Rozgrywki

Iganie 1831, Ostrołęka 16 lutego 1807 i inne gry oparte na zasadach systemu
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43830
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 4272 times
Been thanked: 2704 times
Kontakt:

Re: Rozgrywki

Post autor: Raleen »

To prawda z tym układem faz. Dla mnie błędem jest też to, że nie miałeś piechoty po sąsiedzku z artylerią, by w razie czego schować artylerzystów. Natomiast w dalszej fazie rozgrywki, tam gdzie się zbliżałeś na środku do lasu, niewydzielenie tyralierów i niespróbowanie wdarcia się nimi do lasu. Ale żeby nie było, nie Ty pierwszy przegrałeś Polakami. Różnie bywało tak naprawdę. Tylko nie ze wszystkich rozgrywek, z tych, w których ja uczestniczyłem czy obserwowałem, są relacje. Inni gracze mogą mieć też swoje doświadczenia i wrażenia.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Mariusz
Adjoint
Posty: 742
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:53
Lokalizacja: Warszawa/Bruksela
Has thanked: 69 times
Been thanked: 34 times

Re: Rozgrywki

Post autor: Mariusz »

Baterii Bema to chyba trzeba pilnować jak oka w głowie w tym scenariuszu. Zawsze lepiej ustawiać ją do współdziałania z piechotą. Wtedy można jej zapewnić osłonę piechoty.
Alea iacta est.
Awatar użytkownika
Cesarz
Caporal-Fourrier
Posty: 85
Rejestracja: sobota, 25 stycznia 2020, 21:19
Has thanked: 53 times
Been thanked: 60 times

Re: Rozgrywki

Post autor: Cesarz »

Z baterią Bema to prawda. Wraz z ułanami (prawie) "nie do zdarcia" stanowią o sile Polaków w tym scenariuszu. Ważne jest także wejście tyralierami do lasu, jak napisałeś Raleen. No cóż, trzeba więcej grać, żeby więcej rzeczy widzieć. Na pewno inaczej gra się Polakami kiedy ma się do dyspozycji baterię Bema i ułanów, którzy po niedawnej porażce są żądni zemsty. Dlatego z chęcią rozegrał bym jeszcze więcej partii, także drugą stroną :).
"Stu marnych żołnierzy znaczy mniej niż dwudziestu wyborowych, zjedzą zaś oni pięć razy więcej"

Maksyma generała Bonapartego, o której (na swoje nieszczęście) zapomniał cesarz Napoleon I
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43830
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 4272 times
Been thanked: 2704 times
Kontakt:

Re: Rozgrywki

Post autor: Raleen »

Jest trochę szachów, bo niby ci Rosjanie są pod każdym względem słabsi, ale jak się wystawisz, to i rosyjska kawaleria może dać Ci radę. Inaczej zresztą ten scenariusz byłby całkowicie jednostronny. Polacy przejechali by się za każdym razem po Rosjanach i że tak powiem nie byłoby zabawy.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Cesarz
Caporal-Fourrier
Posty: 85
Rejestracja: sobota, 25 stycznia 2020, 21:19
Has thanked: 53 times
Been thanked: 60 times

Re: Rozgrywki

Post autor: Cesarz »

To prawda. Jak to Rosjanie - liczy się ilość a nie jakość :D. W naszej partii jak celnie trafiłem jeden z oddziałów kawalerii, to po prostu stwierdziłeś, że jak nie ten to inny oddział zaszarżuje na biednych Mazurów :). Trochę jak szarańcza. Zresztą, nie tylko kawaleria, ale jeszcze nie zapominajmy o równie dzielnych jegrach i grenadierach, tylko czekających na to, żeby odbić Iganie, a i o chcących wyjść na tyły Polaków cofającej się najdzielniejszej z dzielnych ariergardy, co Tobie się udało podczas naszej rozgrywki. Także na pewno nie stworzyłeś całkowicie jednostronnego scenariusza, w którym Polacy z zamkniętymi oczami maszerują naprzód :).
"Stu marnych żołnierzy znaczy mniej niż dwudziestu wyborowych, zjedzą zaś oni pięć razy więcej"

Maksyma generała Bonapartego, o której (na swoje nieszczęście) zapomniał cesarz Napoleon I
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43830
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 4272 times
Been thanked: 2704 times
Kontakt:

Re: Rozgrywki

Post autor: Raleen »

Kilka zdjęć z rozgrywki w scenariusz "Odwrót Łubieńskiego" z "Ostrołęki 26 maja 1831", która miała miejsce na ostatnim (czerwcowym) spotkaniu klubu Strategos. Pierwsze cztery zdjęcia, przedstawiające sytuację na koniec 3 etapu, zamieściłem w relacji ze spotkania klubowego, więc jeśli przeglądaliście tamtą relację, to je już widzieliście. Kolejne pięć zdjęć przedstawia sytuację w połowie 4 etapu (po fazach Rosjan). Grałem Rosjanami i pewnie wyjdzie, że znowu się chwalę, ale wrzucam tak jak wyszło. Polacy zostali częściowo związani walkami na początku rozgrywki na wschód od lasu i potem polska obrona posypała się na tej wysokości, tak że ostatecznie na tym odcinku w 4 etapie rosyjskie kolumny spokojnie przemierzały las, pędząc przed sobą uciekające polskie oddziały, ponieważ naprzeciwko nie bardzo było komu je powstrzymać. Tak też czasem może potoczyć się ten scenariusz, wszystko zależy od graczy i jak wykorzystają posiadane siły.


Sytuacja na koniec 3 etapu

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Sytuacja w połowie 4 etapu (po fazach Rosjan)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Kristo.kk
Adjoint
Posty: 705
Rejestracja: poniedziałek, 14 lipca 2008, 18:50
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 4 times
Been thanked: 84 times

Re: Rozgrywki

Post autor: Kristo.kk »

Zachęcająco wygląda rozstawienie Rosjan na wzgórzach. Czy to artyleria dała się we znaki polskim oddziałom? Sporo jej tam stoi.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43830
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 4272 times
Been thanked: 2704 times
Kontakt:

Re: Rozgrywki

Post autor: Raleen »

Ta piesza, która wdrapała się na wzgórza nie za bardzo zdążyła się dać we znaki, ale gdyby bitwa była kontynuowana na tym odcinku... Co najwyżej w jednym etapie stojąc z tyłu mogła trochę powstrzymywać zapędy Polaków. Dała się we znaki natomiast artyleria konna, której dwie baterie są koło mokradeł, a operowała tam jeszcze jedna bateria konna - gwardyjska.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43830
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 4272 times
Been thanked: 2704 times
Kontakt:

Re: Rozgrywki

Post autor: Raleen »

W ostatni weekend graliśmy z Krystianem w "Iganie 1831". Niżej zdjęcie przedstawiające ciekawą sytuację, jaka miała miejsce na koniec 4 etapu.

Obrazek

Chaos bitewny na niespotykanym poziomie. Jednostki obu stron są tak ze sobą przemieszane, że trudno uwierzyć jak do tego doszło. Zwróćcie uwagę zwłaszcza na dwa dywizjony polskich ułanów (z czego jeden z D2) po prawej stronie i trzy dywizjony rosyjskiej kawalerii w tamtym rejonie (z czego jeden z D2 i dwa z D1). Także pozycja baterii Bema (4 blak), co tu dużo mówić, dość nietypowa. Ciekawe w tej rozgrywce było to, że Rosjanom udało się uratować i wycofać za wieś Iganie dwie małe baterie artylerii. W późniejszej fazie, mimo swojej wydawałoby się niewielkiej siły, okazały się im bardzo pomocne. Przebieg walk do 4 etapu był taki, że Polacy zdobyli Iganie, ale zostali z nich wyparci przez świeżo przybyłą zza rzeki brygadę jegrów. Jak to zwykle bywa, dużo jednostek rosyjskich zostało rozbitych, co widać po ucieczkach tłoczących się w lesie i zaroślach na tyłach. W międzyczasie w ramach rozkazów Polacy koordynowali działania piechoty i kawalerii, a Rosjanie w decydującym momencie usiłowali przechylić szalę sprowadzając zza zachodniej krawędzi Litewski Pułk Ułanów, w momencie gdy w szyku polskim pojawiły się luki nadające się do wykorzystania przez kawalerię.

W późniejszej fazie rozgrywka także obfitowała w zwroty akcji i ciekawe momenty. Polacy ponownie zaczęli zyskiwać przewagę i ciężko zdezorganizowali większość nacierających od strony Igań jegrów, a także rozbili większość sił rosyjskiej ariergardy. Do tego udało im się sprowadzić na plac boju brygadę Bogusławskiego. Rosjanie, zanim zaczęli się sypać, rozbili im jednak całą kawalerię, co później okazało się mieć istotny wpływ na przebieg walk. W ostatnim momencie Rosjanie ratowali się sprowadzając na plac boju zza rzeki brygadę grenadierów pod Geismarem, która utrzymała Iganie, wsparła mocno chwiejących się jegrów i świeża ruszyła do ataku na zdezorganizowane i zmęczone dotychczasowymi walkami oddziały polskie. W starciach tych odznaczyła się skromna artyleria rosyjska, która strzelając na najbliższy dystans pomogła wydatnie własnej piechocie. Jak na ironię, pod koniec bateria Bema, mimo że znacznie liczniejsza od rosyjskich baterii i znacznie lepiej od nich wyszkolona, zupełnie się nie spisała.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Cesarz
Caporal-Fourrier
Posty: 85
Rejestracja: sobota, 25 stycznia 2020, 21:19
Has thanked: 53 times
Been thanked: 60 times

Re: Rozgrywki

Post autor: Cesarz »

Chciałbym podziękować za tą bardzo ciekawą i wyrównana rozgrywkę, choć pod koniec gry Polacy całkiem się posypali (więcej zdjęć nie robiliśmy). Chyba napisałeś wszystko, co się działo i było istotne dla przebiegu partii. Moim zdaniem, bardzo zaważyło na przebiegu rozgrywki to, że zdołałeś wycofać nieliczną artylerię za Iganie, które bardzo skutecznie (nawet bardziej niż bateria Bema) powstrzymywała i odpierała swoim ogniem nacierających Polaków i może nawet bardziej Ci pomogła pod Iganiami niż brygada grenadierów, ponieważ w krytycznym momencie celnie ostrzeliwała kartaczami wykonujące pościgi polskie bataliony. Strzelała także celnie (jak na swoje możliwości) artyleria zza rzeki. Zupełnie zawiodła mnie bateria Bema - jedyne co jej się udało to zdezorganizować na D2 jeden z dywizjonów Litewskiego Pułku Ułanów, który przedarł się na moje tyły. I w sumie to tyle...
Po wprowadzeniu brygady jegrów dosyć nieszczęśliwie rzucałem na odwroty moich oddziałów, co w połączeniu z koniecznością przechodzenia przez własne oddziały sprawiło, że skrzydło pod Iganiami całkiem się posypało, co ratowałem sprowadzając brygadę Bogusławskiego i po długim namyśle odpowiednio manewrując i atakując zdołałem odepchnąć rosyjskie kolumny. Zresztą "wysokie wygrane" nie padały tylko podczas odwrotów, ale często podczas prób manewrów, a to powodowało dalsze dezorganizacje, co Rosjanie skrzętnie wykorzystywali, wiążąc moje oddziały.
Podczas naszej rozgrywki zdarzyły się również dwie bardzo ciekawe sytuacje. Podczas rozstrzygania jednej z szarż rosyjskiej kawalerii doszło do nietypowej sytuacji - nieoczekiwanie konie, jak na paradach uczone przeprowadzania "szarż" w celach inscenizacji, zatrzymały się tuż przed frontem szarżowanych ułanów, który nie mogli wcześniej kontrszarżować, i w ten sposób dzielni ułani mogli utrzymać pozycje i odeprzeć atak, co niestety nie zdało się na długo, bowiem zostali niedługo potem rozbici. Do drugiego zdarzenia doszło już pod koniec trwania gry, kiedy to niedawno co zreorganizowani ze stanu ucieczki rosyjscy huzarzy postanowili rozprawić się ze śmiało hasającymi polskimi tyralierami, znajdującymi się w terenie czystym bez osłony własnej piechoty. Ważne było to, że kawaleria była w stanie D2 i szarżowała w kolumnie. Otóż, po niecelnym ostrzale tyralierów doszło do walki, w której... wyjątkowo dzielnie i ofiarnie polscy tyralierzy, zapewne walcząc w małych grupkach i strzelając z najbliższej odległości do osaczającej jej kawalerii, zdołali wytrwać szarżę i odeprzeć szarżę huzarów. Dokładnie nie pamiętam, ale najprawdopodobniej padł wtedy wysoki rzut ("wysoka wygrana" :)) i zdecydowały przesunięcia w tabeli za efektywność - w ten sposób huzarzy powtórnie tchórzliwie pierzchli po przegranej walce. Wyjątkowa ofiarność (a raczej szczęście) tyralierów i tak nie zdołała odmienić losów bitwy...
Morał jest taki, że jednak można skutecznie walczyć tyralierą z kawalerią, co prawda z D2, o mniejszym morale i szarżującą w kolumnie, ale to tylko takie tam szczegóły...
"Stu marnych żołnierzy znaczy mniej niż dwudziestu wyborowych, zjedzą zaś oni pięć razy więcej"

Maksyma generała Bonapartego, o której (na swoje nieszczęście) zapomniał cesarz Napoleon I
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ostrołęka 26 maja 1831”