Strategie

Forum historyczno-wargamingowe
Teraz jest wtorek, 18 grudnia 2018, 20:51

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 144 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 4 września 2010, 10:20 
Carabinier
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 18 października 2007, 19:13
Posty: 26
Lokalizacja: Szczecin
Raleen napisał(a):
Na stronie Dragona była.

A jest jeszcze ta strona? Googluję, ale nie mogę znaleźć.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: sobota, 4 września 2010, 10:26 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34306
Lokalizacja: Warszawa
Zdaje się, że już nie ma.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 23 września 2010, 12:11 
Adjudant

Dołączył(a): środa, 22 września 2010, 19:31
Posty: 227
Lokalizacja: Pszczyna
Czyli raczej nikt by nie miał skanu polskiej instrukcji? Bo ma podobny problem jak kolega wyżej :/


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez Namek, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 23 września 2010, 13:28 
Lieutenant
Avatar użytkownika

Dołączył(a): poniedziałek, 14 lipca 2008, 18:50
Posty: 564
Lokalizacja: Warszawa
Mam podobnie. Z ostała mi mapa i żetony instrukcja w magiczny sposób znikła.
Raleen czy będziesz tak miły i pożyczysz instrukcję?
Z góry dziękuję.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 23 września 2010, 15:49 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34306
Lokalizacja: Warszawa
Jeśli to jest uzupełnianie braków, nie ma problemu.
Jak ktoś gra ze mną nigdy nie ma problemu - zawsze mogę mu przecież udostępnić zasady na potrzeby rozgrywki i tego nikt mi nie zabroni.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 29 września 2010, 14:45 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34306
Lokalizacja: Warszawa
AAR - partia Raleen i Yautay vs Profes, rozegrana na Polach chwały 2010

Krzyżacy - Profes
Polacy - Raleen
Litwini i Tatarzy - Yautay

Rozpoczęło się tradycyjnie, od uderzenia skrzydła litewskiego armii Jagiełły na stojących naprzeciw Krzyżaków. Ci jednak mieli przezornie zwrócone w tą stronę kilka chorągwi z odwodu, którymi dość szybko dociągnęli na skrzydło. Z kolei manewr Litwinów był ciut za wolny, w dodatku nie wykorzystali oni najszybszych na tym skrzydle jednostek tatarskich o ruchliwości 12. Wraz z nadejściem odwodu wielkiego mistrza i to zapewne niewiele by dało. Na polskim odcinku jazda uderzyła przez wilcze doły w okolicach Łodwigowa. Udało jej się przebrnąć bez większych strat i dość szybko zlikwidować stojącą opodal wioski piechotę i bombardy. Resztę swoich piechurów i artylerzystów Krzyżacy rozjechali wkrótce sami swoimi pancernymi zastępami. Jednocześnie Krystyn wraz z grupa jazdy rozpoczął manewr oskrzydlający. Stojącą na tyłach piechotę Polacy skierowali w stronę Łodwigowa.

Krzyżacy postanowili grać aktywnie. Przez pewien czas stali jeszcze na niektórych odcinkach, wkrótce po ustabilizowaniu sytuacji na ich lewej flance i zniszczenia próbujących ich oskrzydlić Litwinów, ruszyli niemal na całej linii do przodu. Na polskim skrzydle początkowo nieco się cofnęli, po czym także nastąpiło natarcie, początkowo ograniczone, potem pełną parą. Na skrzydle litewskim dość pechowo dla strony polsko-litewskiej zginął Witold. Wkrótce chorągwie Litwy zaczęły uciekać, w głębi zarośli odgryzając się tu i ówdzie. Miejscami mało ich zostało i w okolicach bagien Krzyżacy uczynili niemal pełną wyrwę.

Na polskim skrzydle początkowy impet natarcia niewiele pomógł. W centrum obie chorągwie niosące sztandary wrażych armii wykrwawiły się. Wkrótce Polakom udało się jednak atakiem dwóch chorągwi na jedną wraz z przyblokowaniem odwrotu, wyeliminować chorągiew Wielką i zdobyć sztandar armii zakonnej. Krzyżacy nie dawali jednak za wygraną i atakowali, miejscami na całym froncie. Koło Łodwigowa szybko posuwająca się grupa Krystyna zaczęła wychodzić z lasu. Krzyżacy nieco spóźnili się z wysłaniem swojej piechoty i ta nie zdążyła go osiągnąć, zanim wyszły z niego chorągwie polskie. Krzyżacy przesunęli więc w ten rejon pojedyncze jednostki jazdy. Z czasem, dzięki celnemu ostrzałowi kuszników, udało im się zahamować polskie chorągwie.

Najwięcej działo się jednak w centrum szyku polskiego. W jednym etapie Krzyżacy wyeliminowali dwóch polskich dowódców oraz zdobyli sztandar armii polskiej jednocześnie odzyskując własny. Doszło do tego w wyniku rozbicia przy stosunkach rzędu +1 czy +2 dwóch jednostek, najpierw jednostki stojącej opodal chorągwi niosącej sztandar, a następnie chorągwi ze sztandarem, która nie miała drogi odwrotu. Być może, gdyby na moim miejscu był początkujący gracz, załamałby się w tym momencie całkowicie, nie wyglądało to bowiem dobrze. Przy komendzie armii polskiej pozostali Krystyn - który musiał porzucić skrajne lewe skrzydło, wykonujące obejście, i Jagiełło. Również u Litwinów nie było dobrze po stracie Witolda.

Krzyżacy krwawili jednak obficie na całym froncie przez cały dotychczasowy czas i ich linia uległa przerzedzeniu, świecąc już gdzieniegdzie pustkami a jednocześnie wygięła się, tak że była dłuższa niż na początku bitwy. Wkrótce do akcji koło Łodwigowa weszła polska piechota, eliminując w walce, wraz z jazdą, co najmniej 3 wrogie chorągwie. Również Litwini, którym po rozbiciu znacznej części sił Krzyżacy odpuścili, zaczynali sobie poczynać coraz śmielej. Wskutek wyczerpania chorągwi zakonnych ich frontalne ataki stawały się coraz słabsze. Ostatecznie, po tym jak koło Łodwigowa i w centrum zaczynało Krzyżakom brakować jednostek, Profes poddał partię, co nastąpiło po zakończeniu 12 etapu.

Starcie było wyjątkowo krwawe. Krzyżacy nacierali na wielu odcinkach, często frontalnie. Niejednokrotnie wykonywali pościgi w głąb sił przeciwnika, co przy korzystnym splocie wydarzeń umożliwiało im odcinanie jednostek pierwszej linii wojsk polsko-litewskich, z czasem coraz częściej kończyło się jednak eliminacją. Po stronie polsko-litewskiej straty częściej polegały na tym, że chorągwie były rozproszone, choć w pewnych momentach straty bezpowrotne były również duże. Ofensywna strategia ataku na całej linii, głębokie wdzieranie się w szyki przeciwnika, ostatecznie przyniosła jednak duże straty i mimo przejściowych spektakularnych sukcesów przyczyniła się (przynajmniej w mojej ocenie) do klęski.

Tyle wieści spod rocznicowych Pól chwały, przypadających w roku 600-lecia słynnej bitwy.

Podziękowania dla Profesa i Yautay'a za emocjonującą i do końca trzymającą w napięciu rozgrywkę.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: środa, 29 września 2010, 15:15 
Podporucznik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 7 listopada 2006, 11:16
Posty: 421
Lokalizacja: Józefów
Fajne starcie :) Zdjęcia będą, czy szukać w relacji z konwentu?

Na marginesie - takie poddawanie partii w najfajniejszym dla drugiej strony momencie jest - jak dla mnie - strasznie irytujące. Wiadomo już, że człowiek wygrał i teraz docinanie resztek to jak tort po obiedzie - największa przyjemność :jupi:
Można dograć do końca etapów i zobaczyć dzieło w całej okazałości, tak pozostaje niedosyt. Ale wiem, że nie każdy tak lubi i to zarówno będąc przegranym jak i zwycięzcą. Pamiętam do dziś rozgrywkę w jeden ze scenariuszy Piotrkowa, kiedy Szanowny Przeciwnik wyjechał resztkami Polaków za planszę - a jaki był dumny! - i koniec :wall:


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 września 2010, 10:02 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34306
Lokalizacja: Warszawa
Zdjęcia zachowały się śladowe i jedyne, na którym coś widać konkretnego, jest w tym co wklejałem w temacie konwentowym.

Sytuacja nie była jeszcze tak w pełni rozstrzygnięta, tzn. widać już było, że gra zmierza do zwycięstwa strony polsko-litewskiej, ale nie był to jeszcze ten etap niszczenia i pogromu. Jeśli chodzi o moje podejście do ciągnięcia do końca gier, by napawać się smakiem zwycięstwa itd. raczej nie jestem zwolennikiem tego, tak że nigdy nie mam o to żali do przeciwników. Jak widać już, że gra robi się do jednej bramki, to co to za przyjemność (to oczywiście mój punkt widzenia), przyjemność jest gdy przeciwnik ma jakieś możliwości, jest jakaś rywalizacja, a taka zabawa w wycinanie pokonanej armii... prawdę mówiąc jak mam odpowiednią ilość czasu wolę zagrać kolejną rozgrywkę :) . Jeśli czegoś nie lubię to raczej tego jak rozgrywka zbyt szybko zmienia się w grę do jednej bramki. Najciekawsze są takie rozgrywki, gdzie przeciwnik długo stawia opór, szale ważą się i długo obie strony mają szanse na w miarę równorzędną grę. W tej partii w znacznej mierze się to udało. Aczkolwiek, mimo zręczności Profesa w prowadzeniu ataku, mimo tego, że szczęście w paru momentach uśmiechnęło się do niego - zwłaszcza przy wyeliminowaniu polskiego sztandaru (jeden atak na +2, drugi na +1 - oba musiały się udać, tak żeby rozproszyć jednostki przeciwnika, czyli prawdopodobieństwo 1/18), to strategia ataku na całej linii jest jednak złym posunięciem jeśli chodzi o stronę zakonną, do tego atak frontalny i zapuszczanie się głęboko powodujące jeszcze większe straty, gdy armia zakonna jest mniej liczna.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 września 2010, 12:45 
Sergent
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 20 marca 2010, 16:38
Posty: 108
Lokalizacja: Poznań
Dla mnie rozgrywka była dużą szkołą Grunwald'u!
Przyznam się bez bicia że Rysiek musiał łatać dziury po nieumyślnych zagraniach strony litewskiej co bezwzględnie wykorzystywał Profes :) Ale zgodzę się z opinią, że gra do końca była emocjonująca i kilkukrotnie zmieniał się zawodnik na prowadzeniu.
Postaram się dzisiaj wygrzebać troszkę zdjęć z rozgrywki w wstawić do tematu.

Pzdr!
M


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez Yautay, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 września 2010, 13:12 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34306
Lokalizacja: Warszawa
Tak źle z Litwinami nie było, tak że nie przejmuj się. Oni często idą w rozsypkę, natomiast w praktyce dużo niebezpieczniej jest, jeśli to Ty grając Litwinami zaatakujesz, parę chorągwi rozbije się o zastępy Krzyżaków i potem on wychodzi z kontrą, gdy ma np. na Twoich tyłach jakieś chorągwie swoje po wykonaniu pościgu i może nimi blokować odwrót. Gdy Krzyżacy atakują Litwinów, zwykle dużo łatwiej się wykaraskać, stąd od pewnego momentu nie warto atakować, zwłaszcza na całej linii, chyba że ma się dobrze zabezpieczone tyły i jakąś rezerwę.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 września 2010, 17:53 
General
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 25 kwietnia 2006, 08:30
Posty: 5656
Lokalizacja: Warszawa
Na drugi raz chętnie zagram Litwinami przeciwko Krzyżakom.
Co do poddania - gdzieś mam zdjęcie końcowej sytuacji - widać na nim jak żałośnie mało chorągwi krzyżackich zostało na mapie. Wydaje mi się, że o przebiegu rozgrywki zadecydowało przecenienie Litwy - rzuciłem od razu odwód na lewe skrzydło, żeby zablokować ewentualne obejście po czym się okazało, że nie ma takiej potrzeby. W sumie te 8 - 10 chorągwi przez dobre 10 etapów po prostu jeździło; ich użycie na prawym skrzydle byłoby dużo groźniejsze.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 września 2010, 17:58 
Podporucznik
Avatar użytkownika

Dołączył(a): wtorek, 7 listopada 2006, 11:16
Posty: 421
Lokalizacja: Józefów
http://picasaweb.google.pl/Yautay/PolaC ... 2073878306

Polska piechota przy obozie skierowana na dół. Niedopatrzenie, czy specjalnie, żeby wyjść za planszę i szybciej pojawić się na skrzydle? Przyznam, że nigdy na coś takiego nie wpadłem. Wydaje się to jednak zbyt ryzykowne, bo jest aż 50 % szans na to, że nie wrócą. Czy poza wymuszoną ucieczką często Wam się zdarza celowo wychodzić za planszę?
Kiedyś poniosłem sprzymierzonymi straszliwą klęskę, ale udało mi się zdobyć krzyżacki sztandar. Żeton z nim stał blisko dolnej krawędzi, a mi w jednym etapie wchodziło kilka rozbitych wcześniej jednostek. Weszły blisko i go od razu zniszczyły. Ale przyznaję, że było nieuczciwie
najpierw rzuciłem dla wszystkich wracających w tym etapie a potem wiedząc ile będzie tych jednostek, skoordynowałem wejście.


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 30 września 2010, 18:14 
Colonel Général
Avatar użytkownika

Dołączył(a): czwartek, 22 grudnia 2005, 15:40
Posty: 34306
Lokalizacja: Warszawa
Z odwodem krzyżackim moim zdaniem dobrze zrobiłeś Profesie. Może 2-3 chorągwie można było zostawić, ale tam na początku rzeczywiście bywa groźnie. Fakt, że Yautay aż tak tego nie wykorzystał. Z drugiej strony, z moich doświadczeń mogę powiedzieć, że jak Tatarzy za daleko się tam wbiją w to skrzydło, to potem w razie klęski, gdy wszystko zaczyna się sypać, ciężej im się stamtąd wydostać. Ja za to nigdy albo prawie nigdy nie rozjeżdżam krzyżackiej piechoty, bo bombardy i owszem - te są mniej pożyteczne, ale piechota bywa bardzo cenna czasami.

Ukierunkowanie polskiej piechoty na dół pod obozem - zdarzało mi się, że Krzyżacy wysyłali jakieś jednostki jazdy na obóz polski, który w sumie jest sporo wart cały i ja tą jedną piechotę zostawiam sobie jako rezerwę, a zwracam ją na południe, bo stamtąd zazwyczaj spodziewam się wypadu. Jak teraz gram to b. rzadko się to zdarza, ale kiedyś mi się zdarzało.

Co do rzucania przy powracaniu na mapę - chyba instrukcja nie precyzuje. Poprawcie mnie jeśli się mylę.

_________________
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: piątek, 15 października 2010, 21:42 
Général de Brigade
Avatar użytkownika

Dołączył(a): sobota, 11 marca 2006, 12:15
Posty: 2072
Lokalizacja: Bydgoszcz
Miło poczytać o rozgrywce w Grunwald!
Żałuję, że nie było mi dane chociaż popatrzeć, nie mówiąc już o grze...
Ciężko ocenić na podstawie AARa na ile o zwycięstwie koalicji zdecydowała początkowa przewaga Polaków i Litwinów, a ile decyzje graczy, czy wojenne szczęście.
Tak, czy inaczej - zagrałoby się...


Ostatnio edytowano czwartek, 1 stycznia 1970, 02:00 przez wujaw, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: czwartek, 6 stycznia 2011, 14:05 
Tambour
Avatar użytkownika

Dołączył(a): środa, 5 stycznia 2011, 22:54
Posty: 7
Lokalizacja: Kujawy
Witam,
poszukuje 5,6,7,8, strony instrukcji, czy ktoś mi pomoże, będę wdzięczny :pom:


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 144 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group. Color scheme by ColorizeIt!
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL


Informacja o ciasteczkach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji świadczonych usług. Jeśli nie akceptujesz tego faktu prosimy o opuszczenie tej strony.