Reds! (GMT)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące I wojny światowej i okresu międzywojennego.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4560
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Re: Reds! (GMT)

Post autor: clown » środa, 3 października 2012, 20:55

tym samym rozegranie całej kampanii to przedsięwzięcie na wieczór+spory kawał nocy spędzonej nad mapą w otoczeniu dymu z machorki, przy śledziku i podłej gorzałce...
Lubię to!
Moim zdaniem bardzo dobra gra, czuć Raicerowy "szlif", duży plus także za to, że granie solo nie jest jakoś specjalnie ułomne. Czas rozgrywki to mniej więcej 10-12 godzin, choć oczywiście gra może się skończyć wcześniej z automatu.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4348
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Has thanked: 2 times
Been thanked: 26 times

Re: Reds! (GMT)

Post autor: leliwa » środa, 3 października 2012, 22:46

Petru Rares pisze:Wtrącę swoje trzy grosze, gra jest istotnie prosta, aktywacje i ich kolejność ustalana jest poprzez losowanie z kubka znaczników poszczególnych frontów (sowieci) lub ugrupowań (biali). Ten kto na początku etapu wyrzuci więcej na k6 ma inicjatywę i może dowolnie wybrać zgrupowanie, które wykona pierwszy ruch w etapie; nie można jednak aktywować w jednym etapie dwa razy tego samego zgrupowania. Początkowo więcej aktywacji będzie przypadać na białych - mają oni ściśle określoną w zależności od etapu ilość markerów do wylosowania (początkowo 4 potem 6), czerwoni natomiast początkowo będą mieli zwykle po 3 aktywacje na etap, mogą jednak wybierać fronty do aktywacji na dany etap, z czasem także będą przejmować inicjatywę.

Gra pod względem czasu potrzebnego na jej rozegranie ma jakby dwie płaszczyzny. Pojedynczy etap idzie bystro, gracz nie czeka długo na koniec ruchu przeciwnika, choć nie ma tu możności przechwytów, uników itp. znanych z gier CDG, wszystko idzie płynnie i dostarcza emocji, jednak całość gry ma 24 etapy+interfazy, w których wchodzą posiłki, sprawdza się wycofanie aliantów zachodnich itp.; tym samym rozegranie całej kampanii to przedsięwzięcie na wieczór+spory kawał nocy spędzonej nad mapą w otoczeniu dymu z machorki, przy śledziku i podłej gorzałce...
Ja bym jednak preferował kiełbasę i swojski bimber. Kto tyle wysiedzi przy podłej horyłce?
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
Awatar użytkownika
Petru Rares
Capitaine
Posty: 813
Rejestracja: poniedziałek, 1 czerwca 2009, 22:37
Lokalizacja: Bełchatów/Warszawa
Been thanked: 8 times

Re: Reds! (GMT)

Post autor: Petru Rares » czwartek, 29 listopada 2012, 14:58

Miałem ja Ci wczoraj okazje zagrać w Reds z kolega ze studiów, Piotrem. Dla niego była to rozgrywka zapoznawcza, dla mnie bodaj 4 z czego dopiero 2 z żywym przeciwnikiem.

Tradycyjnie na początek biali Kołczaka zaatakowali Kazań zdobywając bez strat złoto nieżyjącego już cara Wszechrusi. Szybko jednak czerwoni przeszli do kontrofensywy w tym rejonie i odzyskali Kazań, dodatkowo zdobyli Symbirsk i Samarę, niestety za cenę sporych strat, w tym eliminacji jednej armii. Sybircy też ponieśli spore straty, ale wszystkie były do odrobienia. Czerwoni chętnie poszliby za ciosem i dobili wyzyskiwaczy gdzieś na uralskim przedgórzu, ale zabrakło już do tego sił i czasu. Trzeba było się cieszyć z tego co udało się zdobyć niemałym trudem. Jeszcze późną jesienią 1918 udało się zdobyć Iżewsk, jednakowoż władza rad upadła w Permie zgnieciona kolbami czeskich legionistów.

Na południu czerwoni odnieśli początkowo spory sukces, tzn. udało im się ewakuować dwie armie z północnego Kaukazu - zostały one tylko nieznacznie poszarpane przez Kozaków Dońskich. Carycyn był praktycznie przez kilka pierwszych miesięcy w ogóle nieszturmowany. Niestety biali dość mocno przetrzepali skórę czerwonym na linii Donu i Wołgi, co ostatecznie zmusiło mnie do ewakuowania Carycyna bez walki. Ostatnim akcentem kampanii na południu była eliminacja bodaj 4 jednostek białych w krwawej bitwie pod Rostowem.

Na północy komandir fronta, Lermontow, czy jakoś tak próbował skoordynować ataki swoich sił na Murmańsk, jednak działania biełomorskiej floty aliantów skutecznie pokrzyżowały jego plany. Interwenci zaczęli wykazywać chęć do bitki i parli za uchodzącymi czerwonymi, którzy tak naprawdę śpieszyli by zmierzyć się z siłami Judenicza, który wkroczył z terenów Estonii i z marszu zdobył Piotrograd, a następnie ruszył w kierunku Moskwy!!

W tym momencie czerwoni nieskutecznie próbowali zorganizować obronę na linii Wołgi, ale wzmocnieni Sybircy dosłownie ich zgnietli, straty czerwonych osiągnęły zatrważający poziom połowy dostępnych armii. Wskutek brawury Frunzego dowodzącego w Centralnej Azji czerwonymi, utracony został Taszkent.

Czerwoni ponieśli w tej rozgrywce całkowita klęskę i to już w okolicach wiosny 1919, nie zmieniało tego faktu rozgromienie Denikina pod Rostowem i przytarcie noska Judeniczowi gdzieś pomiędzy Piotrogrodem a Moskwą. Były co prawda czasy, że czerwoni mieli bodaj 9 zasobów a Biali 0, ale w ciągu kilku etapów sytuacja zmieniła się diametralnie.

Potwierdzam opinie o tym, że Reds to solidny produkt i bardzo wciągający.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37373
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 532 times
Been thanked: 336 times
Kontakt:

Re: Reds! (GMT)

Post autor: Raleen » czwartek, 29 listopada 2012, 15:10

To jakie błędy popełniłeś, że spotkała Cię tak sromotna klęska z rąk grającego po raz pierwszy Piotra?
Złóż samokrytykę. Niezależnie od wszystkiego, taki alternatywny przebieg wydarzeń sam w sobie wygląda interesująco :).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Petru Rares
Capitaine
Posty: 813
Rejestracja: poniedziałek, 1 czerwca 2009, 22:37
Lokalizacja: Bełchatów/Warszawa
Been thanked: 8 times

Re: Reds! (GMT)

Post autor: Petru Rares » czwartek, 29 listopada 2012, 15:34

Niniejszym składam konstruktywną samokrytykę, która wyzwoli mnie od kapitalistycznych przyzwyczajeń i prawicowych odchyleń... na pewno nie powinienem atakować w centralnej Azji - w ogóle mógłbym olać ten front, na północy myślałem, że szybko zgniotę Interwentów 3 armiami - niestety los był okrutny - alianci odparli ataki na Murmańsk i Onegę - w zasadzie mogłem blokować ich garnizonami i ewentualnie 1 armią - teraz zastanawiam się po co mi było atakować tam - nawet ich zgniecenie niewiele by mi dało, lepiej było wrzucić te armie na front wschodni i dobić skatinę Korczaka. To chyba mój główny błąd - powinienem skupić się na wykończeniu jednego zgrupowania do końca, a dopiero potem schrupać pozostałe, a tymczasem rozdzielałem zbyt mocno swe wysiłki, doszło do tego, że niemal wszystkie siły Białych były zdezorganizowane, ale nie miałem jak tego wykorzystać, gdyż sam straciłem w ofensywach połowę wszystkich armii.
Awatar użytkownika
Aldarus
Chef de bataillon
Posty: 1042
Rejestracja: wtorek, 12 września 2006, 08:56
Lokalizacja: Warszawa - Bielany

Re: Reds! (GMT)

Post autor: Aldarus » piątek, 30 listopada 2012, 22:36

Sytuację czerwonych w tej grze determinuje położenie. I trzeba stosować klasykę strategii - działania z położenia środkowego, z wykorzystaniem takich elementów jak możliwość skoordynowania wysiłków przeciwko jednej frakcji (aż do ostatecznego jej wyeliminowania), czy krótkie linie komunikacyjne (biali nie mają tej swobody manewru).
Kluczowe też jest wykorzystanie Trockiego i jego pociągu.
Inną cechą charakterystyczną gry jest łatwość przecięcia linii zaopatrzeniowych - podobnie jak w Ścieżkach trzeba się bardzo pilnować, bo w kilka chwil można położyć całą rozgrywkę.
Nie dyskutuj z idiotą.
Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, potem pokona doświadczeniem.
kret1975
Caporal
Posty: 72
Rejestracja: wtorek, 27 sierpnia 2019, 19:57
Lokalizacja: Poznań okolice
Been thanked: 2 times

Re: Reds! (GMT)

Post autor: kret1975 » piątek, 29 maja 2020, 16:53

Czy ktoś z forumowiczów dysponuje tłumaczeniem instrukcji? Prosba o info.
Awatar użytkownika
Silver
Général de Division
Posty: 3298
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:33
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 26 times
Kontakt:

Re: Reds! (GMT)

Post autor: Silver » piątek, 29 maja 2020, 17:28

Ale to dawne czasy jak przymierzałem się do tej gry i z braku oryginału zrobiłem sobie samoróbkę na planszy bardzo mounted – to nie była tektura tylko jakieś tworzywo.
Teraz mam tylko skany albo zdjęcia tego co na pewno wtedy bardzo niefachowo tłumaczyłem.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37373
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 532 times
Been thanked: 336 times
Kontakt:

Re: Reds! (GMT)

Post autor: Raleen » piątek, 29 maja 2020, 18:30

Mam gdzieś jakieś zasady do tej gry (jeszcze od Silvera), ale to chyba wersja anglojęzyczna jednak.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
kret1975
Caporal
Posty: 72
Rejestracja: wtorek, 27 sierpnia 2019, 19:57
Lokalizacja: Poznań okolice
Been thanked: 2 times

Re: Reds! (GMT)

Post autor: kret1975 » piątek, 29 maja 2020, 18:33

Spróbuję z oryginalną instrukcją. Jak nie dam rady to się przypomnę. Dzięki.
ODPOWIEDZ

Wróć do „I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne”