Musket & Pike Series

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące XVI, XVII i XVIII wieku.
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Luitenant-admiraal
Posty: 4073
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 191 times
Been thanked: 275 times

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Karel W.F.M. Doorman »

Z jednym dodatkowym rzutem zgadzam się po kilku latach.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37660
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 701 times
Been thanked: 404 times
Kontakt:

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Raleen »

Ulysses pisze: piątek, 8 stycznia 2021, 19:01
Karel W.F.M. Doorman pisze: piątek, 8 stycznia 2021, 18:58
Ulysses pisze: piątek, 8 stycznia 2021, 18:44 Wiem, że z walką Szwedzi vs Husaria był problem w Gustav Adolf: With God & Victorious Arms, ale ta gra ma 15 lat, a Pana mniej niż rok ;) Gdyby ta gra powstała teraz myślę, że zostałoby zrobione to lepiej, a może przeceniam sławę husarii na zachodzie :D
Prosszę porównać z "Wiedniem" Darka Góralskiego. To jest dopiero antyk.
Zgadza się. Chodziło mi przede wszystkim o brak wiedzy na zachodzie o husarii. W Gustav Adolf: With God & Victorious Arms zdaje się, że pomagali Polacy, ale ich wiedza nie została wzięta pod uwagę? Był tam jakiś problem.

Dla mnie w M&P największych kłopotem jest brak poziomu ucieczki armii/załamania morale jak GBOH lub Pana Wikingach. W M&P walczą dalej armie, które dawno by uciekły. Ba czasami nawet wygrywają na punkty!
Z tego co wiem, ich wiedza została wzięta pod uwagę tylko o tyle, że husarię trudno przechwycić. Gdyby Polacy nie doradzali, husaria byłaby na tym poziomie co szwedzcy rajtarzy albo miejscami gorsza :)
Niestety na tym się skończyło. Na zachodzie dopiero teraz stopniowo przyswajają sobie wiedzę na temat naszej jazdy. Podważa to przecież ogólnie uznany dogmat co do rozwoju sztuki wojennej, że wraz z upadkiem średniowiecza kawaleria schodzi na drugi plan a decydującą rolę na polu bitwy zaczyna odgrywać dobrze zorganizowana piechota itd. (nie ma sensu, żebym się rozpisywał, bo generalnie wszyscy wiemy o co chodzi).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
zbyhoo
Chasseur
Posty: 16
Rejestracja: piątek, 3 listopada 2017, 21:38
Has thanked: 2 times
Been thanked: 2 times

Re: Musket & Pike Series

Post autor: zbyhoo »

Co do punktu zalamania armii, jest on "sztucznie" (podkreslam sztucznie :) ) wtloczony w mechanizm i odbywa sie poprzez zmuszenie wszystkich skrzydel do przejscia w rozkaz Rally (punkt 5.8. przepisow).
Wszystkie jednostki piechoty/kawalerii musza byc rozbite i/lub bez formacji i/lub z obnizonym morale. Co w sumie oddaje sama idee zalamania danego zgrupowania (tu skrzydla).
Problem w tym ze taka sytuacje musi nastapic, w tym samym czasie dla wszystkich skrzydel (w samej rozgrywce jest to malo prawdopodobne).

Dwnerwujacy jest natomiast fakt, ze w ten sposob da sie rowniez uniknac samej walki, wprowadzajac wszystkie swoje skrzydla w Rally np.: w momencie gdy widac ze calkowita porazka jest nieunikniona.(przepis 4.6.)
Tym samym uzyskujac wynik "remis", zanim przecinik cie dopadnie.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37660
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 701 times
Been thanked: 404 times
Kontakt:

Re: Musket & Pike Series

Post autor: Raleen »

Jest coś takiego. Chyba raz się zdarzyło, że to zauważyłem, ale zwykle starałem się zwyciężyć i często mi wychodziło, więc nie miałem okazji praktykować ;)
Jedyne co trochę ratuje sytuacje, to że przejście kilkoma skrzydłami pod rząd na ten rozkaz może nie być takie łatwe.

Trochę podobnie jak z tymi wskazywanymi wcześniej przypadkami, ktoś nie pomyślał, że to może mieć takie efekty i być w taki sposób wykorzystane.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „XVI-XVIII wiek”