1914, Twilight in the East (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące I wojny światowej i okresu międzywojennego.

Postby Andy » Tuesday, 22 July 2008, 13:32

Raleen wrote:gdyby ktoś mógł ładnie przetłumaczyć 'Asset Unit' na polski będę zobowiązany, bo nie mogłem znaleźć.

Jednostka wsparcia.
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
User avatar
Andy
Grossadmiral
 
Posts: 9611
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:49
Location: Piastów

Postby Darth Simba » Wednesday, 19 November 2008, 15:21

I ja nabyłem owe cudo :) Cena całkiem przystępna, circa 240 złotych razem z przesyłką :P

Pudło dotarło do pracy, zaraz rozpakowałem, i zachwyt malujący się na mojej twarzy podobno było widać z daleka... :rotfl: A jak jeszcze na mapie pokazałem współpracownikom swoje i nie tylko moje rodzinne miasto, to zaskoczenie było wielkie...

W domciu rozłożyłem mapy, trzeba było dokonać aneksji jednego pokoju, ale widok wspaniały... Mapy bardzo dopracowane, choć widać, że nad polskimi nazwami WENGROW :lol: się namęczyli :lol:

Wbrew początkowym obawom, żetonów ,,bojowych" nie jest aż tak dużo, jak myślałem, więcej jak połowa to różnej maści żetony ,,funkcyjne", ale i tak robi wrażenie :)

Jak zmogę instrukcyję, i rozegram z jeden scenariusz, to podzielę się wrażeniami :>
User avatar
Darth Simba
Sous-lieutenant
 
Posts: 373
Joined: Thursday, 22 December 2005, 18:46
Location: Przasnysz

Postby Andy » Wednesday, 19 November 2008, 17:17

Darth Simba wrote:widac, że nad polskimi nazwami WENGROW :lol: się namęczyli :lol:

Wbrew pozorom to nie jest wcale taka zła transkrypcja. To daje szansę w miarę poprawnego wyartykułowania nazwy tego miasta przez obcokrajowca. WEGROW czytaliby pewnie ŁIGROŁ. :D

Na Łuku Triumfalnym w Paryżu, wśród wymienionych tam pól bitew znalazłem OSTROLENKA - też całkiem fajnie. :)
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
User avatar
Andy
Grossadmiral
 
Posts: 9611
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:49
Location: Piastów

Postby adalbert » Sunday, 23 November 2008, 10:50

E tam, musiałoby być przez V, żeby czytali po polskiemu.
adalbert
Major
 
Posts: 1211
Joined: Thursday, 17 April 2008, 09:54
Location: Szczecin

Postby Andy » Sunday, 23 November 2008, 11:47

Nie twierdzę, że jest doskonale. Ale widać dobrą wolę ;)

VENGROOF byłoby chyba najlepiej :D
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
User avatar
Andy
Grossadmiral
 
Posts: 9611
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:49
Location: Piastów

Postby Raleen » Friday, 23 January 2009, 23:26

Dziś odbyliśmy z Aldarusem i Spookim pierwszą rozgrywkę. Wraz z Aldarusem komenderowaliśmy armią rosyjską, ja Rennekampfem, Aldarus Samsonowem. Grany był północny odcinek frontu, czyli bitwa pod Tannenbergiem (przy okazji mogliśmy porównać grę z dragonowskim Tannenbergiem).

Grało się miło, Spooky miał co prawda nad nami pewną przewagę, bo praktykował już nieco wcześniej, ale chętnie dzielił się swoimi radami :) . Jestem pod pozytywnym wrażeniem gry, obraz mącą tylko plany strategiczne. Działa to w ten sposób, że w każdym ruchu trzeba się przybliżać do z góry wyznaczonych celów. Niekiedy bardzo utrudnia to przegrupowania. Nie można się też cofnąć przed niemieckim atakiem, co z kolei jest w dużym stopniu historyczne, ale może ciążyć na stronie grywalnościowej. Tak więc podczas kiedy ja krwawiłem na wschodzie, Aldarus wdzierał się od południa, niestety chyba trochę za wcześnie uderzyłem (z drugiej strony mój atak przyniósł z początku bardzo dobre skutki), tak że Spooky stosunkowo szybko po pobiciu pierwszej armii mógł przerzucić swoje siły w stronę Aldarusa. Strat wielkich jednak 1 armii nie zadał.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34368
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Aldarus » Saturday, 24 January 2009, 12:45

Tak, Renekampf dzielnie walczył na północy, podczas gdy Samsonow powoli ruszał z południa. W pierwszym etapie Samsonow jest nieaktywny, a potem ma kłopoty z zaopatrzeniem (zaplecze się dopiero organizuje). Tak więc po poczatkowym sukcesie Renekampa przeciwko I korpusowi, nastąpiło kontruderzenie skoncentrowanych sił niemieckich, które odrzuciło pierwszą armię. Szczególnie nie popisał się bodajrze 3 korpus rosyjski, który uległ szybkiej demoralizacji. Ale te walki pozowliły drugiej armii zreorganizować się i przełamać pierwszą linię obrony niemickiej na południu. 2 armia maszerowała raźno szerokim frontem na północ, planując stoczyć decydująca bitwę koło miejscowości Tannenberg. Z pewnością byłoby to wielkie zywcięstwo (informacje o koncentrujujących się korpusach niemieckich to tylko z pewnością plotki były ;)

Zagraliśmy o ile pamiętam 5 lub 6 etapów, co biorąc pod uwagę że było to pierwsze podejście do gry, nie było wynikiem złym. Grało się dość przyjemnie, a gra nie okazała się aż tak skomplikowana na jaką wyglądała. Zgadzam się z Raleenem że koncepcja z planami strategicznymi budzi pewne kontrowersje, czasami prowadząc do nieco absurdalnych sytuacji. Z drugiej strony zmusza ona gracza rosyjskiego do kilkukrotnego przemyślenia kazdego ruchu, bo jak się zbytnio wysforuje do przodu, to zawrócić już może nie mieć okazji (prawdziwe jest to szczególnie w przypadku pierwszej armii, druga ma pod tym względem nieco lepiej). Inna sprawa, że z poczatku nie do końca uświadamialiśmy sobie konsekwencje tekj zasady, więc nasze posunięcia nie koniecznie były optymalne pod tym względem. Gra jest zrobiona z dużą dbałością o szczególy - tak więc pozycja z pewnością godna polecenia zwolennikom nurtu "maksymalnego realizmu" (nawiązując do jednej z dyskusji na forum).
Nie dyskutuj z idiotą.
Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, potem pokona doświadczeniem.
User avatar
Aldarus
Chef de bataillon
 
Posts: 1017
Joined: Tuesday, 12 September 2006, 08:56
Location: Warszawa - Bielany

Postby Raleen » Sunday, 25 January 2009, 13:52

Tak, zgadzam się szczególnie z tym, że jednostek nie ma dużo, jest tego, przynajmniej w tym scenariuszu, w który graliśmy zdecydowanie mniej niż można było oczekiwać. Także mniej w stosunku do Tannenbergu, bo tam jest skala brygadowa i dywizjony artylerii są także jako oddzielne jednostki, a tutaj mamy skalę dywizyjną i artyleria jest włączona w większości do dywizji za pomocą tzw. punktów artyleryjskich. Więcej jest natomiast elementu zaopatrzenia, np. każdy korpus ma własny tabor, może także oczywiście ciągnąć zaopatrzenie ze składu (depot) armijnego.

Jeśli jeszcze porównywać do Tannenbergu, to w walce dość istotne jest zróżnicowanie ponoszenia strat na straty w ludziach i w efektywności bojowej. W Tannenbergu jest jednolity współczynnik wytrzymałości, który można dowolnie regenerować. Tutaj z kolei Niemcy zwykle z łatwością mogą zregenerować straty morale, natomiast przynajmniej z początku, jak graliśmy mogą mieć problemy w przypadku poniesienia wyraźniejszych strat w ludziach. Z innych rzeczy: Rosjanie, jak wspominał Aldarus, powoli się mobilizują, ale z kolei potem, przynajmniej na początku nie ma takich problemów z zaopatrzeniem i dowodzeniem.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34368
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby clown » Monday, 26 January 2009, 11:24

A jak z czasem rozgrywki Panowie :?: ile zajęła Wam ta rozgrywka :?:
Bardzo ciekawe rozwiązanie z punktami wsparcia i zróżnicowaniem w rodzaju strat.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
User avatar
clown
Général de Division Commandant de place
 
Posts: 4658
Joined: Monday, 9 January 2006, 18:07
Location: Festung Stettin

Postby Raleen » Monday, 26 January 2009, 15:05

Szło całkiem szybko, zaczęliśmy koło 17-tej. Chwilę trzeba się było pobawić z rozstawianiem żetonów, ale to temu, że nie były do końca posegregowane. Potem sporo dumaliśmy, bo to była pierwsza rozgrywka i tak schodziło, ale wynikało to z tego, że obaj z Aldarusem nie poruszaliśmy się jeszcze sprawnie po przepisach. Skończyliśmy koło 21-szej, więc jakieś 4 godziny. W tym czasie 5-6 etapów. Ale sądzę, że teraz po obeznaniu się z grą pójdzie dużo szybciej. W każdym razie po ilości zasad i skali też spodziewałem się trochę, że to zejdzie rozegrać tą grę, ale okazało się, że nie taki wilk straszny.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34368
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Aldarus » Monday, 26 January 2009, 20:28

Potwierdzam - ja do gry zbierałem się z rok czasu, będąc nieco przytłoczony opiniami o niej i rozmiarem instrukcji. Ale faktycznie okazało się, że nie jest tak źle :)
Myślę, że Tannenberg można spokojnie rozegrać w 8h, podobnie Galicję (tu jest wprawdzie ciut więcej żetonów, ale chyba nie byłoby tak źle). Są też krótsze scenariusze. Natomiast cała kampania (45 etapów) to co cały weekend jak nic.

Dodam jeszcze, że fajnie sprawdza się koncepcja z podziałem armii pomiedzy graczy, co pozwala lepiej wczuć w atmosferę tamtych wydarzeń...
Nie dyskutuj z idiotą.
Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, potem pokona doświadczeniem.
User avatar
Aldarus
Chef de bataillon
 
Posts: 1017
Joined: Tuesday, 12 September 2006, 08:56
Location: Warszawa - Bielany

Postby Arteusz » Friday, 30 January 2009, 12:54

"Updatowane" z 29.01 zasady, przewodnik i karty pomocy na stronie GMT http://www.gmtgames.com/t-GMTLivingRules.aspx#1914
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".
User avatar
Arteusz
Praetor
 
Posts: 3190
Joined: Sunday, 7 October 2007, 16:17
Location: Kielce

Postby Raleen » Friday, 30 January 2009, 16:00

Oj, a ja jeszcze przekładania obecnej wersji nie skończyłem. Mam nadzieję, że dużo nie pozmieniali.
Aldarus wrote:Dodam jeszcze, że fajnie sprawdza się koncepcja z podziałem armii pomiedzy graczy, co pozwala lepiej wczuć w atmosferę tamtych wydarzeń...

Tylko co do generała Samsonowa, biorąc pod uwagę jak skończył, nie należy tego brać zbyt dosłownie ;)
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34368
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

Postby Aldarus » Saturday, 31 January 2009, 16:47

Wczuwać należy się jednak zawsze z pewnym umiarem ;)

Co do podziału żetonów, to dodam, że rosyjskie żetony w zależności od scenariuszy (północne, południowe) mają inny kolor tła (mała rzecz a cieszy). Uczestniczące tylko w kampanii jeszcze inny. Jest to wprawdzie napisane w instrukcji, ale ja się doczytałem dopiero po żmudnym przydzielaniu ich do poszczególnych torebek na podstawie informacji w playbooku :?
Nie dyskutuj z idiotą.
Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, potem pokona doświadczeniem.
User avatar
Aldarus
Chef de bataillon
 
Posts: 1017
Joined: Tuesday, 12 September 2006, 08:56
Location: Warszawa - Bielany

Postby Raleen » Saturday, 31 January 2009, 19:32

W kwestii rozdzielania żetonów, to trzeba się z tym trochę obeznać, bo obowiązuje tu taki niemiecki system (autor chyba jest Austriakiem, w każdym razie coś pisze na końcu instrukcji, że przez długi czas był w Austrii), ale myślę, że jak się to opanuje, które symbole co znaczą, to bardzo sprawnie można sobie radzić.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
User avatar
Raleen
Colonel Général
 
Posts: 34368
Joined: Thursday, 22 December 2005, 15:40
Location: Warszawa

PreviousNext

Return to I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest