Boże Ciało

Filmy, seriale, programy telewizyjne i wszelkie inne tematy związane z kinem i telewizją.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37646
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 695 times
Been thanked: 399 times
Kontakt:

Boże Ciało

Post autor: Raleen »

Korzystając z tego, że kina wróciły do normalnej działalności dziś miałem okazję obejrzeć ten film, choć powoli schodzi z ekranów (trzymają go jeszcze nominacje do Oskara).

Jest ostatnio jakiś głód, zapotrzebowanie na robienie filmów o Kościele i księżach, pokazywania ich życia, odbrązawiania (to ostatnie powinienem być może ująć w cudzysłowie). Historia ponoć autentyczna, jak to się mówi. Wiele nie zdradzę jeśli powiem, że jest o losach chłopaka z poprawczaka, który ucieka i wciela się w księdza. Pewne rzeczy wydają się sztuczne, mało wiarygodne, jak jego zachowanie na początku, gdy dopiero uczy się swojej roli. Przy czym mnie mimo wszystko jakoś to przekonuje. W każdym razie sam pomysł na scenariusz wydaje się filmowo bardzo atrakcyjny i na tle tego co ostatnio robiono o Kościele w Polsce (choć trudno rzecz jasna porównywać z filmami dokumentalnymi czy paradokumentalnymi), jest to obraz odarty z ideologii walki z nim. Dlatego dla mnie dużo bliższy rzeczywistości. Ale film tak naprawdę tylko po części jest o tym. Reżyserowi udało się pokazać świat marginesu (w pewnym sensie...) i młodych ludzi, którzy muszą w nim wegetować. To historia człowieka, który desperacko szuka pomysłu na ułożenie sobie życia. Zakończenie nie do końca przewidywalne, choć jak to w takich historiach, zazwyczaj w końcu dochodzi do ujawnienia tożsamości głównego bohatera.

Przede wszystkim jestem pod dużym wrażeniem odtwórcy głównej roli - Bartosza Bieleni. Niektóre jego ujęcia są wręcz idealne, co stanowi zasługę osoby odpowiedzialnej za zdjęcia i innych członków ekipy filmowej. Zanim jeszcze zostanie księdzem jest taka scenka w dyskotece z niebieskimi światłami. Pozostali aktorzy też dobrze zagrali. Trudno mi kogoś szczególnie wyróżnić.

Ogólnie polecam.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
adalbert
Colonel en second
Posty: 1339
Rejestracja: czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Lokalizacja: Szczecin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Boże Ciało

Post autor: adalbert »

Film też odebrałem pozytywnie. Co prawda nie w tym sensie, w jakim malowały go niektóre recenzje, że ukazuje księdza, jakim powinien naprawdę być (to jest prawdziwe tylko do pewnego stopnia). Niemniej rzeczywiście jest w Bożym Ciele coś z normalnego, tj. "niefobicznego" podejścia do religii - jako elementu ludzkiego życia. Historia jest ciekawa, a jednocześnie ukazana w sposób, który nie narzuca widzowi antyklerykalno-ateistycznych fobii.
Zapamiętałem m.in. nostalgiczne wykonanie Lipki Zielonej. Jest też trochę niezłego humoru.
Awatar użytkownika
El Caudillo
Towarzysz
Posty: 163
Rejestracja: niedziela, 25 marca 2007, 04:31
Has thanked: 12 times
Been thanked: 19 times

Re: Boże Ciało

Post autor: El Caudillo »

Mnie też film się podoba i zgodzę się z jednym z dziennikarzy recenzentów, że Bartosz Bielenia to aktor, który cały film zagrał... oczami. (i był to komplement :)).
Ale ponieważ forum ma specjalistyczny profil, chciałem zwrócić uwagę na jeden szczegół. Film w większości został nakręcony w Jaśliskach. Ta zapomniana osada po raz kolejny stanowi tło dla rozgrywających się na wielkim ekranie opowieści. Mogliśmy ją już oglądać na nakręconych tu zdjęciach do "Wina Truskawkowego", magicznej i klimatycznej ekranizacji (dość luźnej) "Opowieści Galicyjskich" Andrzeja Stasiuka.

Co dla nas ważne, Jaśliska leżą zaledwie kilkanaście km. od Dukli. Oglądając więc oba filmy, szukajmy pozostałości po przemarszach wielkich armii, które przez wieki pokonywały Bramę Dukielską w drodze na północ albo południe Europy. Tutaj w 1914 i 15 roku toczyły się krwawe walki armii AW i Rosji, a okoliczne góry pokryły liczne, dziś zapomniane cmentarze wojenne (sporo pisał o nich Stasiuk). Tędy przeszła wreszcie Armia Czerwona w 1945 roku w drodze na Słowację...

Choć kilku użytkowników forum miałoby dużo więcej do powiedzenia, bo mieszkają dużo bliżej Beskidu Niskiego!
Ostatnio zmieniony czwartek, 18 czerwca 2020, 09:25 przez El Caudillo, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Karel W.F.M. Doorman
Luitenant-admiraal
Posty: 4070
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 16:24
Lokalizacja: lichte kruiser HrMs "De Ruyter"
Has thanked: 184 times
Been thanked: 270 times

Re: Boże Ciało

Post autor: Karel W.F.M. Doorman »

Niedaleko od Jaśłisk leży huta Polańska. Miejscowość będąca formą "Sybiru" dla Konfederatów Barskich, których osiedlono wewnątrz żywiołu łemkowskiego w XVIII wieku. Piękne miejsca, jak cały Beskid Niski.
Awatar użytkownika
leliwa
Général de Division Commandant de place
Posty: 4372
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:00
Lokalizacja: środkowe Nadwieprze
Has thanked: 4 times
Been thanked: 29 times

Re: Boże Ciało

Post autor: leliwa »

El Caudillo pisze: środa, 17 czerwca 2020, 19:39 Mnie też film się podoba i zgodzę się z jednym z dziennikarzy recenzentów, że Bartosz Bielenia to aktor, który cały film zagrał... oczami. (i był to komplement :)).
Ale ponieważ forum ma specyficzny profil, chciałem zwrócić uwagę na jeden szczegół. Film w większości został nakręcony w Jaśliskach. Ta zapomniana osada po raz kolejny stanowi tło dla rozgrywających się na wielkim ekranie opowieści. Mogliśmy ją już oglądać na nakręconych tu zdjęciach do "Wina Truskawkowego", magicznej i klimatycznej ekranizacji (dość luźnej) "Opowieści Galicyjskich" Andrzeja Stasiuka.

Co dla nas ważne, Jaśliska leżą zaledwie kilkanaście km. od Dukli. Oglądając więc oba filmy, szukajmy pozostałości po przemarszach wielkich armii, które przez wieki pokonywały Bramę Dukielską w drodze na północ albo południe Europy. Tutaj w 1914 i 15 roku toczyły się krwawe walki armii AW i Rosji, a okoliczne góry pokryły liczne, dziś zapomniane cmentarze wojenne (sporo pisał o nich Stasiuk). Tędy przeszła wreszcie Armia Czerwona w 1945 roku w drodze na Słowację...

Choć kilku użytkowników forum miałoby dużo więcej do powiedzenia, bo mieszkają dużo bliżej Beskidu Niskiego!
Żebyś wiedział. Jaśliska znam dobrze. To miasteczko polskie pośród morza osadnictwa pasterzy karpackich na prawie wołoskim. Na rynku budynek parterowego ratusza. Można stamtąd wejść na Kamień nad Jaśliskami, gdzie znajdują się zapomniane cmentarze z Wielkiej Wojny z okrutnej zimy 1914/15 i z ofensywy wiosennej Mackensena. Jaśliska leżą na drodze z Traktu Węgierskiego (dokładniej wieś Tylawa) do Komańczy, gdzie przebiega linia kolejowa z Zagórza na Słowacje i Węgry przez Przełęcz Łupkowską. Co do bitwy o Przełęcz Dukielską w 1944 roku (miała na celu odsiecz dla powstania słowackiego), do której oprócz swych własnych wojsk marszałkowie sowieccy rzucili korpus czechosłowacki Ludwika Svobody, to jej najbardziej pamiętne miejsce znajduje się kilka kilometrów na zachód od Traktu Węgierskiego przebiegającego przez Duklę (około 20 km od Jaślisk). To Dolina Śmierci między wsiami Chyrowa i Iwla. Atakujący rzucani do szturmu z właściwą Armii Czerwonej subtelnością i dbałością o życie żołnierskie, przy znakomitym zgraniu z ze wsparciem broni towarzyszących ponieśli ogromne straty. Świadectwem tego jest choćby cmentarz wojenny w Dukli pełen bezimiennych grupowych mogił. Niedaleko Dukli jest też skansen przemysłu naftowego, który warto odwiedzić. Bóbrka to bowiem miejsce narodzin przemysłu naftowego na świecie w ogóle. I swego rodzaju pomnik Ignacego Łukasiewicza. Dla mnie te tereny kojarzą sie jednak nieco przyjemniej. Mam tam znajomych prowadzących Przyjazny i Gościnny Dom czyli Farfurnię nad Zawadką Rymanowską. Odwiedzam, kiedy mogę miejsca związane ze świętym Janem z Dukli (Pustelnia jest zaledwie godzinę drogi pieszo przez las od Doliny Śmierci). Polecam też chaty sezonowe studenckie w samej Zawadce Rymanowskiej, na Polanach Surowicznych koło Jaślisk i w Ropiance po drugiej stronie traktu niedaleko Huty Polańskiej. W Ropiance zresztą była pierwsza szkoła kształcąca nafciarzy. Zwykle wchodzę też na Cergową, ale niestety ostatnio wyrąbali tam szeroką dojazdówkę, gdy budowali potężną wieżę widokową z drewna. Już nie jest tam tak zacisznie i miło. Na Piotrusiu póki co spokojnie.
"Z kości moich powstanie mściciel"
Napis na grobie Stanisława Żółkiewskiego w Żółkwi.
Awatar użytkownika
cadrach
Adjoint
Posty: 727
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Has thanked: 1 time
Been thanked: 21 times
Kontakt:

Re: Boże Ciało

Post autor: cadrach »

Obejrzałem jakiś czas temu, gdy film wchodził do kin. Trafiłem na niego przypadkiem, bo był puszczany akurat wtedy, gdy miałem ochotę skoczyć do kina. Pewnie gdyby nie ten przypadek, nie poszedłbym na niego.

Nie było źle, skoro obejrzałem go do końca lub prawie do końca, już nie pamiętam. Zakończenia też jakoś nie potrafię przywołać, a często wychodzę z kina, gdy oglądany film mi się nie podoba, wydaje mi się jednak, że ten obejrzałem w całości. Kilka wątków i ogólny wydźwięk utkwił mi w głowie. Pamiętam, że w pewnym momencie byłem znużony niskimi dialogami, trochę za dużo "kurew i chujów", myślę, że połowa by wystarczyła, by film był wystarczająco brudny, jeśli chodzi o język.

Może dlatego, że oglądałem bez osobistego zaangażowania, odebrałem go trochę inaczej, niż przedmówcy. Dla mnie to bardziej opowieść o człowieku, który ma głęboką duchowość i chce ją wykorzystać, pójść za jej głosem lub dzielić się nią, przekazywać swe myśli i zmieniać świat, ale nie ma na to patentu kasty kapłańskiej/mędrców. Historia stara jak cywilizacja. Coś takiego spotkało Jezusa, gdy nie miał patentu faryzeuszy, Buddę czy Wardhamanę z brahminami, a w sumie także Sokratesa, gdy sofiści i inni patentowani mędrcy zarzucali mu nieobyczajne zachowanie. Można by na pewno wskazać wiele podobnych przypadków i może miałoby to więcej sensu, gdyż te są z górnej półki, na którą film świadomie nie sięga.

Mniejsza o to, że w przypadku "Bożego ciała" człowiek ten jest pogubiony emocjonalnie, czy że można by wskazywać, iż do pewnego stopnia jego działalność wymusza trudna sytuacja. To co wyróżnia tę opowieść, to katolicka specyfika, lokalny klimat natychmiast zrozumiały dla polskiego widza. Moim zdaniem ta historia zyskałaby, gdyby była brudniejsza i ostrzejsza, ale nie językowo, lecz na poziomie fabularnym.
no school, no work, no problem
adalbert
Colonel en second
Posty: 1339
Rejestracja: czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Lokalizacja: Szczecin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 10 times

Re: Boże Ciało

Post autor: adalbert »

trochę za dużo "kurew i chujów", myślę, że połowa by wystarczyła, by film był wystarczająco brudny, jeśli chodzi o język.
Tu się zgodzę. Ogólnie uważam, że tych bluzgów jest w filmach zdecydowanie za dużo.

Dalszą część wypowiedzi rozumiem tak, że na czoło wysuwa się opresja "kasty". Tak po prostu nie jest. Motywy, które można ewentualnie podciągnąć pod ten element są poboczne i występują: na początku, kiedy w przelotnej rozmowie ksiądz sugeruje chłopakowi, że raczej nie ma szans na przyjęcie do seminarium; pod koniec, kiedy ten sam ksiądz odkrywa działalność chłopaka, ale nawet nie demaskuje go publicznie. Ponadto występuje element szantażu, ale nie ze strony "kasty", ale kolegi z zakładu.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37646
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 695 times
Been thanked: 399 times
Kontakt:

Re: Boże Ciało

Post autor: Raleen »

Ja zrozumiałem to co cadrach pisze o opresji "kasy" jako przenośnię. Cóż w tym nadzwyczajnego, że ksiądz mówi chłopakowi z poprawczaka, że jak ma wyrok (wpis o skazaniu) to nie ma szans na przyjęcie do seminarium? Z wyrokiem nawet na opiekuna kolonii by go nie wzięli. Tak samo na końcu, trudno się dziwić jego reakcji na to, że podszywał się pod księdza, odprawiał mszę świętą, udzielał sakramentów itd. Film raczej pokazuje błędne koło, w jakim tkwią nieraz tacy ludzie: chcieliby coś zmienić, wyjść na prostą, ale wiele drzwi mają pozamykane wskutek tego co zrobili i jedyne co mogą to pracować na przysłowiowym tartaku.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
cadrach
Adjoint
Posty: 727
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Has thanked: 1 time
Been thanked: 21 times
Kontakt:

Re: Boże Ciało

Post autor: cadrach »

Drodzy koledzy, to że każdy z nas widzi coś innego w filmie i nadal jest w stanie, mniej lub bardziej, wyciągnąć dla siebie jakąś wartość, mówi tylko dobrze o samym utworze. Akceptuję, że widzicie w nim coś innego. Każdy ma własne oczy, myśli zaprzątające głowę, a spostrzeżenia zawsze są w pewnej mierze także ich odbiciem, nie tylko obiektywnym referatem świata zewnętrznego.

Raleen, wyczuwam w Twoich słowach próbę gaszenia pożaru, który jeszcze nie wybuchł, ale ma szansę przy tym temacie, bo niby mówimy o filmie, ale przecież film mówi również o kościele i jego polu działania. Nie będę na to pole, w polskiej świadomości niemalże pole minowe, wchodził i rozwijał tego, co napisałem, a do czego odniósł się Adalbert, mimo że mam ochotę to wyjaśnić. Chciałem tylko przedstawić mój punkt widzenia, że o ile rozumiem i akceptuję powody, dla których wszedłeś między mnie i Adalberta, tak samo jak rozumiem regulamin forum, to nie traktuję takiego zakończenia dyskusji jako czegoś, co służy wzajemnemu szacunkowi, ani też nie sądzę dobrze o sytuacji, w której trzeba żyć obok siebie wśród tego rodzaju niedopowiedzeń. To, że jedni widzą pasterzy, a inni okupantów*, nie znaczy, że dyskusja o jakimś tam filmie jest niemożliwa. To raczej kwestia tego, na ile dyskusja między ludźmi wykazującymi pewne cechy, jak np. nieugiętą wiarę - dyskusja jakakolwiek, dyskusja w ogóle - jest możliwa.

*Na wszelki wypadek dodam, że użyłem cudzego określenia: https://wolnelektury.pl/katalog/lektura ... panci.html
no school, no work, no problem
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37646
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 695 times
Been thanked: 399 times
Kontakt:

Re: Boże Ciało

Post autor: Raleen »

Ależ ja nie zamierzam Wam przeszkadzać, a już w żadnym wypadku zamykać dyskusji. Wyraziłem tylko swoje zdanie, z którym możecie się obaj zgodzić albo nie. Wielokrotnie dyskutowaliście z Adalbertem w ciekawy i bezkonfliktowy sposób, nawet na kontrowersyjne tematy, więc nie sądzę by były z tym problemy przy tym filmie. Tym bardziej, że film nie jest moim zdaniem zbyt kontrowersyjny. Chyba że uznamy iż wszystkie filmy o Kościele są kontrowersyjne... W każdym razie, jak pisałem, nie przeszkadzam, i nie zamierzam tworzyć "atmosfery niedopowiedzeń", cokolwiek by to miało znaczyć :). Sam chętnie poczytam o tym jakie jest Twoje zdanie na temat fabuły filmu.

Wracając jeszcze do tego o czym pisałeś wcześniej, jedno na pewno mnie przekonuje - to co piszesz o duchowości głównego bohatera i jego niespełnieniu w tym względzie. Ta duchowość miesza się jednak u niego z prozą życia, widoczną zwłaszcza podczas podróży z poprawczaka do zakładu stolarskiego (czy tartaku).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37646
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 695 times
Been thanked: 399 times
Kontakt:

Re: Boże Ciało

Post autor: Raleen »

Cadrachu, tym razem bardziej ad meritum. Jak czytam co piszesz o "kaście" w kontekście księży i Kościoła, i o chłopaku obdarzonym rozwiniętą duchowością, któremu oni uniemożliwiają robienie tego co w życiu chce i do czego być może się nadaje, to wydaje mi się, że masz takie trochę średniowieczno-ludowe wyobrażenie o księżach i Kościele. To są jacyś mnisi, czarownicy, których główną cechą ma być rozwinięta duchowość itp. przyrodzone właściwości. Jeśli ktoś ją ma to znaczy, że niczego więcej nie potrzebuje. Tymczasem, żeby być księdzem, trzeba jednak posiąść pewną wiedzę i przejść ową formalną drogę, która do tej godności prowadzi. Dla mnie to analogiczna sytuacja jak by ktoś podszywał się pod lekarza, adwokata czy inne zawody, gdzie trzeba wykazać się pewną wiedzą by zdobyć formalne uprawnienia do ich wykonywania. Chociaż zdarzają się ludzie, którzy takie rzeczy z powodzeniem potrafią i nawet bardzo dobrze sobie radzą, to w sytuacji, gdy zostaną złapani nikt nie mówi o kaście, która ich złapała i im uniemożliwia tego do czego mają powołanie. Oczywiście pod warunkiem, że istnieje otwarty dostęp do tych profesji/zajęć dla wszystkich. Co do księży, raczej obecnie jest deficyt, więc co do zasady nie ma jakiejś blokady.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
cadrach
Adjoint
Posty: 727
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Has thanked: 1 time
Been thanked: 21 times
Kontakt:

Re: Boże Ciało

Post autor: cadrach »

Pisząc o niekończeniu rozmowy nie miałem na myśli niczego szczególnego dotyczącego tego tematu, a tylko fakt niepełnego wyrażenia lub całkowitego niewyrażenia opinii, który pod rygorem regulaminu lub presją rozmówców może się w takich warunkach przydarzać. To jest sytuacja, o której mówiłem. Nie zawsze jest tak, że przeciwna opinia prowadzi do bitwy na słowa. Aby do niej doszło, potrzebne jest też silnie emocjonalne nastawienie, a nad tym można i powinno się pracować, aby tego unikać, jeśli chce się jakoś żyć na tym świecie i w zgodzie z nim. A już na pewno na forach internetowych. No ale dość moralizowania :-)

Adalbert napisał, że na plan pierwszy (w mojej interpretacji) wychodzi opresja. Nie to miałem na myśli. Cała historia zaczyna i kończy się kilkoma formami opresji, nie tylko jedną. Spinają początek i zakończenie filmu i na pewno należy je wziąć pod uwagę, a nawet powinno się to robić w takiej klamrowej kompozycji. Natomiast główna treść filmu to przygoda głównego bohatera, którą bym mocno oddzielił od początku i końca. Wyjął z niej, choćby na moment.

Raleenie, masz rację, celna uwaga: w tym przypadku bohater posuwa się do oszustwa. To może właśnie temat do rozmowy, którą ten film prowokuje? Na ile osoba duchowna może być tak oceniana, jak lekarz, adwokat, czy inne zawody? Czy może dokładniej, na ile owa formalna droga, o której konieczności przejścia piszesz, jest istotna w zawodzie, tzn. powołaniu, bo przecież sami duchowni (nie tylko chrześcijańscy, ani nawet nie tylko związani z religią monoteistyczną) lubią mówić o powołaniu. Ten film nie jest aż tak głęboki, by te problemy stawiać na ostrzu noża, ale gdzieś tam w tle one jednak są. To właśnie mój zarzut pod jego adresem, że to tylko tło. Ale nawet mimo tego defektu, jakby się przyjrzeć temu problemowi, dojrzymy tam Antygonę i Kreona, tym razem w kościelnych sukniach i katolickim sosie, którego smak dobrze znają nawet niewierzący Polacy.
no school, no work, no problem
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37646
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 695 times
Been thanked: 399 times
Kontakt:

Re: Boże Ciało

Post autor: Raleen »

Dzięki za te wyjaśnienia i rozwinięcie myśli. Cóż, z głoszeniem słowa Bożego (czy bożego - jak kto woli) jest tak, że każdy może to robić, w religiach chrześcijańskich (w tym katolickiej) także świeccy. Obecnie coraz bardziej rozwijany jest (nawet bym powiedział, że promowany) udział świeckich w działalności Kościoła, więc jak ktoś chce, to znajdzie w tym dla siebie miejsce. Podejrzewam, że w religiach protestanckich jest to jeszcze bardziej rozwinięte. Ja myślę, że w tym filmie działanie głównego bohatera ma jeszcze inne motywy: on po prostu chce się wyrwać ze świata, w który wpadł, wskutek jakiegoś błędu popełnionego za młodu. I obok całej tej duchowości, mamy sferę dużo bardziej przyziemną. Ciepła posadka księdza wydaje mu się bardzo wygodna i szybko dostrzega jej zalety. Obok sacrum, na które kładziesz taki nacisk, jest więc też profanum. Wracając do statusu księdza, tak to już jest z drogami do jego osiągnięcia. Zorganizowane społeczeństwo sformalizowało pewne rzeczy. Wiesz, co by nie mówić, to jest swego rodzaju zawód zaufania publicznego. Zobacz choćby, że ksiądz słucha różnych osobistych wyznań ludzi podczas spowiedzi. Działa w tym momencie w oparciu o autorytet Kościoła. Nie może czegoś takiego robić pierwsza lepsza osoba, wzięta z ulicy, która stwierdziła, że ma powołanie i w związku z tym niczego więcej jej nie trzeba. Tzn. teoretycznie może, ale musi najpierw założyć własną religię i przekonać ludzi by zostali jej wiernymi.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
cadrach
Adjoint
Posty: 727
Rejestracja: niedziela, 6 listopada 2011, 10:30
Lokalizacja: Puszcza Piska
Has thanked: 1 time
Been thanked: 21 times
Kontakt:

Re: Boże Ciało

Post autor: cadrach »

No właśnie co do tego ostatniego, to nie jestem taki pewny. Założę się, że wśród księży znajdziesz ludzi, z którymi rozmowa jest ciekawa, a energia bijąca od nich sprzyja nawiązaniu więzi, jak również osoby oschłe, nieempatyczne, lub nie radzące sobie z własnymi problemami, co źle odbija się na ich formie psychicznej i stosunkach z ludźmi. Podobnie zresztą z lekarzami lub adwokatami. To się od razu wyczuwa, a w naukowym żargonie nosi nazwę inteligencji emocjonalnej. Uważam, że to właśnie ta energia i samoświadomość człowieka są o wiele istotniejsze, np. w spowiadaniu, niż to, że został komuś nadany jakiś teologiczny patent, który z kolei w moim odczuciu jest warty tylko tyle, ile używający go człowiek.

To rzecz jasna punkt widzenia jednostki. Z punktu widzenia życia zbiorowego można by dodać wiele argumentów do Twojego stanowiska. Musielibyśmy zatem zacząć dyskusję na temat życia zbiorowego. Może przy okazji jakiegoś innego filmu, który na ten temat powstanie ;-)
no school, no work, no problem
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 37646
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 695 times
Been thanked: 399 times
Kontakt:

Re: Boże Ciało

Post autor: Raleen »

O życiu zbiorowym i jego filozofii też chętnie podyskutuję przy następnej okazji :). Natomiast, jeśli ktoś chce wykorzystać swoją duchowość czy szczególne zdolności psychologiczne i społeczne, zawsze może zostać kimś w rodzaju psychoterapeuty (są przecież różni samoistni uzdrowiciele itp. którzy działają poza jakimikolwiek instytucjami, dawniej możliwości tutaj były znacznie większe). Wtedy, jeśli ludzie będą mieć do niego zaufanie, to będą przychodzić i opowiadać takie rzeczy, o jakich zazwyczaj mówią na spowiedzi (a w innych religiach w odpowiedniku spowiedzi). Do tego nie potrzebuje w ogóle Kościoła ani żadnej instytucji religijnej.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Film”