V Grenadier (2010) - wrażenia, relacje

Impreza historyczno-wargamingowa odbywająca się co roku w Warszawie, którą współtworzyliśmy przez pierwszych jedenaście edycji (2006-2016).
Awatar użytkownika
Cisza
Général de Brigade
Posty: 2159
Rejestracja: środa, 7 października 2009, 12:40
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Cisza » wtorek, 11 maja 2010, 09:18

Obrazek
Nietypowe towarzystwo
Aż się prosi do demotywatorów :)

Kilka fotek z turnieju DBA
http://polewalki.blogspot.com/2010/05/g ... adier.html
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 11 kwietnia 2011, 22:44 przez Cisza, łącznie zmieniany 3 razy.
Ba'tki Machny wspomnij czasy
Gdy do walki brak ci sił
Jak na stepach Ukrainy
Białych i czerwonych bił!
_____________________
www.polewalki.blogspot.com
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36575
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 242 times
Been thanked: 156 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 11 maja 2010, 09:25

Relacja z konwentu na Portalu Strategie - rekonstrukcje (3):

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=148

Autorem relacji jest Bartek Boniecki.
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 11 kwietnia 2011, 22:46 przez Raleen, łącznie zmieniany 1 raz.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36575
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 242 times
Been thanked: 156 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 11 maja 2010, 09:36

Relacja z konwentu na Portalu Strategie - pokaz walki średniowiecznej:

http://portal.strategie.net.pl/index.ph ... Itemid=148

Autorem relacji jest Silver.
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 11 kwietnia 2011, 22:47 przez Raleen, łącznie zmieniany 1 raz.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Greebo
Colonel
Posty: 1733
Rejestracja: wtorek, 15 grudnia 2009, 10:52
Lokalizacja: Warszawka, Opatów Kielecki

Post autor: Greebo » wtorek, 11 maja 2010, 10:02

Jeszcze raz dziękuje wszystkim za udział i wspólna zabawę!
Awatar użytkownika
DT
Divisní generál
Posty: 3699
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 18:41
Lokalizacja: Milton Keynes
Been thanked: 12 times
Kontakt:

Post autor: DT » wtorek, 11 maja 2010, 13:59

Obrazek
A "chłopaki" w co grali?
Ostatnio zmieniony poniedziałek, 11 kwietnia 2011, 22:41 przez DT, łącznie zmieniany 1 raz.
Czesi również bronili Polski w 1939 roku
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4618
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Post autor: clown » wtorek, 11 maja 2010, 15:11

Imprezeczka jak zwykle udana. Zdjęć nie ma, bo nie miałem czasu ich zrobić, bo grałem :P
Zacząłem w piatek w Agresorze partyjką Habit of Victory, gdzie w bitwach pod Pułtuskiem i Gołyminem sprałem na kwaśne jabłko Benningsena, ale dzięki machinacjom Nico przy zielonym stoliku on podobno wygrał. Wieczorem spokojna partyjka NT z Pędrakiem przegrana przeze mnie w ostatniej turze - ciekawostką było to, że obu nam nie wyszły ataki Gwardii - oba "nadziały" się na przygotowane pozycje obronne.
W sobotę rozpocząłem od partyjki WWR z Arteuszem i porażki Amerykanów prowadzonych przeze mnie - dałem ciała to jedno, ale na usprawiedliwienie dodam, że trochę źle graliśmy :P tym niemniej wysoka ocena dla WWR się nie zmienia.
Potem partyjka rewanżowa "za Lublin" w Saratogę, gdzie znowu wziąłem baty od Arteusza, ale jak zwykle na planszy dużo się działo - kapitalny manewr obejścia stanowisk amerykańskich i tragiczne działania w centrum zakończyły się zdobyciem przez Jankesów obozu brytyjskiego.
Na osłodę usiadłem sobie z Anomanderem Rake do UKC, gdzie miałem pełen komfort psychiczny, gdyż grałem po raz pierwszy. Przegrałem z kretesem w połowie gry, gdy już zaczynałem łapać o co chodzi. Ostatnią grą na sobotnim Grenadierze była partyjka NT z KristoKK, gdzie przegrałem łatwo, szybko i bezboleśnie - grałiśmy na świeżym powietrzu i miło było widzieć osoby oglądające niebiesko - czerwone klocuszki i zadające pytania "z czym to się je?".
Wieczorem, już po Grenadierze, partyjka Sukcesorów u Pędraka z Raubritterem i Anomanderem - jak zwykle emocjonująca, chociaż dość statyczna przez większą jej część, ale było to po części wynikiem losowania wodzów. Oczywiście nie wygrałem :P ale to tylko przez Michała, który odebrał mi słonie :devil:
W niedzielę partyjka Marii, która o mały włos nie zakończyłaby się zwycięstwem Austrii, ale nie zauważyłem że wprowadziłem dwóch generałów w kleszcze bez odwrotu, ponadto Pędrak cały czas podpowiadał Filipowi co ma robić :P generalnie Maria pozostaje nadal dla mnie tytułem dobrym i nie "złamanym".
Grenadiera zakończyłem drugą rozgrywką w UKC, gdzie o mały włos wygrałbym, jednak fatalne ostatnie rozdanie i brak doświadczenia pozwoliły na zwycięstwo Anomandera i Parlamentu. UKC jest dla mnie odkryciem Manewrów - bardzo ciekawy system i nietuzinkowa mechanika.
Wszystkim uczestnikom i współgraczom dziękuję i serdecznie pozdrawiam. I proszę się już ze mnie nie śmiać, że w nic nie wygrywam :P
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3141
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice
Been thanked: 2 times

Post autor: Anomander Rake » wtorek, 11 maja 2010, 15:25

fatalne ostatnie rozdanie i brak doświadczenia pozwoliły na zwycięstwo Anomandera i Parlamentu
Tzn. Cezary nie dostał tym razem wielkich, małych czy nawet średnich kampanii, albowiem wszystkie wyciągnął wcześniej. Ale poważnie to rękę w ostatnim rozdaniu miał faktycznie słabą, w odróżnieniu od bodaj wszystkich poprzednich rozdań. Niemniej rozgrywka była wielce interesująca, choć na początku z lekka statyczna, a ja ponownie przekonałem się, że w jaką grę bym nie grał to średnia rzutów u mnie na oblężenia oscyluje gdzieś koło dwóch (z dramatyczną nadreprezentacją jedynek).
W każdym razie ja grałem w piątek, jeszcze w agresorze, UKCh z Pędrakiem i minimalne zwycięstwo Króla. W sobotę Zdecydowany sukces Parlamentu z rozdziewiczanym właśnie Cezarym, a potem wieczorem Sukcesorzy (w skałdzie jak wyżej podał C.) i sukces parki Crateros/Polyperhon. W niedziele rewanż z Cezarym w UKCh i umiarkowane tym razem zwycięstwo Parlamentu.
Czyli grałem tylko w bardzo dobre gry z bardzo fajnymi przeciwnikami. Sukcesorzy pokazali, że strategia morska to jednak duża szansa na sukces, a UKCh to jak na razie duża regrywalność - każda partia jest kompletnie inna od pozostałych.
Awatar użytkownika
Leo
Colonel
Posty: 1555
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 19:08
Lokalizacja: Warszawa
Been thanked: 4 times

Post autor: Leo » wtorek, 11 maja 2010, 18:23

No to jeszcze ja napiszę kilka słów. Na Grenadierze byłem pierwszy raz i już żałuję, że nie mogłem bywać na wcześniejszych konwentach. Podobała mi się atmosfera, wielką wartością było poznanie osób, które znałem do tej pory tylko jako nicki z Forum. Cytadela jest bardzo klimatyczna - gdyby nie problemy z dojazdem miejsce byłoby idealne...
Rekonstrukcje mnie średnio interesują - mundury, broń - o.k. - budzą mój wielki szacunek. Ale nieudolne próby naśladowania realiów pola walki jak dla mnie ocierają się o śmieszność...

Grałem tylko w jedną grę - Dutch Revolt. Zajęło nam to całą sobotę i ostatecznie skończyło się moim minimalnym zwycięstwem. Szkoda, że nie mogłem być dłużej, szczególnie żałuję, że wystawiłem do wiatru Arteusza...
Do kolejnego zobaczenia nad planszą! :D
"Szlabany w głowach podnoszą się najwolniej..."
Awatar użytkownika
Anomander Rake
Général de Brigade
Posty: 3141
Rejestracja: poniedziałek, 29 maja 2006, 13:06
Lokalizacja: Wawa i okolice
Been thanked: 2 times

Post autor: Anomander Rake » wtorek, 11 maja 2010, 20:03

Z tym dojazdem to trochę prawda. Na przyszły raz organizator mógłby wynająć jakiś bus od wojska, albo od miasta, który kursowałby na trasie do centrum. Byłoby jasne jak się dostać. Plus ma się rozumieć reklama.
O ile powyższe mieszczą się w możliwościach finansowych konwentu. Ale zapewne co do reklamy z miastem dałoby się porozumieć. Także kwestie busa nie są zapewne nie do rozwiązania.
A trzeba przyznać, że reklama i nagłośnienie imprezy leży. Specjalnie sprawdzałem w ostatnich dwóch dniach czy jest jakieś info o imprezie w prasie. Ale w ostatnich dwu numerach GW nic nie widziałem (jeślim gapa to sorki). W stołecznej był artykuł o "konkurencyjnym" konwencie ;) mianowicie o Dniu Cipki, a o Grenadierze nic. :?
Stąd może mimo świetnej pogody i lokalizacji (Warszawa) przez imprezę przewinęło się mniej osób niżby mogło. Przy czym mam tutaj na myśli całość imprezy, a nie tylko zmagania przy planszy.
adalbert
Colonel en second
Posty: 1307
Rejestracja: czwartek, 17 kwietnia 2008, 09:54
Lokalizacja: Szczecin
Been thanked: 3 times

Post autor: adalbert » wtorek, 11 maja 2010, 22:10

A może ktoś by się wypowiedział o planszówkach testowanych na Grenadierze?
Ostatnio zmieniony czwartek, 1 stycznia 1970, 01:00 przez adalbert, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36575
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 242 times
Been thanked: 156 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » wtorek, 11 maja 2010, 22:16

adalbert pisze:A może ktoś by się wypowiedział o planszówkach testowanych na Grenadierze?
Jeśli chodzi o projekty autorskie były (tylko) dwa:

- Kampania wrześniowa Marka Domańskiego
- Dux Silesia (nie potrafię powiedzieć na ile to gra strategiczna, ale klimat historyczny miała, przynajmniej na oko ;) ).

Z tego co widziałem, zainteresowani obu projektami się znaleźli, ku uciesze autorów.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Filip Apostoł
Sergent
Posty: 148
Rejestracja: wtorek, 19 stycznia 2010, 17:02
Lokalizacja: Lublin

Post autor: Filip Apostoł » środa, 12 maja 2010, 01:54

W niedzielę partyjka Marii, która o mały włos nie zakończyłaby się zwycięstwem Austrii, ale nie zauważyłem że wprowadziłem dwóch generałów w kleszcze bez odwrotu, ponadto Pędrak cały czas podpowiadał Filipowi co ma robić :P
O, wypraszam sobie! to, żeby Cię wziąć na dwa baty to była moja własna inicjatywa;P
Jedyne co mi wyszło podczas tej partii, ale zawsze coś;)
Ostatnio zmieniony czwartek, 1 stycznia 1970, 01:00 przez Filip Apostoł, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
clown
Général de Division Commandant de place
Posty: 4618
Rejestracja: poniedziałek, 9 stycznia 2006, 17:07
Lokalizacja: Festung Stettin
Has thanked: 1 time
Been thanked: 5 times

Post autor: clown » środa, 12 maja 2010, 07:25

O, wypraszam sobie! to, żeby Cię wziąć na dwa baty to była moja własna inicjatywa;P
Widzę Filipie, że udanie przejąłeś żargon wojenników :P wśród niewyżytych Warszawiaków jak znalazł :P
Ostatnio zmieniony czwartek, 1 stycznia 1970, 01:00 przez clown, łącznie zmieniany 1 raz.
"Cała kraina gier jest oczywiście krainą maniactwa, a jednak rejon gier naśladowczo-wojennych jest w tej krainie bardziej maniacki niż inne rejony. Jak na mój gust, jest to już 'konik' posunięty zbyt daleko, hermetyczny, bez przyszłości."
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36575
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 242 times
Been thanked: 156 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » środa, 12 maja 2010, 10:03

Krótka relacja i podsumowanie V edycji konwentu GRENADIER

Piątek
Dzień ten był dla części z nas, a konkretnie planszówkowców, nieoficjalnym rozpoczęciem imprezy. Rozgrywki rozpoczęły się nieco po 16-tej w pracowni wargamingowej przy ul. Kredytowej. Na początek, na rozgrzewkę grano w karciankę Pacific Typhoon, czekając przy okazji na dalsze osoby, które zapowiadały, że się pojawią. Później rozpoczęły się dwie rozgrywki: 1) w Orła i gwiazdę (Arteusz, Silver, Raleen), i 2) w Sukcesorów Aleksandra Wielkiego (3 edycja). Obie te rozgrywki zakończyły się w okolicach północy, po czym w pracowni na nocleg pozostały 3 osoby, które po części kontynuowały boje na planszach do późnych godzin nocnych. Grano m.in. w Espanę 1936. Z kolei figurkowcom działającym w pracowni dzień ten upłynął na przygotowaniach, przenoszeniu makiet i innych akcesoriów na miejsce konwentu.

Sobota
Początek właściwej imprezy nastąpił na warszawskiej Cytadeli nieco po 10-tej, w zasadzie zgodnie z planem, choć jak zwykle w takich przypadkach, przygotowania trwają nieco dłużej niż zakładał główny organizator. Na miejscu podjęliśmy brzemienną w skutki decyzję, lokując gry planszowe w budynku, na terenie Muzeum Niepodległości (Blok X). Początkową lokalizacją były namioty na zewnątrz, jednak te nie otrzymały żadnych osłon bocznych, przez co istniało duże niebezpieczeństwo, że wiatr przy silniejszych podmuchach będzie zwiewał żetony i inne lżejsze elementy. Na zewnątrz, w namiotach pozostali figurkowcy i z czasem nieliczni fani gier planszowych (tych z cięższymi elementami).

Wkrótce na zewnątrz zaczęła się zbierać ekipa figurkowa z Q.B. i Wookushem na czele. Po sąsiedzku rozstawili się z Cold War Commanderem Thomas i jego kolega, obaj z Łodzi. Zjawił się też Kozak z pokazami figurek z Powstania Warszawskiego. Niestety nie dotarła do nas ekipa z Olsztyna, która wraz ze swoją prezentacją systemu Operation: WW II miała być jednym z mocniejszych punktów programu (osobiście dowiedziałem się o tym dopiero wieczorem z lektury naszego forum). Na sąsiednim stoisku pojawił się za to Greebo (Jarosław Kocznur), który postanowił w tym roku zostać zwycięzcą wszystkich turniejów DBA i dawał tego dnia wycisk młodzikom z pracowni wargamingowych GROT i STRATEG.

Początek konwentu to także rozdanie forumowych koszulek. Dostały się naszej ekipie figurkowej oraz wszystkim planszówkowcom. Niestety ich liczba była ograniczona do 40, ale akurat starczyło dosłownie na styk. Podobnie początkowo pojawiały się problemy logistyczne z brakiem odpowiedniej liczby stołów, szczęśliwie szybko rozwiązywane z pomocą głównego organizatora. Konwent otworzyły tradycyjnie wystrzały armatnie i przemarsz grup rekonstrukcyjnych - w tym roku ten element imprezy rozbudowano, na wzór odbywających się w Niepołomicach PÓL CHWAŁY.

Wkrótce wróciliśmy do sal w muzeum, gdzie toczyły się już rozgrywki w gry planszowe różnej maści. Grano m.in. w Revolution: Dutch Revolt, Washinton's War, Kutuzova, Men of Iron, gry firmy Lock'n Load, Saratogę. Na zewnątrz, na świeżym powietrzu grano m.in. w Boże Igrzysko, Hellenes i Napoleon's Triumph. Jednocześnie w salach ulokowane były dwa projekty autorskie: Kampania wrześniowa 1939 Marka Domańskiego i Dux Silesia. Wieczorem miałem okazję przeprowadzić rozgrywkę treningową z Wilkiem (dla niego treningową) w 1805: Sea of Glory. Po sąsiedzku Anomander Rake rozstawił się z Nieszczęśliwym Królem Karolem (Unhappy King Charles), późnym popołudniem zainteresowaniem wśród nowych graczy, cieszyło się także 2 de Mayo.

Sobota była również okazją do spotkania się z wielu osobami bywającymi na naszym forum, chociaż niekoniecznie uczestniczącymi w rozgrywkach. Pojawili się m.in. prowadzący księgarnię militarną WOJENNA.PL Jarek Jabłoński (Jabu) oraz znany zarówno jako autor gier planszowych, jak i przede wszystkim twórca map (opracowywanych do publikacji wydawnictwa Militaria) Jacek Domański (Andrzej), który, podobnie jak niektórzy uczestnicy imprezy, pojawił się z rodziną.

Równolegle na zewnątrz odbywały się pokazy innych grup wargamingowych, w szczególności graczy związanych z pracowniami GROT i STRATEG oraz organizowane przez firmę Wargamer, która na konwent przywiozła ze sobą również gry ze swojej wiosennej promocji, szczególnie kuszące oko graczy niższą ceną (a były to ciekawe pozycje do nabycia). Po sąsiedzku, obok figurek, jeszcze przed południem rozpoczął się turniej gry karcianej Veto. Warto wspomnieć także, że swoje stanowiska miała Policja oraz wydawnictwa: obecne były na konwencie Bellona i wydawnictwo Ajax. Bellona przygotowała promocję na swoje książki, które wielu konwentowiczów nabywało, korzystając z takiej okazji. Były także stoiska firm modelarskich, w tym m.in. Mirage'a.

Z rekonstrukcji, głównym punktem programu był pokaz w akcji czołgu Sherman, który miał miejsce koło 15-tej. Ponadto odbywały się pokazy wojsk z epoki napoleońskiej, z głośnymi strzelaniami. Swoje miecze skrzyżowali również rycerze. Największą uwagę przybyłych na konwent przyciągał sprzęt pancerny: czołg Sherman (a dokładniej jego kanadyjska odmiana Grizzli - jak mnie słusznie pouczono), polski TKS z kampanii wrześniowej 1939 roku i samochód pancerny Kubuś z Powstania Warszawskiego. Niestety tego dnia byłem mocno zaangażowany jako organizator części planszówkowej konwentu, zaglądając także do figurkowców, więc nie dane mi było zobaczyć wszystkich rekonstrukcji (nie pierwszy już raz mi się to zdarza, ale taki już los organizatora).

Od strony logistycznej warto jeszcze wspomnieć o znakomitej grochówce i wodzie z sokiem, przygotowanych przez Straż Graniczną, oraz kanapkach, których cały wór spoczął w jednym z pomieszczeń, gdzie toczyły się rozgrywki w gry planszowe. Kanapek było tak dużo (a może też po części nie wszyscy byli zorientowani, gdzie są dostępne - choć sale planszówkowe nie były jedynym miejscem ich wydawania), że zostało ich sporo po zakończeniu konwentu w niedzielę.

W sobotę rozgrywki zakończyły się około 20-tej. Planszówkowcy spoza Warszawy, nocujący u nas, udali się do jednej ze szkół, a wraz z nimi co bardziej spragnieni grania, gdzie, jak poprzedniej nocy, rozgrywki toczyły się do późnych godzin, póki sił starczyło. Figurki i makiety zostały schowane do pomieszczeń muzeum, by być gotowe na następny dzień.

Niedziela
Poranek upłynął pod wpływem obaw co do stanu pogody tego dnia. Prognozy mówiły o deszczu i burzy. Okazało się jednak, że tak jak w niedzielę w większości świeciło słoneczko. Słuszne okazały się natomiast obawy co do wiatru. Otóż po tym jak poprzedniego dnia zwiewał on kolegom z Łodzi ich małe figurki (produkcje Oddziału Ósmego) ustawione na zewnątrz pod namiotem, przenieśli się oni na niedzielę wraz ze swoją prezentacją Cold War Commandera do jednej z sal, gdzie dzień wcześniej grano w planszówki. Tych ostatnich było bowiem w niedzielę mniej (niektórzy nagrali się już w sobotę).

Tym niemniej grano nadal m.in. w Men of Iron, a mi osobiście dane było odświeżyć sobie grę Crusader Rex. Po sąsiedzku rozstawione było Napoleon's Triumph, dalej Kampania wrześniowa 1939, a także Sukcessors III, i na tym zdaje się nie koniec. Po południu zawitał do nas ponownie Jacek Domański (Andrzej) oraz nasz zacny administrator techniczny forum Piotr Adamiak (apj), którego rzadko można uświadczyć ostatnimi czasy. Tego dnia postanowiłem także zobaczyć trochę pokazów rekonstrukcyjnych, stąd co pewien czas odrywanie się od rozgrywek (ku utrapieniu mojego przeciwnika) i wyjścia na zewnątrz budynku.

Pod namiotami również nie próżnowano. Niektórzy planszówkowcy, wraz z autorem Dux Silesia, przenieśli się na zewnątrz. Niesłabnącym i chyba największym zainteresowaniem, jeśli chodzi o wszystkie stoiska, cieszył się namiot z pokazem Ambush Alley, prowadzonym przez Q.B. i Wookusha. Kilkakrotnie obserwowałem gęsty wianuszek i to co ciekawe i starszych i młodszych. Tego dnia, od wczesnych godzin rannych ruszyła również forumowa Liga DBA, pod przewodem Greebo. W okolicach południa i później był to jeden z aktywniejszych stolików, a do rozgrywek dołączali także gracze z pracowni GROT i STRATEG. Jak się okazało wieczorem, zaskoczenia nie było, a zwycięzcą Ligii, podobnie jak organizowanego dzień wcześniej turnieju DBA, został - któżby inny - sam Greebo.

Po południu dane mi było uczestniczyć w pokazie rekonstrukcyjnym szturmu na "Reichstag". W rolę "Reichstagu" wcieliła się jedna z bram, trzeba przyznać, że całkiem udanie go imitująca (po zawieszeniu odpowiednich flag i dodaniu innych akcesoriów). Polscy żołnierze z dywizji piechoty im. Tadeusza Kościuszki w rocznicę zakończenia II wojny światowej pokonali faszystowską bestię w jej legowisku. Tym razem w akcji wziął udział polski samochód pancerny i motocykle. Jeśli chodzi o Niemców, warto wspomnieć, że wśród sprzętu z tego okresu mieli oni m.in. Panzerschrecka.

Około 15-tej zaczęto kończyć rozgrywki. Na placu, pod namiotami do ostatniego momentu trwali figurkowcy (trzeba powiedzieć, że nasza ekipa była tutaj jedną z najbardziej wytrwałych) oraz liga DBA, która kończyła dosłownie w ostatnich minutach, gdy szereg stanowisk było już poskładanych.

Z niedzielnych przeżyć nie mogę nie wspomnieć walki jaką musiałem stoczyć z jedną z pań, której bardzo spodobała się moja czerwona koszulka organizacyjna (forumowa - ta sama wersja, którą dostawali wszyscy, tylko że czerwona). Bardzo chciała taką zdobyć, przy czym czarne jej nie zadowalały. Niestety czerwonych było w sumie sztuk 5 (dla mnie i instruktorów z pracowni wargamingowych oraz głównego organizatora), więc musiałem jej odmówić.

Jeśli chodzi o inne ekipy, w niedzielę też było minimalnie luźniej, ale tylko minimalnie. Nadal trzon pokazów figurkowych zapewniali gracze z pracowni GROT i STRATEG oraz firma Wargamer. Natomiast wśród rekonstruktorów tego dnia dominowali zdecydowanie drugowojenni (przynajmniej takie odniosłem wrażenie). Pod sam koniec imprezy obserwowałem jeszcze zabawę historyczną dla najmłodszych, organizowaną w plenerze, a nawiązującą do czasów okupacji i Powstania Warszawskiego.

Konwent wypadł moim zdaniem udanie, zwłaszcza biorąc pod uwagę wiele nowości, które pojawiły się po raz pierwszy i nad którymi główny organizator musiał zapanować, często czuwając nad wszystkim sam.


Podziękowania
Ze swojej strony jako prowadzący to forum i część planszówkową konwentu, chciałem podziękować przede wszystkim głównemu organizatorowi - Tomkowi Kowalczykowi oraz dyrekcji i pracownikom Domu Kultury Śródmieście, dzięki którym impreza odbywa się już po raz piąty. Podziękowania należą się dyrekcji i pracownikom Muzeum Niepodległości - Blok X na Cytadeli Warszawskiej, na których terenie miała miejsce impreza i którzy przez cały czas służyli nam życzliwą pomocą podczas jej trwania, jak również Pracowniom Mikromodelarstwa i Gier Strategicznych GROT i STRATEG, które gościły nas i zapewniły darmowy nocleg niektórym uczestnikom imprezy, oraz Muzeum Wojska Polskiego i Klubowi Wojsk Lądowych, wspierającemu imprezę od strony logistycznej. Dziękuję także wszystkim innym osobom i instytucjom, które przyczyniły się do zorganizowania imprezy. Szczególnie w pamięci mojej pozostanie grochówka, przygotowana przez Straż Graniczną, ale nie darmo jest powiedzenie, że przez żołądek do serca.

Dziękuję także wszystkim uczestnikom imprezy, zarówno starym graczom i bywalcom GRENADIERA, jak i tym, którzy pojawili się na niej po raz pierwszy, często tylko by wpaść i zobaczyć jak coś takiego wygląda. Mam nadzieję, że zjawicie się również na kolejnej edycji za rok. Większości chyba się podobało. Niewątpliwie swoje zrobiła historyczna lokalizacja imprezy.


Podsumowanie, wnioski
Jak to zawsze bywa po takich imprezach, zapewne w najbliższym czasie będziemy się zastanawiać, co od strony organizacyjnej wypadło dobrze, a co możnaby w następnym roku poprawić. Jeśli chodzi o planszówki, z pewnością zasadniczą kwestią są boczne okrycia namiotów, tak by wiatr nie zdmuchiwał żetonów i innych elementów, gdybyśmy mieli być ulokowani na zewnątrz. Tutaj niestety główny organizator, z tego co mi wiadomo, został zaskoczony w ostatniej chwili formą tych namiotów, która, nawiasem mówiąc, ma też swoje plusy - jest bardziej otwarta dla oglądających pokazy. Spośród uwag ogólnych, trudno się nie zgodzić co do kwestii promocji imprezy, która powinna ruszyć nieco wcześniej, natomiast nie zgadzam się, że jej nie było bądź była ograniczona: ogłoszenia o imprezie dano do licznych mediów. Jeśli chodzi o wiele innych spraw, są one jednak wtórne. Wiele rzeczy bierze się stąd, że działaliśmy w zupełnie nowych warunkach (nowe miejsce, nowy, trudny element - pokazy rekonstrukcyjne, zorganizowanie sprzętu pancernego i jego udziału w pokazach, ulokowanie imprezy w plenerze, większa liczba uczestników itd.). W takich sytuacjach zawsze jest tak, że w pewnych kwestiach trzeba reagować na bieżąco, co też organizatorzy imprezy czynili.

Jeśli chodzi o liczbę uczestników, rozdałem 40 koszulek forumowych i niemal wszystkie trafiły do osób bywających na naszym forum bądź związanych z naszym hobby. W sumie koszulek było około 200 i wszystkie rozdano, a w dalszej części konwentu ich już brakowało. Znaczna część uczestników, w szczególności rekonstruktorzy, jako że miała własne stroje, często nie korzystała z tej opcji. Szkoda, że szereg osób, które się zapowiadało na imprezę, ostatecznie, często w ostatniej chwili odpadło (lista nieobecnych jest długa). Z drugiej strony, choćby w kwestii koszulek, po imprezie mogę powiedzieć, że gdyby przybyli wszyscy, miałbym problem, komu dać w pierwszej kolejności. Mimo to i tak w sumie było nas około 30-40 osób. Z pewnością za rok trzeba będzie lepiej dopilnować także kwestii koszulek, z kolei dobrze by było również, żeby wszyscy potencjalni chętni zadbali o to, by móc pojawić się na konwencie. Z pewnością, im wcześniej organizatorzy będą wiedzieć, ile osób się wybiera, ile potrzeba noclegów itp. tym sprawniej można pewne rzeczy przygotować.


Jeszcze raz dziękuję wszystkim, którzy pojawili się na GRENADIERZE. Miło było Was spotkać i z Wami zagrać.
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Awatar użytkownika
Raleen
Colonel Général
Posty: 36575
Rejestracja: czwartek, 22 grudnia 2005, 14:40
Lokalizacja: Warszawa
Has thanked: 242 times
Been thanked: 156 times
Kontakt:

Post autor: Raleen » środa, 12 maja 2010, 11:43

Na dole strony są linki do dwóch kolejnych filmików z Grenadiera:

http://imprezy.fm/impreza/3804/v-warsza ... r-warszawa#
Panie, weźcie kości w rękę i wyobraźcie sobie, że gracie z królem Kastylii, i rzucając je na stół zdajecie wszystko na los bitwy. Jeśli dopisze wam szczęście, zrobicie najlepszy rzut, jaki kiedykolwiek uczynił król na ziemi; a jeśli rzut wam się nie powiedzie, inaczej nie odejdziecie z gry, jak z honorem.

Gil de Osem do króla Portugalii Jana I Dobrego przed bitwą pod Aljubarrotą (14.VIII.1385)
Zablokowany

Wróć do „Konwent GRENADIER”