UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące II wojny światowej.
DaRealOdi
Sous-lieutenant
Posty: 437
Rejestracja: niedziela, 2 września 2007, 09:03
Lokalizacja: 3city

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: DaRealOdi »

Recenzja U-Boota na Games Fanatic:
Część 1
Część 2

Zapraszam :)
Awatar użytkownika
SPIDIvonMARDER
Oberleutnant
Posty: 737
Rejestracja: sobota, 4 czerwca 2011, 10:37
Lokalizacja: Gdańsk
Has thanked: 5 times
Been thanked: 13 times

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: SPIDIvonMARDER »

Minął rok i w końcu znalazłem czas, aby zagrać w finalną wersję U-Boota. Obawiam się, że z grubsza mogę przepisać swoją starą ocenę prototypu, którą częściowo wymieszałbym z recenzją Odiego. Stare problemy pozostały starymi problemami: wysyp ran i awarii naraz, oraz bardzo niewydajny system rozkazów i aktywacji. Te aktualizacje zmieniające problem trudności są z grubsza interesujące, ale również podzielam zdanie Odiego, że to nie naprawia problemu.
Planszówka opiera się na sztywnej mechanice. Aplikacja prezentuje wydarzenia w czasie rzeczywistym. W innych kooperacyjnych grach zagrożenia pojawiają się wg pewnego ustalonego przez zasady schematu. Przykładowo, w Robinsonie Crusoe standardowo nie jest możliwe, aby faza pogody się powtórzyła lub konieczność zjedzenia kolacji. A w BSG z reguły kryzys jest jeden na ruch gracza. Tutaj te rzeczy mogą dziać się w nieskończoność, a mechanika nie jest z gumy.

Szczerze mówiąc, to najbardziej podobała nam się larpowa część rozgrywki. Wczuwanie się w poszczególne postacie, debatowanie nad następnymi ruchami, podejmowanie trudnych decyzji... to miało klimat. A kiedy mieliśmy trzeci pożar w ciągu dwóch sekund, przerwanie kadłuba, wysyp ran z powodu spadającego morale i zero wolnych aktywacji... to klimat pryskał i machano rękami na to, co się dzieje.

Poczytam jeszcze na BGG, tam podobno są jeszcze jakieś aktualizacje.
Awatar użytkownika
daniel
Stabsfeldwebel
Posty: 304
Rejestracja: sobota, 5 grudnia 2009, 17:15
Lokalizacja: Rzeszów/Przemyśl
Has thanked: 20 times
Been thanked: 9 times

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: daniel »

Witam,

Czy aplikacja do do gry jest dostępna tylko na system Android?
Zastanawiam się nad tym tytułem, a posiadam obecnie tylko urządzenia mobilne z systemami IOS 12.4 i iPadOS 13.5.1.
Awatar użytkownika
SPIDIvonMARDER
Oberleutnant
Posty: 737
Rejestracja: sobota, 4 czerwca 2011, 10:37
Lokalizacja: Gdańsk
Has thanked: 5 times
Been thanked: 13 times

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: SPIDIvonMARDER »

Tak, graliśmy to zarówno na iOSie, na Androidzie, a nawet na PC ze Steama (Windows 10 64 bit). Żadnych problemów :)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 38094
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 1066 times
Been thanked: 610 times
Kontakt:

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: Raleen »

Gra "U-Boot" wydawnictwa PHALANX nagrodzona podczas rozdania nagród Charles S. Roberts:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=118
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
daniel
Stabsfeldwebel
Posty: 304
Rejestracja: sobota, 5 grudnia 2009, 17:15
Lokalizacja: Rzeszów/Przemyśl
Has thanked: 20 times
Been thanked: 9 times

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: daniel »

[Wilhelmshaven, wrzesień 1940 roku]

Dziennik dowódcy U-boota typ VII


Przydzielono mnie jako dowódcę do okrętu podwodnego typ VII. Przybyłem do bazy Kriegsmarine w Wilhelmshaven kilka tygodni przed pierwszym rejsem. Dni poprzedzające wypłyniecie na pierwszy rejs pozwoliły mi poznać załogę, z którą przyjdzie mi służyć ku chwale Vaterlandu. Pierwszym zadaniem jakie przydzieliło nam dowództwo jest rutynowy dwudniowy patrol na Morzu Północnym. Mamy kierować się na północ i według doniesień wywiadu przygotować się na wzmożoną aktywność wroga, dokładniej zwiększony ruch floty handlowej w kwadracie AF
W trakcie misji mamy uważać na działające coraz śmielej jednostki przeciwnika, szczególnie wzmożone patrole eskorty osłaniające flotę handlową w pobliżu wód przybrzeżnych Wielkiej Brytanii. Cel jaki stawia przed nami dowództwo Kriegsmarine w ciągu dwudniowego rejsu to zatopić jak najwięcej jednostek wroga. Do tego posłuży nam 5 torped parogazowych i 4 torpedy elektryczne – stosunkowa nowość na wyposażeniu U-bootów.


Zaraz po wypłynięciu z portu doniesiono mi o braku smarowania w silnikach Diesla.

Obrazek

Rejs bojowy zaczął się niezbyt dobrze, miejmy nadzieję, że po prowizorycznej próbie naprawy silniki wytrzymają dwa dni na pełnym morzu. Po powrocie do stoczni, mechanicy się nimi zajmą.
Kurs północ zanurzenie 49 metrów, prędkość pół naprzód.

Obrazek


Godzina 9:35 rano 10 września 1940 roku, zarządziłem kontrolę wynurzenia na głębokość peryskopową. Przeciwnika brak, towarzyszyło nam jedynie słońce.

Obrazek

Tym razem zrządziłem zanurzenie na 53 metry.

Obrazek

Godzina 9:46, nasza pokładowa Enigma ożyła wydając z siebie charakterystyczne pikanie.
Dowództwo prosi o raport pogodowy z sektora AN45.

Obrazek

Wydaję rozkaz wynurzenia się na powierzchnię.

Obrazek

Warunki pogodowe w sektorze AN 45 bardzo dobre. Wysłaliśmy wiadomość do dowództwa. Godzina 10:47 nasza pokładowa Enigma znowu zaczęła odbierać wiadomość. Tym razem przyniosła ona upragnione przez całą załogę wieści. W sektorze AN 22 wykryto wrogie okręty eskorty, a gdzie jest eskorta, tam też znajduje się nasz cel, czyli jednostki handlowe. Wśród załogi zapanowało nerwowe podniecenie przed czekającą nas walką. Zanurzenie 66 metrów, silnik cała naprzód.

Obrazek

Nowy kurs 210 stopni w kierunku wschodnim, kierujemy się do kwadratu AN 22. Pompa paliwowa wymagała konserwacji, miał się tym zająć mechanik. W międzyczasie, gdy druga wachta obejmowała stanowiska luzując kolegów, którzy udawali się na odpoczynek, nastąpiła awaria hydrofonu – mamy teraz ograniczony zasięg nasłuchu oraz co bardziej przygnębiło załogę – awarię kuchenki.

Obrazek

Pierwszeństwo w naprawie miał hydrofon, bez niego by,liśmy zupełnie bezradni nie wiedząc gdzie znajduje się przeciwnik. Kazałem zatrzymać silniki do czasu naprawy hydrofonu pozostaniemy w zanurzeniu. Z dobrych wiadomości, o godzinie 12:11 głównemu mechanikowi udało się przywrócić smarowanie w silnikach Diesla

Obrazek

oraz dokonać konserwacji pompy paliwowej. O 15 udało się naprawić hydrofon. Mogłem teraz wydać rozkaz cała naprzód.


Po jakimś czasie obserwator na mostku dostrzegł w niewielkiej odległości od brzegu, namiar 25 stopni na kursie 184 stopnie, małą jednostkę pływającą. Stanowiłaby idealny cel, aby sprawdzić przygotowanie okrętu i załogi przed poważniejszymi celami

Obrazek

Na pojedynczą łódź szkoda marnować cenne torpedy, dlatego rozkazałem wynurzenie okrętu i zniszczenie jej za pomocą działa przeciwlotniczego 88 mm. O godzinie 17:48 doszło do wycieku gazu. Mimo szybko przeprowadzonej akcji naprawczej, morale załogi, po popołudniowym entuzjazmie spowodowanym zatopieniem pierwszej jednostki pływającej przeciwnika, nie został nawet najmniejszy ślad.

Obrazek

Po kolejnych kilku godzinach podpłynęliśmy blisko wód przybrzeżnych Wielkiej Brytanii, mając nadzieję, że natrafimy na aliancki konwój z dostawami.


Niedługo po zmianie kursu zaatakował U-boota samolot nieprzyjaciela. Postanowiłem podjąć walkę, wysyłając ludzi do obsługi działka 20 mm.

Obrazek


Chłopcy szybko posłali porywczego alianckiego pilota na dno morza.

Obrazek

Niedługo po zwycięskim starciu z alianckim pilotem, wykryliśmy pojedynczą jednostkę pływającą nieprzyjaciela.

Obrazek

Udało nam się ją zatopić zużywając dwie torpedy: elektryczną, która minęła cel o kila metrów, następnie już celnie trafiając i torpedą parogazową.


Był to nasz ostatni łup w czasie tego rejsu, kolejny drugi i zarazem ostatni dzień upłynął pod znakiem zepsutej wyrzutni torpedy 6 i po raz drugi popsutej kuchenki, co wywołało niezadowolenie z serwowanych posiłków wśród załogi. Powróciliśmy bezpiecznie do portu macierzystego w Wilhelmshaven.
Awatar użytkownika
Leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4548
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Has thanked: 16 times
Been thanked: 88 times

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: Leliwa »

Jaka szkoda że nie widać obrazów.
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
Awatar użytkownika
farmer
Sous-lieutenant
Posty: 434
Rejestracja: niedziela, 4 czerwca 2006, 12:47
Has thanked: 121 times
Been thanked: 25 times

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: farmer »

U mnie zdjecia ladnie sie wyswietlaja - moze kwestia przegladarki?
Chcesz pokoju, szykuj się do wojny...
Awatar użytkownika
cadrach
Adjoint
Posty: 735
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Has thanked: 1 time
Been thanked: 22 times
Kontakt:

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: cadrach »

Leliwo, ja mam podobnie od co najmniej trzech lat. Na google chrome niczego tu nie widzę poza tekstem. Gdy chcę pooglądać obrazki w raportach z gier, uruchamiam firefoxa. Pewnie to kwestia braku jakichś aktualizacji, nie wiem. Próbowałem, ale w żaden sposób nie potrafię wskrzesić zdolności mojego chrome`a, by wyświetlał obrazki z forum, jak robił to dawniej.
no school, no work, no problem
Awatar użytkownika
Leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4548
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Has thanked: 16 times
Been thanked: 88 times

Re: UBOOT: The Board Game (Phalanx)

Post autor: Leliwa »

Może, ale na innym komputerze na Chromie widać.
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
ODPOWIEDZ

Wróć do „II wojna światowa”