychankę wzdłuż rzeki Hudson Francuz musi poświęcić tyle uwagi, co chirurg przy przeszczepie wątroby (od nadmiaru wina z metropolii). Większą radość sprawiają rajdy i działania w głuszy.
Co do rozgrywki przez 1/3 gry nie udał mi się żaden rzut na jakąkolwiek akcję. Anglik spokojnie kontynuował swoje działania. Grałem zapewne zbyt ostrożnie, ale czy Francuz może pozwolić sobie w tej grze na odrobinę szaleństwa? Po czasie okazało się, że na ewentualne uzupełnienia nie miałbym co liczyć. W razie porażki gra miałaby o wiele szybszy finał. Może kolejna wojna o kolonie okaże się łaskawsza dla Liliowego Tronu...
Ostatnio zmieniony niedziela, 19 grudnia 2010, 16:24 przez Teufel, łącznie zmieniany 1 raz.
Legiony i ja mamy się dobrze.
Awatar użytkownika
wujaw
Général de Brigade
Posty: 2072
Rejestracja: sobota, 11 marca 2006, 11:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Post autor: wujaw » niedziela, 19 grudnia 2010, 12:22

A ja bym się nie zgodził, że to chaos.Raczej nieprzewidywalność rozwoju wydarzeń, jak to na wojnie na ogół bywa.Były to przecież czasy kiedy na tak odległym teatrze działań logistyka nie dawała się zorganizować zbyt precyzyjnie.Generał mógł sobie dużo planować, a potem życie weryfikowało plany przydzielając mu o wiele mniejsze środki niż mógł się spodziewać.
Bardzo mi odpowiada w Wilderness War ta nieprzewidywalność, bo jakby porozdzielać na 2 talie te posiłki i wydarzenia to Anglicy zmietliby Francuzów z mapy w czasie potrzebnym do "zejścia" talii plus jakieś 2 etapy na egzekucję w najgorszym wypadku.A tak niektórych kart możesz nie dostać w ogóle, więc lepiej na nie nie liczyć, tylko wojować tym co jest!
Gdyby nie karta sojuszu z neutralnymi Irokezami (przez całe 6 etapów nie dostałęm żadnej z 2 kart sojuszników indiańskich, ani karty rangersów), Teufel by grę wygrał, bo jego rajdy dobiłyby mnie nieodwołalnie.
Ale za drugim razem Anglicy dostaną pewnie kartę Indian, a Francuzi za to posiłki, kto wie, czy Francuzi dostaną kartę masakry i znowu Anglik zostanie bez Indian...
I chyba taki to już urok, że dopiero jak się ta wojna zacznie dowiemy się co się wydarzy.
:D
Awatar użytkownika
Teufel
Legatus Legionis
Posty: 2328
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:55
Lokalizacja: Stadt Thorn/Festung Posen
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Teufel » niedziela, 19 grudnia 2010, 16:21

Niekoniecznie by zmietli, bo można tak ustawić karty tworząc grę, by wydarzenia w obu taliach premiowały słabszą stronę. Moim skromnym zdaniem najlepsze talie do gier cdg to takie, które mają oddzielne talie graczy, plus wspólną. Wypośrodkowuje to nieprzewidywalność z planowaniem.
Grę trzeba brać na żywioł i nie przejmować się resztą. Patrząc z punktu widzenia rezydencji gubernatora koło Bostonu zapewne sporo w tym racji, ale mając francuskie stanowisko dowodzenia w canoe trzeba przemyśleć 3 razy swoje decyzje ;) Tym bardziej, że po karcie Quiberon, czy jakoś tak, Francuz dostaje 7 kart na rękę, wprawdzie wtedy etapy otwiera Brytyjczyk, ale nie wiem czy to nie jeszcze gorzej, bo zaczyna i kończy patroszenie francuskiej padliny, znaczy się wspomniany etap.
A co do Indian ... jeśli Brytyjczyk dostaje Irokezów, to najlepszym stalinowskim sposobem jest po prostu wymordowanie tego psiego plemienia ;D
Wygląda to bardzo brutalnie, ale tylko na pierwszy rzut oka, bowiem autor gry daje 1 VP za wydarzenie zmasakrowania wrogich Indian po którymś z wygranych starć :D
Legiony i ja mamy się dobrze.
Awatar użytkownika
Petru Rares
Adjoint
Posty: 797
Rejestracja: poniedziałek, 1 czerwca 2009, 22:37
Lokalizacja: Bełchatów/Warszawa
Been thanked: 1 time

Wilderness War, Silver contra Petru Rares, 29.06.2011 r.

Post autor: Petru Rares » środa, 29 czerwca 2011, 17:46

Relacja z rozgrywki na Portalu Strategie:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=121

Zaznaczam, iż mimo że pisany na świeżo po rozgrywce, może zawierać pewne przeinaczenia. Zachęcam zatem Sylwku do komentarzy i sprostowań.
Awatar użytkownika
Silver
Général de Division
Posty: 3104
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:33
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Silver » środa, 29 czerwca 2011, 19:16

Mam w pamięci parę rozgrywek sprzed roku i rzadko była taka wyrównana i emocjonująca rozgrywka jak ta dzisiejsza.
Doskonale ja streściłeś.
Na początku dziwiłem sie z jaką, wydawało mi się beztroską, wysyłałeś jednostki courier na misje grabieży (przecież jak one zginą to nie można ich odzyskać).
Ale jak widać opłaciło się bo uzyskałeś odpowiedni poziom punktów zwycięstwa pozwalający na łatwiejsze werbowanie Indian.
Teraz zacząłbym rozgrywkę od budowy palisad na zagrożonych przez Indian kierunkach.
Wiele krwi napsuli i ostatnie 3 tury balansowałem na granicy automatycznej przegranej i to ja walczyłem z czasem.
Odkryłem tę grę na nowo, dzięki tej rozgrywce i skorygowaniu paru błędów jakie popełniałem w mych rozgrywkach rozgrywanych rok temu.
Awatar użytkownika
janekbossko
Adjudant
Posty: 201
Rejestracja: wtorek, 13 lutego 2007, 14:56
Lokalizacja: Szczecin

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: janekbossko » czwartek, 12 stycznia 2012, 13:28

Wilderness War - tłumaczenie kart z grafiką:

http://www.sendspace.pl/file/76340f157fa147be74be6a3
Awatar użytkownika
Indar
Błędny rycerz
Posty: 1164
Rejestracja: piątek, 5 maja 2006, 20:08
Lokalizacja: Łomża
Kontakt:

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Indar » czwartek, 12 stycznia 2012, 13:56

Panowie mi podpowiedzą bo się waham - która z gier z tej serii (Wilderness, The Napoleonic, Washington) wydaje się być najlepsza? Chodzi o mechanikę, dopracowanie zasad - itd. I co ważne, musi być idealna dla dwóch.
Okres nie jest ważny - każdy z nich znajduje się w moim zainteresowaniu.
Pytanie w tym temacie, bo w sumie pierwotnie chciałem nabyć Wilderness, ale może wybiorę inną.
Dziękuję.
I.
http://www.freha.pl - Forum Rekreacji Historycznych
Awatar użytkownika
janekbossko
Adjudant
Posty: 201
Rejestracja: wtorek, 13 lutego 2007, 14:56
Lokalizacja: Szczecin

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: janekbossko » czwartek, 12 stycznia 2012, 14:33

NW na pewno nie na 2 osoby.
Oba tytuly sie nadaja, łatwieszy na pewno i bardziej zbalansowany jest Łoszington.
Awatar użytkownika
Silver
Général de Division
Posty: 3104
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:33
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Silver » czwartek, 12 stycznia 2012, 18:41

NW też można grać na 2 osoby. Ja ostatnio grając Francją przeciw drugiemu graczowi który miał wszystkie inne mocarstwa doprowadziłem do dyplomatycznej ofensywy i po kolei rozbiłem wszystkich wrogów. Ale gdy spotka się 2 graczy znających identycznie ta grę to Francją się gra o wiele trudniej. By zbalansować nieco rozgrywkę są przepisy by gracz grający koalicją usunął część jednostek na początek i dodatkowo miał tylko 1 resource dla jednego ze swych krajów.
Awatar użytkownika
nahar
Chef de bataillon
Posty: 1012
Rejestracja: wtorek, 31 lipca 2007, 12:32
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 2 times

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: nahar » czwartek, 12 stycznia 2012, 20:40

Wilderness War i NW są super. Natomiast Washington jest moim zdaniem zbyt uproszczony. Wydarzenia są na zasadzie - dodaj żeton wpływu/ zdejmij żeton wpływu.
Na 2 proponuję Wilderness War, jak masz 3 graczy to już NW.
Awatar użytkownika
janekbossko
Adjudant
Posty: 201
Rejestracja: wtorek, 13 lutego 2007, 14:56
Lokalizacja: Szczecin

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: janekbossko » czwartek, 12 stycznia 2012, 21:18

A nie jest tak ze w kampanii w Wildernessie jedna ze stron ma zdecydowanie trudniej? Chodzi mi właśnie o balans.
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3088
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: Anomander Rake » czwartek, 12 stycznia 2012, 21:29

Jest tak. Właściwie czułbym się zdziwiony gdybym nie wygrał każdej kolejnej gry brytolami.
JB
Sous-lieutenant
Posty: 361
Rejestracja: niedziela, 25 marca 2007, 18:46
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Re: Wilderness War (GMT)

Post autor: JB » piątek, 13 stycznia 2012, 12:44

Silver pisze:By zbalansować nieco rozgrywkę są przepisy by gracz grający koalicją (...) dodatkowo miał tylko 1 resource dla jednego ze swych krajów.
Ale niezaleznie od ilosci graczy zawsze na starcie jest jeden resource na gracza. Jesli gracz ma wiecej niz jedno mocarstwo pod kontrola, to musi sobie wybrac, ktore dostanie resourca.
Tylko o sprawach, które nas zupełnie nie interesują, możemy wydać rzeczywiście bezstronną opinię, co niewątpliwie jest powodem, że opinia bezstronna jest zawsze absolutnie bezwartościowa.
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”