SPQR Deluxe (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące starożytności i średniowiecza.
Awatar użytkownika
ash73
Adjudant
Posty: 234
Rejestracja: piątek, 9 września 2011, 23:12
Lokalizacja: Łódź

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: ash73 » środa, 7 grudnia 2011, 15:58

Raleen pisze:Kartagina poniosła tak olbrzymie straty w ostatnim etapie i wcześniej jeszcze się trzymała.
Dokładnie tak właśnie było. W etapie w którym dodatkowo podarowałem jego OC dodatkowy ruch-cztery aktywacje Scypiona zrobiły swoje.
Raleen pisze:Zastanawialiśmy się swego czasu nad turniejem w SPQR/GBoA i ten właśnie punkt był jednym z głównych problemów
W sumie to taki urok gry. Jeżeli chodzi o mechanikę to mnie bardziej razi nie uwzględnianie oddziałów zroutowanych (chociaż połowicznie) przy naliczaniu i analizie wyników bitwy. Popatrz na tą mapkę, ze 20 unitów Rzymskich wesoło pomyka do krawędzi.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36274
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Raleen » środa, 7 grudnia 2011, 16:09

Rout jest dość przejściowym stanem. I w sumie dość szybko się to rozstrzyga albo w jedną albo w drugą stronę. Jak przypomnę sobie np. "Waterloo 1815" Dragona, to tam stan ucieczki, będący odpowiednikiem Routa, powodował, że oddział długo był wyłączony z walki, a z drugiej strony nie było takiej możliwości, że uciekał poza planszę, więc mógł być nie reorganizowany i do końca gra. A zreorganizować łatwo nie było, zwłaszcza w pierwotnej wersji, gdzie trzeba było wpierw daleko odejść od przeciwnika i nie ruszać się w tym, samym etapie, w którym jest reorganizacja. Tutaj, jak oddział można zreorganizować niemal zaraz po tym jak został rozbity, działa to zgoła inaczej. Głównie za sprawą aktywacji oczywiście.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
ash73
Adjudant
Posty: 234
Rejestracja: piątek, 9 września 2011, 23:12
Lokalizacja: Łódź

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: ash73 » środa, 7 grudnia 2011, 16:35

Raleen pisze:Rout jest dość przejściowym stanem. I w sumie dość szybko się to rozstrzyga albo w jedną albo w drugą stronę. Jak przypomnę sobie np. "Waterloo 1815" Dragona, to tam stan ucieczki, będący odpowiednikiem Routa, powodował, że oddział długo był wyłączony z walki, a z drugiej strony nie było takiej możliwości, że uciekał poza planszę, więc mógł być nie reorganizowany i do końca gra. A zreorganizować łatwo nie było, zwłaszcza w pierwotnej wersji, gdzie trzeba było wpierw daleko odejść od przeciwnika i nie ruszać się w tym, samym etapie, w którym jest reorganizacja. Tutaj, jak oddział można zreorganizować niemal zaraz po tym jak został rozbity, działa to zgoła inaczej. Głównie za sprawą aktywacji oczywiście.
Tylko tutaj prowadzi to do 'polowania na kości' - bardziej opłaca się ścigać jednostki zroutowane, niż zaprzątać głowę jednostkami wroga w gotowości bojowej, nie mówiąc już o potrzebie utrzymania własnego szyku. Dodatkowo - czym więcej słabszych dowódców masz tym lepszą pozycję startową: automatyczny line command powoduje szybki ruch w pierwszej turze i skrócenie trasy routu przeciwnika - z wydłużeniem własnej.

Dodatkowo nie jestem przekonany, czy zroutowane jednostki nie powinny mieć ekstra punktu ruchu na dzień dobry i możliwość ucieczki od wszystkiego, co nie jest od nich szybsze (jeżeli mają gdzie).
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36274
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Raleen » środa, 7 grudnia 2011, 16:46

Tak, z kolejnością ruchów dowódców to też jest, że tak powiem trochę sztuczne, ale największe dylematy ma chyba autor, tworząc scenariusz. Bo musi dobrać wartość parametrów nie tylko biorąc pod uwagę zdolności tych dowódców, ale także, żeby ogólnie układ aktywacji mu "pasował" i był efektywny grywalnościowo. I to się trochę kłóci z dążeniem do historyczności. A przecież mogą się zdarzyć takie bitwy, gdzie te układy kolejności aktywowania wodzów mogą być najróżniejsze. Niby jest jakieś rozwiązanie w postaci, że można własnymi wodzami przeskakiwać swoich i innych, ale w odniesieniu do swoich jest to często zbyt ryzykowne i gra niewarta świeczki.

Jak np. grałem z RyTo w bitwę pod Granikiem, Persowie mieli pod rząd bardzo wielu słabych dowódców. Wszyscy prawie, poza Memnonem ruszali się przed 3 wodzami macedońskimi. I to było do pewnego stopnia korzystne, bo można było przeprowadzić pod rząd kilka ataków, a Macedończyk nie miał jak przeszkodzić (pod warunkiem, że się nie próbowało momentum). I z tego punktu widzenia np. dla Macedończyka byłoby korzystniejsze, gdyby miał wodza o niższym współczynniku, bo mógłby się on dzięki temu wmieszać pomiędzy aktywacje tamtych. A tak, nie mógł.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
ash73
Adjudant
Posty: 234
Rejestracja: piątek, 9 września 2011, 23:12
Lokalizacja: Łódź

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: ash73 » środa, 7 grudnia 2011, 17:08

Raleen pisze: I z tego punktu widzenia np. dla Macedończyka byłoby korzystniejsze, gdyby miał wodza o niższym współczynniku, bo mógłby się on dzięki temu wmieszać pomiędzy aktywacje tamtych. A tak, nie mógł.
A może wystarczyłoby, gdyby dowódca mógł standardowo aktywować się 'w swojej inicjatywie lub dowolnej niższej'?. Albo jeszcze lepiej: odwrócić kierunek aktywacji od najwyższego do najniższego i dać możliwość odłożenia ruchu do niższej inicjatywy.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36274
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Raleen » środa, 7 grudnia 2011, 17:27

Możliwość wyboru - chyba tak, natomiast odwrócenie kolejności i sztywny schemat w drugą stronę niczego nie załatwią
ash73 pisze:Tylko tutaj prowadzi to do 'polowania na kości' - bardziej opłaca się ścigać jednostki zroutowane, niż zaprzątać głowę jednostkami wroga w gotowości bojowej, nie mówiąc już o potrzebie utrzymania własnego szyku.
Skoro jest aktywacja i można poruszyć ograniczoną liczbę oddziałów, to trzeba wybierać, i dlatego tak to wychodzi. Gdyby można poruszyć wszystkie, nie byłoby takich dylematów.
ash73 pisze:Dodatkowo nie jestem przekonany, czy zroutowane jednostki nie powinny mieć ekstra punktu ruchu na dzień dobry i możliwość ucieczki od wszystkiego, co nie jest od nich szybsze (jeżeli mają gdzie).
Zgadzam się.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Silver
Général de Division
Posty: 3174
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:33
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Silver » środa, 7 grudnia 2011, 18:11

Ja specjalnie tak grałem by nie rzucić się całym impetem na Kartagińczyków i stąd te 8 tur.
I to chyba dobrze że bitwa nie wygląda na szybkie starcie barbarzyńców. Nawet w tym rozsmakowałem się.
Być może gdyby w tym scenariuszu pójść ławą rzymskich najlepszych oddziałów na obu skrzydłach to szybko nie byłoby czego zbierać.
Jeśli chodzi o rzuty na Trump to zawsze to wielkie ryzyko i raczej nie wyznaczałbym często najlepszych dowódców bo potem zgrzytanie zębów, no chyba że w akcji desperacji va banque. Choć tak się mówi ale w ogniu walk, z wściekłości nie da się czasem opanować i jednak decyduje się na taki jednak ryzykowny krok (a więcej boli gdy nie uda się ta sztuka najlepszemu dowódcy).
W poprzedniej rozgrywce, gdzie w tej bitwie prowadziłem Kartaginę też te najsłabsze jednostki szybko mi pękały i drańsko uciekały.
Ale i tak mimo pewnej losowości to ma ulubiona gra. Ile emocji.
Przepisy są wg mnie ok., w końcu tyle różnych z tej serii już gier wyszło.
By nie było niespodzianek kilku ataków przeciwnika w danym miejscu poprzez aktywacje dowódców o podobnych rankingach to swych dowódców też trzeba przemieszać „lepszych” z „gorszymi”.
Nie znam przepisów do Aleksandra ale wydaje mi się, że w SPQR jest lepiej bo jest więcej jednostek i nie boli jak się nie powiedzie momentum czy zepsuje się trumpa. Gdy linia byłaby cienka to szybciej można stracić gros jednostek.
Awatar użytkownika
RyTo
Major
Posty: 1175
Rejestracja: poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 22:14
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: RyTo » wtorek, 13 grudnia 2011, 09:17

O zasadach do SPQR.

Zadałem parę pytań na Consimworld - poniżej wersja angielska z moim polskim komentarzem.

First, Rout Movement - is it possible to move Routed unit by two hexes away from their Retreat Edge (if it`s the only way out - other paths are cut off by EZOCs or enemy units)? Is it possible to move them first hex "sideways" and then enter second hex closer to the Retreat Edge (I remember such response on this topic few month ago, here on Consimworld)? If the answer for second question is "no", then it means it`s possible to eliminate one unit with only one unit attacking (not that I mind it, even being on receiving end ).

Alan Ray: Yes. A unit which has routed is immediately faced toward and then moved two hexes towards its side’s Retreat Edge (as defined in the special rules for each battle). However, the Path of Least Resistance applies. So if an enemy unit or enemy ZOC blocks the most direct path, the routing unit goes around them. This may mean that the routing unit will temporarily head in the "wrong" direction. The path of least resistance hex must be the one closest to the retreat edge. So no moving toward the other guys edge, if a sideways move is possible.

Więc można uciekać w dowolnym kierunku, jeśli jest tylko możliwe i pozwala na uniknięcie eliminacji. Nie trzeba koniecznie kończyć ucieczki o dwa pola bliżej swojej krawędzi mapy. Ważna rzecz, bo przez całe swoje dotychczasowe życie grałem inaczej.

Second - designation for Shock Combat with Roman Leaders, Pr Socs and Tribunes especially. They have limitation on the types of units they can command by Individual Orders. But is such restriction also used for shock designation? If PrSoc will move individually AS/COs from one legion, can he designate for shock Velites or different legion (or HAs/PRs?). Is there a difference in shock designation if he would issue a Line Command earlier in his phase?

Alan Ray: Yes. Tribunes/Prefects are limited to the types that to which they gave orders

Z tego, co pamiętam - Silver i Ash dochodzili do innych wniosków. Tutaj "oficjalna wykładnia" wydaje się być inna - "ciężej" dla Rzymian.

Third - I must admit I don`t quite understand possibilities of un-stacking Roman units. Manipular Line Extension as a reaction and during IOs/LCs - ok. But isn`t it possible to "just" move top unit off the stack (by simply moving forward or even with change in facing first and then coming off the stack)?

Alan Ray: Of course, as noted in the the rule itself.

To już moje pytanie, bo czasem wydawało mi się, że jedyną możliwością jest użycie manewrów w rodzaju MLE.

Auskulum "dwudniowe" zakończyło się zaś zwycięstwem Silvera nade mną w pierwszym dniu. Było krwawo i się ważyło, ale zacięte ataki Rzymian zdecydowały o wyniku. Więcej informacji później.
As-tu le cauchemar, Hoffmann?
Awatar użytkownika
ash73
Adjudant
Posty: 234
Rejestracja: piątek, 9 września 2011, 23:12
Lokalizacja: Łódź

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: ash73 » wtorek, 13 grudnia 2011, 16:00

"Alan Ray: Yes. A unit which has routed is immediately faced toward and then moved two hexes towards its side’s Retreat Edge (as defined in the special rules for each battle). However, the Path of Least Resistance applies. So if an enemy unit or enemy ZOC blocks the most direct path, the routing unit goes around them. This may mean that the routing unit will temporarily head in the "wrong" direction. The path of least resistance hex must be the one closest to the retreat edge. So no moving toward the other guys edge, if a sideways move is possible.

Więc można uciekać w dowolnym kierunku, jeśli jest tylko możliwe i pozwala na uniknięcie eliminacji. Nie trzeba koniecznie kończyć ucieczki o dwa pola bliżej swojej krawędzi mapy. Ważna rzecz, bo przez całe swoje dotychczasowe życie grałem inaczej."

--------------
I taka też była interpretacja Raleena, z którą się -po zapoznaniu z erratą -w końcu musiałem zgodzić. Lecisz do krawędzi zgodnie z 'path of least resistance', a jak masz wrogi ZOC bez własnej jednostki to możesz odbić na moment. Tylko nie nazwałbym tego 'dowolnym kierunkiem', bo większości przypadków tak nie jest (zdarza się, że możesz odejść na lewo lub na prawo, żeby ominąć wroga, ale w większości przypadków nie masz nawet takiego wyboru - ustawienie jednostek determinuje drogę ucieczki).
Awatar użytkownika
Silver
Général de Division
Posty: 3174
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:33
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Silver » wtorek, 13 grudnia 2011, 20:29

Zagraliśmy z Ashem tym razem w Zamę.
Umówiliśmy się że słonie kartagińskie będą w pełni sprawne i tak liczne jak w rozstawieniu podstawowym scenariusza.
Kartagińczycy mają niewielu dowódców w porównaniu do Rzymian i na lewym skrzydle stał dowódca kawalerii a ja dodatkowo ustawiłem tam Hazdrubala. Natomiast na prawym skrzydle stanął Hannibal i Hanno.
Zacząłem Hannibalem w fazie inicjatywy elitarnej (też była umowa, że zastosujemy opcję, że w 1 turze Hannibal ma ten ruch) od rozkazów liniowych dla słoni i kawalerii prawego skrzydła.
Niestety dopiero po czasie zorientowałem się, że przydałoby się jeszcze dodatkowo ruszyć więcej słoni do osłony boków tego ataku.
Zczepiłem się z kawalerią rzymską na tym skrzydle ale liczyłem, że efekty bitewne będą większe – niestety trochę się zawiodłem.
W dalszych aktywacjach dobrze że Hanno wygrał rzut na inicjatywę z równorzędnym rzymskim wodzem kawalerii i mogłem kontynuować atak.
Rzymski dowódca próbował zebrać do porządku część pierzchającej kawalerii ale ta nie posłuchała się i opuściła pole bitwy.
Jednak po tych wszystkich atakach jednostki mojej kawalerii oczywiście osłabiły się a słonie też wypadały z gry.
Na tym skrzydle miałem ograniczone rezerwy i nie mogłem wyzyskać przełamania. Jeszcze parę razy Hanno będzie odchodził z tego skrzydła i powracał by komenderować coraz to mniej liczną kawalerią operującą coraz głębiej na rzymskim skrzydle.

Na lewym skrzydle zaatakowałem swą kawalerią i słoniami najszybciej jak mogłem. Niestety za daleko się w tym posunąłem i mimo udanych ataków osłabłem i dostałem się w okrążenie. Ten atak to była zła decyzja.
Przecież na tym skrzydle była 2 krotnie bardziej liczna kawaleria Massynisy i niestraszne jej były nawet słonie; niewielki efekt na nich wywarły.
Mimo wsparcia Hazdrubala na tym skrzydle także za mało było jednostek i dowódca kawalerii poległ wraz z całą swą kawalerią (1 jednostka uciekła ale nie dała się namówić na powrót na pole bitwy) okrążony przez lekką jazdę oraz legiony.

W centrum początkowo ścierały się siły lekkie po czy rzymianie ruszyli do ataku na przerzedzoną pierwszą linię kartagińską.
Po naruszeniu linii kartagińskiej zaczął się chaos bo jednostki przechodzące w ucieczce przez linie pospolitego ruszenia, przerwały ją
Tak ogólnie to szczególnie często dawały tyły jednostki kartagińskiego pospolitego ruszenia ale zadziwiająco sprawnie były porządkowane przez stojące z tyłu jednostki gwardii i wracały z powrotem do boju.

W dalszej części gry na lewym skrzydle jazda Massynisy posunęła się daleko na tyły Kartagińczyków ale została sprytnie powstrzymana przez falangę i nieliczną tu ciężką piechotę nie odegrawszy wielkiej pokładanej w niej nadziei. Mało brakowało a sam Massynisa nie zostałby zraniony lub poległ prowadząc atak na falangę.
W centrum forpoczty najlepszych jednostek legionowych zwarły się z gorszymi jakościowo jednostkami Kartaginy ale niespodziewanie to jednostki poborowe w kontratakach wyniszczyły kwiat rzymskiej armii. Przeciwnik liczył chyba na to że ma odpowiedni zapas TQ by wszystkie ataki wytrzymać.

Kartagińczycy stracili 279 przy progu ucieczki 170, a Rzymianie 259 przy progu 230

Gra trwała 4 tury i w czasie trwania 3 razy uzyskiwałem Hannibalem elitarną inicjatywę.
Podobnie za każdym razem udawały mi się przejęcia (Trump) wodzów rzymskich robiących dodatkowy ruch (Momentum). To nie dziwne skoro Hannibal ma bardzo wysokie statystyki.
Dodatkowo trzeba liczyć się z tym że robiąc Momentum to taki wódz jak Hannibal może z łatwością je przejąć.
Przeciwnik zwrócił uwagę że Hannibal chyba miał wszystkie udane momentum – tego dokładnie nie pamiętam.
Teraz gramy rewanż i póki co to przeciwnik ma 100% skuteczność w momentum i to innymi, gorszymi wodzami niż Hannibal.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Silver
Général de Division
Posty: 3174
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:33
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Silver » piątek, 16 grudnia 2011, 12:02

Zagrałem z RyTo w 2 dniową bitwę pod Ausculum
Przygotowując się do bitwy, gracz rzymski najpierw powinien ustawić swe siły a potem patrząc na to ustawienie, ustawia się Grek; następnie rzymianin nieco może zmodyfikować swe ustawienie.
Po samym dole mapy rzymianin może ustawić tylko określoną cześć swych jednostek. Skorzystałem z tego a powyżej ustawiłem silne jednostki ale w zbyt szerokim szyku i potem długo manewrowałem by weszły do boju. Weszły one do walk ale z wyjątkiem przyporządkowanych im welitów.
Nie ustawiłem zbyt mądrze swych jednostek szczególnie na dole, gdzie nie wiedząc czemu spodziewałem się natarcia wojsk greckich. Powinienem ustawić w jak najbardziej zwartym szyku by po przejściu przez rzekę, w dół mapy, szybko skierowały się w lewo.
W pierwszej fazie bitwy zamierzałem skoncentrowanymi na dole dowódcami i głównodowodzącym wyprowadzić atak z prawej strony i od góry przez dużą rzekę.
Kolejne jednostki wychodziły do ataku i grzęzły w dużej rzece lub dostawały się pod ostrzał nielicznych łuczników i dodatkowo gromadziły się na lewej stronie.
Wychodziły do ataku i powoli spychały Greków ale jednocześnie gęsto ulegając dezorganizacji i niszczeniu gdy wpadały na siebie i przechodziły przez siebie.
Rzymianie szli fala za falą.
Bardzo agresywna tu była gra. Ciągle widziałem „tłuściutkie”cele i bardzo chciałem sforsować dostęp do falangi co nareszcie mi się udało. Nie było w tym wielkiej finezji.
Miałem chwile, że byłem na granicy podjęcia decyzji by odejść głównodowodzącym na inny odcinek frontu bowiem od lewej strony z góry mapy napływały oddziały wroga zagrażające stojącym tam moim oddziałom, które miały jako dowodzących tylko dowódców kawalerii. Ale ta decyzja była odkładana bo ciągle była szansa na pokonanie „grubego zwierza” jakim były falangi.
Grecy tymczasem do łatania dziur w swej obronie wprowadzali kolejno: ciężką piechotę, jazdę, słonie. To dawało efekt i mimo zniszczenia większej części falangi przeciwnik wyprowadzał kolejne kontrataki i zdezorganizowanymi zostały następne liczne me jednostki a nawet jedna z jednostek elitarnej kawalerii greckiej wlała się na me tyły.
Tymczasem na lewym skrzydle Grecy wyprowadziwszy wcześniej zza rzeki kawalerię wraz z cięższymi siłami zaatakowali śmiało forpocztą kawalerii na kawalerie rzymską. Na szczęście atak nie odniósł spodziewanych efektów i napotkał na mój kontratak kawaleryjski.
Nie wiadomo jak dalej potoczyłyby się tam boje bo przeciwnik przekroczył próg ucieczki i poddał partię przed zakończeniem 5 tury.

Bardzo żałuję że tak agresywnie zagrałem na początku i potem ciężko było powstrzymać tą rozkręconą machinę bo zauważyłem, że przy sporej ilości uciekających oddziałów rzymskich i kolejnych kandydatów do rozpadu, trzeba było zabrać się za Greków i rozstrzygnąć grę jednak przed czasem, bo okazje do skutecznych ataków ciągle pojawiały się a sam byłem coraz bliżej progu ucieczki.
Rzymianie wygrali ale żałuję bo przez to nie rozegraliśmy 2 dnia bitwy, co byłoby możliwe gdybyśmy w pierwszym dniu (przed rozpadem jednej ze stron) dotarli do 12 tury kończącej dzień.
Mam nadzieję na rozegranie tej 2 dniowej bitwy w przyszłości.

Grecy stracili 161 przy progu ucieczki 170, a Rzymianie 151 przy progu 230

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36274
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Raleen » piątek, 16 grudnia 2011, 12:27

Bardzo zazna rozgrywka, zróżnicowany teren jakoś tak sprawia, że miło się ogląda.

Ale jeszcze wrócę do poprzedniej relacji z Zamy - bardzo mnie zaciekawiła zwłaszcza odważna postawa kartagińskiej kawalerii na prawym skrzydle, która nad wyraz śmiało poczynała sobie z rzymską i w zasadzie jak przyglądałem się rozwojowi sytuacji, odrzuciła ją z pola walki. Jestem pod wrażeniem, również działania na drugim skrzydle - tam gdzie jest Massynissa kawalerii kartagińskiej i słoni wyglądają długo na udane, sypać zaczęło się to skrzydło dopiero później.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Wallenstein
Adjudant
Posty: 201
Rejestracja: środa, 26 kwietnia 2006, 09:13
Lokalizacja: Kędzierzyn-Koźle

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Wallenstein » piątek, 16 grudnia 2011, 12:58

Zdjęcia z cyberboarda czy vassala? Bez względu na odpowiedż poproszę o linka. :D
Awatar użytkownika
Silver
Général de Division
Posty: 3174
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:33
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Silver » piątek, 16 grudnia 2011, 14:45

Vassal. Ale jakiego linka? Czy do galerii. Można sobie stąd ściągnąć zdjęcia i powiększyć.
A może jednak powinienem w większej rozdzielczości prezentować. No i robić regularnie w czasie rozgrywki - tylko czasem zapomina się jak emocje ponoszą.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36274
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Re: SPQR Deluxe (GMT)

Post autor: Raleen » środa, 28 grudnia 2011, 19:44

Ja na początek bym zaczął od pełnych zasad, ale jakiejś prostszej bitwy i w ten sposób sobie ułatwił wejście w system. Polecane na początek są "Równiny Bagradas".
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Starożytność i średniowiecze”