Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Forum systemu bitewnego "Muskets & Tomahawks".
Awatar użytkownika
sowabud
Lieutenant
Posty: 582
Rejestracja: wtorek, 10 listopada 2009, 18:50
Lokalizacja: Budapeszt-Warszawa na zmianę

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: sowabud » wtorek, 20 maja 2014, 10:39

Fajna bitwa była. Dobrze że Tomek się wkreca, im nas więcej tym lepiej.
Co do bitwy. Nie możemy zrzucić przegranej na kości, bo te jakoś fatalne nie były. Ale MiT to taka fajna gra, że można też zwalić winę na karty. :D Kadzik fatalnie dla nas tasowal.Mieliśmy także źle ustawienie wyjściowe, które wynikało z fatalnego przebiegu ataku marines. Nikt tam nie mógł przewidywać porażki. Jakby tam sprawy poszły lepiej, to wówczas Regularni Yoriego i Noska musieliby walczyć bokiem do naszych regularnych i armaty. Co znaczy ustawić sie bokiem do działa York przetestowal na skórze własnych górali. W najcięższym momencie dopomogl nam scenariusz i przegrupowanie lekkiej piechoty brytyjskiej. Bez tego przeciwnicy nie mieliby punktów za cel, ale według mnie szybko nakryliby nas czapkami. Gratulacje dla zwycięzców i Gloria victis.

Podrzucilem wczoraj Kadzikowi plan kampanii. Jak zrobię mapke i obgadamy to wrzuce na forum. Jak sie spodoba to może jeszcze przed wakacjami udałoby sie ją zacząć. Starałem sie w niej uhonorowac nas wszystkich.
Awatar użytkownika
sowabud
Lieutenant
Posty: 582
Rejestracja: wtorek, 10 listopada 2009, 18:50
Lokalizacja: Budapeszt-Warszawa na zmianę

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: sowabud » środa, 21 maja 2014, 08:30

U siebie też już wrzucilem. Dzięki wszystkim za grę a Kadzikowi za gościnę i trud przygotowania scenariusza.
Kadzik

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: Kadzik » środa, 21 maja 2014, 12:14

Bardzo się cieszę, że wszyscy dobrze się bawili :)
Będę robił dłuższą relację, by wrzucić na zagraniczne fora i pokazać jak rewelacyjne mamy figurki i tereny. Mogę wykorzystać Wasze zdjęcia?
Awatar użytkownika
sowabud
Lieutenant
Posty: 582
Rejestracja: wtorek, 10 listopada 2009, 18:50
Lokalizacja: Budapeszt-Warszawa na zmianę

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: sowabud » środa, 21 maja 2014, 13:29

Pewnie, że tak, tylko moje fotki trochę kiepskie wyszły.
Awatar użytkownika
Yori
Praefectus Praetorio
Posty: 1698
Rejestracja: piątek, 28 listopada 2008, 19:09
Lokalizacja: Warszawa man! Złu mówi zawsze: no pasaran!

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: Yori » środa, 21 maja 2014, 19:08

Wykorzystuj do woli :D
Kadzik

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: Kadzik » wtorek, 1 lipca 2014, 14:22

Mamy nowego gracza w Wawie. Już pomalował starter i wziął dodatkowo box regularnych :D
Awatar użytkownika
sowabud
Lieutenant
Posty: 582
Rejestracja: wtorek, 10 listopada 2009, 18:50
Lokalizacja: Budapeszt-Warszawa na zmianę

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: sowabud » wtorek, 1 lipca 2014, 15:52

Tajemniczo piszesz. Francuz czy Anglik, bo nie wiem czy go lubić czy nie :?: Co do grania, to mi do połowy sierpnia weekendy odpadają, niestety. :(
Kadzik

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: Kadzik » wtorek, 1 lipca 2014, 15:57

Niestety Brytyjczyków wziął :P
Kadzik

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: Kadzik » czwartek, 10 lipca 2014, 01:43

Szanowni gentelmeni!
26 lipca (sobota) robimy bitkę na Wilczej. Zaczynamy o 11 od ustawienia terenu i zorientowania się, kto przybędzie i jakie siły można wystawić. Faktyczną rozgrywkę rozpoczniemy na półgodziny przed zenitem :)

Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie każdemu pasuje ten termin i godziny, ale przyjdą jeszcze inne okazje.

Scenariusz biorę oczywiście na siebie!
Awatar użytkownika
sowabud
Lieutenant
Posty: 582
Rejestracja: wtorek, 10 listopada 2009, 18:50
Lokalizacja: Budapeszt-Warszawa na zmianę

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: sowabud » czwartek, 10 lipca 2014, 09:06

To jedyny weekend w wakacje kiedy wstępnie mi pasuje.
Kadzik

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: Kadzik » czwartek, 10 lipca 2014, 09:09

Super, że się wstrzeliliśmy :D
Awatar użytkownika
sowabud
Lieutenant
Posty: 582
Rejestracja: wtorek, 10 listopada 2009, 18:50
Lokalizacja: Budapeszt-Warszawa na zmianę

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: sowabud » czwartek, 10 lipca 2014, 14:31

A może rozpoczniemy kampanię. Moja propozycja.

Teren kampanii
Obrazek

Teren kampanii zajmuje powierzchnię 180*360 cm i został podzielony na trzy pasy, które łącznie dają 18 „ćwiartek”. Każdy z pasów to jedna mata GW.

Rzeka Yanik
Na północnym krańcu znajduje się ujście rzeki Yanik do jeziora Toma. (Jezioro nie zostało zaznaczone, należy przyjąć, że północny kraniec terenu nim jest. To teren niedostępny, ale po którym mogą pływać łodzie i statki. Z północy na południe, przez ćwiartki 2-5-8-11-12-15-18 płynie rzeka Yanik, dzieląc teren kampanii na niemalże równe dwie połowy. Yanik to duża i zdradliwa rzeka. Mogą pływać po niej nawet dość duże łodzie i czółna. Czasami na rzece tworzą się małe wyspy, które po jakimś czasie znikają. Istnieje na niej jeden most w mieście Yortown oraz zlokalizowano dwa stałe brody. U ujścia rzeki znajdowała się stara francuska faktoria łowców futer Kadzoix, przy której siły płk Sowau zaczęły budować fort. Tam znajduje się Bród Północny. Bród Środkowy znajduje się we wsi Nosville, która leży w zakolu rzeki u styku ćwiartek 8-9-11-12.

Przez Yanik nie można normalnie przechodzić, ponieważ ma silny nurt i niestałe dno, które ciągle się zmienia. Każdorazowo, kiedy jednostka chce przez nią przejść musi robić test K6. Ruchomy bród jest znajdowany (rzekę można przejść wg normalnych już zasad) dla:

Indianie 2+
Traperzy 3+
Każdy inny rodzaj lekkiej, nieregularnej piechoty 4+
Jednostki regularne, milicja, cywile 5+
Wozy, artyleria – mogą przechodzić przez Yanik tylko przez most lub stałe brody.

Kadzoix
Stara faktoria to i tak szumna nazwa tej starej chałupy zbudowanej na miejscu dawnego obozowiska Indian. To mały dom mogący pomieścić zaledwie 4 figurki. Teren wokół jest pozbawiony pól, stoi kilka starych płotów. Pełno za to skrzyń, pakunków, beczek z towarami po które przychodzą Indianie.

Mount Saint Jean Martin
Obok Kadzoix budowany jest mały francuski fort, któremu płk Sowau nadał dumną nazwę Mount Saint Jean Martin. Póki co gotowy jest parter, w budowie zaś pierwsze piętro (artyleryjskie) oraz dach. Docelowo fort ma posiadać 4 lekkie armatki (na zasadach swivel gun), po jednej w każdym kierunku, polową trzyfuntówkę oraz ciężką, okrętową sześciofuntówkę. Teren fortu (ćwiartka 2) nie jest ogrodzony, a załoga mieszka tymczasowo w dużych namiotach. Wokół pełno zebranego drewna w sążniach przygotowanego do budowy. Teren generalnie jest pokryty skałami i kępami drzew, które jeszcze nie zostały wykarczowane.

Nosville
Nosville dzięki temu, że posiada trzy chałupy kryte drewnianymi dachówkami można nazwać wsią. Wokół wsi wykarczowano większość lasów, pozostawiając nieliczne kępy drzew na opał oraz krzaki, dające schronienie ptactwu i osłonę przed wiatrem. Dość liczne pola uprawne otoczone są płotami. Na południowy-zachód znajduje się Bród Środkowy przez Yanik.

Yortown
W porównaniu do wcześniej wspomnianych osiedli to prawdziwa metropolia. Największym budynkiem (bynajmniej wcale nie najczęściej odwiedzanym) jest drewniany kościół. Z wieży widać okoliczne pola uprawne poprzecinane rowami (teren dość podmokły) oraz okoliczne lasy i góry w których żyją dzicy. Drugim ważnym budynkiem są koszary, w których rozlokowali się szkoccy górale płk McYoriego. Pojawiająca się w mieście lekka piechota najczęściej nocuje w przybytku pod Czerwona różą, dlatego nie budowano dla niej specjalnego schronienia. O tym, że to miasto świadczy też fakt, ze kobiety noszą nie drelichowe spodnie, jak w Nosville, a prawdziwe sukienki. Yortown posiada także kamienny most, zbudowany przez Francuzów jeszcze pod koniec XVII wieku, kiedy okolice przeżywały gospodarczy rozkwit. Dziś większość plemion indiańskich jest wroga dla poddanych króla Jerzego. Handel futrami przechwycili Kanadyjczycy, a rolnictwo nie mogło rozwinąć skrzydeł z powodu najazdów Huronów.

Reszta ćwiartek
Pionowy pas ćwiartek 1-4-7-10-13-16 to góry, skały, strumienie, lasy i dzikie ostępy w których żyją i polują Huroni. Ich wioska nie jest zlokalizowana, najprawdopodobniej są to ćwiartki 1-4-3-6, ponieważ wiadomo, iż lubią być blisko jeziora, ale nie nad sama wodą. Także ćwiartki 3-6, 11-14 oraz 9-12-15 to tereny dzikie, gdzie więcej jest lasów i skał, a mniej gór i jarów.

Wojna
Okolica niczym się nie wyróżniała na kanadyjskim pograniczu. Francuzi i Anglicy długi czas nie wchodzili sobie w paradę – do pewnego stopnia nie byli konkurencyjni. Jedni polowali i handlowali futrami, drudzy powoli karczowali lasy i zamieniali je w uprawne pola. Nie mniej obszar upraw cały czas się zwiększał co prowadziło do wybuchu ukrytego konfliktu. Dodatkowo władze francuskie zdecydowały się postawić w pasie nadgranicznym szereg placówek wojskowych, które miały dać oparcie niewielkim, ale silnym ogniowo garnizonom, wyposażonym w artylerię okrętową. Dzięki rzekom i jezioru łatwo było je wzmacniać, a w razie konieczności – wycofać się.

Siły angielskie
W Nosville na stałe stacjonował oddział lekkiej piechoty i rangersów, dowodzony przez ppłk O´qura, razem liczący 400 punktów. Czasami pojawiali się Mohawkowie, angielscy czerwonoskórzy sprzymierzeńcy, którzy pełnili funkcje rozpoznawcze. Ich siły nie przekraczały 200 punktów. Pułkownik McYori posiadał w Yortown siły ni to duże – ni to małe. Co prawda na papierze 800 punktów to nie lada potęga. Ale część sił musiała na stałe pełnić funkcję garnizonową w mieście. Strzec trzeba było mostu, magazynu z prochem i żywnością oraz domostw i dobytku kolonistów. Siły, które można było użyć w polu, to zaledwie połowa tej kwoty. Ponadto Anglicy nie posiadali na razie armat, co szczególnie martwiło McYoriego. Brak ten podkreślał w każdym raporcie. Połowa jego sił to regularne wojska. Pięknie wyglądają w równym szyku, a dźwięki melodii granych na dudach szkockich górali płoszą nawet dziką zwierzynę. Reszta to lekka piechota wszelkiego sortu, dobra do chowania się po krzakach. W razie jakiejś tragedii można było liczyć na posiłki, ale było to niepewne, bo przełożony, gen. Fairfax to tchórz, który trzymał cały pułk do ochrony swej osoby.

W Nosville można było liczyć na kolonistów (6 figurek) i lokalną milicję (6 figurek). Także Yortown mogło wystawić milicjantów – aż 12, i tyle samo kolonistów. Siły te nie mogły jednak wychodzić poza miasto i wieś.

Siły francuskie
Wieści, aczkolwiek niesprawdzone, niosły, że nad brzegiem jeziora pojawiły się wojska regularne. Do tej pory w rejonie operowali tylko traperzy, Huroni i trochę żabojadzkiej piechoty morskiej. Ich siły szacowano na 200 punktów traperów i 500 marines. Indian nigdy nikt nie policzył, ale przewyższali oni co najmniej dwukrotnie liczebnością angielskich sprzymierzeńców. Ile było regularnych wojsk – tego McYori nie wiedział. Czy aby na pewno tylko 300 punktów, jak podpowiadała logika? Trzeba to sprawdzić!

Cel kampanii
Cel kampanii to zniszczenie fortu (dla Anglików) lub zajęcie bądź zniszczenie Yortown. Przewiduję 2-3 starcia przed ostateczną bitwą. Celem walk rozpoznawczych jest osłabienie przeciwnika oraz zebranie jak największej liczby punktów za scenariusze, co będzie skutkować przewagą taktyczną w decydującej batalii.

Scenariusz 1 – Rozpoznanie

Teren działania: ćwiartki 4-5-6-7-8-9

Siły angielskie:
Garnizon Nosville (400 punktów)
Koloniści i milicja (zgodnie z opisem)
Wsparcie z Yortown (50 punktów regularnej piechoty)
Indianie (8 figurek)

Koloniści i milicja nie może opuszczać Nosville. Regularna piechota może działać tylko w ćwiartce 8-9, w Nosville i na jej przedpolach.

Cel angielski 1: zdobyć jeńca (figurka zabita w walce wręcz). Ilość jeńców nie gra roli. Wartość jeńców jest punktowana następująco:
Szeregowy regularny, marines: 1
Podoficer regularny:2
Oficer marines: 4
Oficer regularny: 5

Cel angielski 2: odszukać wieś Huronów lub przekonać się że w pasie działania nie ma wioski.

Odnalezienie wioski: 3 punkty
Jeżeli nie odnaleziono wioski, to po 1 punkcie za rozpoznanie ćwiartki 4-6-7
Za spalenie wioski: 5 punktów (wioska składa się z 2 chat lub ich znaczników)

Cel angielski 3: rozpoznać jak najdalej
Jeżeli jakakolwiek jednostka angielska licząca co najmniej 3 figurki dojdzie do północnej krawędzi planszy w ćwiartce 4 lub 6, to gracz otrzymuje po 2 punkty za każdą rozpoznaną krawędź. Jeżeli jest to jednostka Mohawków, nie musi mieć 3 figurek.

Rozstawienie sił angielskich – ćwiartki 8-9, całkowicie we wsi, na wschodnim brzegu Yanik. Wieś zajmuje nie więcej niż po ¼ ćwiartki 8-9.

Siły francusko-indiańskie
W ćwiartkach 5-6 znajduje się do 200 punktów traperów i marines w kordonie dokładnie w połowie mapy. Ubezpieczają oni wyręb drzew na budowę fortu. W styku ćwiartki 5-8 nad rzeką (z dowolnej strony) znajdują się dwie łodzie z drzewem i francuskimi kolonistami (po 2 na łódź). Łodzie odpływają w drugiej rundzie. Jedną łódź uruchamia karta Artyleria. W kolejnych turach łodzie poruszają się aktywowane kartą Artyleria z prędkością 10 cali (jedna karta – jedna łódź).

Cel francuski 1: dowieść drewno
Za dopłynięcie każdej łodzi do brzegu planszy gracz dostaje 4 punkty. Za utracenie każdego drwala -1 punkt. Łódź bez drwali płynie normalnie, ale jest warta tylko 2 punkty.

Po pierwszym angielskim wystrzale, ale najpóźniej od drugiej tury, wchodzą na planszę posiłki francuskie: 100 punktów marines/traperów i 100 punktów regularnych zgodnie z aktywacją kart. W pierwszej rundzie, wszystkie karty są już w talii, ale jednostki posiłków są aktywowane dopiero po pierwszym angielskim wystrzale. Jeżeli Anglik nie wystrzeli, a wyciągnięta zostanie np. karta regularnych, aktywacja ta przepada.

Cel francuski 2: zabić ich jak najwięcej
Za zabicie przez Francuzów każdych 6 walczących figurek – 1 punkt oraz za zabicie każdych 3 figurek cywili i milicji – 1 punkt. Za spalenie każdego domu po 2 punkty.

Nie licząc łodzi, jednostki francuskie nie mogą samodzielnie opuścić pola bitwy, muszą na nim pozostać do końca 5 tury, chyba, że uciekną.

Indianie
Jeżeli gracz francuski zdecyduje się wystawić obozowisko Huronów, musi je przed grą, po wystawieniu terenów, zaznaczyć na papierowej mapie. Obozowisko jest widoczne dopiero z 12 cali niezależnie od terenu. Jeżeli obozowisko nie jest wystawione, gracz otrzymuje 12 figurek Huronów, których wystawia na granicy ćwiartki 7-8. Może ich poruszyć dopiero, gdy Anglicy przekroczą Yanik. Jeżeli wystawi obozowisko, dostaje dodatkowo 100 punktów Huronów, których wystawia w obozowisku. Mogą się oni poruszyć, dopiero po zlokalizowaniu obozowiska przez Anglików.

Jeżeli obozowisko jest wystawione i nie zostanie zlokalizowane gracz francuski otrzymuje 5 punktów. Za każde 5 zabitych figurek przez Huronów, gracz otrzymuje 1 punkt. Za spalenie przez Huronów domów w Nosville – tak jak w przypadku Francuzów.

Różne
Oficerowie przydzielani są za darmo w maksymalnej przysługującej liczbie. Obowiązuje normalne morale. Gra trwa 5 tur. Na koniec 5 tury zapada zmrok i każdy idzie do domu. Straty krwawe figurek, przeliczone na punkty siły, dzielone są na pół i bezpowrotnie tracone. (Np. strata 8 zabitych regularnych po 8 punktów to 32 punkty strat w kampanii).

Większe krwawe straty w wojskowych figurkach przeciwnika zaowocują gorszym morale o 5% w następnej bitwie (sprawdzenie morale po osiągnięciu 45% strat). Zwycięstwo w punktach scenariusza zaowocuje przewagą taktyczną w następnej bitwie. Przewaga taktyczna polega na tym, że w pierwszej i drugiej turze pierwsza karta aktywacyjna powraca do talii po wykonaniu aktywacji.

Jeżeli zostanie rozpoznana wieś indiańska, Huroni muszą zebrać w odwecie przynajmniej 5 skalpów. Mniejsza ilość będzie miała negatywne następstwa w kolejnej bitwie. Rozpoznanie wioski indiańskiej będzie miało przykre konsekwencje w kolejnej bitwie. Mohawkowie muszą zdobyć co najmniej 1 skalp huroński. Niezdobycie skalpu będzie skutkowało ich niższą samooceną i będzie miało przykre konsekwencje. Skalpy zdobywa się tylko w walce wręcz.
Kadzik

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: Kadzik » wtorek, 22 lipca 2014, 21:02

Sowabud niestety się nie pojawi. Czy któryś z dżentelmenów zaglądających w te rejony forum chce potwierdzić przybycie? Grać będziemy tak czy siak (choćby sam ze sobą pyknę i przetestuję kilka pomysłów :P) ale może deklaracja jednego zmotywuje innych :D
Awatar użytkownika
sowabud
Lieutenant
Posty: 582
Rejestracja: wtorek, 10 listopada 2009, 18:50
Lokalizacja: Budapeszt-Warszawa na zmianę

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: sowabud » piątek, 3 października 2014, 13:09

Odkurzam temat.
8 listopada mamy z Janim wolną chatę. To sobota, ale nie będzie kolezżanki małżonki. Możemy zagrać u nas, lub gdziekolwiek. Generalnie się stęskniłem za Muszkietami. Do tego czasu domaluje redoubtowych 6 regularnych zabomjadów i dwie panienki. Kto chętny i jakie macie propozycje. Może byśmy kampanię jakąś zaczęli. Swoją propozycje wrzuciłem jakiś czas temu.
Kadzik

Re: Muskets & Tomahawks - granie w Warszawie

Post autor: Kadzik » środa, 15 października 2014, 11:50

Poinformowałem Noska, Tomka oraz Marcina (Marcin nie miał okazji z nami zagrać, bo zawsze pracował, ale ma od pyty Indian)

Biorę na siebie przygotowanie scenariusza :)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Muskets & Tomahawks”