Hands in the Sea (Knight Works)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące starożytności i średniowiecza.
Probe9
Appointé
Posty: 42
Rejestracja: środa, 8 kwietnia 2020, 01:07
Has thanked: 1 time
Been thanked: 4 times

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Probe9 »

Tak to mi się nie zdarzyło nigdy :) Co się musi wydarzyć aby w 30 min się wyrobić ? Kartagina zajmuje Syrakuzy ?
adalbert
Colonel en second
Posty: 1329
Rejestracja: czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Lokalizacja: Szczecin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: adalbert »

To jest granie na bardzo szybką ekspansję i rozbudowę miast + szybkie przewijanie talii. Kartagina może wygrać np. na rozbudowę ostatniego miasta.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37763
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 865 times
Been thanked: 521 times
Kontakt:

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Raleen »

Dziś znów graliśmy z Wilkiem (strony bez zmian w stosunku do poprzedniej rozgrywki, ja grałem Rzymem). Chyba zmagam się właśnie z tym scenariuszem na szybkie zwycięstwo Kartaginy przez ekspansję. Nie zdążyłem odbić się i różnica 25 VP mnie załatwiła wiele przed czasem. Z czasem, jak Rzym zbuduje miasta w Italii i zbierze w talii trochę kart militarnych, gra wchodzi na inne obroty, ale trzeba balansować. Łatwo nie dopatrzyć pewnych rzeczy i wszystko się sypie. Szybka ekspansja w wykonaniu Kartaginy może być bardzo skuteczna. Jeśli do tego umiejętnie używa się floty... Natomiast co do bitew po tej rozgrywce generalnie mogę się podpisać pod tym co wcześniej stwierdziliście (Wilk i Probe9). Wygląda to bardzo abstrakcyjnie, szczególnie zadziwia długość tych "bitew". Zdobycie osady przeciwnika wymaga wiele czasu, zwłaszcza jak się porówna np. z rajdem kawalerii.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Wilk
Alférez de Navío
Posty: 541
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 23:28
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 2 times

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Wilk »

Jako ten odnoszący takie sukcesy kartagiński wódz powiem, że to wcale nie jest takie różowe. Owszem, strategia jest skuteczna, ale tylko pod pewnymi warunkami. Nie będę tu oczywiście zdradzał, co moim zdaniem powinien robić Rzym, żeby jeszcze bardziej sypać piach w tryby tej machiny, ale nawet niezależnie od działań Rzymu występują pewne trudności. Na przykład należy opanować Sardynię i Korsykę - wczoraj mi to szło na tyle wolno, że pozwoliłem, żeby Rzym się zdesantował i rozwinął w Alerii. Co gorsza, karty tamtejszych lokacji są dramatycznie słabe, zawalają deck (podobnie jest z Sycylią) i sprawia to, że Kartagina ma później problemy ze sprawnym działaniem. Zaczynam rozważać na przykład wariant ufortyfikowania się w Caralis i Alerii i usunięcia Oristano, Nuoro i Olbii z talii, ale obawiam się, że może to być ryzykowne (na Sycylii ryzyko jest na tyle duże, że chyba nieakceptowalne).
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37763
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 865 times
Been thanked: 521 times
Kontakt:

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Raleen »

Coś tam możesz zdradzić, żebym w końcu wygrał tym Rzymem ;) A na serio, jak zawsze, trzeba uważnie zapoznać się ze wszystkimi możliwościami gry, czego niestety jeszcze nie miałem okazję zrobić. To co widzę już teraz, to jak w wielu grach, tak i tutaj jest krótka kołderka. Za późno zabrałem się natomiast za wykorzystywanie zdolności militarnych Rzymu. I widzę również, już na tym etapie, że zajęcie Syrakuz jest jednym z istotnych elementów, a do tego nie jest takie trudne jak mi się wydawało.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Darth Stalin
Consul
Posty: 5885
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:58
Lokalizacja: Płock
Been thanked: 3 times

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Darth Stalin »

Zajęcie Syrakuz to podstawa, bez tego praktycznie nie da się operować na Sycylii (odległość od baz zaopatrzenia! + możliwość odcięcia przez punicką flotę Cieśniny Messyńskiej).
Dobrze jest "przewijać" talię kart strategii, żeby pozbawić przeciwnika fajnych możliwości - tutaj sprawdza się podejście 'psa ogrodnika" :) a jeszcze jak się akurat trafi porządna karta to warto zainwestować w jej zakup nawet z dalszego pola (szczególnie dla Rzymu któraś z morskich, np. ta pozwalająca wystawić "dwie floty z rabatem", ale też sprawdza się ta pozwalająca dobrać całą rezerwę bodaj za free albo tylko za 1 sztukę kasy).
Do bitew polowych dobrze jest (chociaż nie jest konieczne, ale przydatne) zbierać jednostki do "połączonych broni" - zawszeć to ten dodatkowy punkt przewagi, który może okazać się decydujący.

Jak grałem ostatnio z Archaniołem (dwie partie jedna po drugiej, obie wygrałem... ale Archanioł na pewno się rozkręci...) to udało mi się Rzymem przeprowadzić dwie bitwy jedna po drugiej - na wyczerpanie Kartaginy; w jednej mnie obległ, ale się obroniłem, a ja zaraz potem (albo nawet jednocześnie) zacząłem własną akcję... Rzym na to stać, Kartaginy - nie za bardzo, zwłaszcza, jak Rzym zacznie rozwijać swoje miasta...
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37763
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 865 times
Been thanked: 521 times
Kontakt:

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Raleen »

Pytanie jak szybko rozwijać swoje miasta Rzymem. Ostatnio mocno na to postawiłem, ale strategia okazała się za mało zdywersyfikowana i potem owszem dochody miałem duże z tego, natomiast Kartagina wyrobiła sobie taką przewagę w tych małych osadach na Sycylii i Sardynii, że nie byłem w stanie odwrócić losów wojny.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Darth Stalin
Consul
Posty: 5885
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:58
Lokalizacja: Płock
Been thanked: 3 times

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Darth Stalin »

Jakbyś miał Syrakuzy to można wtedy szarpać Kartaginę na Sycylii militarnie i wtedy zdobywać czas na rozwijanie miast; a jak się jeszcze uda wejście na Korsykę... to się robi ciekawie.
Trzeba zmusić Kartaginę do walki na 2 frontach, na co nie ma sił.
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37763
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 865 times
Been thanked: 521 times
Kontakt:

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Raleen »

Znów zagraliśmy z Wilkiem. Czułem niedosyt po poprzedniej rozgrywce, więc ponownie grałem Rzymem. Tym razem byłem lepiej przygotowany i od razu bardziej zaangażowałem się w działania militarne, co zresztą zgodne jest z naturą Rzymu, jak wspominał wcześniej w tym wątku konsul Darthus. Na początku skupiłem się na opanowaniu Syrakuz, co stosunkowo szybko udało mi się przeprowadzić. Jednym z pierwszych posunięć było zdobycie karty strategii pozwalającej na szybszą budowę okrętów (dzięki niej za 5 monet i 1 kolonistę wystawia się w jednej akcji 2 okręty). Moim zdaniem dla Rzymu, zwłaszcza z początku, jest to chyba najlepsza karta strategii. W tym sposób łatwo udało mi się wyrównać stan flot z Kartaginą, co na pewien czas skłoniło tę ostatnią do rezygnacji z wyścigu morskiego i w ogóle działań morskich. Rzym zajęty innymi sprawami także w pierwszej fazie rozgrywki z tego zrezygnował i floty przestały znaczną część gry w portach. Jak to nieraz zazwyczaj, działania obu stron skupiły się na Sycylii. Kartagina starała się prowadzić maksymalną ekspansję, dochodząc aż pod Syrakuzy (opanowali Agrigentum, Ennę i Thermae, a kto wie czy przejściowo nawet nie Tyndaris). W pewnym momencie okazało się jednak, że Rzym ma wyraźną przewagę militarną, także w kawalerii. Dzięki rajdom i atakom udało się ograniczyć stan posiadania Kartaginy i rozpocząć ekspansję w stronę zachodniego krańca wyspy. Reakcją Kartaginy było inwestowanie w siły zbrojne, ale była ona chyba trochę spóźniona. W międzyczasie próbowali odzyskać stan posiadania odbudowując osady, co jednak skutkowało utratą kolejnych "domków", a ich liczba w grze dla każdej stron jest ograniczona. Los także nie oszczędzał Kartaginy, ponieważ niemal wszystkie wydarzenia losowe uderzały właśnie w nią, co nie miało dużego wpływu, ale suma tych drobnych niedogodności w ciągu całej rozgrywki mogła jej trochę zaszkodzić. Na Sardynii i Korsyce niewiele się działo. Kartagina wykorzystała jednak w pewnym momencie zaangażowanie Rzymu na innych teatrach działań i opanowała najważniejsze obszary na tych wyspach. W późniejszej fazie rozgrywki decydujące okazało się wypłynięcie na morze floty kartagińskiej. Rzym miał jednak znaczną przewagę i postanowił ją wykorzystać, doprowadzając do bitwy. Kartagińczycy przegrali, i to dość wyraźnie. Z 4 jednostek stracili 3, zaś Rzym z 8 stracił 1. Kolejna bitwa doprowadziła do unicestwienia resztek floty kartagińskiej. Efektem tego było odcięcie Sardynii i Korsyki od połączenia z metropolią (co zapewnia zaopatrzenie), tym samym prowincje te przestały przynosić Kartaginie punkty i dochód. Również na Sycylii Kartagina była stopniowo spychana na zachód wyspy. Rzym zbudował wszystkie legiony oraz jednostki pomocnicze (z wyjątkiem machin oblężniczych). Miał też w swoich szeregach oddziały najemników. Ostatecznie wobec trudnej sytuacji i braku perspektyw na jej odmianę Kartagina skapitulowała po 7 turach. Niżej zdjęcie pokazujące sytuację po zakończeniu rozgrywki.

Obrazek
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Darth Stalin
Consul
Posty: 5885
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:58
Lokalizacja: Płock
Been thanked: 3 times

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Darth Stalin »

Raleen pisze: W tym sposób łatwo udało mi się wyrównać stan flot z Kartaginą, co na pewien czas skłoniło tę ostatnią do rezygnacji z wyścigu morskiego i w ogóle działań morskich. Rzym zajęty innymi sprawami także w pierwszej fazie rozgrywki z tego zrezygnował i floty przestały znaczną część gry w portach.
Oj, to (wiel)błąd! Jak Rzym sobie wystawił Wielką Flotę, to wyjście w morze jest obowiązkiem - albo blokujesz trasę na Korsykę/Sardynię i wtedy Kartagina tam się nie rozhula, a ty możesz prowadzić ekspansję, albo pilnujesz wybrzeża Sycylii, co tobie pozwala na używanie kart „z okrętami” w oblężeniach miast nadmorskich, a blokuje przeciwnikowi.
No i wtedy możesz piracić - zawszeć to 2 sztuki złota MNIEJ we wrogim skarbcu... tu sestercja, tam sestercja... i zbierze się na kolejny legion...
No i jak już opanowałeś morze przy Sardynii/Korsyce, to nie ma co czekać, tylko robić tam inwazję. On tam posiłków nie dośle (znaczy nie wyłoży kart), bo nie ma jak. Czyli musi zaryzykować wyjście w morze i bitwę morską.
Darth Stalin - Lord Generalissimus Związku Socjalistycznych Republik Sithów

Główny potencjalny przeciwnik WP ma tradycje decydowania się na uzyskiwanie korzyści operacyjnych niezależnie od potencjalnych strat
https://militariaszmula.wordpress.com/
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37763
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 865 times
Been thanked: 521 times
Kontakt:

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Raleen »

To znaczy to było tak, że nie od razu sobie Rzym wystawił wielką flotę. Z kolei bardzo dobrze szło na Sycylii i miejscami szkoda było przerywać i odpuszczać. Tutaj poszedłem trochę za Twoimi radami. Zagrywanie kart do walki szybko przewijało talię, aż miło. Same zwycięstwa, do tego udane rajdy kawalerii. Flota kartagińska też nie wypływała w morze, a w porcie jej atakować zdaje się nie można. Jak już myślałem, żeby wyruszyć na wody, to często zbliżał się koniec tury i pojawi
ała się myśl, że może przecież przydarzyć się to złe wydarzenie dla floty... wiadomo które. Z kolei pieniędzy Rzymowi zbytnio nie brakowało, właściwie w 6 tur wybudował wszystko co miał do wybudowania, a i Kartagina miała dość długo na tyle duże zasoby, że takie detaliczne szarpanie jej piractwem było mało efektywne, a taka bitwa z przewagą kawalerii po stronie Rzymu, pozwalająca wybierać po przegranej Kartaginy, która jednostka kartagińska zginie i np. skasować kartagińską piechotę, nie tak łatwą do odbudowania (6 monet i osadnik), była cenna. Co najmniej dwa razy zdarzyło się też, że Kartagina wykosztowywała się i kupowała jednostki za podwójny koszt (np. płacąc 12 monet), żeby podjąć walkę, bo nie miała pod ręką, co dość skutecznie drenowało jej zasoby. Z kolei na Sardynii i Korsyce przez długi czas niewiele się działo. Tak to było, więc rozumiem zarzut, znawcą gry nie jestem, ale w tej sytuacji jaką miałem, w pewnym momencie wyglądało to tak, że miałem kilka dróg do zwycięstwa (z mniej widocznych na zdjęciu rzeczy miałem np. 6 domków kartagińskich, a zdaje się przy 10 się wygrywa automatycznie (miasta liczą się za 2).

Ogólnie widać, że trzeba się starać jak najwięcej przewijać talię i to jest to o co w tej grze chodzi.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Wilk
Alférez de Navío
Posty: 541
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 23:28
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 2 times

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Wilk »

Tak, to była bardzo pouczająca rozgrywka, bo pokazała co się dzieje, gdy Rzym się rozbuja na morzu. Shipbuilding wydaje się nawet nieco przegiętą kartą. Rysiek ją wykupił w pierwszym ruchu, zanim zdążyłem jej dopaść i odrzucić, ale dalsza rozgrywka to już mój błąd, bo wtedy należy chyba tym bardziej inwestować w morze, a nie zupełnie je zostawiać Rzymowi.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37763
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 865 times
Been thanked: 521 times
Kontakt:

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Raleen »

Wydaje mi się, że morze jest dla Kartaginy ważne o tyle, że pozwala przycisnąć Rzym, tak jak zresztą Darth sugerował pisząc o piractwie. Bez tego Rzym szybko rośnie.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
adalbert
Colonel en second
Posty: 1329
Rejestracja: czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Lokalizacja: Szczecin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: adalbert »

Nie wiem, jak do z edycjami gry było, ale tak z ciekawości dopytam: gracie z kartami strategicznymi, które mają koszt utrzymania, tak? Shipbuilding to bardzo mocna karta dla Rzymu. Jeżeli grasz Kartaginą i Rzym tego nie kupił, to bezwzględnie trzeba odrzucić.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37763
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 865 times
Been thanked: 521 times
Kontakt:

Re: Hands in the Sea (Knight Works)

Post autor: Raleen »

Co do edycji która to była to już Wilk niech odpowie, bo on ma grę. Karty strategiczne są, ale je się jednorazowo kupuje. U nas grając Rzymem kupiłem właśnie ów Shipbuilding w pierwszym posunięciu w całej grze, zanim Kartagina zdążyła zareagować. Dostrzegłem już jej wartość w jednej z poprzednich rozgrywek.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Starożytność i średniowiecze”