Blue Water Navy (Compass Games)

Planszowe gry historyczne (wojenne, strategiczne, ekonomiczne, symulacje konfliktów) dotyczące okresu po II wojnie światowej.
vitas
Chasseur
Posty: 10
Rejestracja: poniedziałek, 6 lipca 2020, 14:17
Has thanked: 1 time
Been thanked: 6 times

Blue Water Navy (Compass Games)

Post autor: vitas » środa, 15 lipca 2020, 23:47

Graliście na komputerze w takie gry jak Harpoon? Jeśli tak, pokochacie planszową "Blue Water Navy" wyd. Compass Games. Zaryzykowałem i kupiłem. Cena spora, ale potencjał gry niesamowity. Akcja toczy się na Atlantyku, gdzieś od wschodnich wybrzeży Ameryki Północnej i Kuby bo Bałtyk i północne rejony półwyspu Kola. Naszym zadaniem jest kierowanie współczesną flotą w realiach III Wojny Światowej, która hipotetycznie wybuchła około 1983 roku. Dołączone scenariusze, zasady i żetony, wszystko składa się na obraz dobrze przemyślanej symulacji strategicznych działań morskich, z udziałem lotnictwa, wszelkiego rodzaju systemów defensywnych i ofensywnych oraz uproszczonego modelu działań lądowych. Polecam, a po rozegraniu pierwszego scenariusza podzielę się szerszą recenzją!
Obrazek
Obrazek
Awatar użytkownika
swampgoblin
Sergent
Posty: 109
Rejestracja: środa, 16 października 2019, 13:45
Has thanked: 8 times
Been thanked: 12 times

Re: Blue Water Navy (Compass Games)

Post autor: swampgoblin » czwartek, 16 lipca 2020, 00:24

Miałem chwilę, kiedy o niej myślałem, nie wiem tylko jak wypada w grze solo i czy nie trafi mnie coś przy czytaniu instrukcji. Wielu komentujących, nawet oceniających grę wysoko, narzekało na brak przejrzystości przepisów.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37347
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 520 times
Been thanked: 331 times
Kontakt:

Re: Blue Water Navy (Compass Games)

Post autor: Raleen » czwartek, 16 lipca 2020, 07:44

Patrząc na planszę, nie wygląda bardzo skomplikowanie, i widzę po żetonach grzybków atomowych, że broń jądrową jakoś w niej uwzględniono.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
vitas
Chasseur
Posty: 10
Rejestracja: poniedziałek, 6 lipca 2020, 14:17
Has thanked: 1 time
Been thanked: 6 times

Re: Blue Water Navy (Compass Games)

Post autor: vitas » czwartek, 16 lipca 2020, 13:10

Jest broń jądrowa. Po pierwsze możesz użyć przeciwokrętowych rakiet jądrowych. Po drugie, zajmując wojskami lądowymi Zagłębie Ruhry możesz aktywować użycie lądowej broni jądrowej. No i po trzecie, w dyspozycji rosjan są podwodne nosiciele, które ukrywają się w "bastionie" na północy (okręty klasy Yankee, Delta, Typhoon). Jeden ze scenariuszy przewiduje włamanie się tam i zatopienie. W innym możesz - jako Rosjanin - próbować przedrzeć się przez linię GIUK i sieć SOSUS (Grenlandia - Wlk.Brytania, sieć hydrofonów pasywnych na dnie) żeby ustawić się w pozycji dogodnej do pierwszego strzału. Ale nie znalazłem żadnego, który mówiłby o wywołaniu wojny atomowej. Natomiast możliwości są ogromne, bo jest i szpiegostwo, rozwój technologiczny, porty, naprawa, minowanie, satelity, konwoje, grupy bojowe, stabilność państwa itd. Osią rozgrywki jest ruch flot między obszarami i sprawdzanie na każdym, na których stoją jednostki przeciwnych stron, co się stanie, kto ucieknie, kto ucierpi, kogo wykryją. Jeśli wziąć pod uwagę różnorodność sprzętu i systemów, mix okrętów dieslowskich, atomowych, wywiadu satelitarnego, lotnictwa a nawet użycie jedynego amerykańskiego pancernika, robi się interesująco. Rozstawienie jednostek nie jest losowe, całość opiera się na pewnych podstawach historycznych. Żetony reprezentują prawdziwe jednostki (np. rosyjski Foxtrot na Bałtyku oznacza, że to flotylla złożona np. z trzech okrętów; symbol rakiety - rzeczywista salwa 8 rakiet, samolot - ~5 samolotów). Wg autora i recenzji, gra oddaje duży stopień realizmu. Szkoda, że nie uwzględnili Polski, ale patrząc na odwzorowany sprzęt czy desanty, jest w tym i cząstka naszej floty. Natomiast mamy flotę (i lotnictwo) niemiecką, holenderską, duńską, angielską, francuską, hiszpańską, turecką, libijską, kubańską, chyba też włoską i grecką i naturalnie US/ZSRR. Oczywiście chodzi o kluczowe elementy tych flot, bez zagłębiania się w jednostki drugorzędne.

Co do zarzutów w stronę nieczytelnej instrukcji - ona jest po prostu inna niż te, do których przyzwyczaiło nas choćby GMT. Tam wszystko jest po kolei, każdy aspekt wytłumaczony dogłębnie zanim przejdzie się do kolejnego. W Blue Water inaczej do tego podeszli, osią instrukcji jest jakby opis tur gry, przy czym jeśli w danym fragmencie pojawia się np. ruch okrętów desantowych, to od razu mamy fragment o okr. desantowych. Jak pisze o ruchu innych okrętów, to od razu wyczytamy o możliwości przeciwdziałania, o minowaniu itd. W dodatku do instrukcji wpletli wszelkie tabelki i modyfikatory, które mamy na planszetkach. Wydaje się, że czytając trzeba sobie robić własne notatki żeby się w tym wszystkim nie pogubić. Na plus jest to, że zawarto dużo przykładów. Na pewno popłaca znajomość tematyki czy wcześniejsze doświadczenia we wspomnianej na wstępie grze "Harpoon" albo "Colt Waters" na PC.
Awatar użytkownika
Aldarus
Chef de bataillon
Posty: 1042
Rejestracja: wtorek, 12 września 2006, 08:56
Lokalizacja: Warszawa - Bielany

Re: Blue Water Navy (Compass Games)

Post autor: Aldarus » piątek, 17 lipca 2020, 14:18

Gra ma dość wysoki próg wejścia. Instrukcja nie jest nawet taka tragiczna, ale jak dla człowieka w starszym wieku za dużo wyjątków i detali. Jak czytam to niby rozumiem, ale jak próbowałem grać, to co chwila się blokowałem i musiałem wertować instrukcję. Udało mi ostatecznie rozegrać 2 x solo jeden ze scenariuszy. Grało się fajnie, choć za każdym razem łapałem się po rozgrywce, że o niektórych przepisach (głównie wyjątkach) zapomniałem. Kampanii na poważnie jednak nie byłem w stanie ruszyć. Pewnie w dwie osoby byłoby łatwiej. Wadą jest też długość rozgrywki (kampania to w praktyce pewnie kilkanaście godzin), zaletą klimat rozgrywki. Może kiedyś jeszcze do niej wrócę...
Nie dyskutuj z idiotą.
Najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, potem pokona doświadczeniem.
Awatar użytkownika
swampgoblin
Sergent
Posty: 109
Rejestracja: środa, 16 października 2019, 13:45
Has thanked: 8 times
Been thanked: 12 times

Re: Blue Water Navy (Compass Games)

Post autor: swampgoblin » piątek, 17 lipca 2020, 18:40

Między innymi dlatego sobie ją póki co darowałem. Nie mam tyle czasu, żeby studiować długą instrukcję, a potem o wszystkim pamiętać Jest dokładnie tak, jak napisałeś - człowiek wszystko jarzy, a jak przychodzi do rozgrywki to się zaczyna wertowanie, a potem refleksja, że się o czymś zapomniało. Ja jeszcze mam tak, że jak wychwycę błąd rzutujący w poważny sposób na przebieg gry, to rozstawiam ją od nowa. I czas sobie płynie, a ja jestem w lesie. Lubię gry, które mają ok. kilkunastu stron instrukcji, takie jestem w stanie ogarnąć w międzyczasie przysłowiowym. Teraz, jak mawiał klasyk - gram w grę, która ma 8 stron zasad, a tak naprawdę 5 i jest ok. Choć chyba jednak jest trochę za prosta.
A samo Blue Water Navy podoba mi się zarówno od strony koncepcyjnej jak i graficznej.
vitas
Chasseur
Posty: 10
Rejestracja: poniedziałek, 6 lipca 2020, 14:17
Has thanked: 1 time
Been thanked: 6 times

Re: Blue Water Navy (Compass Games)

Post autor: vitas » czwartek, 10 września 2020, 22:06

W końcu, po żmudnym rozgryzaniu zasad "Blue Water Navy" od Compass Games, odważyłem się na pierwszy scenariusz.

Zgodnie z dyrektywą Politbiura, ześrodkowane w "bastionie"atomowe okręty podwodne z rakietami balistycznymi na pokładzie (SSBN) mają wyjść na pozycje i przystąpić do aktywnego odstraszania imperialistów. Sprawa dość trudna, bo trzeba przeniknąć przez linię GIUK - sieć hydrofonów pomiędzy Grenlandią, Islandią i Wlk. Brytanią - i patrolujące teren NATOwskie myśliwskie okręty podwodne (SSN) z silnym wsparciem powietrznym. Plan zakładał ześrodkowanie okrętów pod lodami Arktyki, podczas gdy silna grupa bojowa z lotniskowcem Kijów na czele miała zabezpieczyć północny akwen Atlantyku, tworząc czysty korytarz dla SSBN-ów. Zanim okręty nawodne wyruszyły z baz na płw. Kola (zła pogoda opóźniła plany o 1 dzień), NATO już w pierwszych dwóch dniach zmagań przystąpiło siłami dwóch grup SSN Los Angeles i norweskich dieslowskich okrętów typu Kobben do likwidacji wysuniętej sowieckiej osłony na tym akwenie, zatapiając leciwy dywizjon atomowych okrętów typu November. W odpowiedzi przyczajona sowiecka Alfa, przy wsparciu dwóch grup Tu95, zatopiła norweskie Kobbeny (trzeba przyznać, że twardo się broniły), a z bazy Polarny wyruszył powolny dywizjon dieslowskich Foxtrotów. Na ten ostatni, w trzecim dniu zmagań spadły dwie eskadry Nimrodów, nieskutecznie próbujące wcześniej zatopić Alfę, która z racji charakterystyki kadłuba, skutecznie uniknęła trafienia i ciągle manewrowała w rejonie Szetlandów. Na tym akwenie zrobiło się ciasno i niebezpiecznie, zwłaszcza, że w czwartym dniu dopłynęła grupa bojowa sowieckich okrętów nawodnych, skutecznie rozpoznana przez dyżurujące w okolicy samoloty brytyjskie. Wprawdzie startujące z lotniskowca Jaki-38 próbowały temu przeciwdziałać, ale przy znikomym zasięgu i słabej skuteczności - co zresztą odpowiada rzeczywistości - nie zapobiegły rozpoznaniu. Do grupy tej dołączyła Alfa, czyniąc zespół niebezpiecznym związkiem zdolnym zmienić staus-quo na Morzu Północnym. Wprawdzie to nie rejon Islandii i Północnego Atlantyku, jak zakładał plan, niemniej rozpoznanie tego związku przez wrogie siły, zagęszczenie okrętów przeciwnika i spotkanie z Alfą zrewidowały plany. Doszło do walnej bitwy, w której efektowne otwarcie zaliczyły przyciągnięte wizją łatwego łupu nowoczesne okręty klasy Los Angeles, osłabiając grupę okrętów typu Krivak, a tym samym potencjał ASW całego zespołu. Równolegle pod lodami Arktyki na patrol wyszła para Sturgeonów, czyniąc ten kierunek niebezpiecznym dla Sowietów. Tym czasem wytworzyła się ciekawa sytuacja, bo przy tak dużym zaangażowaniu wszelkich będących do dyspozycji NATOwskich sił na Morzu Północnym, z zamieszania skorzystały sowieckie Tajfuny z Viktorem III w charakterze osłony. Na pełnej prędkości, nie licząc się z towarzyszącemu temu hałasowi, który i tak był niesłyszalny w tle toczącej się tu bitwy, nieniepokojone, przedarły się przez niebronioną teraz linię GIUK do bezpiecznej strefy...

Kurcze, nie sądziłem, że ta gra będzie tak pasjonująca. To dopiero pierwszy scenariusz, w dodatku początek, ale emocje są spore, a o grze się myśli w wolnych chwilach. Instrukcja - tak jak to wielu wcześniej stwierdziło - jest dość nieprzystępna. Trzeba przeczytać całość kilka razy, żeby odczuć, że coś tam zaczyna świtać. Przy dzieciach, rodzinie i braku czasu, to już spore wyzwanie, wymagające samozaparcia. Brakuje wideoporadników, bo te które są, są po koreańsku i nie tłumaczą wszystkiego. Bardzo pomagają zawarte na końcu przykłady i rozbudowane FAQ na BGG. Zasadniczym i chyba jedynym problemem jest tu sposób prowadzenia poszczególnych starć. Trzeba krok po kroku siedzieć z instrukcją, a najlepiej jej własnym tłumaczeniem i przez to się przebijać. Mechanika poszczególnych starć jest dość nowatorska i chyba dlatego nieintuicyjna, znaczenie mają dublety w kościach, rzuty "naturalne" bez modyfikatorów i z modyfikatorami, wszelkiego rodzaju charakterystyki okrętów, wzajemne oddziaływania itd. W grze widać ogromny potencjał, bardzo wyraźna jest projekcja rzeczywistych zmagań morskich. To gratka dla tych, którzy grali w pecetowego Harpoona albo lubią tematykę Polowania na Czerwony Październik. W dodatku autor pracuje nad nowym tytułem, osadzonym w realiach Pacyfiku. To jedna z tych gier, które mają wysoki próg wejścia, a później aż żal ją odstawiać, żeby przypadkiem czegoś nie zapomnieć.

W sieci znajdziecie instrukcję i moduł Vassala, czyli praktycznie wszystko co potrzebne, żeby zagrać za darmo. Wersja pudełkowa to prawie 450 zł, niemniej obcowanie z żetonami i ogromną mapą - bezcenne. Vassal naturalnie ratuje w sytuacji braku czasu i miejsca.

Obrazek
efendie
Chasseur
Posty: 19
Rejestracja: piątek, 24 lipca 2020, 10:16
Has thanked: 5 times
Been thanked: 4 times

Re: Blue Water Navy (Compass Games)

Post autor: efendie » środa, 21 października 2020, 12:37

Zagrałbym na vassalu
ODPOWIEDZ

Wróć do „Po II wojnie światowej”