A World at War. Eisenbach Gap (Lock 'n Load)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące II wojny światowej.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37135
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 418 times
Been thanked: 274 times
Kontakt:

A World at War. Eisenbach Gap (Lock 'n Load)

Post autor: Raleen » niedziela, 14 października 2012, 07:40

Prosta gra o hipotetycznym konflikcie między NATO i Układem Warszawskim w skali plutonowej. Akcja toczy się w roku 1985.

Zasady mają efektywnie 10 stron (pomijam opisy scenariuszy itp.) i wydaje się, że gra należy do prostych. Dziś będę miał okazję powiedzieć więcej po partyjce z Xardasem. Wszelkie opinie mile widziane, zwłaszcza jeśli ktoś grał.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
gryf
Carabinier
Posty: 28
Rejestracja: sobota, 7 października 2006, 12:33

Re: A World at War. Eisenbach Gap (Lock 'n Load)

Post autor: gryf » niedziela, 14 października 2012, 12:38

Mam Untold Stories - ten sam system tylko jednostki z bardziej ciekawych krajów - m. in. polskie, belgijskie, holenderskie, NRD. Grać nie grałem. Trochę mnie odrzucił pomysł na przenoszenie pomysłów na jednostki i ich nazwy z II wojny. W armii NRD jest 150 brygada pancerna - jakże by inaczej - na zachodnim sprzęcie (takie Ardeny bis). Ale najbardziej mnie odepchnęło nazewnictwo jednostek polskich - 10th Armored Cavalry czy 2nd Legion. Jakoś (L)WP kontynuujące tradycje Piłsudskiego i Maczka to było za dużo :). Ale poza tym gra wygląda przystępnie i nieźle - liczyłem po prostu na bardziej realistyczne jednostki.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37135
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 418 times
Been thanked: 274 times
Kontakt:

Re: A World at War. Eisenbach Gap (Lock 'n Load)

Post autor: Raleen » niedziela, 14 października 2012, 20:48

Gra jest prosta, więc ja akurat nie oczekiwałem tutaj detali historycznych, to i rozczarowań specjalnych nie ma. Ale może to stąd, że akurat tematyką współczesnego uzbrojenia i organizacji armii z czasów zimnej wojny specjalnie się nie interesowałem. Obecnie jestem po pierwszych rozgrywkach z Xardasem - zagraliśmy dwa scenariusze. Pierwszy, który jak to zwykle bywa, jest szkoleniowy, bardziej żeby zobaczyć jak co działa. Tutaj poszło bardzo szybko, bo jednostek było coś koło 10 po stronie sowieckiej i mniej niż 10 po stronie NATO. Potem graliśmy scenariusz 4, znacznie poważniejszy, gdzie wystąpiła większość sił - i ten zszedł nam 4 godziny, ale przyczyniły się do tego moje pewne wątpliwości co do zasad i długie sprawdzanie pewnych rzeczy, plus fakt, że to pierwsza rozgrywka. Pewnie można znacznie przyspieszyć. Grałem Sowietami. Celem było przebicie się sporą masą wojsk przez linię wojsk NATO. Przeciwnik miał nade mną przewagę techniczną, ja natomiast miałem przewagę ilościową - jak to Sowieci. Niestety, w miarę równorzędne walki z Abramsami i innymi jednostkami strzelającymi pociskami dalekiego zasięgu, mogły nawiązać głównie T-72. Starsze czołgi radzieckie, zanim udało im się zbliżyć do przeciwnika i nawiązać z nim kontakt ogniowy, wielokrotnie musiały pogodzić się z rolą chłopca do bicia i część z nich właściwie nie zdążyła wejść do akcji. Niestety, alianci mieli jeden helikopter (Cobrę), którego nie udało mi się wyeliminować, a który cały czas, co turę, zadawał mi straty. Sowietom udało się użyć na początku Hindów i zlikwidować dwie jednostki rakietowe aliantów, ale same też zostały wkrótce unicestwione (i tak zgodnie z zasadami scenariusza niedługo potem odlatywały, więc nie było ich tak bardzo szkoda). W każdym razie przebieg scenariusza przypominał typowe radzieckie natarcie. Straty łączne rzędu powyżej 50% sił (obrazki jak kiedyś z pamiętnego szturmu przez Rosjan Groznego w Boże Narodzenie), ale dojechałem do przeciwnej krawędzi planszy odpowiednią liczbą jednostek, co było warunkiem zwycięstwa. Unicestwiłem też niemal wszystkie oddziały alianckie. Do końca gnębił mnie tylko ów helikopter, i pozostała jeszcze jedna piechota, której nie zdołałem wyeliminować. Taktycznie popełniłem błędy, ale ostatecznie pomogło mi, że prowadziłem natarcie zwartą grupą, w miejscu, gdzie teren był dość zakryty, z lasami, pagórkami i zabudową, co pozwalało mi unikać pojedynków na długich dystansach z Abramsami i ataków jednostek rakietowych, gdy sam nie miałbym im jak skutecznie odpowiedzieć. Ogólnie mogę natomiast powiedzieć, że scenariusz okazał się wyrównany i w pewnym momencie, być może przy nieco innym ustawieniu, NATO miało szansę zadać takie straty Sowietom, że mimo ich znacznej przewagi liczebnej nie dotarliby do wymaganej krawędzi planszy.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
gryf
Carabinier
Posty: 28
Rejestracja: sobota, 7 października 2006, 12:33

Re: A World at War. Eisenbach Gap (Lock 'n Load)

Post autor: gryf » niedziela, 14 października 2012, 23:53

Wiesz, to nie chodzi o hiperrealizm - na szczęście tematyka gry to fikcja. Gdyby wzięli pierwsze z brzegu historyczne jednostki to bym nie protestował. W końcu i teraz można udawać że ta 10-ta to 10 DPanc z Opola. Ale zacząłem myśleć, że jesli kompletnie nie wczuli sie w realia tutaj to może i odwzorowanie pola bitwy szwankuje i jakoś straciłem ochotę na system. A jako zadowolony czytelnik Czerwonego Sztormu szczerze chcialem popróbować.
Tam w sferze fabularnej są i inne kwiatki. Polacy chcąc za wszelką cene się przełamać używają broni chemicznej, pustosząć znaczny kawałek Niemiec, co budzi atak patriotyzmu u dowódcy 150 BPanc NRD i ten atakuje nominalnych sojuszników. Ale tego sie nie czepiam - każdy może mieć swój pomysł na historię alternatywną :).
Awatar użytkownika
duc de Fort
Capitaine
Posty: 846
Rejestracja: sobota, 21 stycznia 2012, 18:34
Lokalizacja: Warszawa

Re: A World at War. Eisenbach Gap (Lock 'n Load)

Post autor: duc de Fort » poniedziałek, 15 października 2012, 09:38

Dzięki Raleen za krótki opis wrażeń. Wygląda całkiem ciekawie. Mam 4 tytuły z tego systemu na sklepie, ale niestety jeszcze w żadnego nie grałem.
FortGier.pl - najlepszy sklep z wojennymi grami planszowymi
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37135
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 418 times
Been thanked: 274 times
Kontakt:

Re: A World at War. Eisenbach Gap (Lock 'n Load)

Post autor: Raleen » piątek, 2 listopada 2012, 22:24

Gdy grałem z Xardasem zwrócił moją uwagę taki przepis, myślę, że interesujący zwłaszcza dla osób, które mają pecha podczas rzutów, losowań itp. Rzecz dotyczy losowania formacji do aktywowania. Gra przewiduje tutaj dość standardową procedurę losowania zgrupowań, które zostaną aktywowane do ruchu i walki poprzez wyciąganie żetonów z kubka, przy czym w kubku są też 2 albo 3 żetony końca tury i gdy wszystkie zostaną wyciągnięte, tura się kończy. Może się więc zdarzyć tak, że dana strona nie aktywuje żadnej ze swoich formacji. Poniższy przepis ma temu zapobiec.

3.2.1 HEY! NONE OF MY UNITS ACTIVATED...

If none of a player's formations activated during a turn, he keeps all but one End Turn marker in his possesion when the formation and the End Turn are returned to the cup. He returns any End Turn markers he possesses to the cup on the following turn immediately after one of his formation is activated.

Mimo wszystko przyznam, że choć idea przepisu wydaje się prosta, tekst jest dla mnie trochę niejasny, tak że będę wdzięczny komuś dobrze operującemu angielskim za precyzyjne tłumaczenie. A może tylko mi się wydaje...
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
rzymek
Chasseur
Posty: 14
Rejestracja: środa, 10 czerwca 2009, 22:53
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: A World at War. Eisenbach Gap (Lock 'n Load)

Post autor: rzymek » piątek, 2 listopada 2012, 22:48

Raleen pisze: If none of a player's formations activated during a turn, he keeps all but one End Turn marker in his possesion when the formation and the End Turn are returned to the cup. He returns any End Turn markers he possesses to the cup on the following turn immediately after one of his formation is activated.
Jeżeli żadna formacja gracza nie została aktywowana podczas tury, zatrzymuje on wszystkie oprócz jednego znaczniki Końca Tury które posiada, kiedy żetony formacji i Końca Tury są zwracane do kubka. Gracz zwraca wszelkie znaczniki Końca Tury, które posiada, do kubka w następnej turze po tym jak jedna z jego formacji zostanie aktywowana.

Nie znam zasad, ale tak bym to przetłumaczył.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37135
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 418 times
Been thanked: 274 times
Kontakt:

Re: A World at War. Eisenbach Gap (Lock 'n Load)

Post autor: Raleen » sobota, 3 listopada 2012, 21:24

Dzięki za pomoc. Zdaje się, że nie wrzucaliśmy od razu do kubka znaczników Końca Tury po wylosowaniu pierwszej formacji gracza, który nie został wylosowany, czyli jednak jest tu pewna różnica. Niby przepisy proste i krótkie, a ten fragment akurat sformułowali wyjątkowo mętnie.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „II wojna światowa”