VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Impreza historyczno-wargamingowa odbywająca się co roku w Warszawie, którą współtworzyliśmy przez pierwszych jedenaście edycji (2006-2016).
Zablokowany
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36587
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 254 times
Been thanked: 156 times
Kontakt:

VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: Raleen » sobota, 4 czerwca 2011, 10:31

Relacja na Portalu Strategie (gry planszowe):
http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=123

Relacja na Portalu Strategie (varia):
http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=123

Autorem zdjęć jest Raleen.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
maciunia
Porucznik
Posty: 734
Rejestracja: piątek, 1 lutego 2008, 16:00
Lokalizacja: WWY
Kontakt:

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: maciunia » sobota, 4 czerwca 2011, 11:45

Dla mnie impreza już zakończona, wielka podziękowania dla organizatorów i dla wszystkich z którymi grałem.
W piątek First World War z Gerrym i Adamem, w zasadzie to bym wygrał, ale Gerry zaczał trochę oszukiwać i ostatecznie ograł państwa centralne ;) Ciekawa i za razem lekka gra, na pewno chętnie do niej wrócę.
W sobotę od rana Wilderness War w Annus Mirabelis z Petru Raresem, grałem Francuzami. Dużo walki w korytarzu rz. Hudson, , pełna mobilizacja jankeskich milicji, zdobycie fortu William Henry i śmierć Wolfa pod Ohio Forks. Dziekuję Piotrze za grę, jakbyś kiedyś chciał rewanżu - pisz.
No i na koniec zagrałem w Gettysburg by Martin Wallace ze Smerfem. Raz unią, raz południem, ciekawa gra w której musimy zarządzać naszą siatką dowodzenia, wygrywać tempo i po prostu nie dać się przepchnąć z góry jak na ćwiczeniach 9 roty.
Do zobaczenia przy planszy!
Awatar użytkownika
RyTo
Major
Posty: 1174
Rejestracja: poniedziałek, 24 kwietnia 2006, 22:14
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: RyTo » sobota, 4 czerwca 2011, 11:46

Dziękuję za możliwość spotkania się z nowymi i starymi znajomymi, wspólne rozgrywki oraz cierpliwość z jaką spotykał się mój słowotok nad planszą. Bardzo się cieszę, że w tym roku pojawiłem się w Warszawie. Podziękowania organizatorom za tak rozbudowaną imprezę i do tego umiejscowioną w historycznym miejscu.

Rozgrywki, jakich się dopuściłem osobiście:
SPQR - Great Plains: Yautay (Rzym) vs RyTo (Kartagina); porażka Kartaginy
Sukcesorzy (3 edycja): Yautay, Michał /z Krakowa/, "Kuzynka", RyTo - Yautay wypunktował wszystkich
Boots on the Ground: 2 partie - Jarek vs RyTo (komandosi w dwóch drużynach) vs Silver ("powstańcy") - wygrana Jarka... Leliwa ("powstańcy") vs Leyas & RyTo (komandosi) - zwycięstwo komandosów w krwawej bitwie.
Alexander, Tyrant: Druga bitwa pod Himerą: RyTo (Syrakuzy) vs Michał & Leliwa (Kartagina) - wygrana Kartaginy, choć z poważnymi stratami wśród wodzów, którzy nie posiedli dostatecznie sztuki posługiwania się mieczem w swojej własnej obronie.
Na koniec - roz(g)rywka szkoleniowa w "pozorowanej" bitwie pomiędzy Macedończykami a Rzymem.

Zdjęć kilka mam (w porównaniu z Raleenem - właściwie nie fotografowałem...), relacje też obiecuję napisać w przeciągu góra dwóch tygodni - będę starał się skontaktować z osobami, z którymi grałem, aby skonfrontować mój opis wydarzeń z ich :)

Dziękuję jeszcze raz za wspólną rozrywkę, polecam się na przyszłość...
As-tu le cauchemar, Hoffmann?
Awatar użytkownika
Yautay
Sergent
Posty: 128
Rejestracja: sobota, 20 marca 2010, 15:38
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: Yautay » sobota, 4 czerwca 2011, 11:46

Witam Forumowiczów,
Również ja chciałbym na wstępie podziękować wszystkim uczestnikom za możliwość spędzenia wspólnie czasu nad planszą w trakcie trwania GRENADIER'a 2011.
W tym roku udało mi się rozegrać naprawdę dużo z czego jestem niezmiernie zadowolony!
Piątkowego HiS'a zapamiętam przez długi czas, zakładając że kolejna okazja do takiej rozgrywki nie pojawi się prędko (dla mnie), świetna zabawa i co najbardziej sobie cenie - niezapomniana atmosfera podczas wspólnej zabawy nad planszą.
Sobotni SPQR - gra na którą liczyłem najbardziej i udało się, jestem niezmiernie wdzięczny RyTo za cierpliwość i poprowadzenie rozgrywki, jestem przekonany że system ten stanie się moim faworytem wśród gier taktycznych.
Długo wymieniać, Sukcesorzy (symultanicznie wraz z SPQR), następnie rozgrywki w sali gimnastycznej - PoG (niestety nie do końca) oraz TS - jak zwykle z niewdzięcznym rozdaniem... :)
Niedziela dla mnie to wyłącznie MoI i pojedynek z Leyas'em w scenariusz - Courtrai, gdzie udało się odwrócić bieg historii!

Niestety to co rzuciło mi się w oczy to mała ilość uczestników konwentu, w sobotę właściwie graliśmy jedynie w trzech grupach...

Zdjęcia wywołam w przyszłym tygodniu, gdyż niestety zmuszony jestem być w rozjazdach jeszcze do przyszłego wtorku - oczywiście opublikuję wszystko co mam!
Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam serdecznie!

Michał
Awatar użytkownika
Leyas
Kasztelan
Posty: 790
Rejestracja: poniedziałek, 15 lutego 2010, 15:48
Lokalizacja: Wrocław
Has thanked: 5 times

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: Leyas » sobota, 4 czerwca 2011, 11:47

Witam!

Ja również napisze coś od siebie. Na wstępie wspomnę tylko, że był to mój pierwszy Grenadier. Porównując do zdjęć prześledzonych przeze mnie z poprzednich lat muszę zgodzić się z Yautay'em że rzeczywiście uczestników gier planszowych było mało.

W piątek oczywiście niezapomniana rozgrywka w HIS'a. Grałem po raz drugi i muszę przyznać, że jeszcze wiele rozgrywek przede mną abym mógł się zdecydowanie wypowiedzieć o tej grze. Tak jak Yautay zapewne nie prędko przyjdzie mi ponownie siąść nad tą grą (może Pola Chwały? ;) )... Grałem Francją i mając na uwadze przebieg gry Francuzami, gdy grałem po raz pierwszy (relacja z 2.04.2011), starałem się nie popełniać tych samych błędów. Oczywiście popełniłem wiele innych i generalnie nie poszło jak chciałem. Niemniej jestem bardzo zadowolony z rozgrywki, gdyż ta gra sprawia mi wiele satysfakcji. Następnym razem kolej na Turcję albo Cesarstwo :twisted:.

W sobotę zaczęło się od Napoleonic Wars - i wyszły z tego w sumie dwie rozgrywki (grałem po raz pierwszy). W pierwszej byłem Prusakami. Generalnie moja gra opierała się na dozbrajaniu się, a po paru godzinach gry stoczyłem w sumie jedną i jedyną dla mnie bitwę z wojskami Napoleona.
W drugiej rozgrywce wylosowałem Francję. No i sprawdziło się to czego się obawiałem. Francja w rękach niedoświadczonego gracza jest skazana na klęskę. Na początku jednak szło mi bardzo dobrze (np. opanowanie Irlandii) lecz wkrótce przyszło załamanie i klęska za klęską, głownie z rąk Rosjan (Leliwa) i Austriaków (Silver).

Następnie (już w szkole) popijając pysznego miodowego Ciechana przyszło mi się zmierzyć z Petru Rares'em w Wilderness War ;). Grałem Francuzami. Gra bardzo interesująca i dość dynamiczna. Partii nie dokończyliśmy. Na koniec naszej rozgrywki wygrywali Francuzi (ale zaczynali z 4 pkt), jednak w perspektywie czasu szykowała się dla nich klęska, mimo że w kilku bitwach dzielnie stawali z niemal 1,5-krotną przewagą wojsk brytyjskich. Była to moja zapoznawcza rozgrywka w tę grę i dziękuję bardzo Piotrowi za możliwość stoczenia ciekawego pojedynku.

Po Wilderness War przyszła kolej na późno-nocno-wczesno-poranną rozgrywkę w Boots On the Ground :D. Razem z RyTo walczyliśmy z hordami islamskich fanatyków sterowanych przez Leliwę. Gra bardzo wciągająca, dynamiczna i co chyba najważniejsze rozrywkowa (śmiechy rozchodziły się do 4 nad ranem). Mimo zmęczenia (po mało przespanej poprzednio nocy) bawiłem się świetnie.

W niedzielę rozpoczęło się od starcia Francuzów z Flamandami pod Courtrai. Kierowałem buntownikami, którzy ponieśli klęskę. Francuzami dowodził zaś Yautay. Większych błędów jednak chyba nie popełniałem - natomiast słabo wypadały dla mnie rzuty w walkach. Zdecydowanie lepiej w pewnym momencie szły mi rzuty na kontynuację (Petru Rares skądś to zna ;) ) z jednoczesnym pechem dla mojego rywala. Gdyby nie to rozgrywka zakończyła by się o wiele wcześniej - Flamandowie zdołali jednak wyprzeć francuską konnicę, która już klinem przebiła się przez szeregi obrońców. Generalnie przez całą rozgrywkę dominowali Francuzi, którzy zasłużenie wygrali.

Po rozgrywce udało mi się obejrzeć na żywo jedyną rekonstrukcję konwentu - szturm oddziałów niemieckich na barykady warszawskich powstańców.

Na koniec chwilę poświęciłem na szkoleniowo-zapoznawczą rozgrywkę w Washington War's z Leliwą. Gra dość interesująca i dynamiczna, poza tym pięknie wydana. Czas nie pozwolił się dłużej nad nią zatrzymać. Z zainteresowaniem powrócę do niej w przyszłości ;).

Konwent uważam za bardzo udany i wróciłem z niego usatysfakcjonowany. Udało mi się poznać kilka nowych osób - znanych do tej pory z życia forumowego.
Szkoda, że we Wrocławiu nie ma tylu miłośników gier wojennych z którymi można było by toczyć znakomite boje ;).

Dziękuję wszystkim za udane i niezapomniane rozgrywki.

Andrzej
Ave Caesar... Fame & Glory
Awatar użytkownika
Petru Rares
Capitaine
Posty: 807
Rejestracja: poniedziałek, 1 czerwca 2009, 22:37
Lokalizacja: Bełchatów/Warszawa
Been thanked: 7 times

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: Petru Rares » sobota, 4 czerwca 2011, 11:47

Pozwolę sobie także dołączyć do podziękowań i gratulacji dla organizatorów konwentu. Było naprawdę zacnie; w porównaniu z poprzednim Grenadierem moje odczucia są bardziej pozytywne, więcej pograłem, a i więcej widziałem z rekonstrukcji.

W piątek zasiadłem z Gerhardem do Ścieżek Chwały. Rozgrywka była niezwykle emocjonująca. Na początku Niemcy ponieśli straty na Zachodzie, jednak ostatecznie na tym właśnie froncie doszło do zamknięcia znacznych sił francuskich w twierdzach na granicy. przez cały etap próbowałem odblokować te siły i dokonać okrążenia okrążającego, jednak to w końcu siły niemieckie udowodniły swą wyższość nad zgnuśniałym Francuzem i wyeliminowały potężny kocioł w Nancy i Verdun. Tym samym Zachód pozostał niemal ogołocony, Paryż padł, ale również pokiereszowani Niemcy musieli się cofnąć. Sytuacji nie zmieniło wprowadzenie Włoch do wojny i ich początkowe sukcesy w Alpach. Odtworzone armie niemieckie runęły z potężną ofensywą na półwysep Apeniński. Próbowałem odbić sobie to na Wschodzie (Rosjanie zadali tam duże straty Austro-Węgrom) i w Turcji, gdzie dążyłem do odcięcia sił tureckich przez połączone działanie MEF i Judenicza. Niestety, Rosjanie, mimo że upadek CK Monarchii był bliski, jakoś niemrawo nacierali i pozwolili się zreorganizować przeciwnikowi, w Turcji zaś do sukcesu był li tylko o krok, ale zabrakło tchu na zadanie ostatecznego ciosu. Tym samym siły państw Centralnych mogły swobodnie operować na Zachodzie i zajm,ować kluczowe miasta. w pełni zasłużone zwycięstwo automatem przypadło PC dowodzonym przez Gerharda.

W sobotę od 10.00 miałem niezwykłą przyjemność zasiąść z maciunią do Wilderness War; gra udowodniła swoją wartość, dostarczyła bowiem ogromnej radości. Graliśmy scenariusz Annus Mirabilis, gdzie Maciunia był Francuzami. WW dobrze pokazuje dylematy strategiczne i wyzwania stojące przed głównodowodzącymi (mało sił francuskich, ale stosunkowo dużo nieregularnych, lepsze dowództwo, u Anglików ogrom wojsk, przewaga floty, ale nieruchawość sił regularnych w interiorze Kanady, słabość dowódców) Kilkakrotnie parszywie zapomniałem o zapewnieniu odpowiednich leży zimowych, co zemściło się okrutnie utyratą drogocennych regularnych (za błędy się płaci). Francuzi natomiast bardzo aktywnie prowadzili rajdy i przerzucali siły z jednego teatru działań na inny. To do nich przede wszystkim należała inicjatywa. Gra zakończyła sie zdecydowanym zwycięstwem Francji.

Następnie wieczorem, już w szkole zasiedliśmy z Leyasem do Wilderness War. Na tapetę znowu poszedł scenariusz Annus Mirabilis, mi przypadło w udziale dowodzenie perfidnym Albionem. Francuzi bardzo silnie hulali na pograniczu, początkowo bez sukcesów, jednak w 1758 dokonali dużych spustoszeń za pomocą sprzymierzonych Indian. Anglicy natomiast silnie parli wzdłuż rzeki Hudson, mimo strat ponoszonych w bitwach regularnych udało im sie poczynić pewne postępy w kierunku Kanady, Ticonderoga poddała się po krótkim oblężeniu. Na kierunku twierdzy Ohio Forks Anglicy wybudowali palisady w górach i parli w tym kierunku, mimo to nie do końca udawło im się zapobiec penetracji pogranicza przez Indian. Rozgrywki nie udało sie dokończyć, ale i tak dostarczyła ona dużej przyjemności.

Dziękuję zatem partnerom znad planszy, chętnie spotkam się w ramach rewanżu przy WW. Miałem także okazję pooglądać rozgrywki w Napoleonic Wars, HIS, Sukcesorów i SPQR. NP muszę przyznać orsaz HIS wywarły na mnie piorunujące wrażenie. Do następnego tego typu spotkania wartałoby sioę zapoznać z nimi.

Pozdrawiam
Awatar użytkownika
Gerhard.
Adjudant-Major
Posty: 322
Rejestracja: sobota, 5 stycznia 2008, 14:36
Lokalizacja: Łódź
Kontakt:

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: Gerhard. » sobota, 4 czerwca 2011, 11:48

maciunia pisze:W piątek First World War z Gerrym i Adamem, w zasadzie to bym wygrał, ale Gerry zaczał trochę oszukiwać i ostatecznie ograł państwa centralne
Może byście wygrali jakbys nie oszukiwał swojego austro-węgierskiego przeciwnika :lol:

Dziękuje Maciuni, Adamowi, Petru Raresowi, Leyasowi, Leliwie oraz Silverowi i jego znajomym za pasjonujące rozgrywki w: The First World War, PoG-a i NW.

Dziekuję także nieznanemu mi z imienia koledze z Pracowni "Strateg" za pokazanie, Leyasowi, Yautay'owi i mnie, Warszawy nocą - w ramach przemarszu na miejsce naszego noclegu z piątku na sobotę :)
"Ci, którzy zrzekają się wolności, w celu uzyskania krótkotrwałej odrobiny bezpieczeństwa, ani na jedno, ani na drugie nie zasługują."

http://strategialodz.phorum.pl
Awatar użytkownika
Leyas
Kasztelan
Posty: 790
Rejestracja: poniedziałek, 15 lutego 2010, 15:48
Lokalizacja: Wrocław
Has thanked: 5 times

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: Leyas » sobota, 4 czerwca 2011, 11:49

Gerhard. pisze:Dziekuję także nieznanemu mi z imienia koledze z Pracowni "Strateg" za pokazanie, Leyasowi, Yautay'owi i mnie, Warszawy nocą - w ramach przemarszu na miejsce naszego noclegu z piątku na sobotę :)
Oj tak Wa-wa nocą dość interesująca... Kolega miał chyba na imię Tomek. Rysiek będzie wiedział bo po Niego dzwonił.
Ave Caesar... Fame & Glory
Awatar użytkownika
brathac
Major
Posty: 1227
Rejestracja: wtorek, 17 października 2006, 12:19
Lokalizacja: Łódź
Has thanked: 6 times
Been thanked: 3 times
Kontakt:

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: brathac » sobota, 4 czerwca 2011, 11:51

Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36587
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 254 times
Been thanked: 156 times
Kontakt:

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: Raleen » niedziela, 5 czerwca 2011, 15:49

Większość aktywnych graczy wypowiedziała się już, więc jeszcze parę słów ode mnie.

Szczególnie dobrze wspominam zwłaszcza rozgrywkę w HISa z piątku na sobotę w pracowni na Kredytowej. Wzięło w niej udział dwóch zupełnie nowych graczy: nahar i Yautay, i spisali się znakomicie. Bardzo dobrze radził też sobie jako Francuz Leyas. Rozgrywka była ciekawa, bo dotrwaliśmy do 7 tury i udało nam się ją w większości, jeśli nie całą, rozegrać (pamięć już mnie trochę zawodzi, stąd ten brak precyzji). Pod koniec prowadziło Papiestwo (Leo) i Habsburgowie (Raleen). Mimo to stawka była bardzo wyrównana. Gra wyszła ciekawie, bo Papiestwo doczekało się nadejścia fazy kontrreformacji, a że wcześniej radziło sobie nienajgorzej, dalsza rozgrywka nie była dla niego trudna. Mi z kolei jako Habsburgowi, z sukcesami udało się rozbudować swoje imperium w Nowym Świecie, tak że zaczęło ono przynosić konkretne profity. Więcej o rozgrywce napisze niedługo w temacie o HISie. Zakończyliśmy koło 2 w nocy, czyli jak policzyłem gra trwała 9-9,5 godz. Dawno się tak długa partia nie przytrafiła, a biorąc pod uwagę moment do którego dotarliśmy, w ogóle sobie nie przypominam takiej rozgrywki. Zwykle, i dodam niestety, wszystko kończy się wcześniej.

W sobotę i niedzielę musiałem się skupić na sprawach organizacyjnych, ponadto sporo fotografowałem, więc się nie nagrałem, ale dzięki temu mam ogólne lepsze wrażenia z imprezy. Do wielu miejsc udało mi się dotrzeć, choć też nie wszędzie. Da się zauważyć, że konwent ewoluuję w kierunku w jakim poszły Pola Chwały przynajmniej pod jednym względem: naraz jest tyle atrakcji, że czasami trzeba wybierać. Jak ktoś ma jakieś stałe stoisko bądź zobowiązania organizacyjne, część atrakcji przegapi. Jeśli chodzi o naszą działkę planszówkową, tego roku najaktywniejszy był moim zdaniem bez wątpienia RyTo, który na prawo i lewo szerzył zainteresowanie do swojej ulubionej starożytności, tak że kto tylko miał ochotę spróbować SPQR, przy pewnej dozie wytrwałości, zdołał zagrać. Z dużych rozgrywek trzeba odnotować zwłaszcza Napoleonic Wars, niestety duży Battletech nie wypalił, bo z zapowiadających się 8 graczy pojawiło się 3. Samo życie. Różnorodność gier spora, miałem wrażenie, że większość dobrze się bawiła, chociaż miejscami pojawiał się stary problem tego rodzaju, że gracze mają swoje ulubione gry, a nie wszyscy lubią to samo, więc czasem trudno się dopasować.

Odniosę się jeszcze do wątku frekwencji. Cóż, na zdjęciach to zazwyczaj wygląda wszystko lepiej niż w rzeczywistości ;) . Moim zdaniem nie było dużych różnic w stosunku do zeszłego roku, natomiast w tym roku były inne osoby, nowe - jak Yautay czy Leyas, a z kolei zabrakło części tych, którzy byli rok temu. Nie da się natomiast ukryć, że parę osób odpadło w ostatniej chwili, jak clown, Arteusz też większość czasu spędził przy Veto, nie było zapowiadającego się Chevau-legera, odwołali się z przyczyn niezależnych Wilk i Lipa itd. Wspomniana rozgrywka w Battletecha też miała zgromadzić 8 graczy, a pojawiło się 3. Żałować więc można, że nie było frekwencji wyższej niż rok temu. Cóż, tak bywa. Ale impreza się rozwija, i będzie się kręcić niezależnie od tego, ile osób się zjawi. Być może nieobecność forum tuż przed konwentem miała jakiś wpływ, chociaż wydaje mi się, że nie mogła być decydująca.

Natomiast tym co z czasem coraz bardziej mi doskwiera i jest do rozważenia jest lokalizacja wewnątrz budynku czy też ulokowanie się na zewnątrz w 1-2 namiotach (przynajmniej w części). W tym roku były już kryte namioty (chociaż do końca nie było to przesądzone czy będą). Oczywiście chodzi przy tym o kwestie promocyjne, docieranie z tymi grami do szerszej publiczności, prezentowanie ich. To też jest do rozważenia czy przynajmniej niektórzy z Was byliby w stanie w ten sposób poprowadzić rozgrywki, żeby publiczność też mogła coś z tego skorzystać, podobnie jak to robił w tym roku RyTo. Przy okazji kolejnej edycji imprezy sądzę, że powinniśmy się nad tym poważnie zastanowić, zawsze wymaga to też pewnego wcześniejszego przygotowania.

Dziękuję wszystkim, którzy przybyli, cieszę się, że dobrze się bawiliście. I cieszę się przede wszystkim, że była okazja się zobaczyć i spotkać w gronie forumowiczów (i nie tylko).
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1555
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 4 times

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: Leo » niedziela, 5 czerwca 2011, 21:33

Niestety nie mogłem tym razem być na Grenadierze w sobotę i niedzielę. Musiało mi wystarczyć piątkowe granie...
Ale był to szalony piątek i niesamowite granie. Jeszcze raz dziękuję wszystkim współgraczom za te kilka godzin! HIS dostarczył nam wielu emocji - było ciekawie i wesoło. Wartością dodaną było to, że graliśmy w sali w eleganckiej, przedwojennej kamienicy,a za oknem w pewnym momencie rozszalała się burza...

A co do rozgrywki to myślę, że zwycięzcą okazała się...sama gra. Pokonała nas wszystkich - pod koniec już byliśmy baaardzo mocno zmęczeni...

Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda mi się i pograć i pobyć w Cytadeli.
Pozdrawiam i do zobaczenia!
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
Awatar użytkownika
maciunia
Porucznik
Posty: 734
Rejestracja: piątek, 1 lutego 2008, 16:00
Lokalizacja: WWY
Kontakt:

Re: VI GRENADIER - relacje, wrażenia (gry planszowe)

Post autor: maciunia » sobota, 2 lipca 2011, 12:21

Koledzy,
będę bardzo wdzięczny temu kto znalazł po sobotniej części Grenadiera Playbook'a do Wilderness War. Informuję poźno bo dopiero wczoraj grę otworzyłem po imprezie. Z góry dziękuje za pomoc.
Zablokowany

Wróć do „Konwent GRENADIER”