Operation Dauntless (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące II wojny światowej.
ODPOWIEDZ
Gracz_82
Sergent
Posty: 124
Rejestracja: sobota, 11 lutego 2017, 20:52

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Gracz_82 » środa, 10 lipca 2019, 22:10

https://i.imgur.com/Z8mEuTK.jpg
Sytuacja po 6 etapie - posunięcie herbaciarzy
Awatar użytkownika
Wally
Sergent-Major
Posty: 169
Rejestracja: środa, 4 lutego 2015, 13:26
Lokalizacja: Kraków/Szczucin
Been thanked: 3 times

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Wally » czwartek, 11 lipca 2019, 11:58

Powiedzieć że sytuacja ciekawa to nic nie powiedzieć, szczególnie zaskakujące jest zajęcie parku przez wehrmacht
AVRE teraz mogą zrobić mocny wjazd na tyły Fonteney tylko czy jest czym utrzymać ewentualne zdobycze... Widzę na jednym polu 5 jednostek, gracie z zasadą opcjonalną?
buty pełne piasku
na zmęczonych nogach
w oczach noc bez brzasku
w ustach smak pieroga
Awatar użytkownika
cadrach
Lieutenant-Adjudant-Major
Posty: 689
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: cadrach » piątek, 12 lipca 2019, 20:18

Treningowo przed kolejną bijatyką z Wallym rozegrałem solo po raz drugi scenariusz 18.6. Myślę, że ten oraz następny (18.7) są dobrymi wprawkami do gry kampanijnej. Przedstawiają tylko pierwsze 4 lub 7 etapów, z punktu widzenia bitwy o Fontenay kluczowe. Polecam zasugerowanie się nimi w obliczeniu punktów zwycięstwa na daną chwilę w waszej grze. Wisząca w powietrzu klęska Anglików będzie wyraźniej widoczna :-)

Jeśli Anglicy na coś liczą, muszą zająć Fontenay i pozdobywać mosty na Bordel. Inaczej jedyne co im pozostanie to walki o pastwiska. W tych dwóch krótkich scenariuszach jest to dobrze widoczne. Dalekosiężne cele w dużej kampanii zacierają nieco ten obraz.

Dzisiaj po raz pierwszy udało mi się Anglikami odnieść duży sukces. Co prawda w punktach był remis (42 PZ dla Anglików i 41 dla Niemców), ale po 4 etapach Niemcom zostało tylko 5 heksów Fontenay. Niestety, nie udało się zająć Anglikami ani jednego mostu, co w dalszej grze na pewno decydująco wpłynęłoby na ich wybory w nadchodzących turach i zapewne uniemożliwiłoby zdobycie Tessel, czy w ogóle uderzenie na Lehr do końca pierwszego dnia. Niemniej jednak mam wrażenie, że coś na temat tej gry zrozumiałem i Anglikami nie powinno być już tak ciężko. Przeciwnie, zaskoczyła mnie bardzo trudna sytuacja Hitler Jugend, w jakiej znaleźli się w ciągu tych kilku etapów. Nie ma co jednak opisywać szczegółów. Przyjdzie na to czas, gdy rozegramy kolejną kampanię. Mam nadzieję, że tym razem Niemcy się spocą :-)
no school, no work, no problem
Gracz_82
Sergent
Posty: 124
Rejestracja: sobota, 11 lutego 2017, 20:52

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Gracz_82 » piątek, 12 lipca 2019, 21:31

5 jednostek hmm to plutony lub dodatkowy transporter
https://imgur.com/a/kRZHmtq
Awatar użytkownika
Wally
Sergent-Major
Posty: 169
Rejestracja: środa, 4 lutego 2015, 13:26
Lokalizacja: Kraków/Szczucin
Been thanked: 3 times

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Wally » wtorek, 23 lipca 2019, 15:31

Tymczasem z piątku na sobotę w śląskich okolicznościach przyrody w ledwie kilkanaście godzin rozegraliśmy kolejną kampanię operacji "Dauntless". Każda następna rozgrywka idzie nam coraz sprawniej, jedno to znajomość gry osiąga już poziom "weteran" a drugie to tym razem obydwaj sumiennie przygotowaliśmy się do gry i zasiadając do niej obaj mieliśmy przygotowane rozstawienie i plan na bitwę. Przełamywanie szkopskich linii przypadło Cadrachowi który mimo poprzednich doświadczeń przystąpił do dzieła z dużym optymizmem i entuzjazmem. Tym razem postanowił obejść od północy główną linię obrony w poszukiwaniu słabych miejsc ale trochę zabrakło mu konsekwencji bo jednak w kilku miejscach sprawdził swoje szczęście w kopaniu się z koniem czyli szturmie na wprost. Koń tym razem został dodatkowo podkuty, pierwsza linia była napakowana halftrakami zasadniczo nie do ruszenia nawet mimo 2 pierwszoturowych kolumn przesunięcia. Minusem takiej taktyki jest bardzo płytka obrona którą łatwo obejść co brytyjczycy skwapliwie wykorzystali i śmiałym rajdem zniszczyli moje fortyfikacje na wzgórzach Tessel. Na szczęście miarą sukcesu herbatników jest zdobycie przed opadnięciem mgły dogodnego podejścia do Fonteney lub któregoś z mostów na Bordel. Do niczego takiego nie doszło więc Cadrach zagrał bardzo nieszablonowo decydując się na postawienie wszystkiego na jedną kartę i wykorzystująć ostatnie chwile słabej widoczności zrobił wjazd wzmocnionym batalionem do Rourey! Po początkowej panice diabeł okazał się nie taki straszny, mimo liczebności nie było tam Churchill'i które mogłby poprowadzić atak na tyły pozycji SS, nie było też Firefly'ów które zapewniłyby osłonę wobec potencjalnego zagrożenia ze strony moich Tygrysów oraz Panter. O ile pierwszy błąd brytyjczycy naprawili epicko przebijając się AVRE przez moje linie to z drugim już się nic nie dało zrobić, 17 funtówki i Firefly'e bezużytecznie rdzewiały kilka kilometrów dalej. Choć bierność i upływ czasu też jest złym rozwiązaniem to możliwe że trzecim błędem było atakowanie mimo tych okoliczności. Wprawdzie udało się zdobyć nawet jeden ze strongpointów i mocno sparaliżować linie komunikacyjne ale po przyjeździe Tygrysów zabawa się szybko skończyła. Bezbronne Shermany szybko zostały wystrzelane a potem przyszedł czas na wymiecenie pozbawionej wsparcia piechoty. Dalsza rozgrywka nie miała większego sensu, przyjąłem kapitulację sił brytyjskich.

Stan meczu 2:2

Wnioski zapewne przedstawi Cadrach, przegrany zawsze ma więcej przemyśleń :)

legenda: "sytuacja po T2N" = "sytuacja po 2 turze niemieckiej"
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
----------------------- od 5 etapu opada mgła i dym po nawale artyleryjskiej --------------------------
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Ostatnio zmieniony piątek, 26 lipca 2019, 11:40 przez Wally, łącznie zmieniany 1 raz.
buty pełne piasku
na zmęczonych nogach
w oczach noc bez brzasku
w ustach smak pieroga
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4627
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: clown » piątek, 26 lipca 2019, 07:46

2:2, czyli 4:0 dla Niemców? Gra jest broken znaczy się :lol: 8-)
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Wally
Sergent-Major
Posty: 169
Rejestracja: środa, 4 lutego 2015, 13:26
Lokalizacja: Kraków/Szczucin
Been thanked: 3 times

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Wally » piątek, 26 lipca 2019, 11:37

Gra jest ok, broken jesteśmy my albo kampania. Mark twierdzi że odczucia graczy zachodnich są odwrotne od naszych rezultatów więc może jednak jesteśmy po prostu słabi? :roll:
Póki co wprowadzamy jedną poprawkę do przepisów, przy liczeniu czitów walki AT podczas szturmów w gęstej mgle, nie będziemy brać pod uwagę modyfikatorów za teren z którego jest atak. Wydaje się to racjonalne bo przy widoczności na kilka metrów nie powinno to mieć żadnego znaczenia, a powinno zwiększyć szanse Brytyjczyków w kluczowych pierwszych turach.
buty pełne piasku
na zmęczonych nogach
w oczach noc bez brzasku
w ustach smak pieroga
Awatar użytkownika
cadrach
Lieutenant-Adjudant-Major
Posty: 689
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: cadrach » piątek, 26 lipca 2019, 23:28

Wątpię, byśmy nie potrafili grać dobrze, bo nie znam ludzi, którzy spędziliby nad tą grą więcej niż my. Być może potrzebujemy odsapnąć od OD. Być może kisimy się we własnych pomysłach. Gramy tylko ze sobą, przydałoby się spróbować z kimś innym, zobaczyć czyjeś pomysły i inny styl gry*.

Osobiście jednak wątpię, by to coś dało. Wydaje mi się, że układając scenariusz 18.6 autor z jakiegoś powodu nie przewidział, że Niemcy mogą bronić się sztywno i płytko w pierwszych etapach, walcząc do upadłego w Fontenay i ryzykując duże straty, byle nie wpuścić Anglików do miasteczka przed opadnięciem dymu. Wskazywałoby na powyższe choćby to, że gdyby zliczać punkty zwycięstwa jakie mamy po 4 i 7 pierwszych etapach gry (odpowiednio scenariusze 18.7 i 18.8), wychodziły nam remisy. Tymczasem żaden z nas nie miał wątpliwości, że Anglicy kontynuując grę, niby remisowi, na dłuższą metę są na straconej pozycji i na nic im odległe zdobycze terenowe, za które dostaje się jakieś punkty we fragmentarycznych scenariuszach.

Myśleliśmy wcześniej o tym, nie będąc jeszcze pewni tych wniosków – a przynajmniej ja nie byłem – jak zrównoważyć grę. Chodziło nam po głowie wprowadzenie którejś z zasad opcjonalnych ułatwiających grę Anglikami, ale trochę bez przekonania, bo tak naprawdę kluczowa zmiana powinna dotyczyć tylko pierwszych etapów gry. Wydaje nam się, że wystarczy Anglikami wejść do Fontenay na tyle, by móc rozwijać natarcie choćby w jednym punkcie i gra potoczy się dalej we właściwą stronę.

Na szczęście śląskie powietrze uderzyło do głowy Wally`emu, bo wpadł na świetny pomysł, który przetestujemy w następnych dwóch grach. Standardowy modyfikator na przewagę taktyczną w walce przeciwpancernej podczas ataku na teren zamknięty (wioska, las, gęste żywopłoty) z terenu czystego wynosi -4. Co prawda atak w czasie pierwszych czterech etapów daje +1 z powodu dymu i słabej widoczności, ale w naszych rozgrywkach za każdym razem okazuje się on zbyt mały. Spróbujemy czegoś takiego: w czasie określania przewagi taktycznej w czasie walk w etapach 1, 2, 3, 4 modyfikator za atak na teren zamknięty z czystego wynosić będzie odpowiednio 0,-1, -2, -3 i od piątego etapu wejdzie na standardowe -4. Po nawale artyleryjskiej widoczność powoli ale stopniowo poprawiała się z kilku metrów na kilkanaście, kilkadziesiąt, kilkaset, czyli w obrębie heksu zajmowanego przez jednostkę. Modyfikator Wally`ego uwzględnia to stopniowe rozwiewanie się dymu i mgły.

Mimo powyższych problemów podziwiam robotę Mokszyckiego przy OD. Rewelacyjna mechanika gry.

O samej partii napiszę jutro. Mimo takiego wyniku były momenty, które przy nieco większym szczęściu Anglików dałyby im upragniony przyczółek. Były też moje błędy, które równie mocno zaważyły na przegranej. Ale w trakcie gry nie wszystko było tak oczywiste, jak to się okazuje pod koniec.

*Jeśli ktoś w Polsce miałby czas i ochotę poświęcić trzy dni swego życia na rozegranie kampanii w Operation Dauntless, chętnie się umówię. Mogę przyjechać, mogę zaprosić do siebie, możemy spotkać się gdzieś pomiędzy.
no school, no work, no problem
Gracz_82
Sergent
Posty: 124
Rejestracja: sobota, 11 lutego 2017, 20:52

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Gracz_82 » niedziela, 28 lipca 2019, 08:20

Ciekawe, ciekawe, modyfikator stopniowy ok, jeszcze bym dodał ograniczenia dotyczące zajmowania heksów przez jednostki rożnych batalionów (wyłączając czołgi i jednostki dywizyjne) nie dotyczyło by to grupy Wunche. W praktyce okazuje się ze jednostki się tasują jak katy w tali co nie odzwierciedla pola bitwy, w przypadku Niemców było by bardziej kłopotliwe utrzymanie sztywnego podziału odzwierciedlającego dowodzenie i dało by szanse angolom.

Patrząc na przebieg rozgrywki kolegów, niezrozumiałym jest dla mnie odpuszczenie przez Niemców heksów 1414 i 0312, co się stało to są ważne pozycje.
Awatar użytkownika
Wally
Sergent-Major
Posty: 169
Rejestracja: środa, 4 lutego 2015, 13:26
Lokalizacja: Kraków/Szczucin
Been thanked: 3 times

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Wally » niedziela, 28 lipca 2019, 12:21

Z tym niemieszaniem niegłupie, można na przyszłość pomyśleć. Pewny ogranicznikiem miksów jest bonus za esesmańskość który działa tylko wtedy gdy na heksie są same jednostki SS (Tygrysy się liczą), wstyd powiedzieć ale dopiero niedawno o tym doczytaliśmy.

Co do heksów:
0312 - Do zdobycia mostu ten heks ma większego znaczenia, w obu naszych ostatnich grach Brytyjczycy zajmowali ten strongpoint i absolutnie nic z tego nie wynikało. Sama piechota nawet trudno powiedzieć żeby wiązała swą obecnością siły niemieckie, raczej jest to kiszenie jednostek które mogłyby atakować gdzieś indziej.

1414 - We mgle ten heks nikogo nie zatrzymuje a potem 1313 i 1311 są IMHO wystarczające do szachowania dojazdu do Rourey.
buty pełne piasku
na zmęczonych nogach
w oczach noc bez brzasku
w ustach smak pieroga
Awatar użytkownika
cadrach
Lieutenant-Adjudant-Major
Posty: 689
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: cadrach » niedziela, 28 lipca 2019, 19:59

Ja z kolei nie bardzo rozumiem, dlaczego zakazywać mieszania jednostek? W ramach obrony i tak związki się mieszały, natomiast jeśli Niemcy chcą atakować, to z samych zasad wynika, że opłaca im się mieć porządek w oddziałach. Dodatkowo grający Anglikami dostaje co etap PZ za oddziały niemieckie walczące nie w swoich sektorach. Ale to wszystko drobiazgi, bo myślę, że jeśli już, to po modyfikacji Wally`ego to raczej Niemcy znajdą się w zbyt trudnej sytuacji i dalszych zmian na ich niekorzyść już nie trzeba będzie robić. Zagramy parę razy i zobaczymy.

Jeśli chodzi o ostatnią rozgrywkę, parę uwag do zdjęć zamieszczonych wcześniej przez Wally`ego.

Zdjęcie nr. 1. Po eksperymentowaniu z otwarciem zdecydowałem się na atakowanie tylko połową każdego z trzech dostępnych na początku batalionów. Dwie kompanie każdego batalionu (z 4) czekały z tyłu na przebieg wydarzeń, niektóre od razu ustawione pod pojawienie się na planszy AVRE i Krokodyli w 2 etapie. Na przyszłość: te trzy stosy uderzeniowe można jednak trochę osłabić. Zostały stworzone tak, by mieć zapewnioną maksymalną przewagę taktyczną w czasie szturmu, jaką daje większa liczba poziomów piechoty. Każdy z tych stosów ma ich 7, tymczasem wystarczyłoby 6 by mieć i tak przewagę na +3 (max), no chyba że Niemcy będą eksperymentowali z obroną i zostawią luki w niektórych miejscach, co jest mało prawdopodobne.

Swoją drogą - poza zmianą dotyczącą zliczania przewagi taktycznej w etapach z mgłą planujemy albo odwrócić kolejność rozkładania oddziałów na planszy (najpierw Niemcy, potem Anglicy), albo robić to jednocześnie z zawczasu przygotowanych planów.

Zdjęcie T2B. W ataku od frontu tylko kompanie batalionu Lincolnshire zdobyły przyczółek w Fontenay. Szybko został on wzmocniony tyłowymi dwoma kompaniami i AVRE, a pierwszy rzut przeszedł przez Bordel i zajął La Grande Ferme (hex 312) oraz zniszczył dwa strongpointy w okolicach Tessel. Całkiem obiecujący początek, zwłaszcza że zbiegło się to z udanym atakiem na drugim krańcu Fontenay, gdzie posłałem pozostałe dwa bataliony i shermany. Tam też udało się - choć już z większym oporem - przebić na tyły. Wally dość mocno upchał pierwszą linię obrony w pancerny złom i o wjazd na tyły Fontenay nie było trudno, bo brakowało mu tam jednostek do osłony. Chwilowo kontrolowałem nawet jeden z mostów i udało mi się podesłać jakieś czołgi do Tessel. Najważniejsze jednak, że wjechałem shermanami do Fontenay. Natychmiast wzmocniłem je czym się dało - jakieś ckm i art.p-panc, choć gromadziłem już kolejne siły do poszerzania przyczółku. Pojawił się jednak problem, co robić ze Szkotami - wszystkie ich kompanie straciły już poziom sprawności. Postanowiłem stracić turę, wycofać ich, a wprowadzić świeży batalion. Wszedłby do gry w 4 etapie, ciągle jeszcze w złej widoczności. Wyglądało to obiecująco.

T3B. Szkotów zacząłem deaktywować, natomiast w obu zdobytych przyczółkach miasteczka rozpocząłem poszerzanie ich ze wsparciem AVRE. Do wyboru miałem 3 miejsca na wprowadzenie batalionu zastępującego Szkotów: atak na most ze strongpointem niedaleko La grande ferme (hex 312), rozwijanie ataku w centrum Fontenay, tam gdzie walczyły kompanie Lincolnshire albo wsparcie kompanii Hallamshire w części miasteczka kontrolowanej przez SS. W tym momencie gra wyglądała obiecująco dla Anglików.

T4B. Jako pierwszy odbył się szturm tam gdzie postanowiłem wprowadzić odwody: dwie kompanie z Hallamshire i AVRE zaatakowały w Fontenay. Niestety, mimo korzystnego stosunku sił atak okazał się bardzo nieudany (2:1, ale 3 na 2k6). Poniosłem tylko duże straty, a nie miałem tam żadnego innego heksu miasteczka, do którego mógłbym wprowadzić oddziały zastępujące batalion Szkotów. Nie pozostało nic innego jak naprędce zmienić plan. Ten pechowy rzut bardzo wpłynął na dalszą grę. Był to ostatni etap, gdy Anglicy mogli korzystać z osłony dymu. Gdyby wtedy wjechały tam świeże odwody, przypuszczam, że Anglicy wywalczyliby sobie odpowiedni przyczółek i dali radę go poszerzać. Miałem tam wszystko co potrzebowałem. Rozpoczęłaby się bitwa z równą szansą dla każdej strony.

Niestety, musiałem znaleźć inne miejsce do ataku. Postanowiłem wprowadzić King`s Royal Rifle Corps i wjechałem nim do niepilnowanego Rauray. Teraz też wydaje mi się to jedyną rzeczą, którą mogłem zrobić. Pojawienie się tego silnego batalionu na tyłach na pewno nie ułatwiało Niemcom życia. Problem pojawił się potem, gdy Fontenay nadal było w rękach Niemców, a ja nie miałem na nie jak atakować głównymi siłami przez otwarty teren. Zaatakowałem więc od strony Rauray używając właśnie KRRC. Niestety, nie podesłałem temu batalionowi czołgów, które mogłyby się mierzyć z pancerzem tygrysów. W ciągu następnych 3-4 etapów zagrożenie, jakie stanowiło KRRC, okazało się zminimalizowane. Owszem, zbliżyłem się do Fontenay, zadałem też spore straty, ale w kluczowych punktach Niemcy ustawili tygrysy, którym nic nie mogłem zrobić. Brak firefly`ów w tamtym miejscu był drugą rzeczą, która przesądziła o przebiegu gry na niekorzyść Anglików - i to był już na pewno mój błąd. Powinienem je tam wysłać od razu gdy KRRC ruszył do Rauray. Szczerze mówiąc nie przypuszczałem, że tak to się skończy i decyzja na niewysyłanie tam lepszych czołgów wzięła się stąd, że chciałem je mieć bliżej przedmieść Fontenay, gdzie nadal liczyłem na jakiś atak głównymi siłami. Za późno zrozumiałem, że głównym kierunkiem bitwy, na którym wszystko się rozstrzygnęło, było natarcie z Rauray na Fontenay. Okazałem się tam na straconej pozycji, bo nie miałem jak podsyłać odwodów. Gdybym kiedyś jeszcze raz został postawiony w takiej sytuacji, będę przynajmniej wiedział, że należy od razu wysłać tam wszystko co tylko się da.

Grę poddałem po 8 etapie. Z mojej perspektywy kluczowe były następujące wydarzenia:
1. Nieudany atak w Fontenay (pechowy rzut kostkami w najważniejszym - z mojej perspektywy - ataku w grze).
2. Niewysłanie firefly`ów z KRRC. Trudno powiedzieć, czy Niemcy daliby radę, gdybym je wysłał. Sądzę, że mieliby większe szanse, ale na pewno sytuacja byłaby dla nich o wiele bardziej skomplikowana.
no school, no work, no problem
Nami
Carabinier
Posty: 25
Rejestracja: środa, 26 października 2016, 22:55
Lokalizacja: Toruń

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Nami » piątek, 2 sierpnia 2019, 13:25

Dziękuję za zdjęcia, świetnie zobaczyć jak grają inni. Na BGG brakuje solidnych zdjęć z gry, zwłaszcza z kampanii.

Podczas naszych gier panuje tendencja do maksymalnego pakowania pierwszej linii obrony, na zasadzie - byle zatrzymać Brytyjczyków w terenie otwartym. HT i SP stają w większości na pierwszej linii i schodzą na drugą dopiero przed ustąpieniem mgły/dymu. Podobnie strongpointy są rozkładane na pierwszej linii. Co więcej, nie przejmujemy się za bardzo karami za przekroczenie granicy dywizyjnej, byle stosy miały modyfikatory :) tak samo dodatkowa zakupiona ppanc jedzie najczęściej na odcinek Lehr.
Dodatkowo Niemcy dokupują głównie piechotę.
Efekt jest taki, że Brytyjczycy rozbijają sobie głowę o mur, a jeśli się przebiją choć trochę ta głowa jest im ucinana...

Na przyszłość planujemy zagrać ze zmienionymi limitem stosu - każda jednostepowa jednostka lub pojazd będzie się liczyła jako 1/3 - co proponuje autor jako bardziej realistyczny wariant. Liczę na to, że pozwoli to Brytyjczykom przygotowywać bardziej śmiercionośne stosy szturmowe. Ponieważ Niemcy i tak mają w tym zakresie duże możliwości (wiele plutonów i HT) im ta zmiana powinna mniej pomóc.
Dodatkowo planujemy ukryte rozstawienie obu stron i być może fog of war.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36275
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Raleen » piątek, 2 sierpnia 2019, 22:39

Tłumaczenie zasad gry przygotowane przez Namiego - wersja z 18.05.2019 (do korekty i uzupełnienia):

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=217
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
cadrach
Lieutenant-Adjudant-Major
Posty: 689
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: cadrach » sobota, 3 sierpnia 2019, 10:01

Aż mię zgieło, Nami :shock: Powinieneś dostać order za zasługi pro wojenniko bono. Oby ktoś na coś takiego czekał!
no school, no work, no problem
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36275
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 176 times
Been thanked: 116 times
Kontakt:

Re: Operation Dauntless (GMT)

Post autor: Raleen » sobota, 3 sierpnia 2019, 10:26

Jak by się dało to przejrzeć, doszlifować, jak coś tam jest jeszcze dotłumaczyć, to byśmy ostateczną wersję zamieścili. Poza tym dołączam się do słów uznania. Zrobić porządnie tłumaczenie to nie jest taka prosta sprawa.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „II wojna światowa”