Hannibal Barkas (Gry Leonardo)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące starożytności i średniowiecza.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Dajmiech
Adjudant
Posty: 257
Rejestracja: sobota, 21 lipca 2007, 21:50

Re: Hannibal Barkas (Gry Leonardo)

Post autor: Dajmiech » środa, 5 czerwca 2019, 08:57

U mnie kurzy się na półce, choć zastanawiam się, czy do niego nie wrócić.
Co ciekawe, gra podobała mi się dużo bardziej od Hannibal: Rome vs. Carthage (w którego co prawda grałem tylko raz). "Naszym" Hannibalem Barkasem byłem zachwycony i kiedyś grałem w niego naprawdę sporo, ale teraz, po poznaniu innych tytułów, dostrzegam jego wady - m.in. bardzo silny mechanizm kuli śnieżnej i mało realistyczne bitwy - często dochodzi do rzezi obu stron, co raczej się nie zdarzało, bo większość strat zadawana była w trakcie pościgu.
Ale np. mechanikę oblężeń nadal uważam za jedną z najlepszych, jakie spotkałem.
Awatar użytkownika
wujaw
Général de Brigade
Posty: 2072
Rejestracja: sobota, 11 marca 2006, 11:15
Lokalizacja: Bydgoszcz

Re: Hannibal Barkas (Gry Leonardo)

Post autor: wujaw » środa, 5 czerwca 2019, 10:18

Nastały takie czasy, że gry odstawione na półkę mają tendencję żeby utknąć tam na amen.
Ja też bardzo ją lubiłem i lubię i też o wiele lepiej wspominam rozgrywki w polskiego Hannibala niż w Hannibal: Rome vs. Carthage pomimo ewidentnych mankamentów polskiej gry.
Prowadziłem wśród kolegów przez jakiś czas aktywną promocję Hannibala Barkasa w sensie: zagrajmy znowu, kiedy w końcu się doprosiłem to tak zagrali sabotażyści, że mnie się też odechciało.
No i tak skończyła się niestety jego kariera, szans na kontynuację nie widać.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35315
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 44 times
Been thanked: 13 times
Kontakt:

Re: Hannibal Barkas (Gry Leonardo)

Post autor: Raleen » środa, 5 czerwca 2019, 10:32

Co by nie mówić, jest to też pierwsza polska gra card driven, na planszy point-to-point. Bo wydane wcześniej "Ścieżki Chwały" czy "Sukcesorzy" to tłumaczenia wydanych dużo wcześniej zagranicznych tytułów. A potem, poza "Orłem i Gwiazdą" tego samego autora, która typową card driven nie jest, nic się u nas z tego gatunku gier nie ukazało.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
kastration
Appointé
Posty: 45
Rejestracja: piątek, 12 lutego 2016, 21:03
Been thanked: 1 time

Re: Hannibal Barkas (Gry Leonardo)

Post autor: kastration » środa, 5 czerwca 2019, 20:07

W Sukcesorów grałem tylko 2 razy - stuknie dekada niemal niedługo - ale pamiętam tą grę jako bardziej schematyczną, plus nie grałem w pełnym składzie (ma być wznowiona przez Phalanksów, swoją drogą). Hannibala też już zasady powoli zapomniałem, ale grałem więcej i bardzo mi się podobała, zwłaszcza, że można było na 2 osoby zagrać. Kupiłem drugą kopię z obiegu, dopakowałem jednostki, statki, wszystko x 2 czy nawet więcej, porobiłem nawet kartki do bitew i takie tam zabawki typu podstawki na wodzów, plus plansze naklejane na twardy materiał. Miało to duży klimat, no ale nie wiem, jak grali zaawansowani (grałem z kolegą, szybko odpadł, woleliśmy grać w "normalne" tytuły, w jakie gra cały świat, euro itp.), a teraz to pewnie już nikt nie jest zaawansowany, bo nikt nie gra. Wszyscy wspominacie niejako z sentymentem to, pokazując również upływ czasu. Szkoda, bo dla nie-geeka wojennego (w grach) było to dla mnie coś móc parę lat temu zagrać w to, zanim w domu zaczęły królować planszówki innego typu. No i różnorodność kart, niesamowicie mi się podoba.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35315
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 44 times
Been thanked: 13 times
Kontakt:

Re: Hannibal Barkas (Gry Leonardo)

Post autor: Raleen » środa, 5 czerwca 2019, 21:20

Ogólnie grać gramy tylko pojawiają się co chwilę nowe tytuły, więc ciężko nadążyć nawet jako tako, a to są nieco dłuższe i bardziej wymagające gry niż euro, więc nie da się w jeden wieczór rozegrać kilku.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
kastration
Appointé
Posty: 45
Rejestracja: piątek, 12 lutego 2016, 21:03
Been thanked: 1 time

Re: Hannibal Barkas (Gry Leonardo)

Post autor: kastration » piątek, 2 sierpnia 2019, 20:28

Zagrałem ostatnio z żoną po długim czasie. Ja jako Rzym, ona jako Kartagina. Umówiliśmy się na 1 rok kampanii, co zajęło 3 h i 15 minut (graliśmy do zegarka raczej, ale mając niejakie doświadczenie, wiedziałem, że potrwa to akurat rok i tyle też wyszło). Cóż, dla nas najlepsza jest zabawa, nie obyło się więc bez dziwnych zagrań z pewnością. Scenariusz najdłuższy, cała wojna, Syrakuzy sprzymierzone z Rzymem, Massilia z Kartaginą. Kartagina zaczęła od zdobycia dwóch miast rzymskich przed Alpami, ale do Alp dojść nie zdążyła w obliczu rzymskiego morskiego najazdu na prowincję graniczącą ze stolicą kartagińską. W serii pomniejszych bitew Rzym przegrał wszystkie, startując w połowie gry z wynikiem 4:22 PZ. Kartagińczycy dążąc do przejścia przez Alpy uzyskali jednak serię fatalnych wydarzeń i dodatkowo w dwóch fazach ekonomii byli na minusie (m.in. z przeinwestowania posiłków w Galii, których i tak nie spożytkowali do udanych najazdów), w przeciwieństwie do Rzymu, który werbował kolejne "mięso armatnie" niezrażony porażkami. 5 minut przed upływem czasu Rzym przeprowadził ostatni wyładunek głównych sił na prowincji z kartagińską stolicą bronioną niewiele słabszymi siłami i dodatkowo obstawioną 4 wodzami, z Hannibalem na czele (wódz wrócił statkiem, zostawiając bratu niedoszłą perspektywę przejścia przez Alpy). I tu Mars oddał, czego nie dał w poprzednich bitwach, rzymska piechota rozbiła w pył Kartagińczyków wspartych w pewnej mierze na jeździe massylskiej. Kwintesencją starcia w fazie ciężkiej piechoty był fakt, iż Rzymianie na 17 rzutów wyrzucili... 17 sukcesów, w tym kilka zer (z 5 przerzutami, co prawda). W praktyce zakończyło się to rzezią i śmiercią wszystkich 4 dowódców, którzy nie widzieli szansy nawet w ucieczce garstką niedobitków. Stan końcowy armii rzymskiej w Kartaginie oczywiście był zbyt mały, żeby myśleć o oblężeniu czy szturmie, a nasze wątpliwości rozstrzygnął timer. Po końcowym zliczeniu punktów Rzym wygrał... 25:24. Zabawa była przednia, jako że małżonka wczuła się w temat, choć nie jest jego wielką fanką.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 35315
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 44 times
Been thanked: 13 times
Kontakt:

Re: Hannibal Barkas (Gry Leonardo)

Post autor: Raleen » piątek, 2 sierpnia 2019, 21:48

Świetna relacja. Dla takich rozgrywek warto wracać po latach do gier :)
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Starożytność i średniowiecze”