1960: The Making of the President (Z-Man Games)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące okresu po II wojnie światowej.
Awatar użytkownika
Arteusz
Praetor
Posty: 3182
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 16:17
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Arteusz » wtorek, 2 września 2008, 13:38

O widzisz. Ale czy to tylko okładka czy jakiś początek czegoś większego?
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".
Awatar użytkownika
Andy
Grossadmiral
Posty: 9591
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Lokalizacja: Piastów
Kontakt:

Post autor: Andy » wtorek, 2 września 2008, 13:44

To żart oczywiście. :)
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
Awatar użytkownika
Arteusz
Praetor
Posty: 3182
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 16:17
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Arteusz » wtorek, 2 września 2008, 13:46

Teraz żart ale jak ktoś podchwyci to może to okazać się, że już niedługo zagramy w taka wersję tej gry.
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".
Awatar użytkownika
Andy
Grossadmiral
Posty: 9591
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Lokalizacja: Piastów
Kontakt:

Post autor: Andy » wtorek, 2 września 2008, 14:07

Główny problem: trzeba wymyślić nowe karty z wydarzeniami, które dopiero nastąpią. Zatem "niedługo" oznacza w tym przypadku "najwcześniej w okolicach zaprzysiężenia nowego prezydenta". ;)
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
Awatar użytkownika
Arteusz
Praetor
Posty: 3182
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 16:17
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Arteusz » wtorek, 2 września 2008, 14:11

Kilka kart już teraz można zrobić:
Huragan Gustaw
Gruzja
Vice prezydent Gora
show Obamy
Obama a rodzina w Afryce
itp. Nawet karty z obecnej wersji trochę pasują.
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8344
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » wtorek, 2 września 2008, 14:14

Do hipotetycznej MP 2000 mam propozycje :
Obrazek taki jak na kartce z eventem dodatkowego suuport checku w dniu elekcji z oryginału z tym ,że zdziwiony facet patrzy na tytuł w gazecie "Kolejne ręczne liczenie głosów na Florydzie . Czy rzeczywiście kucharka Maggy wybrała nam Prezydenta ? " ;)
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu
Awatar użytkownika
Takeo Takagi
Shosa
Posty: 1019
Rejestracja: piątek, 17 listopada 2006, 12:36
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Takeo Takagi » wtorek, 2 września 2008, 14:31

Arteusz pisze:Kilka kart już teraz można zrobić (...)
Trochę by się znalazło czytając wiadomości - np. wczorajsze o kandydatce na wiceprezydenta republikanów. Już jej wyciągnięto, że jej nieletnia córka jest w ciąży.
http://news.bbc.co.uk/2/hi/americas/7592636.stm
Awatar użytkownika
Arteusz
Praetor
Posty: 3182
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 16:17
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Arteusz » środa, 3 września 2008, 10:38

Następny tytuł karty do nowej edycji 2008:
"Pocałunek śmierci - George W. Bush udziela poparcia McCainowi".
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8344
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » środa, 3 września 2008, 11:00

Proponowana karta musi mieć nieduża wartość w CP ;) ponieważ pierwszy raz od 40 lat urzędujący prezydent , przezornie :) , nie "namaścił" publicznie kandydata własnej partii :).

Następna karta : "Były demokrata , Lieberman( w 2000 roku ich kandydat na wiceprezydenta) popiera Mc Caina "
Ostatnio zmieniony środa, 3 września 2008, 12:01 przez Strategos, łącznie zmieniany 1 raz.
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu
Awatar użytkownika
Andy
Grossadmiral
Posty: 9591
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Lokalizacja: Piastów
Kontakt:

Post autor: Andy » środa, 3 września 2008, 12:01

Wracając do "gry właściwej" ;)

Na forum BGG wyjaśniono działanie wydarzenia z karty The Hostile Press Corps. Jest to o tyle ważne, że wyjaśnienie idzie pod prąd powszechnie przyjętej zasady, że w przypadku niezgodności między regułą z instrukcji a zaleceniami z karty, obowiązuje to, co napisano na karcie.

W tym przypadku wykładnia jest następująca: karta The Hostile Press Corps zmusza Nixona do testowania przewagi w każdym stanie do końca tury, tak jakby w każdym z nich Kennedy dominował. Jednak NIE NALEŻY testować przewagi w stanach leżących w regionach, w których Nixon ma przewagę w mediach.
Czyli karta domyślnie daje czasową, wirtualną dominację Kennedy'emu we wszystkich stanach, ale nie "wyłącza" ogólnej zasady o zwolnieniu z obowiązku testowania przewagi w regionach z przewagą Nixona w mediach.

Tu dyskusja na ten temat: http://www.boardgamegeek.com/thread/337437

A tu z kolei: http://www.boardgamegeek.com/thread/236526 pojawił się gracz, który przedstawił optymalną jego zdaniem startegię dla obu graczy. Rzecz wygląda na solidnie przemyślaną (choć nie miałem czasu się wczytać) i sprawdzoną, a sprowadza sie do tego, żeby grając prowadzić niemal wyłącznie kampanię w stanach, nie marnując CP na nic innego. Na dodatek należy wybrać sobie dwa stany spośród trzech par: Wschód/Południe, Wschód/Środkowy Zachód, Południe/Środkowy Zachód. On to wszystko sobie zsumował, policzył średnie, przedstawił wyjątki etc. Mnie takie podjeście ściśle matematyczne nie odpowiada i psuje radość z gry, ponadto istnienie optymalnej strategii (gdyby zostało udowodnione) dyskwalifikowałoby grę. Na szczęście inni gracze zaoponowali, a autor na razie zamilkł, więc może nie jest tak źle. ;)

Gdyby ktoś chciał, to może sobie to przeanalizować. Ciekaw jestem konkluzji.
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8344
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » środa, 3 września 2008, 12:08

Na pierwszy rzut oka słabą stroną tej proponowanej strategii jest chyba niedobór momenum co może mieć opłakane skutki .Poza tym niektóre silne eventy są uzależnione od przewagi w issues. A ten strateg nie może być wszędzie aby gasić w zarodku wywołane tymi eventami pożary :)
Wstarczy poza tym aby założone cele w jednym z wielkich stanów nie zostały zrealizowane( skupiać się może ale przeciwnik nie śpi zwłaszcza jesli ma eventy prewencyjne :) ) aby strategia stanęła pod znakiem zapyania .

Ja wolę tworzyć strategie odpowiadające zmieniajacej się na planszy sytuacji :).
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu
Awatar użytkownika
Andy
Grossadmiral
Posty: 9591
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:49
Lokalizacja: Piastów
Kontakt:

Post autor: Andy » środa, 3 września 2008, 12:38

Strategos pisze:Ja wolę tworzyć strategie odpowiadające zmieniajacej się na planszy sytuacji :).
On też zwraca uwagę na ten czynnik, np. w odniesieniu do wybieranej przez gracza pary regionów "do zdobycia".
Oczywiście jego przemyślenia przekazałem bardzo prostacko. "Strategia" jest opisana w 13 punktach + 3 punkty opisu sytuacji, stwarzających zagrożenia dla jej realizacji.
Never in the field of human conflict has so much been owed by so many to so few...
Premier Winston Churchill, 20 sierpnia 1940 r.
...and for so little.
Porucznik pilot Michael Appleby, dzienny żołd 14 szylingów i 6 pensów
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8344
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » środa, 3 września 2008, 12:56

Ok ,mniej więcej już rozumiem co napisał na BGG :).
Miałbym ochotę z nim pograć i sprawdzxić czy gra jest gorsza niż myślałem czy też on nie ma racji :) .
Kiedyś mój kolega wymyślił defensywną strategię w grze Manewry Morskie i był dumny z jej skutecznosci. Do czasu ... ;D
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu
Awatar użytkownika
Strategos
Censor
Posty: 8344
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 17:53
Lokalizacja: Łódź

Post autor: Strategos » środa, 3 września 2008, 21:00

6 partia .
Mój Nixon śmiało podjął walkę o Wschód zabezpieczajac wcześniej przyczółki na Środkowym Zachodzie.Zona zapomniała o tym ,że zagrana przez nią karta dająca dodatkowy support check w Kaliforni w dniu elekcji może dać tę możliwość również przeciwnikowi jesli opanuje Conecticut. Ponieważ nie przypomniałem tej zasady w odpowiednim momencie a emocje targajace Żoną po przegranej były bardzo silne :devil: zdecydowałem się na unieważnienie wyników tej partii :).
Nadal 3 do 2 dla mnie.



ponownie rozegrana 6 partia.

Grałem Kennedym a Żona Nixonem.
Początek to umacnianie się w swoich regionach.
Potem zaczał się okres ,w którym Nixon wykorztystywał silne kakty eventowe . Kennedy szybko stracił przewagę na Wschodzie poteem Nixon uzyskał przewagę na Południu .Nie zareagował na Na Środkowym Zachodzie remis z przewagą Nixona.Żona postawniła postawić kropkę nad I przez pwiekszanie przewagi w poparciu . Wygladało na to ,że Kennedy nie ma już szans zwłaszcza ,że debatę przegrał . Promyk nadzieju zaświecił dla mnie w 6 rundzie Na ręku Kennedyego pojawiły się karty ,które odwróciły uwagę Nixona od Wschodu .Ostatnia ważna reduta Kennedyego w Nowym Jorku wytrzymała.Zanim w 7 rundzie Nixon powrócił na Wschód z Południa Kennedy rozpoczał walkę o Pensylwanię. Żona popełniła poważny błąd znów zainwestowała kartę w issues liczac na major endorsment który dopełniłby jej dominacji w poparciu we wszystkich obszarach. Otrzymała go ale cena która zapłaciła była zbyt wysoka. Zabrakło jej jedengo pkt operacyjnego do przejecia wpływów w kluczowej Pensylwanii poniosła też boelsne straty na Środkowym Zachodzie w w wyniuiku eventu.Jedyny trwały sukces Zony w 7 rundzie to zagranie pzrez Nixona niezależnych elektorów.
Dzień elekcji przynióśł mi sukcesywy w Maine , Północnej Karolinie i ...Kansas parwdizwa sensacja trzy niebieskie kostki przeciw dwum .
Nixon przejał co prawda Zachodią Wirginię i Montanę ale okazłao się to za mało. Tym razem Żona przeżyła prawdziwy szok . Długo nie mogła uwierzyć w to jak mogła prowadząc przez całą grę przegrać ... 266 do 261 .( wynik z przykładu w instrukcji ale na odwrót :)
4 do 2 dla mnie

7 partia
Tym razem ja nie miałem szczęścia grając Nixonem .
Żona rozegrała tę partię dobrze nie popełniajac błedów . Ja podjłem ryzyko w ostatnim posunieciu zdejmując czerwone kostki popracia z 4 bardzo ważnych stanów Środkowego Zachodu rezygnując z zagrania niezależnych elektorów. Liczyłem na poparcioe w Midwest ale Żona zdjeła w ostatniej chwili mój żeton Endorsement :/ .Przegrałem 323 do 214.
4 do 3 dla mnie.
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu
Awatar użytkownika
Arteusz
Praetor
Posty: 3182
Rejestracja: niedziela, 7 października 2007, 16:17
Lokalizacja: Kielce

Post autor: Arteusz » środa, 3 września 2008, 21:34

Andy pisze: Tu dyskusja na ten temat: http://www.boardgamegeek.com/thread/337437
Poczytałem troche tego i pozwolę sobie skomentować (punkt po punkcie):
1. Autor zapomniał o potędze kwestii i założył, że będzie miał tylko najlepsze karty na ręku. Poza tym rozmach pozwoliłby przeciwnikowi na przechwytywanie eventów z takich kart, bo przecież ładujemy tylko w stany a kwestie odpuszczamy dając zdobywać rozmach i to w dużych ilościach.
2. Chyba musiałby ktoś grać z kimś nie znającym gry, żeby móc zgarnąć ile się da w dwóch regionach. Przy biernej postawie przeciwnika możliwe, ale chyba tylko raz ktoś dałby się nabrać.
3. A co jak przeciwnik wybierze te same regiony?
4. Nie powiedziałbym nigdy ale raczej nie jest to region szczególnej walki wyborczej.
5. Zanim Ty zdominujesz jeden region to przeciwnik zagrywając karty np. Gatheringi może zdominować 2-3. I znowu przeciwnik musiałby być bierny.
6. A co np. z takimi kartami jak Congressional summer session (mój faworyt na jedna rundę) czy kartami długotrwałymi które dają dużo kostek ale też chronią przed kilkoma silnymi kartami.
7. Tu zacząłem się zastanawiać ile gier rozegrał ten gracz. Nie zna albo zapomniał że rozmach pozwala przechwytywać eventy na kartach.
8. Znowu założył, że karty z 2 CP dochodzą na rękę mu bardzo rzadko. Każdy by chciał żeby tak było, ale to CDG.
9. Kłaść przewagę w mediach w regionie zachodnim licząc na pozyskanie stanów nie zajętych przez nikogo. A co jeżeli przeciwnik zagra Gathering dla tego regionu i zdobędzie wszystkie stany. Gracz nie może tam przeciwdziałać bo jak sam pisze nigdy nie należy prowadzić tam kampanii.
10. Też nie powiedziałbym że nigdy, zależy od poczynań przeciwnika i kart na ręce.
11. Dobre na kogoś kto nie zna tej strategii. Jak ktoś zna to gracz nigdy nie wygrałby nawet jednej kwestii w takiej debacie. Chociaż debata i jakie karty tam odkładać to inna kwestia.
12. Ja wolę zagrywać kartę kandydata jak wiem, że na ręce mam kartę która umożliwi mi powrót karty kandydata do gry.
13. Gość twierdzi, że trzeba być elastycznym, a we wcześniejszych punktach znacznie usztywnił swoje działania w grze. Sprzeczność? :crazy:
Moje gry
Szlachectwa nie nabiera się przez urodzenie, ale przez czyny.
"Moim obowiązkiem, jako patrioty, nie jest umrzeć za swój kraj, ale sprawić, żeby wróg oddał życie za własny".
ODPOWIEDZ

Wróć do „Po II wojnie światowej”