Serialami obrodziło

Filmy, seriale, programy telewizyjne i wszelkie inne tematy związane z kinem i telewizją.
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Pejotl
Major en second
Posty: 1144
Rejestracja: czwartek, 24 lipca 2008, 22:26
Lokalizacja: Warszawa

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Pejotl » piątek, 2 listopada 2018, 17:50

Dla miłośników kina tarantinowskiego - "Tokyo Vampire Hotel"
https://www.youtube.com/watch?v=3L25Q-5PFBE
(najlepsze kawałki z pierwszych 10 minut ;-) pierwszej części)
Serial produkcji Amazon. Można go obejrzeć za darmo jak ktoś ma Amazon Prime.
Człowiek potyka się o kretowiska, nie o góry.
Awatar użytkownika
Sarmor
Lieutenant General
Posty: 4010
Rejestracja: wtorek, 21 września 2010, 14:06
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 4 times
Kontakt:

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Sarmor » niedziela, 4 listopada 2018, 08:11

Widziałem wersję filmową - czyli serial mocno pocięty na potrzeby pokazów festiwalowych. Początek był nawet całkiem-całkiem, taki "Wampir: Maskarada" w Japonii, ale jak już pojawił się wątek samego hotelu wraz z wątkami post-apo, to ten film zupełnie przestał mieć sens.
W filmowej wersji wyszło, że między głównymi bohaterkami powstała bardzo silna więź, ponieważ... jechały kiedyś razem windą. :lol: (Podejrzewam, że w serialu było coś więcej, ale musieli to wyciąć).
"For when countries are in conflict, then we find the soldier's part
Is to clean up all the troubles that the politicians start."

The Node / Sturmovik Commander PL Zapraszam!
Santa
Sergent-Major
Posty: 159
Rejestracja: środa, 8 maja 2013, 12:45

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Santa » wtorek, 6 listopada 2018, 23:33

Kod: Zaznacz cały

Jeżeli uważasz, że nie jest to nie wiem co dla Ciebie jest dobrym serialem.
Trzecia seria jest słabsza.
Widziałem wiele lepszych seriali, a z najlepszymi to on nawet nie ma co stawać w szranki. Pierwsza trójka, to dla mnie nieodmiennie "Deadwood", "The Wire" i "Mad Men". Bardzo wysoko stawiam też "Rodzinę Soprano", "Fargo", "True Detective" i "Narcos". Nieco niżej "The Night Off", "Rome" czy "Hell on Wheels" (szczególnie pierwsze dwa sezony). A, zapomniałbym o znakomitym "Justified" i "Better Call Saul". To tak pokrótce i z wyłączeniem wojennych i komediowych historii.
Awatar użytkownika
elahgabal
Général en Chef
Posty: 5888
Rejestracja: wtorek, 18 listopada 2008, 19:14
Lokalizacja: Kraków
Been thanked: 1 time

Re: Serialami obrodziło

Post autor: elahgabal » środa, 7 listopada 2018, 17:34

No i jak widać ilu ludzi tyle opinii:
Santa pisze:Widziałem wiele lepszych seriali, a z najlepszymi to on nawet nie ma co stawać w szranki. Pierwsza trójka, to dla mnie nieodmiennie "Deadwood", "The Wire" i "Mad Men". Bardzo wysoko stawiam też "Rodzinę Soprano", "Fargo", "True Detective" i "Narcos". Nieco niżej "The Night Off", "Rome" czy "Hell on Wheels" (szczególnie pierwsze dwa sezony). A, zapomniałbym o znakomitym "Justified" i "Better Call Saul". To tak pokrótce i z wyłączeniem wojennych i komediowych historii.
Z wymienionych przez Ciebie, które widziałem: "Sopranos" jak dla mnie obok Blindersów nawet nie stało. Obejrzawszy to od deski do deski za grosz nie jestem w stanie zrozumieć fenomenu tego serialu. Jeżeli miałbym z czymkolwiek porównywać to "Sopranos" jest najbliżej telenoweli. Taki "Ray Donovan" zjada ich na śniadanie.
Co do "Rzym" i "True Detective". Gdybyś napisał, że masz na myśli pierwsze serie obu zgodziłbym się w 100%. Ale niestety te seriale mają drugie serie. O ile w przypadku "Rzym" druga seria zawiera "jedynie" takie fabularne "zbiegi okoliczności", że zęby bolą o tyle drugiej serii "TD" nie ma nawet co wspominać. Taka słabizna.
W efekcie jak dla mnie ocena całościowa niestety spada, bo co to za serial, którego twórcy nie potrafią zrobić dwóch równych serii.

O "The Wire" czytałem, że to dobra rzecz, ale pierwszy odcinek odrzucił mnie całkowicie. Tak samo z tego co pamiętam próbowałem "Mad Men" i też nie zagrało. "Narcos" jeszcze przede mną.
"Jakie warunki mam im przedstawić?" "Najgorsze, jakie wymyślisz."
Kondeusz do Puységur (oblężenie Furnes, 1648 r.)

https://www.youtube.com/watch?v=RUmdWdEgHgk
Santa
Sergent-Major
Posty: 159
Rejestracja: środa, 8 maja 2013, 12:45

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Santa » piątek, 9 listopada 2018, 11:01

Z wymienionych przez Ciebie, które widziałem: "Sopranos" jak dla mnie obok Blindersów nawet nie stało.
Zgadza się, bo jest o niebo lepsze. Nie jest to jednak telenowela, bo wątki miłosne mają tam dość drugorzędne znaczenie. Rozumiem, że może Ci nie odpowiadać klimat, ale postacie, dialogi, sposób działania mafijnej rodziny zarówno na podłożu gangsterskim, jak i zwykłym, życiowym, jest fenomenalny. Znakomicie ukazano hipokryzję tych ludzi, chociaż oczywiście główny bohater jest jeden i jest nim Tony. Ewolucja tej postaci, podobnie zresztą jak innych bohaterów, dojrzewanie młodych "latorośli", pojawianie się kolejnych osób, które muszą zastępować, tych, co odeszli, historie z przeszłości i zasadniczo linia fabularna to największe atuty tego serialu. O grze aktorskiej nie wspominam, bo to dość oczywista sprawa, nie na darmo wypłynął na tym Gondolfini.
W scenariuszu nie ma luk fabularnych co jest moim największym zarzutem do "Peaky Blinders" no i większych nielogiczności (ten sam zarzut do historii angolskich chłopaczków).
"Rzym" lubię, ale nie jest to najlepszy serial, jaki widziałem, ot jeden z lepszych. Tego rozgraniczenia na dwa sezony kompletnie nie czaję, bo zbiegi okoliczności są w obu. Bardziej mnie bolą zęby od nieścisłości historycznych i to dlatego nie cenię go wyżej. Ale jest genialną zachętą dla ludzi niespecjalnie lubiących historię, do wprowadzenia i klimatu. Scenariusz i gra aktorska podobnie jak z "Sopranos".
o tyle drugiej serii "TD" nie ma nawet co wspominać. Taka słabizna.
Miałem już na ten temat dyskusję z kolegami, ale nikt jakoś nie wykazał mi, na czym polega owa "słabizna". Druga sprawa, że często są to osoby, które cierpią na tzw "syndrom pierwszego/jednego sezonu". Czyli owszem oglądają seriale, ale szybko o sie nudzą, coś im nie gra, spodziewali się, że w każdym sezonie będzie jakieś zaskoczenie, nowa jakość i powrót efekty "wow", jaki jest przy obejrzeniu czegoś nowego. Jakby byli trochę skazani na ciągłe rozczarowania, bo tego nie będzie.

Zresztą nie na tym dla mnie polega siła seriali i ich przewaga nad filmami fabularnymi.
W efekcie jak dla mnie ocena całościowa niestety spada, bo co to za serial, którego twórcy nie potrafią zrobić dwóch równych serii.
Jw.
O "The Wire" czytałem, że to dobra rzecz, ale pierwszy odcinek odrzucił mnie całkowicie. Tak samo z tego co pamiętam próbowałem "Mad Men" i też nie zagrało.
Bardzo rzadko oceniam serial po jednym odcinku, co najwyżej sobie odpuszczam, ale musi to być totalna kupa. Oczywiście wiele rzeczy to kwestia gustu, ale dla mnie "Peaky Blinders" poza klimatem nie ma w sobie nic: ani fabuły, ani sensu, logicznego rozwoju bohaterów i sensowności ich poczynań. A szkoda, bo potencjał jest.
Awatar użytkownika
elahgabal
Général en Chef
Posty: 5888
Rejestracja: wtorek, 18 listopada 2008, 19:14
Lokalizacja: Kraków
Been thanked: 1 time

Re: Serialami obrodziło

Post autor: elahgabal » piątek, 9 listopada 2018, 17:24

Santa pisze:Zgadza się, bo jest o niebo lepsze. Nie jest to jednak telenowela, bo wątki miłosne mają tam dość drugorzędne znaczenie. Rozumiem, że może Ci nie odpowiadać klimat, ale postacie, dialogi, sposób działania mafijnej rodziny zarówno na podłożu gangsterskim, jak i zwykłym, życiowym, jest fenomenalny.
I dlatego właśnie pisałem o telenoweli. Rozumiem, że ideą serialu miało być pokazanie "obu stron" życia gangsterskiego. Czyli zarówno tej "profesjonalnej", jak i prywatnej. Ok. Łapię ideę. Ale z tego wyszedł taki eklektyzm, że w efekcie nie wiadomo co to jest. To nie jest serial sensacyjny, to nie jest dramat obyczajowy, to nie jest czarna komedia, to jest jeden wielki kogel-mogel. Ten serial broni się głównie dzięki Gandolfiniemu i w zasadzie niemal wyłącznie ze względu na niego obejrzałem to do końca. Ale na Van Zandt`a zwyczajnie nie mogłem patrzeć. Ten gość to była najzwyklejsza w świecie groteska. Sophie Turner wypada przy nim całkiem znośnie.
Santa pisze:Znakomicie ukazano hipokryzję tych ludzi, chociaż oczywiście główny bohater jest jeden i jest nim Tony. Ewolucja tej postaci,
Jestem gotów zaryzykować stwierdzenie, że Tony nie ewoluował przez cały serial ani tyci. Tam nie było żadnej zmiany postępowania przez całe bite 6 serii. Które skądinąd opowiadają przecież o historii jego psychoterapii. I z tej jego terapii nie wyszło zupełnie nic. Jaki był w pierwszym odcinku taki wyszedł w ostatnim. Zero autorefleksji. Co skądinąd świadczyłoby o skrajnej głupocie postaci - jeżeli przez "sześć lat" gość buli ciężkie pieniądze i nie widać żadnych efektów to trzeba naprawdę być ciężko myślącym żeby to kontynuować. Gość nie zmienił się nic a nic.
Pozostaje również pytanie o profesjonalizm jego terapeutki, która niczego z niego nie wyciągnęła.
Santa pisze:podobnie zresztą jak innych bohaterów, dojrzewanie młodych "latorośli", pojawianie się kolejnych osób, które muszą zastępować,
Telenowela. ;)
Santa pisze:tych, co odeszli, historie z przeszłości i zasadniczo linia fabularna to największe atuty tego serialu.
To jest kolejny mój zarzut, ale faktem jest również, że dotyczy on dużej liczby seriali. "Sopranos" mianowicie cierpią na "chorobę zamkniętej serii". Czyt. Na początku serii pojawia się nowa postać, związane z nią nowe wątki po czym na koniec sezonu postać należy ukatrupić i iść dalej do nowego "bossa" w kolejnej serii. Ale ok. To jest typowe.

Santa pisze:W scenariuszu nie ma luk fabularnych co jest moim największym zarzutem do "Peaky Blinders" no i większych nielogiczności (ten sam zarzut do historii angolskich chłopaczków).
Co do scenariusza nie będę polemizował, bo większości fabuły zwyczajnie nie pamiętam. Jakieś pojedyncze wątki i urywki. Takie gangsterskie "Life Goes On". 8-)
Santa pisze:Tego rozgraniczenia na dwa sezony kompletnie nie czaję, bo zbiegi okoliczności są w obu.
Bez hec. Tego co dzieje się w drugiej serii to ze świecą szukać. Rodowita Rzymianka (żywcem nie pamiętam teraz jak postać miała na imię) spotykająca przypadkiem Pullo w mieście i pytająca jak dotrzeć na Awentyn. Posłaniec goniący z listem i gubiący go "ot tak" akurat w przytomności Pullona. Że o bandziorze z konkurencyjnego kolegium wymachującym powrozianą kukiełką przed nosem (bodaj) Vorenusa nie wspomnę. Fabuła w drugiej serii była popychana tak łopatologicznie, że naprawdę oczy bolały. Pokaż mi zbiór takich bzdur w pierwszej serii. Do głowy przychodzi mi jedna - z odnalezieniem skradzionego orła. To wszystko.
Santa pisze:Bardziej mnie bolą zęby od nieścisłości historycznych i to dlatego nie cenię go wyżej.
Pod tym względem nigdy nie spodziewałem się cudów toteż jak na produkcję telewizyjną i tak nie było bardzo źle.

Santa pisze:Miałem już na ten temat dyskusję z kolegami, ale nikt jakoś nie wykazał mi, na czym polega owa "słabizna".
Na ogólnie rzecz biorąc całokształcie. Jak w pierwszej serii zagrało wszystko tak tutaj nie zagrało prawie nic (może z wyj. pary Vaughn-Reilly, ale będąc uczciwym Kelly zawsze ma u mnie fory :twisted: ). W pierwszej serii są bohaterowie z krwi i kości i jest logiczna fabuła. W drugiej serii mamy mozaikę rarogów gdzie z każdym coś musi być nie tak (jakby "prawdziwy glina" nie mógłby być "normalny" po godzinach) i pretekstowe wydarzenia. Samo rozwiązanie fabularne (czyt. akcja w rezydencji) było zwyczajnie idiotyczne. Jedyną naprawdę dobrą sceną całej tej serii był marsz przez pustynię. Aż się zdziwiłem, ale Vaughn dał radę w tej historii i nie wiem czy nie był najlepszą postacią. Moje podejrzenie dot. problemów serii drugiej sprowadza się do dwóch możliwości:
1. Pierwsza seria powstawała aż była gotowa a druga powstawała na określony deadline
2. Pierwsza seria została (uczciwszy uszy) zerżnięta a drugą trzeba było już robić samodzielnie
Tak czy siak: w pierwszej mieliśmy do czynienia z produktem kompletnym. W drugiej to wszystko rozłaziło się w szwach.
Santa pisze:Druga sprawa, że często są to osoby, które cierpią na tzw "syndrom pierwszego/jednego sezonu". Czyli owszem oglądają seriale, ale szybko o sie nudzą, coś im nie gra, spodziewali się, że w każdym sezonie będzie jakieś zaskoczenie, nowa jakość i powrót efekty "wow", jaki jest przy obejrzeniu czegoś nowego. Jakby byli trochę skazani na ciągłe rozczarowania, bo tego nie będzie.
Raczej nie cierpię na ten syndrom. Przykładowo pierwsza seria "House of Cards" nie zrobiła na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Dopiero od mniej więcej połowy drugiej serial zaczął się robić naprawdę dobry.
Santa pisze:Bardzo rzadko oceniam serial po jednym odcinku, co najwyżej sobie odpuszczam, ale musi to być totalna kupa.
To żeby było zabawniej: "The Wire" jest jedynym serialem, który odpuściłem po pierwszym odcinku. Normalnie tego nie robię. Szczególnie gdy widzę oceny i liczbę serii. Ale tutaj po prostu mnie odrzuciło.
Santa pisze:Oczywiście wiele rzeczy to kwestia gustu, ale dla mnie "Peaky Blinders" poza klimatem nie ma w sobie nic: ani fabuły, ani sensu, logicznego rozwoju bohaterów i sensowności ich poczynań. A szkoda, bo potencjał jest.
Fabuła zdecydowanie jest. Sens poza serią trzecią też (szczerze pisząc nie wiem po jakich prochach oni to wymyślili, ale "trójka" faktycznie im nie wyszła). A postacie moim zdaniem nie ewoluują w mniejszym zakresie niż te z "Sopranos". Nie jest to serial w stylu "Boardwalk Empire" ("PB" są bardziej efektowni niż efektywni), ale generalnie jak dla mnie daje radę i szczeg. w pierwszych dwóch seriach ma po prostu świetny klimat.
"Jakie warunki mam im przedstawić?" "Najgorsze, jakie wymyślisz."
Kondeusz do Puységur (oblężenie Furnes, 1648 r.)

https://www.youtube.com/watch?v=RUmdWdEgHgk
Awatar użytkownika
Torgill
General
Posty: 5337
Rejestracja: poniedziałek, 14 czerwca 2010, 00:00
Lokalizacja: Wrocław
Has thanked: 13 times
Been thanked: 17 times
Kontakt:

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Torgill » sobota, 10 listopada 2018, 15:03

elahgabal pisze:Bez hec. Tego co dzieje się w drugiej serii to ze świecą szukać. Rodowita Rzymianka (żywcem nie pamiętam teraz jak postać miała na imię) spotykająca przypadkiem Pullo w mieście i pytająca jak dotrzeć na Awentyn. Posłaniec goniący z listem i gubiący go "ot tak" akurat w przytomności Pullona. Że o bandziorze z konkurencyjnego kolegium wymachującym powrozianą kukiełką przed nosem (bodaj) Vorenusa nie wspomnę. Fabuła w drugiej serii była popychana tak łopatologicznie, że naprawdę oczy bolały. Pokaż mi zbiór takich bzdur w pierwszej serii. Do głowy przychodzi mi jedna - z odnalezieniem skradzionego orła. To wszystko.
Niestety W TRAKCIE przygotowań produkcji drugiego sezonu HBO zdecydowało, że drugi sezon będzie ostatnim i trzeba było nagle przerobić historię, żeby ją zamknąć. Pierwotny plan był zupełnie inny. Szkoda, że nie powstały 3 - 4 sezony.
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3072
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Anomander Rake » sobota, 10 listopada 2018, 22:27

Z Seriali wymienionych przez Santę te co widziałem rzeczywiście wszystkie bardzo dobre i "Peaky Blinders" może się schować.
Mam na myśli "The Wire" - może i najlepszy, miałem duży problem przegryźć się przez pierwszy sezon ale potem poczucie duuużej straty jak zobaczyłem ostatni; Rzym - pierwszy sezon to szczena na ziemi, że można tak robić historię, a druga seria wcale nie tak dużo gorsza; "True Detective" - w sumie podobnie, z tym, że opowiadają tam historię, a nie o historii; "Narcos" jak dla mnie trochę w stronę "The Wire" - miałem początkowo problemy z akceptacją narracji, a potem smuteczek, że to już koniec; "Deadwood" - też dobry, na początku nawet fantastyczny, ale potem jednak równia pochyła, nie jakaś ogromna, ale to, że jednak to skończyli przyjąłem z ulgą, bo psuli fantastyczne pierwsze wrażenie. O pozostałych tylko słyszałem, albo i nie.
Co do "Peaky Blinders" to właśnie jakaś telenowela. Ok, nie był to zły serial, ale dobry minus to chyba byłaby ocena zawyżona. A i to pierwsza pierwsza seria, bo tej pierwszej jakoś nie miałem ochoty kontynuować. Jakaś śmieszna historia miłosna, dawno zaginiony członek rodziny i sceny walk, że żeby bolały patrzeć (nawet nie warto pisać co w nich było głupie, bo wszystko). Zaczynało się nawet obiecująco, ale potem zmieniło się w naiwną historię łotrzykowską.
Awatar użytkownika
elahgabal
Général en Chef
Posty: 5888
Rejestracja: wtorek, 18 listopada 2008, 19:14
Lokalizacja: Kraków
Been thanked: 1 time

Re: Serialami obrodziło

Post autor: elahgabal » niedziela, 11 listopada 2018, 00:03

Torgill pisze:Niestety W TRAKCIE przygotowań produkcji drugiego sezonu HBO zdecydowało, że drugi sezon będzie ostatnim i trzeba było nagle przerobić historię, żeby ją zamknąć. Pierwotny plan był zupełnie inny. Szkoda, że nie powstały 3 - 4 sezony.
Mam tego świadomość. Wyszło jak wyszło niestety.
"Jakie warunki mam im przedstawić?" "Najgorsze, jakie wymyślisz."
Kondeusz do Puységur (oblężenie Furnes, 1648 r.)

https://www.youtube.com/watch?v=RUmdWdEgHgk
Santa
Sergent-Major
Posty: 159
Rejestracja: środa, 8 maja 2013, 12:45

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Santa » niedziela, 18 listopada 2018, 12:45

Kod: Zaznacz cały

Ok. Łapię ideę. Ale z tego wyszedł taki eklektyzm, że w efekcie nie wiadomo co to jest.
Wiesz, serial to nie szampan, czy koniak, że musi mieć ściśle określone proporcje, żeby należał do gatunku. Rozumiem, że Ci się to nie podoba, ale sporo jest seriali, które mieszają style i jeśli chodzi o produkcje HBO, Netflixa czy AMC, wychodzi to często bardzo fajnie.

Kod: Zaznacz cały

estem gotów zaryzykować stwierdzenie, że Tony nie ewoluował przez cały serial ani tyci. Tam nie było żadnej zmiany postępowania przez całe bite 6 serii. 
I pewnie dlatego w wielu momentach pyta sie pani psycholog co ma robić, wyleczył się z ataków paniki, stał się zdecydowanie bardziej miękki (tak, że ona musiała go w pewnym momencie namawiać, do bardziej zdecydowanych działań), zmienił diametralnie swoje podejście do matki, do kuzyna, siostrzeńca itd. Jak również do Carmeli.

Kod: Zaznacz cały

Telenowela. ;)
Telenowela to gatunek, którym głównym motywem są wątki romantyczne. Tutaj zdecydowanie tak nie jest.

Kod: Zaznacz cały

Bez hec. Tego co dzieje się w drugiej serii to ze świecą szukać. Rodowita Rzymianka (żywcem nie pamiętam teraz jak postać miała na imię) spotykająca przypadkiem Pullo w mieście i pytająca jak dotrzeć na Awentyn. Posłaniec goniący z listem i gubiący go "ot tak" akurat w przytomności Pullona. Że o bandziorze z konkurencyjnego kolegium wymachującym powrozianą kukiełką przed nosem (bodaj) Vorenusa nie wspomnę. Fabuła w drugiej serii była popychana tak łopatologicznie, że naprawdę oczy bolały. Pokaż mi zbiór takich bzdur w pierwszej serii. Do głowy przychodzi mi jedna - z odnalezieniem skradzionego orła. To wszystko.
Proszę bardzo: główni bohaterowie jako jedyni przeżywają ze statku transportowego, który płynął do Grecji. Cudownie trafiają na wyspę, skąd na tratwie z ciał cudownie trafiają do Grecji. Gdzie równie przypadkowo nadziewają się na Pompejusza. Wcześniej jeden z nich zapładnia Kleopatrę (bo oczywiście zostali zupełnie nieprzypadkowo wybrani do tej misji. Zupełnie przypadkowo jeden z nich znajduje skarbiec Pompejusza, czym zasadniczo zmienia losy wojny. W międzyczasie Worenus, który miał kosę z miejscowym gangusem zostaje uratowany przez niespodziewaną wizytę Cezara. Ci dwaj zawsze znajdowali się w centrum wydarzeń i bardzo często mieli szczęście, więc wybacz, to jest motyw przewodni również pierwszego sezonu. Historia z orłem dopełnia tylko obrazu.

I cóż z tego, że rodowita rzymianka nie znała drogi na Awentyn? To są czasy nieco wolniejszej wymiany informacji, mapy nie były tak powszechne, a ludzie znacznie mniej podróżowali. Wg różnych szacunków miasto liczyło co najmniej kilkaset tysięcy mieszkańców, w związku z czym przemieszczanie się w ramach dzielnic nie musiałoby być duże.

Kod: Zaznacz cały

Jakaś śmieszna historia miłosna, dawno zaginiony członek rodziny i sceny walk, że żeby bolały patrzeć (nawet nie warto pisać co w nich było głupie, bo wszystko). Zaczynało się nawet obiecująco, ale potem zmieniło się w naiwną historię łotrzykowską.
Pełna zgoda.
Yeti
Adjudant
Posty: 246
Rejestracja: poniedziałek, 28 maja 2018, 16:52

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Yeti » poniedziałek, 19 listopada 2018, 19:41

A za miesiąc "Plagi Breslau" :-)
Szkoda (?), że na płatnej platformie tylko i wyłącznie.

Vegi, co prawda, niekoniecznie, ale z mojego rodzinnego miasta.
Awatar użytkownika
elahgabal
Général en Chef
Posty: 5888
Rejestracja: wtorek, 18 listopada 2008, 19:14
Lokalizacja: Kraków
Been thanked: 1 time

Re: Serialami obrodziło

Post autor: elahgabal » poniedziałek, 19 listopada 2018, 23:38

Santa pisze:Wiesz, serial to nie szampan, czy koniak, że musi mieć ściśle określone proporcje, żeby należał do gatunku. Rozumiem, że Ci się to nie podoba, ale sporo jest seriali, które mieszają style i jeśli chodzi o produkcje HBO, Netflixa czy AMC, wychodzi to często bardzo fajnie.
Ale jakieś proporcje muszą być, żeby wyszedł strawny produkt. W pierwszej serii te proporcje wyszły idealnie. W drugiej nic się ze sobą nie klarowało.
Santa pisze:I pewnie dlatego w wielu momentach pyta sie pani psycholog co ma robić, wyleczył się z ataków paniki, stał się zdecydowanie bardziej miękki (tak, że ona musiała go w pewnym momencie namawiać, do bardziej zdecydowanych działań), zmienił diametralnie swoje podejście do matki, do kuzyna, siostrzeńca itd. Jak również do Carmeli.
Żywcem nie dostrzegam zmian u gościa. Ale może oglądałem to zbyt długi czas temu.
Santa pisze:Telenowela to gatunek, którym głównym motywem są wątki romantyczne. Tutaj zdecydowanie tak nie jest.
Nie znam się: w "Moda na sukces" idzie głównie o romantyzm?
Santa pisze:Proszę bardzo: główni bohaterowie jako jedyni przeżywają ze statku transportowego, który płynął do Grecji. Cudownie trafiają na wyspę, skąd na tratwie z ciał cudownie trafiają do Grecji. Gdzie równie przypadkowo nadziewają się na Pompejusza. Wcześniej jeden z nich zapładnia Kleopatrę (bo oczywiście zostali zupełnie nieprzypadkowo wybrani do tej misji. Zupełnie przypadkowo jeden z nich znajduje skarbiec Pompejusza, czym zasadniczo zmienia losy wojny. W międzyczasie Worenus, który miał kosę z miejscowym gangusem zostaje uratowany przez niespodziewaną wizytę Cezara. Ci dwaj zawsze znajdowali się w centrum wydarzeń i bardzo często mieli szczęście, więc wybacz, to jest motyw przewodni również pierwszego sezonu. Historia z orłem dopełnia tylko obrazu.
Ale piszesz tutaj głównie (nie pamiętam teraz jak to było faktycznie - czyt. historycznie - ze skarbcem) o wydarzeniach historycznych, które miały miejsce. Czyli mamy fikcyjne (w tym sensie, że pierwowzory historyczne najprawdopodobniej nie brały udziału w tych wydarzeniach) postacie uczestniczące w prawdziwych wydarzeniach. To, że Vorenus pogawędził z Pompejuszem nie miało żadnego wpływu na jego śmierć w Egipcie. Noc Pullona z Kleopatrą nie miała żadnego wpływu na historyczny fakt urodzin Cezariona. To jest historia z fikcyjnymi didaskaliami i tutaj scenarzyści mieli z góry napisany rdzeń scenariusza. Pompejusz musiał zginąć (podobnie jak Cyceron w drugiej serii - tutaj zupełnie nie czepiam się udziału Pullo w tym całkowicie historycznym wydarzeniu), Kleopatra musiała urodzić, Cezara musieli zadźgać. I w te historyczne wydarzenia wystarczyło wpasować "fikcyjne" postacie. Natomiast w drugiej serii mamy pretekstowe wydarzenia popychające naprzód fikcyjną (bo dotyczącą bezpośrednio losów Vorenusa/Pullona) część fabuły.
I to sprawia, że drugą serię uważam za słabszą: bo tam gdzie scenarzyści mieli wolną rękę, gdzie nie byli ograniczeni losami "wielkich" i w granicach rozsądku mogli napisać co chcieli pograli po linii najmniejszego oporu.
To jednak inna sytuacja niż ta w której bohaterowie przeżywają w nieprawdopodobnych okolicznościach (sztorm czy seks z Kleopatrą - po tym drugim wydarzeniu obaj musieliby zostać zabici bankowo), bo przecież ich śmierć oznaczałaby koniec serialu.
Santa pisze:I cóż z tego, że rodowita rzymianka nie znała drogi na Awentyn? To są czasy nieco wolniejszej wymiany informacji, mapy nie były tak powszechne, a ludzie znacznie mniej podróżowali.
Z tym "mniej podróżowali" to można się spierać. Rzym był państwem podbojem i (jako cywilizacja miejska) handlem stojącym. Dróg nie budowali z pasji tworzenia. Starożytni (i żyjący w średniowieczu takoż) byli jak na ówczesne środki transportu cholernie mobilni. A mieszkać w Rzymie i nie znać drogi na Awentyn? Wystarczyło kobiecinę pchnąć do znanego im obojgu miejsca. Tam mogliby się spotkać i wszystko byłoby cacy. Zamiast tego dostaliśmy scenę w oparach absurdu.
"Jakie warunki mam im przedstawić?" "Najgorsze, jakie wymyślisz."
Kondeusz do Puységur (oblężenie Furnes, 1648 r.)

https://www.youtube.com/watch?v=RUmdWdEgHgk
Awatar użytkownika
Torgill
General
Posty: 5337
Rejestracja: poniedziałek, 14 czerwca 2010, 00:00
Lokalizacja: Wrocław
Has thanked: 13 times
Been thanked: 17 times
Kontakt:

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Torgill » wtorek, 20 listopada 2018, 00:37

Zwiastun Plag Breslau.

https://youtu.be/cEDwjIPBPPk

Jak to widzę, to od razu przypomina mi się pewien stary skecz. Ciągle aktualny: https://youtu.be/c3qtwaKPjdc
Awatar użytkownika
elahgabal
Général en Chef
Posty: 5888
Rejestracja: wtorek, 18 listopada 2008, 19:14
Lokalizacja: Kraków
Been thanked: 1 time

Re: Serialami obrodziło

Post autor: elahgabal » sobota, 24 listopada 2018, 22:13

Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie "Jessica Jones" w drugiej serii zaliczyła niemożebny zjazd jakościowy. Jak pierwsza seria była niezłym thrillerem psychologicznym tak "dwójka" to jakaś groteska. Już druga seria "Iron Fist" wydaje się być lepsza.
"Jakie warunki mam im przedstawić?" "Najgorsze, jakie wymyślisz."
Kondeusz do Puységur (oblężenie Furnes, 1648 r.)

https://www.youtube.com/watch?v=RUmdWdEgHgk
Awatar użytkownika
Telamon
Général en Chef
Posty: 5101
Rejestracja: środa, 30 maja 2012, 17:27
Lokalizacja: Kraków/Zakliczyn
Has thanked: 75 times
Been thanked: 10 times
Kontakt:

Re: Serialami obrodziło

Post autor: Telamon » sobota, 24 listopada 2018, 22:53

Bluźnisz z tym "Iron Fistem". :P
Ale chyba sięgnę po "Jessicę".

Jakby ktoś szukał ciekawej czarnej komedii - "Z Nation" doczekał się piątego sezonu. Jest świetny. Aktorzy opanowali swoje rolę do perfekcji. Zwiększono budżet i kpi się w twarz upadłej konkurencji (The Walking Dead) niektórymi wątkami. Scenarzyści nadal wplatają w fabułę nawiązania do obecnych problemów oraz tłumaczą widzom w swój oryginalny sposób takie kwestie jak konstytucja i karta praw.
Polecam.

Z innych wiadomości - Snowpiercer został przechwycony przez Netflix, a premierę przesunięto na następny rok. Czekam na niego z równie wielkim entuzjazmem co na ostatni sezon GoTa i "Wiedźmina".
ODPOWIEDZ

Wróć do „Film”