Rozgrywki

Iganie 1831, Ostrołęka 16 lutego 1807 i inne gry oparte na zasadach systemu
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37764
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 868 times
Been thanked: 521 times
Kontakt:

Rozgrywki

Post autor: Raleen »

Pozwolę sobie założyć ogólny temat na krótsze relacje z rozgrywek, bo zauważyłem, że jeszcze takiego nie ma. Niekoniecznie każdy ma czas po każdej rozgrywce obszernie się rozpisywać i robić zdjęcia. Ja też nie zawsze mam czas i możliwości. W zamierzeniu ten wątek będzie na takie relacje i dyskusje o nich.

Ostatnio udało nam się zagrać z Maciejem w drugi scenariusz do "Ostrołęki 26 maja 1831", czyli ten przedstawiający główną część bitwy pt. "Bitwa na zachodnim brzegu Narwi". Maciej grał Rosjanami, ja zaś Polakami. Zaczęło się dobrze dla Rosjan, nawet bardzo dobrze. Zdecydowanie wygrali walkę z dwoma nacierającymi jako pierwsze batalionami 8 Pułku Piechoty (rzuciłem najgorzej jak się dało - 16, i mimo przewagi zostałem odrzucony przez grenadierów astrachańskich i Suworowa). Rosjanie nie naciskali jednak zbyt mocno, by nie uaktywnić przedwcześnie reszty 3 DP. Wkrótce jednak i ona ruszyła, ale ogień rosyjskiej artylerii bywał dość celny. Strzelała głównie granatami, więc strat w sile żywej zazwyczaj nie było, za to dezorganizacja szerzyła się i owszem. Co gorsza dość słabo spisywali się polscy tyralierzy. Nie dość, że ich ogień okazywał się niecelny, to przy wycofywaniu łatwo się dezorganizowali. I tak oddziały 3 DP (nie całej, bo bez grupy Bogusławskiego, czyli oddziałów pobitych wcześniej w Ostrołęce i liżących rany na tyłach) ścierały się z Rosjanami bez większych efektów. Oddziały rosyjskie wyszły do przodu, ułani gwardii, którzy nieoczekiwanie pozostali na zachodnim brzegu, kręcili się tu i ówdzie nie do końca wiedząc co ze sobą zrobić. Polska artyleria prowadziła z początku niemal wyłącznie ogień na mosty, w większości z powodzeniem. Nie tamowało to jednak przeprawy kolejnych rosyjskich sił na zachodni brzeg Narwi. Moskali stopniowo przybywało, a wraz z tym czuli się coraz pewniej. Dość liczne, operujące z przodu kolumny odważnie wdawały się w walki z Polakami. W 5 etapie została aktywowana do ruchu 1 DP gen. Rybińskiego. Widząc, ze 3 DP wdała się dość intensywnie w walki, ruszyła na prawo, częściowo omijając mokradło znajdujące się w centrum pola bitwy, a częściowo stając za plecami 3 DP. Polskie dowództwo postanowiło wykorzystać do maksimum 3 DP, która z czasem zaczęła odnosić pewne sukcesy, dzięki temu, że więcej oddziałów przeformowano w tyraliery i tylko w głębi szyku znalazły się kolumny. Wreszcie przyszedł czas na włączenie się do walki 1 DP, która natarła trochę z boku. Rosjanie przeczuwali to i nieco się cofnęli, ale tuż przed wejściem do akcji 1 DP wkradło się w ich szeregi zamieszanie. Spowodowała je ucieczka jednego z oddziałów przez mosty, która doprowadziła do ich uszkodzenia. Dzięki temu polska artyleria postanowiła skierować ogień na rosyjskie kolumny na przyczółku. Rosjanie ratowali się, zagrywając żeton "Dzieci kłujcie ich!", który pozwolił im zreorganizować dużą część oddziałów i podjąć kontratak. 1 DP rozpoczęła jednak generalny atak, wspierany przez artylerię (głównie 1 klp), szybko posuwając się do przodu. Rosyjska artyleria, zgromadzona już w pełnej sile wzdłuż Narwi, zaczęła grzmieć na całego. Polskie bataliony posuwały się jednak do przodu. Gdzie to możliwe, Polacy operowali tyralierami, chowali nowe pułki za wzgórzami, żeby nie narażać ich na ogień. Po tym jak artyleria polska ponownie wprowadziła trochę zamętu w rosyjskich szeregach, kolumny ruszyły do ataku w tych miejscach, gdzie ogień rosyjskiej artylerii został przesłonięty przez własne oddziały. Rosjanie ratowali się przeprowadzając całą artylerią ogień huraganowy. Nie przyniósł on zadowalających rezultatów, do tego stanowiska trzech baterii ogarnęły dymy spowodowane intensywnym prowadzeniem ognia (pojawiały się one sporadycznie także wcześniej). Wreszcie Polakom udało się zaatakować z całą siłą, tyraliery doszły do Narwi, skupiając na sobie uwagę najbliższych baterii artylerii, stojących po drugiej stronie rzeki. Sytuacja Rosjan stawała się coraz trudniejsza, po jednym etapie przerwy rosyjska artyleria ponownie wykonała ogień huraganowy (dzięki kolejnemu żetonowi bonusowemu). Rosjanie ratowali się też zagrywając żeton "Oficer Adlerberg", ułatwiający reorganizację. W międzyczasie zerwały się jednak mosty, a liczba rozbitych oddziałów na przyczółku wzrastała. Rosyjska artyleria rozbiła ogniem trzy albo cztery kolumny polskiej piechoty, większość 1 DP goniła resztkami sił. Polakom udało się jednak okrążyć i rozbić ostatnie dwa sprawne bataliony pod dowództwem gen. Berga i tym samym odnieść w 13 etapie automatyczne zwycięstwo.

Podziękowania dla Macieja za to, że dzielnie stawał. Grał po raz pierwszy w ten scenariusz, więc łatwo mu nie było (granie stroną rosyjską wybrał sam).
Scenariusz potrafi uśpić czujność, szczególnie gracza rosyjskiego. Nieraz wydaje się, że wszystko idzie znakomicie, a potem nagle sytuacja całkowicie się zmienia.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Maciejz94
Appointé
Posty: 46
Rejestracja: czwartek, 1 marca 2018, 21:54
Has thanked: 5 times
Been thanked: 8 times

Re: Rozgrywki

Post autor: Maciejz94 »

Tak jak napisałeś do pewnego momentu zdawało się, że wszystko mam pod kontrolą, żeby potem w ciągu 2-3 etapów mozolnie budowane pozycje runęły jak domek z kart. Widać bardzo mocno (zaryzykuje stwierdzenie, że chyba najmocniej w całej serii) znaczenie tyralier polskich, które są bardzo trudne do zneutralizowania. Popełniłem liczne błędy przy użyciu artylerii rosyjskiej (zbyt koncentrowałem się na ogniu ofensywnym, zamiast postawić na defensywny), jak również zbytnio podchodziłem pod pozycje artylerii polskiej (już druga strefa ostrzału jest groźna dla pułków rosyjskich). Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły żetony, po lekturze sprawozdań z tego scenariusza spodziewałem się,że pełnią rolę symboliczną i ubarwiającą scenariusz jednak po rozgrywce przyznaję, że kilka razy zdołały odwlec wcześniejsze zakończenie partii. Nie doceniłem również siły polskiej artylerii która raz uruchomiona w obliczu gigantycznej siły ognia baterii rosyjskich, wydawała się więcej robić niż one. Sama rozgrywka leciała również bardzo szybko, o wiele szybciej niż w scenariuszu I oraz II z 1807.
Awatar użytkownika
dbj
Sous-lieutenant
Posty: 445
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 15:09
Lokalizacja: Muszyna
Has thanked: 28 times
Been thanked: 36 times

Re: Rozgrywki

Post autor: dbj »

Maciejz94 pisze: piątek, 12 lutego 2021, 14:48 Bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły żetony, po lekturze sprawozdań z tego scenariusza spodziewałem się,że pełnią rolę symboliczną i ubarwiającą scenariusz jednak po rozgrywce przyznaję, że kilka razy zdołały odwlec wcześniejsze zakończenie partii.
Czy chodzi Ci o żetony bonusowe?
Grając z Raleenem trzeba być skoncentrowanym i uważać do samego końca. To gracz, który - jak rasowy szachista - optymalizuje każdy ruch, a że w Ostrołękę trochę pograł to nie musi długo myśleć 😉 i zanim się człowiek obejrzy, to jest pozamiatane.

Też grałem z Raleenem w ten scenariusz, tyko Polakami, też szło mi dobrze na początku, a potem Raleen zaczął czarować bonusami i było pozamiatane 😉. Chociaż prawdziwy powód porażki był trochę inny...
Nie ma idealnych systemów, są tylko takie, które akceptujemy bardziej lub mniej.
Autor nieznany, przełom XX i XXI wieku.
Awatar użytkownika
Maciejz94
Appointé
Posty: 46
Rejestracja: czwartek, 1 marca 2018, 21:54
Has thanked: 5 times
Been thanked: 8 times

Re: Rozgrywki

Post autor: Maciejz94 »

Ja jestem dumny jak Raleenowi jedną jednostkę do ucieczki doprowadzę :D. Teraz trzeba przysiąść z "drugiej strony" planszy i Skrzyneckim powojować.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Ostrołęka 26 maja 1831”