Nothing Gained But Glory (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35770
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Raleen » niedziela, 15 listopada 2015, 13:01

Wczoraj udało nam się rozegrać z Czmielonem bitwę pod Landskroną (1677). To teoretycznie największy scenariusz. Duża plansza i większa ilość wojsk (przynajmniej tak nam się wydawało) oraz 17 etapów zwykle sprawiały, że zostawialiśmy go na później. Jednak jak rozstawiliśmy wszystko i zaczęliśmy grać, scenariusz nie okazał się tak wielki i długi jak się wydawało. Grałem Szwedami, Czmielon grał Duńczykami. Pole bitwy jest w miarę równe i nie posiada zbyt wielu przeszkód, co sprawia, że można powalczyć. Jednak generalnie, podobnie jak w wielu bitwach, mamy wyraźne bariery terenowe, dzielące je na części. Tutaj takimi są strome zbocza i mury. Przekroczenie tych krawędzi sprawia, że oddziały dezorganizują się, a jak zaraz za przeszkodą ustawi się przeciwnik, to wyprowadza on na nas nieraz kontratak zaraz w momencie, gdy miniemy przeszkodę i jesteśmy osłabieni. Pod względem punktów zwycięstwa sytuacja kształtuje się jasno: Szwedzi mają atakować, a Duńczycy wystarczy, że będą stali mniej więcej tam gdzie stoją i się bronili. Możliwości obejścia szyku duńskiego są ograniczone, bo Szwedzi mają w zgrupowaniach skrzydłowych piechotę, którą jako mniej mobilną trzeba by właściwie zostawić. Poza tym flanki armii duńskiej osłaniają mury, będące jednym z rodzajów przeszkód terenowych, o których wyżej.

I tak, chcąc, nie chcąc, właściwie trzeba nacierać frontalnie. Tak też zrobiłem. Udało mi się z początku na lewym skrzydle szwedzkim uchwycić skraj płaskowyżu, na którym stoi armia duńska, i następnie się na niego wdrapać oraz - co ważne - po wdrapaniu się na górę aktywacje ułożyły się tak, że udało mi się zreorganizować. Duńczycy szykowali się do kontrataku, ale skrzydło będące naprzeciwko nie mogło zmienić rozkazu. Ruszyli więc niewielkim odwodem kawalerii (4 jednostki), będącym osobną grupą do aktywacji, oraz zaczęli przesuwać centrum, które stało jednak trochę z boku i miało samą piechotę. Odwód kawalerii szarżował tak, że jedną jednostkę przechwyciłem, ale mimo wyraźnej przewagi przegrałem. Potem jednak Czmielon raz przegrał tak, że moja kawaleria rzuciła się w pościg za nim i wyeliminowała jego jednostkę, a następnie rzucił podczas walk dwa razy zero, co przy wyrównanych stosunkach oznacza eliminację atakującego. Tym sposobem z grupy liczącej 4 oddziały kawalerii (w tym część całkiem dobrych), został mu tylko jeden (do tego poległ dowódca grupy). Dalsza rozgrywka to podciąganie przeze mnie kolejnych jednostek na lewym skrzydle, z których ze 2 udało mi się wprowadzić na płaskowyż, i usilne próby zmiany rozkazu przez duńskie prawe skrzydło stojące naprzeciw mnie. Chyba z 4 czy 5 razy nie mogli zmienić rozkazu przy dowódcy ze współczynnikiem -1. Oczywiście chcieli zmienić na "Charge!", żeby mnie zaatakować. W tym czasie szwedzkie centrum i prawe skrzydło pokonywało dolinkę, gdzie co zbocze trzeba było się zatrzymywać, by uporządkować szyki. Artyleria cały czas prowadziła ostrzał, w większości z mizernymi skutkami - jak zwykle. Ostatecznie udało się centrum i prawemu skrzydłu szwedzkiemu podejść pod strome zbocze, za którym zaczynał się płaskowyż zajmowany przez armię duńską. Duńczycy już czekali aż tylko Szwedzi wejdą na górkę, żeby od razu się na nich rzucić jak będą jeszcze zdezorganizowani, zwłaszcza kawaleria. Wtedy jednak doszło do decydujących wydarzeń na prawym skrzydle duńskim (i lewym szwedzkim).

Duński dowódca wreszcie zmienił rozkazy i rzucił swoją kawalerię do ataku. Podszedł też do przodu piechotą. Duńska kawaleria, mając przewagę, odniosła sukcesy, eliminując w walkach dwie jednostki szwedzkie, sama jednak była po walkach zdezorganizowana - jak to zwykle bywa. Jedna z jednostek oberwała też od ognia wspierającej szwedzkich kawalerzystów piechoty. Szwedom udało się jednak uporządkować szyki i przywrócić porządek. Potem doszło do brzemiennego w skutki wydarzenia. Duńskie prawe skrzydło z rozkazem "Charge!" było blisko Szwedów, zwłaszcza na skrajnej flance, gdzie nie doszło do zwarcia, i... duński dowódca nie zdołał po raz kolejny zmienić rozkazu (jak to już mu się kilkakrotnie wcześniej zdarzyło, mimo ponad 50% szans na zmianę). Duńskie oddziały nacierały więc dalej na przeciwnika, a że przeciwnik w niektórych miejscach był dobrze ustawiony defensywnie z piechotą gotową do strzału. Tu i ówdzie doszło do masakry. Jedna z jednostek duńskiej piechoty, stojąca o 2 pola od szwedzkiej piechoty, musiała wykonać Advancing Fire, ale po drodze minęła zbocze dezorganizując się i ogień w tych warunkach nie przyniósł żadnych efektów. Posuwając się do przodu weszła w strefę ostrzału dwóch jednostek szwedzkich, które dosłownie zmiotły ją z powierzchni ziemi, zadając w sumie 5 punktów strat (miała 5 punktów siły, więc przestała istnieć od samego ostrzału). Skuteczność porównywalna z ckm-ami z okresu I wojny światowej... W tym momencie w 7 etapie Czmielon poddał rozgrywkę, załamany dotychczasowym przebiegiem walki. Ostatecznie czarę goryczy przelała owa nieudana zmiana rozkazu, która zmusiła prawe skrzydło duńskie do dalszego prowadzenia ataku.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35770
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Raleen » sobota, 19 grudnia 2015, 22:04

Za nami rozgrywka w kolejny scenariusz. Tym razem była to bitwa Nyborgiem (1659). Szwedzi pod moim dowództwem starli się z armią koalicyjną Czmielona (w większości złożoną z Duńczyków). Niestety, muszę to zaznaczyć już na samym początku, zasady scenariusza mają pewien istotny feler. Otóż biorąc pod uwagę historyczny przebieg bitwy, autor wprowadził zasady specjalne zmuszające dwa pierwsze zgrupowania (z pięciu w sumie) armii koalicyjnej do ataku. Zasady przewidują możliwość zmiany przez nie rozkazu z "Charge!" na inny, ale dopiero po wejściu w kontakt przynajmniej jednej jednostki ze Szwedami. Sęk w tym, że oba te zgrupowania posiadają akurat po jednym oddziale muszkieterów, który można poświęcić bez żalu i tym samym wypełnić warunek. Wydaje się, że tak powinno być zgodnie z ideą tej bitwy, niestety nie zdołałem przekonać mojego przeciwnika. Sytuacja przypomina mi trochę coś co można znaleźć w grze "Kasserine 1943", gdzie w warunkach jednego ze scenariuszy był przepis uzależniający wejście posiłków dla aliantów od etapu, w którym Niemcy zajmą tą tytułową miejscowość. Oczywiście znając ten warunek Niemcy zawsze nacierali w ten sposób, by jak najpóźniej ją zająć, a bywało, że w ogóle nie zajmowali.

Wracając do naszej rozgrywki, zaczęło się w ten sposób, że Czmielon zaatakował owymi muszkieterami, po czym pozmieniał rozkazy obu czołowym grupom (choć jednej, muszę przyznać, też nie bez problemów). Ostatecznie nie wiem jaka była intencja autora gry, być może o to chodziło... Różne rzeczy już widziałem w tej serii, więc w sumie nie powinienem się dziwić. Sama bitwa na swój sposób jednak mnie zaskoczyła. Poczułem się jak w walkach okopowych podczas I wojny światowej. Wojna pozycyjna w pełnym wydaniu, w większości w wykonaniu kawalerii. Mój przeciwnik podchodził. Wszystko bardzo ostrożnie, skradał się kawalerią to tu to tam między żywopłotami. Ja cierpliwie stałem i czekałem, i tak właściwie przez więcej jak połowę bitwy. Coś z początku próbowałem go wciągnąć do walki, dwie jednostki kawalerii skrzyżowały rapiery, po czym obaj szybko przystąpiliśmy do porządkowania szyków. Najbardziej dynamiczna okazała się piechota. Koalicjantom jak już widać było koniec gry udało się przejść ogień artylerii na najbliższy dystans i ogień mojej piechoty, a następnie zaatakować w centrum. Straty mieli duże, ale trochę im się poszczęściło, tak że zdobyli działa (dwie baterie) i moje dwie piechoty uciekły. Niestety, byli na tyle wyczerpani, że nie mieli jak nacierać dalej. Do tego wkrótce okazało się, że opodal stoi moja kawaleria. I jak tu się ruszyć, gdy każdy ruch to możliwość przechwytu dla przeciwnika. Nie pozostało nic innego jak stać... Za ową wyczerpaną piechotą próbowała jakieś ruchy wykonywać koalicyjna kawaleria, ale nic to nie zmieniało w ogólnej sytuacji. Wreszcie w ostatnim etapie, gdy już byłem pewien, że przeciwnik odpuścił częścią formacji, zaatakowałem ową wyczerpaną piechotę, zdając sobie jednak sprawę, że nie zmieni to punktacji na tyle by wyjść z remisu. Wrogą piechotę udało się po części rozbić, potem jeszcze podeszła moja piechota. Sam też poniosłem straty, ale coś tam mi się udało wyeliminować. Niestety było to tak niewiele, że praktycznie nie miało żadnego znaczenia. Ostatecznie starcie zakończyło się remisowo. Z tej rozgrywki pozostaną mi niezapomniane wrażenia z XVII-wiecznej wojny pozycyjnej.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
kadrinazi
Tat-Aluf
Posty: 3636
Rejestracja: wtorek, 9 maja 2006, 12:09
Lokalizacja: Karak Edinburgh
Kontakt:

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: kadrinazi » sobota, 19 grudnia 2015, 23:19

A Piaseczyńskiego udało Wam się przynajmniej historycznie zabić? I jak się sprawili Szkoci?
Kontakt tylko na maila
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35770
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Raleen » niedziela, 20 grudnia 2015, 08:42

Straty w bitwie poniosła tylko piechota koalicji z tylnej części centrum (czyli nie z tych dwóch czołowych korpusów). Piaseczyński jest jak na ironię jedną ze słabszych jednostek (tylko jedna kawaleria z morale 6) i nie odegrał w bitwie żadnej roli. W ogóle nie wszedł do walki Właściwie jak by starł się czołowo ze szwedzkimi kirasjerami, to byłoby mu ciężko (choć ze względu na losowość, w tym systemie wszystko jest możliwe). W których jednostkach byli Szkoci w tej bitwie?
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Khamul
Lieutenant
Posty: 535
Rejestracja: niedziela, 22 stycznia 2006, 10:33
Lokalizacja: Będzin
Kontakt:

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Khamul » niedziela, 20 grudnia 2015, 10:51

Zauważyłem z Twoich opisów, że jak gracie z Czmielonem w cokolwiek z tej serii, zawsze bardzo ważne są te punkty, zwycięstwo, kalkulowanie, itp. Akurat w tym przypadku, jak przeczytałem scenariusz, rozłożyłem żetony na planszy, od razu zauważyłem, że można zakombinować - nagiąć przepisy, ale to będzie rozgrywka bez sensu, właśnie taka przepychanka. Szwedzi stoją na bardzo silnej pozycji i trzeba odważnie zaatakować, zmieszać ich szyki, liczyć na ich pościg, jakieś luki w szeregu i własny kontratak. To chyba autor miał na myśli. Jak bym miał zagrać w tę bitwę z osobą, która miała podejście jak Czmielon, odpuściłbym, szkoda czasu. Lepiej zagrać w coś innego ;). Zagrajcie kiedyś panowie po prostu dla zabawy, bez liczenia punków, kto kogo wypchnie z planszy, nie bierzcie aż tak na poważnie tych strat, ot dla przyjemności ;). Na Polach Chwały ostatnich tak grałem z Konradem, dostałem konkretnego łupnia, na pałę rzuciłem się na jego siły, miałem pecha ze zmianą rozkazów i właściwie gdyby liczyć punkty to przegrywałem z kretesem, ale Konrad stwierdził, że dla niego nie jest to ważne i on zamierza mnie wypchnąć z planszy a nie troszczyć się o zwycięstwo punktowe. Taka decyzja była ryzykowna i mogła go kosztować wygrana, ale było zabawnie, działo się ;).
strategie23pal - Sekcja Gier Strategicznych im. 23. Pułku Artylerii Lekkiej
Ośrodka Kultury w Będzinie
http://strategie23pal.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Neoberger
Adjudant Commandant
Posty: 1890
Rejestracja: sobota, 7 listopada 2009, 19:19
Lokalizacja: Wwa
Been thanked: 2 times

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Neoberger » niedziela, 20 grudnia 2015, 14:39

Khamul - bo Raleen i czmielon to gracze tzw. "przepisowi". Po pierwsze muszą doskonale posiąść przepisy żeby grać, a w grze wykorzystują do bólu każdy smaczek, zakręt, smrodek i inne wydobywające się z przepisów.
Nie jest to złe podejście. Wręcz obowiązkowi gracze do sprawdzania podczas testów nowych gier.
Mam takiego kolegę. Dzięki niemu wiele niejasności w przepisach mi się wyjaśniło, bo przegląda i rozbiera instrukcje do bólu.

Mi osobiście pomogła się pożegnać z systemem Hulla rozgrywka z Raleenem w Breitenfeld. Raleen pokazał mi co jest napisane w przepisach i jak to wykorzystać gromiąc swoim skrzydłem kawaleryjskim moje skrzydło. I okazało się, że ja nie grałem w grę tylko stosowałem ustawienia i styl walki historyczny. A jedno z drugim nie miało nic wspólnego.

Faktem jest, że wolę grać w gry pokazujące historyczne walory, umożliwiające szleństwo albo działania nieopłacalne, ale... czy winą kolegów jest to, że autorowi zabrakło wiedzy lub wyobraźni jak odtworzyć czy umożliwić pewne rzeczy?
Berger
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35770
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Raleen » niedziela, 20 grudnia 2015, 22:30

To znaczy może w ten sposób: Czmielon faktycznie ma trochę podejście, jak ja to nazywam "sportowe". Trochę tak jak to czasem bywa w piłce nożnej - czasem sędzia się myli, ale jak sędzia coś zarządzi na boisku to tak jest i koniec. I tutaj trochę podobnie z przepisami - nawet jak coś się nie podoba, to gramy według tego co jest. Kolejna sprawa, że nie zawsze zasiadając do scenariusza po raz pierwszy da się stwierdzić co w nim jest właściwe, a co nie. I tutaj mojemu przeciwnikowi też tak się wydawało, że ta interpretacja jest zgodna z wolą autora. Przekonywałem, że nie jest to racjonalne, ale jak dla kogoś jakaś interpretacja wywołuje wyraźnie niekorzystne efekty, to przy podejściu "sportowym" czasem nie jest łatwo go przekonać. Z kolei mi nie zależało, bo i tak, podobnie jak Berger, ogólnie nie mam o systemie M&P dobrego zdania. Jak gram w moją "Ostrołękę" to co innego. Tam takie rzeczy po prostu nie przechodzą.

Niezależnie od tego, tak jak pisał Neoberger, błąd jest po stronie autora, a nie graczy.

Wracając do samej rozgrywki, niezależnie od wszystkiego, to co się działo, było dla mnie bardzo pouczające :). Dla tego co zobaczyłem tego dnia jeśli chodzi o to jak bardzo ten system premiuje reakcję (Intercept) w stosunku do działań gracza aktywnego, było wręcz porażające. Czegoś takiego, na taką skalę nie widziałem, choć zagrałem już w różne bitwy z tego systemu co najmniej kilkanaście razy (a pewnie będzie więcej). Zastanówcie się - z jednej strony macie cały ten system rozkazów, ich zmiany, czasem bardzo trudnej do przeprowadzenia. Z drugiej strony jak chcecie zaatakować w ramach reakcji, to nie potrzebujecie żadnego rozkazu do ataku. Pojedyncze jednostki rzucają się daleko do przodu, nie oglądając się na kompanów. Strefa reakcji jest szeroka. Jak osaczycie z kilku stron wrogą kawalerię, to czasem najlepszą metodą jest wystawienie ją na reakcję własnej jazdy. Tak, że Khamul mnie raczej takie rzeczy ciekawią, a nie samo wspomniane przez Ciebie granie na punkty. Natomiast jak już grasz w jakąś grę to normalne jest, że starasz się atakować przy takich stosunkach, gdzie masz szanse na sukces, a raczej nie atakujesz przy stosunkach gdzie szanse są niewielkie albo wręcz znikome. Nie ma się tu co dziwić graczom, że myślą, a przynajmniej starają się.
Neoberger pisze:Khamul - bo Raleen i czmielon to gracze tzw. "przepisowi". Po pierwsze muszą doskonale posiąść przepisy żeby grać, a w grze wykorzystują do bólu każdy smaczek, zakręt, smrodek i inne wydobywające się z przepisów.
Zasad M&P nie czytałem już dawno temu i znaczna część wyleciała mi z głowy (po odświeżeniu jednorazowym wszystko by wróciło na swoje miejsce, ale chwilowo nie mam czasu). Czmielon też różnych rzeczy ostatnio nie pamiętał. Nie przeszkadza nam to grać czasami i nie czujemy niedosytu. Co do innych gier, owszem, dobre opanowanie przepisów, nie tylko teoretyczne, ale też praktyczne, to ważna sprawa, ale warto wysilać się tylko przy porządnych, wartościowych grach.

W każdym razie Khamul, nie rozumiesz takiej rzeczy, że niektórym radość i zabawę sprawia co innego niż Tobie. Np. bezładne atakowanie i turlanie kostką by sprawdzić jak tym razem wypadło, mi specjalnej radości nie sprawia, bo wiem, że to jest po prostu dużo losowych rzutów i wiem mniej więcej jaka jest paleta możliwych efektów. Mnie interesują gry, w których gracze muszą myśleć, a nie takie gry, gdzie w zasadzie "każdy głupi" dochodzi do podobnych rozwiązań i potem wszystko zależy od tego jak poturlają się kostki. Gra wojenna jest też rozrywką intelektualną - przynajmniej dla mnie. Ja się dobrze bawię jak mam do czynienia z rozrywką intelektualną, owszem z występującym w niej elementem losowym, ale w pewnych granicach. Pytanie czy dla Ciebie, biorąc pod uwagę to co piszesz, gra wojenna jest tak rozumianą rozrywką intelektualną. Mam wrażenie, że nie do końca. Za to np. świetnie rozumiem się z Cadrachem, poza grami wojennymi miłośnikiem go, gdzie też trzeba wysilić trochę umysł.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Khamul
Lieutenant
Posty: 535
Rejestracja: niedziela, 22 stycznia 2006, 10:33
Lokalizacja: Będzin
Kontakt:

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Khamul » niedziela, 23 października 2016, 14:12

strategie23pal - Sekcja Gier Strategicznych im. 23. Pułku Artylerii Lekkiej
Ośrodka Kultury w Będzinie
http://strategie23pal.blogspot.com/
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35770
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Raleen » niedziela, 23 października 2016, 14:16

Ogólnie ten scenariusz przy dobrych rzutach Duńczyków nie wydaje się dla nich taki trudny jak historyczna bitwa. Dużo zależy od kostki, jak to w tym systemie, a w tym scenariuszu jeszcze więcej niż w innych.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Ulysses
Caporal-Fourrier
Posty: 78
Rejestracja: sobota, 12 sierpnia 2017, 20:39
Been thanked: 4 times

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Ulysses » niedziela, 27 sierpnia 2017, 12:05

Mam pytanie - czy jednostki pod koniec XVII wieku były naprawdę tak wrażliwe jak pokazuje to ta gra? Przejście przez jakiś trudniejszy teren, walka wręcz (nawet zwycięska) i formacja rozbita.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35770
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 98 times
Been thanked: 46 times
Kontakt:

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Raleen » niedziela, 27 sierpnia 2017, 13:08

Trochę jest w tym racji, ale moim zdaniem zostało to przesadzone w tym systemie. Makabryczny jest zwłaszcza długi czas porządkowania oddziałów po tym jak maszerowały przez jakiś trudniejszy teren. Poza tym, formacja, która z łatwością zwyciężyła przeciwnika, jeśli miała nieco wyższy niż przeciętnie poziom wyszkolenia, to nie stawała się po walce bezładną masą, np. nasza husaria jak rozbiła jazdę przeciwnika, najczęściej nadal nadawała się do walki, a w tym systemie okazuje się, że jak by np. w jakiejś bitwie Szwedzi mieli odpowiednio więcej rajtarii, to są ją w stanie "zmęczyć" i dać jej radę.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
zbyhoo
Chasseur
Posty: 14
Rejestracja: piątek, 3 listopada 2017, 21:38

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: zbyhoo » sobota, 4 listopada 2017, 21:55

Marsz przez trudny teren mozna prosto rozwiazac zmieniajac rozkaz na "Make Ready" i piekenie ponakladac Open Order. Zauwazcie ze "kara" za walke w Open Order jest to jakby oddzial mial Formation Shaken! Czyli mysle ze takie ryzyko mozna poniesc za szybszy marsz jesli trzeba.


Mnie ostatnio zastanawial jeden element gry/przepisow.
Przyklad:
Jenostka piechoty zostaje ostrzelana bedac na "Casaulity treshold" (dostaje obrazenia). Poprzez nieudany "morale check" staje sie "Morale broken" i musie uciec 2 pola. Ale pola po ktorych moze uciec sa w "strefach kontroli" wrogich jednostek (jest to jedyna droga ucieczki). Czy rzuca sie wtedy "Unable to retreat table" czy jak?

Pozdro
Ulysses
Caporal-Fourrier
Posty: 78
Rejestracja: sobota, 12 sierpnia 2017, 20:39
Been thanked: 4 times

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: Ulysses » niedziela, 5 listopada 2017, 08:29

Marsz przez trudny teren mozna prosto rozwiazac zmieniajac rozkaz na "Make Ready" i piekenie ponakladac Open Order. Zauwazcie ze "kara" za walke w Open Order jest to jakby oddzial mial Formation Shaken! Czyli mysle ze takie ryzyko mozna poniesc za szybszy marsz jesli trzeba.
Masz rację, ale natychmiastowe przejście w Formation Broken przy obniżeniu stanu formacji (co np. przy czołowej walce ogniowej z Hi with RA jest bardzo prawdopodobne) nie jest fajne ;) Idealnym rozwiązaniem jest podchodzić w make ready i open order, w bezpiecznej odległości zmieniać szyk za pomocą dowódcy skrzydła i AC, przejść na chargé i atakować. To jest tylko teoria i zajmuje dużo czasu. Z mojego doświadczenia ataki oparte na open order skończyły się w większości przypadków kiepsko. Można jeszcze wykorzystać continuation i zmianę rozkazów, ale tutaj, w NGBG, szanse mają na to przede wszystkim Szwedzi. Czasami mam wrażenie, że w tej grze głównym przeciwnikiem jest teren, a nie wróg ;) Dlatego chciałbym zagrać w This Accursed Civil War, bo ze zdjęć wynika, że teren jest tam bardziej przyjazny. Ale może to tylko wrażenie.
Mnie ostatnio zastanawial jeden element gry/przepisow.
Przyklad:
Jenostka piechoty zostaje ostrzelana bedac na "Casaulity treshold" (dostaje obrazenia). Poprzez nieudany "morale check" staje sie "Morale broken" i musie uciec 2 pola. Ale pola po ktrych moze uciec sa w "strefach kontroli" wrogich jednostek (jest to jedyna droga ucieczki). Czy rzuca sie wtedy "Unable to retreat table" czy jak?
W M&P nie ma stref kontroli (patrz 6.1)
Awatar użytkownika
zbyhoo
Chasseur
Posty: 14
Rejestracja: piątek, 3 listopada 2017, 21:38

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: zbyhoo » niedziela, 5 listopada 2017, 17:45

A tu masz racje Ulysses. Ja jednak blednie myslalem ze uciekajaca jednostka nie moze zetknac sie z zadna jednostka wroga. Ale moze z kazda tylko nie z ta co spowodowala ucieczke.
Awatar użytkownika
zbyhoo
Chasseur
Posty: 14
Rejestracja: piątek, 3 listopada 2017, 21:38

Re: Nothing Gained But Glory (GMT)

Post autor: zbyhoo » niedziela, 5 listopada 2017, 17:46

A tak w ogole to macie jakis inny przepis w grze ktory trudno zinterpretowac?
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”