Star Wars - Episode VIII

Filmy, seriale, programy telewizyjne i wszelkie inne tematy związane z kinem i telewizją.

Re: Star Wars - Episode VIII

Postby Szary » Saturday, 30 December 2017, 21:53

Jak to jak- Admirał Gender Studies :D

Ja przyznam, że po tygodniu dalej jestem zachwycony.

Po absolutnie pozbawionym czegokolwiek "Przebudzeniu..." (nie jestem w stanie wymienić choć jednego powodu by ten film obejrzeć raz jeszcze) dostaliśmy chyba najlepszy sposób w jaki można było obrócić stolik. Film miał kilka elementów, które w pierwszej chwili budziły moją zażenowaną konsternację (np. latającą w kosmosie Fisher czy absurdalną akcję Poe w pierwszej scenie), ale zaraz zasypywał mnie elementami, które pozwalały mi na to świadomie machnąć ręką.

Nie potrafię wymienić wątku, który nie przypadłby mi w jakiś sposób do gustu- bardzo podobało mi się ustawienie dwóch katowanych do znudzenia w głupich teoriach, a całkiem nieistotnych w obecnym wymiarze historii, wątków- to jest Snoke'a i rodziców Rey- na miejscach na jakie w fabule zasługiwały. Nic co by nam dano nie mogło by być takie dobre. Film miał odwagę sprzeciwić się powszechnym oczekiwaniom i cieszę się z tego, bo filmu z nimi zgodnego nie warto by było oglądać- ,,wycieki" krążące od miesięcy zapowiadały drugie TFA, tyle, że kopiujące ESB i straszące złym papą Snokiem, a całkiem przyklepujące pochodzenie Rey z tej czy innej linii Jedi, co było by słabe jak szlag. Film należy do Hammila, który zajął centralne miejsce w całej historii (co czyniło maszkarona w złotym szlafroku całkiem zbędnym), w całkowitym przeciwieństwie do Hana Solo, z którego poprowadzenia w TFA był zadowolony chyba tylko sam Ford, od lat nienawidzący tej postaci.

Bardzo podobał mi się też motyw szaleńczej eskapady bohaterów, która dla odmiany okazuje się być szkodliwą wyrwą w sensownym planie ucieczki, a nie drogą do powszechnego ocalenia. :D Duże wrażenie też zrobiło reżyserskie załatwienie tego taranowania w nadprzestrzeni.

In minus na pewno niecharakterystyczna muzyka, przy Del Toro było również wyraźnie widać ograniczenia pozostałych aktorów, zwłaszcza aktorki grającej Rose, która w swoich kluczowych scenach zawiodła według mnie całkiem. Wyraźnie też film bał się być zbyt poważny i nie wszystkie gagi, które w nim umieszczono, grały dobrze w swoich scenach. Ale zawsze gdzieś był jakiś smaczek, jakiś nagły zwrot, który potrafił odwrócić od tego uwagę. Gdyby tak się tylko dało od razu...
Szary
Adjudant-Major
 
Posts: 336
Joined: Wednesday, 26 February 2014, 21:16
Location: Warszawa

Re: Star Wars - Episode VIII

Postby psborsuk » Sunday, 31 December 2017, 14:49

Szary wrote:Po absolutnie pozbawionym czegokolwiek "Przebudzeniu..." (nie jestem w stanie wymienić choć jednego powodu by ten film obejrzeć raz jeszcze)...

Ja znalazłem jeden - Przebudzenie pokazuje, że epizody 1-3 nie były aż tak tragiczne, jak wszyscy (prawie, ja akurat nie) uważali.
User avatar
psborsuk
Lieutenant-Adjudant-Major
 
Posts: 611
Joined: Thursday, 8 September 2011, 22:43
Location: Łódź

Re: Star Wars - Episode VIII

Postby Telamon » Saturday, 13 January 2018, 17:59

User avatar
Telamon
Général de Division Commandant de place
 
Posts: 4735
Joined: Wednesday, 30 May 2012, 17:27
Location: Kraków/Zakliczyn

Re: Star Wars - Episode VIII

Postby nexus6 » Saturday, 28 April 2018, 10:02

W przeciwieństwie do epizodu VII ten mi się podobał - chyba za sprawą dużej dawki humoru.
User avatar
nexus6
Lieutenant
 
Posts: 544
Joined: Sunday, 27 July 2014, 14:52
Location: Szczecin

Previous

Return to Film

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest