Warriors of God (MMP)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące starożytności i średniowiecza.

Postby Dżenesh » Sunday, 11 October 2009, 00:05

No i zagrałem pierwszą partyjkę w WoG-a. Grałem Francuzami. Trzeba stwierdzić, że gra zajmuje niewiele czasu. My graliśmy od 18.00 do ok. 22.00. W ten czas trzeba wliczyć rozstawienie gry, tłumaczenie zasad, podglądanie wyczynów naszych „kopaczy”, dyskusje na różne tematy no i degustację „napojów”. Gra wygląda na dobrą. Ciekawe rozwiązanie zastosowano przy rozstrzyganiu bitew (jak się okazuje posiadanie największej armii nie jest wcale kluczem do wygrania bitwy). Niekiedy nie jest zbyt dobrze wdawać się w starcia, lepiej próbować przejąć poszczególne księstwa. Trzeba przyznać, że większego farta w rzutach kośćmi miał przeciwnik (chociaż mi lepiej wychodziło strzelanie „w plecy” Anglikom) – i na polach bitew i przy przejmowaniu kontroli nad prowincjami.
Szczególnie podobały się szczególne właściwości Joasi d’Arct – przeciwnik w bitwie z jej udziałem rzuca połową kości. ;D
Oddam życie polskiego rządu za Polskę
Dżenesh
Major en second
 
Posts: 1142
Joined: Tuesday, 27 January 2009, 00:07
Location: Płock

Postby Raleen » Sunday, 11 October 2009, 10:34

Z tą Joanną to mała poprawka - tam są trzy opcje:

1. Przeciwnik Joanny w ogóle nie rzuca żadną kością.
2. Obie strony rzucają "normalnie".
3. Joanna nie rzuca w ogóle żadną kością.

Co do Joanny to dobrze jest w stosunku do niej zrobiony książę Burgundii Karol Śmiały, bo ma on akurat wysoki współczynnik bitewny (niestety za to dość niski współczynnik dowodzenia), przez co ma szanse iść z nią w zawody. Historycznie było tak, że to właśnie żołnierze Filipa Śmiałego wzięli do niewoli Joannę.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34363
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Dżenesh » Sunday, 11 October 2009, 21:57

Tak masz rację. Właśnie dziś się dowiedziałem, że źle graliśmy z Joanną. Ale to dopiero pierwsza gra była i zapoznawaliśmy się z nią. Podejrzewam następnym razem pójdzie mi lepiej.
Oddam życie polskiego rządu za Polskę
Dżenesh
Major en second
 
Posts: 1142
Joined: Tuesday, 27 January 2009, 00:07
Location: Płock

Postby Raleen » Saturday, 22 May 2010, 19:02

Recenzja gry ostatecznie wylądowała na stronie i została wzbogacona o ładne (mam nadzieję) obrazki:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=119

Zaktualizowałem także wcześniejsze linki.
Last edited by Raleen on Sunday, 27 February 2011, 23:05, edited 1 time in total.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34363
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby maciunia » Sunday, 30 May 2010, 09:57

Rozegrałem wczoraj pierwszą partię w WofG, gra mnie urzekła :shock:
Jednak nie wiem czy dobrze zagraliśmy punktowanie za prowincje, może ktoś mnie oświeci.
W 4 Fazie określamy status prowincji (controled/uncontroled), ale czy dowódcy pojawiający się w Fazie 9 mogą zmienić ten status? Chdzi tu głównie o pojawiania się w macierzystych, okupowanych przez wroga prowincjach.
Graliśmy, że mogą, ale później doczytałem iż na takim wchodzącym w kontrolowanej przez wroga prowincji kładzie się żeton Agresor i to zasiało u mnie wątpliwości.
User avatar
maciunia
Porucznik
 
Posts: 758
Joined: Friday, 1 February 2008, 17:00
Location: WWY

Postby Raleen » Sunday, 30 May 2010, 10:03

To znaczy, zaraz jak pojawisz się wodzem w prowincji macierzystej, to nie przejmujesz nad nią kontroli, tylko musisz odstać jedną turę i dopiero wtedy. Analogicznie jak z innymi prowincjami.

maciunia wrote:Rozegrałem wczoraj pierwszą partię w WofG, gra mnie urzekła :shock:

Właśnie, grafika i ogólnie klimat - gra ma w sobie to coś :) . Mimo, że historycznie, powiedzmy sobie, możnaby jej wiele zarzucić.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34363
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby maciunia » Sunday, 30 May 2010, 10:15

Nie tyle chodziło mi o to czy ten "pojawiąjący" przejmuje kontrolę, tylko o to czy nie powoduje on że jest ona ucontroled, a "okupant" nie ma za nią ostatecznie pezetów. W naszej rozgrywce zdobyłem B. de Guesclinem Anglię (położony okrągły żeton), ale co turę, w 9 Fazie jakiś podły Angol się tam odradzał. W ostateczności prowincja przez 30 lat była uncontroled i traciłem 9 PZ. Dobrze, czy źle graliśmy?
User avatar
maciunia
Porucznik
 
Posts: 758
Joined: Friday, 1 February 2008, 17:00
Location: WWY

Postby Raleen » Sunday, 30 May 2010, 10:29

Samo pojawienie się wodza nie zdejmuje kontroli. Źle graliście.

A z du Guesclinem to się niestety zdarza. Tzn. Anglik powinien wcześniej wypracować sobie odpowiednią przewagę, tak żeby du Guesclin zdążył zemrzeć zanim dojdzie do Anglii, albo należy starać się go wiązać słabszymi wodzami. Czasami to jedyne rozwiązanie.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34363
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby maciunia » Sunday, 30 May 2010, 10:33

Dzięki za odpowiedź.
User avatar
maciunia
Porucznik
 
Posts: 758
Joined: Friday, 1 February 2008, 17:00
Location: WWY

Postby gocho » Friday, 7 January 2011, 11:10

Rewelacyjna gra. Może tylko poziom losowości zbliża graczy do zawału serca ;) Czasami wymiera cały sztab dowódczy i po prostu nie ma kim walczyć.

Rozegrałem dwie gry. Miewam pecha zarządzając obronę w twierdzy. Pech trapi do tego stopnia że nie zarządzam obrony nawet gdy przegram tylko jak przeciwnik rzuci 6. Jeśli Francuz nie obroni się w twierdzy to często przewaga Anglików jest/staje się miażdżąca (wg mnie).

Z drugiej strony Anglicy do tej pory zawsze tracili Edwarda III w pierwszej turze.
Wniosek z losowości taki, że każda gra jest inna. W pewnych momentach jedna strona może w zasadzie tylko się bronić ze względu na słabość dowódców i szczupłość zasobów. Po turze czy dwóch sytuacja może się zmienić diametralnie na korzyść przegrywającego.

Wydaje się też że Francuzi mogą mieć większe szansę gdy dużo razy w grze będzie mała liczba impulsów (ktoś ma takie spostrzeżenia?), Anglicy w tym wypadku nie zdążą się rozpędzić ze swoimi lepszymi wodzami.

Mam dwie wątpliwości:

Czy Francuz na pewno może rekrutować longbowmenów gdy zajmie Walię lub Anglię?

Spokoju nie daje mi też zdanie ze strony 15 instrukcji:
You may have notice by now that the sequence of phases from raising and deploying troops through placing leaders and disposing of troops can result in one player taking control of troops raised or deployed by his opponent. If you manage to do this, make sure to taunt your opponent mercilessly.

To znaczy, że jednak może przejąć czyjeś posiłki? Grałem, że nie można tego robić.
Last edited by gocho on Thursday, 1 January 1970, 02:00, edited 1 time in total.
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
User avatar
gocho
Adjudant-Major
 
Posts: 295
Joined: Wednesday, 26 May 2010, 11:44
Location: Szczecin

Postby Raleen » Friday, 7 January 2011, 13:49

gocho wrote:Rewelacyjna gra. Może tylko poziom losowości zbliża graczy do zawału serca ;) Czasami wymiera cały sztab dowódczy i po prostu nie ma kim walczyć.

Często sztuka polega na tym, żeby wiedzieć, kiedy się wycofać :) . Albo po prostu nie wdawać się w bitwy nie rokujące szans.
gocho wrote:Z drugiej strony Anglicy do tej pory zawsze tracili Edwarda III w pierwszej turze.
Wniosek z losowości taki, że każda gra jest inna. W pewnych momentach jedna strona może w zasadzie tylko się bronić ze względu na słabość dowódców i szczupłość zasobów. Po turze czy dwóch sytuacja może się zmienić diametralnie na korzyść przegrywającego.

Dokładnie tak, balans musi się zmieniać, bo gra sama w sobie nie jest zbyt trudna, więc na początku jedna strona przeważa, potem druga może się odegrać, potem znowu zmiana itd.

Co do przejmowania cudzych uzupełnień - jak najbardziej jest to możliwe. Wspominałem o tym już w recenzji.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34363
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby gocho » Friday, 7 January 2011, 14:26

Dzięki za odpowiedź. Właśnie sobie odświeżyłem Twoją recenzję, więc po tej lekturze wszystko jasne. Troszkę tylko to ww. przeze mnie zdanie było dla mnie nie zrozumiałe
i co dziwne nie było takiej informacji czcionką zasad, a dodatkowych wyjaśnień.

Raleenie pragnę pogratulować recenzji. Jest świetna.
Po tylu cennych uwagach i spostrzeżeniach historycznych aż by się prosiło abyś zrobił własną wersję tego tytułu :) Plansza, dowódcy, nowe zasady jednostek specjalnych i więcej polityki. A może gra dla 3-4 osób, gdzie trzecia i czwarta wspierałyby dążenia pobocznych królestw i księstw. Rozmarzyłem się :)

Ja ze swej strony polecam, by w razie możliwości grać cubikami, zamiast żetonami(czerwonymi i niebieskimi i innymi odcieniami dla oddziałów specjalnych) co by łatwiej było rozeznać się na mapie. Tu ukłon w stronę Umpapy.
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
User avatar
gocho
Adjudant-Major
 
Posts: 295
Joined: Wednesday, 26 May 2010, 11:44
Location: Szczecin

Postby Raleen » Friday, 7 January 2011, 14:33

gocho wrote:Po tylu cennych uwagach i spostrzeżeniach historycznych aż by się prosiło abyś zrobił własną wersję tego tytułu :) Plansza, dowódcy, nowe zasady jednostek specjalnych i więcej polityki. A może gra dla 3-4 osób, gdzie trzecia i czwarta wspierałyby dążenia pobocznych królestw i księstw. Rozmarzyłem się :)

No tak, pomysłów to i ja miałem wiele, tylko z wydawaniem gier w naszym kraju wiadomo jak to bywa ;) . Ale nie chcę tutaj rozwijać tematu.

W tej grze pewnie trochę by można pozmieniać, ale ona raczej jest tak zaprojektowana, że za dużo się nie da, bez zwichnięcia całości. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34363
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby gocho » Friday, 4 February 2011, 10:03

Jestem po czwartej rozgrywce. Pierwszy raz udało się zwyciężyć Francuzom, ale tylko 9 pkt.
Pierwsze 3 rozgrywki wygrali Anglicy, w tym dwa razy przez nokaut (przed czasem), a jeden raz ponad 20 pkt. Joanna D'arc pojawia się na tyle późno, że nie była w stanie odwrócić losów wojny.
Mam wrażenie, że nieco lepszą sytuację w tej grze mają Anglicy. Francuzi mogą de facto przegrać w pierwszej lub drugiej turze, gdy stracą wpływ w Paryżu, a zyska go Anglik. Jeśli przy tym nie wyjdą Francuzom rzuty na wpływy, gdzie indziej to w zasadzie można oddać partie (brak uzupełnień oddziałów).

Aby zwiększyć nieco szansę Francji zdecydowałem się w IV grze na to, że rozpoczęła grę z wpływem w Orleanie.
Muszę rozegrać więcej partii, bo widzę że strona francuska musi być lepiej pokierowana - wymaga nieco więcej od gracza. Jestem ciekaw jakichś statystyk odnośnie ilości zwycięstw Francuzów i Anglików.

Jeszcze spostrzeżenie co do mapy. Krainy: Owernia, Limousin i Poitou są chyba najmniej obleganymi w grze. Stanowią coś w rodzaju osłony dla Andegawenii, Burbonii i Berry przed zakusami od strony Akwitanii.

Ciekawym uzupełnieniem wrażeń z tej gry jest artykuł Raleena odnośnie losowości w grach wojennych.
Mamy tutaj bardzo dużo rzutów kostką, przy czym są rzuty o różnym wpływie dla przebiegu rozgrywki:
rzuty na obleganie twierdz, śmierć dowódców, rzuty w bitwie i rzuty na zyskanie wpływu w krainach. Rzuty dotyczące oblegania Paryża, śmierci wybitnych wodzów (np. Guesclin'a) wydają się z tej perspektywy bardzo znaczące.

Jeszcze co do rzutów doprowadzających do rozpaczy: zdarzyło mi się podczas walk Joanny D'arc z którymś z wodzów angielskich, że w ciągu 7 tur walki strona angielska 4 razy wyrzuciła jedno oczko przed rundą walki. Kości zdecydowały że wiedźma trafiła na stos.
Last edited by gocho on Friday, 4 February 2011, 10:43, edited 1 time in total.
"Znalazłem armię Waszej Wysokości podzieloną trojako. Część naziemna składa się z rabusiów i maruderów; druga znajduje się pod ziemią, a trzecia w szpitalach. Czy powinienem wycofać się z pierwszą, czy czekać, aż dołączę do którejś z pozostałych" Clermont w liście do Ludwika XV
User avatar
gocho
Adjudant-Major
 
Posts: 295
Joined: Wednesday, 26 May 2010, 11:44
Location: Szczecin

Postby maciunia » Saturday, 5 February 2011, 00:52

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jednak łatwiej Anglikom, ale jest to bardzo mylące. Z dwójki doświadczonych graczy wygra raczej ten dowodzący Francją - tak wynika z moich rocznych doświadczeń z tą grą. Francuzowi łatwiej przejmować kontrolę oraz walczyć dwugwiazdkowymi wodzami. I stety bądź niestety, ale duża część uroku tej gry leży właśnie w turlaniu ;)
Last edited by maciunia on Saturday, 5 February 2011, 12:24, edited 1 time in total.
User avatar
maciunia
Porucznik
 
Posts: 758
Joined: Friday, 1 February 2008, 17:00
Location: WWY

PreviousNext

Return to Starożytność i średniowiecze

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 2 guests