[Wiedeń 1683] Ogólna dyskusja (Dragon)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35157
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 22 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

[Wiedeń 1683] Ogólna dyskusja (Dragon)

Post autor: Raleen » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:45

Bardzo ciekawa gra, jedna z nielicznych dotyczących tego okresu i zrobiona w tej skali. Nie ustrzeżono się w niej błędów, ale to osobny temat. Przy tym dość popularny okres historyczny, bo bitwę pod Wiedniem kojarzy chyba każdy.

Dla mnie osobiście tematyka o tyle ciekawa, że może być pomocna przy tworzeniu innych gier z epoki, podobnie jak w przypadku Kircholmu.

Jeżeli jakiś wątek dyskusji szczególnie się rozwinie, myślę, że wydzielimy osobny temat.

Recenzja gry na Portalu Strategie:
http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=119

Wykaz żetonów gry na Portalu Strategie:
http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=223
Ostatnio zmieniony środa, 16 marca 2011, 20:38 przez Raleen, łącznie zmieniany 5 razy.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
slowik
Generaloberst
Posty: 4857
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:00
Lokalizacja: Wien

Post autor: slowik » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:45

Czytalem (tylko w jednym opracowaniu, wiec reki nie oddam ze sie zgadza) ze Ibrahim proponowal Mustafie wprowadzenie w lasy i na wzgorza wiecej wojska by wstrzymywac Sojusznikow. Mustafa odrzucil ten plan.
Ciekaw jestem (po dokladniejszym zbadaniu czy sie zgadza) czy mozliwe by bylo stworzenie takiego scenariusza. Co by sie dzialo gdyby na drogach po ktorych maszerowali Polacy byly jednostki Tureckie?
urodzony 13. grudnia 1981....
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35157
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 22 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:45

Autor Wiednia wspomina o tym we wstępie historycznym, więc najpewniej masz rację slowiku. Z tym, że on proponował jeszcze usypanie na tych wzgórzach solidnych szańców i dopiero to dałoby dobry efekt. W centrum pozycji tureckich był co prawda szaniec, ale był on słabej jakości.

Wszystkie wojska polskie wychodzą z lasu, więc byłóby to możliwe, choć zasaday tej gry chyba nie do końca do tego przystają - za mało szczegółowe są.

Choć kto wie, może Zeka próbował, bo oni tam różne pomysły mają :twisted: :wink:
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
slowik
Generaloberst
Posty: 4857
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:00
Lokalizacja: Wien

Post autor: slowik » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:46

Ciekawy scenariusz to mogl by byc. Co do szancow to jedna sprawa. Co innego wojska tureckie na drogach dojazdowych sil Polskich.

Mam za male doswiadczenie w tej grze, czy taki scenariusz by by grywalny?
urodzony 13. grudnia 1981....
Zeka

Post autor: Zeka » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:46

slowik pisze:Ciekawy scenariusz to mogl by byc. Co do szancow to jedna sprawa. Co innego wojska tureckie na drogach dojazdowych sil Polskich.

Mam za male doswiadczenie w tej grze, czy taki scenariusz by by grywalny?
Czy byłby grywalny? Zważywszy na wpływ lasu, przy dobrym rozstawieniu Turków Polacy mieliby niemałe trudności, żeby wydostać się z niego. Zresztą skład prawego skrzydła sprzymierzonych (czyli właśnie Polaków) nie sprzyja walkom w takim terenie, ponieważ jest tam w większości kawaleria. Pewną próbą przełamania takiej sytuacji mogłoby być spieszanie dragonów i łączenie ich w jeden oddział o współczynnikach 6-6-3 i powiększenie w ten sposób liczby oddziałów własnej piechoty. Zresztą i w centrum należałoby uderzyć agresywnie, aby odciążyć oddziały w lecie. Co do lewego skrzydła - Lubomirski nigdy nie lubił się zatrzymywać ;) To tyle jeżeli chodzi o skrzydło polskie.
W centrum i na lewym skrzydle sprzymierzonych alianci by nacierali chyba bardziej zdecydowanie, jeżeli pod uwagę weźmiemy ilość ich piechoty, aczkolwiek i tutaj Turcy by mogli porwadzić skuteczne działania opóźniające.
Głównym problemem w stworzeniu takiego scenariusza chyba jest ewentualny przebieg linii tureckich wojsk w lesie i odpowiednie "cofniecię" linii sprzymierzonych (w sumie bez większych trudności można to rozwiązać wkraczaniem kolejnych oddziałów w następnych etapach. Jednakże to pociągnie za sobą kolejną kwestią, a mianowicie czy nie należałoby zwiększyć ilość etapów gry).
Wracając do pytania o grywalność - o ile uda się odpowiednio rozwiązać powyższe problemy to może powstać całkiem interesujący scenariusz.

Raleen pisze:Choć kto wie, może Zeka próbował, bo oni tam różne pomysły mają
Oj przeróżne ;) Aczkolwiek przynam się, że taka wersja gry jeszcze nie była poruszuna :)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35157
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 22 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:46

Turcy nie mają za dużo wojsk - o tym pamiętajcie. Oni nie mają tylu oddziałów janczarów i piechoty, żeby zastawić cały front, a poza janczarami armia turecka to głównie kawaleria, którea w lesie zbyt wiele nie zdziała.
Pewną próbą przełamania takiej sytuacji mogłoby być spieszanie dragonów i łączenie ich w jeden oddział o współczynnikach 6-6-3 i powiększenie w ten sposób liczby oddziałów własnej piechoty.
Ja ich zawsze łączę, przynajmniej w 4-siłowe oddziały, bo pojedynczy oddział dragonów jest słabiutki i łatwy do zniszczenia. A jak się straci jednostkę, to morale leci w dół.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
slowik
Generaloberst
Posty: 4857
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:00
Lokalizacja: Wien

Post autor: slowik » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:47

Turcy nie mają za dużo wojsk - o tym pamiętajcie. Oni nie mają tylu oddziałów janczarów i piechoty, żeby zastawić cały front, a poza janczarami armia turecka to głównie kawaleria, którea w lesie zbyt wiele nie zdziała.
Mozna spieszyc koniokradow.
Co do lini wojsk i dokladniejszych planow pociagne pewnego zainteresowanego historia Turka za jezyk ;)
urodzony 13. grudnia 1981....
Awatar użytkownika
viking
Major en second
Posty: 1123
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:06
Lokalizacja: Białystok

Post autor: viking » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:47

kurde,żeby zagrać w ,,Wiedeń" planuje juz z poł roku :wink: ,jakoś na dniach się skusze,póki jeszcze nie ma roboty na uniwerku
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 17 grudnia 2012, 15:18 przez viking, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35157
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 22 times
Been thanked: 5 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:48

Zagraj, albo chociaż zajrzyj do instrukcji to podyskutujemy, bo Zeka ma ambitne plany zmian. Ja nie grałem parę lat (z wyjątkiem ostatniej Muszyny, gdzie sobie odświeżyłem), ale kiedyś tyle się nagrałem, że jeszcze dobrze pamiętam.
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 28 lutego 2011, 14:18 przez Raleen, łącznie zmieniany 2 razy.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
motyl
Chorąży
Posty: 277
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:04
Lokalizacja: Muszyna / Lublin KUL

Post autor: motyl » niedziela, 25 grudnia 2005, 20:48

Nie wiem czy stawianie oporu w lesie byłoby grywalne. Turcy też mogą spieszać jazdę i łączyćw stosy 6-0-3 broniąc się w lesie nie daliby się zbyt szybko wypchnąć Polakom. Stosowałem taką taktykę kilka razy ale samo podejście Turków pod las kosztowało trochę czasu. Z mojego doświadczenia gdyby od początku "zieloni" czaili się w lesie, Polacy nie wyszliby z niego a przynajmniej dużo by ich to kosztowało.
Awatar użytkownika
Gladky
Sous-lieutenant
Posty: 383
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:59
Lokalizacja: Tuchów/Lublin
Kontakt:

Post autor: Gladky » wtorek, 27 grudnia 2005, 10:43

motyl pisze:Nie wiem czy stawianie oporu w lesie byłoby grywalne. Turcy też mogą spieszać jazdę i łączyćw stosy 6-0-3 broniąc się w lesie nie daliby się zbyt szybko wypchnąć Polakom. Stosowałem taką taktykę kilka razy ale samo podejście Turków pod las kosztowało trochę czasu. Z mojego doświadczenia gdyby od początku "zieloni" czaili się w lesie, Polacy nie wyszliby z niego a przynajmniej dużo by ich to kosztowało.
Gramy własnie taktyke przyjął Grigor, bo toczymy rozgrywkę w Wiedeń. Grigor postanowił jednak wrócic do planszówek i całkiem nieźle mu to idzie.

W zasadzie na całej długości frontu powstrzymuje mnie w lesie, i dezorganizujemy się wzajemnie.
Ale cały czas mam znaczna przewagę, dzięki ofensywie jaką podjąłem wojskami sprzymierzonych na południu, nieopodal Dunaju.

Tam dzięki szczęsciu w kostce i znakomitej niemiecko-austriackiej piechocie cały czas wypieram Turków ze wzgórz i już zaczynam wychodzić na tyeren czysty. Ale mam jeden problem Tam czają się kawalerzyści tureccy, a ja nie mam dobrych jednostek doszarży i nie mam jak ich ściągnąć szybko. Cały czas będę musiał polegac na piechocie...
Zeka

Post autor: Zeka » wtorek, 17 stycznia 2006, 10:49

Gladky pisze:Ale mam jeden problem Tam czają się kawalerzyści tureccy, a ja nie mam dobrych jednostek doszarży i nie mam jak ich ściągnąć szybko. Cały czas będę musiał polegac na piechocie...
Sutuacja nie jest aż taka zła, zawżywszy na przepis 8.44 pozwalający na łączenie jednostek... Zresztą i tak piechota musi oczyśczyć przedpole...
Awatar użytkownika
Gladky
Sous-lieutenant
Posty: 383
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:59
Lokalizacja: Tuchów/Lublin
Kontakt:

Post autor: Gladky » sobota, 11 lutego 2006, 00:37

No istotnie, sytuacja z etapu na etap ulegała ppolep[szeniu.

Jednak niemiecka i austriacka piechota nie ma sobie równych i wystarczy wyłączyć z walki tureckich janczarów.

Wtedy Turkami jest już niezwykle trudno.

Ja przełamałem się nad Dunajem. Dlaczego?? Odpowiedź jest prosta. Grigor za duże siły rzucił do walki z Polakami i Niemcami w lesie, a za mało choć doborowych walczyło z oddziałami nieopodal Dunaju.

Ale rozgrywka była długo bardzo wyrównana i od tego czasu zaliczyłem już łupnia w Wiedeń od Motyla... :lol:
Awatar użytkownika
motyl
Chorąży
Posty: 277
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:04
Lokalizacja: Muszyna / Lublin KUL

Post autor: motyl » czwartek, 16 lutego 2006, 17:55

Myślę, że najlepsza taktyka Turkami to walka na czystym terenie i nie wpuszczenie sprzymierzonych ze wzgórz na teren czysty. W Muszynie na Manewrach Rysiek bronił się w ten sposób przede mną i Zulusem. Nie dograliśmy do końca i nie mogliśmy zrealizować naszego planu ale nasze ataki kosztowały nas wielu zabitych. Później też obierałem taką taktykę i grając z Dbjem aż przeklinał zasady i wkurzał się na to, że Turcy bronią się z takim oporem :)

Wogóle to bardzo ciekawa gra. Zawsze jest mi miło, gdy na jakichkolwiek Manewrach jest ktoś zainteresowany grami XVII-wiecznymi.
Awatar użytkownika
Witold Janik
Namiestnik
Posty: 308
Rejestracja: środa, 27 grudnia 2006, 17:21
Lokalizacja: Obecnie Wrocław, a z urodzenia to Raszyn 1809.

Post autor: Witold Janik » poniedziałek, 30 kwietnia 2007, 18:27

Czy ktoś może mi przypomnieć (bo grę pożyczyłem koledze i cały czas czekam na odbiór) skalę gry?
To jest:
1) etap gry to ile minut?
2) ile liczy 1 heks?
3) jaka jest skala jednostek kawalerii, piechoty i artylerii?

Z góry dziękuję :)
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”