Warhammer: Total War

Oczywiście najbardziej lubimy strategie i gry historyczne.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Telamon
Général en Chef
Posty: 5171
Rejestracja: środa, 30 maja 2012, 17:27
Lokalizacja: Kraków/Zakliczyn
Has thanked: 82 times
Been thanked: 12 times
Kontakt:

Re: Warhammer: Total War

Post autor: Telamon » poniedziałek, 4 listopada 2019, 19:46

Skończyłem kampanie krasnoludzką. Wraz z ostatnim zabitym zwierzoludziem chaosu toteż nie musiałem zmagać się z całym późniejszym bałaganem i tym samym oszczędziłem sobie sporo czasu.
Fajnie było choć głównie ze względu na klimat niż bitwy czy kampanie wojenną. Wypowiedzi krasnoludów ("zabij każdego kto nie ma brody!"), księga uraz (np. zemsta za uwięzienie halflingskiego kucharza albo plądrowanie imperium z powodu jakiejś śmiesznej finansowej drobnostki). Nawet fajne misje fabularne.

Ale przede wszystkim humor. Jak krasnolud zabija Archaona, pomazańca Chaosu? Częstuje go salwą torped! Jak sobie radzi z hordą zwierzoludzi? Wysyła na nią swe żyrobombowce! Skoro o nich mowa to w TW nie widziałem jednostki, która aż tak bardzo (w pozytywnym sensie) angażuje gracza (może poza ręczną obsługą dział). Jednostka nie atakuje samodzielnie swą główną bronią. Trzeba wytyczyć trasę lotu i w odpowiednim momencie klikać w przycisk zrzutu, a do tego wybierać takie kłębowiska ludzików aby maksymalizować liczbę ofiar. Cholernie relaksujące i odświeżające.

Teraz rozpocząłem kampanie Bretonią w Warhammerze II aby zobaczyć jak wygląda tamtejsza mechanika. Z braku czasu będę ją sobie rozgrywał baaardzo powoli ale wybrałem taką nację, która nie wymaga większego zaangażowania i chyba daje najwięcej relaksu. Wystarczy zająć (poprzez Konfederacje) bretońską część mapy i odpierać najazdy wroga. Tego w TW (seria stawiająca na podbój) jeszcze nie było. :)
Awatar użytkownika
Vandal
Sergent
Posty: 123
Rejestracja: czwartek, 6 marca 2014, 16:01
Lokalizacja: Warszawa

Re: Warhammer: Total War

Post autor: Vandal » poniedziałek, 4 listopada 2019, 20:48

Hmm nie do końca. Z tego co pamiętam trzeba jeszcze na koniec pojechać na jeden z dwóch krańców świata żeby stoczyć finalną bitwę. Bitwa była prosta, ale drogą męczyła z powodu strat przechodzenia przez teren chaosu.
Sama kampania Bretonii była krótka i fajna dzięki temu skupieniu się na mniejszej skali i ograniczeniu głównie do ich zakątka świata.
Awatar użytkownika
Telamon
Général en Chef
Posty: 5171
Rejestracja: środa, 30 maja 2012, 17:27
Lokalizacja: Kraków/Zakliczyn
Has thanked: 82 times
Been thanked: 12 times
Kontakt:

Re: Warhammer: Total War

Post autor: Telamon » poniedziałek, 4 listopada 2019, 21:10

Zgadza się. To tzw. "błędna wojna". Zastanawiam się czy przypadkiem nie przebiega ona w takim samym trybie co bitwy generałów (Król Leoncoeur ma do rozegrania 3-4). W takim przypadku wystarczyło wysłać agenta, a potem "teleportować" armie za pomocą przycisku.
Jeżeli trzeba będzie maszerować... na szczęście do wielu punktów mogę po prostu dopłynąć (mapa jest duuuuża). Do samej Norski z Bretonni jest rzut kamieniem. Nawet pierwsi turbowikingowie już przypłynęli na grabież...
Awatar użytkownika
Telamon
Général en Chef
Posty: 5171
Rejestracja: środa, 30 maja 2012, 17:27
Lokalizacja: Kraków/Zakliczyn
Has thanked: 82 times
Been thanked: 12 times
Kontakt:

Re: Warhammer: Total War

Post autor: Telamon » poniedziałek, 4 listopada 2019, 21:50

Zresztą à propos humoru. "Predator":

https://www.youtube.com/watch?v=Yi2eHPKjW9k

Ta gra ma go w sobie mnóstwo więc trailery nie mogą być gorsze. :)

"Park Jurajski" / "Godzilla":

https://www.youtube.com/watch?v=FnKhFaijBBI
Awatar użytkownika
Telamon
Général en Chef
Posty: 5171
Rejestracja: środa, 30 maja 2012, 17:27
Lokalizacja: Kraków/Zakliczyn
Has thanked: 82 times
Been thanked: 12 times
Kontakt:

Re: Warhammer: Total War

Post autor: Telamon » piątek, 8 listopada 2019, 13:12

Zarżnęli grę. Pograłem Bretonnią. Very hard / very hard. Przytłaczającą część oblężeń rozegrałem automatycznie. Z góry zakładałem tkwienie w lokalnym izolacjonizmie.

1. Faza pierwsza, do 30 tury. Było ciężko, a każde działanie wymagało zaplanowania w celu maksymalnego wykorzystania zasobów. Zniszczyłem armię polową Marienburga, podpisałem z tym miastem pokój. Anihilowałem orki w górach dzięki czemu odzyskałem poparcie w miastach. Następnie ruszyłem na bretońskie Wampiry, które zostały pokonane dzięki armią pozyskanym poprzez technologie "konfederacyjną". Potem wykończyłem resztę lokalnych zielonoskórych oraz zwierzoludzi. Jednocześnie opracowałem "polepszenie stosunków dyplomatycznych" z leśnymi elfami dzięki czemu nie miałem z nimi wojny. Skończyłem jednoczyć Bretonnie.

2. Fazą drugą, do 80-tury, była wojna ze Skavenami z Tilei. Długa, krwawa i męcząca. Musiałem odbijać Estalię. W Tilei ograniczyłem się jedynie do zrównania z ziemią dwóch miast. Swoją ekspansję rozpoczęły leśne elfy (sojusznik), Wyjątkowo agresywne, rozplenił się na całym południu i wciągały mnie w kolejne bezsensowne wojny. Zawierałem pokój... ale w jednym wypadku nie udało się. Zieloni najechali Ulthuan. Połamali sobie na jego obronie zęby ale Bretończycy zyskali niebezpiecznego przeciwnika.

3. Do tury 120 nic nie robiłem czekając na rozwinięcie kwestii Chaosu. Elfy mnie nie najeżdżały toteż musiałem sobie znaleźć jakiś nowy cel. Padło na Arabię, w której swe placówki mieli błędni rycerze. W ciągu 15-20 tur (z przemieszczaniem wojsk) zaprowadziłem tam względny porządek. Wysokie Elfy jednak w końcu się ruszyły i przeprowadziły pierwszą inwazję w skromnej sile dwudziestu doborowych jednostek. Dzięki pośpiesznemu poborowi chłopstwa udało mi się ich odeprzeć w fajnej bitwie. Przerzuciłem siły królewskie z Arabii do Bretonni... dzięki temu mogłem stoczyć najfajniejszą jak dotąd bitwę w Warhammerze. 60 vs 60 oddziałów. Po stronie elfiej elitarna piechota, jazda, feniksy i balisty. Po mojej armia na gryfach, armia chłopsko-rycerska z trebuszetami... i chłopscy halabardnicy (20 oddziałów). Bretońska piechota jest uważana za marną przez graczy. 2,5 tysiąca chłopa, którzy stali w 12 szeregach dało jednak radę ustać w polu. Dłuuuuga bitwa jednak widowiskowa i emocjonująca choćby ze względu na starcie Tyriona i bretońskiego Króla na swym gryfie. Udało się wygrać - 4 tysiące elfów do ziemi. :P

4. Musiałem kontratakować toteż przeniosłem konflikt na Ulthuan. Czego w ogóle na początku nie zakładałem.


Dobrze - gdzie jednak w tym wszystkim Chaos?

W Kislevie. Chaos nie wyszedł ze swego terytorium. Pierwsza fala nadeszła dopiero po setnej turze i trwała 5-6 tur. Kislev się nieco ugiął jednak samodzielnie wybił wojowników i zwierzoludzi. Archaon - niszczyciel, plugawiciel, zwiastun apokalipsy i sługa Wielkiej Czwórki - rozpoczął drugą fazę w 150 turze. Teoretycznie o wiele bardziej niszczycielską.

Cztery tury. Tyle zajęło koalicji Kislevsko-Krasnoludzko-elfiej wybicie jego wojska. Na jego terytorium. Gra, która miała opowiadać o starciu "dobra" ze złem... nie zawiera tego ostatniego. Na arenie międzynarodowej beznadzieja goni beznadzieję. Z racji tego iż każdy może podbijać każdego wynikały głównie problemy. Ba - idiotyzmy.

- Imperium znikło z mapy po 60 turach. Wdało się w konflikt z Albionem (chaos, wikingowie). Przeprawiło tam większość swoich wojsk, podbiła wyspę, wykrwawiła się. Sytuację wykorzystał Middenland, który szybko zaprowadził porządek. Resztę wycieli Norsmeni. Na terenie Imperium trwała mało intensywna wojna domowa.
- Wampiry. Te frakcje błyskawicznie znikły z mapy. Krasnoludy i Imperium podbiły ich ziemie.
- Krasnoludy były już silne w części pierwsze. Z racji tego iż w drugiej nie są de facto niczym ograniczone... podbiły ziemie Imperium (oraz Orków). Najsilniejsze państwo w grze. Moja Bretonnia jest dopiero szósta (120 oddziałów w linii ponieważ marna gospodarka nie pozwala na więcej). Krasnoludom na takie sukcesy pozwala nie tylko mocna gospodarka ale też wypaczenia w automatycznych bitwach. Ich działa organkowe zabijają 300-400 ludzi w jednej bitwie choć w "klasycznych" nie są zbyt imponujące.
- Mroczne elfy wybiły "dobre" efly, które podbiły też Norskę.
- Skaveni w ogóle się nie rozwinęli. Nie mogli tego zrobić z racji braku ruin, które ukrywałyby ich przed światem. W Warhammerze II ruin nie ma bo AI okupuje każde zajęte miasto.

Więc jak wygląda aktualna sytuacja polityczna? Krasnoludy rzuciły się na szczątki Imperium (m.in. Marienburg) oraz blok elfi. Ja się musiałem pod nich podczepić aby w ogóle móc istnieć. Zamiast klimatycznego odpierania Chaosu / Orków / Piratów na mych ziemiach mam wyprawy wojenne na dziwne krainy. Konflikt globalny "dobra" z "dobrem".

Najgorsze - z każdym kolejnym sojusznikiem zwiększał się mój zasięg widzenia. Teoretycznie tury powinny stawać się coraz krótsze z racji odpadania kolejnych frakcji. W praktyce jednak gra pokazuje każde posunięcie na planszy. Wystarczy iż mgła wojny zostanie z niego usunięta (poprzez sojusz). Tury zaczęły trwać dziesięć minut. Mam do pozyskania jeszcze 500 punktów rycerstwa. W abstrakcyjnym konflikcie, gdy moje posunięcia na mapie kampanii trwają może 30 sekund (nie mam już czego budować). Na tą chwilę muszę czekać 10 minut i tak za każdym razem.

Straciłem ochotę na grę. Co odebrało mi zupełnie nadzieję i chęć do Warhammera II? Przejrzałem internet i fora toteż wiem iż przytłaczająca większość sesji właśnie tak wygląda. Chaos nie robi nic, Krasnoludy podbijają swój kontynent i idą na wojnę z Elfami. Prawie za każdym razem. Czyli Warhammer się cofnął i wrócił do etapu wcześniejszych części, w których przebieg wydarzeń był z góry znany. Gra straciła swój urok wynikający z unikatowości oraz różnorodności.

Jedynie rozwiązanie jakie aktualnie widzę? Granie złymi rasami. Dobrych do wybijania nie zabraknie. Prawdopodobnie tylko gracz jest w stanie przeprowadzić "prawidłową" inwazję Chaosu bądź Orków. Mimo wszystko szkoda iż w tej części nie można zobaczyć walki zła ze złem. :(
Awatar użytkownika
Telamon
Général en Chef
Posty: 5171
Rejestracja: środa, 30 maja 2012, 17:27
Lokalizacja: Kraków/Zakliczyn
Has thanked: 82 times
Been thanked: 12 times
Kontakt:

Re: Warhammer: Total War

Post autor: Telamon » sobota, 9 listopada 2019, 12:00

Uparłem się i skończyłem grać Bretonnią - znalazłem w końcu okno, które pozwalało wyłączyć śledzenie wszystkich tych frakcji (tury zaczęły trwać minutę). Rozegrałem kilka szybkich bitew, więcej załatwiłem "automatem". Na Błędną Bitwę (pustkowia chaosu) musiałem posłać Króla. Na "piechotę" . Wyprawa na Ulthuan zakończyła się zwykłym rajdem bowiem wysokie elfy połączyły swe siły. Zaczęły zalewać mnie kolejnymi armiami toteż skupiłem się na obronie -w ten sposób nabijałem punkty "rycerskości". Akurat udało mi się "wygrać" zanim wróg zasypał mnie trupami.

Bardzo fajny początek, interesujący środek, męczący koniec. Bez Chaosu (ten nie zdołał wykończyć nawet lokalnej frakcji krasnoludów - taki był słaby). :P

Co do samej gry i AI - komputer z każdą turą popadał w "dyplomatyczne szaleństwo". Zwariował od nadmiaru danych i opcji, a na wszelkie swe problemy odpowiadał agresją. Krasnoludy po kolei atakowały swych ludzkich wasali, zajęły się także podbojem krain pustynnych. Nie mogłem zawrzeć traktatu handlowego z nimi pomimo posiadania +500 (!) w relacjach z nimi. Żaden kraj z moich bardzo licznych wrogów nie był skłonny zawrzeć ze mną pokój pomimo posiadania tych samych wrogów. Nawet gdy terytorium tegoż wroga leżało pomiędzy nami.
Apokalipsa nie nadeszła ale paradoksalnie świat i tak utonął we krwi.
Awatar użytkownika
Hiena
Sergent
Posty: 103
Rejestracja: środa, 10 sierpnia 2016, 00:13
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3 times

Re: Warhammer: Total War

Post autor: Hiena » poniedziałek, 11 listopada 2019, 08:56

A szukałeś jakiegoś moda do AI?
Awatar użytkownika
Telamon
Général en Chef
Posty: 5171
Rejestracja: środa, 30 maja 2012, 17:27
Lokalizacja: Kraków/Zakliczyn
Has thanked: 82 times
Been thanked: 12 times
Kontakt:

Re: Warhammer: Total War

Post autor: Telamon » poniedziałek, 11 listopada 2019, 10:55

Przejrzałem pobieżnie ale nie znalazłem nic godnego uwagi. Ba - są takie, które podnoszą agresję. W pierwszej fazie być może jest to atrakcyjne... tylko problem tkwi w tej późnej. Prawdopodobnie trzeba czekać na patche z CA, które najbardziej mieszają w balansie. Okaleczyły Chaos, wzmocniły krasnoludy kosztem orków itp. Gdyby Chaos był tak mocny jak w części pierwszej to wówczas istniałby efekt "tarcza cywilizacji", która skłaniała frakcje "dobre" do współpracy zamiast pakowania się we wzajemne wojny. Chaos miał być wydarzeniem ostatecznym toteż sytuacja polityczna po jego pokonaniu niespecjalnie obchodziła CA.

Są oczywiście mody, które dziesięciokrotnie wzmacniają siłę Chaosu ALE to i tak za mało na frakcje Imperialne, elfy i "Blue Tide" (tzw. Królestwo Krasnoludów).

Chciałem teraz spróbować czegoś zupełnie nowego. Wybrałem frakcję nieumarłych żyjących obok księstewek Bretonni. Legion Kurhanów z nekromantą Kemmlerem. Nieumarli muszą plugawić ziemie aby dokonywać ekspansji i potrafią natychmiastowo zaciągać słabsze oddziały pokroju szkieletów czy zombie (w skromnej ilości ale zawsze). Najbardziej "innowacyjna" opcja, z którą AI nie daje sobie rady, tkwi jednak w technologiach. w okolicach 25-30 tury można opracować taką, która likwiduje koszta utrzymania tychże szkieletów oraz zombie. Ponosi się jedynie te związane z zakupem oraz wykarmieniem nekromanty.
Można wroga zalać ścierwem i tak właśnie robię. Pierwsze tury trzeba było rozegrać blitzkriegiem. Najpierw padł krasnoludzki fort. Potem ruszyłem na mieszkańców Bretonni i kolejno wchłonąłem dwa księstewka zanim pozyskały większe ilości morderczej jazdy. Zablokowałem tym samym AI technologiczną możliwość zjednoczenia się z innymi prowincjami i tym samym przetrąciłem rycerzykom kręgosłup. Król Leoncoeur wytracił swe siły w wojnie z Marienburgiem toteż jego malutka dzielnica została kolejnym daniem w menu hordy nieumarłych (aktualnie 4 armie, staram się podwoić ich liczbę - jestem w turze 40-stej). Niestety ten ruch sprowokował do działania jedno z norsmeńskich plemion (pomimo posiadania +30 do relacji z każdą frakcją Chaosu!) więc trzeba będzie uporać się jakoś z tym problemem.
Myślę czy nie pozostawić południowych dzielnic w spokoju. Tam dzieje się dość dużo. Bretończycy walczą z inwazją szczuroludzi, piratów i leśnych elfów dzięki czemu mam wolną rękę. Być może Skaveni w takich warunkach rozwiną się na tyle aby podszczypywać Krasnoludy i sytuacja polityczna w momencie inwazji Chaosu stanie się mniej "wyrazista". Ja z kolei mógłbym spróbować blitkzriegu w kierunku wschodnim.

Co do bitew - jest inaczej niż dotychczas. Trzymam się fluffu Legionów i nie rekrutuje w swe szeregi Wampirów. Zamiast tego polegam w całości na ludzkich nekromantach. Jako iż idę w ilość to w mych starciach uczestniczy nawet 9-10 tysięcy nieumarłych (część wchodzi z rezerw). Straty idą w tysiące bo na very hardzie piechota bretońska III i IV poziomu wyżyna sobie drogę w szeregach nieumarłych. Truchła muszę grupować w wielki, głęboki prostokąt (linie szkieletów za linią zombie). Komputer ma w niej utkwić, a moc nekromantów podtrzymuje istnienie nieumarłych. Klucz tkwi w tym aby przeciwnika zmęczyć walką i złamać jego morale. Udało się to nawet w przypadku Rycerzy Graala, których klin został otoczony przez 500 szkieletów z włóczniami. Następnie rycerze spanikowali i zostali wycięci przez jednostkę ppanc. upiorów z kosami.

W kość daje mi niestety brak większej ilości kawalerii, która jest droga w utrzymaniu. Tylko ona nadaje się do pogoni za rejterującym wrogiem.

Nie wiem jak taka taktyka spisze się w walce z lepiej rozwiniętym przeciwnikiem. Imperium z reguły ma mocniejszą ekonomię toteż pozwala sobie na większą ilość artylerii, strzelców oraz pancernej jazdy. Mogę mieć za mało trupów. Paradoksalnie nieumarli mają dość poważne problemy w uzupełnianiu strat po bitwach. Do armii mogę wcielić zaledwie 2-5% wziętych do niewoli wrogów, padłych nie ruszam. Jak dotąd nie "wytworzyłem" żadnego pobitewnego kurhanu, który pozwala szybko powołać większą ilość jednostek... miałem jednak takowy w sąsiedztwie. Niestety... jego zawartość nie wyglądała zbyt interesująco ponieważ ograniczała się jedynie do oddziałów podstawowych. :(

Ekonomicznie nie jest źle choć z "złocie" (nazwanej "mroczną magią") nie tonę. Bardzo krwawe kampanie wymuszają ciągłe dokupywanie nowych szkieletów. Na pełną armię muszę wydać prawie cały dochód z tury co z kolei odbija się na rozwoju mej prowincji bo budynki nie należą do tanich. :(

Ps. Okazało się iż taka ścieżka rozwoju jest niestety drogą donikąd . Blisko 8 tysięcy trupów zostało zniszczonych w walce z niezbyt silną armią Norsmenów (15 oddziałów). Padła ledwie połowa z tysiąca wojowników północy. Trzeba przemyśleć kompozycję armii bo nawet gdybym wygrywał takie bitwy to koszt uzupełnień jest nazbyt okropny. Sama walka z Norsmenami jest tak jak zawsze irytująca. Mała armia pojawia się w królestwie, z łatwością ucieka przed głównymi siłami i uderza tam, gdzie mam małe siły.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Gry komputerowe”