Pierwsze rozgrywki

Iganie 1831, Ostrołęka 16 lutego 1807 i inne gry oparte na zasadach systemu
Awatar użytkownika
Pablo
Chef de bataillon
Posty: 1036
Rejestracja: czwartek, 1 października 2009, 00:28
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 7 times

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Pablo »

Jak na scenariusz wprowadzający, to był bardzo emocjonujący pojedynek.
Tak się wkręciłem, że nawet nie wiem na którym etapie zakończyliśmy rozgrywkę.
Dzięki za grę, teraz zdecydowanie lepiej mi się studiuje podręcznik.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43244
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3839 times
Been thanked: 2380 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Raleen »

To prawda, że emocji nie brakowało. Kristo jak zwykle bardzo dzielnie walczył!

Za to po tych ostatnich rozgrywkach doszedłem do wniosku, że warto zrobić jeszcze jeden taki krótki scenariusz wprowadzający, taki do pogrania sobie... Jak tylko znajdę trochę czasu i kiedyś siądę nad tym, coś sklecę.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43244
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3839 times
Been thanked: 2380 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Raleen »

Graliśmy dziś z Czmielonem w scenariusz wprowadzający. Zagraliśmy aż trzy razy, a potem jeszcze zagraliśmy w "Conquest of Paradise" na trzech, z udziałem Jednorożca.

Dla ciekawych czas rozgrywek:
Pierwsza rozgrywka - 1 godzina
Druga rozgrywka - 1 godzina
Trzecia rozgrywka - 3 godziny
Dwie pierwsze rozgrywki zakończyły się oczywiście przed czasem, ale tylko z tego powodu, że sytuacja rozwinęła się bardzo niekorzystnie dla Czmielona. Ostatnim razem ostro kombinował i walczył do ostatniego etapu, tak że zeszło dłużej. Był też za trzecim razem bliski zwycięstwa. Wszystkie trzy rozgrywki grał Rosjanami. Ponieważ moje rozstawienie wyjściowe było dość podobne we wszystkich trzech rozgrywkach (gracz polski w tym scenariuszu ma pewną swobodę jak się rozstawi), to Czmielon mógł przećwiczyć różne warianty. Próbował m.in. późniejszego wprowadzania części sił w trakcie scenariusza, co na pewno trochę mu pomogło, bo wiązało część polskich oddziałów. Ciekawe doświadczenie dla mnie jako autora zagrać trzy razy pod rząd i to z dobrym graczem, bo w tych pierwszych rozgrywkach też nie było tak, że gra toczyła się do jednej bramki.

Niedługo jeszcze jedna relacja z rozgrywki w scenariusz "Odwrót Łubieńskiego", ze zdjęciami. Graliśmy z Pablo i Radkiem w jeden z poprzednich weekendów.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43244
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3839 times
Been thanked: 2380 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Raleen »

W Warszawie chwilowa przerwa w graniu w "Ostrołękę", bo wakacje i wiadomo, ale dostałem niedawno wieści, że są rozgrywki prowadzone poza stolicą, co mnie cieszy. Najbliższa okazja będzie na konwencie w Muszynie 12-15 sierpnia. Spróbuję zrobić relację i napisać o tym jak było.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43244
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3839 times
Been thanked: 2380 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Raleen »

Najbliższe granie w "Ostrołękę" na Polach Chwały - zapraszam. W sierpniu graliśmy także w Muszynie.
We wrześniu powinniśmy wrócić do intensywniejszych rozgrywek.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43244
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3839 times
Been thanked: 2380 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Raleen »

Dziś graliśmy z Czmielonem w "Odwrót Łubieńskiego". Przeciwnik wybrał sobie Rosjan, ja grałem Polakami. Z ciekawszych momentów rozgrywki, na początku wykonał bardzo zgrabny manewr kawalerią w kierunku drogi w centrum, blokując mi odwrót, ale szarża dwóch dywizjonów strzelców konnych zmiotła huzarów pułku Łubieńskiego, co zniechęciło Rosjan do wchodzenia w bliższą styczność z Polakami. W późniejszej fazie rozgrywki z początku przeciwnik bardzo szybko posuwał się pod Pomianem, posłał Kozaków na obejście przez zagajniki i lasy na lewym skrzydle. Potem dość sprawnie posuwał się też w centrum dopóki nie przerzuciłem tu dodatkowych sił. Najsłabiej szło mu na północy, gdzie tyralierzy polscy obłazili co chwilę nacierające rosyjskie kolumny i dezorganizowali je. Na samym początku udało mi się też zaskoczyć kawalerię gwardii w lesie, która potem musiała rejterować przed tyralierami. Rozgrywka rozstrzygnęła się w 7 etapie, kiedy to pod Pomianem Rosjanie wyszli z zagajnika i dostali się w krzyżowy ogień dwóch polskich baterii artylerii konnej, która strzelając kulami (z rykoszetowaniem) doprowadziła do ucieczki dwóch jednostek, a trzecią (trzybatalionowa kolumna) ciężko zdezorganizowała i odrzuciła. Potem pojawiła się polska kawaleria, która rozbiła Kozaków, przepędziła artylerzystów baterii artylerii konnej gwardii i doprowadziła do ucieczki jeszcze jednego batalionu. Ta sytuacja podłamała moralnie Czmielona, tym bardziej, że równocześnie w trudnej sytuacji znalazła się rosyjska piechota w centrum, ciężko zdezorganizowana i niemogąca się zebrać by kontynuować natarcie, tak więc na tym zakończyliśmy, a że czasu zostało po tym sporo to zagraliśmy jeszcze partyjkę w "Kaisers Pirates", jak to mamy w takich sytuacjach w zwyczaju.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
cadrach
Capitaine
Posty: 874
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Has thanked: 82 times
Been thanked: 139 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: cadrach »

https://lh3.googleusercontent.com/-RB81 ... CN0672.JPG

Sytuacja końcowa po wczorajszej treningowej rozgrywce z kolegą. Grał pierwszy raz, zasad nawet nie tłumaczyłem, tylko wyjaśniłem reguły ruchu i wyróżniłem szyki, ale nie mówiłem od razu, który jest dobry w jakim momencie. Samo wyszło w trakcie gry, oczywiście w trakcie niej dopowiadałem czasem co trzeba, ale było to minimum.

Polacy mieli cały 3 pułk z 5 DP i z II korpusu kawalerii cały pułk strzelców konnych oraz jeden dywizjon chyba mazurskich ułanów. No i baterię ciężkiej artylerii. Wyjątkowo ustaliliśmy, że może ona strzelać ogniem pośrednim granatami, jeśli obserwatorzy z innych oddziałów będą widzieli ostrzeliwaną rosyjską jednostkę.

Rosjanie - cała 3 DP wsparta kawalergardami z Dywizji Kirasjerów. Zagrałem Rosjanami i, jak widać, zostałem rozbity.

Graliśmy stosując uproszczone zasady walki - zamiast procentów od razu przesunięcia w tabeli. Wyszło świetnie. Przypuszczam, że będę często stosował te zasady.

Krótko mówiąc: zagrałem w tę słynną, wymagającą, ciężką, pełną modyfikatorów etc., etc., etc., grę Raleena nie tłumacząc zasad i dało się. Może kolega, z którym zagrałem, zechce kiedyś się tu pojawić, to napisze słowo o swoich wrażeniach. Myślę, że najważniejsze było to, że mieliśmy dosłownie kilka żetonów. Wszystko było do ogarnięcia dla totalnie początkującego. No i nie marnowaliśmy czasu na obliczanie siły (procenty), tylko od razu graliśmy modyfikatorami - złapał wszystko w minutę.
no school, no work, no problem
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43244
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3839 times
Been thanked: 2380 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Raleen »

Świetne wieści. Widzę, że grono graczy nam się poszerza :)
Mała potyczka na pewno najlepsza na początek.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
cadrach
Capitaine
Posty: 874
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Has thanked: 82 times
Been thanked: 139 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: cadrach »

To było dla mnie ciekawe doświadczenie w tłumaczeniu zasad. Zastosowałem coś podobnego niedawno w Krakowie tłumacząc reguły Polis. Wytłumaczyłem to, co ważne w danej chwili (żeby się ruszyć) i potem stopniowo dopowiadając resztę tylko w przypadku potrzeby. Nie podpowiadałem w niczym, nawet jak gracze robili oczywiste błędy - post factum poznawali zasadę, która im kazała za te błędy zapłacić.

To podejście zadziałało ponownie i myślę, że będę je stosował przy tłumaczeniu zasad zawsze. Fakt, że mój kolega po tej grze w ogóle nie zna właściwości linii, nie wie, co to ostrzał kulami pełnymi, nie wie nic o przesunięciach za Efektywność w tabeli walki przy ustalaniu stopnia dezorganizacji (nie miałem okazji tego tłumaczyć, bo zawsze fartem wychodziło, że Efektywność nie miała znaczenia, więc nawet o tym nie wspomniałem), zasady kontrszarży też są mu w sumie obce (sam tylko szarżował, a moja kawaleria na wstępie dostała U po szarży na czworobok i tyle ją widziano), a są jeszcze inne zasady, których nie poznał lub zrobił to bardzo powierzchownie.

Ale z drugiej strony ma już podstawę do tego, by grać i potrafi to robić tym, czym grał, bo sam dochodził do większości rzeczy. Resztę pozna kiedy indziej; to co sam wytestował, zapamięta lepiej niż przy suchym wyjaśnianiu całych zasad przed grą. Ja tego nie cierpię i zawsze mnie nudzi, gdy ktoś mi tak tłumaczy reguły, stąd takie eksperymenty. Przy okazji wyszło, że zasady uproszczone do walki są świetne. Są może nieco przegięte (tzn. 2 przesunięcia to na pewno więcej niż 75%), ale gra idzie migiem. Poza tym: kto jeszcze zagrał z kimś początkującym w grę wojenną po prostu wyjmując kilka żetonów i pytając przeciwnika, który woli kolor i tłumacząc, co znaczą cyfry na żetonie? :-)
no school, no work, no problem
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43244
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3839 times
Been thanked: 2380 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Raleen »

Ostatnio udało nam się zagrać w "Iganie 1831" w klubie Strategos (było 10-te spotkanie klubu). Napiszę pokrótce o tej rozgrywce w tym wątku, żeby nie tworzyć kolejnych. Grałem Polakami, moim przeciwnikiem był Maciej, który grał Rosjanami (z własnego wyboru). Początkowo wydawało się, że Rosjanom idzie całkiem dobrze. Większość kawalerii na zachodnim brzegu Muchawca uniknęła rozbicia, Polacy posuwali się powoli, Rosjanom udało się przegrupować. Polski atak skupił się na rosyjskiej baterii artylerii stojącej pod Iganiami. Po tym jak zbliżyła się do niej bateria Bema, udało się ją unieszkodliwić tzn. obsługa uciekła od ostrzału na bliski dystans kartaczami. Rosjanie dobrze kombinowali obchodząc Polskim Pułkiem Ułanów wieś od wschodu. W pewnym momencie na 2 puł wyskoczył dywizjon Polskiego Pułku Ułanów (chodzi o rosyjski pułk, wchodzący w skład Litewskiej Dywizji Ułanów). Polacy nie zdołali wykonać kontrszarży bocznej, ale starcie wygrali. Co więcej, dywizjon 2 puł rozbił potem dywizjon huzarów, który w tym samym czasie rzucił się na baterię Bema. Następnie już powoli Polacy zdobywali przewagę. Przede wszystkim udało im się dość łatwo dojść piechotą do lasu i wedrzeć się do niego, co powstrzymało marsz rosyjskich uzupełnień. Sukcesem Rosjan było odparcie pierwszego szturmu na Iganie. Polacy zdobyli tylko jedno pole obsadzane przez wydzieloną jednostkę, ale główny atak został zdezorganizowany celnym ogniem z zabudowań (polska kolumna dostała D2). Później Rosjanom uda się odnieść jeszcze jeden duży sukces, rozbijając w walce kontrszarżujący dywizjon 2 puł. Z czasem jednak położenie środkowe zaczęło oddziaływać na korzyść Polaków. Powstrzymywali w lesie marsz odwodów i po zdobyciu w kolejnym ataku Igań, zbliżyli się do mostu. Nie pomogło wprowadzenie do walki całej brygady jegrów i grenadierów. Rosjanie dość dobrze i długo trzymali się po lewej (zachodniej) stronie pola bitwy, jednak nieudany kontratak na Iganie i straty ponoszone w walkach leśnych ostatecznie załamały ich wolę walki. Na zdjęciu koniec rozgrywki w 6 etapie.

Obrazek
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
jacus1944
Lieutenant
Posty: 516
Rejestracja: czwartek, 21 listopada 2019, 22:41
Has thanked: 126 times
Been thanked: 173 times

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: jacus1944 »

Kto ruszałby się następny po sytuacji przedstawionej na zdjęciu?
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43244
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3839 times
Been thanked: 2380 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Raleen »

O ile pamiętam to była sytuacja w połowie etapu i następna była polska piechota. Albo końcówka etapu, czyli rosyjska piechota.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 43244
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 3839 times
Been thanked: 2380 times
Kontakt:

Re: Pierwsze rozgrywki

Post autor: Raleen »

Szykowała się kolejna rozgrywka, ale póki co się rozeszła.

Co do tej sytuacji na zdjęciu wyżej: oczywiście, gdyby teraz ruch miała kawaleria rosyjska, sytuacja nie wyglądałaby dla Polaków tak różowo, ale wtedy Rosjanie by nie kapitulowali... Natomiast jaki z tego morał? Różnica jednego posunięcia to w tej grze nieraz bardzo dużo, więc losowa sekwencja faz potencjalnie bardzo dużo zmienia, zwłaszcza gdy sytuacja na polu bitwy jest dynamiczna. Najbardziej dotyczy to kawalerii, która była takim właśnie rodzajem broni, gdzie niejednokrotnie niewiele było trzeba by przechylić szalę, wymagającym szybkich decyzji itd. Myślę, że tutaj bardzo dobrze to widać.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ostrołęka 26 maja 1831”