Dziury i korpusy

Gra wydawnictwa GMT Games (polska edycja wyd. Gołębiewski)

Postby Raubritter » Wednesday, 3 January 2007, 11:37

Nico wrote:Pod Wavre trzy korpusy 'umknely' z pola widzenia marszalkowi Grouchy. Blucher nawet nie byl laskaw go poinformowac, ze wybiera sie pod Waterloo...

Pod Austerlitz sztabowcy austriaccy tak ukladali plan genialnie, ze zapomnieli w nim uwzglednic jednej rzeczy. Reakcji Napoleona, zalozyli jedna - bedzie stal i czekal na nich. Umknelo im to i owo...

W 1806 Prusacu wypowiedzieli wojne Francji i zalozyli, ze sami pobija Napoleona, umknely im wydarzenia ostatnich 10 lat....

Mojem skromnem zdaniem to nie są przykłady "umknięcia", ale zwyczajnej głupoty, ale może mi coś umknęło...
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?
User avatar
Raubritter
Padpałkownik
 
Posts: 1483
Joined: Thursday, 22 December 2005, 20:14
Location: Miasto Stołeczne Warszawa

Postby Spooky:) » Wednesday, 3 January 2007, 11:37

Raubritter a myslisz ze jak ja gre traktuje zawsze staram sie miec jak najwiecej przyjemnosci i sobie pogadac:) a ze mam podzielna uwage czasami nie zawsze konczy sie to tragicznie :D
User avatar
Spooky:)
Lieutenant-Adjudant-Major
 
Posts: 694
Joined: Monday, 11 September 2006, 21:09
Location: Warszawa

Postby Psycho_l » Wednesday, 3 January 2007, 11:37

Z tym okrążaniem to jest tak że problemem jest przez 3 pierwsze rozgrywki. Doświadczony graczy ( chyba że przez zupełną nieuwagę) nie da się nigdy w głupi sposob odciąć, ewentualnie ZAWSZE się wycofa w odpowiednim momencie.
A 2 wyjadaczy przy stole to zawsze długa młócka, bez śmiałych manewrów, bo rozpoczęcie śmiałego manewru zawsze kończy się źle dla zaczynającego.
User avatar
Psycho_l
Adjudant-Major
 
Posts: 324
Joined: Monday, 11 September 2006, 21:08
Location: Wrocław

Postby Nico » Wednesday, 3 January 2007, 11:37

Raubritter wrote:Mojem skromnem zdaniem to nie są przykłady "umknięcia", ale zwyczajnej głupoty, ale może mi coś umknęło...


Polecam point-to-pointy, gdzie nie trzeba sie bawic w trzymanie frontu, odrazu bedziesz sie lepiej czuc ;).
Niech żyje Napoleon! - wołaj ludzie tkliwy
niech żyje po tysiąc lat (kto z nas będzie żywy),
Niech Polak ostatni z tym czuciem umiera
A hasło: Napoleon! niech mu usta zwiera!
User avatar
Nico
Général de Division
 
Posts: 3932
Joined: Monday, 24 April 2006, 10:50

Postby Jasz » Wednesday, 3 January 2007, 11:37

Troche nam sie ta dyskusja rozrosła proponuje przerzucić ja do waku PoGa i odczścic trochę ten klubowy.
User avatar
Jasz
Général de Brigade
 
Posts: 2172
Joined: Monday, 11 September 2006, 21:12
Location: Warszawa

Postby Strategos » Wednesday, 3 January 2007, 11:38

Może jako prowokacyjny temat "POG- najepsza gra wojenna wszechczasów?" - dowiemy sie na bieżaco jakie ma notowania ta supergra :) koniecznie ze znakiem zapytania lub "Pog zalety mankamenty "
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu
User avatar
Strategos
Censor
 
Posts: 8363
Joined: Thursday, 22 December 2005, 18:53
Location: Łódź

Postby Nico » Wednesday, 3 January 2007, 11:38

Hahahahah:) najlepszy jest Rzym :wink: , a z point-to-point For the People i 30 Years War ;P.
Niech żyje Napoleon! - wołaj ludzie tkliwy
niech żyje po tysiąc lat (kto z nas będzie żywy),
Niech Polak ostatni z tym czuciem umiera
A hasło: Napoleon! niech mu usta zwiera!
User avatar
Nico
Général de Division
 
Posts: 3932
Joined: Monday, 24 April 2006, 10:50

Postby Strategos » Wednesday, 3 January 2007, 11:39

Nico wrote:Hahahahah:) najlepszy jest Rzym :wink: , a z point-to-point For the People i 30 Years War ;P.


Jak to takie proste prowokacje się zawsze udają :lol:
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu
User avatar
Strategos
Censor
 
Posts: 8363
Joined: Thursday, 22 December 2005, 18:53
Location: Łódź

Postby Andreas von Breslau » Wednesday, 3 January 2007, 11:39

A ja się, wbrew większości, zgodzę z Raubriterem co do okrążania, wbrem wszelkim mistrzom "odżałowanym" i "nieodżałowanym.". Ale to już było rozstrząsane, każdy gra jak lubi i nie ma co się przekonywać.
Muss ich sterben, will ich fallen
User avatar
Andreas von Breslau
Kapitän zur See
 
Posts: 1632
Joined: Wednesday, 17 May 2006, 12:10
Location: Warszawa

Postby Anomander Rake » Wednesday, 3 January 2007, 11:39

A ja się, wbrew większości, zgodzę z Raubriterem co do okrążania

Coś w tym jest. Tyle tylko, ze jest problem gdy grasz z kimś "bardzo nieuważnym". W końcu będzie tak, ze będziesz musiał myśleć za obu.
Moze rozwiazaniem by była zamiana takiego okrążenia na pkt zwyciestwa?? Potencjalny okrążany decydowałby czy woli zostać faktycznie okrążonym, czy też za pkt zwycięstwa zechce skorygować ruch.
Jeśli zasada ta miałaby chronić dobrych graczy przed efektami chwilowego zaćmienia umysłu to 1 pkt zwycięstwa jest chyba jak najbardziej do odrobienia.
User avatar
Anomander Rake
Général de Brigade
 
Posts: 2975
Joined: Monday, 29 May 2006, 13:06
Location: Wawa i okolice

Postby Mały brzydki pędrak » Wednesday, 3 January 2007, 11:40

Ostatnie dyskusje dotyczące wąskich ścieżek okrążania jak dotąd nie przyniosły rozstrzygnięcia. Ale i nikt tego nie oczekiwał. W końcu potok słów miał służyć tylko poprawie wizerunku gracza fair. Wystąpił jednak niepokojący syndrom nieuprawnionych ripost w postaci wyrywania zdań z szerszego kontekstu. I nagle wychodziło, że czarne jest białe i odwrotnie. A generalnie wystarczyło się wczytać w teksty, aby zrozumieć prawdziwe intencje moje i Raubrittera. Może stosowanie takich zabiegów jak podkreślenie poprawi trochę koncentrację wzorku na właściwym przesłaniu. Osobiście daleki jestem od uziemiania gry poprzez rezygancję z części istotnych przepisów. Chodzi tylko o styl rozgrywki.

Pamiętam jak pojawiający się młodzi ludzi szybko zrażali się do graczy i gier. Brało się to z jednej prostej przyczyny - brak znajomości zasad (mechaniki gry) oraz ogólnego pojęcia o danej operacji. Kolejnym jeszcze bardziej zniechęcającym czynnikiem byli doświadczeni przeciwnicy, którzy nie dawali żadnych szans na jakikolwiek sukces. Ci młodzi ludzi po paru partiach wycofywali się z towarzystatwa. Bali się porażki, śmiechu innych i jeszcze tylko im znanych uczuć. Miało to miejsce w różnych miejscach, nie ominęło również Smolnej. Po tych rozłożonych w czasie obserwacjach wyciągam tylko prywatne wnioski i dlatego też staram się apelować do innych o rozwagę i umiejętność nie tylko osiągania wiktorii, ale i znalezienia w sobie ułamka przewodnika dla kogoś kto chce z ulicy do nas dołączyć. Oczywiście na starych wyjadaczy nie ma co szczędzać sił. Choć należy dbać o naszych liderów - myślę tu o Lwu Leo naszym słońcu tego klubu :lol:
User avatar
Mały brzydki pędrak
Lieutenant-Adjudant-Major
 
Posts: 601
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:11
Location: Warszawa

Postby Strategos » Wednesday, 3 January 2007, 11:40

Mały brzydki pędrak wrote:(...)Kolejnym jeszcze bardziej zniechęcającym czynnikiem byli doświadczeni przeciwnicy, którzy nie dawali żadnych szans na jakikolwiek sukces. Ci młodzi ludzi po paru partiach wycofywali się z towarzystatwa. Bali się porażki, śmiechu innych i jeszcze tylko im znanych uczuć. (...)



Gdyby mój wujek i ojciec ,dobrzy szachiści amatorzy dawali mi szansę na sukces kiedy byłem dzieckiem , nigdy nie poprawiłbym poziomu swojej gry, przegrywałem z nimi grę za grą ,aż przyszły czasy kiedy zacząłem odnosić sukcesy w walce z nimi - satysfakcja była ogromna .
Załamywanie się pod wływem porażek i znichęcanie sie tylko z tego powodu do grania :shock: nie są cechami "rasowego " gracza .
Doświadczony gracz jako przeciwnik to skarb.Przyjemność nauczenia się od niego lepszej gry a czasem nawiązania z nim choćby we fragmencie gry równorzędnej walki a także wygrania z nim jest celem ,do którego zawsze trzeba dążyć.
Cechą " gracza z krwi i kości " jest również przyjemność płynąca z samej gry.
Choć determinacja po obu( lub wielu ) stronach planszy w dążeniu do zwycięstwa jest niezbędna dla dobrej zabawy. Umiejetność przeżywania gry jest też cena i lepsza od beeznamientnego podejścia charakterystycznego dla naszych komputerów jako przeciwników w grach.
Paralizująca obawa przed porażka znamionować może cechę charakteru ,która nie tylko w grach towarzyskich nie wróży sukcesów...
Jakos nie wyobrażam sobie aby można było kogos wyśmiewać( w celu wyrządzenia mu przykrości) z powodu porażek- z taką osobą nie zasiadłbym do gry.
Pzrystępując do gier planszowych trzeba zawsze zaopatrzyć się natomiast w minimum poczucia humoru.
"Bądź szybki jak wicher, spokojny jak las, napastliwy i żarłoczny jak ogień, niewzruszony jak góra, nieprzenikniony jak ciemność, nagły jak piorun"

Sun Tzu
User avatar
Strategos
Censor
 
Posts: 8363
Joined: Thursday, 22 December 2005, 18:53
Location: Łódź

Postby Mały brzydki pędrak » Wednesday, 3 January 2007, 11:47

Widzisz strategosie wyrosłeś w dobrej rodzinnej tradycji. Z tego co piszesz wynika, iż jesteś twardym człowiekiem, gotowym na poniesienie chwilowej porażki, aby po chwili podnieść się do nowego kontataku. Jednak czy nie sądzisz, że ludzi Twego pokroju nie ma za dużo na tym padole. Nie możemy na wstępie selekcjonować na tych silnych psychicznie i ułomnych, bo to droga do nikąd. Stąd dla tej słabszej części przydałoby się inne podejście. Ludzi naprawdę łatwo zniechęcić.

Zgadzam się z opinią o uczeniu się od lepszego. Sam z resztą poznałem mechanikę gry w np. ścieżki, od moim zdaniem jednego z najtęższych graczy ze Smolnej. Tylko nauka ta nie polegała na wykorzystywaniu znajomości przepisów, a na pokazywaniu możliwości.

Co do wyśmiewania to zdarza się nawet najlepszym. Czasem trudno powstrzmać się choćby w żarcie od wytknięcia komuś kardynalnych błędów.

Całkowicie nie zgadzam się natomiast ze zdaniem dotyczącym poczucia humoru. Nie rezygnujmy z niego podczas gry, to bardzo pozytywny element utrwalający nasze znajomości. A przy niektórych grach np. Imperia czy Sukcesorzy wręcz wspierający rozgrywkę. Na marginesie pozdrawiam wczorajszych moich przeciwników w walce o tytuł spadkobiercy Aleksandra.

Ciekawe co pomyśli nasz Dunaj myśli - czyli kochane lwiątko.
User avatar
Mały brzydki pędrak
Lieutenant-Adjudant-Major
 
Posts: 601
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:11
Location: Warszawa

Postby Raubritter » Wednesday, 3 January 2007, 11:48

Moim zdaniem trzeba rozróżnić dwie rzeczy: normalną rozgrywkę i naukę gry (grę szkoleniową). Co innego jak gra się z kimś początkującym i uczy się go zasad gry, a co innego gra z doświadczonym graczem.
Last edited by Raubritter on Thursday, 1 January 1970, 02:00, edited 1 time in total.
A gdybym był strategiem,
Nad planszą w klubie szalał,
To co byś powiedziała,
Czy coś byś przeciw miała?
User avatar
Raubritter
Padpałkownik
 
Posts: 1483
Joined: Thursday, 22 December 2005, 20:14
Location: Miasto Stołeczne Warszawa

Postby Legun » Wednesday, 3 January 2007, 11:49

Po pooglądaniu sobie przez chwilę rozgrywki doświadczonych graczy, skłaniałbym się jednak do propozycji karania za takie wskazanie punktami zwycięstwa. 1PZ za pierwsze ostrzeżenie w danej partii, 2PZ za drugie itd. To daje satysfakcje przeciwnikowi i przeciwdziała rozleniwieniu.
Autorze! Nie zmuszaj gracza do powtarzania historycznych błędów - pozwól mu robić własne.
User avatar
Legun
Chef d'escadron
 
Posts: 1003
Joined: Thursday, 22 December 2005, 19:51
Location: Kraków

PreviousNext

Return to Ścieżki chwały

Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest

cron